Daft Punk – Discovery
Napisany 3 cze 2008 przez renegad | Napisane w electronic | Otagowane dance, electronic, house | 7 komentarzy »


Ja, znajomi, sobotnia noc?! Plan – clubbing, chętka na zabawę i lekkie szaleństwo po ciężkim tygodniu. Dylemat – gdzie się wybrać?
Od razu na początku muszę się przyznać, że kiepsko wspominam ostatnie imprezy w miejskich klubach, w przeważającej ilości było tak, że muzyka mnie nudziła, monotonia i brak pomysłowości DJ’ów i właścicieli okolicznych klubów nie napawała mnie optymizmem przed zbliżającym się wieczorem.
W pewnym momencie kumpel wyskoczył z alternatywą. Ponoć na obrzeżach miasta pobudowano nowy klub. Aczkolwiek nie wiele słyszałem o owym miejscu. Nie wiedziałem jaką muzykę tam prezentują, czy klimat jest ciekawy, czy ponownie po pijaku nie będę chciał uciekać z klubowych „czterech ścian”. W głowie nagromadzenie wątpliwości, a tu do wieczora coraz bliżej.
Kilkuminutowa rozmowa ze znajomymi, w między czasie lekka sprzeczka z kumplem dotycząca owego klubu. Ale cóż wszyscy byliśmy spragnieni zabawy, postanowiliśmy wspólnie pójść na kompromis i odwiedzić nowe klubowe lokum w naszym mieście. Była to decyzja podjęta nieco w ciemno bo nikt z nas jeszcze tam nie był. Nie sądziłem, że ta noc tak się potoczy, nie wiedziałem również, że zapamiętam tę noc na tak długo. Klub prezentował się okazale, budynek w kształcie piramidy, masa światełek i różnego rodzaju dodatków które sprawnie przykuwały wzrok spragnionych zabawy klubowiczów.
Zaraz po wejściu do budynku który posiadał jakże zacną nazwę „Discovery”, rzuciło mi się w oczy dwóch panów odpowiedzialnych tejże nocy za muzykę, nie wyglądali jak typowi faceci za konsoletą, obaj w srebrzystych strojach robotów z imponującą ilością światełek na owych kostiumach i do tego jeszcze to ich dziwne pseudo „głupi punkowcy”. Przyznam szczerze, że to wszystko tworzy piorunujący efekt, dodatkowo masa świateł, laserów i różnorakich pierdółek tworzących w klubie niesamowitą wizualną oprawę. Przez moment krzątałem się w osłupieniu myśląc „kurde, przecież tu nie może być aż tak fajnie”. Spojrzałem tylko na znajomych, ich wyrazy twarzy mówiły same za siebie…Szok!
Po chwili w uszach pobrzmiewał mi już charakterystyczny wałek, imprezowego openera („One More Time„), nie pozostało mi nic innego jak wskoczyć na parkiet i wkręcić jakiś dancing.
Z głośników słyszę przetworzony męski głos i słowa „we gonna celebrate”, coraz bardziej wtapiam się w taneczny wir, ogromna ilość ludzi na parkiecie, czuć niesamowity imprezowy nastrój unoszący się w powietrzu. W momencie gdy zaczynałem się wkręcać w „taneczny flejwor” nagle z głośników popłynęło nic innego jak kościelny dzwon. Myślę sobie co jest, przecież to nie kościół! Na szczęście to tylko zmyła, po chwili jak z procy wyskoczył kolejny kawałek („Aerodynamic„). Szybkie tempo na parkiecie spowodowane chwytliwymi melodiami „robocich gitar” powoduje skok ciśnienia. DJ’e tego wieczoru nie dali się nudzić klubowiczom, na parkiecie zaczęło pojawiać się coraz więcej par. Czuć było specyficzny nastrój („Digital Love„), swoista chemia z muzyką lecącą z głośników. Po mocnym początku pomyślałem, że skoczę do baru po jakiegoś drinka. Ale nie, spoglądam na parkiet, patrzę jakiś koleś w masce zaczyna wywijać roboci taniec w takty dźwięków płynących z głośników („Harder, Better, Faster, Stronger„), wszystkie oczy przez moment skierowane były na faceta z parkietu. Po tym krótkim popisie tancerza, „głupi punkowcy” przypuścili atak chwytliwych melodii na uszy i nogi klubowiczów, zakręcone melodie („Crescendolls„) powodowały uśmiech na twarzach ludzi, parkiet ponownie pełny. W końcu po ciężkich bojach dotarłem do baru, ale myślę sobie „cholera tej nocy chyba obędę się bez drinków”, wypiłem zimną colę i z powrotem na parkiet. Ciężki basowy beat („Superheroes„) odbijał się od ścian klubu, na szczęście ludziom się to spodobało, duecik sprawnie tworzył nastrój w klubie, muzyka była ciekawie wyważona („Something About Us„).
