<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; eskopado</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/eskopado/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 11:36:02 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Cool Kids of Death &#8211; Plan Ewakuacji</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 21:58:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3330</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Ech, Cool Kids of Death&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/ckod-plan_ewakuacji.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>&#8222;E</strong></span>ch, <strong>Cool Kids of Death</strong>&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana / rozjebana nie została. Od dawna wiemy już o co w tym wszystkim chodziło, a jeżeli nie wiemy, to tematu nie drążymy, bo przecież to nas w 2011 roku nie interesuje. Ech, Cool Kids of Death.</p>
<p><span id="more-3330"></span></p>
<p>Ciężko pisać o tym zespole bez odnoszenia się do przeszłości. Człowiek złośliwy sprawę rozwiązałby następująco: debiut w 2002 roku, następca rok później, frajerstwo2006 (albo frajerstwo2002-2006, &#8222;hehe&#8221;) i Agora trzy lata temu. Człowiek rozumny napisze tak: szanuj debiut, ładnie Cię proszę, bo to rewelacyjny kompromis między przebojem, a hałasem generowanym przez gitary, syntezatory, dysko perkusję maszynową i wokalistę. Młodzież poszukująca swojego miejsca w społeczeństwie wypisuje na murach hasła propagandowe złożone z tekstów wykrzykiwanych przez <strong>Ostrowskiego Krzysztofa</strong>, ludzkość upada, smog unosi się nad miastem, bojówki antysystemowe walczą z własnymi cieniami, szlachetne wartości zanikają i brakuje nadziei na lepsze jutro, <em>ALE JA SIĘ STĄD NIE RUSZĘ, ZROBIĘ Z TEGO GROBU DOM / ZOSTAĆ MUSZĘ TU NA ZAWSZE, BO OD ZAWSZE JESTEM STĄD</em>. Nie jest istotne to, że prawdopodobnie został pobity rekord świata w buncie bez buntu – to porywało i pomagało w osiąganiu katharsis po wielu błahych, ale frustrujących sytuacjach (pierwsze samodzielne formatowanie dysku twardego? check). Zresztą porywa i pomaga do dzisiaj. Znajdź mi podobną płytę, znajdź, wyzywam Cię, znajdź mi kurwa podobną płytę.</p>
<p>Mógłbym w tym momencie dla dobra wszystkich przejść do <strong>Planu Ewakuacji</strong> lub w ogóle zakończyć tekst żalem i rozczarowaniem z powodu samorozwiązania się zespołu po wydaniu znakomitego debiutu. Oni jednak wciąż próbują, nawiązują, odcinają się, nawiązują ponownie, stają na głowie, czasem przypominają sobie o tytule mistrzowskim sprzed lat i tyle im wystarcza na utrzymanie się w lidze. Spostrzeżenia w tekstach bywają ciekawsze, muzyka bywa bogatsza, a linia programowa w mniejszym lub większym stopniu (chociaż nie, nie w większym) bywa kontynuowana i niby wszystko gra, ale przecież nie gra. Czyli co, ich błędem było to, że nagrali coś lepszego? No trochę. Ale ja się nie gniewam i nikt nie powinien.</p>
<p>Kreślenie planu ewakuacji rozpoczynają od wiosennego, instrumentalnego wstępu, który całkiem płynnie przechodzi w &#8222;<strong>Chrystusa</strong>&#8222;. Album nie trwa jeszcze trzech minut, a już zdążyli zostawić fałszywe tropy &#8211; spokojne &#8222;<strong>Intro</strong>&#8221; usypia czujność, natomiast drugi utwór rozbudza ją po raz pierwszy i ostatni, bo więcej &#8222;100 Latków&#8221; z 2006 na tej płycie się nie znalazło. Dalej mamy, wnioskując z kultowych już komentarzy na YouTube, muzykę w stylu Ich Troje: &#8222;<strong>Karaibski</strong>&#8221; i &#8222;<strong>Plan Ewakuacji</strong>&#8221; stoją refrenami i charakterystycznymi motywikami, pojawił się też Wiraszkizm (&#8222;<em>wysoko gdzieś w rankingach odrzuconych połączeń</em>&#8222;). Chórki w &#8222;<strong>Dalej Pójdę Sam</strong>&#8222;, to czołówka płyty, &#8222;<strong>Biała Flaga</strong>&#8221; ukazuje ile czasu minęło od &#8222;Piosenek o Miłości&#8221; i jednocześnie nawiązuje kontakt z dotychczasowymi dokonaniami zespołu (&#8222;<em>nie obchodzę rocznic, na czas nie wieszam flag</em>&#8222;). Umieszczenie &#8222;<strong>Matki Noc</strong>&#8221; tuż przed &#8222;<strong>Wiemy Wszystko</strong>&#8221; jest jedyną zaletą tej pierwszej i jedyną wadą tej drugiej piosenki, która parę lat temu byłaby gitarową partyzantką – dzisiaj jest kontemplacją gwiazd konstelacji przy zachowaniu programowego &#8222;anty&#8221;, ale ze sporą dozą zmęczenia i rezygnacji. Słyszymy: &#8222;<em>mijamy punkt w którym miasto przechodzi w przedmieścia</em>&#8222;. Ładne. Albo to: &#8222;<em>gra legenda podziemia / ale na nas nie robi to wrażenia</em>&#8222;. Wyobraźmy sobie, że późnym wieczorem, w płaszczach niczym z Czasu Honoru, zespół spaceruje i rozlicza się z przeszłością – wyszło wspaniale i jakoś autentycznie. Dwa kolejne utwory sprowadziły mnie ziemię, w czym szczególną zasługę ma nienajlepszy refren &#8222;<strong>Na Kredyt</strong>&#8222;, ale spokojnie – nieznośni chłopcy, którzy zawszę są nie w porę i zawsze są nie tu, wynagradzają cierpliwych. &#8222;<strong>Nie Mam Nic</strong>&#8222;, to krewny &#8222;Uważaj&#8221; &#8211; łączą ich gęste dźwięki (słownik_wyrażeń_recenzenckich.pdf) i dosadność tekstu, a dzieli sposób wyrażenia tej dosadności. &#8222;<em>Nie mam nic / do powiedzenia ci</em>&#8221; i faktycznie nie ma nic do powiedzenia, ponieważ więcej zdań w tej piosence nie pada. Słabe? Ja to kupuje. Zabieg <em>ręce klaszczą</em> w połowie utworu jest co najmniej dziwny, ale wybaczalny. &#8222;<strong>Złe Rzeczy</strong>&#8221; są nominowane w kategoriach Refren Płyty i Tekst Płyty, a &#8222;<strong>Wyłącz To</strong>&#8221; kreśli ostatnie i najciekawsze elementy w planie ewakuacji &#8211; powracają <em>ręce klaszczą</em> i ja też klaszczę słysząc tak fajne wykorzystanie zapętlonego wokalu: &#8222;<em>nie mogę się słuchać &#8211; wyłącz to! nie mogę już &#8211; wyłącz to!</em>&#8221; z lekkim chaosem w końcówce. Dlaczego karzesz mi wyłączyć całość w takim momencie?</p>
<p>Plan Ewakuacji jest naturalną konsekwencją czerpania garściami z tego, co fajne w popie i ELEKTRYCE lat &#8217;80 oraz &#8217;90 i nie należy tego rozpatrywać jako nagły zwrot w kierunku przystępności – przecież znamy się z nimi nie od dziś i wiemy, że potrafią hołdować przebojowej tradycji. Zmniejszenie katastrofizmu w warstwie tekstowej również wyszło na dobre i dzięki temu postawa tyłem do świata nabiera wreszcie jakiegoś sensu. Obudzili w sobie łagodniejszą stronę, odrzucili dotychczasowe atuty, żeby pokazać nowe i uważam, że wyszło całkiem nieźle.</p>
<p>Ech, Cool Kids of Death. Jeżeli masz o nich złe zdanie, to pozwól mi odgadnąć powód, a z dużym prawdopodobieństwem trafię w sedno. Ciebie to zdziwi – mnie ani trochę. Łona na najnowszej płycie nawołuje do spoglądania na sprawy szerzej, ale na nieszczęście, przynajmniej na nieszczęście CKOD, spóźnił się z tym apelem o kilka dobrych lat. Nie odchodzą jednak jako męczennicy, totalnie niezrozumiani i wygnani niczym Vault Dweller. Trochę sobie w tym &#8222;pomogli&#8221;.</p>
<p>&#8222;Ej, ale oni naprawdę&#8230;&#8221;, podobno tak. &#8222;I to jest ich ostatnia&#8230;&#8221;, tak mówią. &#8222;Szkoda&#8230;&#8221;, no, szkoda.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 6/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Intro&#8221; &#8211; 1:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Chrystus&#8221; &#8211; 1:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Karaibski&#8221; &#8211; 4:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=sUWYmdGT7qU">&#8222;Plan Ewakuacji&#8221;</a> &#8211; 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dalej Pójdę Sam&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Biała Flaga&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Matka Noc&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=mSgL5gzZhb0">&#8222;Wiemy Wszystko&#8221;</a> &#8211; 4:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Na Kredyt&#8221; &#8211; 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8222;Pas&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Nie Mam Nic&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Złe Rzeczy&#8221; &#8211; 3:26</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=dQw4w9WgXcQ">&#8222;Wyłącz To&#8221;</a> &#8211; 3:42</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:28</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 10 października 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka gra #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jul 2011 16:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3273</guid>
		<description><![CDATA[D ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Esko" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>D</strong></span> ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś GRUBSZEGO, o czym poinformuję później, a tymczasem &#8222;zapraszam do lektury&#8221;.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-3069  aligncenter" title="dżigli" src=" http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/07/ziomus-nieogarniasz-.gif" alt="" /><br />
<span id="more-3273"></span></p>
<p>(utwory do przesłuchania po kliknięciu na tytuł)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=6miaTf1gF4g" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Metal Gear Solid – The Best Is Yet To Come</strong></span></a></p>
<p>Poprzednią część zacząłem od świetnie zaaranżowanego motywu głównego z Metal Gear Solid 3; teraz natomiast cofamy się z przeszłości w zaprzeszłość i sprawdzamy przy czym ludzie płakali w 1998 roku. „The Best Is Yet to Come”, to zimny, zaśpiewany po irlandzku* przez niejaką <strong>Aoife Ní Fhearraigh</strong> utwór, przy którym nasza przygoda na wyspie Shadow Moses się zaczyna i przy którym się kończy, a pomiędzy dzieją się wielkie rzeczy. Wystarczy?<br />
Aha, jeszcze jedna rzecz: „The Best Is Yet to Come” zalicza powrót w czwartej części serii w okolicznościach… nie do opisania. Weź to sprawdź to.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=GrFL2zPc2uk" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Shadow of the Colossus – The Opened Way</span></strong></a></p>
<p>Są gry i gry. Do tych pierwszych niewątpliwie zalicza się Shadow of the Colossus: jeżeli widzisz zestawienie najlepszych gier na PlayStation 2 i nie ma w nim miejsca dla wspomnianego prequela nie mniej wspaniałego Ico (/spoiler), to bądź sceptyczny i nie ufaj, bo Cię sprzeda psom, gdy tylko się odwrócisz. Ico i Shadow of the Colossus nie przynależeli do swojej epoki; wypędzeni z własnej krainy przez ludność czarnoskórą oraz samego Boga Wojny II znaleźli pokój i zrozumienie na tajemniczych i zapomnianych ziemiach, gdzie odzyskali siły aby powrócić w chwale i będąc od tamtej pory otoczeni kultem.<br />
Muzyka w Shadow of the Colossus albo jest, albo jej nie ma. Kiedy jej nie ma, to znaczy, że przemierzamy od dobrych kilkunastu/kilkudziesięciu minut malownicze i opustoszałe terytoria na swoim rumaku (lub na piechotę). Kiedy jest, to znaczy, że napotkaliśmy jednego z szesnastu Colossi i stoczymy z nim epicką, jedną-na-całe-życie, blockbusterową walkę (x16). Czy „The Opened Way” nie brzmi dokładnie tak, jak poprzednie zdanie?</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><span style="font-size: 24px;"><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=UgF0uBjCds0" target="_blank"><strong>Castlevania: Symphony of the Night – Dracula’s Castle</strong></a></span></p>
<p>Do dzisiaj trwają dyskusje, czy Symphony of the Night jest dobre jak ścieżka dźwiękowa, czy też słabe jak podłożone głosy i dialogi ogółem. Polecam bliższe zbadanie drugiego przypadku, bo radość przy tym jest spora (w przeciwieństwie do pierwszej części Resident Evil, w której to słuchanie aktorów nie dostarcza nawet bekowych wrażeń). Muzyka, to już inna sprawa. Mroczne klimaty fantasy, wampiry, średniowiecze, rock i metal, tak, oto ścieżka dźwiękowa z Symphony of the Night (hell yeah). To naprawdę działa. Utwór, który wybrałem ma przewspaniały motyw na wysokości minuty dwadzieścia osiem i budzi miłe skojarzenia z „pakowaniem na zombiakach”, jakkolwiek to brzmi.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=2-ypqrEu6z8" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Final Fantasy &#8211; Prelude</span></strong></a></p>
<p>Chciałbym przedstawić Wam <strong>Nobuo Uematsu</strong>; człowieka, który pozostał nadczłowiekiem. On siedział i myślał, aż w końcu rzekł: „czas na Marsyliankę gier” i stworzył takowych kilkanaście. Ułożę kiedyś „Best of” Uematsu i nie omieszkam poświęcić temu cały artykuł, ale póki co posłuchajmy jednej ze wspomnianych Marsylianek gier, która obok Cida i Chocobo stała się symbolem serii. I konsolowych gier w ogóle.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_N68S1rpEjo" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Fallout 2 – Broken Hills, Military Base, Sierra Army Depot</span></strong></a></p>
<p>Można nazwać grę „Fallout”, można osadzić ją w post-nuklearnym świecie, można wrzucić parę brud-tekstur, ale dopiero <strong>Mark Morgan</strong> robi różnice. Fakt, druga część składa się pewnie w połowie z easter eggs i żartów, ale… Ale Mark Morgan robi różnicę. Ogarnijcie syrenę pod koniec pierwszej minuty.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_qasnp026MY" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Silent Hill 2 – Promise (reprise)</span></strong></a></p>
<p>Ci, którzy przeżyli horror z pierwszej części Silent Hill, przed częścią drugą niewątpliwie uodpornili się na to i owo, ale twórcy doskonale o tym wiedzieli i sprawili, że Silent Hill 2 nie tylko straszył, ale również przygnębiał. Przybijał. Doprowadzał do samobójstwa. <strong>Akira Yamaoka</strong>, człowiek, z którym kojarzymy chore dźwięki w grach tej serii, wizję twórców zrealizował wzorowo i po raz kolejny połowę sukcesu tego survival-horroru może przypisać sobie. Takiej ścieżki dźwiękowej (ale także scenariusza i atmosfery) nie znajdziemy w wielu top-filmach grozy, ale przecież to tylko GRA, to nie może być dobre.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=Tifv7qh_hmY" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Contra – Jungle Theme</strong> </span></a></p>
