<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; MastaBanana</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/mastabanana/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Thu, 13 Oct 2011 22:49:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Mastodon &#8211; The Hunter</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Oct 2011 18:13:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[heavy psych]]></category>
		<category><![CDATA[progressive metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3298</guid>
		<description><![CDATA[Jest to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (dowód!), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodon-the-hunter.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>J</strong></span>est to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodą.jpg">dowód!</a>), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę (wczorajszą) i ostało się tylko radio pośród czterech ścian. Nuda ma też swoje plusy: w końcu po dwóch miesiącach coś się na tym śmiesznym blogu pojawiło nowego. No i żeby nie było: temat wybierany na siłę nie był, bo oto na świat przyszło kolejne dziecko panów z <strong>Mastodon</strong>.</p>
<p><span id="more-3298"></span></p>
<p>Po rozczarowującym (dla mnie) &#8222;<strong>Crack the Skye</strong>&#8221; mogłem mieć obawy co do nowego wydawnictwa tego zespołu. A tu się jeszcze okazuje, że za album ma odpowiadać producent <strong>Eminema</strong>, potem pokazują jakąś paskudną okładkę&#8230; Jednak wraz z sensowniejszymi przeciekami ze studia w postaci paru utworów mgła niepewności powoli się rozwiewała. I tak zostałem najpierw zauroczony &#8222;<strong>Black Tongue</strong>&#8222;, który otwiera &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;. Mocne uderzenie na sam początek, aczkolwiek dalekie od rzeźni z &#8222;<strong>Remission</strong>&#8222;. Te czasy już chyba nie powrócą, na nieszczęście co poniektórych fanów. Co się rzuciło w uszy już przy tym pierwszym kawałku to świetne wokale (co potwierdza reszta płyty). Do tego solówki&#8230; Bardzo soczyste, melodyjne, nie puste &#8222;byle szybciej&#8221;, ale naprawdę wiele wnoszące do poszczególnych kompozycji, o uzasadnionej obecności, odpowiednim umiejscowieniu i liczebności. Dalej jest &#8222;<strong>Curl of Burl</strong>&#8221; &#8211; singiel promujący album z kolejnym pokręconym teledyskiem. Kawałek prosty, banalny, z chwytliwym refrenem. Taki mastodonowy pop w sam raz do radia, nawet się nie drą. Ale jakie to jest kurewsko chwytliwe!</p>
<p>&#8222;Chwytliwe&#8221; to może być słowo klucz do rozpoznania tego albumu. To może być powód, dla którego trudno mi go wyrzucić z playlisty. Ciężko mi znaleźć inny czynnik, którym można wytłumaczyć to zjawisko. Każdy kawałek to potencjalny hicior: czy to &#8222;<strong>Blasteroid</strong>&#8221; nieco w stylu <strong>The Dillinger Escape Plan</strong>, &#8222;<strong>Stargasm</strong>&#8221; z odpowiednim dla tytułu intrem, melodyjny &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;, najcięższy &#8222;<strong>Spectrelight</strong>&#8221; czy liryczny &#8222;The Sparrow&#8221; zamykający krążek. Przy tym każdy kawałek jest inny od poprzedniego, ciężko mówić o jakichkolwiek zapychaczach i płyta od początku do końca wchodzi elegancko. A potem znowu. I znowu. I znowu&#8230; &#8222;The Hunter&#8221; zdaje się operować prostszymi środkami niż poprzednicy. Daleko mu jednak do popadania w przesadny banał. Po prostu muzycy odeszli od ekstremalnych, a udali się w stronę melodii i ogólnej &#8222;piosenkowatości&#8221;.</p>
