<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; MastaBanana</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/mastabanana/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Jul 2010 09:58:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Soulfly &#8211; Omen</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 18:20:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2287</guid>
		<description><![CDATA[ 

Drodzy słuchacze, oddani fani. Czas na zmiany! Koniec z tribalowymi motywami. Koniec z nowoczesnym i świeżym podejściem do metalu. Nigdy więcej klasycznych zagrywek Rizzo. Zapomnijcie o jakichkolwiek urozmaiceniach! Od dzisiaj tylko ostry nakurw! Wracamy do czasów &#8220;Rządów we Krwi&#8221;! Niepotrzebnemu kombinowaniu mówimy stanowcze nie. Portugalski język, berimbau &#8211; nigdy więcej. Liczy się tylko ostra [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="niszczuk" /> <img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/omen.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>D</strong></span>rodzy słuchacze, oddani fani. Czas na zmiany! Koniec z tribalowymi motywami. Koniec z nowoczesnym i świeżym podejściem do metalu. Nigdy więcej klasycznych zagrywek <strong>Rizzo</strong>. Zapomnijcie o jakichkolwiek urozmaiceniach! Od dzisiaj tylko ostry nakurw! Wracamy do czasów &#8220;Rządów we Krwi&#8221;! Niepotrzebnemu kombinowaniu mówimy stanowcze nie. Portugalski język, berimbau &#8211; nigdy więcej. Liczy się tylko ostra jazda bez trzymanki. Obiecujemy Wam superciężkie i superszybkie połączenie muzyki klasyków thrashu i hardcore punka. Chcecie prawdziwego thrashu od <strong>Maxa Cavalery</strong>? Chcecie prawdziwego pierdolnięcia? Wybierzcie <strong>Soulfly</strong>! Wybierzecie <strong>Omen</strong>!!! Lista wyborcza nr 7.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/Untitled-11.png" alt="CavaleraTusk" /></p>
<p><span id="more-2287"></span></p>
<p>- E, panie Kaziu, ten kandydat, cośmy głosowali na niego &#8211; ten Cavalera cały &#8211; to nie był dobry wybór, wie pan?<br />
- Ło panie, teraz pan mi to mówisz? Trzeba było tak gadać przed wyborami, bo tera to każdy jeden mądry.<br />
- No ale jak gadał na tym przemówieniu, to kto by pomyślał, co to będzie z nim? Ja żem myślał, że koniec z tribalowymi motywami to na dobre wyjdzie.<br />
- Niby na <strong>Conquerze</strong> też ich było mało, a płyta, jak to dzisiejsza młodzież mówi? Zajebista? Chyba. Ale z drugiej strony te trajbale czy coś tam to ich znak rozpoznawczy był.<br />
- Ano, mało ich było na ostatniej płycie, ale było wiadomo, kto to gra i klimat robiło. Tak samo z solówkami, dobre one były, a teraz co? Wszystkie takie same.<br />
- Co więcej, jedna z nich (w &#8220;<strong>Great Depression</strong>&#8220;) zaczyna się niemal identycznie jak ta z &#8220;<strong>Bloodbrawl</strong>&#8221; <strong>Cavalera Conspiracy</strong>. Oj, Mareczek się nie przyłożył zbytnio tym razem. W ogóle brzmienie jego gitary to jakaś porażka jest, niczym występy polskiej reprezentacji w ostatnich eliminacjach.<br />
- Prawda, panie, prawda. Poza tym żem myślał, że jak Cavalera obiecuje powrót do <strong>Slayera</strong>, to będą krótkie utworki, szybkie a konkretne.<br />
- No długie to one raczej nie są, ale konkretne to może ze dwa albo trzy. Obiecał pierdolnięcie i gdzie ono jest panie Władku? No gdzie? Bandyta i złodziej z tego Cavalery!<br />
- Prawda to jest. Pierdolnięcie zanikło, więcej go było, jak Cavalera nic nie obiecywał, tylko majstrował z tą całą falą nowego metalu.<br />
- Ta. Ja to już stary jestem i może już słabo słyszę, ale czy nie wydaje się szanownemu panu, że to wszystko jest jakby bez ładu i składu?<br />
- Słusznie pan gada. To takie pójście na łatwiznę.<br />
- Myślą, że naiwny lud to kupi. Bandyty!<br />
- I kłamcy! Panie, gdzie ten hardcore punk i superciężar?<br />
- Ani jednego, ani drugiego nie ma. Znaczy się punk jest na samym początku płyty. Chcieli zacząć z wykopem, ale chyba nie bardzo im wyszło.<br />
- A ja panu powiem, że ten początek to może i słaby pomysł, ale utworek dobry. Ino jeden z niewielu dobrych.<br />
- Jak już pan żeś wspomniał o mocnych stronach albumu, to ja jestem zdania, że naprawdę wysoki poziom trzyma tylko &#8220;<strong>Counter Sabotage</strong>&#8220;, bo zapowiadany duch Slayera się nad nim unosi. Takie &#8220;<strong>Kingdom</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Rise of the Fallen</strong>&#8221; na innych albumach byłyby co najwyżej średniakami.<br />
- Ano, choć oprócz pierwszego utworu i &#8220;Counter Sabotage&#8221; właśnie, to te dwa utwory, mimo że typowe dla Soulfly, są sensowne.<br />
- Z początku zaproszenie pana <strong>Puciato</strong>, tego z tych dziwolągów <strong>Dillingerów</strong>, nie wydawał się szczególnie trafionym pomysłem, ale w porównaniu z resztą płyty jest całkiem dobrze. Czego nie da się powiedzieć o featuringu drugiego gościa, który chyba nic nie wnosi.<br />
- Ja to już nawet nie pamiętam, kto jest tym drugim gościem, tak po prawdzie mówiąc. A nigdy nie miałem z tym problemów na ich płytach.<br />
- Bo równie dobrze, to Cavalera mógł tam ryczeć. Ciekawi mnie czy nadąży przy tych nowych kawałkach, przy takim &#8220;<strong>Vulture Culture</strong>&#8221; chociażby. Zdziadział Maxiu ostatnio bardzo.<br />
- Może to dlatego dostaliśmy taką płytę?<br />
- Oj tam. <strong>Araya</strong> i <strong>King</strong> są jeszcze starsi, a <strong>World Painted Blood</strong> wyszło im znakomite.<br />
- Ale oni ciągle nakurwiają to samo, panie Kaziu.<br />
- W sumie to bym wolał drugą płytę w stylu debiutu czy &#8220;<strong>Prophecy</strong>&#8221; albo nawet &#8220;<strong>Dark Ages</strong>&#8221; niż to coś. Ale cóż…<br />
- Też bym nie narzekał.<br />
- Trzeba było głosować na tego <strong>Kupichę</strong> czy jak mu tam.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 5/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Bloodbath &amp; Beyond&#8221; &#8211; 2:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2R8EdNHasic">Rise of the Fallen</a>&#8221; &#8211; 4:33</strong></li>
<li><strong>&#8220;Counter Sabotage&#8221; &#8211; 3:57</strong></li>
<li><strong>&#8220;Jeffrey Dahmer&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lethal Injection&#8221; &#8211; 3:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Great Depression&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Mega-Doom&#8221; &#8211; 4:22</strong></li>
<li><strong>&#8220;Kingdom&#8221; &#8211; 4:01</strong></li>
<li><strong>&#8220;Off With Their Heads&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=-zrovfZGsIE">Vulture Culture</a>&#8221; &#8211; 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8220;Soulfly VII&#8221; &#8211; 4:23</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 40:34</strong></p>
<p><strong>Premiera: 25 maja, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dax Riggs &#8211; We Sing of Only Blood or Love</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/05/24/dax-riggs-we-sing-of-only-blood-and-love/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/05/24/dax-riggs-we-sing-of-only-blood-and-love/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 24 May 2010 08:49:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[blues rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2212</guid>
		<description><![CDATA[Recenzja autorstwa Fifth Horsemana &#8211; użytkownika naszego forum.