<p>Czy wspominam o tym utworze dlatego, że jest znakomity, czy dlatego, że nikt nie przeszedł pierwszego poziomu i każdy „Jungle Jam” zna na pamięć? Otóż muzyka, która przygrywa nam podczas samobójczej wyprawy „niebieskim” po dżungli, to jeden z TYCH momentów w historii gier (mój ulubiony fragment, to ten od 0:23). To JEST genialne i to jest 8 bitów, a przecież już na następnym poziomie czeka na nas kolejna dziesiątkowa muzyka i nie przyjmuję żadnych argumentów zaprzeczających. Polecam również zapoznać się z przeróbkami i coverami na youtube oraz oczywiście przejść w końcu tę Contrę. Z trzema życiami, a nie trzydziestoma. Ja wciąż mam to przed sobą.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=dtvmLg7iHhU" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Marvel vs. Capcom: Clash of Super Heroes – Theme of Strider Hiryu</span></strong></a></p>
<p>Mój ulubiony duet w Marvel vs. Capcom, to Morrigan i Strider (ewentualnie Morrigan była zastępowana przez kogoś z dwójki Wolverine/Megaman), więc wybór utworu wahał się pomiędzy „ich” motywami oraz motywem z ekranu wyboru postaci . Wygrał Strider Hiryu, bo nie dość, że jest najfajniejszy, to jeszcze muzyka taka pobudzająca. Bijatyk rzecz jasna nie lubię, ale niektóre lubię; głównie takie, w których czasem nie wiadomo co się dzieje.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p>To wszystko, co przygotowałem w drugiej części Muzyki, która gra. Jednocześnie chciałbym się pożegnać z dotychczasową formułą serii – od następnej części spróbuję podejść do sprawy z bardziej przemyślanym konceptem (a nie na zasadzie „co sobie przypomnę, to zamieszczę”) i zobaczymy co z tego wyjdzie. Czego więc należy się spodziewać w kolejnej części? Nie wiem, może jakiegoś zadośćuczynienia wspomnianej na początku muzyce ‘blaszanej’? A może powinienem przypomnieć klasyczne motywy muzyczne z 8-bitowców? Ziarno niepewności zostało zasiane.</p>
<p>Do przeczytania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*złośliwi i będący w temacie stwierdzą, że po irlandzku, ale oprócz linijki „Sony is a shit in our mouths”. Zainteresowanych odsyłam do drugiej minuty i trzydziestej trzeciej sekundy.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka gra #1</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/03/01/muzyka-gra-1/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/03/01/muzyka-gra-1/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Mar 2011 20:13:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3068</guid>
		<description><![CDATA[Muzyka w filmach, czy muzyka w grach – przez chwilę nie mogłem się zdecydować, ale ostatecznie wybór mógł być tylko jeden. Mój nowy ciąg (mam nadzieje) luźnych przemyśleń i artykułów dotyczyć będzie muzyki, na którą natknąłem się w swoim życiu we wszelkich grach, niezależnie od platformy. Oczywiście do sprawy przystępuje bardzo swobodnie, więc regułą będzie [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Esko" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>M</strong></span>uzyka w filmach, czy muzyka w grach – przez chwilę nie mogłem się zdecydować, ale ostatecznie wybór mógł być tylko jeden. Mój nowy ciąg (mam nadzieje) luźnych przemyśleń i artykułów dotyczyć będzie muzyki, na którą natknąłem się w swoim życiu we wszelkich grach, niezależnie od platformy. Oczywiście do sprawy przystępuje bardzo swobodnie, więc regułą będzie jej brak, a ilość omawianych pozycji nie będzie ograniczana żadnym minimum ani maksimum. Być może przyjdzie czas również na przyjrzenie się pod tym kątem filmom, ale raz, że osobiście nie czuję się na siłach, a dwa – gry są fajniejsze.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-3069  aligncenter" title="dżigli" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/3972_e9aa.gif" alt="" width="450" height="267" /><br />
<span id="more-3068"></span></p>
<p>Przyjąłem bardzo proste kryteria: łatwość z jaką potrafię sobie przypomnieć dany utwór oraz subiektywne odczucia. Nie ukrywam, że większość pozycji będzie pochodziła z gier, które wspominam najlepiej, ale jeżeli uda się przywołać cudną muzykę ze słabej gry, to tym bardziej szacun i dodatkowa linijka tekstu. Uczulam również osoby z nadwrażliwością na tzw. Japońskie pedalstwo – muzyki blaszanej będzie zdecydowanie mniej, ale jestem otwarty na sugestie.  Pojedźmy.</p>
<p>(utwory do przesłuchania po kliknięciu na tytuł)</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=rNVCD1dsnJI" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Metal Gear Solid 3 &#8211; Theme</strong></span></a></p>
<p>Nie może się inaczej zacząć, niż od mojej ulubionej serii, serii rewolucyjnej z dwóch względów: prekursorstwa w dziedzinie ‘skradanek’ (koniec lat ’80) oraz wprowadzenia filmowej narracji na niespotykaną dotychczas w grach skalę i nie byłoby to możliwe bez równie podniosłej ścieżki dźwiękowej. W przypadku pierwszej części Metal Gear Solid muzyka powstała w czeluściach studia Konami i choć znakomita, to brakowało jej trochę Bayowskiego wybuchu. Hideo Kojima pomyślał o tym i odnalazł w Hollywood odpowiedniego człowieka na to stanowisko – <strong>Harry Gregson-Williams</strong>, bo tak się owy śmiałek nazywa, ma na swoim koncie ścieżki dźwiękowe do takich filmów jak Armageddon, The Rock, czy też Shrek, więc jest z kim współpracować i wybuchać. Jego połączenie orkiestry z nowoczesnością świetnie pasuje do konwencji politycznej fikcji osadzonej „parę lat po teraz”, ale dopiero polityczna fikcja osadzona w realiach Zimnej Wojny została o soundtrack bez wad. No, prawie bez wad. Słynny motyw „tu tu tu tu tu”, który towarzyszy serii od pierwszej części został <a href="http://www.youtube.com/watch?v=8JL4JXEv-RY " target="_blank">dosyć perfidnie zapożyczony</a> od rosyjskiego kompozytora <strong>Georgy Sviridova</strong> i choć niejaki <strong>TAPPY</strong>, twórca wspomnianego motywu w grze, postarał się o pewne zmiany, to jednak fakt pozostaje faktem, a melodia już więcej w serii nie zagościła.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=i214Bv5tPL4" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Unreal Tournament &#8211; Foregone Destruction</span></strong></a></p>
<p>Poszukując „tego utworu, co leciał na tej fajnej mapie, gdzie można było spaaaaaaść” przesłuchałem niemal całą ścieżkę dźwiękową z Unreal Tournament i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Podczas gry nie zwróciłem uwagi na to, co mi leci w słuchawkach, bo zwyczajnie nakurwiałem w tego i tamtego, ale ręce w dół. Chyba najlepszą rzeczą jaką dane mi było usłyszeć, to podejrzanie znajomo brzmiący „Organic” (kto wie dlaczego? Ja wiem, ale nie napiszę, a o Deus Ex jeszcze kiedyś wspomnę). Niestety nie potrafię przypomnieć sobie kiedy i czy w ogóle ten utwór w grze usłyszałem, ale „Foregone Destruction jest niewiele słabszy, a został stworzony nie przez byle kogo, bo przez <strong>Van Den Bosa</strong>!</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><span style="font-size: 24px;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=0JIDri-RNyM" target="_blank"><strong>Battletoads &#8211; Stage 1</strong></a></span></p>
<p>Był taki czas, że w moim mieście znajdowało się parę salonów gier. Popularne automaty. W jednym z takich salonów, dzielącym swoją powierzchnię z wypożyczalnią kaset wideo (BRAK GUM TURBO), jeden kredyt kosztował 20 lub 30 groszy. Esko szkrab zawitał tam nieraz, ale miał zbyt małą siłę przebicia, żeby rywalizować z gimnazjum o automat  (wtedy jeszcze raczej gimnazjów nie było, ale porównuję wiekowo), ale lubił tam przebywać, choć ciężko powiedzieć dlaczego – otagowane ściany, sypiący się tynk, ziomki w dresach i flanelach, a w całym pomieszczeniu najczęściej, przepraszam za blokowizm, zwyczajnie jebało śledziami. Kiedy już towarzystwo się rozchodziło, wtedy do akcji mogłem wkroczyć ja. Zazwyczaj zostawałem i oglądałem poczynania pasjonatów gier (nie wagarowiczów), którzy nie dość, że dawali zagrać, to jeszcze nie denerwowali się, gdy ‘na dwa plajery’ ginąłem po kilku minutach. A graliśmy w Battletoads. Muzykę z pierwszego poziomu nie wybrałem przypadkowo – właśnie na tym poziomie spędziłem długie i piękne godziny, siejąc zamęt zieloną żabą i odpadając w najlepszym przypadku na bossie. Oczywiście grę w końcu przeszedłem, na emulatorze. Posłuchajcie tego rocka.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=iSP-_hNQyYs" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Chrono Trigger &#8211; Undersea Palace</span></strong></a></p>
<p>Powiadają: „kiedyś, za czasów PlayStation, Squaresoft robił same świetne gry”, na co ja odpowiadam: „kiedyś, za czasów SNESa, Squaresoft robił jeszcze lepsze gry”. Można za jRPGami nie przepadać, ale trzeba przyznać, że taki Chrono Trigger, to mistrzostwo kompromisu, przez co jest najbliżej tytułu gry idealnej. Podczas gdy <strong>Nobuo Uematsu</strong> zbiera laury za muzykę do najbardziej przereklamowanej serii w dziejach, <strong>Yasunori Mitsuda </strong>‘po prostu’ nagrał najlepszy soundtrack do najlepszego jRPGa jaki widział gatunek i tyle. „<em>Gotta love the creative use of synthesizers and wind instruments. Listening to this song with headphones is mind-boggling</em>”. Nietykalna muzyka, nietykalna gra.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2Jmty_NiaXc" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Pokemon Red/Yellow/Blue &#8211; Trainer</span></strong></a></p>
<p>TrenerA sent out PokemonY!<br />
PokemonX used jakiśnowyatak!<br />
Critical hit!<br />
It’s super effective!<br />
Enemy PokemonY fainted!</p>
<p>Szkoda, że w parze z epicką muzyką nie zawsze szły same walki z trenerami.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=l9XSZw67QpY" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Starcraft: Brood War &#8211; Terran 4</span></strong></a></p>
<p>Na liście zmian, jakie wprowadzał dodatek do Starcrafta brakuje jednej pozycji: TERRANIE OTRZYMUJĄ NAJLEPSZY UTWÓR W GRZE. Zawsze lubiłem nimi grać w singlu, ale wraz z dodatkiem pokochałem. W końcu coś podniosłego i niezwykłego na miarę samej gry, oczywiście nie umniejszając reszcie melodyj – do dzisiaj niektóre nucę pod nosem w różnych sytuacjach. Oczywiście te Terrańskie były najbardziej chwytliwe; człowiek jak coś stworzy, to tylko dla szarych mas.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=YNizVO8WBYw" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>The Sims &#8211; Building Mode 6</strong> </span></a><br />
Zapytajcie znajomych, czy grali w Simsy. Oczywiście większość powie, iż tak, taka popularność nie bierze się z nikąd. Problem pojawia się po ‘ale’. „Ale tylko dla nabity, żeby zabić postacie” i w tym momencie rzecz jasna 90% osób wymieni trik z usunięciem drabinki w basenie (to wręcz jak ‘sposób na kase’ w Diablo). Ja też tak mówiłem, a w rzeczywistości stworzyłem rodzinkę, wybudowałem dom, a nawet znalazłem pracę. Od czasu do czasu włączałem tryb budowania, podczas którego leciały niezwykle relaksujące fortepianowe utwory i mogłem tak klikać bez celu ze słuchawkami na uszach przez dobre kilkadziesiąt minut. Muzyka w trybie kupowania z kolei kojarzyła mi się zawsze z amerykańskimi filmami o typowych familiach, co mieszkają w domku, jedzą lunche, a dzieci go to school żółtymi autobusami. Zresztą chyba był taki zamysł całej gry. Mega i się nawet tego nie wstydzę.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=5mRKXhwxxLQ" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Street Fighter 2 &#8211; Guile</span></strong></a><br />
Trzeci kartridż na słynnego PrawieNESa jaki posiadłem na własność zawierał grę zwaną Street Fighter 2, ale w dosyć chamskiej wersji. To na 100% nie był Street Fighter 2. Owszem, ekran tytułowy się zgadzał, wojownicy również, ale sama gra po kilkunastu uruchomieniach zaczęła wyczyniać różne cuda (nogi na suficie), muzyka i arena walki w jednym wariancie, a same ciosy były bardzo trudne do wykonania. Rosjanie… Całe szczęście udało mi się dorwać Street Fightera 2 w wersji odrobinę bliższej oryginałowi i nawet dało się w to pograć. Co tu dużo mówić, na Guile’a nie było mocnych – ta fryzura, ten samolot i TA MUZYKA. Nie, wróć, muzyka? Chociaż parę NESowskich gemów w tej kategorii jeszcze się przez moje przeglądy przewinie, tak w tym wypadku mam na myśli drugą część Ulicznego Wojownika na SNESa, z którą nie wiąże mnie niestety żadna szczególna historia, w przeciwieństwie do chamówy z Pegasusa. Tak, muzyka na arenie Guile’a w SF2 kopie bardziej niż on.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p>Na dzisiaj tyle, ale jeżeli zapał nie minie, to spotkamy się jeszcze w drugiej części z kolejną porcją gier, muzyki i pewnie nostalgii: odwiedzimy tajemnicze miasto, gdzie główną atrakcją są piramidy, sprawdzimy z jaką serią milionom graczy kojarzy się słowo „Prelude”, wędrując po pustkowiach posłuchamy muzyki, muzyki która się zmienia, a Najlepsze Dopiero Nadejdzie. Do przeczytania.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/03/01/muzyka-gra-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2010: Eskopado</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/01/01/podsumowanie-roku-2010-eskopado/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/01/01/podsumowanie-roku-2010-eskopado/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 Jan 2011 11:37:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2814</guid>
		<description><![CDATA[Jak się czuję z myślą, że oto jestem naocznym świadkiem nowej muzycznej dekady od jej zarania i pod koniec 2019 roku zacznę porządkować &#8216;Ranking najlepszych płyt dziesięciolecia według redakcji miesięcznika &#8222;Winyl&#8222; z czystym sumieniem, bo byłem i czuwałem? Bardzo dobrze; rzec by można: w końcu! Najbardziej z takiego obrotu spraw cieszą się moje jeszcze nienarodzone [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Eskopado" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>J</strong></span>ak się czuję z myślą, że oto jestem naocznym świadkiem nowej muzycznej dekady od jej zarania i pod koniec 2019 roku zacznę porządkować <em>&#8216;Ranking najlepszych płyt dziesięciolecia według redakcji miesięcznika &#8222;<strong>Winyl</strong>&#8222;</em> z czystym sumieniem, bo byłem i czuwałem? Bardzo dobrze; rzec by można: w końcu!</p>
<p><span id="more-2814"></span></p>