<p>Tak więc Mastodon kontynuuje swoją ewolucję. Jeśli za początek drogi obrać omawiane niedawno na łamach winyla <strong><a href="http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/">Lethargy</a></strong> &#8211; prostacką mathcore&#8217;ową rzeźnię, przez miażdżące, szalone &#8222;Remission&#8221;, kopiącego w dupsko &#8222;<strong>Leviathana</strong>&#8222;, mające wiele twarzy &#8222;Blood Mountain&#8221;, po odpłynięcie w progresywne rejony na &#8222;Crack the Skye&#8221; i kontynuację tej podróży na &#8222;The Hunter&#8221; zastanawia mnie kolejny przystanek. Trudno przewidzieć co spłodzą następnym razem, ale z całą pewnością będzie to stuprocentowy Mastodon. Ten zespół wyrobił sobie już dawno swój styl i na każdym albumie wyraźnie słuchać ten mastodonowy pierwiastek. To chyba dobrze, że już parę dni po premierze chce się kolejnego wydawnictwa? Czy to już przesycenie nowością?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 8+/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Black Tongue&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_profilepage&amp;v=lAihDAJX8Ow">Curl of the Burl</a>&#8221; &#8211; 3:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blasteroid&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Stargasm&#8221; &#8211; 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Octopus Has No Friends&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;All the Heavy Lifting&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=FOCPi9bkvOA">The Hunter</a>&#8221; &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dry Bone Valley&#8221; &#8211; 4:00</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thickening&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Creature Lives&#8221; &#8211; 4:41</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spectrelight&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Bedazzled Fingernails&#8221; &#8211; 3:08</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Sparrow&#8221; &#8211; 5:31</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 54:20</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 27 września 2011</strong></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Okiem Eskopado&#8217;u'a:</span></strong></p>
<blockquote><p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="L align=" align="left" /></p>
<p><strong>Mastodoni</strong> powrócili na ziemię z astralnej wycieczki i nie zostali tutaj najlepiej przywitani. Wiara w psychodeliczne odloty, zakręcone koncepty i we wczesnego Mastodona („<em>Early Mastodon was really awesome&#8230;</em>”) nie pierwszy i nie ostatni raz zaburzyła pierwsze wrażenia z obcowania z ich kolejnym albumem, ale ponownie kto się przezywa sam się tak nazywa, a legendy o płytach zyskujących po kilku odsłuchach okazują się prawdziwe. Oni jeszcze nigdy nie brzmieli tak przystępnie i przebojowo jak na <strong>The Hunter</strong> i być może za jakiś czas będzie się mówiło, że jeszcze nigdy nie grali tak zajebiście.<br />
Ocena <strong>8/10</strong>.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lethargy &#8211; It&#8217;s Hard to Write with a Little Hand</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 20:32:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[mathcore]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3254</guid>
		<description><![CDATA[Panowie z Mastodon przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/06/83539.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>anowie z <strong>Mastodon</strong> przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy jeszcze nie było „<strong>Leviathana</strong>” ani nawet „<strong>Remission</strong>”, do dni sprzed pamiętnego koncertu <strong>High on Fire</strong>, na którym <strong>Kelliher</strong> i <strong>Dailor</strong> spotkali <strong>Hindsa</strong> i <strong>Sandersa</strong>. Witamy roku pańskim 1996. Zespół <strong>Lethargy</strong> wydaje właśnie swój debiutancki i jedyny album „<strong>It’s Hard to Write with a Little Hand</strong>”.</p>
<p><span id="more-3254"></span></p>