Szybsze tempo („High Life„), okraszone przetworzonymi wokalami, które jakby nie patrzeć były cechą charakterystyczną seta ułożonego na ten wieczór, doskonale kolaborowały z stworzonym w klubie klimatem. Specyficzny nastrój i świetnie dawkowana muzyka towarzyszyły mi przez całą noc, w zasadzie nie było momentów kiedy miałem ochotę usiąść i pozamulać przy piwku bądź innym alkoholowym specyfiku. Na koniec DJ’e popisali się nietypowym poczuciem humoru kończąc imprezę chwytliwym numerem okraszonym słowami „too long”. Heheh, wcale nie za długo to trwało, jak dla mnie w sam raz.
Wybawiłem się – tak.
Nic nie wypiłem – tak.
Czy wrócę jeszcze kiedyś do tego klubu – tak.
Chyba nie muszę już nic dodawać, „czzy” razy tak mówi samo za siebie.
PS Powiem tylko jeszcze, że ocenę pozostawiam wam, ja mogę wam tylko polecić abyście odwiedzili klub „Discovery”, nie powinniście się zawieść, na pewno nie będzie to noc stracona.
Ocena: wybierz sam/10
- „One More Time” – 5:20
- „Aerodynamic” – 3:27
- „Digital Love” – 4:58
- „Harder, Better, Faster, Stronger” – 3:45
- „Crescendolls” – 3:31
- „Nightvision” – 1:44
- „Superheroes” – 3:57
- „High Life” – 3:22
- „Something About Us” – 3:51
- „Voyager” – 3:47
- „Veridis Quo” – 5:44
- „Short Circuit” – 3:26
- „Face to Face” – 3:58
- „Too Long” – 10:00
Całość: 61:00
Data wydania: 13 marca, 2001





Calkiem fajna recka, merytorycznie zgadzam sie niemal w 100%. Sam kiedyś miałem niezła faze na tę płyte
I faktycznie do klubu w sam raz
Przesłuchałem płytę, pierwsze 4 tracki to arcydzieła, reszta tak na 7-8/10.
Pierwsze 4 tracki, śmiało można powiedzieć przeżytek ale to już w zasadzie taka klasyka, reszta dużo ciekawsza. Przynajmniej moim zdaniem
Ej ja na serio myślałem przez cały czas „kurde, on te tytuły kawałków zapamiętał z imprezy? jakim cudem!” ;D
Hehe, po coś te nawiasy dawałem, dodatkowo to miała być recenzja więc w pewien sposób musiałem wyszczególnić utwory. Więc zrobiłem to z wykorzystaniem wspominanych nawiasów.
Szkoda, że nie wspomniałeś szerzej o Interstelii 5555, filmie animowanym* nakręconym jako ilustracja całego albumu. Cały album ma jeden długi wideoklip, który sam w sobie jest IMO zacnym dziełem. Do obejrzenia na YouTube oczywiście
.
* dokładniej rzecz ujmując, to anime, ale nie przepadam generalnie za tego rodzaju produkcjami, więc bezczelnie pomijam tę informację :]
[...] Koledzy z Winyla kopnęli mnie twórczo w tyłek i dali temat do rozruszania bloga po krótkim okresie stagnacji. [...]