Eldo / Bitnix – Człowiek, Który Chciał Ukraść Alfabet
Napisany 9 sie 2008 przez Nook | Napisane w hip-hop, jazz | Otagowane hip-hop, jazz | 5 komentarzy »


Czy nie zdarzało się Wam czasem, że podczas słuchania płyt hip-hopowych mieliście ochotę zaszlachtować nawijającego MC, po to by móc lepiej się wsłuchać w ciekawie sklejony podkład? Jeśli tak, to witajcie w klubie. I jeśli marzyliście o wyjściu płyty, której warstwa muzyczna nie jest tylko tłem do rymowanych przemyśleń, a czymś równorzędnym z przekazem, to siądźcie wygodnie w fotelach i wytężcie wyobraźnie.
Eldo to raper, który już od ładnych paru lat całkiem nieźle poczyna sobie na naszej rodzimej rap-scenie. Czy to z (nieistniejącym już) składem Grammatik czy solowo, każde nowe wydawnictwo wzbudzało (i wzbudza po dziś dzień) we mnie nutkę podekscytowania. Eldo przez te kilka lat dzięki specyficznej lirycznej nawijce zdążył wyrobić sobie markę filozofa rapu za co jedni go kochają, a drudzy nienawidzą. Ci drudzy na pewno nie będą mieli tu czego szukać. Za to Ci pierwsi (do których zalicza się wyżej podpisany) nieprędko zdołają się uwolnić od tej płyty. „Człowiek…” to trzecia solowa płyta w dorobku warszawskiego rapera i pierwsza nagrana wespół z duetem producenckim Bitnix. I to właśnie obecność Bitniksów jest w dużej mierze tym, co czyni tę płytę naprawdę magiczną. Zadymione jazzujące podkłady, duszna atmosfera z gdzieniegdzie wplecioną subtelną elektroniką to nic nowego, ale jeśli dołączyć do tego Eldo w najwyższej formie, możemy mieć do czynienia tylko z perfekcyjną płytą.
Pierwsze co tutaj rzuca się w uszy słuchaczowi, to specyficzny klimat śpiącego molocha, w którym jednak nie wszyscy zdają się spać. Eldo prowadzi nas przez ciemne uliczki Warszawy nocą, dając lekcje historii („Świadek z Przypadku”), pokazuje jak odpoczywa („Książki”) czy też dzieli się gorzkimi refleksjami na temat samotności („Hotel Savoy”) lub kondycji naszego rodzimego szołbizu („Prasa, Telewizja, Radio”). Jest też trochę genialnego storytellingu, jak choćby w singlowym „Diabeł na oknie”. I miejscami można naprawde poczuć się tak, jakby trzymało się w rękach dobrą książkę (!). Eldo też nie stroni od tematów typowo, jeśli można to tak ująć, hiphopowych jak np. symbioza MC ze słuchaczem na koncercie („Dialog”) czy refleksje na temat samego składania wersów („Popołudnie pisarza”). Jednak charakterystyczny styl Eldo sprawia iż słucha się tego bez uczucia, że słyszało się to już wcześniej. Jest też porcja przyjemnej, tak charakterystycznej dla tego warszawskiego rapera, filozofii (wspomniany wcześniej „Diabeł na oknie”, „Czysta Kartka” czy zamykający płytę „Z”).
Bitniksi dostali też dużo miejsca na swoje instrumentalne szaleństwa, jak choćby w „CKCUA”, „Ucieczce z literami” czy też „Hali przylotów”. Muzyka na tej płycie to świetne remedium na bolączki ludzi, którzy chcą gdzieś uciec przed światem lub po prostu wypocząć po ciężkim dniu w pracy. Pełno tutaj dymu, żywych instrumentów i innych, niesamowicie działających na wyobraźnie dźwięków. Słuchając tej płyty w mgnieniu oka można się przenieść do jakiejś przytulnej kawiarni, potem wstąpić do starej księgarni lub samemu poczuć się bohaterem opowieści snutej przez Eldo. Dalsze opisywanie tej płyty byłoby zadaniem dość karkołomnym, dlatego też na koniec dodam, że wad na płycie nie znalazłem, mimo iż bardzo tego chciałem. Stąd też maksymalna ocena, którą z czystym sumieniem wystawiam.
Ocena: 10/10
-
„A” – 3:19
-
„Czysta kartka” – 4:57
-
„Hala przylotów” – 1:45
-
„Diabeł na oknie” – 3:03
-
„Prasa, telewizja, radio” – 3:21
-
„Dźwięk ludzi (gościnnie Wiosna)” – 5:10
-
„Czas (Abstrakt)” – 4:46
-
„Opakowani w folię” – 3:32
-
„Ucieczka z literami” – 2:24
-
„Popołudnie pisarza (Sens) (gościnnie Jimson)” – 3:30
-
„Jest 1:20″ – 3:27
-
„Świadek z przypadku” – 4:37
-
„C K C U A” – 4:05
-
„Książki (gościnnie Emil Blef)” – 4:27
-
„Czas. czas. czas (Podwórko) (gościnnie Smarki)” – 4:13
-
„Hotel Savoy (gościnnie Wiosna)” – 3:40
-
„Dialog” – 4:04
-
„Z” – 5:49
Całość: 70:12
Data wydania: 19 maja, 2006





Płytę przesłuchałem i potwierdzam – kawałek dobrego hip hopu. Naprawdę tłuste, bezbłędne bity i dobre teksty. To był mój pierwszy kontakt z twórczością Eldo, ale sądzę, że nie ostatni – do opisywanej płyty będę jeszcze wracać, a i w przyszłości może co nieco z Eldoki solo i Grammatika przesłucham.
Prawie zasluzona dycha, wg. mnie minusik za momentami przynudzanie. I tak Eternia jest lepsza.
To tak. nie podoba mi się zupełnie głos pana Eldo, co za tym idzie również rap.
Bity – miodzio. Ale ten gość przynudza strasznie. Taki głos bez emocji, jakby rapował od niechcenia i rymy takie sobie. U mnie z hh to tylko trzeci wymiar i łona.
Czyli zgadzam się z pierwszym zdaniem recki
Eldo to nie jest techniczny raper z niewiadomojakwyjebistym flow, słucham go, bo lubię to o czym nawija.
I wydaje mi się, ze to lepsza opcja niż rapowe łamańce o niczym.
A do Eternii, długo nie mogłem się przekonać ze względu na smętne bity. Z czasem doceniłem tę płytę ale i tak CKCUA > Eternia. 27 z kolei to troche inna (ale ciągle świetna) bajka, debiucik z kolei nie podobał mi się zupełnie.