<p>Lethargy to pierwszy zespół Kellihera i Dailora. Panowie uskuteczniali tam szeroko pojętą jazdę bez trzymanki. Daleko temu jednak do późniejszych dokonań Mastodon. Tutaj mamy do czynienia z mathcorem w czystej postaci. Częste zmiany tempa, pokręcone bity perkusyjne i riffy w stylu „patrz! wskazujący trzymam na czwartym progu, a małym [<em>palcem</em> – dop. poprawność polityczna] dociskam dwunasty”. Panowie ogólnie straszą sillem. Jedni powiedzą sztuka dla sztuki  i ziewną z politowaniem, inni będą się zachwycać technicznym kunsztem muzyków, jeszcze inni (w jakichś 74% przypadków fani pierwszych wydawnictw <strong>Dillingerów</strong>) rzucą się w młyn pod sceną i uwolnią bestię. I o to właśnie  w takiej muzyce chodzi – pozwala się wyszaleć. Jedni się wyszalu… wyszalewywu… wysz… dają upust emocjom przy akompaniamencie różnych thrashów, punków, a są i tacy, którzy to robią słuchając szalonych mathcore’ów. Tak więc fanom „<strong>Crack the Skye</strong>” podziękujemy, na sali niech zostaną słuchacze <strong>Today is the Day</strong>, bo im obok lubujących się w tworach <strong>Billa Weinmana</strong>, ten album powinien się spodobać. Może brak tu tej chorej atmosfery (bo i w składzie nie ma takiego popierdola jak <strong>Austin</strong>), ale podobny poziom szaleństwa jest i mózg TDitD potwierdza, wszak zaprosił później Kellihera i Dailora do współpracy na „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Brakuj też porządnego wokalu i w ogóle więcej wokalu. Dałoby to trochę odetchnąć od tych ciągłych skoków tempa i shredderowych riffów. Wokal, jeśli się już pojawia, niestety nie dodaje szczególnie uroku, niby porządne krzyki, ale więcej jaja by się przydało. Najwięcej zmieściło się go w przedostatnim utworze pt. &#8222;<strong>Among</strong>&#8222;, który chyba jako jedyny mógłby się zmieścić i pasowałby do całego &#8222;Remission&#8221;. Wyróżnia się jeszcze ostatni kawałek, czyli &#8222;<strong>Humorless</strong>&#8222;, a to dzięki industrialowemu zacięciu. Szkoda, że na &#8222;It&#8217;s Hard&#8230;&#8221; nie znalazło się miejsca na więcej kawałków w takim stylu.</p>
<p>Dobra, ale jaki to w ogóle prezentuje poziom? Fani mathcore’owej łupaniny powinni być zadowoleni: multum wymieszanych motywów, ogólny riffowy chaos, który większość nieosłuchanych w temacie odrzuci. Ci, którym odpowiada taka szufladka, niech łapią, inni mogą potraktować co najwyżej jako ciekawostkę na raz, a tak żeby zobaczyć z czego wyewoluował Mastodon, chociaż mogą się poczuć zmęczeni już po drugim kawałku.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 7/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=E46T0Np2nGA">Careborne</a>&#8221; &#8211; 3:19</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humor Me&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Create&#8221; &#8211; 4:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spill&#8221; &#8211; 5:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Erased&#8221; &#8211; 2:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Medley&#8221; &#8211; 7:34</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spineless&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thread&#8221; &#8211; 4:53</strong></li>
<li><strong>&#8222;Among&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humorless&#8221; &#8211; 6:24</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:30</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 1996</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cudze chwalicie, swego nie znacie #1: post-hardcore</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 May 2011 13:39:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[noise rock]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[sludge metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3178</guid>
		<description><![CDATA[Tą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania. Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania.</p>
<p>Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore o sludge&#8217;owo noisowym zabarwieniu reprezentowany przez dziś już nieco zapomnianych wykonawców, których dzieła jednak w dalszym ciągu są warte uwagi. Przygotujcie się więc na duże ilości darcia ryja naraz i ściany przesterowanych gitar.</p>
