Pod Igłą #3 muzyka maszyn – część pierwsza
Napisany 9 paź 2008 przez Nook | Napisane w EBM, electro, electronic, industrial | Otagowane EBM, electro, electronic, industrial | 8 komentarzy »

Kolejna odsłona „Pod Igłą” jest poświęcona szeroko pojętemu Electronic Body Music (w skrócie EBM). Jest to gatunek bardzo niszowy i zdaję sobie sprawę iż niewiele osób wie z czym to się je tak naprawdę.
EBM to muzyka taneczna, choć nie tak lekkostrawna jak chociażby trance, czy house. Nieprzystępność tej muzyki wiąże się z m.in. jej industrialnym rodowodem. Zależnie od podgatunku, cała ta fascynacja degeneracją ludzkości związana z postępem technologicznym właściwa dla prekursorów industrialu, jest w większym lub mniejszym stopniu obecna w każdym z prezentowanych podgatunków. Jednak mimo pozornego chłodu, szeroko pojęty EBM, zdaje się też dużo czerpać z nowo-romantycznej tradycji lat 80-ych. Maszyny też mają uczucia? A owszem
Czasem też mogą nam sporo powiedzieć o nas samych
Tak więc, jedzie… Chwilkę. Nim zabiorę Was w mała podróż po różnych syntetycznych krainach, chciałem wspomnieć, że pozwoliłem sobie lekko zmodyfikować formę „Pod Igłą”. Do opisu każdego wykonawcy dodałem listę kawałków niezbędnych do obadania oraz podobne stylistycznie zespoły (wiem, od tego jest last.FM, ale i ten serwis zdarza się być nieprecyzyjny). To tyle gwoli wstępu. Zapinać pasy. Jedziemy.
1. Suicide Commando (hard elektro)
Projekt za którym stoi pan Johan Van Roy, to waga superciężka, nawet w tzw. harsh ebm. Znakiem rozpoznawczym tego projektu, jest bardzo ostre brzmienie, które zyskało wielu naśladowców (nieśmiało się uśmiechnę w tym miejscu
). Lecz pomimo ciężkiego brzmienia, mocno przesterowanych wokali, muza tego belgijskiego projektu posiada niesamowite walory parkietowe. Jeśli chodzi o tematy liryków natomiast, to nie radzę się wsłuchiwać w nie tym jednostkom, które kochają życie, ludzi i są pozytywnie nastawione do świata. Samobójstwa, mordercy, obsesje, zuo, różnego rodzaju psychozy, nienawiść (ale też miłość, zwłaszcza ta nieszczęśliwa) to tematy, które najczęściej pojawiają się w tekstach tego kultowego projektu. Swoją drogą, uwierzycie że Suicide Commando istnieje już 20 lat?
Dla kogo? Dla psychopatów wszelkiej maści
Kawałki do sprawdzenia: Hellraiser, Love Breeds Suicide, Cause of Death: Suicide, Body Count Proceed, Bind Torture Kill, See You In Hell.
Podobne zespoły: Hocico, Aesthetic Perfection, Aslan Faction, Agonoize, Dawn of Ashes, Grendel, Tactical Sekt, X-Fusion, Kombat Unit.
Last.fm: Suicide Commando
MySpace
2. Ashbury Heights (electro-pop)
Próżno mi opisywać co siedzi w muzyce prezentowanej przez to szwedzkie duo. Z jednej strony niesamowita dawka syntetycznych, wpadających w ucho melodii, energetycznych tanecznych bitów, a z drugiej klimat lat 80-ych. Wszystko okraszane podwójnymi, damsko-męskimi wokalami Andersa i Yaz. Czego chcieć więcej? W sumie chyba tylko porządnego towarzystwa, dużej ilości alk… Przepraszam, zagalopowałem się. Tak czy inaczej, kapela ma dopiero 1 album na koncie (no i świeżo wydaną EPkę), ale już zdołała nieźle namieszać na electro-scenie. Jako ciekawostkę podam fakt, że szefostwo, kultowej w kręgu synth/electro, wytwórni Out of Line, zaraz po wysłuchaniu demówki zaproponowało im kontrakt.
Dla kogo? Przede wszystkim dla ludzi, którzy lubią się zabawić przy dobrej muzie, ale też dla tych, którzy lubią od czasu do czasu oddać się nostalgii.
