Converge – Axe To Fall
Napisany 19 paź 2009 przez renegad | Napisane w hardcore, mathcore, metal, metalcore | Otagowane hardcore, mathcore, metal, metalcore | 11 komentarzy »


Rok 2009 zdecydowanie rozpieszcza, ja tak mówię. W kwestiach ciężkiego grania tym bardziej, ile to już dobrych krążków tu i tam się pojawiło, a jeszcze przecież Slayer wielkimi krokami nadciąga, no i Converge – na nich pewnie wielu czekało z utęsknieniem. Ja osobiście nie bardzo, tym bardziej mój zachwyt nad zawartością Axe To Fall jest większy. Dookoła wychwalane pod niebiosa Jane Doe za pierwszym razem mnie wręcz odrzuciło, epicki hardcore z charakterystycznym nieludzkim wokalem (no demon to przecie) przestraszyło mnie ciężarem i chaosem – ja raczej do pogodnych osób się zaliczam.
Jednak sprawdziłem to nowe Converge, a co mi tam w końcu trochę tego metalu posmakowałem, a w hardcoreowej estetyce czuję się jak ryba w wodzie. Więc spytacie czemu Jane Doe nie rozłożyło mnie na łopatki? Otóż rozłożyło ale z czasem.
Aczkolwiek na “Axe To Fall” nie czekałem o dziwo, samo przyszło i rozłożyło mnie już przy pierwszym odsłuchu. Z tym szybkim rozkładem jest jednak różnie – czasami śmierdzi. Axe To Fall nie śmierdzi, gdzie tam wręcz pachnie rasowym hardcore punkiem okraszonym metalicznym brzmieniem gitar i uwaga! Niesamowitym wokalem! Bannon na tym albumie już tak nie skrzeczy i nie jęczy jak wcześniej, nadal mamy odhumanizowany głos, ale idzie zrozumieć teksty, które nierzadko są naprawdę świetne. Jednak urok tego krążka (choć ciężko nazwać ten album urokliwym) tkwi w warstwie instrumentalnej. Niesamowite szybkie tempa z nieziemskimi riffami (“Dark Horse“, “Effigy“) powodują wyskok gałek ocznych z orbit. Zaproszeni goście z Cave-In przechodzą samych siebie we wspomnianym “Effigy”, grając partie gitarowe jakich nigdy nie nagrali na swoich krążkach!
Choć jak na hardcore’owy krążek mamy tu dużo kombinowania, taki “Worms Will Feed” brzmi bardzo ciężko (głównie dzięki temu dostojnemu riffowi) i sunie powoli niczym post-metalowe walce. “Wishing Well” to z kolei taki Mot örhead na sterydach, świetny perkusyjny drive (takowych na tym krążku niemało) i naprawdę fajne zasuwanie na gitarach. Oczywiście na płycie nie zabrakło typowych ekwilibrystycznych popisów z łamaniem rytmu znanych chociażby z “Jane Doe” (“Losing Battle” czy singlowy kawałek tytułowy). Moim osobistym szybowybijaczem z tego krążka jest “Dead Beat” – mamy tu niemalże wszystko co fajne w nowoczesnej ciężkiej muzie, czyli przeciągnięty riff i perkusyjne breaki a la Brann Dailor z okresu “Remission“.
Jak się zastanowię to jest tu naprawdę o czym pisać – dwa kończące album kawałki to piękno w czystej (a może brudnej) postaci. W rozmarzonym (nie wiem czy to odpowiednie słowo) “Cruel Bloom” usłyszymy śpiewającego Steve’a Von Tilla z Neurosis – a tak przy okazji panowie z Neurosis to ostatnio najgorętszy towar jeśli chodzi o featuringi (vide obecność drugiego krzykacza z Neurozy na nowym krążku Mastodon, mianowicie Scotta Kelliego). O ostatnim kawałku nie chcę się wypowiadać, posłuchajcie sami w jakiej stylistyce potrafią się odnaleźć grajki z Converge – mnie osobiście kawałek ujmuje za każdym razem i zawsze mam ochotę wciskać repeat, zresztą cały krążek nadaje się do ciągłego uskuteczniana tej czynności.