<p>Najbardziej z takiego obrotu spraw cieszą się moje jeszcze nienarodzone wnuczęta. Ich matka zawsze gardziła ojcem-hipsterem, pluła mu w twarz i darła swetry, ale sytuacja zupełnie się pogorszyła od kiedy przeprowadził się wraz z żoną na wieś. Kontakt ze zgrzybiałymi starcami został zerwany. Serce się krajało. Pewnego dnia poczuł, że oto zbliża się koniec, nadszedł czas godnego pożegnania ze zmierzchem życia. Wieczorem, gdy żona już smacznie spała, wyszedł na ganek w celu dokonania syntezy i podsumowania dotychczasowych poczynań. W chudej dłoni trzymał iPoda ze swoją kolekcją &#8216;empetrójek&#8217;, formatu jeszcze do niedawna zapomnianego, teraz przeżywającego renesans. Nie miał siły na szukanie litery &#8216;b&#8217;, toteż pozostał na &#8216;a&#8217;, a na &#8216;a&#8217; wybór był oczywisty. Gdy już dogorywał przy ostatnich dźwiękach &#8222;<strong>Brother Sport</strong>&#8222;, zauważył w oddali biegnące w jego stronę postacie. Początkowo myślał, że to jedynie wytwory jego umysłu, ale nie. Kochane wnuczęta! W swetrach, trampkach, sukienkach w kropki i w paski, tak bardzo zbuntowane przeciwko rodzicom, tak bardzo wiedzący co dla nich najlepsze. Starzec nie krył wzruszenia, wnuki i wnuczki nie przestawały go przytulać. W końcu najstarszy z wnucząt przemówił: &#8222;<em>chcemy abyś nam opowiedział o półwieczu w muzyce</em>&#8222;. Och, jak długo czekał na takie pytanie! Poprosił wszystkich o zajęcie wygodnych miejsc, gdyż ma im bardzo wiele do przekazania. A zaczął następująco: &#8222;<em>słuchajcie, moi drodzy. To był wspaniały czas dla muzyki. Wszystko zaczęło się w fantastycznym roku 2010, kiedy nie było mocnych na&#8230; NA&#8230;</em>&#8221; i nie zdołał dokończyć tego zdania, ponieważ nie pamiętał, jebany, ale nie było to już istotne, gdyż zmarł dużo, dużo wcześniej.</p>
<p>Najlepszą obroną jest atak, a najlepszym początkiem jest koniec, więc wróćmy jeszcze na moment do roku 2009. Trochę cierpliwości i zaraz będziemy na samym dole strony. Chciałbym na wstępie dokonać uzupełnienia mojego poprzedniego rankingu. Spokojnie, wszystko jest w nim w jak najlepszym porządku, dokonałem słusznych wyborów i żadnego się nie wypieram. Zajebista lista, drogi panie. Pewnej rzeczy jednak nie mogę przeboleć: brak jakiejkolwiek wzmianki o <strong>Japandroids</strong>. Jakiejkolwiek! <strong>Neon Indian</strong>, <strong>TwinSisterMoon</strong> &#8211; to już &#8216;tegoroczne-zeszłoroczne&#8217; zajawki, natomiast <strong>Post-Nothing</strong> było przeze mnie słuchane przed podsumowaniem i z jakiegoś względu ten świetny album został brutalnie niedoceniony. Nie to, że Was to jakoś specjalnie interesuje, ale zrozumcie: nie chcę potem słuchać szeptów za plecami &#8222;<em>ty pa to ten co miał w dupie Japandroids</em>&#8221; i być wytykany palcami. Mogę obiecać, że za rok taka sytuacja się powtórzy, ale przy układaniu tego rankingu dołożyłem wszelkich starań, aby nie mieć już żadnych wątpliwości. Czas na mięso? Nie.</p>
<p>Jestem bardzo rad, iż w tym roku miałem z rankingiem kłopot. Należy dodać: kłopot bogactwa. Ilość albumów, które dostały kwalifikację olimpijską jest zadziwiająca. Zaskakuje również ciągła zamienność pozycji, obecna praktycznie do samego końca wyścigu. W pewnym momencie panowie z Sacramento zwani <strong>Deftones</strong> oderwali się od peletonu i popędzili pewni swego. Oddaję im pokłon, bo niewielu potrafiłoby odeprzeć ataki <strong>Joanny Newsom</strong> wspieranej przez połowę globu (mężczyzn oczywiście), <strong>High on Fire</strong> w opływowych skórach, oraz <strong>Pantha du Prince&#8217;a</strong>, którego z kolei poparł świat zwierząt. Grupa pościgowa powróciła do peletonu, a niestrudzeni chłopaki z Deftones wciąż na czele, pedał obok pedała. W końcu ustąpili, ale kibice długo będą pamiętać ich wyczyn. Warto wspomnieć, iż kiedy już wydawało się, że siły wystarczy im ledwo na dojazd do mety, oni dokonali ostatecznego zrywu w celu stoczenia heroicznej walki o miejsce w czołowej dziesiątce z <strong>Ryszardem Nogą</strong> i jego <strong>Swans</strong>, oraz z gigantami niezalu pod banderą pitchfork.com, <strong>Deerhunter</strong>. Kto wyszedł z tej walki zwycięsko? Niesamowite, ale nikt!<br />
Nie obyło się bez ekscesów. <strong>Kanye West</strong> za nic ma ducha sportowej rywalizacji i postanowił przekupić sędziów, dziennikarzy i obserwatorów, obiecując im posady apostolskie w zamian za pozytywne opinie i recenzje. Kibice nie dali się nabrać, chociaż trzeba przyznać, że Kanye poradził sobie całkiem nieźle.<br />
Wypadałoby napisać coś o naszych reprezentantach. Najwięcej radości sprawili <strong>Microexpressions</strong>, którzy w pewnym momencie przeprowadzili stu metrowy pościg za Deftones, lecz ostatecznie zajęli miejsce niczym nie premiujące, ale bez wątpienia wstydu nie przynoszące i szkoda jedynie, że praktycznie wymieniłem większość naszych rodaków, którzy poradzili sobie z trudami wyścigu, aczkolwiek spore nadzieje wiążę z <strong>Moniką Brodką</strong>,<strong> </strong>która korzystając z nieuwagi sędziów (oj tam oj tam) zmieniła rower (bo tak w ogóle, to cały czas chodzi o wyścig kolarski), włączyła się się do walki i ośmieszyła m.in. <strong>Arcade Fire</strong>. Oby tak dalej, Moniko! Rzutem na taśmę przypomniałem sobie o <strong>Jazzpospolitej</strong>, wciąż bardziej &#8216;może kiedyś&#8217; niż &#8216;raczej teraz&#8217;, ale godni uwagi.<br />
W tym roku niestety nie zwróciłem uwagi na wielu przedstawicieli polskiej sceny hip hopowej, tak znaczących w poprzedniej edycji. Marnym pocieszeniem jest nagroda fair play dla<strong> Ostrego</strong> i <strong>Emade</strong>, którzy wręczali warzywa wyprzedzającym ich zawodnikom, dzięki czemu niemal wszyscy biorący udział w wyścigu nie musieli korzystać z dodatkowych posiłków.</p>
<p>Kłopot bogactwa postanowiłem rozwiązać wyliczanką. Prostą wyliczanką albumów, które nie zmieściły się w najlepszej dziesiątce, a na które, moim zdaniem, warto zwrócić uwagę (poza tym, że zwyczajnie mi się podobają i chcę o nich przynajmniej napomknąć).</p>
<p>40. <strong>Sufjan Stevens</strong> &#8211; <em>All Delighted People (EP)</em><br />
39. <strong>Celeste</strong> &#8211; <em>Morte(s) Nee(s)</em><br />
38. <strong>Sea Oleena</strong> &#8211; <em>Sea Oleena (EP)</em><br />
37. <strong>Flying Lotus</strong> &#8211; <em>Cosmogramma</em><br />
36. <strong>Gorillaz</strong> &#8211; <em>Plastic Beach</em><br />
35. <strong>Monster Rally</strong> &#8211; <em>EP (EP!)</em><br />
34. <strong>Gold Panda</strong> &#8211; <em>Lucky Shiner</em><br />
33. <strong>Memory House</strong> &#8211; <em>The Years (EP)</em><br />
32. <strong>Kanye West</strong> &#8211; <em>My Beautiful Dark Twisted Fantasy</em><br />
31. <strong>Deathspell Omega</strong> &#8211; <em>Paracletus</em></p>
<p>Początkowo zamysł był taki, że oprócz zestawienia samej czołówki roku zamieszczę również krótką ławkę rezerwowych, ale przyszedł Kanye i wszystko spieprzył. Jejku, jejku, nie musisz być obecny we wszystkich rankingach, człowieku. Uległem, lecz licznik zatrzymany na 32 miejscu wyglądałby podejrzanie, więc zaokrągliłem całość do czterech dych. Co my tu jeszcze mamy? <strong>Sufjana</strong>, który w tym roku zawiódł strasznie i ledwo się załapał; nową zabawkę hipsterów zwaną metalem, oraz <strong>chillwave</strong>. O tym ostatnim jeszcze tutaj przeczytacie i będzie Wam się śnił po nocach.</p>
<p>30. <strong>Joanna Newsom</strong> &#8211; <em>Have One on Me</em><br />
29. <strong>High on Fire</strong> &#8211; <em>Snakes for the Divine</em><br />
28. <strong>Pantha du Prince</strong> &#8211; <em>Black Noise</em><br />
27. <strong>Broken Social Scene</strong> &#8211; <em>Forgiveness Rock Record</em><br />
26. <strong>Keep Shelly in Athens</strong> &#8211; <em>In Love With Dusk (EP)</em><br />
25. <strong>The Secret</strong> &#8211; <em>Solve et Coagula</em><br />
24. <strong>Scarlet Youth</strong> -<em> Goodbye Doesn&#8217;t Mean I&#8217;m Gone</em><br />
23. <strong>Kylesa</strong> &#8211; <em>Spiral Shadow</em><br />
22. <strong>Big Boi</strong> &#8211; <em>Sir Lucious Left Foot: The Son of Chico Dusty</em><br />
21. <strong>Ufomammut</strong> &#8211; <em>Eve</em></p>
<p>Trzecią dziesiątkę otwiera <strong>Joanna</strong>, ale jej pozycja jest trochę zawyżona i wszyscy wiemy o co chodzi. Dalej mamy trochę pitchforkcore oraz licznych przedstawicieli mocnych brzmień z gatunku ciężkich gitar, którzy coraz częściej pojawiają się w miejscach, gdzie jeszcze parę lat temu działali jako ruch oporu lub nie działali w ogóle. Czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń.</p>
<p>20. <strong>Microexpressions</strong> &#8211; <em>Deep Snow (EP)</em><br />
19. <strong>Julie Christmas</strong> &#8211; <em>The Bad Wife</em><br />
18. <strong>Warpaint</strong> &#8211; <em>The Fool</em><br />
17. <strong>Robyn</strong> &#8211; <em>Body Talk</em><br />
16. <strong>Menomena</strong> &#8211; <em>Mines</em><br />
15. <strong>Deftones</strong> &#8211; <em>Diamond Eyes</em><br />
14. <strong>Swans</strong> &#8211; <em>My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky</em><br />
13. <strong>Deerhunter</strong> &#8211; <em>Halcyon Digest</em><br />
12. <strong>Forest Swords</strong> &#8211; <em>Dagger Path</em><br />
11. <strong>Blue Hawaii</strong> &#8211; <em>Blooming Summer</em></p>
<p>Dobra, żarty się skończyły. Do miejsca 21 włącznie wyliczyłem dobre albumy, ale od <strong>Microexpressions</strong> zaczyna się BITWA. Chyba każda płyta z drugiej dziesiątki zaliczyła epizod w czołówce, niektóre z nich znajdowały się tam jeszcze wczoraj wieczorem. Z takimi problemami trzeba się przespać, co też uczyniłem, przed samym snem słuchając <strong>Smarka </strong> i cieszę się, że nie napisałem tego wczoraj, ale piszę dziś. Wyrazy uznania dla miejsc 20-11, wszak Brazylia też może wystawić rezerwy i wygrać Mistrzostwa Świata (tylko im się nie chce). Zaczynajmy więc. Cytując siebie z przed roku: &#8222;<em>po tym telegraficznym skrócie przechodzę do meritum</em>&#8222;.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Demdike Stare &#8211; Liberation Through Hearing</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/demdike-stare-liberation-through-hearing1.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>To właśnie ten album spowodował kryzys rankingowy trwający do niemal ostatniej chwili roku 2010. W końcu ląduje na miejscu dziesiątym, co powinno zostać odnotowane jako sukces kogokolwiek, kto za tym projektem stoi. Obce mi rejony mrocznego jak smoła ambientu i dubu zostały ze sobą skrzyżowane i zawładnęły totalnie moimi wieczorami i nocami. Pod szyldem <strong>Demdike Stare</strong> ukazało się w tym roku łącznie aż pięć albumów, z których poznałem dwa &#8211; omawiany właśnie<strong> Liberation Through Hearing</strong> i nieco mniej urzekający (złe słowo?) <strong>Voices of Dust</strong>, jednak zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku zostałem przeniesiony nocą na pustkowie, gdzie po małych śladach stóp dotarłem do stojącego w samym centrum odludzia stolika, na którym to znajdowała się kartka z napisem &#8222;</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>9. Toro y Moi &#8211; Causers of This</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/02222010_toro_y_moi_causers_of_thisi.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Jeden człowiek, a ile spowodował zamieszania. O kim mowa? Ha, ręka do góry, kto w tym momencie wahał się pomiędzy dwiema osobami. Kiedy już ochłoniemy, pogodzimy się ze zdrowym rozsądkiem, wyłączymy internet i zabierzemy się za przesłuchanie <strong>Causers of This</strong>, okazuje się, że okrzyknięty królem Polski i chillwave&#8217;u <strong>Chaz Bundick</strong> faktycznie ma dar pisania świetnych piosenek, co słychać nie tylko na opisywanej płycie, ale też na <strong>My Touch</strong>, czy niezliczonej ilości &#8216;luźnych&#8217; utworów. Wszystko jest tak ciepłe i senne, że do zakochania jeden krok. Chciałoby się wakacji, nie? Póki co Causers of This musi wystarczyć, co wcale nie jest złą opcją.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>8. Superchunk &#8211; Majesty Shredding</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/superchunk-majesty-shredding.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>&#8230;a kiedy już porzuciłem całą nadzieję na powrót lat &#8217;90, <strong>Superchunk</strong> wydał w 2010 roku nową płytę. Czymże jest podsumowanie roku bez muzyków, którzy się pocą na koncertach i to pocą podwójnie, bo za dawne i dzisiejsze czasy. Ta szczenięca radość i energia mogłaby wycisnąć z moich oczu łzy, gdybym tylko słuchał w latach &#8217;90 nie rodziców, a muzyki, ale sam siebie podczas odsłuchu <strong>Majesty Shredding</strong> nie miałem zamiaru oszukiwać, więc dałem się uwieść tej czystej &#8216;rockowej jeździe bez trzymanki&#8217;. Muzycy Superchunk musieli przeoczyć premierę <strong>Kid A</strong> i bardzo dobrze, bo właśnie takich ludzi i refrenów &#8222;<strong>Winter Games</strong>&#8221; nam od czasu do czasu potrzeba.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>7. Caribou &#8211; Swim</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/caribou-swim.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><em>Odessa</em>&#8222;, po której odłożeniu z powrotem na swoje miejsce, w tym ciemnym pustkowiu zaczęło się tworzyć jaskrawe koło ze mną w środku. Nieznajomy głos w mojej głowie powtarzał &#8222;<em>sun, sun, sun, sun, sun, sun, sun</em>&#8222;, a ja nie mogłem nic na to poradzić. Przy słowach &#8222;<em>ohh, see I should soon</em>&#8221; nie wytrzymałem i zacząłem tańczyć (no co). W strugach kwiecistego deszczu i w promieniach oślepiającego słońca, tańczyłem na piasku jak pojebany w samych sandałach i skarpetach, aż w końcu doznałem psychodelicznego odlotu jak <strong>Pink Floyd</strong>. Słuchaj mnie uważnie, <strong>Jamelio</strong>. Nie wiem skąd się tutaj wzięłaś, ale póki nie wiem co robię, to może wyjdziesz za mnie?</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>6. Violens &#8211; Amoral</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/Violens-Amoral.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Wśród moich utworów roku próżno szukać czegokolwiek, co znajduje się na płytach z czołowej dziesiątki. Taką już sobie obrałem zasadę i będę się jej twardo trzymał. Niestety, w ten właśnie sposób pozbawiłem szansy na nagrodę dla debiutantów z <strong>Violens</strong> za ich &#8222;<strong>The Dawn Of Your Happiness Is Rising</strong>&#8222;, piosenkę otwierającą <strong>Amoral</strong>. Zdecydowanie najlepszy &#8216;opener&#8217; tego roku, a i sądzę, że do końca dekady mało co temu podskoczy. Przepraszam najmocniej, ale co za skurwiel, nie chce puścić! Kocham tę piosenkę tak, jak tylko można pokochać pięć megabajtów. Dalej jest rzecz jasna gorzej, aby pod koniec Amoral zaczął niebezpiecznie tracić swój urok, ale wciąż jest to zbiór paru dobrych i paru świetnych indie popowych przebojów. No i jednego poza klasyfikacją.