Kawałki do sprawdzenia: album „Three Cheers for The Newlydeads” w całości.
Podobne zespoły: Marsheaux, The Knife, do pewnego stopnia Apoptygma Berzerk.
Last.fm: Ashbury Heights
MySpace
3. Combichrist (techno-industrial, techno body music)
Ten amerykańsko-norweski projekt zaczynał jako projekt power-noise’owy. Andy LaPlegua, wyraźnie znudzony liderowaniem w future-popowym Icon of Coil, postanowił spróbować sił w mocniejszych brzmieniach. Tak na marginesie, kto przesłucha debiutancki „The Joy of Gunz” dwa razy pod rząd bez najmniejszego grymasu na twarzy, ma u mnie piwo. Drugi album przyniósł wyraźną zmianę w stylu. Muzyka na „Everybody Hates You” jest mocna, już nie tak hałaśliwa, acz mocno imprezowa. To połączenie techno-rytmiki i szorstkości tradycyjnego EBM nazwano Techno Body Music. Styl, w którym Andy i jego wesoła banda czują się jak ryba w wodzie, a który electroheads uwielbiają. Jeśli potrzebujecie czegoś mocnego na rozkręcenie imprezy, to Combichrist spełni swoje zadanie w 100%.
Dla kogo: Dla ludźmi z nadmiarem energii.
Kawałki do sprawdzenia: Sex Drogen und Industrial, Tractor, Get Your Body Beat, Happy Fcuking Birthday, Like To Thank My Buddies, Today I Woke To The Rain Of Blood, Electrohead, What The Fuck Is Wrong With You?, Shut Up And Swallow, Sent To Destroy.
Podobne zespoły: Northborne, Reaper, Soman, Urkom.
Last.fm: Combichrist
MySpace
4. Dulce Liquido (power-noise)
Nim sięgniecie po dokonania Dulce Liquido, chcę Was, drodzy czytelnicy, uczulić na to, że nie jest to muzyka dla normalnych ludzi. Sięgacie po to na własną odpowiedzialność. Ale jeśli jednak macie ochotę zryć sobie psyche i pokaleczyć uszy dawką konkretnego hałasu, muzyka Dulce Liquido będzie świetnym wyborem. Za aliasem DL stoi Racso Agroyam – na codzień 1/2 Hocico odpowiedzialna za warstwę muzyczną. W DL Racso daje upust swoim noise’owym fascynacjom, przeplatając je z klimatami dark electro czy techno. Dużo tu eksperymentów, rytmicznych zabaw przesterowanymi dźwiękami, ale też znajdą się kawałki, które swobodnie mógłby się znaleźć na którymkolwiek albumie macierzystej formacji Racso czyli Hocico.
Dla kogo: Dla psychopatów.
Kawałki do sprawdzenia: Illusion Hecha Mentira, Castillo De Impurezas, Incubos, Humid Dreams, Infernus, Serial Killer, Reaxxxion.
Podobne zespoły: KiEw, Terrorfakt, Xotox, FeindFlug, Caustic, Combichrist z pierwszej płyty.
Last.fm: Dulce Liquido
MySpace
5. Seabound (future-pop)
Pierwsze rzeczy, które nasuwają mi się na myśl, gdy chodzi o ten niemiecki duet, to klimat i elegancja. Nie są to typowi future-popowcy. Nie przesadzają z „ubitowieniem” czy tanecznością swoich kawałków, chwytliwych melodii też nie jest tu dużo. Jest za to dużo ciekawego klimatu, który jak sama nazwa kapeli wskazuje ma sporo wspólnego z morzem (no, ale to raczej kwestia dyskusyjna, mnie przynajmniej muzyka Niemców tak się kojarzy). Jest też całkiem interesujący wokal Frank Spinatha; w większości kawałków bardzo łagodny, a i czasem zdarza mu się coś złowieszczo szepnąć czy też krzyknąć (z obowiązkowym przesterem). Dodam jeszcze, że Frank jest z wykształcenia psychologiem, przez co w tekstach Seabound mamy do czynienia z wnikliwymi obserwacjami ludzkiej natury. Całość tworzy bardzo oryginalną i atmosferyczną mieszankę, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu szukającemu niebanalnej, tanecznej elektroniki.
Dla kogo: Dla marzycieli, samotników i romantyków.
