Alcest – Écailles de Lune
Napisany 4 kwi 2010 przez Jakub Szwedo | Napisane w post-rock, shoegaze | Otagowane post-rock, shoegaze | 3 komentarzy »

Alcest, a raczej jego ostatnia płyta Souvenirs D’un Autre Monde, słynie z tego, że jest ona uwielbiana zwykle przez metalowców, którzy postanowili posłuchać shoegaze. No bo metalowiec to zrobił, no nie? To trzeba.
Ze mną nie było inaczej. Metalowcem przestałem już być dawno (chociaż, czy ja kiedykolwiek nim byłem?), jednak podziw dla Neige‘a i jego muzyki pozostał, a Souvenirs jest nadal wśród tych ulubionych. Można tego słuchać w lato czy wiosnę, spacerując po lesie i delektując się klimatem osłonecznionej zieleni. Lub w zimę i jesień, wyobrażając sobie tylko taki krajobraz.
Sukces w metalowym podziemiu był duży i Alcest zyskał sobie tym wydawnictwem wielu fanów. Gdzieś tam ktoś słyszał, że niby wcześnie on grał black metal, ale kogo to obchodzi? Francuz poprzeczkę postawił wysoko. Każdy oczekiwał, że następna płyta będzie dalej drążyła rozmarzone post-rockowo-shoegaze’owe klimaty.
No Neige te oczekiwania spełnił. Écailles de Lune w kilku słowach można określić tak: Souvenirs D’un Autre Monde przeniesione w klimat nocy. Nie wiem, czy to jak zwykle tylko działanie okładki na podświadomość, czy naprawdę tak miało być. Jednak ogólna idea muzyki została niezmieniona. Nadal mamy cudowne melodie, śliczne, łagodne wokalizy (chociaż w jednym utworze pojawia się growl [a jednak!]), typowe, proste shoegaze’owe riffy oraz galopującą perkusję, przypominającą lekko czasy gdy Neige lubował się w czarnym metalu. Tu się nie wiele zmieniło. W ogóle niewiele się zmieniło. I chwała za to.
Można narzekać, że brak postępu, że Alcest stoi w miejscu, że to samo słyszeliśmy już ostatnio. Ale nie, według mnie te rejony nie wypaliły się. To samo co wcześniej, tylko oblane ciemnym, nocnym sosem broni się samo. Jak słuchając Souvenirs D’un Autre Monde dzień nagle się skończy, a wy zorientujecie się, że siedzicie jeszcze w lesie – spokojnie, by nie wyprowadzać Was z bajkowego, leśnego nastroju, nadchodzi Écailles de Lune! Połóżcie się na trawie, spójrzcie na gwieździste niebo i pozwólcie, by opatulił was swoimi włosami leśny elf.
Ocena: 8/10
- „Écailles de Lune (Part 1)” – 9:52
- „Écailles de Lune (Part 1)” – 9:48
- „Percées de Lumière” – 6:37
- „Abysses” – 1:40
- „Solar Song” – 5:24
- „Sur L’Océan Couleur De Fer” – 8:18
Całość: 41:39
Premiera: 29 marca, 2010





Taka bardzo milusia i słodziusia ta płytka. Podobuje mie się
Posłuchaj nowego Les Discrets, dwa razy lepsze niż Alcest.
Słaby alcest od tylu lat, ziom.