 
Dax Riggs to muzyk znany głównie z Acid Bath, w którym udzielał się w latach 1991-1997, oraz z Agents of Oblivion, którego liderem był od 1997 do 2000r., w którym to roku wydali swoją pierwszą i ostatnią zarazem płytę. Na dość krótko po wydaniu debiutu Agents of [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Recenzja autorstwa <strong>Fifth Horsemana</strong> &#8211; użytkownika naszego <strong><a href="http://www.winyl.info/forum/">forum</a></strong>.</p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p><img class="alignright size-full wp-image-2094" title="5893-the-milk-eyed-mender" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/05/We+Sing+Of+Only+Blood+Or+Love.jpeg" alt="" width="200" height="200" /><strong><span style="font-size: 24px;">D</span></strong><strong>ax Riggs</strong> to muzyk znany głównie z <strong>Acid Bath</strong>, w którym udzielał się w latach 1991-1997, oraz z <strong>Agents of Oblivion</strong>, którego liderem był od 1997 do 2000r., w którym to roku wydali swoją pierwszą i ostatnią zarazem płytę. Na dość krótko po wydaniu debiutu Agents of Oblivion, zespół się rozpadł, a Riggs założył alternative/indie rockową grupę <strong>Deadboy and The Elephantmen</strong>.</p>
<p><span id="more-2212"></span></p>
<p>Nikt by się tego nie spodziewał po muzyku, który przez niemalże całe lata &#8216;90 szalał na scenie z zespołem takiego kalibru jak Acid Bath. Udzielając się w AB obok krzyków, jęków, opętańczych wrzasków czy innych agresywnych rodzajów śpiewu, Dax operował również doskonałym czystym głosem, który znakomicie sprawdzał się w spokojniejszych utworach oraz świetnie kontrastował ze sludge metalowymi partiami wokalu.<br />
Projekt Deadboy and The Elephantmen wyszedł mu całkiem nieźle, jednak na prawdziwy przysmak, pierwszy od 2000r. (kiedy to wydana została płyta Agents of Oblivion) przyszło nam czekać aż do 2007r., kiedy Riggs rozwiązał alternative rockowy projekt i zabrał się za wydanie swojej pierwszej solowej płyty zatytułowanej &#8220;<strong>We Sing of Only Blood or Love</strong>&#8220;.</p>
<p>Na solowym albumie, muzyk zaprezentował nam się ponownie od zupełnie innej strony.<br />
Warto napomknąć, że Dax gra tu również na gitarze, tak samo jak miało to miejsce w Deadboy and The Elephantmen. Na albumie &#8220;We Sing of Only Blood or Love&#8221; dominuje blues rock, ale zagrany tak, że nie mieści się to raczej w standardowych ramach tego gatunku, a ukazuje go w nieco inny sposób, za co artyście bezapelacyjnie należy się spory plus.</p>
<p>Chwilami wydaje się, że wszystkie instrumenty robią jedynie tło dla głosu Riggsa. Jednym to przeszkadza, drudzy to chwalą, a ja znajduję się po środku, ponieważ pomimo, że średnia długość utworów oscyluje pomiędzy 2:00 a 2:30, to czasami ma się wrażenie, że jeden powtarzający się motyw nam nie wystarcza i chcielibyśmy usłyszeć bardziej urozmaiconą pracę instrumentów.</p>
<p>Utwory znajdujące się na płycie są naprawdę lekkie, przyjemne i łatwo wchodzą do głowy, głównie ze względu na doskonały wokal. Jeśli ktoś szuka tu jakichś majstersztyków i niezwykłych wygibasów, to na pewno się zawiedzie, ponieważ są to po prostu przyjemne kawałki, do których możemy sobie ponucić, albo podśpiewywać. &#8220;<em>Nic nadzwyczajnego</em>&#8220;, bądź &#8220;<em>kolejne smuty</em>&#8221; powiedzą niektórzy. Otóż nie. Mimo, iż na pozór faktycznie nie jest to nic nadzwyczajnego, a jeśli komuś nie odpowiada wokal Riggsa, to już w ogóle zdaje się to być wielką klapą, to płyta z każdym przesłuchaniem bardziej się podoba i zaczyna przyciągać jak magnes.<br />
Bardzo możliwe, że dzieje się tak ponieważ emocje, które są zawarte na tym albumie wciąż się przeplatają oraz dlatego, że są bardzo prawdziwe.</p>
<p>Na uwagę zasługują też niewątpliwie teksty. Dax Riggs porusza (jak zawsze zresztą) ciekawe tematy. Nie śpiewa o dupie Maryni, ani o Kotku Filemonie. Nie uświadczymy tutaj oczywiście takich ekstremalnych tekstów jakie znajdowały się na obydwu płytach Acid Bath, lecz są one naprawdę godne, aby przysiąść na chwilę i skupić się tylko na nich.</p>
<p>Podsumowując: Kto szuka tu czegoś więcej niż ładnych i przyjemnych piosenek, ten się zawiedzie. Myślę, że każdemu fanowi Acid Bath, bądź Agents of Oblivion się powinno spodobać, chociaż tak jak i ja nie wystawi temu albumowi najwyższej z możliwych noty.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 8+/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Demon Tied to a Chair in My Brain&#8221; &#8211; 2:13</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2l17j7DYzug">I Didn&#8217;t Know Yet What I&#8217;d Know When I Was Bleedin&#8217;</a>&#8221; &#8211; 2:39</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Yb2-VvF_aJI&amp;feature=related">Night is the Notion</a>&#8221; &#8211; 2:38</strong></li>
<li><strong>&#8220;Radiation Blues&#8221; &#8211; 2:32</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Terrors of Nightlife&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8220;A Spinning Song&#8221; &#8211; 2:19</strong></li>
<li><strong>&#8220;Truth in the Dark&#8221; &#8211; 2:40</strong></li>
<li><strong>&#8220;Ouroboros&#8221; &#8211; 1:40</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=nVlmpvGRdkQ">Living is Suicide</a>&#8221; &#8211; 1:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Forgot I Was Alive&#8221; &#8211; 2:22</strong></li>
<li><strong>&#8220;Ghost Movement&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dog-Headed Whore&#8221; &#8211; 2:07</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Wall of Death&#8221; &#8211; 2:32</strong></li>
<li><strong>&#8220;Scarlett of Heaven Nor Hell&#8221; &#8211; 1:41</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dethbryte&#8221; &#8211; 2:20</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 35:06</strong></p>
<p><strong>Premiera: 21 sierpnia, 2007</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/05/24/dax-riggs-we-sing-of-only-blood-and-love/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Seasick Steve &#8211; Dog House Music</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/13/seasick-steve-dog-house-music/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/13/seasick-steve-dog-house-music/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Apr 2010 16:41:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[blues rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2054</guid>
		<description><![CDATA[
Prawdziwy blues rodzi się z bólu, smutku i cierpienia &#8211; maksyma znana od zarania dziejów bluesa i jakże prawdziwa. Dobry bluesman musi wydobywać swą muzykę z samego dna swego serca. Musi w niej zawrzeć całe piętno swych doświadczeń, by jego blues był prawdziwie autentyczny i szczery. Bo chyba o to w tej muzyce chodzi.

Seasick Steve [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/seasick.jpg" alt="steve" width="200" height="200" align="right" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><a href="http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/1258029345_by_bones_500.jpg"><strong>P</strong></a></span><a href="http://mainhg.demotywatory.pl/uploads/1258029345_by_bones_500.jpg">rawdziwy blues rodzi się z bólu, smutku i cierpienia</a> &#8211; maksyma znana od zarania dziejów bluesa i jakże prawdziwa. Dobry bluesman musi wydobywać swą muzykę z samego dna swego serca. Musi w niej zawrzeć całe piętno swych doświadczeń, by jego blues był prawdziwie autentyczny i szczery. Bo chyba o to w tej muzyce chodzi.</p>
<p><span id="more-2054"></span></p>
<p><strong>Seasick Steve</strong> jest autentyczny. Ten &#8220;dziadziuś&#8221; grający na zniszczonych gitarach z całą pewnością nie zmyśla w tekstach swoich utworach. Nie wiem tego, ale wierzę, że tak jest. W jego muzyce, wokalu jest coś takiego, że ufam w każde wyśpiewane słowo. Możliwe, że to zasługa prostoty granej przez Stefka muzyki. W jego gitarowym bluesie nie ma ani skomplikowanych kompozycji, ani zbyt wymyślnych melodii. Rytmika też jest prosta jak słońce &#8211; w wielu kawałek pan Choroba Morska zdaje się sobie tylko przytupywać. Można się poczuć przez to jakbyśmy siedzieli przy ognisku gdzieś na ranczu na południu Stanów, z buteleczką dobrego piwka czy też jakiegoś łyskacza. Słoneczko chyli się ku zachodowi, na horyzoncie widać paru kowboi na koniach poganiających bydło. Wokół nas bezkresne równiny, a tuż przy naszym boku podstarzały bard wyśpiewywał historię swego życia, niezliczonych włóczęg, rzuca garścią prostych, czasem banalnych życiowych rad, o tym, że oszukany piesek może ugryźć, mruczy trochę o cierpieniu i bólu. Ogólnie to czym od lat raczą nas nasi przodkowie, tyle, że w o wiele ciekawszej formie, tak, że aż chce się słuchać tych opowieści, a nie machnąć ręką i odburknąć coś w stylu &#8220;<em>Co ty mi tu, dziadu&#8230;</em>&#8220;.</p>