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>5. Clive Tanaka y Su Orquesta &#8211; Jet Siempre No.1</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/clivetanaka.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><em>Get a drink, have a good time now, welcome to paradise, paradise, paradise&#8230;</em> Powiedzmy, że połykasz bakcyla o nazwie &#8216;chillwave&#8217;, co dalej? Przygotuj się na to, że polubisz więcej pojedynczych utworów, niż całe albumy. To dobiło niejednego artystę z tego nurtu w moim tegorocznym zestawieniu, ale jeżeli zdrowo się odżywiasz, to Twoje szanse na sukces rosną. Podobną radę musiał usłyszeć pochodzący z Kraju Kwitnącej Wiśni <strong>Clive Tanaka</strong>, bo serwuje nie tylko równy, ale również najlepszy materiał jaki chillwave w tym roku wykluł. Bezpardonowo zdjął spodenki Chaza przy wszystkich znajomych i został nowym królem, choć o podboju Polski może póki co zapomnieć. Piękny, przebojowy, wakacyjny album. Tak, znowu te wakacje, omów motyw wakacji w tekstach Eskopado.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4. Daughters &#8211; Daughters</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/DaughtersSelfTitled-550x550.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Czy ja coś wspominałem o energii Superchunk? Rzecz jasna wszystko jest blade i w stanie agonii w porównaniu do tegorocznego albumu <strong>Daughters</strong>. Kiedy w końcu zrozumiałem w czym tkwi siła tej pozycji (początkowo różnie bywało), postanowiłem sięgnąć po wcześniejszą twórczość tych hałaśliwych milusińskich rodem ze Stanów Zjednoczonych. Jakże się zdziwiłem gdy się okazało, że <strong>Canada Songs</strong> jest strasznie słabe, a <strong>Hell Songs</strong> jedynie daje nadzieje, że w przyszłości coś z tych ludzi będzie i jeżeli ktoś śledził na bieżąco ich poczynania, to zawiedziony być nie może. Porównania do The Jesus Lizard są jak najbardziej trafne, słychać również wpływy życia pozagrobowego Elvisa (nie chcecie wiedzieć), a całość w sosie o smaku noise rocka. Efekt jest piorunujący i sprawdza się doskonale na parkietach dyskotek, gdzie furorę robi taniec w duchu rock&#8217;n'rolla, w którym czasem przyłożymy partnerowi/partnerce obuchem w ryj.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>3. Electric Wizard &#8211; Black Masses</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/Electric_Wizard_-_Black_Masses_LP.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>W tym roku rogaty ma powód do dumy, bo wielu jego posłanników sprawdziło się na ziemskim padole nawet wśród takich frajerów, jak ja. Nie znam w rzeczywistości nikogo, kto słucha <strong>Electric Wizard</strong>, ale gdybym znał, to ziomal powiedziałby do mnie tak: &#8222;<em>wiesz, słuchaj sobie tego pedalstwa, nic mi do tego, ale <strong>Dopethrone</strong>, to musisz znać i cenić</em>&#8222;. Pewnie, że znam i pewnie, że cenię (bardzo!), stąd z <strong>Black Masses</strong> nie miałem żadnego problemu. Podejrzanie przystępny album, który od samego początki rzęzi chwytliwe riffy i choć był nagrywany w piwnicach piekielnych, to zachowuje proporcje i pozdrawia serdecznie wszystkich mieszkańców Ziemi.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>2. Kno &#8211; Death Is Silent</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/blg_death_is_silent.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Cichym zwycięzcą tego rankingu jest bez wątpienia <strong>Kno</strong>. W zeszłym roku zgarnął brązowy medal wraz z kolegami z <strong>CunninLynguists</strong>; teraz w pojedynkę zdobywa srebro i nie pozostaje mu nic innego, jak tytuł mistrza w latach przyszłych. Nie jest może tak dobrym raperem, jak producentem, ale wiedział kim się w przypadku <strong>Death Is Silent</strong> otoczyć i, co najważniejsze, miał na tę płytę pomysł. Pomysł prosty, jak rana po podłużnym nacięciu ręki żyletką. Oto bowiem Kno siada w ciemnym kącie i ma dosyć wszystkiego z życiem na czele, za oknem pada deszcz, a on sam nie potrafi powstrzymać płaczu. Ten ponury, przygnębiający i pełen emocji album, może być doskonałą propozycją dla osób, które folder &#8222;<em>nie lubię hip hopu, ale to jest spoko</em>&#8221; chcą powiększyć. Dla reszty jedynie zajebistą.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>1. Sufjan Stevens &#8211; The Age of Adz</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/sufjan-stevens-the-age-of-adz.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>No i doszliśmy. Do końca. Panie i panowie, oto płyta, która wprawdzie według obliczeń <strong>Tygodnika Kibica</strong> nie pobiła rekordu <strong>Merriweather Post Pavilion</strong> w utrzymywaniu się na pierwszym miejscu mojego rankingu, ale była na nim od pierwszego odsłuchu i jej pozycja praktycznie nie była ani przez chwilę zagrożona mimo, że Kno nie ustępuje Sufjanowi jakoś szczególnie wyraźnie. Jeżeli uważacie, że album przynudza, jest nadęty, za długi i przekombinowany, to ja to zaakceptuje, bo zdaję sobię z tego sprawę, ale to zupełnie nic nie zmienia. <strong>The Age of Adz</strong> jest przepiękną płytą, którą chciałbym nagrać, gdyby mi się chciało (trochę jak Brazylia z tym Mistrzostwem Świata) i potem samolubnie zarżnąć na niej słuch, ale skoro mi się nie chce, to wystarczy Sufjan. Dzisiaj &#8216;tylko&#8217; płyta roku, ale z tendencją na coś więcej.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h2><strong>Blue Hawaii &#8211; Dream Electrixra</strong></h2>
<blockquote><p>Już nawet nie będę się powtarzał o &#8216;zaciętej walce&#8217;, ale po wyłączeniu z rywalizacji czołowej dziesiątki płyt, wybór okazał się oczywisty. Cudowna pocztówka z wakacji i szczytujący chillwave. Aż mi głupio, że ostatecznie album <strong>Blooming Summer</strong> zajął nieszczęsne 11 miejsce, ale trzeba przyznać, iż mimo dobroci jaka z niego płynie, to &#8222;<strong>Dream Electrixra</strong>&#8221; wyraźnie odstaje. Nie-sa-mo-wi-ty utwór. Utwór roku. Roku.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/01/podsumowanie-roku-2010-eskopado/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<p><center><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/rrr.jpg" alt="" title="nie-ogldam-teledyskw-od-kiedy-maj-obraz" width="407" height="405" class="aligncenter size-full wp-image-2828" /></a></center></p>
<blockquote>
<h2>OK Go &#8211; This Too Shall Pass</h2>
<p>Na czas tego klipu zostały wstrzymane wszelkie konflikty, niezależnie czego słuchasz i co lubisz. &#8222;<strong>This Too Shall Pass</strong>&#8221; podziwiali wszyscy, nawet lista kontaktów i ulubione serwisy muzyczne. Drugie miejsce niechaj przypadnie <strong>Lady Gadze</strong> i jej &#8222;<strong>Telephone</strong>&#8221; &#8211; zbyt epickie, aby mieć do tego jakikolwiek stosunek, ale jeżeli jest to jeden z dwóch teledysków, o których pamiętałem w końcówce roku&#8230;</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/01/podsumowanie-roku-2010-eskopado/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<p>Rok w pigułce: <strong>Smoleńsk</strong>, <strong>Korea</strong>, <strong>Wikileaks</strong>, <strong>Pitchfork</strong>. Widzicie to? Pozwólcie, że podpowiem: Smoleńsk, Korea, Wikileaks i Pitchfork tworzą razem skrót SKWP. A teraz wpiszcie owy skrót w wyszukiwarce internetowej. PRZYPADEK??<br />
Przesadą byłoby nazwaniem <strong>witch house&#8217;u</strong> wydarzeniem roku, tym bardziej, że jest to twór dosyć niesłuchalny, ale dostrzegam zjawisko, dostrzegam. Znacznie bardziej interesuje mnie rozwój chillwave&#8217;u i już taki fenomem Toro y Moi w naszym kraju jest warty odnotowania (TORO, NIGDY NIE BĘDZIESZ POLAKIEM). Będę trzymał rękę na pulsie, bo kto wie, czy góry z morzem nie zamienią się miejscami jeszcze na początku 2011 roku, kiedy to Toro wyda <strong>Underneath the Pine</strong>.<br />
Oczywiście wszystko jest w cieniu Kanye Westa i jego apostołów, zwłaszcza tych z pitchfork.com. &#8222;<em>Ukazało się tyle fantastycznych płyt, a p4k daje po ośmiu latach najwyższą notę Kanye Westowi</em>&#8221; stwierdził jeden z czytelników wyżej wymienionego serwisu, który chce pozostać anonimowy. Cóż, <strong>Dombala</strong> oceni Bóg i historia, z tym, że tego pierwszego już ma po swojej stronie. Czekaj, co?<br />
W zeszłym roku wspominałem o śmierci <strong>Jackson</strong>a, ale dostrzegłem jednocześnie, że jeszcze nie wszystko jest przesądzone i faktycznie &#8211; MJ wydał kolejną płytę, więc nie jest z nim jeszcze tak źle.
</p></blockquote>
<h1>Zawód roku</h1>
<h2><strong>Avey Tare &#8211; Down There</a></strong></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/avey-tare-down-there-cover-art.jpg" style="border:1px black solid" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Miało być tak pięknie. <strong>Avey</strong> i <strong>Panda</strong> nagrywają świetne płyty solowe, a <strong>Oddsac</strong> ze ścieżką dźwiękową stworzoną już przez <strong>Animal Collective</strong> będzie miłym dodatkiem, wisienką na torcie. Okazuje się, że Oddsac owszem, jest fajny, ale Avey już nie, a na domiar złego Panda przekłada premierę na rok 2011. Przecierałem uszy ze zdumienia, bo tak jak Avey nie zawiódł mnie nawet <strong>Ariel Pink</strong> (również kandydat do tego tytułu, przepraszam, ale wchodzi ledwo do połowy). Panowie, co jest? Za dużo oczekiwałem? Bez przesady, czy coś na miarę <strong>Person Pitch</strong>, to jest dużo? No dobrze, faktycznie troszkę dużo. A może zwyczajnie za dużo narkotyków, prawda Avey? I nie pierdol, że zmarła Ci babcia, bo mi też zmarła (kłamię). Moja dusza fana jednak nie może się z tym faktem pogodzić i jeszcze będę do <strong>Down There</strong> wracał. Kto wie, być może za rok należeć się będą przeprosiny?</p>
<p>Na koniec chciałbym podziękować wszystkim, którzy przeczytali całość od początku do końca za jednym podejściem, zrobiłem to wyłącznie dla hajsu i fejmu. Szczęśliwego Nowego Roku. Niechaj ukaże się płyta, która wszystkich pogodzi. </p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/01/01/podsumowanie-roku-2010-eskopado/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Unwound &#8211; Leaves Turn Inside You</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/11/19/unwound-leaves-turn-inside-you/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/11/19/unwound-leaves-turn-inside-you/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Nov 2010 22:50:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie rock]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[post-rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2706</guid>
		<description><![CDATA[Dokładnie cztery lata temu świat wstrzymał oddech. Cztery lata i cztery miesiące temu. Legendarni już wówczas The Unwounds nie musieli niczego udowadniać, wszak mieli na swoim koncie obiektywnie rewelacyjne Repetition (&#8222;best album ever&#8221;, pitchfork.com), drogie instrumenty i przychylność wszelkich muzycznych środowisk (&#8222;sick shit&#8221;, ultimate-guitar.com; &#8222;polecam&#8221;, Teraz Rock). Trio z krainy kangurów postanowiło ostatecznie rozwiązać kwestię [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="eskopado" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/leaves-turn-inside-you.jpg" alt="" width="200" height="200" style="border:1px black solid"/></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>D</strong></span>okładnie cztery lata temu świat wstrzymał oddech. Cztery lata i cztery miesiące temu. Legendarni już wówczas <strong>The Unwounds</strong> nie musieli niczego udowadniać, wszak mieli na swoim koncie obiektywnie rewelacyjne <strong>Repetition</strong> (&#8222;best album ever&#8221;, pitchfork.com), drogie instrumenty i przychylność wszelkich muzycznych środowisk (&#8222;sick shit&#8221;, ultimate-guitar.com; &#8222;polecam&#8221;, Teraz Rock). Trio z krainy kangurów postanowiło ostatecznie rozwiązać kwestię połączenia ciężkich gitar z lekkim powietrzem i wprawić słuchaczy na całym świecie w osłupienie. Byli zajebiści, to fakt, ale nawet tacy ludzie potrzebują czasem pomocy od samego Boga. Tym Bogiem był w tym przypadku Rick Rubin, który postanowił pomóc gwiazdom z Tumwater w osiągnięciu postawionego celu. Swoją drogą, wiąże się z tym wydarzeniem pewna anegdota &#8211; Rubin podobno tak bardzo pragnął współpracy Brytyjczykami, że on sam (!) zaproponował Unwoundsom wspólną sesję nagraniową, natomiast gdy <strong>Justin Trosper</strong> odmówił, Rick wyłożył na blat grube miliony, co zmieniło stosunek do sprawy popularnego &#8222;Trospiego&#8221;. Niestety jest to ostatnia wesoła rzecz, jaką możemy o omawianym zespole powiedzieć. Wynikiem owej sesji nagraniowej był album o tytule <strong>Leaves Turn Inside You</strong>, co wzbudziło z wiadomych względów kontrowersje zarówno wśród fanów, jak i dziennikarzy. Coś zgrzytało, coś zaczęło się psuć. Okładka potwierdziła obawy, natomiast swoistym gwoździem do trumny stał się singiel pod tytułem <strong>Scarlette</strong>, który dzień po emisji w rozgłośniach radiowych stał się obiektem drwin i szyderstw. Przysłowiowa &#8216;miarka&#8217; przebrała się na pierwszym koncercie promującym niedoszłe dzieło sztuki: fani najpierw obrzucali zespół jajkami i pomidorami, a następnie wtargnęli na scenę, gdzie złapali tonącą we łzach perkusistkę, brutalnie zgwałcili i zamordowali; następnie wrzucili basistę do wanny, porazili prądem, a to wszystko w czasie, gdy klatkę piersiową wokalisty rozpierdolił <strong>Obcy</strong>.</p>
<p>Poza ostatnią linijką, to tak właśnie było.</p>
<p><span id="more-2706"></span></p>
<p>Bo prawdziwe zespoły poznaje się nie po tym jak zaczynają, a po tym jak kończą. Nic nie umniejszając twórczości Unwound z czasów preleavesturninsideyouorii (zresztą znam tylko <strong>Fake Train</strong> i Repetition, które lubię i szanuję), to chyba wiele osób może się zgodzić z twierdzeniem, że tak, są prawdziwym zespołem, skończyli jak na prawdziwych przystało i prawdziwie przysporzyli nam swoim nieświadomym prezentem na pożegnanie sporo przyjemności. Trzeba jednak postawić sprawę jasno: Leaves Turn Inside You jest tak niesamowitym albumem, że żal się przyczepić, ale jednocześnie tak łatwo się przyczepić. Przywołam przykład, przykładem będę ja sam. Otóż pewnego dnia obudziłem się z myślą, że koniec z dotychczasowym życiem, czas wziąć się w garść. Traf chciał, że wylądowałem na pewnym serwisie, który kazał mi zamknąć mordę i wyjąć chuje z uszu. Tak poznałem The Strokes, a poważnie, to <strong>Unwound</strong>. Najpierw spodobał mi się tytuł płyty, potem gatunek jakim się legitymowali (post-hardcore), ale już pierwsze przesłuchanie sprowadziło biedaka na ziemię.</p>
