Love – Forever Changes
Napisany 9 lut 2010 przez Jakub Szwedo | Napisane w folk, pop, psychedelic rock, rock | Otagowane folk, pop, psychedelic, rock | 2 komentarzy »


Siedzę na wzgórzu.
Oglądam jak umierają ludzie.
Czuję się znacznie lepiej po drugiej stronie.
Załapie się na przejażdżkę.
“Miłość” to bardzo ważne słowo, a zwłaszcza w latach ‘60 XX wieku, kiedy to przeżywało swoją “drugą młodość”. Młode pokolenie tamtych czasów chciało ponownie zwrócić uwagę na ten bardzo ważny wyraz (a właściwie wartości, jakie ze sobą niesie), starali się oprzeć całe życie na Miłości. Miłością można było określić po prostu życzliwość i dobroć dla drugiego człowieka, niezależnie od koloru skóry/wyznania/wieku/stanu majątkowego etc. Drugim, ważnym znaczeniem tego słowa – najlepiej dodając do niego przymiotnik “wolna” – jest po prostu miłość cielesna, zwykle bez stałego partnera i nierzadko nie z jednym partnerem. Ale jest też trzecie skojarzenie, które było ważne przede wszystkim w światku muzycznym. Jest nim Love – czyli (co za niespodzianka!) Miłość, w języku angielskim.
Wierzę w magię.
Dlaczego? Ponieważ jest tak prędka.
Nie potrzebuję mocy, kiedy jestem zahipnotyzowany.
Spójrz mi w oczy.
Co widzisz? (Widzę…)
Jak się czujesz? (…Ciebie)
Czuję się bardzo fałszywie kiedy mym imieniem jest Phil
Czy był to Bill?
Muzyka Love, jednego z pierwszych zespołów którego członkowie nie mieli takiego samego koloru skóry, oscyluje wokół niezwykle melodyjnego popu i folku, czerpiąc jednak wiele pomysłów z zyskującej wtedy na popularności muzyki rockowej. Oprócz klasycznych instrumentów rockowych takich jak gitara, bas, perkusja dochodzi jeszcze cała orkiestra! Skrzypce, altówka, wiolonczela, kontrabas, trąbka oraz puzon.
Życie leci tutaj,
Dzień po dniu.
Nie wiem czy żyję czu ja
Powinienem być.
Czasami moje życie jest niesamowite,
I jeśli myślisz że jestem szczęśliwy,
Pomaluj mnie na (biało)(żółto).
Ale nie obawiajcie się, typowo klasycznych elementów tutaj brak. “Nierockowe” grajki uzupełniają tylko “rockowych” prowadzących, robiąc im wspaniałe tło, nadające pięknej barwy muzyce. Bez dętych instrumentów ta płyta nie byłaby taka sama, urozmaicają prawie każdą kompozycję. Smyczki natomiast, jak to smyczki, dodają lekko melancholijnego klimatu. Nie zabrakło także oczywiście od czasu do czasu jakiejś solówki na elektryku, czy energicznych partii perkusyjnych.
Byłem tu raz.
Byłem tu dwa razy.
Nie wiem czy trzeci jest czwartym czy
Piąty jest do naprawienia.
Czasami zgadzam się z liczbami.
I jeżeli chcesz mnie policzyć.
Odlicz mnie.
Partie śpiewane oraz teksty. Wokalami zawartymi na Forever Changes nie powstydziliby się sami Beatelsi. Arthur Lee i jego delikatny, czysty głos sprawia niesamowite wrażenie. Lekkie eksperymenty i dziwne akcentowania dodają psychodelicznego klimatu, np. na “The Red Telephone“. Tego właśnie utworu możecie czytać tekst między akapitami. Jak widzicie jest dziwnie, abstrakcyjnie, niejasno, metaforycznie – jak na przedstawicieli psychodelicznego nurtu przystało. Nie martwcie się, ja też nic nie rozumiem.
Nie potrzebuję czasu za dnia.
Każdy czas jest dla mnie w porządku.
Chcę tylko byś nie marnował mojego czasu,
Bo to nie w porządku.
Forever Changes to jedna z najważniejszych pozycji z tamtego okresu. Jest to napewno łagodniejsze, mniej rockowe oblicze muzyki psychodelicznej niż dokonania Jimiego Hendrixa, The Doors czy Pink Floyd. Lecz jest ono równie chwytliwe, równie oddziałowujące na wyobraźnie, równie przyjemne w słuchaniu. Dla tych, którzy chcą znać kultowe płyty z gatunku, Forever Changes jest obowiązkowe. Niech Miłość będzie z wami, peace!
Zamykają ich dzisiaj,
wyrzucają klucz.
Zastanawiam się kogo kolej będzie jutro, moja czy twoja?
Jesteśmy normalni i chcemy naszej wolności.
Wolność… wolność… wolność… wolność…
Wolność… wolność… wolność… wolność…
Ocena: 8/10
- “Alone Again Or” – 3:16
- “A House is Not a Motel” – 3:31
- “Andmoreagain” – 3:18
- “The Daily Planet” – 3:30
- “Old Man” (MacLean) – 3:02
- “The Red Telephone” – 4:46
- “Maybe the People Would Be the Times or Between Clark and Hilldale” – 3:34
- “Live and Let Live” – 5:26
- “The Good Humor Man He Sees Everything Like This” – 3:08
- “Bummer in the Summer” – 2:24
- “You Set the Scene” – 6:56
Całość: 42:51
Premiera: listopad, 1967





hipi hipi, bierze narkotyki. ładne te piosenki, obadam bliżej i napiszę coś więcej. ;p
Podoba mi się ta recenzja, sposób w jaki ją napisałeś. I nawet chyba sprawdzę dokładniej co to, mimo, że słuchając The Red Telephone znudziłam się przy 1/3 piosenki…