Dogs – Turn Against This Land
Napisany 13 wrz 2009 przez renegad | Napisane w indie, punk, rock | Otagowane indie, punk, rock | 2 komentarzy »


Punk rock, haa. Panczury, jeszcze większe haa. Brytyjskie panczury, no tu już nie ma co się śmiać.
Wielka Brytania od zawsze posiadała wielkie tradycje jeśli chodzi o ten gatunek. O klasykach nie ma co wspominać, każdy chyba słyszał o The Clash czy Sex Pistols, a to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. Aktualnie w UK dziwnie się porobiło, masa debiutantów, którzy zazwyczaj na świetnych debiutach się zatrzymują, ich kieszenie wypchane pieniędzmi niszczą w nich spontaniczność i tą muzyczną dziewiczość. Pieniądze to problem, poważny problem, bo zabijają w młodych głowach muzyków charyzmę, nawet i pomysłowość gdzieś ulatuje. Ale przecież zawsze są wyjątki, takowym wyjątkiem bezapelacyjnie jest zespół Dogs (jakże punkowa nazwa). Punk powinien być stosunkowo prosty, głośny, wokalista charakterny, gitarzyści nie mogą oszczędzać paluchów, a perkusista najlepiej pijany. Tacy właśnie są.
Zalety:
- Niewątpliwa chwytliwość kompozycji (każdy utwór porywa),
- wokalista jest CC – cholernie charakterny!,
- gitarzyści w duecie z pijanym perkusistą zapierniczają do przodu i tylko w kilku momentach zwalniają. Kurde! Przecież każdy człowiek musi złapać oddech,
- grają w małych klubach, a o kontrakt płytowy walczyli jak lwy,
- na żywo niszczą jak to na punkowców przystało,
- kasy raczej nie mają, wszystko przepijają.
Wady:
- Hehe, jakie tam wady, w sumie można by się czepiać o to, że muzyka jest trochę zbyt monotonna ale przecież te brzmienia są ukierunkowane na młodych ludzi, w których głowach ci panowie mają zasiać zamęt i to robią
Debiut Dogsów powala, uwierzcie mi. London Bridge mogliście usłyszeć w Fifie 2006, kawałek znienacka się pojawił i o dziwo trochę namieszał na brytyjskich muzycznych listach. Reszta utworów nie odstaje, a niektóre nawet go przewyższają. Ich „prawdziwość” mnie urzekła, dałem im się porwać i to nie raz, wy zróbcie to samo albo… dajcie sobie spokój z wyspiarskim punkiem.
PS Ich drugi krążek jest niemal tak samo dobry jak debiut.
Ocena: 8/10
- “London Bridge” – 3:41
- “Selfish Ways” – 3:52
- “Donkey” - 3:32
- “End of an Era” - 3:48
- “She’s Got a Reason” - 3:26
- “It’s Not Right” - 3:08
- “Tuned to a Different Station” - 4:07
- “Tarred and Feathered” - 3:51
- “Wait” - 3:53
- “Heading for an Early Grave” - 3:07
- “Red” - 5:22
- “Turn Against This Land” - 1:46
Czas trwania: 43:32
Premiera: 9 września, 2005





Również ich utwór “Tuned to a Different Station” pojawił się w grze “Burnout Revenge”, i delikatnie kopał dupę. Jeżeli reszta płyty jest równie dobra, co sugeruje recenzja, najwyższy czas chyba się z nią zapoznać.
Płyta bardzo równa więc śmiało po nią sięgnij.