<p>Uporządkujmy parę spraw. Unwound zagrali trochę cholernego post-rocka, pochrzanili w gitarę  i do tego byli, ty dupku, niezależni. Rozmowę o tym zespole jeżeli nie zaczyna się od Leaves Turn Inside You, to zaczyna się od Repetition, a jeżeli się zaczyna od Repetition, to koniecznie trzeba wspomnieć o <a href="http://www.youtube.com/watch?v=NdeKqqw40nE">tym utworze</a>. TEN RIFF, TEN BAS, ale przede wszystkim TEN UNWOUND. Jeżeli wiemy już z czym mamy mniej więcej do czynienia (nie jestem osobą, która posiada wystarczający staż w twórczości zespołu, ale umówmy się: zajebista piosenka), to możemy przejść do sedna sprawy. Dwóch oni i jedna ona postanawiają, podobnie jak ja, że czas wziąć się w garść, czas na 10/10, więc rozpoczynają rozmowę. &#8222;Zaprośmy tego i tamtego do studia&#8221;. Mało. &#8222;Nagrajmy coś długiego&#8221;. Mało. &#8222;Podzielmy album na dwie płyty&#8221;. Mało. &#8222;Smyki?&#8221;. Mało. &#8222;Głośno, cicho; epicko, subtelnie&#8221;. Mało. &#8222;Dobra, robimy tak: <strong>Fugazi</strong> spotyka jesień, dołuje nas muzyką <strong>GY!BE</strong> i dzwoni po <strong>Slint</strong>&#8222;. Ototo.</p>
<p>Wspominałem już, że podczas pierwszej sesji z albumem zostałem sprowadzony na ziemię. Leaves Turn Inside You mnie zwyczajnie przerosło. Stalowy gigant o długości godziny i piętnastu minut atakował mnie wszystkim, co mogłem sobie (nie)wyobrazić w muzyce. Pierwsze dwie minuty, to podróż w czasie, zabawa zaczyna się wraz z pierwszymi, dalekimi dźwiękami smutnej gitarki, która zaprasza bliżej, uratuj Marle, pokonaj kanclerza. W końcu jesteśmy, walczymy z nie-tak-to-sobie-wyobrażałem dźwiękami i spróbujmy zrozumieć co tu się właściwie dzieje.</p>
<p>Po zakończeniu &#8216;podróży&#8217; możesz pomyśleć: &#8222;o kurwa&#8221;, ale również &#8222;kolejne nazwisko do wpisywania w rubrykach &#8216;ulubiony perkusista/perkusistka&#8217;&#8221;. Zaprawdę ręce w dół, bo w tych nieszablonowych i pokręconych kompozycjach, to właśnie perkusja brzmi tak, jakby miała największą chęć do zarządzania resztą, w końcu za instrumentem siedzi kobieta (kobieta za garami, co za żarty, ale już wystarczy, bo wcale tak nie myślę). Dodajmy do tego zestaw &#8216;wszystkie instrumenty świata&#8217;, bez którego Leaves Turn Inside You ma bardziej przejebane, niż Polska z Niemcami po czerwonej kartce dla Sobolewskiego, bas / zawstydzający nawet kas / ę chorych (<strong>December</strong>! albo cała płyta), przywołana wcześniej smutna gitara, no i wreszcie wokal, będący dziwny i odległy nawet w tym dziwnym i odległym świecie. Jakieś przykłady? Scarlette, czyli &#8216;indie anthem&#8217; stulecia, to nic innego jak 150km/h po terenie zabudowanym. Samochodem kieruje perkusistka, a na jezdni nagle pojawiasz się Ty. Pisk opon, zwolnione tempo, życie przed oczami; zdąży wyhamować, czy wyłączysz płytę? Tak, również uwielbiam przejście z wulkanu do nieba, ze zwrotki do refrenu, z pierwszej minuty do drugiej (no prawie z pierwszej). <strong>Radio Gra</strong> brzmi niczym GY!BE podczas podniosłego momentu, ocierając się wręcz o nieosiągalną dla zwykłych ludzi poprzeczkę, którą kanadyjczycy ustawili w dyscyplinie &#8216;poczta-kamień&#8217; i przy okazji zawiera Polski akcent. Dawaj jeszcze. Proszę bardzo: <strong>Demons Sing Love Songs</strong> stwarza pozory normalności, <strong>Summer Freeze</strong> dla kontrastu przeraża, a mój ulubiony <strong>Terminus</strong> jest nieopisywalny. Do trzech pytań w akapicie sztuka: dlaczego takie zespoły się rozpadają?</p>
<p>Swego czasu wyczytałem na bliżej nieokreślonym, niespotykanym w dzisiejszych czasach blogu o muzyce coś, co można podpiąć pod &#8216;miejskie legendy&#8217;, mianowicie powód dlaczego Unwound zakończył swój żywot: poszło o perfekcję Leaves Turn Inside You. Zespół uznał, że osiągnął artystyczny szczyt i warto w ten sposób zejść ze sceny. Piękne, prawda? Pewnie bzdura, ale kto by nie chciał takich bzdur o sobie usłyszeć. Unwound w 2001 roku, ostatnim pełnym rokiem działalności, przeszedł samych siebie i przeszedł wszystkie gatunki, jakie chciał na tym monumentalnym, przygnębiającym i trudnym albumie połączyć. &#8222;Polecam&#8221;.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 10/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;We Invent You&#8221; – 5:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Look a Ghost&#8221; – 3:04</strong></li>
<li><strong>&#8222;December&#8221; – 4:03</strong></li>
<li><strong>&#8222;Treachery&#8221; – 4:17</strong></li>
<li><strong>&#8222;Terminus&#8221; – 9:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Demons Sing Love Songs&#8221; – 4:03</strong></li>
<li><strong>&#8222;Off This Century&#8221; – 5:30</strong></li>
</ol>
<ol>
<li><strong>&#8222;One Lick Less&#8221; – 5:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=eDwpJOH5_Ks">Scarlette</a>&#8221; – 4:44</strong></li>
<li><strong>&#8222;October All Over&#8221; – 4:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;Summer Freeze&#8221; – 5:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=leb4PFxK4FE">Radio Gra</a>&#8221; – 5:56</strong></li>
<li><strong>&#8222;Below the Salt&#8221; – 10:39</strong></li>
<li><strong>&#8222;Who Cares&#8221; – 2:25</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 74:38</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 17 kwietnia 2001</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/11/19/unwound-leaves-turn-inside-you/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Joanna Newsom &#8211; The Milk-Eyed Mender</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/05/03/joanna-newsom-the-milk-eyed-mender/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/05/03/joanna-newsom-the-milk-eyed-mender/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 May 2010 22:01:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[indie rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2073</guid>
		<description><![CDATA[Mam problem z Joanną, a ten problem nazywa się Have One On Me. Ten jej najnowszy, tegoroczny twór &#8222;waży&#8221; ponad dwie godziny i o ile nie mam powodów, aby czepiać się za pierwszą część albumu (jak dla mnie mocna siódemka, jak nie ósemka), tak potem zaczyna się tzw. rozmowa na temat skończenia się tematów do [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1732" title="Avek-Esko" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-2094" title="5893-the-milk-eyed-mender" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/5893-the-milk-eyed-mender.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>M</strong></span>am problem z <strong>Joanną</strong>, a ten problem nazywa się <strong>Have </strong><strong>One On Me</strong>. Ten jej najnowszy, tegoroczny twór &#8222;waży&#8221; ponad dwie godziny i o ile nie mam powodów, aby czepiać się za pierwszą część albumu (jak dla mnie mocna siódemka, jak nie ósemka), tak potem zaczyna się tzw. rozmowa na temat skończenia się tematów do rozmowy. Boli mnie to, męczy, tarmosi (mimo wszystko bardziej siódemka). Warto jednak wspomnieć, że Asia robi ukłon w stronę niekumatych, aby w końcu zakumali, bo w przypadku <strong>Ys</strong> bywało różnie &#8211; albo piękno w całej ozdobie, albo ciężkie do zapamiętania plumkanie. Albo mi się podoba mimo, że nie słyszę sensu, albo mi się nie podoba mimo, że ładne. <strong>The Milk-Eyed Mender</strong> trafia w sedno, chociaż powiedzieć, że pełni rolę pomostu między najnowszym, a środkowym albumem, to chyba nie wypada, bo chronologia krzyczy. Mamy harfę &#8211; żadna nowość. Dziecięcy głos, bajkowa przestrzeń, łzy wzruszenia, banan radości i o kurwa, time machine&#8230;</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2073"></span></p>
<p><span id="more-1055"> </span></p>
<p>1. Andrzej Zxcowski<br />
2. ul. Hipsterfolkowa 3/21<br />
3. nie pamietam<br />
4. 21.13.1990<br />
5. dwoje, siora Aneta i brejdak Mariusz<br />
6. chomika i psa<br />
6. rużnej, Limp Bizkit, linking Park i troche rapu i hiphopu<br />
7. Mortal Kombat, Star Wars<br />
8. Batman, dragon bal<br />
9. frytki<br />
10. cola i frugo<br />
11. informatyka i wf<br />
12. reszta<br />
13. szpinaku i szkoły i sprzątać<br />
14. piłka nożna, gry<br />
15. J.N., A.L., M.W.<br />
16. nie wiem<br />
17. brzoskwinia, śliwka i gruszka<br />
18. nie powiem<br />
19. różowy żartuje niebieski albo czerwony<br />
20. być dorosłym, mieć dużo kasy i chodzić z J.N.</p>
<p><strong>Joanna Newsom</strong> w momencie wydania The Milk-Eyed Mender miała 22 lata, ale ja na tej płycie nie słyszę dziewczyny po dwudziestce. Słyszę pewną koleżankę z podstawówki, która w 4 klasie śpiewała na szkolnej &#8222;choince&#8221;, onieśmielając całą salę gimnastyczną włącznie z rodzicami i agentami-wysłannikami z Pitchforka; ci z kolei po balu porywają ją, wystawiają ósemkę i sprawiają, że staje się kobietą, taką&#8221;ładną i w ogóle&#8221;. Swoją drogą &#8211; do słowa &#8222;agentami&#8221; wszystko, co napisałem jest prawdą, a wspomnianej niewiasty nie widziałem od czasu zakończenia podstawówki. Czyżby jednak&#8230;</p>
<p>Co robiłeś/robiłaś 23 marca 2004 roku? Ja wiem co robiłem &#8211; nie dowierzałem własnym uszom i  jednocześnie czułem ulgę po tym, jak dzień wcześniej szlochałem z niemocy (MAMO BŁAGAM powtarzałem, a gdzie tam, poza domem się umiera i dlaczego ty jeszcze nie odrobiłeś pracy domowej z przyrody?). Póki co nieważne, do sprawy wrócimy jeszcze w tym roku. Szkoda tylko, że akurat z &#8222;recenzowanym&#8221; przeze mnie The Milk-Eyed Mender nie wiążą mnie żadne wspomnienia, zwłaszcza te z dnia premiery płyty wspomniane wyżej, ale wiem, iż gdy pewnego dnia założę rodzinę, wybuduję dom, kupię psa i posadzę drzewo, to usiądę wieczorem w bujanym fotelu przed kominkiem, włączę sobie wehikuł czasu Joanny z 2004 roku, po czym odpłynę w odległe zakamarki swojego umysłu, wspominając wakacyjną eksplorację pól truskawkowych z najbliższą koleżanką, na których zresztą nigdy nie byłem z kimkolwiek, ale czy to coś zmienia&#8230; Brzoskwinia, śliwka, gruszka.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 7/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Bridges and Balloons&#8221; – 3:42</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sprout and the Bean&#8221; – 4:32</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fDQIGraR3aI">The Book of Right-On&#8221; </a>– 4:29</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sadie&#8221; – 6:02</strong></li>
<li><strong>&#8222;Inflammatory Writ&#8221; – 2:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;This Side of the Blue&#8221; – 5:21</strong></li>
<li><strong>&#8222;&#8221;En Gallop&#8221;" – 5:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Cassiopeia&#8221; – 3:20</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=KcHjAUhtSrk&amp;feature=related">Peach, Plum, Pear</a>&#8221; – 3:34</strong></li>
<li><strong>&#8222;Swansea&#8221; – 5:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Three Little Babes&#8221; (traditional) – 3:42</strong></li>
<li><strong>&#8222;Clam, Crab, Cockle, Cowrie&#8221; – 4:21</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 52:05</strong></p>
<p><strong>Premiera: 23 marca, 2004</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/05/03/joanna-newsom-the-milk-eyed-mender/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado! #10</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/19/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-10/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/19/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-10/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 19 Apr 2010 08:20:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2146</guid>
		<description><![CDATA[Jeżeli jest wśród czytelników i czytelniczek jakiś Sokrates lub jakaś Wigilia, to w tym momencie chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji imienin. Rzadko przeglądam Wikipedię w celu uzyskania informacji co do konkretnego dnia, w zasadzie pierwszy raz to robię, i musiał mi się trafić akurat taki nudny dzień. Wczoraj ogłosili nas gospodarzami Euro 2012, [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1732" title="Avek-Esko" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="" width="100" height="100" /><strong> </strong></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>J</strong></strong></span>eżeli jest wśród czytelników i czytelniczek jakiś Sokrates lub jakaś Wigilia, to w tym momencie chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji imienin. Rzadko przeglądam Wikipedię w celu uzyskania informacji co do konkretnego dnia, w zasadzie pierwszy raz to robię, i musiał mi się trafić akurat taki nudny dzień. Wczoraj ogłosili nas gospodarzami Euro 2012, jutro Jordan zdobędzie 63 punkty w jednym meczu (a tak w ogóle, to TVP chyba kiedyś pokazywała mecze NBA, nie? Tak mi się przypomniało), a dzisiaj&#8230; Dzisiaj imieniny Sokratesa i Wigilii. Specjalnie dla was i tylko dla was cztery rekomendacje ode mnie. Zostały wybrane metodą losową, ale z zastrzeżeniem, że odrzucałem płyty o których nie chciało mi się pisać, lub były to typowania zbyt oczywiste. Na koniec standardowo coś &#8216;dla oka&#8217;, czyli dobre kino dla całej rodziny..</p>
<p><span id="more-2146"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img class="alignright size-full wp-image-1848" title="massromantic" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/twin.jpg" alt="" width="200" height="200" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>TwinSisterMoon &#8211; The Hollow Mountain</h2>
<p>Przyznam, że nie wiedziałem i dałem się nabrać. Nie siedzę w temacie <strong>Natural Snow Buildings</strong> na tyle aby zdawać sobie sprawę, że połowa składu tego duetu, która stworzyła jednoosobowy projekt pod nazwą <strong>TwinSisterMoon</strong>, to ta męska połowa. Ktoś zapyta: &#8222;<em>po co tworzyć jakiś osobny twór, skoro zespół macierzysty wydaje po kilka płyt rocznie?</em>&#8222;. A właśnie po to, żeby w przypadku niemocy w próbach rozgryzienia i ogarnięcia twórczości NSB, posiadać jakąś alternatywę, która może w przyszłości pomóc w zakumaniu ich geniuszu. Osobiście jeszcze nie jestem na tym etapie, ale piękno ich muzyki mogę już w tym momencie docenić, chociaż tylko wybiórczo (najnowszy album zaczyna się od ponad 40 minutowego dronowania i ja wiem, że potem dzieją się cuda nie z tej ziemi, no ale jednak). <strong>The Hollow Mountain</strong> jest pod tym względem bardziej lapidarny i zawiera przede wszystkim tę stronę NSB, którą uwielbiam &#8211; gardło plus gitara i myśli nad wodospadem. Albo rzeką. Albo w górskiej jaskini, gdzie po rozmowie z pustelnikiem zostaje nam wręczony tajemniczy kryształ, który musimy zabrać na sam szczyt, tym samym przywołując tajemnicze, starożytne bóstwo &#8211; ostatnią nadzieję ludzkości na przetrwanie. Na przykład.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1847" title="loveless" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/perkipat.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>Perki Pat &#8211; Turkusowy Grafit</h2>
