Múm – Go Go Smear The Poison Ivy
Napisany 17 paź 2008 przez iskandiar | Napisane w alternative rock, electronic, experimental, folk, inne | Otagowane electronic, experimental, folk, icelandic | Brak komentarzy »


Elektroniczny (jak mogłoby się zdawać po poprzednich płytach) zespół z Islandii na scenie światowej znany jest od dawna. Płyta „Yesterday Was Drammatic – Today is OK” znalazła wielu odbiorców na całym świecie. Wielu krytyków uznało z resztą tę płytę za jedną z lepszych płyt ambientowych (choćby bardzo szanowany webzin Pitchfork ocenił ją na wysokie 9.1!). Smutne a zarazem lekkie brzmienia, ciepły wokal. No i nazwy utworów, do których nie przywykliśmy (nieczęsto słyszymy w radio o nazwach „I Can’t Feel My Hand Anymore, It’s Allright, Sleep Still” czy „Asleep On a Train„) Najnowszą płytę z poprzednimi łączą dwie rzeczy: Wokal (choć na tej płycie trochę inny, niż zwykle), oraz nietypowe nazwy piosenek, z „They Made Frog’s Smoke ‘til They Exploded” na czele. W tekstach za to tym razem postawiono na śmiech, zabawę i humor. Przykład:
„If you break a kitten’s neck
You must shake its body and check
If it’s still alive, be gone to sleep”
Z rzeczonej już piosenki „They Made…”.
Oprawa płyty? Kolejny powód, aby zakupić to wydawnictwo. Ładne, ciekawie wykonane pudełko opatrzone dziecięcymi rysunkami. Do kupna płyty zachęca nas naklejka producenta, jakoby mamy do czynienia z najdojrzalszą płytą zespołu. Ciężko jednoznacznie określić, czy faktycznie takową jest. Na pewno jest najoryginalniejsza. Kiedy poprzednie ich płyty zwykłem nazywać „elektronicznym post-rockiem”, tę mogę opatrzyć przydomkiem „typowego islandzkiego popu z dużą domieszką elektroniki”, niczym Slowblow czy Seabear. To tyle tytułem wstępu, czas zapoznać się z zawartością.
Na wstępie wita nas „Blessed Brambles”. Po pierwszych dziesięciu sekundach myślimy, że mamy do czynienia z tym, co zwykł nam serwować zespół. Nie, że źle, ale miało być najdojrzalej. Sytuacja klaruje się po kolejnych sekundach trzydziestu. Faktycznie, tak rozbudowanej dźwiękowo od samego początku płyty jeszcze Múm nam nie wydało. Dźwięki miłe, nie denerwują, ale zarazem nie usypiają. Pozytywnie nastrajają. Kolejna różnica między tym krążkiem, a dotychczasowym dorobkiem. Kiedy słuchając innych płyt nie czuliśmy się lepiej, tu jest po prostu na odwrót. Czy to pozytywne czy negatywne, trudno rozstrzygnąć. Ta płyta na pewno nie została stworzona, aby dołować i wywoływać stany depresyjne w słuchaczach.
Na pierwszy rzut oka (ucha) może nam się zdawać, że wszystkie utwory są takie same, utrzymane w tej samej tonacji, odgrzewanie kotletów. Tak naprawdę każdy kolejny kawałek coraz bardziej wzmaga w nas chęć poznania kolejnej piosenki i przekonania się, co nowego tym razem zaoferowali nam twórcy.
Właśnie tak jest z „A Little Bit, Sometimes” – brzmi z początku (z środka i końca też) z lekka klasycznie, tak jak niektóre wcześniejsze kompozycje Múm. Kawałek należy do tych smutniejszych na tej płycie. Smutniejszych nie znaczy smutnych. Do tego trzeba przy tej płycie przywyknąć i to zaakceptować.
Kolej na „They Made Frog’s Smoke ‘til They Exploded”, czyli na tą piosenkę, którą najbardziej zapamiętujemy. Może przez stałe, niezmienne „pikające” tło, może przez radość, którą można by obdarzyć niejedną płytę, czy może tekst. Banał, ale śmieszny, niczym tok myślenia 6-latka. Wesoło, sympatycznie, wieje świeżością.