<p><span id="more-3178"></span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/krzycz.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Krzycz – Trauma</h2>
<p><strong>Neurosis</strong> z czasów „<strong>Souls at Zero</strong>” znamy? Czyli szoku, jak w przypadku pozostałych opisywanych dzisiaj przeze mnie albumów, nie będzie. A te 13 lat temu na polskiej scenie ciężkiej muzyki pewnie był, bo oto nieznany nikomu zespół ze Szczecina nagrywa sludge/post-hardcore&#8217;ową płytę na poziomie daleko wykraczającym poza średnią krajową. „<strong>Trauma</strong>” to przede wszystkim burza przesterowanych gitar i przytłaczających riffów. Oprócz Neurosis na miejscu są również skojarzenia z <strong>Godflesh</strong>. I tak jak u wyżej wymienionych do czynienia mamy z nieprzyjazną, tajemniczą atmosferą. Czynnikiem warunkującym klimat na „Traumie” oprócz wspomnianych gitar są z pewnością świetnie zaaranżowane wyciszenia, w których daje się usłyszeć również instrumenty dęte i klawiszowe oraz sample wszelakiej maści (vide noisowy fragment mszy świętej na początku „<strong>Free Your Mind&#8230; Destroy Your Life</strong>”). Kolejnym bardzo ważnym składnikiem, bez którego nie udałoby się stworzyć tak sugestywnej aury, jest na pewno dobywający się z gardła wokalisty apokaliptyczny (a jakże!) krzyk. „Trauma” to jedyny album w dorobku szczecińskiej grupy. Obecnie dwóch panów współtworzących Krzycz znajduje się na emigracji w Chicago i tam, pod szyldem <strong>Rope</strong>, tworzy ponoć jakąś eksperymentalną odmianę rocka, o czym jednak na własne uszy nie dane mi było się jeszcze przekonać.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/smar.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Smar SW – Samobójstwo</h2>
<p>Szoku mogli doznać słuchacze rzeszowskiej grupy <strong>Smar SW</strong>. Na pierwszych kilku albumach chłopaki bawili się w prosty punk bez zbędnych udziwnień za to z ideologicznymi tekstami. Smar SW zyskał w Polsce sławę występami w Jarocinie i bitwie pomiędzy ochroną a słuchaczami podczas ich koncertu w 1993 roku. Dopiero na przedostatnim swoim dziele „<strong>Świadomość</strong>” wprowadzili nowe elementy charakterystyczne dla post-hardcorowego grania, jednak w dalszym ciągu była to w miarę prosta muzyka. „<strong>Samobójstwo</strong>” to już rozbudowane kompozycje. Tutaj muzyka o o wiele lepiej dopełnia się z anarchistycznymi wizjami przedstawianymi w tekstach, niż to było na wcześniejszych płytach. Złość i bunt wylewa się z każdego wersu i akordu na „Samobójstwie”. Teksty traktują tutaj o industrializacji życia, wypaczeniu człowieczeństwa i degradacji środowiska. Obrazu dewastacji dopełniają syfiaste brzmienie oraz chaotyczna, połamana i niezwykle intensywna gra perkusji. „Samobójstwo” było ostatnim albumem grupy, po jej wydaniu członkowie Smar SW rozjechali się po świecie, a sława ( „<strong>Walczmy o swoje prawa</strong>” rozeszło się w liczbie 50000 egzemplarzy) zespołu powoli cichła.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/la-aferra.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>La Aferra – Miłość</h2>
<p>Z Rzeszowa przenosimy się do Kalisza, gdzie kolejny punkowy zespół przeszedł rewolucję brzmieniową odstawiając siermiężną łupaninę na rzecz bardziej artystycznego podejścia do tworzonej muzyki. Na „<strong>Miłości</strong>” nie ma takiej złości i buntu, jak na wyżej opisanych dziełach Krzycz i Smar SW. Muzycy <strong>La Aferra</strong> postawili na emocje bardziej subtelne i depresyjne. Podobnie teksty, które na wcześniejszych dziełach były pro-ekologiczne, tutaj traktują o emocjach wszelakich z cytatami z Dostojewskiego i Czechowa. Przez powtarzalność fraz, riffów można mówić o transowości tego albumu, co jest niewątpliwie zaletą. Muzykom udało się zmieścić w tej niezwykle delikatnej granicy pomiędzy budowaniem napięcia i transem a zanudzeniem słuchacza, a to nie każdemu się udaje.</p>
