David Gilmour – On an Island
Napisany 19 mar 2008 przez uchot | Napisane w blues, classic rock, rock | Otagowane blues, classic rock, rock | 6 komentarzy »


Zastanawialiście się kiedyś, jaki album wzięlibyście na bezludną wyspę? Jeżeli nie, to pomyślcie nad wyborem tego albumu Davida Gilmoura. Czemu? Bo jest piękny.
On an Island to solowa płyta byłego gitarzysty Pink Floyd, Davida Gilmoura. Jednak ten album nie ma zbyt wiele wspólnego z dokonaniami Pink Floyd czy Rogera Watersa, po mimo tego, że całość jest prawie tak ciekawa jak Dark Side of The Moon czy Wish You Were Here.
Płyta zaczyna się utworem “Castellorizon“, który dostał nagrodę Grammy za najlepszy instrumentalny utwór rockowy. Rozpoczyna się on klimatyczną grą orkiestry (lub syntezatora orkiestro podobnego), aby następnie przejść do tajemniczego sola Gilmoura. “Castellorizon” jest niezwykle monumentalny i jest wstępem do utworu tytułowego. To jakby nagromadzeniem wszystkich charakterystycznych cech muzyki tworzonej, przez Davida. Piękno i charakterystyczny “vibe” gitary to, co najbardziej zachwyca. Solówki, oparte na klasycznych motywach bluesowych, są świetne i wprost genialne. Sądzę, że wielu z dzisiejszych “szybkobiegaczy” nie dałoby rady zagrać takich partii gitarowych jak Gilmour.
Kolejnym utworem, który chciałbym szczególnie wyróżnić to “Red Sky At Night“. To krótkie solo saksofonowe, które nadaje unikalnego klimatu następnej piosence, którą jest “This Heaven“. Ten, z kolei brzmi trochę jak standard bluesowy. Jest on oczywiście okraszony genialnymi solówkami Gilmoura. Ostatnią z moich ulubionych piosenek znajdujących się na On an Island jest “Smile“. Jest ona dedykowana dla żony artysty Polly Samson. “Smile” to definitywnie jedna z najpiękniejszych kompozycji na całym albumie.
A zatem, trzeba przyznać, że to świetna i piękna płyta, ale czy jest tak dobra jak stare, dobre Pink Floyd? Nie. Jednakże, jest zdecydowanie lepsza od wszystkich albumów Rogera Watersa razem wziętych. On an Island to dzieło zachwycające zgrabnymi, genialnymi kompozycjami, wspaniałymi solówkami i po mimo tego, że to płyta bardziej w stylu Erica Claptona niż Pink Floyd, jest jedną z doskonałych propozycji na bezludną wyspę. Zdecydowanie polecam ten album tym, którzy szukają w muzyce nie tylko kompozycji pokazujących warsztat muzyków ją grających, a przede wszystkim tym, którzy szukają w niej piękna.
Ocena: 9-/10
- “Castellorizon” – 3:54
- “On An Island“ – 6:47
- “The Blue” – 5:26
- “Take a Breath” – 5:46
- “Red Sky at Night” – 2:51
- “This Heaven” – 4:24
- “Then I Close My Eyes” – 5:26
- “Smile” – 4:03
- “A Pocketful of Stones” – 6:17
- “Where We Start”– 6:45
Całość: 51:36
Data wydania: 6 marca, 2006





Żebyś sie nie zasmucał, to napisze komentarz:P, hehe.
A więc recenzja jak na początek dobra;]. Co do płyty, to nie słuchałam całej, ale Gilmour to ogólnie mój idol, więc na pewno by mi się spodobała xD. Pozdrawiam
Nie lubię tej płyty. Nie lubię solowych dokonań Gilmoura. Są takie… Rozwodnione. Gdzie te emocje np. z Welcome to the Machine? Albo Hey You?
Dzieła, które wymieniłeś to piosenki, w których Gilmour nie maczał swoich palców. Obie są wynikiem twórczości Watersa. Co więcej, napisałem, że to nie jest tak dobre jak Pink Floyd; solowe płyty Gilmoura są po prostu inne. Jednakże, ta “inność” wcale nie przemawia na niekorzyść albumu. Gilmourowa twórczość jest mniej “depresyjna” i nie ma Floydowskiego rozmachu, ale David nigdzie nie mówił, że to będzie kopia Pink Floyd. Zresztą co tu dużo mówić, to czy album się podoba i w jakim stopniu zależy przecież nie tylko od umiejętności muzyka, ale również gustu słuchacza.
Dokładnie. Pink Floyd a solowe utwory Davida to zupełnie inne bajki. Ale moim zdaniem i tak obywda są znakomite. Gilmour ma świetne piosenki, ale jak był w Pink Floydach, to z Watersem [ale też z Masonem, Wrightem] tworzyli przyjemne dla ucha, działające mocno na psychike[bynajmniej moją] i zniewalające dzieła.
Ogólnie rzecz biorąc warto wspomnieć o polskim wątku na tej płycie w postaci Leszka Możdżera na fortepianie w jednym z numerów i Zbigniewa Preisnera, odpowiedzialnego za orkiestracje w większości piosenek.
Poza tym warto wspomnieć o tym, że niedługo zostanie wydane DVD Live in Gdańsk z zapisem koncertu “Przestrzeń Wolności”.