O.D.R.A – O.D.R.A
Napisany 25 lut 2010 przez MastaBanana | Napisane w doom metal, metal, sludge, stoner | Otagowane doom metal, metal, sludge, stoner metal | 4 komentarzy »


- Czujesz to? Czujesz to?!
- Co takiego?
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…
Dlaczego zaczynam od tego kultowego cytatu z „Czasu apokalipsy”? Dostrzegam jakieś podobieństwo pomiędzy postacią porucznika Billa Kilgore’a a muzyką zespołu O.D.R.A. Bill Kilgore Miał Wyjebane. Do Wietnamu zabrał sobie deskę surfingową i gdy już oczyścił z Żółtków plażę, mimo dalszych walk, huku pocisków i świstu przelatujących kul zdobywał kolejne fale. Brawurowa odwaga i nieprzewidywalność to cechy, które najlepiej go opisywały. I podobnie jest z muzyką zawartą na debiucie chłopaków z Dolnego Śląska. Zaczyna się bardzo „EyeHateGodowo” od kawałka o wdzięcznym tytule „Różowy Hitler”. Syfiasty sludge z pewnością odrzuci słuchaczy przyzwyczajonych do bardziej sterylnych brzmień. Do tego krzyczany, trudny do zrozumienia wokal, teksty niosące niezbyt przyjemne obrazy i zawarta w nich pogarda dla świata. Drugi kawałek przywołuje mi na myśl ujaranych stoner/doomowców z Bongzilli. Noisowe zagrywki, różnorakie piski i spięcia, gra perkusji w środkowej części „Święta padlinożerców” malują obraz przypomnianej wyżej sceny z arcydzieła Coppoli. Czuć coś… coś… nie wiem… to chyba… tak! to napalm, synu.
„Pacz, pacz, pacz! Teraz będzie akcja! JEBS!” i wchodzi Stiopa. Panowie z O.D.R.A zaprosili do współpracy starego, siedemdziesięciu-letniego bluesmana i nagrali nieźle odjechany kawałek z pijackimi, chyba improwizowanymi wokalizami wspomnianego staruszka, który powróci jeszcze na chwilę w tzw. hidden tracku. Taki odpoczynek przed dalszymi odjazdami w postaci bardziej walcowatego „Szlamu” i energetyczno-punkowej „Linii konfliktu”. Psychodelicznie jest jeszcze w zamykającej album dwuczęściowej „Lewej ścieżce dłoni”, gdzie wokalista w jakimś nieznanym mi języku (łacina?) raz recytuje, innym razem wykrzykuje, a kiedy indziej piszczy. Skojarzenia z Eugenem Robinsonem z Oxbow jak najbardziej na miejscu.
Chłopaki wkrótce powinni zacząć koncertować i nagrać drugą płytę. Ja im życzę samych sukcesów i dalszego rozwoju, bo brakuje takich zespołów w naszym kraju. Jak komuś kawałki z MySpace O.D.R.A przypadną do gustu niech skontaktują się z zespołem i poproszą o płycino, wszak 9zł to nie jest wygórowana cena.
Ocena: 7/10
- “Różowy Hitler” – 2:25
- “Święto padlinożerców” – 5:12
- “Sitwa blues” – 4:26
- “Trupi jad” – 2:52
- “Szlam” – 3:09
- “Linia konfliktu” – 2:10
- “Lewa ścieżka dłoni 1″ – 10:16
- “Lewa ścieżka dłoni 2″ – 6:51
Całość: 37:21
Data wydania: 2009





siodemka zasluzona, plyta jest ok, ale nic poza tym. choc moze zmienilbym zdanie, gdybym rozumial teksty.
Są na majspejsie do poczytania. Raczej nic szczególnego choć parę linijek nawet, nawet.
Niesamowicie cieszy, że jacyś Polacy wzięli się za granie pod EHG, dorzucając do tego jeszcze garść swoich pomysłów. Co do oceny również się zgadzam.
btw. W końcu jakaś wyjebana recenzja na blogu