<p>Panowie z przedstawionych zespołów z pewnością nie wyprzedzili epoki, można nawet powiedzieć, że mimo wszystko pozostawali w tyle za światem. Wszak w latach 1997-1999 <strong>Steve von Till</strong> i spółka byli już parę lat po wydaniu swojego opus magnum „<strong>Through Silver in Blood</strong>” i wydali kolejny świetny albumu, a <strong>Steve Austin</strong> wspomagany przez grajków z <strong>Mastodon</strong> nagrali „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Jednak w żadnym wypadku wstydzić się nie mamy czego, bo post-hardcore&#8217;owa reprezentacja naszego kraju prędzej pokusiłaby się o jakiś medal na mistrzostwach w swojej kategorii niż kadra Smudy w kategorii jakiejkolwiek, a i pewnie wspomniani twórcy nie mieli zamiaru ścigać się z innymi bandami, bo w gatunku jakim jest punk (czy tam w ogóle w muzyce?) najważniejsza powinna być szczerość. Na tych trzech albumach szczerość została zawarta i w tekstach i warstwie muzycznej. Szczerze polecam.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cavalera Conspiracy &#8211; Blunt Force Trauma</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Apr 2011 09:41:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3148</guid>
		<description><![CDATA[Poniedziałek, 28 marca, 2011, Tancredo Neves/Confins International Airport, Belo Horizonte, Brazylia, 26⁰C, wiatr północno-zachodni, zachmurzenie umiarkowane. Neschukinho, spojrzawszy na zegarek, usiadł na ławce naprzeciwko sali odpraw, kładąc torbę podróżną obok siebie. W tej samej chwili obok usiadł jakiś mężczyzna. Neschukinho zerknął na niego dyskretnie i powiedział cicho: - Popelina. - Kadra Smudy z meczu na [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="niszczuk" /> <img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/04/Cavalera_Conspiracy.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>oniedziałek, 28 marca, 2011, Tancredo Neves/Confins International Airport, Belo Horizonte, Brazylia, 26⁰C, wiatr północno-zachodni, zachmurzenie umiarkowane.<br />
Neschukinho, spojrzawszy na zegarek, usiadł na ławce naprzeciwko sali odpraw, kładąc torbę podróżną obok siebie. W tej samej chwili obok usiadł jakiś mężczyzna. Neschukinho zerknął na niego dyskretnie i powiedział cicho:<br />
- Popelina.<br />
- Kadra Smudy z meczu na mecz radzi sobie coraz lepiej. &#8211; odpowiedział nieznajomy o aparycji Włocha.<br />
- Bene &#8211; odpowiedział Neschukinho, po czym przeszedł do konkretów. &#8211; Sprawa jest krótka, choć z tłumikiem. W tej torbie znajduje się 5 milionów rubli w sturublowych banknotach. To jest twoja zaliczka. A twoje zadanie to zlikwidowanie <strong>Massimiliano Antonio &#8222;Possessed&#8221; Cavalery</strong>.</p>
<p><span id="more-3148"></span></p>
<p>- Bez problemu i z przyjemnością. Za to co ten człowiek robi ostatnimi czasy, mógłbym to zrobić za darmo, ale z czegoś żyć trzeba, nieprawdaż? Coraz trudniej znaleźć dobrą robotę. Ehh&#8230; Tak z czystej ciekawości: czym u pana Cavalera zasłużył sobie na rozwiązanie ostateczne?<br />
- Mi w zasadzie niczym, ale kiedy dostałem egzemplarz ostatniej płyty <strong>Cavalera Conspiracy</strong> i urządziłem premierowy odsłuch w gronie mojej rodziny i współpracowników, wielu pomdlało, kilkoro zostało hospitalizowanych, a mój osobisty ochroniarz popadł w depresję. I kto musiał płacić za ich leczenie? Oczywiście ja! Nie chcę narażać świata na takie doświadczenia w przyszłości, bo jestem pewien, że wielu ludzi reagowało podobnie.<br />
- Wystarczy! Mój&#8230; syn&#8230; on&#8230; &#8211; płatny zabójca otarł łzę &#8211; nieważne. Obawiam się, że ofiar mogło być więcej. Cosa nostra, dla której pracuje, straciła w ten sposób wielu dobrych chłopaków. Ten na siłę oldschoolowy thrash jest naprawdę niebezpieczny dla uszu słuchacza.<br />
- Jaki tam oldschoolowy thrash! Max przypomniał sobie na chwilę, jak się to gra w 2008 na płycie <strong>Soulfly</strong>. I od razu zapomniał!<br />