<p>Życie Seasick Steve miał iście ciekawe i to chyba stąd naprawdę bierze się szczerość tego albumu. Zacznę od tego, że artysta nie jest nawet pewien daty swojego urodzenia (najczęściej podaje okolice roku 1940). Szybko poszedł na swoje, bo już w wieku 13 lat wyprowadził się z domu, potrafiąc jedynie grać na gitarze tułał się po Stanach i pracował jako hobo, czyli bezdomny robotnik do wynajęcia (można o tym posłuchać w &#8220;<strong>Hobo Low</strong>&#8220;). Ponoć był zameldowany pod ponad 50 adresami. W latach 60-tych zaczęła się jego kariera muzyczna. Był wtedy studyjnym muzykiem <strong>Janis Joplin</strong>, pracował też jako techniczny. W połowie lat 80-tych zakumplował się z <strong>Kurtem Cobainem</strong>. Nie porzucił jednak całkowicie życia włóczęgi. W tych czasach jego występów można było słuchać np. w paryskim metrze. Po powrocie do Stanów wyprodukował debiutancki album <strong>Modest Mouse</strong>. Szybko powrócił jednak na nasz brzeg Oceanu i zamieszkał w Norwegii, gdyż, jak sam mówi, chciał zobaczyć fiordy. O dziwo przez ten cały szmat czasu nigdy nie kwapił się do wydania autorskiego dzieła. Zmusiła go w końcu do tego żona i rozległy zawał i tak w 2004 roku ukazał się jego pierwszy solowy album <strong>Cheap</strong> (nagrane razem z <strong>The Level Devils</strong>), a dwa lata później <strong>Dog House Music</strong>.</p>
<p>Na przykładzie Steve&#8217;a Wolda (bo tak naprawdę nazywa się Seasick) widać, że karierę można zrobić naprawdę w podeszłym wieku. Sam artysta pewnie bliski jest stwierdzenia, że życie zaczyna się po sześćdziesiątce. Niewiele brakowało, a nigdy nie dane by nam było usłyszeć twórczości Steve&#8217;a, jednak w końcu ciężka choroba i żona zmusiły go do utrwalenia swoich dzieł. Tak więc słuchajcie historii śpiewanych przez tego barda, bo Dog House Music słucha się więcej niż przyjemnie.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8+/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Yellow Dog&#8221; &#8211; 1:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;Things Go Up&#8221; &#8211; 3:34</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=VavKdmGFXkk">Cut My Wings</a>&#8221; &#8211; 3:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;Fallen Off a Rock&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dog House Boogie&#8221; &#8211; 3:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;Save Me&#8221; &#8211; 2:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Hobo Low&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8220;Shirly Low&#8221; &#8211; 3:39</strong></li>
<li><strong>&#8220;My Donny&#8221; &#8211; 4:02</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Dead Song&#8221; &#8211; 3:33</strong></li>
<li><strong>&#8220;Last Po&#8217; Man&#8221; &#8211; 4:08</strong></li>
<li><strong>&#8220;Salem Blues&#8221; &#8211; 	3:14</strong></li>
<li><strong>&#8220;I&#8217;m Gone&#8221; &#8211; 2:14</strong></li>
<li><strong>&#8220;12 Dog Blues (hidden track)&#8221; &#8211; 11:00</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 56:54</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 27 listopada, 2006</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/13/seasick-steve-dog-house-music/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Masta! #8</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/29/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-masta-8/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/29/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-masta-8/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 13:28:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2012</guid>
		<description><![CDATA[
Dzisiaj będzie psychodelicznie w kwestii muzycznej, a w pozostałych kwestiach przedstawię rzeczy, które powinny dać do myślenia. Niby słoneczko i coraz wyższe temperatury skutecznie odciągają od czynności wytężających umysł, to jednak warto poświęcić jakiś nudniejszy wieczór na zapoznanie się z poniższymi pozycjami.

 

Dla ucha
Suma – Let The Curches Burn
W kwestii muzycznej miało być psychodelicznie, polecam [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>D</strong></span>zisiaj będzie psychodelicznie w kwestii muzycznej, a w pozostałych kwestiach przedstawię rzeczy, które powinny dać do myślenia. Niby słoneczko i coraz wyższe temperatury skutecznie odciągają od czynności wytężających umysł, to jednak warto poświęcić jakiś nudniejszy wieczór na zapoznanie się z poniższymi pozycjami.</p>
<p><span id="more-2012"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/suma.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Suma – Let The Curches Burn</h2>
<p>W kwestii muzycznej miało być psychodelicznie, polecam więc psychodeliczny sludge. <strong>Let The Churches Burn</strong> ma wiele wspólnego z muzyką prezentowaną przez chociażby <strong>Ufommamut</strong> (choć jest mniej „kosmicznie”) czy <strong>Electric Wizard</strong> (choć mniej tutaj chwytliwych riffów spod znaku <strong>Black Sabbath</strong>). Powolne tempa, choć jest również parę żywszych momentów, bujająco-transujące linie basu, przesterowane do granic niesłuchalnego hałasu gitary tworzące istną ścianę riffów i  przytłumiony wokal, jakby z trudem dobywający się gdzieś zza tej gęstej chmury dźwięków. Można by rzec wałkowane już masę razy przez mniejsze i większe zespoły. Jest tutaj jednak coś co nie pozwala się oderwać i z każdą chwilą niczym bagno wciąga jeszcze bardziej, głębiej. Z drugiej strony to muzyka tylko dla koneserów takich dźwięków, reszta raczej się odbije od <strong>Sumy</strong> i wyrzuci album do kosza.</p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/bardo-pond.jpeg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Bardo Pond &#8211; Lapsed</h2>
<p>Tym razem psychodelicznie będzie w bardziej rockowy sposób, choć daleko <strong>Lapsed</strong> do „tradycyjnego” psychodelicznego rocka typu chociażby <strong>Jimmiego Hendrixa</strong> czy wczesnego <strong>Pink Floyd</strong>. <strong>Bardo Pond</strong> operuje bardzo noise’owym brzmieniem. Przez przestery gitar przebija się melodyjny, shoegazowy, kobiecy wokal. To zestawienie ciekawie się razem przedstawia. Mnóstwo sprzężeń, pisków, zdałoby się przypadkowych dźwięków gitar również nie każdemu przypadnie do gustu. Warto jednak przebić się przez te brzmienia by wtopić się w dziwny, psychodeliczny świat Lapsed, a potem odkryć jego piękno skryte w melodyce tych siedmiu utworów.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/medaliony.jpg" alt="mer adentro" align="right" /></p>
<h2>Zofia Nałkowska – Medaliony</h2>
<p>Coś z kanonu lektur szkolnych. Literatura okresu drugiej wojny zwykle jest wstrząsająca, opowiadając o bestialstwie szokuje opisami przeróżnych brutalnych, zwyrodniałych czynów. Rozpoczynające się od słynnego motta „<em>Ludzie ludziom zgotowali ten los</em>” „<strong>Medaliony</strong>” to zbiór ośmiu opowiadań powiązanych ze sobą jedynie przyjętą konwencją przedstawiania wydarzeń. W poszczególnych historiach nie sposób znaleźć nacechowane emocjonalnie opisy przeżyć wewnętrznych bohaterów czy patetyczne czyny. Nałkowska przedstawiając wydarzenia zastosowała beznamiętne, niemal dokumentalne opisy. I to chyba szokuje najbardziej, gdy czytamy o ciałach z równo poobcinanymi głowami, jedzeniu ciał zmarłych przez zagłodzone więźniarki czy powoli umierającej uciekinierce w końcu dobitej przez młodego chłopca. Wobec losów bohaterów „Medalionów” trudno pozostać obojętnym, dlatego zachęcam do zapoznania się tym, którzy już się nie uczą, a licealistom radzę nie zlekceważyć polecenia nauczyciela by przeczytać tę książkę.</p>
<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/7180658.31.jpg" alt="mer adentro" align="right" /></p>
<h2>Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda</h2>
<p>Ten rewizjonerski western, jak się określa obraz <strong>Andrew Dominika</strong>, to przede wszystkim opowieść o zdradzie. Tak jak „<strong>Zbrodnia i kara</strong>” określane jest jako studium psychologiczne mordercy, tak ten film o długim tytule może być podsumowane słowami „studium psychologiczne zdrajcy i zdradzonego”. Co mnie jednak najbardziej w nim zafascynowało, to kreacje postaci. Główny bohater (brawurowo zagrany przez <strong>Brada Pitta</strong>), to słynny na całe Stany rozbójnik zarabiający na życie napadając na pociągi czy banki. Władze długo nie mogą dać sobie z nim rady, aż w końcu zdarza się coś, co pozwala rozwiązać problem. Mimo, że sam tytuł zdradza jak się cała historia skończy, to film przez cały czas trzyma w napięciu i nie pozwala się widzowi od siebie oderwać. Jest coś mistycznego w tym obrazie, pomiędzy poszczególnymi scenami wtrącone są urzekające ujęcia doprawione jeszcze melancholijną muzyką autorstwa <strong>Nicka Cave’a</strong>. Dodawajcie do Waszych wishlist ten tytuł.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/29/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-masta-8/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O.D.R.A &#8211; O.D.R.A</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 18:40:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<category><![CDATA[stoner metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1669</guid>
		<description><![CDATA[

- Czujesz to? Czujesz to?!
- Co takiego?
