Closterkeller – Aurum
Napisany 20 sty 2010 przez Nook | Napisane w gothic, rock | Otagowane gothic rock | 2 komentarzy »
Jestem strasznie sentymentalnym człowiekiem. I gdyby zmierzyć mój sentyment do grupy Closterkeller, ten byłby… no, duży. A nawet bardzo duży. Natomiast uwielbienie dla dowodzonej przez Anję Orthodox ekipy, jest chyba jeszcze większe. Po wydanym w 2003 roku, mocno elektronicznym i mrocznym „Nero” każdy fan grupy był ciekawy, jaki kierunek obierze zespół. Po tym jak Anja obwieściła, że motywem przewodnim nowej płyty będzie „piękno”, pomyślałem w pierwszej chwili, iż będzie to album na wskroś optymistyczny. Nie wiem, na ile, i czy w ogóle, odosobniony byłem w tym przekonaniu, ale Anja i ekipa zrobili mi tym krążkiem niezłego psikusa.
Aurum to po łacinie „złoto”. Tytuł podtrzymuje więc kolorową tradycję znaną z poprzednich płyt Closterkeller. Nazwa ta, przyznaję, zmusiła mnie do myślenia. Zwłaszcza w kontekście zawartości płyty. Samo „złoto” przecież kojarzy się z czymś szlachetnym, dostojnym i pięknym. 13 kawałków jakie znajduje się na albumie stoi w dalekiej opozycji do piękna, a przynajmniej do tego co w pierwszej kolejności przyszłoby na myśl o nim takiemu szaraczkowi jak ja. A że lubię babrać się w ukrytych znaczeniach, postanowiłem poświęcić całości kilka(naście) przesłuchań. Nim jednak, drodzy Czytelnicy, zaznajomicie się z efektem moich przemyśleń, to co tygryski lubią najbardziej czyli muzyka.
Album otwiera numer „Ogród półcieni”. Niezbyt ciężki kawałek z ciekawym, orientalnym motywem gitarowym na czele. Słuchając głosu Anji, wszelkie wątpliwości co do optymizmu płyty zostają natychmiast rozwiane. Z jednej strony jest to zaproszenie do krainy, gdzie zmartwienia nie istnieją, ale… Nad kawałkiem unosi się jakaś gorycz, tęsknota i żal. Uczucia, które będą nam towarzyszyć niemalże przez cały czas trwania krążka. „Złoty” czyli utwór następny wydaje się być jakby potwierdzeniem moich słów. Eteryczna, melancholijna ballada muzycznie będąca jakby esencją Closterkeller. Tekstowo natomiast ten utwór wydaje mi się na tyle enigmatyczny, że ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć. Posłuchajcie sami zresztą. Podobnym utworem jest „Na nic to”. Powolny, ale nie do końca balladowy, gdyż wyraźnie cięższy refren kontrastuje z łagodnymi zwrotkami. I znowu, utwór strasznie gorzki, opowiadający o ciężkich chwilach spowodowanych rozstaniem z najbliższą osobą. Brnąc jeszcze bardziej w tematykę związków warto przywołać tu utwór „Pomiędzy niebem a piekłem”, który można porównać do dobrego dreszczowca (lub melodramatu). Względnie ciężki (jak na warunki Closterkeller oczywiście) kawałek w średnim tempie, desperackie zaśpiewy Anji (zwłaszcza skandowane desperacko „Kocham Cie!” i „Musisz biec!”, zjeżają włosy na głowie), pełne patosu chóry w tle i w odpowiednich momentach uspokojenie w postaci charakterystycznych recytacji/narracji Anji. Wszystko o miłości dwojga osób, która jest w stanie przezwyciężyć śmierć. Utwór prześwietny, potężnie chwytający za serce. Zwłaszcza w momencie kulminacyjnym i w samej końcówce. Same emocje. Innym kawałkiem wpisującym się w gorzki klimat płyty jest „Matka”, który ukazuje cierpienia tytułowej matki po stracie syna, który oddał życie za ojczyznę na wojnie. Również bardzo emocjonalny kawałek i jednocześnie ciekawe spojrzenie na tematykę patriotyzmu. Podobnie jak „Dwie połowy”, który wraca do tematyki damsko-męskiej, a konkretniej związku, którego już w żaden sposób uratować nie można. Numer bardzo ciężki, zwłaszcza w refrenie, który zachęca do rytmicznego pomachania czupryną.