- Toteż mówię, że na siłę oldschoolowy. Dlaczego nikt mu nie wytłumaczy, że nie wystarczy upakować paru riffów, szybkich solówek i perkusyjnego łomotu, żeby grać, jak na przełomie lat 80-tych i 90-tych? A może to tak zwany kryzys wieku średniego?<br />
- Albo dziury w pamięci. Jemu się podoba to, co teraz gra. &#8211; Neschukinho nerwowo zapalił papierosa. &#8211; Naprawdę sądzi, że spłodził udany, dobry materiał. A ja się w tym nie potrafię niczego dobrego doszukać. Nic w pamięć nie zapada, może oprócz gościnnego występu wokalisty <strong>Agnostic Front</strong>, ale i to chyba tylko ze względu na jego oryginalny wokal.<br />
- Może nie słuchał albumu w całości? Jak to rozbić na atomy, to wszystko wydaje się ok, ale razem usypia niemożebnie. Po albumach Soulfly, nie wliczając nieszczęsnego „<strong>Omena</strong>”, czy nawet debiucie Cavalera Conspiracy, słychać, że starszy z braci Cavalerów ma głowę pełną nietypowych dla muzyki metalowej pomysłów. Odchodząc od nich popada w coraz większą przeciętność. Dziwnym też jest, że tak potężnie zbudowany <strong>Rizzo</strong> dał sobie zabrać klasyka i co ciekawsze gitarowe efekty, „ostał ci się jeno przester”, jak to rzekł wieszcz.<br />
- Tak, pojedyncze kawałki z płyty są słuchalne, mogą nawet sprawiać przyjemność. Takiego &#8222;<strong>Thrashera</strong>&#8221; miło by było usłyszeć w radiu. Ale to płyty nie ratuje, wręcz przeciwnie, powiedziałbym. A co do tych nietypowych pomysłów w głowie pana Maksa, to kiedyś jeszcze realizował je w Soulfly, podczas gdy CC miało z założenia być ucieczką w muzykę, którą kiedyś z pasją grali razem z jego bratem, <strong>Igorem</strong>. To też tłumaczy, dlaczego Marc Rizzo zgodził się grać tak &#8211; jak na siebie &#8211; ubogo.<br />
- Ale z bratem też lubili się pobawić muzyką i nie chodzi mi tylko o takie jazdy jak „<strong>Ratamahatta</strong>” czy parę innych zagrywek z „<strong>Roots</strong>”, co po prostu reprezentowali mniej standardowe podejście do thrashu. I tu już pijąc do młodszego Cavalery: gdzie są takie perkusyjne jazdy, jak w „<strong>Territory</strong>” czy „<strong>Convicted in Life</strong>”, że tak wyjmę coś z nowszych rzeczy, panie Igorze? Na „<strong>Blunt Force Trauma</strong>” grasz pan tak do bólu poprawnie, że aż się nie zwraca uwagi na perkusję.<br />
- Tak, to prawda, już na „<strong>Arise</strong>” bracia wykazywali sporo inwencji i chęci pójścia gdzieś dalej. Niestety albo to zatracili, albo im się nie chce, bo kompozycje na &#8222;Blunt Force Trauma&#8221; są proste i schematyczne. Co do perkusji, może Igor błędnie uznał, że w takich krótkich &#8222;killerach&#8221; nie ma sensu się popisywać? Że to już nie thrashowe zabijanie, tylko sztuka?<br />
- Zastanawiam się czy jest sens istnienia i Soulfly i Cavalera Conspiracy: w składzie różnią się obecnie tylko osobami perkusistów, a ostatnie płyty są już niemal identyczne. Nawet brzmienie jest podobne. Ciekawe czy już bez Maxa w składzie Rizzo będzie starał się dźwigać Soulfly czy oba zespoły się rozpadną?<br />
- Ja uważam, że sensu nie ma, lecz dopóki Max żyje &#8211; tworzy, a dopóki tworzy &#8211; świat jest w niebezpieczeństwie. Liczę na szybkie i czyste załatwienie sprawy.<br />
- Nie zawiedzie się pan. Życzy pan sobie headshot z większej odległości? Shotgunem w bebechy? Nożem po gardle? Czy może specjalność zakładu: włączony toster do wanny?<br />
- To już zostawiam pańskiej inwencji. Proszę się odezwać od razu po załatwieniu sprawy. Wie pan, jak się ze mną skontaktować. Żegnam.<br />
- I ja żegnam.<br />
To mówiąc zabójca wstał i zabrał ze sobą torbę. Nie wiedział jeszcze, że banknoty są oznaczone, Neschukinho to podstawiony agent, a na miejscu, gdzie miał zlikwidować Maxa Cavalerę, czeka na niego policyjna zasadzka. Za wielokrotne morderstwa, sutenerstwo i nielegalny handel majerankiem Mastino B. (l. 20) otrzymał dożywocie. Obecnie zajmuje celę we Wronkach i tęskni za starym Soulfly i Sepulturą z najlepszych lat.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 4+/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Warlord&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Torture&#8221; &#8211; 1:51</strong></li>