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…

Dlaczego zaczynam [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/40886047.jpg" alt="odra" width="200" height="200" align="right" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>- C</strong></span>zujesz to? Czujesz to?!<br />
- Co takiego?<br />
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…</p>
<p><span id="more-1669"></span></p>
<p>Dlaczego zaczynam od tego kultowego cytatu z „<strong>Czasu apokalipsy</strong>”? Dostrzegam jakieś podobieństwo pomiędzy postacią porucznika Billa Kilgore’a a muzyką zespołu <strong>O.D.R.A</strong>. Bill Kilgore Miał Wyjebane. Do Wietnamu zabrał sobie deskę surfingową i gdy już oczyścił z Żółtków plażę, mimo dalszych walk, huku pocisków i świstu przelatujących kul zdobywał kolejne fale. Brawurowa odwaga i nieprzewidywalność to cechy, które najlepiej go opisywały. I podobnie jest z muzyką zawartą na debiucie chłopaków z Dolnego Śląska. Zaczyna się bardzo „<strong>EyeHateGodowo</strong>” od kawałka o wdzięcznym tytule „<strong>Różowy Hitler</strong>”. Syfiasty sludge z pewnością odrzuci słuchaczy przyzwyczajonych do bardziej sterylnych brzmień. Do tego krzyczany, trudny do zrozumienia wokal, teksty niosące niezbyt przyjemne obrazy i zawarta w nich pogarda dla świata. Drugi kawałek przywołuje mi na myśl ujaranych stoner/doomowców z <strong>Bongzilli</strong>. Noisowe zagrywki, różnorakie piski i spięcia, gra perkusji w środkowej części „<strong>Święta padlinożerców</strong>” malują obraz przypomnianej wyżej sceny z arcydzieła Coppoli. Czuć coś… coś… nie wiem… to chyba… tak! to napalm, synu.</p>
<p>„<em>Pacz, pacz, pacz! Teraz będzie akcja! JEBS!</em>” i wchodzi <strong>Stiopa</strong>. Panowie z O.D.R.A zaprosili do współpracy starego, siedemdziesięciu-letniego bluesmana i nagrali nieźle odjechany kawałek z pijackimi, chyba improwizowanymi wokalizami wspomnianego staruszka, który powróci jeszcze na chwilę w tzw. hidden tracku. Taki odpoczynek przed dalszymi odjazdami w postaci bardziej walcowatego „<strong>Szlamu</strong>” i energetyczno-punkowej „<strong>Linii konfliktu</strong>”. Psychodelicznie jest jeszcze w zamykającej album dwuczęściowej „<strong>Lewej ścieżce dłoni</strong>”, gdzie wokalista w jakimś nieznanym mi języku (łacina?) raz recytuje, innym razem wykrzykuje, a kiedy indziej piszczy. Skojarzenia z <strong>Eugenem Robinsonem</strong> z <strong>Oxbow</strong> jak najbardziej na miejscu.</p>
<p>Chłopaki wkrótce powinni zacząć koncertować i nagrać drugą płytę. Ja im życzę samych sukcesów i dalszego rozwoju, bo brakuje takich zespołów w naszym kraju. Jak komuś kawałki z <a href="http://www.myspace.com/odraband">MySpace</a> O.D.R.A przypadną do gustu niech skontaktują się z zespołem i poproszą o płycino, wszak 9zł to nie jest wygórowana cena.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Różowy Hitler&#8221; &#8211; 2:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;Święto padlinożerców&#8221; &#8211; 5:12</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sitwa blues&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;Trupi jad&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Szlam&#8221; &#8211; 3:09</strong></li>
<li><strong>&#8220;Linia konfliktu&#8221; &#8211; 2:10</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lewa ścieżka dłoni 1&#8243; &#8211; 10:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lewa ścieżka dłoni 2&#8243; &#8211; 6:51</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 37:21</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 2009</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Masta! #1</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 15:46:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1108</guid>
		<description><![CDATA[
Powracamy do pomysłu coponiedziałkowych rekomendacji. Starych &#8220;odcinków&#8221; postanowiliśmy nie umieszczać ponownie na Winylu. W tym tygodniu coś na imprezę, coś by pokonać chłód, coś by dopełnić obrazu za oknem i coś do kontemplacji na długi zimowy wieczór. Enjoy.

 

Dla ucha
Queens of the Stone Age &#8211; Songs for the Deaf
Karnawał, sezon studniówkowy, masa imprez, domówek wszelakich. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>owracamy do pomysłu coponiedziałkowych rekomendacji. Starych &#8220;odcinków&#8221; postanowiliśmy nie umieszczać ponownie na <strong>Winylu</strong>. W tym tygodniu coś na imprezę, coś by pokonać chłód, coś by dopełnić obrazu za oknem i coś do kontemplacji na długi zimowy wieczór. Enjoy.</p>
<p><span id="more-1108"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/queens-of-the-stone-age-songs-for-the-deaf-album-cover.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Queens of the Stone Age &#8211; Songs for the Deaf</h2>
<p>Karnawał, sezon studniówkowy, masa imprez, domówek wszelakich. Czym by tu gości rozruszać? <strong>Songs for the Deaf</strong> powinno pomóc. Hiciory pokroju &#8220;<strong>Go with the Flow</strong>&#8220;, &#8220;<strong>First at Giveth</strong>&#8220;, &#8220;<strong>No One Knows</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Gonna Leave You</strong>&#8221; sprawią, że nawet dużo starsi sąsiedzi zaczną potupywać do rytmu wybijanego przez <strong>Dave&#8217;a Grohla</strong>, a znajomi jeszcze długi czas będą wygwizdywać lub nucić co chwytliwsze refreny. Proste, lecz nie prostackie, granie <strong>Josha Homme&#8217;a</strong> i spółki z pewnością uratują niejedną prywatkę.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/kyuss.jpg" alt="sky" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Kyuss &#8211; Welcome to Sky Valley</h2>
<p>Znowu Homme na gitarce, ale cóż poradzić. Zimno, nie? Chciałoby się stopić ten cały śnieg? Idąc za przykładem pana <strong>Nikołajewicza</strong> podczas powrotu ze szkoły mroźnego dnia zapuściłem sobie legendarną &#8220;<strong>Welcome to Sky Valley</strong>&#8220;. Przy &#8220;<strong>Gardenii</strong>&#8221; zdjąłem czapkę i rękawiczki. Po pierwszych dźwiękach &#8220;<strong>Asteroid</strong>&#8221; rozpiąłem kurtkę. Gdy zaczął lecieć &#8220;<strong>Space Cadet</strong>&#8220;, zacząłem żałować, że założyłem kalesony, a wraz z &#8220;<strong>Demon Cleaner</strong>&#8221; zwały białego puchu zaczęły ustępować mi spod nóg. Pod koniec całego albumu było już nawet sporo piachu dookoła. Tak więc nie słuchajcie mamy! Nie ciepłe swetry są najlepsze na mróz. Nie parodiujcie Ruskich! Są lepsze sposoby na rozgrzanie niż seta czystej przed wyjściem na dwór. <strong>Kyuss</strong> na uszy i można niczym <strong>Marek Kamiński</strong> samotnie zdobywać oba bieguny.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/soapskinlovetuneforvacuumamazon.de_.jpg" alt="saf" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Soap&amp;Skin &#8211; Lovetune for Vacuum</h2>
<p>A co jeśli lubimy, gdy podczas spacerów, muzyka dopełnia otaczający nas krajobraz? Na piesze wycieczki wśród pokrytych śniegiem pól, łąk, lasów i parków polecam <strong>Lovetune for Vacuum</strong> <strong>Anji</strong> z Austrii ukrywającej się pod pseudonimem <strong>Soap&amp;Skin</strong>. Oryginalny głos i ciekawe kompozycje i aranżacje to największe zalety tej płyty. Dziewczyna tworzy szerokie spektrum melodii: od niezwykle kojących, przyjemnych jak w &#8220;<strong>Cry Wolf</strong>&#8220;, przez nostalgiczno-melancholijne w &#8220;<strong>Mr. Gaunt Pt 1000</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Cynthia</strong>&#8221; albo nieco groteskowych w &#8220;<strong>Spiracle</strong>&#8221; aż do niepokojących w &#8220;<strong>Thanatos</strong>&#8221; lub &#8220;<strong>Marche Funèbre</strong>&#8220;. Wszystko to jest podlane chłodnymi, niczym aura za oknem, dźwiękami fortepianu. Dobre do wyciszenia się i zadumy nad sprawami wszelakimi i jeden z ciekawszych debiutów ubiegłego roku. Dlaczego nie pojawiła się w moim podsumowaniu do dzisiaj nie wiem.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/w-stronę.jpg" alt="mer adentro" align="right" /></p>
<h2>W stronę morza</h2>