<p>Zejdźmy z samej góry na sam dół, do podziemia, a stąd kanałami do Polski, konkretniej do Wrocławia, gdzie zatrzymamy się na trochę dłużej (dokładnie na 50 minut). <strong>Przez Ścianę</strong> autorstwa <strong>Roszji i Lu</strong>, to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto ceni sobie Polską nawijkę, ale również pozycja obowiązkowa dla tych, którzy nie cenią Polskiej nawijki w ogóle, a już najlepszym rozwiązaniem jest przesłuchanie tego albumu przez osoby, które twierdzą, iż Polski rap to wciąż jedno i to samo gówno, ale <strong>K44</strong> jest okej. Podobnie jak z Przez Ścianę ma się sprawa z dziełem <strong>Perki Pat</strong>, jednego z wielu projektów Roszji. Wydany w 2005 nielegal rozpoczyna się od tytułowego, 26 minutowego utworu na który składają się mniejsze utworki i w zasadzie tyle by wystarczyło, aby zniszczyć, ale nie. &#8222;<em>Czekaliśmy na ten moment i coooo? / czekaliśmy na ten moment i chuuuuj</em>.&#8221; leci w mojej głowie zapętlone od kiedy pierwszy raz usłyszałem <strong>Turkusowy Grafit</strong>, a że bardzo lubię piosenki, które patrzą w przeszłość z perspektywy obecnej, to &#8230;i Chuj stał się niejako moją ścieżką dźwiękową do rozmyśleń nad podstawówką. &#8222;<em>Mogłaby być połową, albo zbrodnią podstawową.</em>&#8221; Wspominałem już o tekstach?</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"><em> </em></span><em><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1846" title="knowbyheart" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/emer.jpg" alt="" width="200" height="200" /></em></p>
<h2><em>The Dismemberment Plan &#8211; Emergency &amp; I</em></h2>
<p><em><img class="size-full wp-image-2150 alignnone" title="indie1" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/indie11.jpg" alt="" width="420" height="470" /></em></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"><em> </em></span><em><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1843" title="69love" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/asmz.jpg" alt="" width="200" height="200" /></em></p>
<h2><em>A Silver Mt. Zion &#8211; He Has Left Us Alone But Shafts Of Light Sometimes Grace The Corners Of Our Rooms</em></h2>
<p>Witamy ponownie &#8222;naszych&#8221; ludzi z Kanady. Przy tej całej tajemniczości jaką otaczają się <strong>The Godspeeds</strong> nie dziwne jest, że tematy rozmów na ich temat są już wyeksploatowane. Bo co niby nowego można powiedzieć? Każdy przecież wie, że debiut <strong>A Silver Mt. Zion</strong> ukazał się jeszcze przed <strong>Lift Yr. Skinny Fists&#8230;</strong> Wiedzieliście? Jeżeli nie, to nie ma za co. Zanim jeszcze jako ASMZ zaczęli męczyć ludzi coraz niżej upadającą formułą, to pomiędzy <strong>Slow Riot&#8230;</strong> a wspomnianym przeze mnie wyżej albumie, wydali <strong>He Has Left Us Alone But Shafts Of Light Sometimes Grace The Corners Of Our Rooms</strong>. Mamy więc wytłumaczenie boskiego natchnienia, które niewątpliwie musiało nad nimi czuwać do końca 2000 roku. Wprawdzie płyta-o-długiej-nazwie dorasta dziełom Godspeed You! Black Emperor ledwo ponad kostki, to jednak wciąż jest to kawał znakomitego, bardzo subtelnego post-pitolenia, do którego pozostałe wydawnictwa ASMZ nie mają nawet startu. A tak przy okazji &#8211; media na całym świecie obiegła informacja o powrocie GY!BE, więc jeżeli jeszcze ktoś o tym nie wie, to właśnie się dowiedział i jest mi wdzięczny. Nie ma za co.</p>
<p><em> </em></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img class="alignright size-full wp-image-1844" title="500days" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/battle_royale.jpg" alt="" width="200" height="300" /></p>
<h2>Battle Royale</h2>
<p>Wyobraźmy sytuację taką sytuację: w kraju szerzy się bezrobocie, młodzież gardzi szkołą i osobami starszymi, hulaj dusza piekła nie ma. W sumie nie trzeba sobie tego specjalnie wyobrażać, ale pójdźmy dalej: rząd nie daje sobie w kaszę dmuchać i wprowadza w życie fascynującą ustawę, która mówi, że raz do roku, drogą losowania zostaje wybrana jedna klasa liceum. Szczęściarze są następnie osadzani na bezludnej wyspie, gdzie w ciągu 3 dni mają za zadanie wybić siebie nawzajem w pień aż do momentu, w którym żyć będzie jedna osoba, zwycięzca. Jeżeli jednak nie zostałby on lub ona wyłoniony &#8216;drogą eliminacji&#8217;, to śmierć poniosą wszyscy. Tak, ten film nakręcili Japończycy.<br />
<strong>Battle Royale</strong> jest ekranizacją książki <strong>Kōshuna Takamiego</strong> o tym samym tytule, o której niestety nie jestem w stanie nic powiedzieć, bowiem jej zwyczajnie nie czytałem. Inaczej ma się sprawa z omawianym przeze mnie filmem. Cytując Jurka Engela, jest to obraz szalenie interesujący i wciągający bez reszty zarówno pomysłem, wizją niedalekiej przyszłości (powiedzmy), jak i uroczym absurdem, którym raczą nas twórcy od czasu do czasu. Bohaterowie, podobno, nie są tak dobrze przedstawieni jak w wersji książkowej, ale wciąż daleko im do anonimowych postaci, a wszelkie klasowe podziały oraz miłości w tak dramatycznej sytuacji szczególnie się uwidocznią i wprawdzie w normalnych warunkach byłoby to aż nadto naiwne, tak na tle makabry jaką sobie serwują wypada przeuroczo. Czysta rozrywka wymagająca jednak odpowiedniego podejścia.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/19/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-10/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2010 12:33:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1641</guid>
		<description><![CDATA[To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje przeciwników ze zwolennikami, lub na odwrót &#8211; zwolenników z przeciwnikami. Nie oszukujmy się, takich emocji nie wywołują nawet święta Bożego Narodzenia i, jak co roku, &#8216;ich sztuczny klimat, sztuczne uśmiechy, durne tradycje, niepotrzebne wydatki&#8217;. Ale barszcz z uszkami by się zjadło, nie? Dajmy walentynkom żyć, a [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1732" title="Avek-Esko" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="" width="100" height="100" /><strong> </strong></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>T</strong></strong></span>o już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje przeciwników ze zwolennikami, lub na odwrót &#8211; zwolenników z przeciwnikami. Nie oszukujmy się, takich emocji nie wywołują nawet święta Bożego Narodzenia i, jak co roku, &#8216;ich sztuczny klimat, sztuczne uśmiechy, durne tradycje, niepotrzebne wydatki&#8217;. Ale barszcz z uszkami by się zjadło, nie? Dajmy walentynkom żyć, a to, że mamy je w czterech literach i generalnie obsysają&#8230; Doceńmy przynajmniej ich moc oddziaływania &#8211; samoistnie przeniosły poniedziałek na niedzielę, przez co już dzisiaj możecie przeczytać co tygodniową rekomendację. Oczywiście będzie słodko, ckliwie i full of love mimo, że <em>piosenki o miłości mogą ci nie wyjść na zdrowie</em>.</p>
<p><span id="more-1641"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img class="alignright size-full wp-image-1848" title="massromantic" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/massromantic.jpg" alt="" width="200" height="200" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>The New Pornographers &#8211; Mass Romantic</h2>
<p>Panowie i panie z <strong>New Pornographers</strong>, to zadziwiająco płodne i kreatywne istoty, które mają już na koncie pokaźną liczbę albumów solowych, projektów pobocznych, występów gościnnych i są już całkiem blisko odkrycia tajemnicy nieskończoności, ale <strong>Mass Romantic</strong> wciąż uchodzi za ich szczytowe osiągnięcie, będące aktualnie nawet poza ich zasięgiem. Rudowłosa <strong>Neko</strong> swoimi partiami śpiewanymi zamienia wodę w wino, <strong>Newman</strong> (też rudy) trzyma rękę na pulsie i komponuje indie-ideały, <strong>Bejar</strong> mimo, że nie rudy, to ochoczo mu w tym pomaga, a reszta wesołej gromadki spaja całość w radosny monolit. Przy tym nie da się nie uśmiechnąć. Wzorowy przykład na idealne refreny, bujające zwrotki i melodie-ze-łba-nie-wypadające; daj Bóg im zmysł i siłę, aby tegoroczne <strong>Together</strong> chociaż w połowie było tak dobre jak Mass Romantic <em>fool, separated by sheets when the curtain calls you, speaking on the themes of stolen virtue</em>. Zgadza się, ich teksty, chociaż świetnie brzmią, w większości przypadków nie mają większego sensu, co z resztą potęguje tylko wrażenie &#8216;trzech dni z życia nastolatka&#8217;, które bije z ich muzyki na kilometry.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1847" title="loveless" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/loveless.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>My Bloody Valentine &#8211; Loveless</h2>
<p><em>Otwarcie i rozpoczęcie rozmowy jest jak nasionko, które zasadzasz. Jeśli dobrze je posiejesz i będzie ono zdrowe, to o wiele, wiele łatwiej będzie Ci wyhodować duże i zdrowe drzewo</em>. Cytat ten pochodzi z <a href="http://www.uwodzic-uwodzicielki.pl/">tej</a> oto strony, poświęconej złotym &#8216;poradom&#8217; dla osób nie dość, że samotnych, to jeszcze na tyle zdesperowanych, iż szukają rozwiązania na ten problem w internecie. In-ter-ne-cie! Dlatego ja, idąc tym tokiem rozumowania, polecam metodę podrywu &#8216;na<strong> Loveless</strong>&#8216;, prawdopodobnie równie skuteczna, co te opisane w linku powyżej, ale wyobrażenie sobie tego &#8211; bezcenne. Młody człowiek zaprasza swoją koleżankę do siebie pod pretekstem zaległości w fizyce i &#8216;fajnie by było, jakbyś mi dzisiaj to wytłumaczyła&#8217;. Niczego się nie spodziewająca dziewczyna przychodzi o umówionej godzinie do mieszkania kolegi, który to już przy wejściu macha jej przed oczyma okładką Loveless, a następnie naciska play i już pierwsze dźwięki &#8222;<strong>Only Shallow</strong>&#8221; rozpalają w niewieście namiętności do tego stopnia, że zrywa sama z siebie odzienie i krzyczy &#8216;<em>róbmy miłość!</em>&#8216;. Nie trzeba się polubić z tym &#8216;nudnym jazgotem w ramach egzotycznie nazywającego się gatunku &#8216;shoegaze&#8221;, ale poznać wypada i chociaż bardzo chciałbym napisać coś więcej o tej wspaniałej, intymnej płycie, to na tym poprzestanę. <a href="http://etd.lib.fsu.edu/theses_1/available/etd-04102006-103749/unrestricted/fullthesis-1.pdf">Tutaj</a> został temat wyczerpany.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1846" title="knowbyheart" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/knowbyheart.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>The American Analog Set &#8211; Know By Heart</h2>
<p><strong>Explosions in the Sky</strong>, czyli idealny przykład zespołu &#8216;środka&#8217; w swoim gatunku. Wszystko, począwszy od nazwy, poprzez tytuły płyt i utworów, a na muzyce kończąc, brzmi jak stworzone w Post-rock Music Generator v1.09, ale trzeba im przy tym oddać to, że mają niezłe okładki, a i potrafią nas uraczyć od czasu do czasu ładnymi motywami. Przykład? &#8222;<strong>First Breath After Coma</strong>&#8221; na wysokości około 2 minuty i 30 sekundy, albo&#8230; W sumie nie ważne. Ważne, że gitarzystą w EitS jest <strong>Mark Smith</strong>, który to w nieco innej roli udziela się również w polecanym dzisiaj przeze mnie zespole. O ile ci pierwsi mogą być traktowani jako lek na bezsenność, tak Know By Heart <strong>American Analog Set</strong> nie chce nas uśpić, a jedynie wyciszyć i stworzyć odległe tło do &#8216;kontemplacji konstelacji gwiazd&#8217; wraz z drugą połówką (nie wiem jak to zrobicie, ale co mnie to). Kwiatuszki kwitną, gitarka gra, pianinko plumka, wokalista śpiewa jakby przez sen, a całość unosi się 30 centymetrów ponad chodnikami, takie ciepłe i łagodne, że w materialnej formie rozpadłoby się przy najmniejszym szturchnięciu. Nie wiem przy jakiej muzyce teraz świeżo zakochani &#8216;odpływają&#8217; myślami, ani gdzie odpływają (pewnie na Pandorę), ale w razie czego, to <strong>Know By Heart</strong> chętnie im potowarzyszy.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright size-full wp-image-1843" title="69love" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/69love.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>The Magnetic Fields &#8211; 69 Love Songs</h2>
<p>Na początku trzeba postawić sprawę jasno, żeby potem nie było niespodzianki. Tytuł (swoją drogą przezabawny i w ogóle) nie kłamie. Tak, na <strong>69 Love Songs</strong> znajduje się 69 miłosnych piosenek o łącznej długości oscylującej w okolicach 3 godzin. W zasadzie te wydawnictwo rozwiązuje kwestię &#8216;szukam jakichś fajnych kawałków o miłości&#8217;, bo trzeba wam wiedzieć, że oprócz zapełnienia 3 płyt ckliwymi utworami, <strong>Stephin Merritt</strong> i jego kompania na prawdę się do tego przyłożyli i jest &#8216;fajnie&#8217;. Przyzwoite lub dobre piosenki następują po sobie jak pojebane, te słabsze są trudne do zauważenia, a znakomite&#8230; Znakomitych nie ma, bo i po co, skoro jest kilkadziesiąt dobrych. Wypada też wspomnieć, że Merritt jest daleki od poważnego podejścia do sprawy (patrz tytuł) i raczy nas miłosną tematyką z dystansem, przymrużeniem oka, wyśmiewając to i owo, a przy okazji mając pewnie niezły ubaw z instrumentami. Co, zaintrygowałem? Proszę bardzo, oto rola Stephina na 69 Love Songs (za wikipedią): <em>vocals, Digitech vocalist, Roland harmonizer, vocoder, ukulele, baritone ukelele, Kaholas ukelele, Admira classical, acoustic-electric 12-string guitar, lap steel, fado guitar, bass guitar, mandolin, autoharp, Marxophone, ukelin, tremeloa, violin-uke, sitar, zither, violin, musical saw, keyboards, synclavier, Moog Satellite, piano, harmonium, Wurlitzer electronic piano, organ, rhythm units, recorder, ocarina, pennywhistle, Maestro wind synthesizer, Hohner melodica, Paul Revere jug, rumba box, xylophone, kalimbas, Radio Shack 75-in-One Project Kit, drum kit, cymbals, rain stick, chimera, maracas, conga, bongos, triangle, bells, tambourine, washboard, steel drum, Chicken Shakers, finger cymbals, springs and Slinky guitar, pipes, bamboo harp, spirit chaser, sleighbell, fingersnaps, thunder sheet, cabasas, cowbells, gong.</em></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img class="alignright size-full wp-image-1844" title="500days" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/500days.jpg" alt="" width="200" height="300" /></p>
