<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; Jakub Szwedo</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/l/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Thu, 13 Oct 2011 22:49:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Nerwowe Wakacje &#8211; Polish Rock</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 May 2011 15:05:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie rock]]></category>
		<category><![CDATA[pop-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3191</guid>
		<description><![CDATA[A co to? Klik. Klik 2. Nie znaleziono podobnych wpisów Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: 24px;"><strong>A</strong></span> co to?<br />
<span id="more-3191"></span><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/kartka.png">Klik.</a><br />
<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/list.png">Klik 2.</a></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŚwiEthno Muzyka #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/03/27/swiethno-muzyka-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/03/27/swiethno-muzyka-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Mar 2011 20:56:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[ambient]]></category>
		<category><![CDATA[classical]]></category>
		<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[jazz]]></category>
		<category><![CDATA[world]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3128</guid>
		<description><![CDATA[Wiosna u progu, więc nasze umysły automatycznie zaczynają zastanawiać się &#8222;jakby tu aktywnie spędzić czas poza domem?&#8222;. Najlepszą odpowiedzią dla mnie jest oczywiście podróż. Na pomoc przychodzi nam  ŚwiEthno Muzyka!﻿﻿ Teraz możemy z łatwością podróżować po najróżniejszych zakątkach kuli ziemskiej. No dobra, nie możemy, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zabrać taką muzykę na [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="js" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>W</strong></span>iosna u progu, więc nasze umysły automatycznie zaczynają zastanawiać się &#8222;<em>jakby tu aktywnie spędzić czas poza domem?</em>&#8222;. Najlepszą odpowiedzią dla mnie jest oczywiście podróż. Na pomoc przychodzi nam  <strong>ŚwiEthno Muzyka</strong>!﻿﻿ Teraz możemy z łatwością podróżować po najróżniejszych zakątkach kuli ziemskiej. No dobra, nie możemy, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zabrać taką muzykę na trochę bliższą przejażdżkę np. do babci na wieś lub do łóżeczka&#8230; Tym razem znowu na wschód, jednak raczej nie tak daleko jak ostatnio, ale nie tylko! No, ubierać buty i wyruszamy.<span id="more-3128"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="ghana" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/folder.jpg" alt="" width="200" height="200" />Shakti &#8211; Natural Elements</h2>
<p style="text-align: left;">Jest sobie taki gitarzysta jazzowy <strong>John McLaughlin</strong>. Jak znudziło mu się granie z <strong>Milesem Davisem</strong> to postanowił trochę sam potworzyć. Wyszła więc bardzo smakowita mieszanka jazz fusion z muzyką etniczną. Gdzie nas to połączenie przenosi? Trudno powiedzieć, w zasadzie może to być dowolny dziki zakątek Ziemi, tętniący życiem. Gitara specjalnie skonstruowana dla tego projektu nadaje dziwne, lekko indyjskie brzmienie, a grający na tabli <strong>Zakir </strong>pędzi jak szalony, nadając radosny, taneczny beat. Towarzyszą temu smyczki oraz różne inne etniczne instrumenty. Miłe dla ucha melodie przypominają śpiew ptaków, a my mamy ochotę biegać wśród nich (jak sarenki) na łące!</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2 style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="ens" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/folder1.jpg" alt="" width="200" height="200" />Zakir Hussain &#8211; Making Music</h2>
<p>Pan, który nagrywał sekcje rytmiczną na wydawnictwie <strong>Shakti</strong>, sam także postanowił dorzucić trzy grosze do światka jazz/world. Oprócz niego występują tu też wspomniany już John McLaughlin, oraz (uwaga) <strong>Jan Garbarek</strong>! <strong>Making Music</strong> jest zdecydowanie bardziej wyciszone niż <strong>Natural Elements</strong>. Muzyka jest wolniejsza, płynie z większą gracją i dostojeństwem. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=o5_S8DHsPFo">Garbarek na saksofonie</a> po prostu wprawia w osłupienie, bez niego nie byłaby to ta sama płyta. Warto także pochwalić flet i McLaughlina za cudowną grę na gitarze akustycznej. Żaden instrument nie wychyla się, wszystko idealnie współgra. Perfekcyjna muzyczna harmonia.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="ravi" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/folder2.jpg" alt="" width="200" height="200" />Burhan Öçal &amp; Istanbul Oriental Ensemble &#8211; Sultan&#8217;s Secret Door</h2>
<p>Zmierzamy w kierunku zachodu, nie wychodząc jednak z szeroko pojętego &#8222;wschodu&#8221;. Mamy już chyba dość wszelakiej dalekowschodniej muzyki, czas więc na tą bliskowschodnią. Mamy zaszczyt być ugoszczonym w tureckim, sułtańskim pałacu. Specjalne dla gościa z zachodu, zostaje wyprawiona dla nas uczta. Kobiety na których są jedynie w półprzeźroczyste tkaniny tańczą do <a href="http://www.youtube.com/watch?v=S1YSnrcsmdg">orientalnych rytmów</a>, karmiąc nas jednocześnie winogronami. Specyficzna turecka kultura i jej magiczna muzyka jest prawie namacalna na <strong>Sultan&#8217;s Secret Door</strong>. Niestety, musimy uciekać z pałacu, bo rozgadaliśmy paru osobom o tym, jak się żyje na zachodzie, a ci już chcą rewolucje robić!</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="tybet" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/folder3.jpg" alt="" width="200" height="200" />Dikanda &#8211; Usztijo</h2>
<p>Wracamy na bardziej swojskie tereny! Bałkany i cyganeria, to jest to. Wino, kobiety, akordeon i śpiew! Skrzypce i bębny! Taniec i chusty! Ogromne kolczyki i zwiewne suknie! Polski zespół <strong>Dikanda</strong> koncertuje na całym świecie, podbijając serca miłośników muzyki etnicznej. Mocny, kobiecy głos (powiedziałbym, że twardej babki) i swojski klimat tworzony przez instrumenty pozwala poczuć się jak&#8230; u siebie? Energia, lekko słowiańska nawet, porywa do tańca, skakania i uśmiechania się. To jest chyba muzyka która siedzi nam w genach. <em>Opa!</em></p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/03/27/swiethno-muzyka-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie 2010: Jakub Szwedo</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/01/15/podsumowanie-2010-jakub-szwedo/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/01/15/podsumowanie-2010-jakub-szwedo/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 Jan 2011 22:59:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2958</guid>
		<description><![CDATA[Rok 2010 dobiegł końca. Wiele się działo i na świecie, i w Polsce, i w środowisku muzycznym. Jakoś tak sceptycznie podchodziłem do tego początku nowej dekady, nie spodziewałem się niczego uderzającego, pamiętając raczej taki-sobie rok 2009. Siedziałem głównie w dalekich latach &#8217;60, &#8217;70 i nie miałem ochoty na &#8222;nowoczesność&#8221;. Leniwie sprawdzając z rzadka nowe wydawnictwa, [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="Eskopado" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>R</strong></span>ok 2010 dobiegł końca. Wiele się działo i na świecie, i w Polsce, i w środowisku muzycznym. Jakoś tak sceptycznie podchodziłem do tego początku nowej dekady, nie spodziewałem się niczego uderzającego, pamiętając raczej taki-sobie rok 2009. Siedziałem głównie w dalekich latach &#8217;60, &#8217;70 i nie miałem ochoty na &#8222;nowoczesność&#8221;. Leniwie sprawdzając z rzadka nowe wydawnictwa, moje nieentuzjastyczne nastawienie nie zmieniało się, aż nastał listopad i zbliżająca się wizja podsumowania 2010. W tym okresie intensywnie przekopuje się przez wszystkie wydawnictwa bieżącego roku. I w ciągu kilkunastu, kilkudziesięciu dni nawet sporo dobrych płyt się uzbierało, a w międzyczasie kilka starych podeszło mi bardziej. <span id="more-2958"></span></p>
