Anathema – We’re Here Because We’re Here
Napisany 13 cze 2010 przez Jakub Szwedo | Napisane w alternative rock, rock | Otagowane alternative rock, rock | 1 komentarz »
Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.
No, ale nazwa się nie liczy. Jak dla mnie mogliby nawet zatytułować to „kupa”, jeżeli tylko materiał byłby świetny. Tytułów dużo, bo długo na tę płytę czekaliśmy. Pierwsze wzmianki że album wychodzi tuż, tuż (tracklisty, utwory grane na żywo itp.) znalazłem z 2006 roku (!). W tym czasie oczywiście intensywnie koncertowali, nagrali płytę akustyczną… a fani czekali na coś naprawdę nowego. W sumie od wydania ich ostatniej studyjnej płyty minęło 7 lat. Gdy w końcu pokazali okładkę, zwiastującą całkiem miły, świeży materiał, każdy wiedział że We’re Here Because We’re Here jest już gotowe i niedługo będzie można ocenić długie lata pracy (albo i nie pracy). W międzyczasie fanów doszły słuchy, że produkcją zajął się Steve Wilson. Człowiek który lubi wdrażać swoje nowe, w większości nudne oblicze Porcupine Tree do biednych, niczemu niewinnych zespołów. Warto jeszcze wspomnieć, że od 2-3 lat zespół udostępniał za darmo trzy utwory w sieci, które miały pojawić się na wydawnictwie. I pojawiły się.
Ogólnie podzieliłbym utwory z albumu na cztery kategorie:
- Kategoria A: „Thin Air„, „Summernight Horizon„, „Dreaming Light„
- Kategoria B: „Everything„, „Angels Walk Among Us„, „A Simple Mistake„
- Kategoria C: „Presence„, „Hindsight„
- Kategoria D: „Get Off Get Out„, „Universal„
Kategoria A
Gdyby tak brzmiała cała płyta, byłaby to z pewnością jedno z najlepszych, jeżeli nie najlepsze dzieło post-doomowej Anathemy. Świeże, lekko post-rockowe, intensywne brzmienie. Delikatne, ale też dynamiczne. Lekkie i przyjemne, wręcz popowe wokale i marzycielsko brzmiące instrumenty. Wokale to jak zwykle największy plus, zwłaszcza kobiecy, w drugim utworze. Jest energia, jest dobra, nowa Anathema – jest świetny początek płyty.
Kategoria B
Kategoria B to utwory, które były udostępnione wcześniej na stronie zespołu. Nie wiem, czy to przez pryzmat tego że znałem je wcześniej, czy po świetnych trzech pierwszych utworach, ale straciły jednak na swojej atrakcyjności. Zostały oczywiście nagrane na nowo i o ile „Angels Walk Among Us” i „A Simple Mistake” nie straciły na brzmieniu, ani nie zyskały (chociaż wcześniej już nie powalały), to w „Everything” popełniono straszny błąd. Z jednego z lepszych Anathemowych utworów, zrobił się po prostu dobry. To wszystko za sprawą strasznie usztuczionych względem pierwowzoru klawiszy. Zostały bardziej wyszczególnione i brzmią o wiele gorzej. Tutaj macie pierwszą wersje, a tu z We’re Here Because We’re Here. Porównajcie sami.
Kategoria C
Są to dwa instrumentalne utwory. W obydwóch czuć duże naleciałości post-rocka – budowanie klimatu, przyjemny instrumentalizm i jakiś tam podniosły, motywujący nagrany głos jakiejś kobiety i mężczyzny. Mimo, że to nic oryginalnego, przyjemność z tego duża.
Kategoria D
Nuda. Wilson chyba zabardzo wczuł się w swoją pracę. Słychać to zwłaszcza na „Get Off, Get Out”. Nic ciekawego, kiepska praca instrumentów, przeciętne wokale – nie chce się tych utworów słuchać. „Universal” JAKO TAKO daje jeszcze radę, niestety są to na pewno dolne rejony Anathemowych możliwości.
Generalnie płyta zła nie jest. Nie nagrali drugiego Judgement czy A Fine Day To Exit (kompletnie nie rozumiem tych płyt), za co jestem im wdzięczny. Nie jest to też kalka całkiem dobrego, A Natural Disaster. Przede wszystkim Anglicy mniej już płaczą, teraz patrzą bardziej w rejony „nadziei”, „miłości” i bardziej pozytywnych emocji. Kiedyś myślałem, że Anathema w takim wydaniu to będzie zupełna kicha, ale zupełną kichą nie jest. Nie jest niestety też niczym wielkim. Gdyby z udostępnionych utworów (kategoria B) zrobić EPkę, kategorię D wywalić i dograć więcej z A i C to byłaby to naprawdę świetna płyta. Stylistyka przyjemnego, lekkiego i emocjonalnego grania jak najbardziej mi odpowiada, oby tylko na następnym krążku nie zapraszali żadnego producenta, a skupili się na swoim stylu. W końcu to doświadczony zespół. No i poproszę więcej głosu pani Lee na następnym albumie : )
Ocena: 6/10
- „Thin Air” – 5:59
- „Summernight Horizon” – 4:12
- „Dreaming Light” – 5:47
- „Everything” – 5:05
- „Angels Walk Among Us” – 5:17
- „Presence” – 2:58
- „A Simple Mistake” – 8:14
- „Get Off Get Out” – 5:01
- „Universal” – 7:19
- „Hindsight” – 8:10
Całość: 58:05
Premiera: 31 maja, 2010







Oceny fanów dzielimy przez dwa, tak podpowiem.