<p>&#8220;<strong>W stronę morza</strong>&#8221; to jeden z lepszych i ciekawszych filmów jakie było mi dane poznać w ostatnim czasie. Historia Ramóna Sampedro, marynarza z La Coruña w Hiszpanii, walczącego o prawo do godziwej śmierci naprawdę urzeka. Argumenty, dlaczego chce skończyć z życiem, wytaczane przez głównego bohatera, są na o wiele wyższym poziomie niż &#8220;bo już mi się nie chce&#8221; czy &#8220;powinienem mieć prawo do decydowania o swoim życiu&#8221;. Tutaj nie ma prostej odpowiedzi. Obok fabuły do filmu przyciąga brawurowa rola <strong>Javiera Bardema</strong>. Wydawać się może, że zagranie sparaliżowanego od pasa w dół mężczyzny nie powinno być trudne, jednak sposób w jaki Bardem ukazuje emocje samą mimiką i ruchami głowy nie pozwala oderwać się od filmu. Jakież szczęście mnie spotkało, gdy znalazłem płytę z tym filmem na wyprzedaży za 5zł. Dla tych, którzy oczekują od filmu, że da im do myślenia, pozycja obowiązkowa.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2009: Masta</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 03 Jan 2010 14:04:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1301</guid>
		<description><![CDATA[
Rok 2009 pod względem muzycznym był rokiem średnim. Lepiej wspominam rocznik 2008, a do wspaniałego 2007 w ogóle nie ma startu. Niemniej problemów ze skomponowaniem tej listy miałem więcej niż w roku ubiegłym, z tej prostej przyczyny, że kilka albumów prezentowało zbliżony poziom. Tak więc poniższy ranking nie jest chłodną kalkulacją plusów i minusów poszczególnych [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>R</strong></span>ok 2009 pod względem muzycznym był rokiem średnim. Lepiej wspominam rocznik 2008, a do wspaniałego 2007 w ogóle nie ma startu. Niemniej problemów ze skomponowaniem tej listy miałem więcej niż w roku ubiegłym, z tej prostej przyczyny, że kilka albumów prezentowało zbliżony poziom. Tak więc poniższy ranking nie jest chłodną kalkulacją plusów i minusów poszczególnych płyt, lecz bardziej chwilowym kaprysem. Za pięć minut pewnie będę miał ochotę coś w nim zmienić. Tak więc lecimy.</p>
<p><span id="more-1301"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Om &#8211; God is Good</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/om.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Dla pana <strong>Cisnerosa</strong> (basisty <strong>Om</strong>) był to pracowity rok. Oprócz <strong>God is Good</strong> razem z m.in. <strong>Scottem Kellym</strong> z <strong>Neurosis</strong> wydał album pod szyldem <strong>Shrinebuilder</strong>, o którym może kiedy indziej, bo to temat na dłuższe dywagacje. Najnowszy album duetu nieco różni się od wcześniejszych. Mniej tu stonerowych zagrywek i ścian basu, a więcej orientalnych dźwięków. Zmiana perkusisty wyszła moim zdaniem na dobre razem z panem <strong>Amosem</strong> były basista legendarnego <strong>Sleep</strong> stworzył jedną z najlepszych swoich płyt, która ocieka klimatem bliskiego wschodu, roznegliżowanych tancerek, dziwnymi ziółkami i mglistą psychodelią.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/07/echoes-of-yul-echoes-of-yul/">9. Echoes of Yul &#8211; Echoes of Yul</a></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/echoes_of_yul-echoes_of_yul.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Najlepszy polski debiut tego roku. Duet z Opola wywarł na mnie ogromne wrażenie i narobił smaku na więcej. Ponoć pracują już nad następnym albumem i bardzo dobrze, bo mają potencjał. Gęste pejzaże malowane przesterami i zgrabnie dobraną elektroniką sprawiają, że ciężko się oderwać od tego albumu. Plusy również za świetną okładkę i ciekawy <a href="http://www.youtube.com/watch?v=xQCmyxXW0f4">teledysk</a> do utworu &#8220;<strong>Midget</strong>&#8220;.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>8. Cobalt &#8211; Gin</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/cobalt_gin_big.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Niezwykle udany mariaż post-metalu z blackiem, tym amerykańskim. Wyróżnia się przede wszystkim grą perkusji. Ciekawie wypadają również wplecione w np. &#8220;<strong>Pregnant Insect</strong>&#8221; wokalizy przypominające indiańskie zaśpiewy czy folkowy motyw zamykający album. Szkoda tylko, że jest tego tak mało, bo wokal sam w sobie nie jest zbyt ciekawy, ot blackowy skrzek w większości. Nie ujmuje to na szczęście nic z przytłaczającej, dusznej atmosfery, pozostaje jedynie rysą na niemal idealnej karoserii tego tworu.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>7. Buried Inside &#8211; Spoils of Failure</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/1980521.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Po poznaniu ich poprzedniego albumu pt. <strong>Chronoclast</strong> miałem ogromny apetyt na nowe wydawnictwo. Najnowszy album panów z Ottawy jednak znacząco różni się od poprzednika. Nie ma już takiej nawałnicy dźwięków, tempo jest wręcz ślimacze, jednak wynagradzane jest  nam to jak zwykle świetnymi melodiami i grą perkusji z łamańcami nadgarstków niczym <strong>Brann Dailor</strong> na <strong>Remission</strong>. Są oczywiście momenty nawiązujące do poprzedniego albumu grupy (vide &#8220;<strong>VII</strong>&#8220;), poza tym ciągle do czynienia mamy z nieco patetycznymi klimatami, które apogeum osiągają w końcówce &#8220;<strong>V</strong>&#8220;. Niektórych ten patos i skrajnie emocjonalne granie może odrzucić, ale mnie, wprost przeciwnie, przyciąga. Mimo że już mniej wyróżniający się, to  nadal post-hardcore/sludge na wysokim poziomie.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>6. Kylesa &#8211; Static Tensions</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/kylesa-static-tensions.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Jedno z milszych zaskoczeń ubiegłego roku. Mimo iż znałem wcześniej <strong>To Walk a Middle Course</strong>, który oceniam na minimalnie niższym poziomie, nie spodziewałem się tak dobrego albumu. Dwie perkusje sieją niezły zamęt, podobnie jak obie gitary &#8211; gra tych dwóch duetów &#8211; pałkerów i wioślarzy &#8211; stanowi o sile tego albumu. Dorzućmy do tego bardzo ciekawe brzmienie gitar i power porównywalny z tym zawartym na <strong>Death Is This Communion</strong> <strong>High on Fire</strong>, a mamy twór kompletny, niemal bez słabych punktów. Kapela pokazała ciągle siedzący w niej potencjał i moc, którą są w stanie z siebie wydobywać. Z pewnością będę często wracał do tego płyciwa..</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>5. A Storm of Light &#8211; Forgive Us Our Trespasses</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/astormoflightcover.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>A to jeszcze większe zaskoczenie. Poprzedni album nie wyróżniał się właściwie niczym na tle kapel neurosiso-podobnych. Najnowszy pokazał potencjał drzemiący w zespole. Ciekawe są bardzo melodyjne partie wokalne. Poza tym wyróżnia się też nieco niezwykle umiejętnie zastosowaną elektroniką, która nie wychyla się na pierwszy plan, lecz chowa się nieco z boku świetnie dopełniając resztę instrumentarium. Reszta składowych jest już raczej typowa dla sludge&#8217;u jednak zagrana na najwyższym poziomie: zręcznie budowane napięcie, stosowanie wyciszeń, by po chwili uderzyć ze zdwojoną siłą, powolne wwiercanie się w umysł słuchacza. Ogromny skok wykonali przez ten rok, a <strong>Josh Graham</strong> zamknął usta tym, którzy mówili by dał sobie spokój z graniem i pozostał przy robieniu wizualizacji m.in. dla <strong>Neurosis</strong>.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4. Dub FX &#8211; Everythinks a Ripple</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Dub_FX_Everythinks_A_Ripple.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Czwarte miejsce głównie za technikę tworzenia: poprzez nagrywanie pojedynczych beatboxowych beatów, przepuszczanie przez masę efektów i nakładanie na siebie, aż do wykrystalizowania się całego podkładu i to wszystko na żywo. Ciepłe, pozytywne emocje przelane na słuchaczy za pomocą dubowo-reggaowych melodii podlanych nutką hip-hopowych rytmik i rapem. Przez długi czas nie mogłem uwierzyć, że aż tak mi się spodobało.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>3. Greymachine &#8211; Disconnected</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/gmd.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Nowa nazwa na poletku sludge/industrial. O tworzących go muzykach ciężko jednak mówić w kontekście debiutów. Bo jak tu nazwać żółtodziobem <strong>Aarona Turnera</strong> czy <strong>Justina K. Broadricka</strong>. Ten drugi po latach pipczenia z <strong>Jesu</strong> (tak, nie przepadam za tym zespołem) postanowił (w końcu) nawiązać do jednego ze swoich pierwszych projektów &#8211; <strong>Godflesh</strong>. Tak więc, podobnie jak w przypadku tego protoplasty sludge metalu, na Disconnected mamy do czynienia z chmurą przesterów, zgrzytów, pogłosów, szumów, charczącym basem, walcowatymi tempami. Ogólnie klimat zardzewiałej fabryki ewentualnie laboratoria nazistów pracujących nad nową bronią mającą rozetrzeć w pył wojska aliantów. Dehumanizacja i pranie mózgu, czyli coś z czego JK jest szczególnie znany.