Bez owijania w bawełnę mamy tu do czynienia z krążkiem iście wybitnym, Converge położył na deski w tym roku wszystkich metalowych odrodzicieli – poziom arcy wysoki jaki ustawili na “Jane Doe”, śmiem twierdzić został przeskoczony. Kurde czuć to w kościach, uszach i wszystkim tym co ruszało się wam podczas odsłuchiwania “Axe To Fall”.
Teraz jeszcze sprawa oceny – mianowicie co tu dać, żeby nie wzbudzić zbytnich kontrowersji. Jeśli miałbym kierować się własnymi odczuciami odnośnie tej muzyki oraz uczuć i emocji przez mnie odczuwanych podczas odsłuchu, to dałbym maksa, jednak nie wiem co będzie za miesiąc, może ta inteligentna łupanka mnie znudzi. Mam nadzieję, że jednak nie, więc asekuracyjnie dam 9.
Ocena: 9/10
- “Dark Horse” – 2:54
- “Reap What You Sow” – 2:39
- “Axe to Fall” – 1:41
- “Effigy” – 1:42
- “Worms Will Feed/Rats Will Feast” – 5:52
- “Wishing Well” – 2:49
- “Damages” – 4:26
- “Losing Battle” – 1:46
- “Dead Beat” – 2:36
- “Cutter” – 1:40
- “Slave Driver” – 2:48
- “Cruel Bloom” – 4:01
- “Wretched World” – 7:10
Czas trwania: 42:04
Premiera: 20 października 2009





dla mnie jane doe > axe to fall, ale i tak odwalili tutaj kawał dobrej roboty, moje oczekiwania zaspokoili.
Jane Doe przeskoczyć po prostu nie da rady, ale i tak nagrali najlepszy album od tego czasu. moja płyta roku.
Postawię im ołtarzyk – za to, że w końcu coś NAPRAWDĘ porządnego się w tym roku pojawiło. W końcu ;>
Nie znałem kapeli wcześniej, ale sięgnąłem po album, posłuchałem i stwierdzam, że nie umiem słuchać tej muzyki.
Z Nukiem się zgadzam całkowicie. Nie dla mnie.
A ja się z Nukeim nie zgadzam. Nie dla mnie.
wszystkim którzy w tej muzyce słyszą tylko bezduszne napierdalańsko polecam przeczytać najpierw teksty, a później ich etymologie nakreśloną przez Bannona w poniższym wywiadzie.
http://decibelmagazine.com/Content.aspx?ncid=337708
Jane Doe nie przeskoczyli, ale nagrali godziwy krążek, nie odchodząc daleko od swojej klasycznej formuły, dalej leją po mordzie i niszczą słuchacza, a przecież to w tej muzyce jest najważniejsze
A co to za muzyka, która nie umie obronić się sama?
nie wiem czy zauważyłeś, ale to tylko interpretacja tekstów a nie muzyki.
Piłem do czegoś innego. Też lubię jak muzyka niesie ze sobą “jakieś” treści, ale nie lubię jak zakłóca mi się ich odbiór (niezrozumiałe szczekanie zza efektu gitarowego). Bo jeśli muzyka przypadnie mi do gustu, wezmę się za rozkładanie tekstów na czynniki pierwsze. Jeśli “nośnik” dla tych tekstów (czyli muzyka) jest w moim mniemaniu beznadziejny, to nawet najbardziej poetyckie, przepełnione niewiadomo jakim artyzmem teksty nie zmienią mojego postrzegania tegoż. A jak będe chciał się pozastanawiać nad ciekawymi tekstami, to sięgne po tomik poezji.