Slipknot – All Hope Is Gone
Napisany 21 wrz 2008 przez Niszczuk | Napisane w alternative metal, metal | Otagowane alternative metal, metal | 6 komentarzy »


MPiQ, dział muzyczny, zażalenia/reklamacje.
Drzwi otworzyły się z hukiem, do pomieszczenia wpadł, na oko trzydziestoletni mężczyzna, z egzemplarzem ostatniej płyty Slipknota „All Hope Is Gone„. Sprzedawca, mający dyżur „na zażaleniach”, wyprostował się na krześle i z przemiłym uśmiechem zapytał:
- Czy mogę jakoś pomóc?
Mężczyzna zwrócił płonące niemal oczy na sprzedawcę i zaczął litanię.
- Panie! Ja się, panie, pytam, co to ma być?! Kupiłem płytę Slipknota, a dostałem, panie, jakieś melodyjno-stonesourowe pitu-pitu! O co chodzi?! Ta płyta to dno!
Sprzedawca, nieco zmieszany, odpowiedział:
- Przesadza pan… Przecież nie jest aż tak źle. Intro „Execute” jest całkiem dobre i bardzo płynnie przechodzi w „Gematria (The Killing Name)„.
- Fakt! To im się akurat udało, „Gematria” i następne dwa numery, „Sulfur” i „Psychosocial” są dobre i zalatują stylem z „Vol. 3„… Ale niech pan mi tu nie zamydla oczu, panie! To, co jest dalej to jakieś żarty! „Dead Memories” – stuprocentowe Stone Sour, „Vendetta” przekombinowana i słabiutka, tak samo „Butcher’s Hook” – tak jakby sami nie wiedzieli co chcą grać…
- Rozumiem, co ma pan na myśli. – Sprzedawca splótł palce. – Faktycznie nie jest to zbyt ciekawe… Ale „Dead Memories” przecież nie jest takie złe, trochę spokojnych utworów nikomu nie zaszkodzi.
- Panie! Trochę spokojnych utworów? Gdyby skończyło się na „Dead Memories” – dobrze! Ale jest jeszcze „Gehenna„, „Snuff„, bonusowe „Child of Burning Time” i „‘Til We Die„, a do tego wszystkiego melodyjne refreny albo śpiewy w „Psychosocial”, czy „Gematrii”! Zniósłbym te refreny i śpiewy, gdyby cała reszta była utrzymana w klimacie kawałka „All Hope Is Gone”!
- Proszę pana… zmiany są nieuniknione, kto się nie rozwija, ten się cofa, jak mawiają.
- A czy ja mówię, że zmiany są złe? Nie są! Chyba że dostajemy takie bezpłciowe utwory jak „This Cold Black” albo „Wherein Lies Continue„, które niczego ciekawego sobą nie prezentują. Koszmar!
Sprzedawca westchnął. Przypadek beznadziejny.
- I naprawdę nie widzi pan w tej płycie pozytywów?
- Widzę, mówiłem przecież – odparł klient, już trochę uspokojony. – Są utwory, które przypominają Slipknot za czasów „Vol. 3″, które wg mnie jest ich najlepszym albumem, ale to nie ratuje płyty. Slipknot, proszę pana, się skończył.
Od autora: poniższa ocena oraz opinia recenzenta na temat płyty to wypadkowe opinii bohaterów powyżej
Ocena: 6+/10
- „.execute.” – 1:49
- „Gematria (The Killing Name)” – 6:02
- „Sulfur” – 4:38
- „Psychosocial” – 4:42
- „Dead Memories” – 4:29
- „Vendetta” – 5:16
- „Butcher’s Hook” – 4:15
- „Gehenna” – 6:53
- „This Cold Black” – 4:40
- „Wherein Lies Continue” – 5:37
- „Snuff” – 4:36
- „All Hope Is Gone” – 4:45
- „Child of Burning Time” – 5:10
- „Vermilion Pt. 2″ (Bloodstone mix)
- „‘Til We Die” – 5:46
bonus:
Całość: 72:12
Data wydania: 25 sierpnia, 2008
Okiem Nikołajewicza:
Oj Niszczuku, Niszczuku… Płyta nie jest aż taka zła. Oczywiście nie podoba mi się aż tak jak „Vol. 3: Subliminal Verses”, ale chcąc nie chcąc – Slipknot bardzo się rozwinął. Uwielbiam stare płyty (szczególnie „Iowa”), ale przy „Vol. 3″ oraz „All Hope is Gone” zaczynają mi się one jawić jako bezmyślna napierdalanka z finezjąA za refren „Gehenny” dałbym się pokroić. Reasumując: popieram rozwój. Jak to powiedział kiedyś Tomasz Adamski (gitarzysta takiego starego, polskiego zespołu o nazwie Siekiera): „świry do przodu, próchno za drzwi„. Ocena 7/10.






„Płyta nie jest aż taka zła”
Jakoś tej różnicy nie widac w Twojej ocenie ;p
A płyta wleciała mi jednym uchem i wyleciała drugim. Oprócz niezłego „Psychosocial” i poprawnego „All Hope Is Gone” nic mnie nie zaciekawiło. Dla mnie 2+/10
Posłuchałem parę kawałków na YT, nigdy nic w Slipknocie nie widziałem i nie widzę nadal – 2/10.
Na płycie sa imho tylko 3 dobre piosenki. A są to „All Hope Is Gone”, „Sulfur” oraz „Snuff”. Reszta to wymuszone kombinatorstwo. Już na „Vol. 3…” było tego mniej, a jednak w przeciwieństwie do AHIG, była to dobra płyta.
„Oj Niszczuku, Niszczuku… Płyta nie jest aż taka zła.”
przecież nie napisałem że jest oO
„bezmyślna napierdalanka z finezją”
hmm… oksymoron?
Trochę oksymoron, ale inaczej klimatu dwóch pierwszych płyt (pomijając „Mate. Feed. Kill. Repeat.”, które jest totalnym kosmosem) ująć nie potrafię. Bezmyślna napierdalanka, która jednak na swój sposób urzeka
W gruncie rzeczy wcale nie była to bezmyślna napierdalanka i mimo 9 osobowej ekipy, slipknotowi daleko od niekontrolowanego chaosu. O nowej płycie wypowiadałem się na zionie, więc nie będe tego kopiował, w skrócie tylko że płyta jest bardzo solidna i lepsza od poprzedniego krążka ( choć z początku takowa mi się nie wydawała )