<p>Bardzo cieszę się z kilku rzeczy. Zauważyłem w tym roku w wielu wydawnictwach całkiem sporo nawiązań do lat &#8217;60. Dużo zespołów wydaje płyty &#8222;lo-fi&#8221; utrzymane w tamtych klimatach, psychodeliczny pop i rock jakby trochę wrócił do łask słuchaczy (co widać w podsumowaniu). Poza tym chillwave. Przez długi czas myślałem że to tylko wybryk, krótki trend kilku, kilkunastu artystów. Ale tak naprawdę gatunek dopiero się rozwija i jest coraz, coraz lepiej. Czy przetrwa lato 2011, tego nie wiem, ale mam na to wielką nadzieję, bo jest to jakiś dziwny nurt muzyczny, w którym w sumie trudno znaleźć coś słabego. Poza tym jeszcze świeższe, dwa minigatunki, kuzynki chillwave&#8217;u &#8211; lo-fi pop i witch house. Niby coraz to większe rozdrabnianie się i bawienie się w szufladki, ale jednak da się zauważyć pewne &#8222;środowisko&#8221; tych gatunków. Nie wydaje mi się by miały taki potencjał jak starszy chillwave, ale cieszę się że COŚ się w muzyce dzieje, że coś się zmienia i ciągle można stworzyć coś nowego. Takiej ciągłej zmiany i różnorodności życzę wszystkim czytelnikom, słuchaczom i muzykom na rok 2011.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. <a title="Link do Alcest – Écailles de Lune" rel="bookmark" href="../2010/04/04/alcest-ecailles-de-lune/">Alcest – Écailles de Lune</a></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/1.png" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>To była jedna z moich obaw 2010. <strong>Alcest</strong> co prawda nie wydał rewolucyjnego materiału, <strong>Écailles de Lune</strong> nie jest pod żadnym względem oryginalne i nowatorskie. Jest to właściwie <strong>Souvenirs D’un Autre Monde </strong>w &#8222;nocnej&#8221; wersji. I właściwie tyle wystarczy by zadowolić uszy fanów poprzedniego albumu. Shoegaze z pobrzmiewającym gdzieś echem black metalu nadal smakuje bardzo dobrze i chcę się więcej i więcej. Nie zmienia to jednak faktu, że następna taka sama płyta tylko w &#8222;innej&#8221; wersji to będzie już za dużo, i tym razem wypada pójść trochę dalej i w trochę innym kierunku. Jakim? Nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że <strong>Neige</strong> ma jakiś pomysł.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>9. Caribou &#8211; Swim</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/caribou-swim.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><strong>Caribou</strong> długo nie mógł mnie do siebie przekonać. Próbowałem na wiosnę &#8211; nic. Próbowałem w lato &#8211; nic. Próbowałem jesienią &#8211; nic. Dopiero w zimę coś tam ruszyło, coś zaiskrzyło i oto jest. Miłe, pokręcone beaty. Przyjemny, wyluzowany wokal. Lekko niepokojąca atmosfera. Lata zbytnio w tym krążku nie czuję, co nie zmienia faktu że jaram się nim jak nie wiem, a dwa pierwsze tracki wkręcają się w głowę jeszcze wiele minut po ich wysłuchaniu.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>8. Big Blood &#8211; Dark Country Magic</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Ta płyta wdarła się do moich głośników w ostatnich dniach grudnia i szturmem poleciała do pierwszej dziesiątki albumów roku 2010. Za każdym razem jak słucham <strong>Big Blood</strong> mam przed oczami puste ziemie południa USA przełomu XIX i XX wieku, pola kukurydzy, kruki, pochmurną pogodę i dynie (tak, dynie). Niesamowity klimat towarzyszy tej avant-folkowej formacji, a główna tego przyczyną jest zapewne zjawiskowy śpiew pani wokalistki. Smutne, mroczne ludowe opowiastki przyprawione psychodelią i dronem dają się lubić i to bardzo.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>7.  Clive Tanaka y Su Orquesta &#8211; Jet Set Siempre No. 1</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a2.png" alt="1" width="558" height="221" /></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>6. Tame Impala &#8211; Innerspeaker</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a1.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><em>Halo? Czy to rok &#8217;67?</em> Niestety nie, ale ta płyta brzmi jakby była wygrzebana z piwnicy jakiegoś starego hippisa (lub jego głowy, patrząc na cover). Idealnie wyważona mieszanka psychodelii, przebojowości i brudu. Ahh, ta perkusja, ahh, te melodie, ahh ten wokal (i jego echo), ahh te nałożone efekty. Więcej takich płyt, więcej takich zespołów a będzie jakiś psychedelic rock revival! Jak dla mnie debiut roku.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>5. Echospace &#8211; Liumin</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a2.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Gęsty i duszny ambient dub/techno. Klimat nocnego miasta rozświetlonego neonami (niczym Tokyo z &#8222;Enter The Void&#8221;) jest niemal namacalny. Mgliste tekstury z mocnymi, dubowymi beatami malują hipnagogiczne, transowe obrazy w naszych umysłach. Nie jestem znawcą gatunku, ale dla mnie tylko jedna płyta może z nią rywalizować, a jest nią <strong>Selected Ambient Works 85-92</strong>.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4. Sea Oleena &#8211; Sea Oleena</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a3.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Gdy pierwszy raz usłyszałem <strong>Sea Olena </strong>wiedziałem, że jest to jedno z moich największych odkryć 2010. Wróżę im wielką przyszłość i z niecierpliwością czekam na pierwszy longplay, bo opisywana tutaj EPka jest po prostu przepiękna. Folk wymieszany z dream popem, wszystko bardzo rozmyte, lekko psychodeliczne i lo-fi. Atmosfera tej płyty jest magiczna i naprawdę trudno oprzeć się takiej muzyce. Nic, tylko się delektować.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>3. Toro y Moi &#8211; Causers of This</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/02222010_toro_y_moi_causers_of_thisi.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>A jednak. Sam w sumie jestem zaskoczony, że Toro jest tak wysoko i że tak tę płytę lubię. I w ogóle cały gatunek który on niejako zdefiniował i wypromował. Muzyczny wieszcz <strong>Bundick</strong> stworzył niezwykle, niezwykle chwytliwe dzieło. Płyta-singiel. Na przebojowe chillwave&#8217;owe hity składa się przede wszystkim świetna produkcja (charakterystyczne brzmienie &#8222;spod wody&#8221;) i po prostu fantastyczny songwriting. Płyta najlepiej brzmi w lato, ale dobrze jest też posłuchać jej w chłodne, zimowe noce by trochę się ogrzać i zatęsknić za ciepłą porą roku czy wręcz latami młodzieńczymi. Nowy materiał Toro który ma ukazać się na jego nowej płycie zdaje się dalej utrzymać koronę króla chillwave&#8217;u na głowie swego mesjasza.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>2. Ariel Pink&#8217;s Haunted Graffiti &#8211; Before Today</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a4.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Z <strong>Before Today</strong> miałem nie lada problem &#8211; bardzo kusiło mnei by dać tej płycie pierwsze miejsce. Jak widać tak się nie stało, ale nie ujmuje to genialności tego albumu. Ariel stworzył po prostu zakręcone, dziwaczne dzieło, nawiązujące i do lat 60&#8242; i 80&#8242; i do jakiś dziwnych lat powstałych w jego głowie. Mamy tutaj pazura, mamy eksperymenty, mamy cudowne refreny, mamy psychodeliczne odpały. Mamy nawet <strong>Joy Division</strong> w ostatnim utworze. Kompozycja utworów jest jedna z najdziwniejszych jakie słyszałem, są po prostu tak różnorodne, że trudno je scharakteryzować. Dużo się dzieje, a każdy kawałek jest małym, niezależnym dziełem sztuki. Panie, nie wiem jak pan to zrobił, ale nie przestawaj.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>1. Sufjan Stevens &#8211; The Age of Adz</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px black solid;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/sufjan-stevens-the-age-of-adz.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Pomysł by zmieszać przyjemny pop i chamber pop z pokręconymi elektronicznymi, czasem wręcz industrialnymi (!) wstawkami wydaje się być więcej niż szalony. Ale nie dla niego. Miły chłopak z Michigan, który gra na miliardach instrumentów postanowił pewnego dnia stworzyć dzieło wybitne. No i udało mu się. <strong>The Age of Adz</strong> jest po prostu epickie. Orkiestrowe wręcz kompozycje przeplatają się z brzdąkaniem klasyka i dziwnymi mechanicznymi beatami. Płyta, która pomimo swej długości, cały czas sprawa słuchacza w charakterystyczne uczucie &#8222;ohhh!&#8221;. Dzięki takim płytom wciąż wierzę w dzisiejszą muzykę, w jej prawdziwość, orgyinalność  i piękno. Kto nie słuchał, ten trąba.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h1 id="watch-headline-title">Ariel Pink&#8217;s Haunted Graffiti &#8211; Round and Round</h1>
<blockquote><p>Innego utworu po prostu nie mogłem wstawić. Za kompozycje, długo się rozwijającą by wreszcie uderzyć słuchacza refrenem wybijającym ze skarpetek. I za &#8222;<em>brejk dałn, bre, bre, bre, brejk dałn</em>&#8222;. Częstujcie się:</p></blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/15/podsumowanie-2010-jakub-szwedo/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<blockquote>
<h2><strong>El Guincho</strong> &#8211; Bombai</h2>