Kawałki do sprawdzenia: album „Double-Crosser” w całości.
Podobne zespoły: VNV Nation, Icon of Coil, Pride and Fall, Edge of Dawn, Necessary Response, do pewnego stopnia Apoptygma Berzerk.
Last.fm: Seabound
MySpace
6. Nitzer Ebb (oldschool EBM)
Długo wahałem się kto będzie reprezentował oldschoolowców w tej odsłonie przeglądu. Po długim biciu się z myślami zdecydowałem się na Brytyjczyków z Nitzer Ebb (na drugiej szali była inna kultowa ekipa – mianowicie belgijski Front 242). Co tu dużo mówić. Muza spod znaku oldschoolowego EBM jest prosta jak drut. Taneczny bit, surowa linia basu i skandowane, bardzo agresywne, krzyczane wokale. Dziś taka muza może wydawać się śmieszna, ale w 1987 roku, kiedy Bon Harris i Douglas McCarthy wydawali swój debiut zatytułowany „That Total Age”, był to początek rewolucji. Rewolucji, która dała podwaliny pod całe masy podgatunków EBM, których reprezentantów macie okazje podziwiać wyżej / niżej. Co więcej, EBM w swojej pierwotnej, minimalistycznej formie jest uskuteczniany przez wiele różnych zespołów. Spora część z nich jednak, nie wnosi do gatunku niczego nowego. Ale czy fanom elektronicznego minimalizmu potrzeba czegoś więcej do szczęścia?
Dla kogo: Dla agresywnych minimalistów.
Kawałki do sprawdzenia: Join In The Chant, Murderous, Let Your Body Learn, Control I’m Here, Violent Playground (nim ktoś się przyczepi, ze względów czysto subiektywnych i by zachowac spójność postanowiłem pominąć późniejsze dokonania kapeli i skupić się na 2 pierwszych LP).
Podobne zespoły: wczesny Front 242, DAF, Orange Sector, Ionic Vision, Spetsnaz.
Last.fm: Nitzer Ebb
MySpace
Zostaje jeszcze kwestia grania eksperymentalnego ew. takiego, którego nijak nie da się zaklasyfikować. Jako przykład takiego grania proponuję… Momencik. Czy ten przegląd nie wydaję się Wam odrobinę za długi? Tak? Też tak sądze. Dlatego też następną odsłonę poświęce w dużej mierze „eksperymentatorom”, jak również postaram się przybliżyć kilku ciekawych wykonawców działających na naszej rodzimej scenie. Stay tuned!





Z tego co tu jest jedynie Seabound w miarę mi podchodzi ; ) O dziwo Nitzer Ebb nawet ujdzie, ale słuchać bym tego nie słuchał raczej często. Czekam na ciąg dalszy
Jestem miło zaskoczony, że cośkolwiek z tego zestawiku Ci podeszło (no i że o lateksie nic nie wspomniałeś
PP). A już zwłaszcza w przypadku Nitzer Ebb ;D
Odczuwam dokładnie to samo co Szwedo. Z tego zestawu w miarę podchodzi mi Nitzer Ebb i Seabound.
Nojs i fabryczne wyziewy – TAK. Słodziutkie melodyjki – NIE ;p
Gdzie VNV Nation? Gdzie Apoptygma Berzerk? No paaaanie, klaaaasyka…:P
Jeszcze Icon of Coil!!!11 Zły zgredaktor, oj zły
A tak poważniej, nastawialem się bardziej na przybliżenie gatunku ludziom nieobeznanym w temacie (zwłaszcza uwzględniając preferencje stałych czytelników bloga), dlatego dobór kapel jest taki a nie inny. Jeśli komuś się cokolwiek z tego spodoba, z pewnością dany człek sięgnie po więcej.
Wszyscy hardkorowcy, znawcy tematu itp. winni być usatysfakcjonowani drugą częścią mojego „Przeglądu”
Takoż czekamy. Odsłuchałem i nie ma tu w sumie nic wybitnego – ot, standardzik. I nie wiem czemu dwóch wykonawców jest polecanych psychopatom ;p – czasem trochę niemrawie pohałasują, ale do psychozy to im daleeeeko ;p.
Niemniej ciekawy jestem dalszej części, sprężaj się
he a gdzie vnv nation?:)