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/25/l-u-c-3989/">2. L.U.C &#8211; Zrozumieć Polskę 39/89</a></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/luc.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Ostatnio pojawia się u mnie znacznie rzadziej, po kilkunastu odsłuchaniach zaraz po premierze, jednak nadal to czołówka poprzedniego roku. Do tego jedna z ciekawszych, a obok <strong>Everythinks a Ripple</strong> <strong>Dub FX</strong> najciekawsza w ubiegłym roku, metoda produkcyjna poprzez wplecenie sampli z przemówieniami najważniejszych polskich osobistości zawartego w tytule pięćdziesięciolecia. Szkoda, że ciągle musimy czekać na zapowiedziane &#8220;<em>kinowy film muzyczny oraz wizualizowane widowisko z muzyką na żywo</em>&#8220;.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/19/converge-axe-to-fall/">1. Converge &#8211; Axe To Fall</a></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/front.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>I tak dochodzimy do samego topu 2009 roku. Najlepsza w ubiegłym roku? Na pewno najczęściej przeze mnie słuchana i chyba najwięcej przyjemności mi dostarczająca. Bardziej przystępny i przebojowy <strong>Converge</strong> &#8211; ta zmiana nie wyszła im w cale na złe. Mniej tutaj emocji i rozpaczy znanej choćby z ich opus magnum &#8211; <strong>Jane Doe</strong>, więcej za to chwytliwych momentów jak np. riff z &#8220;<strong>Dark Horse</strong>&#8221; czy solówka z &#8220;<strong>Reap What You Saw</strong>&#8220;. Szaleństwo za to pozostało i ciągle nie jestem w stanie usiedzieć na dupie słuchając <strong>Bannona</strong> i spółki. Właściwie nie dostrzegam mankamentów tej płyty. Jedynym sensownym, który usłyszałem i z którym jestem w stanie się w pewnym stopniu zgodzić, jest obecność dwóch ostatnich utworów. Nie to, że są złe, bo wprost przeciwnie (wejście ostrzejszych gitar pod koniec &#8220;<strong>Cruel Bloom</strong>&#8221; chyba już zawsze będzie powodować u mnie ciary na plecach, do tego <strong>Von Till</strong> na featuringu) &#8211; są świetne, ale może lepiej by się stało gdyby jeden z nich został jakimś bonusem, a zamiast niego w normalnym wydaniu albumu znalazłby się jakiś szybszy numer. Ale to tylko czepianie się na siłę. Siekiera opadała dosyć powoli, ale w końcu opadła na dobre i najnowsze wydawnictwo Converge &#8220;weszło&#8221; w końcu idealnie.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h2><strong>Converge &#8211; Cruel Bloom</strong></h2>
<blockquote><p>Długo myślałem nad utworem roku, bo było kilka(naście) naprawdę wartych tego miana utworów w tym roku. Pisząc jednak to podsumowanie i przesłuchując po raz kolejny topowe płyty roku 2009 doszedłem do wniosku, że dziwnym byłoby wstawić tu inny kawałek. Przy okazji omawiania <strong>Axe To Fall</strong> już napisałem zdanko o &#8220;<strong>Cruel Bloom</strong>&#8220;, więc nie będę się powtarzał. Słuchajcie:</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<h2><strong>Cult of Luna &#8211; Fire Was Born</strong></h2>
<blockquote><p>I nie znalazłem w końcu teledysku godnego miana najlepszego w ubiegłym roku. Było parę dobrych czy nawet bardzo dobrych, jednak myślę, że gdyby któryś utwór z tego DVD Szwedów miałby promować album w stacjach muzycznych, robiłby to równie dobrze a nawet lepiej niż najlepsze video ad 2009. Z powodów dla których wymienię przede wszystkim bezbłędne wykonanie utworów, niemal studyjne brzmienie i niezłą pracę świateł. Kto nie ma eargasmu słuchając choćby końcówki &#8220;<strong>Ghost Trail</strong>&#8221; ten ciapa!</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<h2><strong>Śmierć Michaela Jacksona</strong></h2>
<blockquote><p>Smutne to wydarzenie, ale cóż poradzić, skoro żadne inne czy to koncert, czy jakiś reunion, albo płyta, nie przybrało takich rozmiarów. Zapewne to zasługa mediów, ale o ich zachowaniu szkoda gadać (nienawiść na godzinę przed, uwielbienie na godzinę po newsie o śmierci Jacko), jednak taką popularnością MJ cieszył się tylko w latach największej świetności. Z drugiej strony można powiedzieć, że taki skok sprzedaży płyt i ilości zadeklarowanych fanów, po śmierci takiej gwiazdy to norma. Sam jego twórczość znam tylko w małym procencie, ale rozumiem smutek wielbicieli. Szkoda tylko, że pewnie nieprędko dadzą mu przysłowiowy święty spokój.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Zawód roku</h1>
<h2><strong>Mastodon &#8211; Crack The Skye</strong></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/mastodon-crack-the-skye-jpg.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Aż się posłużę rozmową z kumplem (pozdro!) na gg, tak mi się nie chce pisać o tej płycie&#8230;</p>
<blockquote><p>Adi 21:30:29<br />
a o co Ci chodzi z &#8220;<strong>Crack the skye</strong>&#8220;?<br />
Ja 21:30:54<br />
w sensie dlaczego nie lubię?<br />
Adi 21:31:06<br />
no tak<br />
Ja 21:32:43<br />
głównie pewnie dlatego, że zwykle po przesłuchaniu poprzednich albumów <strong>Mastodona</strong> szukałem swojego mózgu w piętach, taki był rozkurw, moc, niesamowita siła, a przed premierą CTS się trochę tych albumów nasłuchałem. i był niedosyt, że odeszli od takiej stylistyki<br />
Ja 21:33:51<br />
poza tym dla mnie Mastodon to była taka wyższa szkoła jazdy, kolesie, którzy nie szukali łatwych rozwiązań kompozycyjnych czy przy tworzeniu melodii<br />
Ja 21:34:22<br />
a tu wyskoczyli z takim &#8220;<strong>Quintessence</strong>&#8221; albo &#8220;<strong>The Czarem</strong>&#8221;<br />
Ja 21:35:00<br />
jest parę pozytywów<br />
Ja 21:35:16<br />
w postaci kawałków &#8220;<strong>Crack The Skye</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Oblivion</strong>&#8221;<br />
Adi 21:35:29<br />
ja mimo wszystko dostrzegam wiele podobieństw i jednak mi sie podoba<br />
Ja 21:35:37<br />
ale nie zdołały mi one przesłonić nietrafionych, moim zdaniem, pomysłów<br />
Ja 21:36:44<br />
podobieństwa oczywiście są, bo styl charakterystyczny styl raczej zachowali, ale brakuje mi tego ciężaru z &#8220;<strong>Remission</strong>&#8221; chociażby czy mnogości eksperymentów z &#8220;<strong>Blood Mountain</strong>&#8220;</p></blockquote>
</blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>L.U.C &#8211; 39/89</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/10/25/l-u-c-3989/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/10/25/l-u-c-3989/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 13:44:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[hip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[trip-hop]]></category>
		<category><![CDATA[nu-jazz]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=939</guid>
		<description><![CDATA[
Jaką falę komentarzy wywołał kawałek &#8220;40:1&#8221; grupy Sabaton wszyscy pamiętamy. Streścić je wszystkie można mniej więcej tak: fajnie, że szwedzki zespół śpiewa o &#8220;polskich Termopilach&#8221;, ale to wstyd, że Polacy tego nie zrobili wcześniej. Że nie propagują w swojej muzyce tak bogatej polskiej historii. Że właściwie jej nie znamy, skoro mało kto wcześniej słyszał o [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img338.imageshack.us/img338/1038/jaaaa14ws0.jpg" alt="ds" /><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/luc.jpg" alt="luc" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>J</strong></span>aką falę komentarzy wywołał kawałek &#8220;<strong>40:1</strong>&#8221; grupy <strong>Sabaton</strong> wszyscy pamiętamy. Streścić je wszystkie można mniej więcej tak: fajnie, że szwedzki zespół śpiewa o &#8220;polskich Termopilach&#8221;, ale to wstyd, że Polacy tego nie zrobili wcześniej. Że nie propagują w swojej muzyce tak bogatej polskiej historii. Że właściwie jej nie znamy, skoro mało kto wcześniej słyszał o bitwie pod Wizną. Ktoś jednak wziął te sprawy w swoje ręce i stara się dźwiękiem wyłożyć historię lat 1939-1989. Tym kimś jest <strong>Łukasz Rostowski</strong>, znany szerszej publiczności jako <strong>L.U.C</strong>.</p>
<p><span id="more-939"></span></p>