Byłoby zbyt pięknie, jeśli cała płyta, od początku aż po sam koniec nie zaobfitowałaby w choć jeden słabszy kawałek. Na tym krążku rolę tego słabszego pełni „This Eyes Are Berries” – smęty, nudy, nic godnego uwagi.
Błogosławieni ci, którzy wytrwali do kolejnej pozycji. „Moon Pulls” rzuca na kolana! Minimalne takie jakby, ale dźwięk klawiszy i miękki wokal po prostu rozkładają. Tekst to tak naprawdę czterokrotnie powtórzone jedno zdanie – brzmi bardzo ciekawie, gdyż za każdym razem zaśpiewane troszeczkę inaczej. Szkoda, że trwa tylko trochę ponad dwie i pół minuty. Szkoda czy nie, kolejny kawałek nie wyrywa nas zaprawdę z błogostanu. „Marmalade Fires” to bardziej już skomplikowana piosenka, z klasycznie już – mało wyszukanym słownictwem. Jest miło, jest śmiesznie, wszyscy się cieszą, rzucają marmoladą. I dobrze, bo jest do radości powód. Nie na co dzień słyszymy tak pozytywne dźwięki. Mimo strasznej przeciętności utworu, mnie przypadł do gustu.
„Rhuubaridoo” to bez wątpienia fenomen na tym albumie, gdyż nie można się w ogóle przyczepić do wokalu i tekstu! Swoją drogą słów piosenka nie posiada wcale. Trochę ponad minutowa kompozycja, nic godnego uwagi.
„Dancing Behind My Eyelids” początkiem przypomina stary styl Múm. Elektronicznie, szybko (!), z udziałem wokalu. Ładnie, klasycznie.
W piosence „School Song Misfortune” tytuł świetnie oddaje to, co słyszymy. Prostotą bije po uszach. Bez rewelacji, ale przyjemnie.
Nie wiem co w głowie mieli twórcy, że nazwali utwór „I Was Her Horse”, zważając, że tytuł nijak ma się do tego, co możemy usłyszeć. Nie rozumiem tego kawałka. Ni pies to taki, nie wydra.
Jako przedostatni kawałek zespół przygotował nam „Guilty Rocks”. Charakterystyczny loop w tle, a mimo tego utwór bardziej oparty na dźwiękach klasycznych instrumentów niźli brzmieniach elektronicznych. Ciekawie.
Na zakończenie „Winter (What We Never Were After All)”. Smutno. Idealnie dobrane miejsce na płycie, gdyż kawałek zdaje się wręcz mówić słuchaczowi „Do widzenia, tęsknić będziemy”. Typowo oldscholoowo, stary (też) dobry Múm.
Go Go Smear The Poison Ivy bez wątpienia jest krążkiem godnym uwagi. Słuchając kolejnych płyt zespołu i widząc ich rozwój, można się było spodziewać, że wkrótce Islandczycy spróbują sił w nowym dlań gatunku. Wyszło to na dobre zarówno im jak i słuchaczom. Pozycja godna zarówno dla osób, które z twórczością Múm już się zetknęły jak i dla tych, które dopiero chcą posmakować tych dźwięków. Gdyby nie „I Was Her Horse” i „This Eyes Are Berries” pewnie byłoby nawet oczko wyżej. Warto zwrócić uwagę na tę płytę, gdyż jest w niej to „coś”, co sprawia, że chętnie jej słuchamy i jeszcze chętniej doń wracamy.
Ocena: 7-/10
- „Blessed Brambles” – 6:01
- „A Little Bit, Sometimes - 3:51
- „They Made Frogs Smoke ‘Til They Exploded” – 4:02
- „These Eyes Are Berries” – 3:01
- „Moon Pulls” – 2:33
- „Marmalade Fires” – 5:03
- „Rhuubarbidoo” – 1:35
- „Dancing Behind My Eyelids” – 4:07
- „School Song Misfortune” – 2:39
- „I Was Her Horse” – 2:09
- „Guilty Rocks” – 5:03
- „Winter (What We Never Were After All)” – 4:08
Całość: 44:12
Data wydania: 24 września, 2007




