Už Jsme Doma – Uši
Napisany 14 lip 2010 przez Nikołajewicz | Napisane w avant-garde, post-punk, progressive rock | Otagowane avant-garde, progressive rock, punk | 1 komentarz »


Za co możemy lubić Czechów? – padło pytanie w tłum. – Trawa i kwas na legalu! – ktoś krzyknął. Może i tak, ale miałem na myśli coś innego… Czesi są fajni, bo mają dobre piwo, ładne dziewczyny i czekoladę Studencką. Poza tym mają kilka ciekawych zespołów rockowych, powstałych wtedy, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było – chociażby The Plastic People of The Universe (działający pod wpływem Franka Zappy oraz The Velvet Underground), MCH Band czy balansujący na granicy post-punka, prog rocka i awangardy Už Jsme Doma (koncertujący na całym świecie, współpracujący swego czasu z The Residents). Przedstawiam Wam album tych ostatnich. Będzie dużo dziwnych literek z daszkami i kreskami.
Pomimo tego, że UJD wydali w tym roku nowy krążek, zajmiemy się ich wydawnictwem sprzed jedenastu lat. „Uszy” to całkiem niezłe wyważenie wszystkich elementów charakterystycznych dla zespołu zza naszej południowej granicy – jest tutaj miejsce na elementy awangardowo-progresywne z pierwszych krążków, uświadczymy także znane z poprzedzającego Uši albumu Pohádky ze Zapotřebí czy tegorocznego Jeskyně przystępniejsze melodie, którym nie brakuje czadu. Właśnie od takiego utworu zaczyna się album – utwór „Bosí” równie dobrze mógłby trafić na którąś z pierwszych płyt rosyjskiego ska punkowego Distempera. Późniejsze słuchanie albumu przynosi nam różne niespodzianki: polifonie, połamane rytmy, odrobinę języka angielskiego („Kovbojská”), dużo harmonii wokalnych („Tenký led”), dęciaki, dużo smakowitych partii basu, jest nawet miejsce na solówki gitarowe i niby-pasaże instrumentalne.
Warto wspomnieć o tzw. hajlajtach płyty: utwór tytułowy to ponad ośmiominutowy miks połamańca, stonowanego pochodu gitary i basu unisono, który przez mostek z okrutnie dziwacznie rozłożonymi akcentami wkracza w codę, której wokale przywodzą mi na myśl jakiś kabaret, może nawet trochę cyrkowy. Piękna sprawa. Drugim z najmocniejszych punktów jest utwór „Pot”, w którym spokojne zwrotki przerywane są przez popisy saksofonu, tworzącego przy pomocy staccato nie byle jakie cuda melodyczno-rytmiczne. Całość wieńczy taki chór damsko-męski, że już jest pozamiatane – po tym płyta właściwie mogłaby się już skończyć.
To może jeszcze coś o tekstach. Dużo o tym nie powiem, bo w obliczu tak ogromnej bariery językowej wokal zaczyna być traktowany trochę jak kolejny instrument muzyczny. Už Jsme Doma nie walczą z nikim, porozumiewają się tylko przy pomocy – bądźmy szczerzy – poezji. Można zadać pytanie: „Hej! Jeżeli są znani na całym świecie, to dlaczego nie śpiewają po angielsku?” Otóż ja nie wiem dlaczego, ale jestem pewien, że gdyby przerzucili się na stałe na angielski to straciliby mnóstwo ze swego uroku. Pomimo tylu dowcipów o języku czeskim, świetnie się tych nieco surrealistycznych tekstów słucha – kiedy lider zespołu Miroslav Wanek śpiewa na przykład „Mám strach ze síly i z víry”… Brzmi to ciekawiej niż „I fear the power and faith”, prawda? A jak ktoś się uprze i ma trochę drygu do języków to może sobie te utwory nawet nucić. Zainteresowanych odsyłam tutaj – można poczytać sobie teksty piosenek w dwóch wersjach językowych.
Uši to moja ulubiona płyta Už Jsme Doma. Nadaje się do słuchania w domu, a jak ktoś się uprze to przy szybszych fragmentach może tańczyć pogo. Jest tyle świetnej muzyki dookoła, tak daleko od dokonań amerykańsko-angielskich… Nic tylko szukać i słuchać.
Ocena: 8+/10
- „Bosí” – 2:24
- „Tenký led” – 3:47
- „Kovbojská” – 4:13
- „Oko” – 4:01
- „Uši” – 8:30
- „Strach” – 3:19
- „Pot” – 5:15
- „Řeka” – 4:06
- „Ticho” – 5:09
Całość: 40:44
Premiera: 1999





co najmniej interesujące