<p>Czym jest najnowsze wydawnictwo jednego z założycieli <strong>Kanału Audytywnego</strong>? Zacytuję tutaj dwa zdania z wkładki do płyty:</p>
<blockquote><p>Album ten jest pierwszym etapem produkcji multimedialnego widowiska, które kreować ma swój przekaz poprzez połączone siły czterech dziedzin sztuki: muzyki, słowa, filmu i grafiki. Projekt ma zaistnieć jako kinowy film muzyczny oraz wizualizowane widowisko z muzyką na żywo.</p></blockquote>
<p>Rozumie się samo przez się, że najważniejsze na tej płycie jest słowo. L.U.C jednak tym nie nawija w ani jednym kawałku. Oddał mikrofon m.in. ekhem&#8230; <strong>Starzyńskiemu</strong>, <strong>Wałęsie</strong>, <strong>Wojtyle</strong> i <strong>Jaruzelskiemu</strong>. O co chodzi? Otóż na &#8220;<strong>39/89</strong>&#8221; przywołane zostały najważniejsze cytaty z tego półwiecza. Mamy fragment słynnej homilii z pierwszej pielgrzymki do ojczyzny Jana Pawła II ze słynnym &#8220;<em>Niech zstąpi Duch Twój&#8230;</em>&#8220;, jest komunikat gen. Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego, są cytaty z obrad okrągłego stołu. Oprócz tych słów, które przeszły do historii pojawiają się też np. komunikaty radiowe czy fragmenty kronik filmowych. Już pojawiają się głosy, żeby puszczać tę płytę na lekcjach w szkole.</p>
<p>Jaki jest tego efekt oprócz przywołania kluczowych wydarzeń od wybuchu II wojny światowej poczynając na wydarzeniom roku 1989 kończąc? L.U.C składa hołd &#8220;<em>tytanowym rodakom, którzy jako pierwsi sprzeciwili się i walczyli dzielnie na całym świecie z największymi zbrodniarzami historii ludzkości</em>&#8221; i robi to w najlepszy sposób, w jaki mógł to zrobić muzyk. Jest tutaj oczywiście dużo patosu, są fragmenty wręcz pompatyczne (&#8220;<strong>Przbudzenie Boga 1978</strong>&#8220;, &#8220;<strong>Tribute to Lech Wałęsa</strong>&#8220;), ale moim zdaniem wszystko jest jednak utrzymane w dobrym smaku. O dziwo nie został nadużyty &#8220;<strong>Mazurek Dąbrowskiego</strong>&#8220;. Jego melodia pojawia się tylko w dwóch miejscach i nie na dłużej niż kilka sekund. Mr. Rostowski stara się wprowadzać słuchacza w stan zadumy również nieco wstrząsającymi opisami: czy to wołanie nie o pomoc, lecz o amunicję (wiersz &#8220;<strong>Żądamy amunicji</strong>&#8221; <strong>Zbigniewa Jasińskiego</strong> recytowany w &#8220;<strong>Tribute to Stefan Starzyński</strong>&#8220;), opis przejścia strajkujących niosących poległego stoczniowca w &#8220;<strong>Gadające mordy 1968-1970</strong>&#8220;) czy relacja z miejsca śmierci ks. Popiełuszki. Od patetycznych klimatów L.U.C odchodzi w paru tylko utworach by pośmiać się z absurdów PRL. Słyszymy o ponad tysiącu kilometrów autostrad w roku 1990, podwieszanych domach, Sześciomieście, do którego miało się rozrosnąć Trójmiasto do roku 2000, o tym, że &#8220;<em>Łazienka gazowa, trumienka gotowa</em>&#8221; i że &#8220;<em>Bardzo dużo desek</em>&#8220;. Oj potrzebne są te chwile wytchnienia od przepoważnej atmosfery w innych utworach.</p>
<p>A co zostaje samej muzyki? Tak naprawdę niewiele, bo jest ona głównie tłem. Ogólnie wszystko rozbija się o trip-hop i muzykę filmową: są łamane rytmy i melodyjne smyczki, chwile wyciszenia i miliardy dźwięków na sekundę. Dobrze, że wszystkie podkłady trzymają wysoki poziom. Choć niektórzy mogą się czepiać przesadnej inspiracji &#8220;<strong>Clubbed to Death</strong>&#8221; <strong>Dougana</strong> w &#8220;<strong>A więc wojna</strong>&#8220;. Spotkać można też trochę nowoczesnego jazzu spod znaku <strong>Skalpela</strong> czy <strong>DJ Shadow</strong> z ery &#8220;<strong>Endtroducing</strong>&#8220;.</p>
<p>Niby nie powinno się oceniać niekompletnego dzieła, bo wspomniane film i wizualizacje dopiero powstają (za ich produkcje odpowiedzialne jest studio <strong>Platige Image</strong>, z którym współpracuje sam <strong>Tomasz Bagiński</strong>), ale ta płyta zasługuje na ocenę, najwyższą ocenę. No prawie. Możesz usiąść Łukasz, piątka z minusem. A w winylowej skali:</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 9/10</strong> <span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Polski Honor&#8221; &#8211; 2:19</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sześć Milionów Morderstw&#8221; &#8211; 2:08</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qeRFCCn6dS8">A Więc Wojna</a>&#8221; &#8211; 5:47</strong></li>
<li><strong>&#8220;Tribute To St4efan Starzyński&#8221; &#8211; 6:03</strong></li>
<li><strong>&#8220;Pamiętnik Niezliczonych Zbrodni&#8221; &#8211; 2:57</strong></li>
<li><strong>&#8220;Płonie Forte Chopina&#8221; &#8211; 1:04</strong></li>
<li><strong>&#8220;Pyrrusowa Klęska&#8221; &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8220;Radosna Katastrofa 1948&#8243; &#8211; 2:22</strong></li>
<li><strong>&#8220;Pięćdziesiąt Tysięcy Morderstw&#8221; &#8211; 1:06</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=NuKgtzgrUMY&amp;feature=related">Do Roboty Już Bez IQ</a>&#8221; &#8211; 2:50</strong></li>
<li><strong>&#8220;Everest Hipokryzji&#8221; &#8211; 2:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;Odmóżdżanie Adypinowe&#8221; &#8211; 3:43</strong></li>
<li><strong>&#8220;Gadające Mordy 1968-1970&#8243; &#8211; 5:06</strong></li>
<li><strong>&#8220;Wizerunek Firmy PRL&#8221; &#8211; 3:11</strong></li>
<li><strong>&#8220;Przebudzenie Boga 1978&#8243; &#8211; 4:59</strong></li>
<li><strong>&#8220;Kilkadziesiąt Morderstw Do Wolności 1981&#8243; &#8211; 6:06</strong></li>
<li><strong>&#8220;Bitwa Na Słowa &#8211; Okrągłe Zwycięstwo&#8221; &#8211; 4:09</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=pBH_hDzSR3M&amp;feature=related">Tribute To Lech Wałęsa</a>&#8221; &#8211; 4:35</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 66:09</strong></p>
<p><strong>Premiera: 17 września 2009</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/10/25/l-u-c-3989/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Echoes of Yul &#8211; Echoes of Yul</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/10/07/echoes-of-yul-echoes-of-yul/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/10/07/echoes-of-yul-echoes-of-yul/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Oct 2009 18:53:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[drone]]></category>
		<category><![CDATA[experimental]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=919</guid>
		<description><![CDATA[
Czym polski ciężki metal stoi? Behemothem! Taka odpowiedź pierwsza się ciśnie na usta. A poza tym? Stary, ale jary Vader, porządne Virgin Snatch i Acid Drinkers, blackowy all-star band Vesania, oniryczno-progresywne Riverside (choć temu chyba bliżej do rocka, ale niech będzie) oraz grindcore&#8217;owa Antigama. A czym polski post-metal stoi? Zdobywającym coraz większe uznanie za granicą [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img338.imageshack.us/img338/1038/jaaaa14ws0.jpg" alt="ds" /><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/echoes_of_yul-echoes_of_yul.jpg" alt="doom" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>C</strong></span>zym polski ciężki metal stoi? <strong>Behemothem</strong>! Taka odpowiedź pierwsza się ciśnie na usta. A poza tym? Stary, ale jary <strong>Vader</strong>, porządne <strong>Virgin Snatch</strong> i <strong>Acid Drinkers</strong>, blackowy all-star band <strong>Vesania</strong>, oniryczno-progresywne <strong>Riverside</strong> (choć temu chyba bliżej do rocka, ale niech będzie) oraz grindcore&#8217;owa <strong>Antigama</strong>. A czym polski post-metal stoi? Zdobywającym coraz większe uznanie za granicą i mającym już mocną pozycję w kraju slude&#8217;owym <strong>Blindeadem</strong> i matematycznymi połamańcami spod znaku <strong>Kethy</strong> i <strong>Mothry</strong>. Do tego grona powinni wkrótce dołączyć panowie z <strong>Echoes of Yul</strong>, których debiutancki krążek ukazał się w tym roku.</p>
<p><span id="more-919"></span></p>
<p>Ciągle mało jest w naszym kraju zespołów tworzących ekstremalnie ciężkie ściany dźwięku, mimo że jest zainteresowanie gatunkami pokrewnymi do sludge&#8217;u i drone&#8217;u. Teoretycznie więc łatwiej jest się wybić nagrywając po prostu dobry materiał. Dwóm opolanom się to z pewnością udało.</p>
