Armia – Der Prozess
Napisany 30 sie 2009 przez Nikołajewicz | Napisane w avant-garde, metal, punk, rock | Otagowane avant-garde, metal, punk, rock | Brak komentarzy »


Książkę pod tytułem „Proces” autorstwa Franza Kafki przeczytałem po raz pierwszy jakoś w drugiej gimnazjum, więc spory czas temu. Opowieść o zwykłym, szarym człowieku, oskarżonym o nie wiadomo co bardzo przypadła mi do gustu. Jednak podejście drugie do czytania (wykonane jakiś rok temu) zakończyło się fiaskiem – przebrnąłem przez połowę tekstu, aż w końcu odłożyłem powieść na półkę.
Inaczej było z niejakim Tomaszem „Budzy” Budzyńskim. Wróciwszy po latach do historii Józefa K. znalazł inspirację na kolejny album. Tak powstał Der Prozess – najnowsze dzieło naszej rodzimej Armii. Taka geneza powstania albumu wynika z notatek prasy i wydawcy… Jak jest w rzeczywistości? Można odnaleźć sporo alegorii, zarówno w tytułach utworów jak i tekstach. Chociaż wiersze Budzego mogą z powodzeniem funkcjonować bez muzyki i można nad nimi rozwodzić się w nieskończoność – fora dyskusyjne aż kipią od licznych interpretacji tekstów z opisywanej płyty.
Muzycznie zaś Der Prozess to oficjalnie sześć (o siódmej później) rozbudowanych kompozycji, w których miesza się metal, punk rock i klimatyczne motywy, w których zespół powoli (i raczej skutecznie) buduje napięcie, a prym wiedzie waltornia. Właśnie ten dęciak już od wielu lat przyczynia się w dużej mierze do unikalności brzmienia Armii. Jednak przy słuchaniu najwięcej mojej uwagi przykuła sekcja rytmiczna. Nowy perkusista gra niesamowicie szybko, ale z polotem, a Kmieta na basie pokazuje się od najlepszej strony („Statek Burz”, solówka w „Animie”). Agresja („Zły Porucznik”) sprawnie przechodzi w motywy, które troszkę straszą posępnością (końcówka „Procesu”). Po chwili dajemy się wprowadzić w pewien rodzaj transu („Statek Burz”). „Katedra czeka na świt”, więc pora wybudzić się z transu. A wszystko po to, by zakończyć na blisko piętnastominutowym, pozornie spokojnym „Przed Prawem”, w którym Budzy wokalnie wkracza w zupełnie nowe rejony oraz „Animie”, która jest prawdziwym apogeum tego koncept albumu. Warto również wspomnieć o utworze pojawiającym się na końcu – nazywa się „Underground”, sam zespół twierdzi, że ta piosenka jest poza konceptem krążka, dużo ludzi marudzi na to, że kawałek tu nie pasuje. Warto jednak „Undergroundowi” się przyjrzeć, ponieważ w jego nagraniu uczestniczyli… użytkownicy oficjalnego forum dyskusyjnego zespołu. Nagranie nie wzbudza we mnie zbytniej ekstazy, ale wyobraźcie sobie koncertowe wykonanie tegoż! Gdy cała sala na zawołanie „wołaj na cały głos!” odpowiada tak jak na płycie…
Zasadniczo nie ma do czego się przyczepić, ale na wspomnienie jednego z moich poprzednich artykułów, gdzie wystawiłem dychę boję się powtórzyć ten krok. Znawcy tematu pt. „Twórczość zespołu Armia” uważają, że tak dobrej płyty ich ulubiony zespół nie nagrał co najmniej od dekady. Więc skoro w polskiej muzyce ten rok zaczął się od dobrego krążka, niech tak będzie dalej, czego sobie i Wam życzę.
Ocena: 9/10
- “Zły Porucznik” – 6:17
- “Proces” – 5:27
- “Statek Burz” – 7:52
- “Katedra” – 6:19
- “Przed Prawem” – 14:22
- “Anima” – 9:26
- “Underground” – 5:16
Całość: 54:59
Premiera: 28 styczeń, 2009