<p>Po prostu <strong>El Guincho</strong>. No i cycki są.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/15/podsumowanie-2010-jakub-szwedo/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<p>Szczerze mówiąc nie odnotowałem jakiegoś znaczącego wydarzenia w tym roku. Mógłbym tutaj umieścić jakiś koncert, czy festiwal (np. <a href="http://www.winyl.info/2010/06/24/ethno-port-%E2%80%93-17-19-06-10-poznan/">Ethno Port</a>, albo ogólnie &#8222;koncerty w Polsce&#8221;, ale nie doświadczyłem w tym roku czegoś takiego WIELKIEGO, a dobre koncerty są już w naszym państwie od kilku lat. W zasadzie trochę powtórzę to, o czym pisałem we wstępie: bardzo podoba mi się rozwój chillwave&#8217;u i ogólnie zmiany w muzyce, obieranie różnych dróg i kierunków, eksploracja nowych rejonów itp. Inspiracje muzyką z XX wieku nabiera innego znaczenia gdy dodaje się do tego całkiem nowe, świeże elementy. Muzyczny światek idzie w dobrym kierunku. Czy mam rację, dowiemy się pod koniec dekady, kiedy sam będę mógł zweryfikować swoje słowa.</p>
<h1>Zawód roku</h1>
<h2><strong>MGMT &#8211; Congratulations</strong></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/01/a5.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Trudno było mi także wybrać zawód roku, ponieważ praktycznie od nikogo nie miałem wielkich oczekiwań. Ale cóż, &#8222;<em>obowiązkiem obowiązkiem jest</em>&#8221; jak to śpiewała pewna piosenkarka i trzeba coś tutaj wrzucić. <strong>MGMT</strong> dwa lata temu wtargnęło do świata muzyki rewelacyjnym debiutem. Singlefriendly utwory wręcz wylewały się z tej płyty. Ustawili dużą poprzeczkę i kazali czekać. Niestety, z <strong>Congratulations</strong> jest coś nie tak. Siłą MGMT była chwytliwość, melodie wpadajace w ucho, moc ich singli. Tymczasem na swoim drugim krążku postawili na więcej psychodelii. Niby fajnie, niby ok, ale nie u nich! Gdyby nagrał to inny zespół, ta płyta pewnie by mi przypadła do gustu. Tymczasem otrzymaliśmy trochę miałką, nudną płytę, z której tak naprawdę mało pamiętam i ze świecą szukać tutaj momentów z <strong>Oracular Spectacular</strong>.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/01/15/podsumowanie-2010-jakub-szwedo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>ŚwiEthno Muzyka #1</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/11/14/swiethno-muzyka-1/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/11/14/swiethno-muzyka-1/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Nov 2010 23:16:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[ambient]]></category>
		<category><![CDATA[classical]]></category>
		<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[world]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2680</guid>
		<description><![CDATA[Czy nie masz ochoty czasem przenieść się gdzieś indziej? Skosztować innej kultury? Znaleźć się w skórze człowieka z drugiej strony kuli ziemskiej? Pewnie, że masz. Jako, że nie każdego stać na częste podróże po całym świecie, dobrym rozwiązaniem wydaje się muzyka. Tak więc prezentujemy zupełnie nowy cykl na Winylu - ŚwiEthno Muzyka!﻿﻿ Raz na jakiś [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" title="js" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>C</strong></span>zy nie masz ochoty czasem przenieść się gdzieś indziej? Skosztować innej kultury? Znaleźć się w skórze człowieka z drugiej strony kuli ziemskiej? Pewnie, że masz. Jako, że nie każdego stać na częste podróże po całym świecie, dobrym rozwiązaniem wydaje się muzyka. Tak więc prezentujemy zupełnie nowy cykl na <strong>Winylu</strong> -<strong> ŚwiEthno Muzyka</strong>!﻿﻿ Raz na jakiś czas postaramy się przenieść was do jakiegoś egzotycznego miejsca na Ziemi, prezentując muzykę która pochodzi ze wszystkich stron globu. Można to nazwać swoistą podróżą; każdy z tych albumów to jak wizyta w innym państwie, krainie, kulturze. Zagości tutaj przede wszystkim szeroko pojęta muzyka world, etniczna, folk, ale byćmoże także płyty z muzyką klasyczną, pop, czy nawet mocno nasiąknięty daną kulturą rock. Zapraszam do pierwszej odsłony z serii ŚwiEthno Muzyka!<span id="more-2680"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px black solid;" title="ghana" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/folder.jpg" alt="" width="200" height="200" />Field Recordings in Ghana &#8211; Drums of Death</h2>
<p style="text-align: left;">Podróż zaczniemy od zgłębienia Czarnego Lądu. Przenosimy się gdzieś daleko, do nieznanej wioski w głębi Ghany. Po poczęstunku z larw i jakiegoś dziwnego mięsa (całkiem możliwe że ludzkiego) mieszkańcy wsi zaczynają przygotowywać się do <a href="http://www.youtube.com/watch?v=efZ_tYUWjr0">pogrzebowego rytuału Voodoo</a>. Po wyciągnięciu instrumentów, które wyglądają bardziej jak zwłoki zwierząt, zaczyna się obrządek. Do naszych uszu dochodzą przepotężne wibracje wytwarzane przez bębny. Nakładane na siebie rytmy wprowadzają nas w swoisty trans. Wszelkie przeszkadzajkowe nieperkusyjne instrumenty wzbogacają hałaśliwie ucztę mocarnych beatów. Wszystkiemu towarzyszy sporadyczny śpiew rdzennych Afrykanów. Niesamowity ciężar i dynamizm muzyki przyprawia nas o dreszcze.Po chwili zaczynamy się zastanawiać gdzie jest ciało, które mają pochować. Nasze wątpliwości rozwiewają dziesiątki krystalicznie białych ślepi wpatrujących się w nas przenikliwie przez tubylców. Na szczęście <strong>John Zorn</strong> (producent) ratuje sytuację, mówi im że za kasę z nagranego materiału kupią sobie ze 3 krowy, albo nawet i sąsiednią wioskę. Możemy więc ruszać dalej!</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2 style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px black solid;" title="ens" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/folder2.jpg" alt="" width="200" height="200" />Ensemble Nipponia &#8211; Japan: Traditional Vocal &amp; Instrumental Music</h2>
<p>Wiatry niosą nas bardzo daleko, bo zawitaliśmy do ogromnej Azji. Chyba zostaniemy tutaj na dłużej. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=kM40-n1L51E"><strong>Japan: Traditional Vocal and Instrumental Music</strong></a> to podróż w czasie do starożytnej Japonii. Bogactwo licznych strunowych instrumentów oraz wirtuozerii <a href="http://www.urbandharma.org/kusala/images/zenflute.jpg">shakuhachi</a> zabiera nas do papierowej, japońskiej chatki, gdzieś na łonie natury. Wokół unosi się mgła, a słońce dopiero wschodzi. Fenomenalna muzyka zdaje się naśladować odgłosy natury &#8211; śpiew ptaków, szumiące drzewa lub trzcinę uderzającą o siebie pod wpływem fal. Można usłyszeć strudzonych, pracujących Japończyków (tylko dwa utwory). Gdy tak siedzimy sobie z gejszami popijając herbatkę i gawędząc, rysując obrazki na papierowych ścianach, przypominamy sobie, że w Japonii istnieją także mężczyźni &#8211; a ci zwykle nie bywają uprzejmi, zwłaszcza jeżeli nazywa się ich samurajami. Zmykamy więc stamtąd szybko, nie opuszczając jednak kontynentu.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="ravi" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/folder3.jpg" alt="" width="200" height="200" />Ravi Shankar &#8211; Music of India: Three Classical Rāgas</h2>
<p>Udajemy się na zachód. Dotarliśmy do północnych Indii. Przechadzając się do dosyć brudnej, pełnej gwaru ulicy pewnego miasta, dochodzi do naszych uszu cudowna muzyka. Idąc za melodią docieramy do świątyni. Zapach kadzideł unosi się w powietrzu. W środku kilkaset ludzi siedzi na poduszkach i przygląda się <a href="http://www.youtube.com/watch?v=-KXk_8_8oLY">grze pewnego wirtuoza</a>. To <strong>Ravi Shankar</strong>, ten, który grał z <strong>Beatlesami</strong> i tworzył legendę Festiwalu Woodstock. <strong>Jimi Hendrix</strong> <a href="http://www.pakrashi-harmonium.com/pcat-gifs/products-large1/professional-sitar.jpg">sitary</a> dawał upust swoim emocjom poprzez magiczną grę na egzotycznym instrumencie. Ktoś nadaje powolny, spokojny rytm na <a href="http://www.artdrum.com/IMAGES/PHOTOSDRUMSINSTRUMENTS/TABLA_DRUMS_COPPER_SAJID_PRO.jpg">tabli</a>. Brzmienie wypełnia całą sale, a słuchacze rozpływają się w kojących dźwiękach mistrza. Muzyka Indii budzi w nas duchowe przeżycia. Długie, rozbudowane kompozycje zdają się opowiadać historie oraz istotę hinduizmu. Po całym spektaklu, spełnieni, zrelaksowani i wyciszeni wychodzimy.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<blockquote>
<h2><img class="alignright" style="border: 1px solid black;" title="tybet" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/folder1.jpg" alt="" width="200" />Jeff Beal &amp; Nawang Khechog &#8211; Tibet: Cry of The Snow Lion</h2>