<p>Z czym się je Echoes of Yul? Jest tu trochę <strong>Godflesha</strong> z ekstremalnie ciężkimi riffami i odhumanizowanymi rytmami perkusji (utwór &#8220;<strong>Clear</strong>&#8221; chociażby). Na self-titled zawitało też dużo drone&#8217;u: odmęty dźwięków przelewające się przez uszy słuchacza robią wrażenie. Panowie Śliwa i Leśkiewicz z pewnością często słuchają <strong>Sunn O)))</strong>, <strong>Earth</strong> i <strong>Nadji</strong>, bo czuć, że inspirowali się tymi zespołami na kilometr. Pojawia się też trochę noise&#8217;u: charczące, tłuste basy (świetny w &#8220;<strong>Walking Skeletons</strong>&#8220;, prawie jakby <strong>Cisneros</strong> z <strong>Om</strong> wpadł na ficzering, czy &#8220;<strong>Pony</strong>&#8220;), przytłumione wokale na skraju słyszalności i rozkręcone do granic możliwości przestery. Wspomniałem o wokalach. Ogólnie mało się ich pojawia na płycie, ale jeśli już są to nie tylko idealnie wpasowują się w klimat i dodają wszystkiemu smaczku, czasem stanowią o sile danego utworu, jak jest np. w &#8220;<strong>Or</strong>&#8221; &#8211; moim faworycie z &#8220;EoL&#8221;, gdzie użyto świetnego sampla. Najczęściej wygląda to tak, że powtarzany jest jakiś charakterystyczny wers co wprowadza w niezły trans. Duet sam w sobie chyba głosu nie używa, jednak rozwiązanie w postaci sampli sprawdza się idealnie, między innymi dlatego, że ładnie urozmaica muzykę.</p>
<p>Padło drugie słowo-klucz, czyli &#8220;sample&#8221;, więc słówko na temat elektroniki na albumie: jest i wspaniale uzupełnia się z całym instrumentarium. Nieeksponowane na pierwszy plan dźwięki pogłębiają pewien niepokój zbudowany przez pracę gitar. Często, żeby to dosłyszeć, naprawdę trzeba się wsłuchać, lecz wtedy można odkryć całe piękno tego krążka. Kolejny plus na koncie Echoes of Yul.</p>
<p>Dorzucam kolejny, ogromny za wspaniały klimat i maluje mi się wysoka ocena końcowa. Zespół ma w sobie ogromny potencjał, oni z pewnością mają talent. Z niecierpliwością czekam na ich kolejne wydawnictwo.</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 8+/10</strong> <span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Midget&#8221; &#8211; 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8220;From Infinity to Infinity&#8221; &#8211; 8:43</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=USY_UP4FSaY&amp;feature=related">Clear</a>&#8221; &#8211; 5:27</strong></li>
<li><strong>&#8220;Third Time&#8221; &#8211; 6:59</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=I4F7eE5yvY0">Or</a>&#8221; &#8211; 8:15</strong></li>
<li><strong>&#8220;Walking Skeletons&#8221; &#8211; 	5:35</strong></li>
<li><strong>&#8220;Everyone&#8217;s Midget&#8221; &#8211; 0:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Square Faces&#8221; &#8211; 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8220;Pony&#8221; &#8211; 6:13</strong></li>
<li><strong>&#8220;Ape&#8221; &#8211; 7:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;Open&#8221; &#8211; 7:41</strong></li>
<li><strong>&#8220;32 (Everlasting Drifting)&#8221; &#8211; 11:54</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 76:41</strong></p>
<p><strong>Premiera: 30 czerwca, 2009<br />
</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/10/07/echoes-of-yul-echoes-of-yul/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Buried Inside &#8211; Chronoclast</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/09/25/buried-inside-chronoclast/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/09/25/buried-inside-chronoclast/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 25 Sep 2009 17:52:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[metalcore]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=827</guid>
		<description><![CDATA[  
Nie mam pojęcia jak zacząć ten wpis. Napisałem pierwsze zdanie i zaraz je usunąłem nie wiedząc jak połączyć je z drugim. No to zacznę tak jak panowie z Buried Inside na albumie „Chronoclast”. Albumie, którą wstrząsnął mną do cna, zrównał do poziomu gruntu, zamienił w gruz nawet fundamenty. Rzadko doświadczamn takiego stanu. Ostatnią [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="ds" /><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2009/09/Buried-Inside-Chronoclast.jpg" alt="doom" width="200" height="200" /> <span style="font-size:24px;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-size:24px;"><strong>N</strong></span>ie mam pojęcia jak zacząć ten wpis. Napisałem pierwsze zdanie i zaraz je usunąłem nie wiedząc jak połączyć je z drugim. No to zacznę tak jak panowie z <strong>Buried Inside</strong> na albumie „<strong>Chronoclast</strong>”. Albumie, którą wstrząsnął mną do cna, zrównał do poziomu gruntu, zamienił w gruz nawet fundamenty. Rzadko doświadczamn takiego stanu. Ostatnią płytą, którą zapętliłem sobie po pierwszym przesłuchaniu była „<strong>The Galilean Satellites</strong>” <strong>Rosetty</strong>, a skończyło się na dwóch przesłuchaniach z rzędu. Tutaj postanowiłem posłuchać czegoś innego dopiero po czterech odsłuchaniach.</p>
<p><span id="more-827"></span></p>
<p>Czym mnie panowie z Ottawy tak zauroczyli? Przepychem i patosem. Wszystko to co usłyszałem na „Chronoclast” było zawarte już w twórczości innych zespołów. A to dało się zauważyć inspiracje <strong>Cult of Luna</strong> (szczególnie podniosłymi momentami), a to tuzami sludge’u w postaci <strong>Neurosis</strong>, gdzieniegdzie jakiś grindcore się pojawiał, a zwolnienia, swoiste chwile na złapanie oddechu przed kolejną szaleńczą jazdą, są zaczerpnięte niczym z płyt <strong>Isis</strong>.</p>
<p>Tych zwolnień jest bardzo mało. Nie ma tutaj powolnego wprowadzania w klimat (o nim za chwilę). Dzieje się na tej płycie sporo. Praktycznie nie da się wyodrębnić jakiegoś punktu kulminacyjnego, wokół którego budowana zostaje reszta kompozycji. O ile nie lubię zbytniego rozdrabniania się w kwestii szufladek, to określenie „chaotic sludge” wydaje się tutaj najwłaściwsze. Warto jednak nadmienić, że jeśli spowolnienia się pojawiają, to sieją spustoszenie nie mniejsze niż szybkie fragmenty. Na przykład smyczkowy motyw z „<strong>Reintroduction</strong>”.</p>
<p>Zacząłem mówić o klimacie. Jak najbardziej właściwie określa się płytę „<strong>F♯A♯∞</strong>” zespołu <strong>Godspeed You! Black Emperor</strong>? Otóż „muzyką końca świata”. Co jednak spowodowało zagładę naszej cywilizacji? Jak to wyglądało? Jakie cierpienie przyniosło? Jakie zamieszanie wywołało? O tym do posłuchania na „Chronoclast”. Ciągły armaggedon szalejącej perkusji (miejscami gra <strong>Michaela Godbouta</strong> przypomina nawet odjazdy <strong>Branna Dailora</strong> z <strong>Mastodon</strong>), riffy niczym rosyjskie, amerykańskie, chińskie i inne bomby atomowe wybuchające na całym świecie, wokal skupiający w sobie cierpienie miliardów istnień (a śpiewa się tu o ciekawych rzeczach &#8211; warto poczytać te liryki). I te niepokojące zwolnienia potęgujące uczucie bezsilności, zmuszające do zastanawiania się, co wydarzy się za chwilę. A może to już koniec? Pewnie za bardzo się rozpędziłem, pewnie przesadzam, mówię zbyt obrazowo, ale cóż – ta muzyka tak na mnie oddziałuje, a przecież wielu twórcom chodzi o to by wywierać wpływ na emocje słuchaczy. Kolesiom z Buried Inside udaje się to jak mało komu.</p>
<p>Zakończę równie nagle jak zacząłem: wynocha do sklepów albo na last.fm, gdzie znajdziecie cały album do posłuchania za darmo! Ale to już! Po co przewijasz jeszcze tą stronę w dół? Do sklepu, powiedziałem!</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 10/10</strong> <span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Introduction&#8221; &#8211; 2:51</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=WPEdf5r2CBI&amp;feature=related">Time as Ideology</a>&#8221; &#8211; 3:14</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Methodology&#8221; 2:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Surrogate Religion&#8221; &#8211; 7:12</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Jnd5q3Feui0">Time as Imperialism</a>&#8221; &#8211; 4:24</strong></li>
<li><strong>&#8220;Reintroduction&#8221; &#8211; 2:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Abjection&#8221; &#8211; 4:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Automation&#8221; &#8211; 0:56</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Commodity&#8221; &#8211; 5:50</strong></li>
<li><strong>&#8220;Time as Resistance&#8221; &#8211; 6:15</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 40:00</strong></p>
<p><strong>Premiera: 1 lutego, 2005</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/09/25/buried-inside-chronoclast/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