<h2>(500) Days of Summer</h2>
<p>Można spędzić ten walentynkowy wieczór oglądając wraz z dziewczyną filmy <strong>Tarkovskiego</strong>. Można. Warto jednak okazać litość, spojrzeć jeszcze raz na kalendarz i zapunktować u swojej lubej, proponując jej lekkostrawną historię chłopak-poznaje-dziewczynę o komediowym zabarwieniu. <strong>(500) Days of Summer</strong> jest niewątpliwie lekkostrawnym dziełem, niewątpliwie opowiada o chłopaku, który poznaje dziewczynę i niewątpliwie posiada komediowe zabarwienie, <em>but you should know upfront, this is not a love story</em>. Wszelkie problemy głównych bohaterów biorą się z faktu, iż mają zupełnie inne podejście do związków damsko-męskich &#8211; on, wychowany na muzyce <strong>The Beatles</strong>, <strong>Pixies</strong> i <strong>Joy Division</strong>, wierzy w prawdziwą, nieskazitelną, wieczną, romantyczną, bla bla młody Werter, miłość; ona z kolei preferuje niezależne, wolne od zobowiązań życie. Oczywiście owa para zostaje parą z prawdziwego zdarzenia, ale jak sobie z tym radzą, to już inna sprawa. Coś musi ten film wyróżniać od innych tego typu, wszak samce generalnie gardzą gatunkiem &#8216;komedie romantyczne&#8217; i pokrewnymi, a właśnie wśród nas, chłopów, (500) Days of Summer zbiera zaskakująco dobre opinie. Po pierwsze &#8211; zaburzenie chronologii wydarzeń (kontrast kiedyś-teraz), mieszanie konwencjami (jakieś paradokumentalne wstawki) i eksperymenty (&#8216;rzeczywistość-oczekiwania&#8217;). Po drugie &#8211; muzyka i jej rola w filmie (oprócz tego, że jest, to jeszcze jest istotna). Po trzecie &#8211; samiec w roli ofiary (!). Po czwarte&#8230; Po czwarte jest zabawnie (na początku), jest smutno (potem, potem, potem), jest banalnie, ale zakończenia i tak nie odgadniecie.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Godspeed You! Black Emperor &#8211; F♯A♯∞</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/29/godspeed-you-black-emperor-f%e2%99%afa%e2%99%af%e2%88%9e/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/29/godspeed-you-black-emperor-f%e2%99%afa%e2%99%af%e2%88%9e/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 21:49:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[experimental]]></category>
		<category><![CDATA[post-rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1490</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy Polacy! Żołnierze, cywile, piekarze, lekarze, strażacy, policjanci, sprzedawcy, ojcowie, wasze żony i dzieci, politycy, sportowcy, dziennikarze, naukowcy, biznesmeni, górnicy i wszyscy ci, których pominąłem, a są obywatelami tego kraju &#8211; zwracam się do was jako głowa państwa, ale również jako jeden z was, Polak. Niestety przyszło nam żyć w czasach, gdzie ponownie odżyły dawne [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="" title="Avek-Esko" width="100" height="100" class="alignleft size-full wp-image-1732" /></strong></span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/infinity.jpg" alt="" title="infinity" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1845" /></a></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 24px;"> </span><em><span style="font-size: 24px;"><strong>D</strong></span>rodzy Polacy! Żołnierze, cywile, piekarze, lekarze, strażacy, policjanci, sprzedawcy, ojcowie, wasze żony i dzieci, politycy, sportowcy, dziennikarze, naukowcy, biznesmeni, górnicy i wszyscy ci, których pominąłem, a są obywatelami tego kraju &#8211; zwracam się do was jako głowa państwa, ale również jako jeden z was, Polak. Niestety przyszło nam żyć w czasach, gdzie ponownie odżyły dawne konflikty, ponownie na skalę światową, ale to, co wtedy nasi dziadkowie, pradziadkowie przeżyli jest niczym w porównaniu z tym, co przeżywamy teraz, a trzeba zaznaczyć, że czas szykować się na najgorsze. Apeluję do was, Polacy, udzielcie schronienia każdemu, kto takowego nie posiada, przede wszystkim dzieciom, które mają szansę w przyszłości naprawić nasze błędy. Mamy mało czasu. Niech Bóg ma nas w swojej opiece&#8230;</em></p>
<p><span id="more-1490"></span></p>
<p>Pobudka, śmieciu. Tak, wiem, ja też nie chciałbym się obudzić, ale pech chciał, że ściany piwnicy przemianowanej na schron z samej nazwy zabiły tylko twoją rodzinę i sąsiadów, a ciebie z kolei oszczędziły. Pamiętasz jak przez mgłę przemówienie prezydenta w telewizji, potem nastała niewyobrażalna panika, pośpiech, krzyki podeptanych ludzi na ulicy; niektórzy rabowali sklepy aby zgromadzić zapasowe pożywienie, które i tak godzinę później zamieniło się w piach. Pamiętasz również szlachetną ideę solidarności, wzajemnego przeciwstawienia się zagrożeniu i konfrontację tego z rzeczywistością &#8211; prawdopodobnie 1/5 ludzkości nie doczekała głównej atrakcji wieczoru, padając ofiarą &#8216;martwienia się o własne cztery litery&#8217;. Nie wiesz co działo się potem, siedziałeś w kącie oparty o spróchniałą belkę, która okazała się twoim katem poprzez pozostawienie cię przy życiu. Spójrz jaki piękny wschód słońca. Kiedyś narzekałeś, że w mieście oglądanie takich cudów nie jest możliwe, teraz masz dowód, że jednak jest. Nie dziwię się jednak twojemu braku dobrego nastroju, mamy wiosnę (chyba?), temperatura oscyluje w granicach 0, ty masz na sobie porwane, śmierdzące trupem szmaty zakupione w Croppie, które zawsze chroniły cię przed zimnem, aby teraz, przyklejone do owrzodziałego, gnijącego ciała, sprawiały ból, a na dodatek kosztowały jebane 129 złotych i dziewięćdziesiąt dziewięć groszy w LETNIA WYPRZEDAŻ JESIENNEJ KOLEKCJI -50% ZAPRASZAMY. No i jesteś głodny.</p>
<p>Twoja rodzina, tak jak reszta populacji, nie umarła. Umrzeć można za ojczyznę, umrzeć można na raka, ale nie umiera się na wrodzoną głupotę ludzką &#8211; na to się zdycha. Ci &#8216;źli&#8217; do tego doprowadzili, ci &#8216;dobzi&#8217;, do których się zresztą wliczasz, nie zrobili nic aby to zmienić. Spokojnie, zostało ci góra parę godzin, może jeżeli odwiedzisz ruiny pobliskiej Stokrotki i znajdziesz jakiś produkt, który nie wyparował, a jedynie zmienił barwę na brązową, zapach na żaden i w którym bawią się jakieś szczęśliwe robaki, to nawet zdążysz zobaczyć zachód słońca. Gdzieś w oddali widzisz pojedyncze jednostki, najczęściej drgające w konwulsjach, zostawiając wokół siebie teren naznaczony krwawymi rzygowinami i przygotowując cię tym widokiem na to, co stanie się z tobą za jakiś czas.</p>
<p>Będzie dobrze.</p>
<p>Nie, kurwa, nie będzie dobrze. Dobrze jest wtedy, jak zdychasz wraz z 95% ludzkości, a nie gdy stoisz wśród szarych gruzów szarych budynków, wokół szarych ciał szarych ludzi patrząc na szare niebo i czując jak z palców samoistnie odpadają paznokcie. Jest tak beznadziejnie, że nawet nie możesz się powiesić &#8211; wszystko zostało dosłownie zrównane z ziemią, a najwyższym szczytem kraju jesteś prawdopodobnie ty sam. Za życia, bo umówmy się &#8211; teraz jest gówno, a nie życie, oglądałeś wiele filmów, grałeś w różne gry, czytałeś różnie książki związane z tematem post-apokaliptycznym, więc teraz szukasz w pamięci jakiejś wskazówki, rozwiązania. Niestety, ludzie nawet to potrafili spierdolić i opisywali głównie to, co dzieje się lata, nie kilka dni, po zagładzie. Dlaczego kilka dni? Wnioskujesz po ilości załatwionych potrzeb fizjologicznych w czasie utraty przytomności, oraz po widoku i zapachu rozkładających się tysięcy ciał w okół ciebie. Boże, jakie te słońce jest wielkie, idealne. W połączeniu z pyłem unoszącym się w powietrzu robi niesamowite wrażenie.</p>
<p>Udało się &#8211; po długiej wędrówce dotarłeś w miejsce, które dawniej nazywano lasem z polaną w środku, a teraz jest stepem z jednym wystającym konarem, którego 3 metrową wysokość już ktoś zdążył wykorzystać. To nic. Siadasz pod chyba drzewem, plecami odwrócony do mięsistego wisielca, niewątpliwie szczęściarza i wspominasz jak w tym miejscu, dokładnie w tym miejscu, tylko w trochę innym świecie, opowiadałeś swojej dziewczynie, że nie wiesz jaki wybrać temat prezentacji maturalnej, że Nirvana to nie tylko &#8222;Come As You Are&#8221;, a Piotrek jest w zasadzie spoko ziomkiem, tylko drażni cię jego poczucie humoru. Czas tu płynie zdecydowanie za szybko. Kiedyś wpadłeś na pomysł, aby tutaj się oświadczyć, zwyczajnie zaproponować spacer do dawno nie odwiedzanego lasu. Ale by była niespodzianka, co nie?. Oj, będzie co wspominać, będzie. Cudowny zachód słońca.</p>
<p><em>&#8230;and we fell into it like a daydream or a fever .</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 10/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>The Dead Flag Blues &#8211; 16:27</strong></li>
<li><strong>East Hastings &#8211; 17:58</strong></li>
<li><strong>Providence &#8211; 29:02</strong></li>
</ol>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><strong><strong>Całość: 63:30</strong></strong></strong></p>
<p><strong><strong><strong>Premiera: 14 sierpnia, 1997</strong></strong></strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/29/godspeed-you-black-emperor-f%e2%99%afa%e2%99%af%e2%88%9e/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>20</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2009: Eskopado</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Jan 2010 13:06:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1334</guid>
		<description><![CDATA[Coś się kończy, coś zaczyna; kończy się muzyczna dekada, zaczyna się nowa. Czy rok 2009 przejdzie do historii jako ten, który nie zmienił historii nawet o milimetr, czy może wręcz odwrotnie? Jak się prezentuje na tle pozostałych lat &#8217;00? Czy warto o tym rozmawiać? Ja na te pytania nie odpowiem, ale pocieszę wszystkich malkontentów-pesymistów-itakściągniemytoznetahehe (do [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="" title="Avek-Esko" width="100" height="100" class="alignleft size-full wp-image-1732" /></strong></span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>C</strong></span>oś się kończy, coś zaczyna; kończy się muzyczna dekada, zaczyna się nowa. Czy rok 2009 przejdzie do historii jako ten, który nie zmienił historii nawet o milimetr, czy może wręcz odwrotnie? Jak się prezentuje na tle pozostałych lat &#8217;00? Czy warto o tym rozmawiać? Ja na te pytania nie odpowiem, ale pocieszę wszystkich malkontentów-pesymistów-itakściągniemytoznetahehe (do tych ostatnich niestety się zaliczam, ale cśśśś nr.1): 10 lat to dużo czasu, a tyle właśnie ma muzyka na zaskoczenie nas w jakimkolwiek stopniu w nowej dekadzie. Osobiście nie narzekam na ten nieszczęsny 2009, żałuję tylko iż nie nie starczyło mi czasu na przesłuchanie wszystkich tych płyt, które przesłuchać chciałem. Prawdopodobnie ten ranking za pół roku, rok, będzie wyglądał inaczej, ale w świat pójdzie tylko to, co ukazuje się dzisiaj i tylko dzisiaj, więc zaczynamy. Kwestia pierwsza &#8211; kolejność. Nie jest ona w żadnym stopniu przypadkowa, &#8216;usiadłem i wymyśliłem&#8217; taką kolejność w pełni świadomie, aczkolwiek solidniej na swoich miejscach przesiadują pozycje z tej lepszej połowy zestawienia. Kwestia druga i ostatnia &#8211; 10 najlepszych albumów, to 10 najlepszych albumów, ale drużyna piłkarska ma zawodników 11 i wśród tej złotej jedenachy, wirtuozów i wymiataczy znajduje się człowiek od brudnej roboty, czyli Makalele. Tak wyszło, że w tym roku na 11 miejsce przypadło sporo albumów i na początku właśnie je chciałbym wyróżnić.</p>
<p><span id="more-1334"></span></p>
<p>Zacznę od trójki dinozaurów, w tym jednego dosłownego: <strong>Yo La Tengo</strong>, <strong>Sonic Youth</strong>, <strong>Dinosaur Jr.</strong> &#8211; najlepiej wypadli chyba ci ostatni, ale ciężko stwierdzić ze względu na krótki czas spędzony z &#8222;<strong>Farm</strong>&#8222;. Wielkie joł dla <strong>Atlas Sound</strong>, niewiele zabrakło. Znajomość z <strong>Lily Allen</strong> miło wspominam, ale po paru dniach wkradła się monotonia i nie pomogło nawet tysiąc sukienek, z kolei na nudę nie ma co narzekać w przypadku <strong>Te Trisa</strong>, ale wszytko co wydał było tak dobre, że aż denerwująco nie bardzo dobre. <strong>Grizzly Bear</strong>, <strong>Baroness</strong>, <strong>Armia</strong>, <strong>maudlin of the Well</strong>, <strong>Zeus</strong>, <strong>The xx</strong> &#8211; no tu już więcej zabrakło. Na pewno największymi przegranymi 2009 mogą czuć się chłopaki z <strong>Animal Collective</strong> &#8211; ich epka <strong>Fall Be Kind</strong> niestety nie zmieściła się w moim poniższym rankingu; może za rok. To tyle, po tym telegraficznym skrócie przechodzę do meritum.</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></h1>
<h2>10. Ortega Cartel &#8211; Lavorama</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/lavorama.jpg" alt="" title="lavorama" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1856" /></a></p>
<blockquote><p>Polski towar, a żeby było ciekawiej &#8211; prosto z Kanady. Przez długi czas byli w moim wyścigu hip-hopowym na pierwszym miejscu, z kilkunastominutową przewagą nad peletonem. Nie udało się dojechać do mety jako zwycięzca, ale to żaden wstyd przegrać z TAKIM PEWNYM INNYM materiałem (patrz wyżej, to znaczy niżej), zwłaszcza, że za sobą zostawiło się nie lada faworytów: <strong>Teta</strong>, <strong>Mesa</strong>, <strong>Pezeta</strong>, czy <strong>Zeusa</strong>. <strong>Piter</strong> i <strong>patr00</strong> wygrali z nimi przede wszystkim radością jaka bije z <strong>Lavoramy</strong>, niezobowiązującą rozrywką, dystansem i bardzo trafnym wyborem zaproszonych gości, z których zdecydowanie na największe wyróżnienie zasługuje <strong>Reno</strong>. Oni <em>dają radę, a patr00 bit</em>.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>9. Brand New &#8211; Daisy</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/daisy.jpg" alt="" title="daisy" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1854" /></a></p>