<p>Wybieramy się na północny-wschód. Docieramy do ogromnego, górzystego Tybetu. Wędrując po tej jakże pięknej, ale surowej krainie natrafiamy na buddyjski klasztor. Wchodząc do środka spostrzegamy stojącego pośrodku sali mnicha imieniem <strong>Nawang Khechog</strong>. Za pomocą fletu wdaje się on w rozmowę z duchami.<br />
Nawang Khechog wraz z  <strong>Jeffem Bealem</strong> stworzyli przepiękne dzieło. Nie wiem czy istnieje muzyka lepiej oddająca ducha Tybetu niż płyta <strong>Tibet: Cry of The Snow Lion</strong>. Delikatne, ale niezwykle głębokie i przejmujące brzmienie chwyta za serce. Rozmyte dźwięki fletu i mistyczny śpiew hipnotyzują i poruszają człowieka. Bogate instrumentarium z tamtych rejonów wykorzystane w TAKI sposób działa niesamowicie emocjonalnie. <del datetime="2010-11-13T22:28:27+00:00">Jezus</del> Budda nas kocha i my to czujemy. Po tej intensywnej, muzycznej medytacji nic nie jest w stanie zburzyć naszego spokoju i znisczyć nastroju, a my, pełni energii i wiary wyruszamy by odkryć kolejne zakamarki naszej planety&#8230;</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/11/14/swiethno-muzyka-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ufomammut &#8211; Poznań, 14.09.10</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/09/18/ufomammut-poznan-14-09-10/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/09/18/ufomammut-poznan-14-09-10/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Sep 2010 21:22:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[stoner metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2574</guid>
		<description><![CDATA[Na Ufomammuta wybierałem się już drugi raz. Wcześniej udało mi się ich zobaczyć na pierwszej edycji Asymmetry Festival we Wrocławiu. Tym razem Włosi wystąpili w klubie Pod Minogą, w Poznaniu. Muzycy mieli okazje pochwalić się nowym materiałem, z tegorocznego Eve. Jak było? Grubo. Zaczęli z małym opóźnieniem, podobno mieli małe kłopoty z dojechaniem z Litwy. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="Nikołajewicz" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>a <strong>Ufomammuta</strong> wybierałem się już drugi raz. Wcześniej udało mi się ich zobaczyć na pierwszej edycji <a href="http://www.winyl.info/2009/08/30/asymmetry-festival-ufomammut-baroness-lento-17-04-09-wroclaw/">Asymmetry Festival</a> we Wrocławiu. Tym razem Włosi wystąpili w klubie Pod Minogą, w Poznaniu. Muzycy mieli okazje pochwalić się nowym materiałem, z tegorocznego <strong>Eve</strong>. Jak było?</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/09/ufoo.png" alt="aaaaa" width="473" height="174" align="center" /></p>
<p><span id="more-2574"></span>Grubo. Zaczęli z małym opóźnieniem, podobno mieli małe kłopoty z dojechaniem z Litwy. Jednak po tych około 40 minutach, wyszło na scenę dwóch chudych, długowłosych panów oraz jeden ogromny, łysy, monumentalny wręcz gitarzysta. Nie pieprząc się zabardzo, zaczęli od transowego &#8222;<strong>Stigma</strong>&#8222;. Długi, grubaśny walec powoli rozwijał się i przygniatał publiczność dźwiękiem. Psychodeliczne efekty basisty sprawiały wrażenie, jakby Mamut ożył i naprawdę trąbił swym nosopodobnym tworem. Klimatu dodawały wizualizacje które oświetlały nie tylko ścianę, ale także muzyków. Włosi po chwili wczuli się już w klimat i szaleli w najlepsze na scenie. Po &#8222;Stigmie&#8221; przyszedł czas na całą ich nową płytę &#8211; Evę. Miałem nadzieję że zagrają ją bardziej rockowo, że pozwolą sobie na improwizacje. Ufoskurwiel (jak to ktoś ich nazwał na last.fm) jednak zdecydował inaczej. Kawałki były mocniejsze niż na płycie, bardziej dawały po kościach. Bałem się braku różnorodności (same napierdalające kawałki), mimo wszystko wyszło wyśmienicie. Potem zabrzmiał groźnie killer, czyli &#8222;<strong>God</strong>&#8222;. Miałem wrażenie, że w tym kawałku rozpadną im się wszystkie instrumenty, a zaraz potem zawali się cały klub. Mimo to, Mamut nacierał dalej. Potem zaczęło się istne szaleństwo, czyli to na co czekałem &#8211; przynajmniej 20 minut różnorakiej improwizacji (w tym też po bisie), w której główną rolę grał nasz olbrzym, gitarzysta. Człowiek (?) walił kostką w struny niemal z prędkością światła! Niesamowicie operował charakterystycznym, przesterowanym hałasem, ale potrafił też zagrać dobry, stonerowy riff. Pałker galopował zaraz za nim. Ich muzyka brzmiała jak jeden, wielki mechanizm &#8211; Gitarzysta był cielskiem, bebechami, perkusista pędzącymi, grubymi odnóżami zwierzęcia, a basisto-wokalista przerażającą głową wydającą kosmiczne dźwięki dzięki swej trąbie. Trio idealnie się rozumiało i czuło, bez problemu zwierzyna wdzierała się do naszych umysłów poprzez narządy słuchowe. Po wyczerpującej grze muzycy dali znać, że nie dadzą rady zagrać kolejnego bisu, wszakże wysiłek pozytywnego rozwalana klubu jest dla takiego potwora ogromny.</p>
<p style="text-align: left;">Wrażenia? No cóż, kocham zwierzaczki, to i Kosmiczny Mamut mi przypadł do gustu. Zwłaszcza gdy niemal można poczuć jego sierść i kły. Drugi kontakt był chyba nawet lepszy od pierwszego. Zapamiętałem ten występ na długo, a już napewno na dwie poprzedzające występ doby, z powodu piszczenia w lewym uchu&#8230;</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/09/18/ufomammut-poznan-14-09-10/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ethno Port – 17-19.06.10, Poznań</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/06/24/ethno-port-%e2%80%93-17-19-06-10-poznan/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/06/24/ethno-port-%e2%80%93-17-19-06-10-poznan/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 22:37:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[world]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2347</guid>
		<description><![CDATA[Mały spontan. O festiwalu dowiedziałem się jakiś tydzień przed rozpoczęciem, i niewiele przed jego rozpoczęciem zdecydowałem się na wyjazd. Miałem więc mało czasu, by zapoznać się z muzyką jaką oferowała nam trzecia już edycja Ethno Portu. Jechałem więc w ciemno, pobieżnie tylko zaznajomiony może ze dwoma zespołami. Najpierw parę słów o samym festiwalu. Ideą wydarzenia [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/fuck1.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1994" title="fuck" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="" width="100" height="100" /></a><strong> </strong></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>M</strong></span>ały spontan. O festiwalu dowiedziałem się jakiś tydzień przed rozpoczęciem, i niewiele przed jego rozpoczęciem zdecydowałem się na wyjazd. Miałem więc mało czasu, by zapoznać się z muzyką jaką oferowała nam trzecia już edycja <strong>Ethno Portu</strong>. Jechałem więc w ciemno, pobieżnie tylko zaznajomiony może ze dwoma zespołami.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/21.png" alt="Ethno" /></p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2347"></span>Najpierw parę słów o samym festiwalu. Ideą wydarzenia jest promowanie muzyki z całego świata. W końcu w instrumenty nie łupią tylko wszelkie gwiazdy z USA, indie rockowcy z Wysp, mroczni metalowcy ze Skandynawii czy rodzimi, polscy artyści, zwykle wzorujący się na tych zachodnich&#8230; Na Ethno Porcie goszczą więc muzycy zewsząd. Oczywiście muzyka przez nich prezentowana, zwykle oddaje klimat, atmosferę miejsca, z którego pochodzi. Nie bez powodu dominującym gatunkiem w Poznaniu było szeroko pojęte world music, w którego skład wchodzi folk, ale też wszelkie eksperymenty, czy nawet elementy rockowe i elektroniczne.</p>
<p style="text-align: left;">Organizacja &#8211; pierwsza klasa. Scena, namiot na bardziej wyciszone koncerty oraz klub złożony z kontenerów (!), o którym później. Poza tym mini plaża z hamakami i leżakami, stoiska z różnorakimi ubraniami i innymi rzeczami związanymi z tematyką festiwalu, toitoie i oczywiście miejsce gdzie można napić się piwa i zjeść coś ciepłego. Ethno Port trwał przez 3 dni, oferował trzynastu wykonawców &#8211; a to wszystko za 50zł. Nie było dane mi zobaczyć wszystkich, a niektórych tylko pobieżnie, jednak to, co zobaczyłem prezentowało bardzo wysoki poziom.</p>
<p style="text-align: left;">Festiwal rozpoczynały <strong>Bubliczki</strong>, których występu uświadczyłem tylko parę minut. Zespół prezentuje połączenie muzyki bałkańskiej, klezmerskiej oraz kaszubskiej. Najbardziej zapamiętałem to, że grali o pół godziny za długo, zabierając trochę czasu następnym wykonawcom. Jednak występ był generalnie energiczny i ciekawy. Myślę, że przygotował publiczność przed następną, wielką gwiazdą. <strong>Staff Benda Bilili</strong>, bo nich mowa, to z pewnością jeden z najjaśniejszych punktów Ethno Portu. Kongijscy uliczni muzycy przeszli chorobę polio (w jednym utworze przestrzegają rodziców, by zaszczepili na nią dzieci), przez co muszą jeździć do końca życia na wózkach, skonstruowanych specjalnie dla nich. Teraz wydali płytę, jeżdżą i koncertują po świecie, oczarowując cały świat. Mimo wszystko nadal mieszkają na ulicy.<br />
