Bongzilla – Amerijuanican
Napisany 13 wrz 2009 przez MastaBanana | Napisane w doom metal, metal, stoner | Otagowane doom metal, metal, stoner | Brak komentarzy »


- Patrzcie chłopaki, co mam!
- O nie!
- Dawaj!
- Znowu…
- No podpalaj! Podpalaj!
- Good shit…
- Aż chce się śpiewać!
- Oh say we love weed by the bongs burning light!
- No to co? Gramy?
- Może nawet cały album się uda nagrać?
- Znowu?
- Czwarty już.
- Ciężko będzie nagrać godnego następcę „Gateway”, ale w końcu skądś trzeba brać kasę na Marysię, czyż nie?
- Damy radę! Nie musimy wymyślać nic przełomowego, nasza muzyka ma bawić przede wszystkim. W końcu nazywamy się Bongzilla!
Tak mógł wyglądać początek jam-session rozpoczynające prace nad „Amerijuanican”. Czterech panów zebrało się w studiu na Coney Island w Nowym Jorku i postanowiło trochę pobawić się swoimi instrumentami (nie, nie tak jak myślicie ;p ).
- Wolniej, graj! Wolniej! Jeszcze trochę! O!
- Ej! To brzmi prawie jak Black Sabbath z pierwszych albumów!
- Znowu…
- Masz tu jointa i wyluzuj. Dobrze jest. Mówiłem ci, że nie będziemy się wysilać na coś przełomowego. Mamy świetny bas, chwytliwe riffy, gdzieniegdzie jakąś solówkę, przepity i przepalony wokal. Cóż więcej potrzeba, żeby oddać hołd naszej Pani? Naszej „Weedy Woman”?
- Właśnie! Chrzanić nawet teksty! Pocharczy się coś o paleniu i będzie git. Klimat jest ważny! Ma być duszno, psychodelicznie, nieco tajemniczo, a nawet epicko. Nawiązania do Black Sabbath też nie są złe. Jak brać przykład to od najlepszych!
- Ale bez przesady, żeby nas nie oskarżyli o plagiaty jakieś.
- Take it easy, man! Masz tu coś na uspokojenie. Mamy swój styl oparty na tłustym, charczącym basie i stonerowych melodiach. Nie kopiujemy nikogo – ani Black Sabbath, ani Sleep, ani Electric Wizard. Nasz stoner-doom jest charakterystyczny, mamy wiernych i oddanych fanów, mamy zioło, czego chcieć więcej?
- Kasy?
- Wyjdź! Mnie do szczęścia wystarczy mój bas. I trawa…
No i jest dokładnie tak jak sobie czwórka muzyków zaplanowała. Nie ma przełomu, nawet jeśli chodzi o wyłącznie ich dokonania. Nie ma też na tej płycie takiego absolutnego killera jakim był np. cover Black Sabbath „Under the Sun” na płycie „Stash” czy „Stone a Pig” na “Gateway”. Spotykamy za to wszystko, to z czego Bongzilla jest znana. „Amerijuanican” nie zaskakuje, ale to kolejna porządna pozycja w dorobku grupy z Madison. Plus jeszcze należy się za świetną okładkę.
Ocena: 7+/10
- “Amerijuanican” – 6:46
- “Kash Under Glass” – 4:22
- “Tri-Pack Master” – 3:05
- “Cutdown” – 6:59
- “Weedy Woman” – 4:24
- “Stonesphere” – 12:26
- “Champagne & Reefer” – 4:47
Całość: 42:49
Premiera: 27 września, 2005




