W tym tygodniu poleca… Masta! #1
Napisany 1 lut 2010 przez MastaBanana | Napisane w inne | Otagowane inne | 11 komentarzy »

Powracamy do pomysłu coponiedziałkowych rekomendacji. Starych „odcinków” postanowiliśmy nie umieszczać ponownie na Winylu. W tym tygodniu coś na imprezę, coś by pokonać chłód, coś by dopełnić obrazu za oknem i coś do kontemplacji na długi zimowy wieczór. Enjoy.
Dla ucha
Queens of the Stone Age – Songs for the Deaf
Karnawał, sezon studniówkowy, masa imprez, domówek wszelakich. Czym by tu gości rozruszać? Songs for the Deaf powinno pomóc. Hiciory pokroju „Go with the Flow„, „First at Giveth„, „No One Knows” czy „Gonna Leave You” sprawią, że nawet dużo starsi sąsiedzi zaczną potupywać do rytmu wybijanego przez Dave’a Grohla, a znajomi jeszcze długi czas będą wygwizdywać lub nucić co chwytliwsze refreny. Proste, lecz nie prostackie, granie Josha Homme’a i spółki z pewnością uratują niejedną prywatkę.

Kyuss – Welcome to Sky Valley
Znowu Homme na gitarce, ale cóż poradzić. Zimno, nie? Chciałoby się stopić ten cały śnieg? Idąc za przykładem pana Nikołajewicza podczas powrotu ze szkoły mroźnego dnia zapuściłem sobie legendarną „Welcome to Sky Valley„. Przy „Gardenii” zdjąłem czapkę i rękawiczki. Po pierwszych dźwiękach „Asteroid” rozpiąłem kurtkę. Gdy zaczął lecieć „Space Cadet„, zacząłem żałować, że założyłem kalesony, a wraz z „Demon Cleaner” zwały białego puchu zaczęły ustępować mi spod nóg. Pod koniec całego albumu było już nawet sporo piachu dookoła. Tak więc nie słuchajcie mamy! Nie ciepłe swetry są najlepsze na mróz. Nie parodiujcie Ruskich! Są lepsze sposoby na rozgrzanie niż seta czystej przed wyjściem na dwór. Kyuss na uszy i można niczym Marek Kamiński samotnie zdobywać oba bieguny.

Soap&Skin – Lovetune for Vacuum
A co jeśli lubimy, gdy podczas spacerów, muzyka dopełnia otaczający nas krajobraz? Na piesze wycieczki wśród pokrytych śniegiem pól, łąk, lasów i parków polecam Lovetune for Vacuum Anji z Austrii ukrywającej się pod pseudonimem Soap&Skin. Oryginalny głos i ciekawe kompozycje i aranżacje to największe zalety tej płyty. Dziewczyna tworzy szerokie spektrum melodii: od niezwykle kojących, przyjemnych jak w „Cry Wolf„, przez nostalgiczno-melancholijne w „Mr. Gaunt Pt 1000” czy „Cynthia” albo nieco groteskowych w „Spiracle” aż do niepokojących w „Thanatos” lub „Marche Funèbre„. Wszystko to jest podlane chłodnymi, niczym aura za oknem, dźwiękami fortepianu. Dobre do wyciszenia się i zadumy nad sprawami wszelakimi i jeden z ciekawszych debiutów ubiegłego roku. Dlaczego nie pojawiła się w moim podsumowaniu do dzisiaj nie wiem.
Dla oka

W stronę morza
„W stronę morza” to jeden z lepszych i ciekawszych filmów jakie było mi dane poznać w ostatnim czasie. Historia Ramóna Sampedro, marynarza z La Coruña w Hiszpanii, walczącego o prawo do godziwej śmierci naprawdę urzeka. Argumenty, dlaczego chce skończyć z życiem, wytaczane przez głównego bohatera, są na o wiele wyższym poziomie niż „bo już mi się nie chce” czy „powinienem mieć prawo do decydowania o swoim życiu”. Tutaj nie ma prostej odpowiedzi. Obok fabuły do filmu przyciąga brawurowa rola Javiera Bardema. Wydawać się może, że zagranie sparaliżowanego od pasa w dół mężczyzny nie powinno być trudne, jednak sposób w jaki Bardem ukazuje emocje samą mimiką i ruchami głowy nie pozwala oderwać się od filmu. Jakież szczęście mnie spotkało, gdy znalazłem płytę z tym filmem na wyprzedaży za 5zł. Dla tych, którzy oczekują od filmu, że da im do myślenia, pozycja obowiązkowa.






Qotsa imprezowe? Panie, daj pan spokój.
Z Soap&Skin na pewno się zapoznam
Reszta nie dla mnie raczej.
Mydełko smakowe, Kajus wiadomo – kwintesencja piachu, Kutsa średnio, takich nieambitnych i nieawangardowych filmów nie oglądam
)).
Qotsa się na imprezy nie nadaje imho :]
Kyussik wiadomo, czysta zajebistość, a Soap&Skin posłucham niedługo.
Nie no qosta chwytliwe jest w wogóle, tyle ze trzeba sie w strzelić w odpowiednia imprezę, bo na przeciętnej zabawie to nie bardzo.
Zachęciłeś mnie właściwie tylko filmem, bo resztę oprócz QTSA (do którego mnie nigdy nie ciągło) znam. No i na mnie słuchanie ciepłych/wakacyjnych rzeczy w zimę nie działa niestety :<
qotsa to jeszcze zrozumiem ale kyuss? zaorać, wpizdu zaorac!
kyuss to jeszcze zrozumiem ale QTSA? zaorać, wpizdu zaorac!
(bez urazy
)
Soap&Skin to jeszcze rozumiem, ale QoTSA i Kyuss ? Zaorać w pizdu zaorać.
wszyscy jestescie bezguscia!
i kłotsa i kajes są fajni i mają fajne płytki.