Fisz Emade – Heavi Metal
Napisany 14 wrz 2009 przez Nikołajewicz | Napisane w hip-hop | Otagowane hip-hop | Brak komentarzy »


Bracia Waglewscy po raz drugi wrócili do swoich hip hopowych korzeni. Nasuwa się pytanie: „ile jest rapu w ich rapie?”. Z jednej strony mając w pamięci eksperymentalne płyty kolektywu Tworzywo Sztuczne i świetną „Męską Muzykę” nagraną rodzinnie, a z drugiej strony udany powrót do hip hopu na „Piątek 13” włączam „Heavi Metal”.
Pierwsze wrażenie? Bardzo dobra okładka, trzeba przyznać. Ale najważniejsze jest wnętrze rzecz jasna. „Słuchało się Sodom i Anthrax” – tak rzecze Fisz w tytułowym utworze. Już zapowiedzi albumu hucznie reklamowały, że „Heavi Metal” będzie podróżą do tego, co już było. Brzmienie zainspirowane w dużej mierze latami osiemdziesiątymi, dość surowe, zaskakujące niespodziewanymi samplami (tak właśnie jeden z moich ulubionych zespołów, nowofalowy Klaus Mitffoch, pojawia się w „Disko”). Brzmienie z początku może irytować (np. przed premierą nie mogłem przełknąć singla, „Wiosna 86”)… Ale z biegiem czasu stają się silnie uzależniające. To, co Emade zrobił w warstwie muzycznej można określić tylko jednym słowem – majstersztyk. Tutaj na każdy utwór jest pomysł – raz jest bardzo minimalistycznie („Iron Maiden”), innym razem agresywnie („Furiat”), innym razem nastrojowo („Heavi Metal”). Najmłodszy z muzykujących Waglewskich staje na wysokości zadania, a ze swoją produkcją jest czołówką w Polsce, mogącą spokojnie konkurować z producentami z zagranicy.
Teoretycznie jednak muzyka zawsze jest jedynie dodatkiem do tekstu. Nie tym razem, Mili Państwo. Nie wiem, czy Fisz poczuł się wypalony po „Męskiej Muzyce” i koncertach ją promujących, czy może takie, a nie inne teksty były świadomym zabiegiem artystycznym… Tak czy siak – zawsze ceniłem sobie w tekstach Fisza gry słowne, lekkość w formułowaniu czasem abstrakcyjnych porównań („Piątek 13” wiedzie prym jeżeli o to chodzi), wreszcie jego głos i specyficzne flow. Na recenzowanym krążku tego wszystkiego jest jak na lekarstwo, choć pomysł na tematykę albumu był dobry – zebrać do kupy historie z lat młodzieńczych (gdzieś tak końcówka podstawówki i liceum), opowiedzieć o nich. Taki koncept na miarę czasów, w których nasza-klasa jest najpopularniejszym polskim portalem (sądzę, że raper inspirował się jej fenomenem pisząc tekst do zamykającego album „666”). A więc było duże pole do popisu, nie zostało jednak ono w pełni wykorzystane. Tekst do „Iron Maiden” w opinii wielu ludzi kandyduje do tytułu najgłupszego tekstu minionego roku, reszta tekstów sprawia wrażenie wymuszonych, o niespełnionych młodzieńczych miłościach. Do tego leniwe mruczenie, jakby od niechcenia. W takich chwilach chciałbym mieć jakiś wpływ na ostateczny kształt płyt swoich ulubionych wykonawców – nie wypuściłbym braterskiego duetu ze studia, posłałbym do kąta, cokolwiek. Dodając nieco pomylony pomysł wokalnych featuringów (niejaki Sqbass użyczył swojego głosu w dwóch utworach – „Najpiękniejsza Kobieta w Mieście” oraz „Pani Bum Bum”) łatwo wysnuć wniosek, iż szaleństwa i fajerwerków nad warsztatem Fisza dzisiaj nie będzie. Ale nie jest tak tragicznie, nie odeślę tego kreatywnego duetu, synów pana Wojtka do ławki z jedynką. Moim faworytem na płycie jest „Szef Kuchni” – on to trzyma fason pod względem muzycznym i tekstowym. To właśnie w nim dostałem to, co najlepsze z duetu Fisz Emade. Nieco dalej, ale wciąż w kategorii „chętnie wracam do tego utworu” plasują się „666”, „Disko”… Ale Panowie, dlaczego energii z tej trójki nie przelaliście na całość?
Chociaż Waglom zdarzył się (w moim mniemaniu) wypadek przy pracy, całą ich twórczość i tak łykam bez popity. Więc albo kiedyś docenię „Heavi Metal”, albo będę cierpliwie czekał na jakieś cudo w stylu „Piątku 13”. A najlepiej to czekać na jakieś nowości od Tworzywa Sztucznego.
Ocena: 5/10
- “Iron Maiden” – 4:27
- “Szef Kuchni” – 3:58
- “Wiosna 86″ – 4:45
- “Najpiękniejsza Kobieta w Mieście” – 6:20
- “Heavi Metal” – 4:03
- “Furiat” – 4:47
- “Kawa i Papierosy” – 6:24
- “Pani Bum Bum” – 6:22
- “Disko” – 3:47
- “666″ – 3:26
Całość: 48:19
Premiera: 21 listopad, 2008