Aurum, jak zdołaliście zauważyć, to w dużej mierze żal, gorycz i cierpienie. Ale i nie tylko. Grupa też nawiązuje do własnej przeszłości. Tekstowo w kawałku „I skończona bajka”, który jest w prostej linii kontynuacją „Babeluu” z płyty Violet czy też muzycznie w kawałku „Nocarz”, który, ze względu na swój elektroniczno-wampirzy charakter mógłby, moim zdaniem, swobodnie znaleźć się na Nero. Ewenementem na płycie jest natomiast kawałek pt. „Nie tylko gra”, który traktuje o… uzależnieniu od sieciowych strzelanek. Zaskoczeni? Kawałek szybki, dynamiczny, ciekawie wykorzystujący… dziecięcy chór. Na deser postanowiłem zostawić sobie kawałek w którym się zwyczajnie zadurzyłem. „Królewna z czekolady”, bo o nim mowa, zamyka płytę. Muzycznie stanowi ciekawą klamrę, gdyż jest bardzo podobny do „Ogrodu półcieni” – choćby z racji zbliżonego, orientalnie brzmiącego motywu gitarowego na początku. Tekst to jeden z nielicznych wyjątków na albumie, ponieważ przynosi on nadzieje i pocieszenie dla wszystkich samotnych osobników płci brzydkiej (do których zalicza się również wyżej podpisany). Kawałek trafił do mnie w stu procentach i (jeśli pozwolicie na chwile prywaty) zmotywował do śmielszych poszukiwań drugiej połowy. Ot, taka kropla miodu w beczce dziegciu.
Jak sami widzicie, gorzka to płyta. Początkowo wybitnie niełatwa w odbiorze, ale po osłuchaniu bardzo uzależniająca. Jeśli miałbym porównać Aurum do którejś z poprzednich płyt, byłby to Graphite. Podobne rozwiązania instrumentalne (zwłaszcza w wolniejszych utworach) i zbliżona atmosfera. Fanom Closterkeller rekomendować nie trzeba. Cała reszta, jeśli tylko lubuje się w atmosferycznym rocku, poetyckich tekstach, niechaj czym prędzej bierze się za tę płytę (i resztę twórczości Anji O. i ekipy).
W tym miejscu powinna znaleźć się ocena, ale nim przejdę do tejże, jestem winien Wam swoją interpretację związku tytułu z klimatem płyty. Wspomniałem o tym, iż tytułowe „złoto” w pierwszej kolejności kojarzy się z czymś pięknym, dostojnym i szlachetnym. Istnieje pewne powiedzenie, które mówi iż „cierpienie uszlachetnia”. I właśnie to cierpienie czyni człowieka wewnętrznie silniejszym, bogatszym, a co za tym idzie piękniejszym. Wydaje mi się, że właśnie to stanowi sedno tego albumu. A jak Wam się wydaje?
Ocena: 8/10
- “Ogród półcieni“ 6:00
- “Złoty” 6:26
- “Nocarz” 6:05
- “Vendetta” 5:00
- “Na nic to“ 6:49
- “12 dni” 4:09
- “Déjà vu” 4:52
- “Nie tylko gra [Soulflies Team]“ 5:01
- “Między piekłem a niebem” 7:01
- “I skończona bajka” 5:25
- “Matka” 7:06
- “Dwie połowy“ 7:34
- “Królewna z czekolady” 5:03
Całość: 76:31
Premiera: 5 października, 2009






Ciekawe, kiedy im się paleta kolorów skończy, niedługo będziemy mieć takie tytuły jak “Czerwień wschodzącego słońca” lub “Pomarańcz skąpana w blasku słońca” ; )
Znam ich tylko z Cyan, więc za dużo powiedzieć nie mogę – jedynie tyle że wokal jest bardzo charakterystyczny i w zasadzie wg mnie to wyróżnia ten zespół (instrumentalnie jakoś przeciętnie dla mnie). Puściłem sobie na YT Ogród Półcieni i pierwsza różnica to o wiele czystsze brzmienie, lepsza produkcja. No i zabawy wokalem, jak zwykle. No i instrumenty jakby ładniej. Więc następna płyta Closterkeller z którą będę miał styczność to zapewne Aurum.
wbrew pozorom w kwestii tytułów mają spore pole manewru
zauważ (teraz pewnie mi się dostanie od drogich pań), że na czele zespołu stoi kobieta
i brak kreatywności w nazywaniu kolorów to ostatnia rzecz o jaką mógłbym płeć piękną posądzić