Pod Igłą #5 F
Napisany 28 gru 2009 przez Jakub Szwedo | Napisane w ambient, electronic, folk, glitch, indie, pop, rock | Otagowane ambient, electronic, folk, glitch, indie, pop, rock | Brak komentarzy »
Szósta litera alfabetu, dziewiąta, jeśli weźmiemy pod uwagę polskie znaki. Trzy kreski, jedna w pionie i dwie w poziomie, zazwyczaj równej długości. Litera „F” – sponsor dzisiejszego przeglądu. W tym wydaniu skupię się na wykonawcach, którzy postanowili, że pierwszą literą w nazwie ich zespołu będzie właśnie ten znak. Oprócz tego, wszystkich łączy też fakt, że w minionym roku wydali płyty, oraz to, że w Polsce są tą wykonawcy prawie w ogóle nieznani. Przyjrzyjmy się bliżej sylwetkom tych artystów.
1. Final Fantasy (indie pop)
Kanadyjski skrzypek, który stanowi 100% składu swojego zespołu, zasłynął z tworzenia aranżacji, w których usłyszeć można nawet cztery różne partie na skrzypcach jednocześnie. A wszystko to za sprawą samplera, do którego jest podłączony jego instrument. Owen często grywa koncerty wraz z Arcade Fire, a na płycie „Neon Bible” całkowicie odpowiadał za skrzypce. Najbardziej znany jego kawałek – „This is a dream of win and regine” jest zadedykowany właśnie małżeństwu z AF. Nazwa jego projektu jest hołdem dla popularnej gry Final Fantasy.
Kawałki do sprawdzenia: This is a dream of Win & Regine, The CN Tower Belongs To the Dead, Please Please Please
MySpace
2. Frightened Rabbit (indie rock, folk rock)
Ich ostatnia płyta, „Midnight Organ Fight”, zajęła wysokie miejsce w moim podsumowaniu roku 2008, głównie za sprawą urzekającego wokalu, który trochę przypomina głos Conora Obersta. Z ich piosenek płynie wielka ilość energii i radości, która aż rozpiera słuchacza. Z pozoru proste kopmozycje mają strasznie skomplikowaną strukturę muzyczną, a mimo to słucha się ich lekko i z przyjemnością. Mam nadzieję, że będzie mi dane zobaczyć ich kiedyś na żywo, bo live ponoć brzmią jeszcze lepiej.
Kawałki do sprawdzenia: Modern Leper, Good Arms vs Bad Arms, Keep Yourself Warm
MySpace
3. Fennesz (glitch, ambient, electronic)
Kiedy o poprzednich wykonawcach mogłem powiedzieć, że słuchanie ich to czynność lekka i przyjemna, w przypadku Fennesza sytuacja się komplikuje. Mamy tu bowiem do czynienia z niezwykłą dość elektroniką. Zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że gdyby Godspeed You! Black Emperor zamiast grać na gitarach, siedzieliby za konsoletami, powstałaby właśnie taka muzyka. Czasami skrajnie minimalistyczne utwory zdecydowanie nie nadają się do słuchania podczas jazdy autobusem. Osobiście polecam postępować z tym wykonawca jak ze wspomnianym GY!BE – przed pójściem spać. Tylko czy będziecie mogli (albo mieli ochotę) potem zasnąć?
Kawałki do sprawdzenia: Shisheido, Black Sea, Vacuum
MySpace
4. Fleet Foxes (indie folk, folk rock, lo-fi)
Czy w dzisiejszych czasach muzyka, która garściami czerpie z folku, a wokal przypomina chorały, może się sprzedać? Oczywiście! Ba, zespoły, które parają się w tworzeniu podobnej muzyki, zbierają laury przede wszystkim za oceanem. Wystarczy, że wymienię Animal Collective czy Panda Bear – w USA osiągnęli chyba wszystko, o czym awangardowy zespół tylko może marzyć. Fleet Foxes podzielili ich los, a nawet poszli jeszcze dalej – w Europie sprzedali ponad 200 tysięcy płyt w ciągu pięciu miesięcy. Harmonia i mnogość instrumentów to cechy rozpoznawalne zespołu. Po tak wspaniałej pierwszej płycie pozostaje mieć nadzieję, że już wkrótce przyjdzie nam się cieszyć jeszcze lepszym longplayem. No i trzeba też liczyć na to, że przy drugim krążku Fleet Foxes pomyśli choć trochę nad jego nazwą.
Kawałki do sprawdzenia: White Winter Hymnal, He Doesn’t Know Why, Mykonos
MySpace