Koncert był jednym z najbardziej energicznych i przede wszystkich tanecznych na jakich byłem. Kilku panów na wózkach poruszyło cały tłum ludzi. Sami zresztą też tańczyli &#8211; po swojemu. Jeden z nich stał o kulach. Choroba zniekształciła mu nogi, które były znacznie mniejsze od reszty ciała. Jednak przez cały koncert muzyk kręcił się, skakał, podnosił i po prostu tańczył.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/26.png" alt="staff" width="500" height="150" /></p>
<p style="text-align: left;">Nie sposób było nie zauważyć ogromnej radości i pozytywnej energii jaką niesie ich muzyka oraz oni sami. Jak sami mówią, inwalidą nie jest się w ciele, lecz w umyśle &#8211; oni tymi inwalidami na pewno nie są. Taneczne rytmy przypominające trochę żywsze <strong>Buena Vista Social Club</strong> w afrykańskiej wersji, tworzyły, oprócz gitar, bębenki, perkusja zrobiona z dziwnych puszek i pojemników, wszelkie grzechotki i przeszkadzajki (jednemu członkowi owa grzechotka wypadła z ręki na początku koncertu, co było nieco zabawnym widokiem ; ) oraz jednostrunowy, własnoręcznie stworzony instrument elektryczny. Miał dziwny, piskliwy dźwięk pasujący jednak bardzo do tej muzyki. Większość solówek była grana właśnie na nim. Warto też wspomnieć, że zespół przyczynił się do wysokiej frekwencji na pierwszych wyborach w Kongo. Nagrali utwór zachęcający do głosowania, który często był puszczany w tamtejszym radiu. Ludzie którzy nie do końca jarzyli co to są wybory, jak działają i czy coś zmienią, zapewne poprzez ten kawałek chociaż po części zechcieli pójść głosować. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=Xkd1ui4tFPc"> Staff Benda Bilili zrobili na publiczności niesamowite wrażenie</a>, a ta odwdzięczała się im gromkimi brawami i oczywiście genialną zabawą pod sceną.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/24.png" alt="staff" /></p>
<p style="text-align: left;">Drugiego dnia główną atrakcją był zespół z Chin prezentujący mieszankę tradycyjnej mongolskiej muzyki z lekkim rockowym zacięciem. Hanggai przeniósł cała publikę na azjatyckie stepy, zabrał nas z dala od cywilizacji. Zaczęli od jednego z ich największych hitów &#8211; &#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=MMrjcJpxSlo"><strong>Wuji</strong></a>&#8221; (szkoda, że nie zagrali go pod koniec koncertu). Azjaci oprócz tradycyjnych rockowych instrumentów (gitara, bas, perkusja), szaleli także na sprzęcie z ich regionu &#8211; dziwną, dwustrunową gitarową rzecz oraz <em>coś</em> na kształt mniejszego kontrabasu. Ale najważniejszym instrumentem pozostał głos wokalistów &#8211; charakterystyczny, tradycyjny gardłowy śpiew Mongołów. Robił niesamowite wrażenie. Hanggai zagrali całą swoją debiutancką płytę. Na końcu bisowali chyba swój najbardziej koncertowy kawałek &#8211; &#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=3H2bOoCIXaM"><strong>Drinking Song</strong></a>&#8222;, grając go jeszcze szybciej i energiczniej niż na płycie. Cała publika oczywiście współpracowała ; )</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="hanggai" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/27.png" alt="" width="500" height="150" /></p>
<p style="text-align: left;">Nie widziałem całego występu, ale nie mogę nie wspomnieć tutaj o wielojęzycznej afrykańskiej artystce &#8211; <strong>Nawal</strong>. Kobieta czarowała słuchaczy piękną, szczerą muzyką. Niezwykle nastrojowe i czarujące przedstawienie. W dodatku muzułmanka (sufizm) głosiła ze sceny piękne i bardzo mądre rzeczy o życiu, miłości i o ludziach (co dodało trochę hippisowskiego klimatu).</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2a.png"><img class="size-full wp-image-2366 aligncenter" title="2a" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2a.png" alt="" width="500" height="150" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Następnego, ostatniego już dnia zdążyłem przyjść na końcówkę występu <strong>Fanfara Transilvania</strong> z Rumuni. Przeczekałem jednak spokojnie, aż panowie z dęciakami zejdą ze sceny i szybko udałem się do namiotu, by zająć dobre miejsca z przodu. Czekał mnie występ polskiego <strong>Motion Trio</strong> &#8211; trzech panów robiących cuda na akordeonach. Słyszałem o nich wiele dobrego i miałem duże oczekiwania względem tego koncertu. Nie zawiodłem się. Akordeoniści pokazali nam, że na ich instrumentach da się zagrać wszystko: motywy klezmerskie, folkowe, a nawet <a href="http://www.youtube.com/watch?v=mT8ybqLQ-aA">dyskotekowe (!)</a>. (Beat tworzony poprzez uderzanie w mikrofon to genialny pomysł.) Kunszt muzyków robił wrażenie. Publika z fascynacją wpatrywała się w zgrabnie poruszające się palce po klawiszach, z zawrotną szybkością. Oklasków nie było końca, a słuchacze żądali bisu po kilka razy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2b.png"><img class="size-full wp-image-2370 aligncenter" title="2b" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2b.png" alt="" width="500" height="150" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Następny w kolejce był <strong>Speed Caravan</strong>. O zespole słyszałem tylko tyle, że rok temu na Openerze pozytywnie zaskoczyli publikę. W tym roku takie zaskoczenie spotkało i mnie. Algierskiemu zespołowi parającymi się rockową stylistyką z arabskimi motywami udało się rozkołysać publiczność, przynajmniej tak jak Staff Benda Bilili. Miało się przy tym wrażenie, że każdy z muzyków jest mistrzem w swojej klasie. Frontman grający na <em><a href="http://www.brianjensen.co.uk/blog/uploaded_images/oud_turkish-771294.jpg">oudzie</a></em>, używał do niego nawet przesteru, a jego gra brzmiała lepiej niż niejednego grajka elektrycznej gitary. Basista śmiało mógłby dołączyć do <strong>Primusa</strong>, <strong>Rage Against The Machine </strong>czy <strong>Red Hot Chili Peppers</strong>. Ahh, ten groove &#8211; po prostu wirtuoz. Poza tym galopująca perkusja i pani za laptopem, doprawiająca wszystko szczyptą elektroniki. Jeden z żywszych występów Ethno Portu.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="caravan" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/28.png" alt="" width="500" height="150" /></p>
<p style="text-align: left;">Kolejnym koncertem było fińskie <strong>Wimme</strong>. Muzycy wystąpili w namiocie. Na scenę weszło czterech panów &#8211; saksofonista, wokalista, bębniarz (bynajmniej nie grał na zwykłej perkusji) oraz gitarzysta. Za nimi rozpościerała się płachta, na której wyświetlane były dziwne, komputerowe wizualizacje (które, jak się potem okazało, całkiem nieźle pasowały do muzyki, chociaż ja przez większość czasu miałem oczy zamknięte). Pan za mikrofonem specjalizuje się w tradycyjnym, lapońskim śpiewie<em> joik</em>. Trudno opisać muzykę, która dobiegała do naszych uszu. Oprócz prostych i przyjemnych, tradycyjnych utworów, pojawiły się też bardziej rozbudowane, powiedziałbym że lekko post-rockowe (na kształt mroczniejszego i zimniejszego <strong>Sigur Rós</strong>). Długie, budujące napięcie, niesamowicie obrazotwórcze dźwięki znacznie bardziej przypadły mi do gustu. Transujący dźwięk bębna i nakładające się dźwięki różnorakich instrumentów ogromnie pobudzały wyobraźnię widzów. Osobiście bardzo wzruszył mnie ten koncert. Musze też wspomnieć o świetnym &#8222;kontakcie&#8221; wokalisty. Otóż mówił on dużo i z zapałem do publiczności, ale po&#8230; fińsku. Na co słuchacze odpowiadali salwą śmiechu : ) Na koniec rozbawił nas jeszcze bardzo sympatyczną piosenką o piesku, naśladując szczekanie, warknięcia i skamlenie psiaka.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2a1.png"><img class="size-full wp-image-2369 aligncenter" title="2a" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2a1.png" alt="" width="500" height="150" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o klubie i o tym, co tam się działo po wszystkich koncertach, każdej nocy. &#8222;Didżej chińczyk&#8221;, a właściwie <strong>DJ Zhao</strong> tworzył cuda w tym małym, ciasnym pomieszczeniu (złożonym, nomen omen z kontenerów). Zhao łączy orientalne klimaty z klubowym brzmieniem. W ostatni dzień festiwalu nastąpiła kulminacja tanecznej energii &#8211; parkiet zapchany, tłoczno, wszędzie dym, gwarno, parnie. Część ludzi leżała na wielgachnych poduchach porozrzucanych zamiast zwykłych kanap/foteli, reszta natomiast bujała się przy organicznych, potężnych rytmach. Każdy kto chciał, w dodatku urozmaicał występ graniem na wielkich bębnach czy wszelkich mniejszych bębenkach (gdy Zhao na paręnaście minut przestał grać, publika sama wzięła sprawę w swoje ręce i zaczęła grać na czym popadnie lub klaskać, a nikt nie przestał tańczyć). Rozszalały tłum dawał upust swej energii do bladego świtu, po czym wszyscy rozeszli się w swoją stronę i każdy zdał sobie sprawę, że to już koniec wielkiej, etnicznej podróży po świecie&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2c.png"><img class="size-full wp-image-2368 aligncenter" title="2c" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/2c.png" alt="" width="500" height="150" /></a></p>