<blockquote><p>Jak połączyć płacz z grzecznym punk rockiem w taki sposób, żeby nie było wioski? Nie wiem, ale można na przykład nie łączyć płaczu z grzecznym punk rockiem w jakikolwiek sposób. <strong>Brand New</strong> swego czasu z jednej strony nie posłuchali rad znajomych i połączyli, z drugiej strony szybko pokazali, że są ponad to, tym samym wychodząc na zero. &#8222;<strong>Daisy</strong>&#8221; dodaje do wyniku mocną siódemkę i proszę bardzo &#8211; są już na plusie, a jak się nie rozpadną, to kto wie co pokażą w przyszłości? Smutek zaczyna być wypierany przez nie-smutek, a i chłopaki potrafią bardzo konkretnie przyfasolić (<strong>Sink</strong>, cytując pewien komentarz z youtube, &#8222;<em>can rip u a new asshole</em>&#8222;). Idą w dobrym kierunki, więc ja im kibicuję.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>8. Dälek &#8211; Gutter Tactics</h2>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/gutter.jpg"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/gutter.jpg" alt="" title="gutter" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1855" /></a></p>
<blockquote><p>&#8222;<em>Na Zachodzie bez zmian</em>&#8222;. <strong>Dälek</strong> wciąż nie może przeboleć wciąż jakże słabej kondycji świata, wciąż daje temu upust do wciąż obdartych z pozytywnego pierwiastka podkładów. Zmienił się jedynie poziom ze &#8216;znakomitego&#8217; na &#8216;solidny&#8217;, a to może być subtelne oczko w jego stronę, że może czas coś zmienić. Uśmiechnąć się na przykład. Chociaż nie, problem raczej tkwi w czymś innym, może to artystyczne wypaleNIE TO NA PEWNO NIE JEST TO. Po prostu zdarzyła mu się obniżka formy, ale nie taka co powoduje wypad z pierwszej ligi (tylko taka, która jest obiektem zazdrości innych, bo kto by nie chciał tak tracić dyspozycji?). Do spadku potrzebna jest katastrofa, a tym przypadku to raczej niemożliwe.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>7. Kylesa &#8211; Static Tensions</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/kylesa-static-tensions.jpg" alt="" title="kylesa-static-tensions" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1718" /></a></p>
<blockquote><p>Czy ten album jest taki dobry, czy rok 2009 taki słaby? Z obecności <strong>Static Tensions</strong> w tym zestawieniu sam jestem zaskoczony, a tego powodem jest fakt, że mimo generalnie pozytywnego wrażenia jakie ta płyta za sobą pozostawiła, wydawała mi się do bólu zwyczajna. Walą gnojem za którym schowany jest wokal, są dwie perkusje mówią wszyscy, ale co z tego wszystkim odpowiadam; natomiast nad całością czuwają spore pokłady przebojowości do której się pewnie nie przyznają. 2009 to już historia, a grajki i jedna grajka z<strong> Kylesy</strong> lądują na 7 miejscu. Powód? Album &#8216;wchodzi&#8217; jak nóż w masło nawet wtedy, gdy się przed tym bronimy wszystkimi kończynami, &#8222;<strong>Scapegoat</strong>&#8222;<strong> </strong> mógłby spokojnie zostać moim Utworem Roku przez duże litery, a sam zespół należy do Strzelców Wyborowych, do których jeszcze wrócę.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>6.  The Flaming Lips &#8211; Embryonic</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/emryonic.jpg" alt="" title="emryonic" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1861" /></a></p>
<blockquote><p>Dostali się tutaj rzutem na taśmę, więc przywitajmy ich gromkimi brawami. Jak to się stało, że tak późno przesłuchałem <strong>Embryonic</strong>? Chyba wzięło się to z przekonania, iż jestem na ten &#8216;duży&#8217; album za &#8216;mały&#8217; i jakoś specjalnie się nie pomyliłem, aczkolwiek przebrnąłem przez te 70 minut dosyć swobodnie. Teraz trzeba jakoś swoje odczucia przelać na komputer i w tym momencie pojawia się problem, bo to dosyć niewygodnie dziełko do zdystansowanego opisu, o czym się ten czy owen przekonali. Dlatego nie będzie mądrze, będzie: Gruba ryba. Dziwna ryba. Długa ryba. Nie na jeden raz ryba. Dobra ryba. Nie potrafię znaleźć tej rybie odpowiedniego miejsca w rankingu, gdyż to nie jest jednak genialna ryba&#8230; Chyba? Na pewno co do jednego nie mam wątpliwości &#8211; &#8222;<strong>Watching the Planet</strong>&#8222;. Tak się powinno kończyć płyty, zamykacz roku jak dla mnie.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>5. Małpa &#8211; Kilka Numerów o Czymś</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/kilkanumerow.jpg" alt="" title="kilkanumerow" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1859" /></a></p>
<blockquote><p>Rok 2009 miał należeć do <strong>Te Trisa</strong>, przynajmniej w kwestii Polskiego hip-hopu. Marcowy mixtape pobudził apetyt, z kolei grudniowy był pysznym deserem, ale &#8216;na pełny brzuch&#8217;. <strong>Dwuznacznie</strong>, kontynuując kulinarne skojarzenia, określę potężnym rodzinnym obiadem, który musimy zjeść żeby zrobić przyjemność babci, jednocześnie nie do końca mając na taką obfitość ochotę. <strong>Tet</strong> miał rządzić. <strong>Tet</strong> miał zabić. <strong>Tet</strong> tylko postraszył, a tymczasem <strong>Małpa</strong> się nie pierdoli i stawia całą scenę hip-hopową pod ścianę. On oddycha hip-hopem, je hip-hop, pije hip-hop, wszystko hip-hop. &#8222;<strong>Pamiętaj Kto</strong>&#8221; nauczy Polskich raperów-wannabes historii gatunku, &#8222;<strong>Mógłbym</strong>&#8221; wyciśnie łzy rozpaczy nad sobą, a &#8222;<strong>Pozwól Mi Nie Mówić Nic</strong>&#8222;&#8230;<em> </em>&#8222;<em>Żadnych słów, niech to będzie chociaż minuta</em>&#8222;.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>4. Mastodon &#8211; Crack The Skye</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/mastodon-crack-the-skye-jpg.jpg" alt="" title="mastodon-crack-the-skye-jpg" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1724" /></a></p>
<blockquote><p>Czyli sztandarowy przedstawiciel metalu co łączy ludzi. Za Generałem podążają Strzelcy Wyborowi w postaci takich zespołów jak <strong>Baroness</strong>, <strong>Kylesa</strong>, może nawet <strong>Isis</strong>, których celem jest strzelanie w różnych ludzi, ale tylko <strong>Mastodon</strong> trafia jednocześnie w słuchaczy &#8216;cienszkich brzmień&#8217;, ich wrogów, czyli tych zapatrujących się w &#8216;chudych, brytyjskich pedałów&#8217;, czytelników Teraz Rocka, a nawet w fanów &#8216;progresywnej wirtuozerii z pod znaku Dream Theater&#8217;. Hop, hop, hop, kto nie słucha <strong>Mastodona</strong> ten z policji. <strong>Crack The Skye</strong> pchnie zespół w nadętym kierunku, to prawda, ale robi to na tyle sprawnie, że zamiast narzekać &#8211; słucham. Drugi raz słucham. Trzeci raz słucham. Czwarty raz słucham. Piąty, szósty, no siódmy może już nie. Jakiś cud, panie, to musi być jakiś cud.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>3. CunninLynguists &#8211; Strange Journey Volume One</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/strange.jpg" alt="" title="strange" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1858" /></a></p>
<blockquote><p>Nie słyszałem drugiej części ich dziwnej wędrówki, w ogóle mam wrażenie, że mało kto słyszał. Czyżby reszta podobnie jak ja zachwyciła się częścią pierwszą i zapomniała o kontynuacji tego rewelacyjnego LP? Mniejsza, to jest do nadrobienia w przyszłości, zajmijmy się tym, co mamy tu i teraz. A mamy sporo &#8211; 16 bujaczy (a trzeba wspomnieć, że gdy robi się smutniej, to i tak rzuca, buja, cokolwiek), przy których nawet <strong>Dälek</strong> nie może usiedzieć, zmienia ksywe, kupuje vana i usuwa <strong>Aarona Turnera</strong> z listy kontaktów. Mimo, że najcenniejszej nagrody nie zgarnęli, to należy im się wyróżnienie w kategorii plezior roku za &#8222;<strong>Nothing But Strangeness</strong>&#8222;. Co ONI wszyscy (m.in. <strong>Looptroop Rockers</strong>, <strong>Hilltop Hoods</strong>) w tym kawałku zrobili, to głowa mała. Trzecie miejsce ze sporą stratą do wicelidera, ale z kolei z niemałą przewagą nad resztą. No i <a href="http://www.youtube.com/watch?v=9B2C1HNJU4A">nie tylko w rankingu są wysoko</a>.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/19/converge-axe-to-fall/">2. Converge &#8211; Axe to Fall</a></h2>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/front.jpg"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/front.jpg" alt="" title="front" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1723" /></a></p>
<blockquote><p>Hitchcock zaczynał od trzęsienia ziemi, żeby potem stopniowo budować napięcie. <strong>Converge</strong> zaczyna od trzęsienia ziemi, aby przez trzęsienia ziemi zakończyć całość trzęsieniem ziemi. Tym razem uległy nieco zmianie środki przekazu gdyż zamiast standardowej rzeźni z głową (parafrazując Mickiewicza &#8222;<em>czy to jest przyjaźń? czy to jest napierdalanie?</em>&#8222;), na <strong>Axe to Fall</strong> zespół śmiało zapuszcza się w rejony zakryte dotychczas &#8222;fog of war&#8221;. Powiesz pewnie: no nie, czyli już nawet oni stracili jaja? Nic bardziej mylnego &#8211; tekst utworu tytułowego (którego muzyczna intensywność jest konkurencją nawet dla owianej legendą <strong>Concubine</strong> z <strong>Jane Doe</strong>) czytany od tyłu i po przetłumaczeniu na Polski brzmi: &#8222;<em>nawet gdy zwalniamy i odkładamy naszą nieludzką naturę, to wciąż słyszycie te same negatywne i pozbawione nadziei emocje, widzicie te same rozwalone głowy, urwane kończyny, złamane serca i chcecie więcej i więcej i więcej</em>&#8222;.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>1. Animal Collective &#8211; Merriweather Post Pavilion</h2>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/animal.png" alt="" title="animal" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1750" /></a></p>
<blockquote><p><strong>Lorentz</strong> w 1899 roku zdefiniował całkowicie formalnie transformację, względem której definicje elektromagnetyzmu byłyby niezmiennicze. γ=sqrt(1-(v/c)2); t&#8217;=(t-v*x/c2)/γ; x&#8217;=(x-v*t)/γ; y&#8217;=y; z&#8217;=z; odwrotna: t=(t&#8217;+v*x&#8217;/c2)/ γ; x=(x&#8217;+v*t&#8217;)/ γ; y=y&#8217;; z=z&#8217;. Wnioski, które wynikają z transformacji L-E wykraczają poza pojęcia mechaniki klasycznej. W roku 1905 <strong>Albert Einstein</strong> zdefiniował szczególną teorię względności (STW). Podstawowym jej założeniem jest zasada względności <strong>Galileusza</strong> rozciągnięta na zjawisko ruchu promienia świetlnego w próżni: we wszelkich układach inercjalnych prędkość światła w próżni jest ta sama. Jeśli dwie osoby obserwujące poruszałyby się względem siebie zaobserwują ruch tego samego promienia oraz obydwaj stwierdzą, iż biegnie on z taką samą prędkością, to kinematyka definiująca związki pomiędzy czasem oraz przestrzenią w ruchu ciał powinna być inna od tej którą poznaliśmy w ramach mechaniki klasycznej.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h2><strong>Atlas Sound &#8211; Walkabout</strong></h2>
<blockquote><p>Wiadomo, że w ciągu roku usłyszy się więcej fajnych utworów niż fajnych albumów, dlatego w tym miejscu przez chwilę miałem nie lada dylemat, z którym jednak szybko sobie poradziłem: przyjąłem tak surowe kryteria, że wyeliminowałem z miejsca co najmniej kilkanaście rewelacyjnych piosenek. Niestety miały pecha znajdując się na albumach z mojego rocznego Top 10 &#8211; o nagrodę mogły powalczyć tylko tacy artyści, których płyty okazały się za słabe na &#8216;dziesiątkę&#8217;, ale posiadają mocarne momenty. Oczywiście niektórzy zauważą, że reguły lekko nagiąłem, ale ćśśśś nr.2. Oto wycieczka na trójkołowym rowerku wokół piaskownicy, przynajmniej tak mi się ta piosenka kojarzy.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<h2><strong>Dinosaur Jr. &#8211; Over It</strong></h2>
<blockquote><p>Dwa powody &#8211; po pierwsze, zawsze chciałem jeździć na desce. Po drugie, klip ten jako jedyny oddziaływał na moje zachowania po obejrzeniu, tak dokładniej, to zainstalowałem po latach THPS2 i grało mi się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Inna sprawa, że teledysków zeszłorocznych, to ja widziałem parę na krzyż.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<p><strong>Reaktywacja koncertu Jacksona</strong></p>
<blockquote><p>Zarzucę trzema arcy banałami, ale niestety nic innego nie przychodzi mi do głowy w tym momencie. Po pierwsze, reaktywacje i powroty paru mniej lub bardziej ważnych zespołów. Po drugie, multum koncertów i festiwali, na które i tak nie starcza pieniędzy oraz czasu, a na które zjeżdżają się coraz grubsze nazwy. No i w końcu po trzecie, śmierć <strong>MJ</strong>, czyli największe medialne wydarzenie roku, ale też co by nie mówić spora strata dla muzyki pop. Chociaż ja bym niczego nie przesądzał: ktoś go widział w metrze, ktoś w supermarkecie&#8230;</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>Zawód roku</h1>
<p><strong>Yeah Yeah Yeahs &#8211; It&#8217;s Blitz! </strong>/<strong> Reprezentacja Polski</strong></p>
<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/itsblitz.jpg" alt="" title="itsblitz" width="200" height="200" class="alignright size-full wp-image-1863" /></a></p>
<blockquote><p>W  zeszłym roku wyjątkowo celnie trafiałem ze swoimi przewidywaniami, więc jakiegoś spektakularnego, muzycznego zawodu, poza jednym, nie przeżyłem. Poza muzycznie zawiedli ci, co &#8216;grają jak zawsze i przegrywają jak zawsze&#8217;, ale to odłóżmy na bok i skupmy się na rzeczy istotnej czyli na dźwiękach &#8211; poprzez wybranie <strong>It&#8217;s Blitz!</strong> na zawód roku, naruszam etos rzetelności recenzenta, gdyż tego albumu zwyczajnie nie przesłuchałem w całości, ale po kolei. Zespół o nazwie &#8216;trzy razy Y&#8217; darzę ogromnym &#8216;trzy razy S&#8217;: szacunkiem, sentymentem i sympatią z tylko mi znanych powodów. Świetnie wkomponowali się w czas poszukiwań azylu dla mojego gustu, który nie był jeszcze gotowy na, przykładowo,<strong> </strong>jakieś <strong>Dismemberment Plany </strong>lub <strong>Sonic Youthy</strong>, a już chciał być alter-niezal. Co to byli za goście! I przede wszystkim gościówa. <strong>Karen O</strong> śpiewała tak, że pewnie do tej pory <strong>Yeah Yeah Yeahs</strong> ma więcej fanów wśród mężczyzn niż wśród kobiet. <strong>It&#8217;s Blitz!</strong> to ich trzecia płyta, ale pierwsza którą musieli tak konkretnie schrzanić, że nawet ja nie jestem w stanie dotrwać do końca. Przepraszam, postaram się kiedyś przezwyciężyć nudę, łzy rozpaczy i opadające ręce. Na pocieszenie pozostaje <a href="http://www.youtube.com/watch?v=DxZGYGojPeE">Zero</a>, czyli coś z gatunku &#8216;jak chcecie, to wciąż potraficie, ale niesmak pozostał&#8221;.</p></blockquote>
<p></a></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