<p style="text-align: left;">Ethno Port zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Nie sposób było zobaczyć wszystkiego, z różnych powodów, czego bardzo żałuję. Jednak wszystkie występy które ujrzałem, zapamiętam na długo. Słabego nie uświadczyłem. Klimat festiwalu, który tworzyło mnóstwo kolorowych, pięknych ludzi od razu przypadł mi do gustu. Jedyne czego zabrakło, to pola namiotowego (podobno było rok temu, mam nadzieję, że organizatorzy za rok znowu o tym pomyślą). Świetna impreza, pozwala posmakować trochę kultury z kompletnie innego świata, poznać ciekawe osoby i świetnie się bawić. Z pewnością za rok przeczytacie kolejną relację na Winylu z tego wydarzenia ; )</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/06/24/ethno-port-%e2%80%93-17-19-06-10-poznan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Anathema &#8211; We&#8217;re Here Because We&#8217;re Here</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/06/13/anathema-were-here-because-were-here/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/06/13/anathema-were-here-because-were-here/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 22:16:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2328</guid>
		<description><![CDATA[Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje. No, ale nazwa się nie liczy. Jak dla mnie mogliby nawet zatytułować to &#8222;kupa&#8221;, jeżeli tylko materiał byłby świetny. Tytułów dużo, bo długo na tę płytę czekaliśmy. Pierwsze wzmianki że [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/05/SeaOfCowards_cover.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2197" title="SeaOfCowards_cover" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/13.png" alt="" width="200" height="200" /></a></strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/fuck1.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1994" title="fuck" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="" width="100" height="100" /></a><strong> </strong></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>H</strong></span>orizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.</p>
<h2><span id="more-2328"></span></h2>
<p>No, ale nazwa się nie liczy. Jak dla mnie mogliby nawet zatytułować to &#8222;kupa&#8221;, jeżeli tylko materiał byłby świetny. Tytułów dużo, bo długo na tę płytę czekaliśmy. Pierwsze wzmianki że album wychodzi tuż, tuż (tracklisty, utwory grane na żywo itp.) znalazłem z 2006 roku (!). W tym czasie oczywiście intensywnie koncertowali, nagrali <a href="http://www.winyl.info/2008/09/03/anathema-hindsight/">płytę akustyczną</a>&#8230; a fani czekali na coś naprawdę nowego. W sumie od wydania ich <a href="http://www.winyl.info/2008/03/10/anathema-a-natural-disaster/">ostatniej studyjnej płyty</a> minęło 7 lat.  Gdy w końcu pokazali okładkę, zwiastującą całkiem miły, świeży materiał, każdy wiedział że <strong>We&#8217;re Here Because We&#8217;re Here</strong> jest już gotowe i niedługo będzie można ocenić długie lata pracy (albo i nie pracy). W międzyczasie fanów doszły słuchy, że produkcją zajął się <strong>Steve Wilson</strong>. Człowiek który lubi wdrażać swoje nowe, w większości nudne oblicze <strong>Porcupine Tree</strong> do biednych, niczemu niewinnych zespołów. Warto jeszcze wspomnieć, że od 2-3 lat zespół udostępniał za darmo trzy utwory w sieci, które miały pojawić się na wydawnictwie. I pojawiły się.</p>
<p>Ogólnie podzieliłbym utwory z albumu na cztery kategorie:</p>
<ul>
<li>Kategoria A: &#8222;<strong>Thin Air</strong>&#8222;<strong>, </strong>&#8222;<strong>Summernight Horizon</strong>&#8222;<strong>, </strong>&#8222;<strong>Dreaming Light</strong>&#8222;</li>
<li>Kategoria B: &#8222;<strong>Everything</strong>&#8222;<strong>, </strong>&#8222;<strong>Angels Walk Among Us</strong>&#8222;<strong>, </strong>&#8222;<strong>A Simple Mistake</strong>&#8222;</li>
<li>Kategoria C: &#8222;<strong>Presence</strong>&#8222;<strong>, </strong><strong>&#8222;Hindsight</strong>&#8222;</li>
<li>Kategoria D: &#8222;<strong>Get Off Get Out</strong>&#8222;<strong>, </strong>&#8222;<strong>Universal</strong>&#8222;</li>
</ul>
<h3>Kategoria A</h3>
<p>Gdyby tak brzmiała cała płyta, byłaby to z pewnością jedno z najlepszych, jeżeli nie najlepsze dzieło post-doomowej <strong>Anathemy</strong>. Świeże, lekko post-rockowe, intensywne brzmienie. Delikatne, ale też dynamiczne. Lekkie i przyjemne, wręcz popowe wokale i marzycielsko brzmiące instrumenty. Wokale to jak zwykle największy plus, zwłaszcza kobiecy, w drugim utworze. Jest energia, jest dobra, nowa Anathema &#8211; jest świetny początek płyty.</p>
<h3>Kategoria B</h3>
<p>Kategoria B to utwory, które były udostępnione wcześniej na stronie zespołu. Nie wiem, czy to przez pryzmat tego że znałem je wcześniej, czy po świetnych trzech pierwszych utworach, ale straciły jednak na swojej atrakcyjności. Zostały oczywiście nagrane na nowo i o ile &#8222;Angels Walk Among Us&#8221; i  &#8222;A Simple Mistake&#8221; nie straciły na brzmieniu, ani nie zyskały (chociaż wcześniej już nie powalały), to w &#8222;Everything&#8221; popełniono straszny błąd. Z jednego z lepszych Anathemowych utworów, zrobił się po prostu dobry. To wszystko za sprawą strasznie usztuczionych względem pierwowzoru klawiszy. Zostały bardziej wyszczególnione i brzmią o wiele gorzej. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=1L5CZCAQ-aI">Tutaj</a> macie pierwszą wersje, a <a href="http://www.youtube.com/watch?v=f7BtPeVxeZw">tu</a> z We&#8217;re Here Because We&#8217;re Here. Porównajcie sami.</p>
<h3>Kategoria C</h3>
<p>Są to dwa instrumentalne utwory. W obydwóch czuć duże naleciałości post-rocka &#8211; budowanie klimatu, przyjemny instrumentalizm i jakiś tam podniosły, motywujący nagrany głos jakiejś kobiety i mężczyzny. Mimo, że to nic oryginalnego, przyjemność z tego duża.</p>
<h3>Kategoria D</h3>
<p>Nuda. Wilson chyba zabardzo wczuł się w swoją pracę. Słychać to zwłaszcza na &#8222;Get Off, Get Out&#8221;. Nic ciekawego, kiepska praca instrumentów, przeciętne wokale &#8211; nie chce się tych utworów słuchać. &#8222;Universal&#8221; JAKO TAKO daje jeszcze radę, niestety są to na pewno dolne rejony Anathemowych możliwości.</p>
<p>Generalnie płyta zła nie jest. Nie nagrali drugiego <strong>Judgement</strong> czy<strong> A Fine Day To Exit</strong> (kompletnie nie rozumiem tych płyt), za co jestem im wdzięczny. Nie jest to też kalka całkiem dobrego, <strong>A Natural Disaster</strong>. Przede wszystkim Anglicy mniej już płaczą, teraz patrzą bardziej w rejony &#8222;nadziei&#8221;, &#8222;miłości&#8221; i bardziej pozytywnych emocji. Kiedyś myślałem, że Anathema w takim wydaniu to będzie zupełna kicha, ale zupełną kichą nie jest. Nie jest niestety też niczym wielkim. Gdyby z udostępnionych utworów (kategoria B) zrobić EPkę, kategorię D wywalić i dograć więcej z A i C to byłaby to naprawdę świetna płyta. Stylistyka przyjemnego, lekkiego i emocjonalnego grania jak najbardziej mi odpowiada, oby tylko na następnym krążku nie zapraszali żadnego producenta, a skupili się na swoim stylu. W końcu to doświadczony zespół. No i poproszę więcej głosu pani Lee na następnym albumie : )</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 6/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=ea1gtXccCB0">Thin Air</a>&#8221; – 5:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Fm6tNdVYAOo">Summernight Horizon</a>&#8221; – 4:12</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=LBtFYJPbayg">Dreaming Light</a>&#8221; – 5:47</strong></li>
<li><strong>&#8222;Everything&#8221; – 5:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Angels Walk Among Us&#8221; – 5:17</strong></li>
<li><strong>&#8222;Presence&#8221; – 2:58</strong></li>
<li><strong>&#8222;A Simple Mistake&#8221; – 8:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Get Off Get Out&#8221; – 5:01</strong></li>
<li><strong>&#8222;Universal&#8221; – 7:19</strong></li>
<li><strong>&#8222;Hindsight&#8221; – 8:10</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: </strong><strong>58:05</strong></p>
<p><strong>Premiera: 31 maja, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/06/13/anathema-were-here-because-were-here/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Henryk Górecki &#8211; Opus 36: Symphony No. 3</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/22/henryk-gorecki-opus-36-symphony-no-3/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/22/henryk-gorecki-opus-36-symphony-no-3/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 19:38:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[classical]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2045</guid>
		<description><![CDATA[W życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila&#8230; Chwila, w której czas staje w miejscu. Moment, w którym nie wiemy co jest prawdziwe, co jest tylko naszym wspomnieniem lub wyobraźnią. Czujemy jak coś w nas pęka, a nasze emocje wylewają się z nas w ogromnych ilościach. Nie mamy już nawet siły tego powstrzymywać. Każdy z nas [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="Nook" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/11.png" alt="1" width="200" height="200" /><strong><span style="font-size: 24px;">W</span></strong> życiu każdego człowieka przychodzi taka chwila&#8230;</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2045"></span></p>
<p><span id="more-1055"> </span></p>
<p>Chwila, w której czas staje w miejscu. Moment, w którym nie wiemy co jest prawdziwe, co jest tylko naszym wspomnieniem lub wyobraźnią. Czujemy jak coś w nas pęka, a nasze emocje wylewają się z nas w ogromnych ilościach. Nie mamy już nawet siły tego powstrzymywać.</p>
<p>Każdy z nas niestety musi w życiu doświadczyć uczucia straty. Uczucia, że coś bardzo ważnego dla nas odeszło i nigdy nie powróci. Coś zniknęło i nigdy nie wróci. Coś co straciliśmy. Coś co kochaliśmy. Niestety, nie ma chyba człowieka na świecie który niczego w swoim całym życiu nie stracił. Każdy żyjący musi się liczyć z tym, że życie, czy świat materialny jest kruchy i bardzo łatwo może ot tak, zniknąć z naszego otoczenia, z tego świata.</p>
<p>Po takiej stracie zostają tylko wspomnienia, zostaje tylko nasza myśl. To, co kochaliśmy zostaje tylko w naszej pamięci. Możemy do tego wracać kiedy chcemy. Tej melancholii towarzyszy zwykle charakterystyczne uczucie w okolicach gardła, jakby się ono ściskało. Ale najważniejsze jest to, co mamy w naszej głowie oraz sercu. Żal, smutek, ale też radość ze wspomnień związanych z utraconą rzeczą.</p>
<p>Dla jednego może to być dziadek, matka, dziecko, może przyjaciel, być może nauczyciel. Może być to też piłka umazana krwią jak w filmie Cast Away. Jedni będą to czuli widząc jak ich dom dzieciństwa właśnie jest burzony, inni gdy dowiedzą się o bombie zrzuconej na ich ukochane miasto, jeszcze inni tracąc wolność. Niektórzy ludzie nie będą mogli znieść utraty samochodu, z którym byli bardzo związani, ktoś będzie lamentował po zamknięciu jakiegoś bardzo ważnego dla jego serca miejscu. Wszystkie te przypadki łączy jedno &#8211; strata.</p>
<p>W moim przypadku był to pies. Miał na imię Maks. Sznaucer olbrzym, czarny. Rodzice kupili go gdy miałem około pół roku, sam pies był wtedy bardzo małym szczeniaczkiem. Można więc powiedzieć, że się razem wychowywaliśmy. Był moim najbliższym i najlepszym przyjacielem. Gdy dostałem od mamy karę, Maks zawsze mnie pocieszył. Gdy wchodziłem po schodach zbliżając się do drzwi od domu, on zawsze rozpoznawał moje kroki, skacząc i szczekając z radości, nie mogąc się doczekać aż otworzę drzwi. Nigdy w życiu nikogo nie ugryzł. Podobno raz był tego bliski &#8211; gdy byłem malutki nadepnąłem mu na jego przyrodzenie. Możemy tylko wyobrazić sobie ból jaki mu nieświadomie zapewne zadałem. Na szczęście jakoś się powstrzymał i mnie nie skrzywdził. Bawił się ze mną bez przerwy. Co ciekawe, to jedyny pies który się śmiał, jakiego znałem. Autentycznie się śmiał. Nie potrafię tego wyjaśnić, po prostu się śmiał.</p>
<p>Zmarł we wrześniu 2003-roku. Miałem wtedy 10 lat. Musiał zostać uśpiony, ze względu na jakiś guz mózgu który powodował u niego ból oraz stopniowe dziwne reakcje takie jak nieuzasadniony strach, czy niekontrolowane oddawanie moczu. W dodatku ślepł na jedno oko. Dzień w którym odszedł jest z pewnością najsmutniejszym dniem mojego życia. Jedynym pocieszeniem jest to, że odszedł bez bólu i strachu. W ostatnich godzinach jakby wiedział co go czeka, był dziwnie spokojny, potulny i starał się nas pocieszać. Następne tygodnie były straszne. Długo nie mogłem się po tym zdarzeniu pozbierać. Zabrakło szczekania podczas wchodzenia po schodach. W trudnych chwilach nie było się z kim pobawić. Próżno wyszukiwałem Maksa w jego kącie, w którym zawsze sobie drzemał. Nawet teraz, gdy o tym piszę &#8211; wszystko wraca, to uczucie, wspomnienia&#8230;</p>
<p>Symfonia trzecia, lub raczej &#8222;Symfonia pieśni żałosnych&#8221; to swoisty zapis TEGO uczucia. Mieszanka smutku, bezradności ale także niewiarygodnego piękna. &#8222;Charakterystyczny ścisk gardła&#8221; oraz poczucie straty przypomina nam o tym, co przepadło. Treść kompozycji to co prawda kolejno; lament maryjny, wiadomość napisana na ścianie celi w kwaterze Gestapo oraz opowieść o matce szukającej dziecka poległego w powstaniach śląskich. Myślę, że jednak każdemu kto słucha tego dzieła i kiedyś w swoim życiu doświadczył opisywanego wyżej uczucia straty, doświadczy go znowu. Ta symfonia po prostu wchodzi w nasz umysł i przypomina o tych ważnych w naszym życiu chwilach.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<strong><em> </em></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong>Ocena: 10/10</strong></strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></span></p>
<p><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong><strong>&#8222;</strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=zKk-w_0SpSw">Lento &#8211; Sostenuto Tranquillo Ma Cantabile</a></strong><strong><strong>&#8221; – </strong>26:25</strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;</strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=brotY-aMCBE">Lento e Largo &#8211; Tranquillissimo</a></strong><strong><strong>&#8221; – </strong>9:22</strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;</strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=_Nq7kCFOVn0">Lento &#8211; Cantabile-Semplice</a></strong><strong><strong>&#8221;  – </strong>17:05</strong></li>
</ol>
<p><strong><strong><strong><strong>Całość: </strong></strong>52:52</strong></strong></p>
<p><strong><strong><strong><strong>Premiera: 4 kwietnia, 1977</strong></strong></strong></strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/22/henryk-gorecki-opus-36-symphony-no-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Alcest &#8211; Écailles de Lune</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/04/alcest-ecailles-de-lune/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/04/alcest-ecailles-de-lune/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 03 Apr 2010 23:02:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[post-rock]]></category>
		<category><![CDATA[shoegaze]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2028</guid>
		<description><![CDATA[Alcest, a raczej jego ostatnia płyta Souvenirs D&#8217;un Autre Monde, słynie z tego, że jest ona uwielbiana zwykle przez metalowców, którzy postanowili posłuchać shoegaze. No bo metalowiec to zrobił, no nie? To trzeba. Ze mną nie było inaczej. Metalowcem przestałem już być dawno (chociaż, czy ja kiedykolwiek nim byłem?), jednak podziw dla Neige&#8216;a i jego [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="Nook" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/1.png" alt="1" width="200" height="200" /><strong><span style="font-size: 24px;">A</span>lcest</strong>, a raczej jego ostatnia płyta <strong>Souvenirs D&#8217;un Autre Monde</strong>, słynie z tego, że jest ona uwielbiana zwykle przez metalowców, którzy postanowili posłuchać shoegaze. No bo metalowiec to zrobił, no nie? To trzeba.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2028"></span></p>
<p><span id="more-1055"> </span></p>
<p>Ze mną nie było inaczej. Metalowcem przestałem już być dawno (chociaż, czy ja kiedykolwiek nim byłem?), jednak podziw dla <strong>Neige</strong>&#8216;a i jego muzyki pozostał, a<strong> </strong>Souvenirs<strong> </strong>jest nadal wśród tych ulubionych. Można tego słuchać w lato czy wiosnę, spacerując po lesie i delektując się klimatem osłonecznionej zieleni. Lub w zimę i jesień, wyobrażając sobie tylko taki krajobraz.</p>
<p>Sukces w metalowym podziemiu był duży i Alcest zyskał sobie tym wydawnictwem wielu fanów. Gdzieś tam ktoś słyszał, że niby wcześnie on grał black metal, ale kogo to obchodzi? Francuz poprzeczkę postawił wysoko. Każdy oczekiwał, że następna płyta będzie dalej drążyła rozmarzone post-rockowo-shoegaze&#8217;owe klimaty.</p>
<p>No Neige te oczekiwania spełnił. <strong>Écailles de Lune</strong> w kilku słowach można określić tak: Souvenirs D&#8217;un Autre Monde przeniesione w klimat nocy. Nie wiem, czy to jak zwykle tylko działanie okładki na podświadomość, czy naprawdę tak miało być. Jednak ogólna idea muzyki została niezmieniona. Nadal mamy cudowne melodie, śliczne, łagodne wokalizy (chociaż w jednym utworze pojawia się growl [a jednak!]), typowe, proste shoegaze&#8217;owe riffy oraz galopującą perkusję, przypominającą lekko czasy gdy Neige lubował się w czarnym metalu. Tu się nie wiele zmieniło. W ogóle niewiele się zmieniło. I chwała za to.</p>
<p>Można narzekać, że brak postępu, że Alcest stoi w miejscu, że to samo słyszeliśmy już ostatnio. Ale nie, według mnie te rejony nie wypaliły się. To samo co wcześniej, tylko oblane ciemnym, nocnym sosem broni się samo. Jak słuchając Souvenirs D&#8217;un Autre Monde dzień nagle się skończy, a wy zorientujecie się, że siedzicie jeszcze w lesie &#8211; spokojnie, by nie wyprowadzać Was z bajkowego, leśnego nastroju, nadchodzi Écailles de Lune! Połóżcie się na trawie, spójrzcie na gwieździste niebo i pozwólcie, by opatulił was swoimi włosami leśny elf.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></span></p>
<p><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=6dwrrLb-uJQ">Écailles de Lune  (Part 1)</a></strong><strong>&#8221; – 9:52</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=YETNfnagSMg">Écailles de Lune  (Part 1)</a></strong><strong>&#8221; – 9:48</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;Percées de Lumière</strong><strong>&#8221;  – 6:37</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;Abysses</strong><strong>&#8221; – 1:40</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;Solar Song&#8221;</strong><strong> – 5:24</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8222;Sur L&#8217;Océan Couleur De Fer</strong><strong>&#8221; – 8:18</strong></strong></li>
</ol>
<p><strong><strong><strong><strong>Całość: </strong></strong>41:39</strong></strong></p>
<p><strong><strong><strong><strong>Premiera: 29 marca, 2010</strong></strong></strong></strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/04/alcest-ecailles-de-lune/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Jakub Szwedo! #5</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 17:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1681</guid>
		<description><![CDATA[W tym tygodniu raczej lekko i przyjemnie, fani ciężkich brzmień będą zawiedzeni, ale co ja poradzę, że coraz rzadziej mam ochotę po takowe sięgać? Rozpoczął się marzec, śniegi już prawie stopniały, poczuliśmy już początki wiosny &#8211; okres radości, nadziei bla, bla, bla&#8230; Cieszę się z marca jak głupi, bo chyba pierwszy raz w życiu tak [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-JS.png" alt="Nikołajewicz" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>W </strong></span>tym tygodniu raczej lekko i przyjemnie, fani ciężkich brzmień będą zawiedzeni, ale co ja poradzę, że coraz rzadziej mam ochotę po takowe sięgać? Rozpoczął się marzec, śniegi już prawie stopniały, poczuliśmy już początki wiosny &#8211; okres radości, nadziei bla, bla, bla&#8230; Cieszę się z marca jak głupi, bo chyba pierwszy raz w życiu tak czekałem na cieplejsze dni i ładniejszą pogodę. Mimo wszystko jest jeszcze trochę sennie, nadal wcześnie robi się ciemno, pogoda jest jakby jesienna. Takie też są moje dzisiejsze rekomendacje.</p>
<p><em><span id="more-1681"></span><br />
</em></p>
<p><span id="more-1660"> </span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img title="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/jane.png" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/jane.png" alt="freak" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Jane Birkin &amp; Serge Gainsbourg &#8211; Jane Birkin et Serge Gainsbourg</h2>
<p>Walentynki już dawno minęły, ale pozwolę sobie o uzupełnienie tej tematyki, o której pisał <strong>Eskopado</strong>, o jedną pozycje. Jeżeli jakiejś płyty tam zabrakło, to właśnie wspólnego dzieła <strong>Serge&#8217;a Gainsbourg&#8217;a</strong> oraz <strong>Jane Birkin</strong>. Myślę, że jeśli <a href="http://www.youtube.com/watch?v=sHiMDB19Dyc">przypomnę</a> o ich najbardziej znanym utworze, to każdy będzie wiedział o co chodzi. Serge został poproszony przez znaną francuską gwiazdę (<strong>Brigitte Bardot</strong>) o napisanie najbardziej romantycznej piosenki, jaką można stworzyć. Według mnie się udało, a niektórych nawet zabardzo, bo ze względu na swój erotyczny charakter, została ona zakazana w wielu państwach (pamiętajmy, że to była końcówka lat &#8217;60, czyli akurat w trakcie rewolucji seksualnej). Poza genialnym openinigiem, cała płyta jest również świetna. Bardzo ambitna, jednocześnie łatwo przyswajalna muzyka &#8211; trudno nazwać to popem, trudno nazwać rockiem &#8211; Francuzi mówią na to &#8222;chanson&#8221;.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/low.png" alt="bigos" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Low – Things We Lost in The Fire</h2>
<p><em> </em>W końcu musiałem zabrać się za tą jedną z najdurniej brzmiących łatek &#8211; slowcore. Na szczęście, tak jak się spodziewałem, jest to muzyka bardzo mi odpowiadająca. Łatwo to opisać i zobrazować &#8211; wolny, melancholijny rock, bardzo melodyjny i z pięknymi wokalami damsko-męskimi. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=G2xHLAzLZXo">Takiego</a> czegoś chce się słuchać w ciemne, deszczowe wieczory, lub wracając do domu z jakiejś podróży. Dla wszystkich fanów <strong>The xx</strong> (mimo, że całkiem inna łatka) jak znalazł. Piękna sprawa.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/morphine.png" alt="menda" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Morphine – Cure for Pain</h2>
<p>Ponieważ nie przepadam za wszelkim łączeniem jazzu z gitarowym graniem, to wydawnictwo zaskoczyło mnie niezmiernie. Większość z takich rzeczy stawia zdecydowanie na jazzową wirtuozerię (zwłaszcza wśród metalowych zespołów), co mnie strasznie denerwuje i sprawia, że nie mogę tego słuchać. Na szczęście <strong>Morphine</strong> zdecydowało się postawić na ten mroczny, duszny klimat jazzu. Taki wiecie, zakurzony, ciemny bar, szkocka w ręce, barman kielichy czyści, na scenie stoi saksofonista nad którym świeci lekkie światełko i gra, a cała sala patrzy i czuje tę muzykę razem z nim. Morphine to bardzo, bardzo udane połączenie jazzu i rocka. Przyjemne, klimatyczne, chwytliwe. Idealne współgranie instrumentów z &#8222;innych światów&#8221; jak i wokalu. Więcej takich płyt!</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/eric.png" alt="katedra" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Eric Dolphy &#8211; Out To Lunch!</h2>
<p>Zahaczyłem o jazz, to i na nim skończę. <strong>Eric Dolphy</strong> w rock się nie bawi, za czasów nagrywania tej płyty gatunek ten zresztą dopiero się kształtował. <strong>Out To Lunch!</strong> to jazz pełną gębą, chociaż awangardowy. Ta awangarda wrzuca tutaj trochę chaosu, co może niektórych odrzucić. Album ma dziwny, paranoiczny klimat. Wokół jest jakby tajemnica, jakieś morderstwo, jakieś dziwne zjawiska &#8211; a to wszystko tworzone głównie za pomocą wibrafonu, fletu i trąbki. Sam preferuję raczej wolne, klimatyczne płyty w stylu osławionego <strong>Kind of Blue</strong>, jednak Eric ma to coś, co mimo swej dziwoty ciągnie każdego, kto z jazzem jakikolwiek kontakt miał.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/sid.png" alt="breslau" width="200" height="300" align="right" /></p>
<h2>Sid &amp; Nancy</h2>
<p>Niby miało być lekko i przyjemnie, jednak na koniec będzie jeden mocny akcent. &#8222;<strong>Sid &amp; Nancy</strong>&#8221; to nic innego jak opowieść o basiście <strong>Sex Pistols</strong>, czyli chyba najbardziej punkowym punkowcu jakiego możemy sobie wyobrazić. Można napisać, że jest to film o Sex Pistols, ale to raczej opowieść o miłośći, lub czymś podobnym do niej. Jest tu wszystko &#8211; nihilizm, przemoc, seks, narkotyki, alkohol brudne ulice Londynu, ale też Nowego Jorku, totalny chaos w życiu, dziwne fryzury i buntownicze ubrania. Takie &#8222;Mam Wyjebane&#8221;, które na <strong>Winylu</strong> już stało się praktycznie memem. Największym plusem filmu, oprócz klimatu, jest fenomenalna gra aktorska <strong>Gary&#8217;ego Oldmana</strong> w roli <strong>Sida Viciousa</strong>. Nancy przez cały film trochę wkurza, ale widocznie taka właśnie była <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