<li><strong>&#8222;Lynch Mob&#8221; &#8211; 2:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=0350SogJcOM">Killing Inside</a>&#8221; &#8211; 3:28</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thrasher&#8221; &#8211; 2:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;I Speak Hate&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Target&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Genghis Khan&#8221; &#8211; 4:23</strong></li>
<li><strong>&#8222;Burn Waco&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rasputin&#8221; &#8211; 3:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blunt Force Trauma&#8221; &#8211; 3:58</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 34:14</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 28 marca 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uaral &#8211; Lamentos A Poema Muerto</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/02/24/uaral-lamentos-a-poema-muerto/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/02/24/uaral-lamentos-a-poema-muerto/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Feb 2011 18:32:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[neofolk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3047</guid>
		<description><![CDATA[Kiedy trafiłem na płytkę &#8222;Marras&#8221; October Falls z miejsca zakochałem się bez pamięci. Urzekający, jesienny folk dawał mi odpocząć od metali ciężkich, których pokłady wówczas namiętnie eksplorowałem. Osładzał mi chwile relaksu w długie październikowe i listopadowe wieczory, a i uczyć się przy tym dało. Jednak co za dużo to niezdrowo, więc, żeby się nie znudzić [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/Uaral-Lamentos-A-Poema-Muerto.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>K</strong></span>iedy trafiłem na płytkę &#8222;<strong>Marras</strong>&#8221; <strong>October Falls</strong> z miejsca zakochałem się bez pamięci. Urzekający, jesienny folk dawał mi odpocząć od metali ciężkich, których pokłady wówczas namiętnie eksplorowałem. Osładzał mi chwile relaksu w długie październikowe i listopadowe wieczory, a i uczyć się przy tym dało. Jednak co za dużo to niezdrowo, więc, żeby się nie znudzić zbyt szybko tym albumem, począłem szukać czegoś podobnego. Ktoś podsunął mi <strong>Uaral</strong>, no to jazda sprawdzać na last.fm. Neofolk &#8211; fajnie; depressive &#8211; cóż, lubię smutaśnych piosenek czasem posłuchać; doom metal &#8211; można się było spodziewać takiego połączenia. To jeszcze sprawdzimy na rymie skąd są. Chile &#8211; jeszcze sobie urozmaicę mój muzyczny atlas, świetnie!</p>
<p><span id="more-3047"></span></p>
<p>Tak więc ściągnąłem (legalnie! <a href="http://www.lastfm.pl/music/Uaral/Lamentos+A+Poema+Muerto">STĄD</a>). Jest klasyczna gitarka, są melancholijne melodie, nic tylko zamknąć oczy i indżojować muzyczkę. I tak się rozpływałem aż wszedł wokal. Najpierw melodyjny, trochę jakby sztuczny, trochę na siłę poprawny. Efekt nieco się popsuł, ale słuchamy dalej. I co to? Gitarka gra dalej, jak grała, ale do akcji wkroczył ciężki, niski growl! No tego w takim momencie się nie spodziewałem. Oczekiwałem raczej przeplatanek typu: intro na klasycznej, prowadzimy akcję, napięcie narasta i wchodzą przestery i powolne, doomowe riffy. A tu zonk! Klasyk akompaniuje growlowi. Oryginalne, intrygujące, zjawiskowe. Pojawiają się również inne urozmaicenia. Parę razy jeden z panów wzywa na pomoc elektryka (bez wąsów i nie skacze przez mury, którym później wyrywa zęby krat) i wyjeżdża z solóweczką. A to napotykamy na jakiś flecik albo na organy. Wepchnął się nawet fragment z depresyjno-black metalowym wokalem. Nie powiem, ciekawe. Określenia &#8222;wepchnął się&#8221; mógłbym użyć również w stosunku do innego fragmentu, a w zasadzie całego utworu, ale go nie użyję, bo lepsze będzie &#8222;upchnięto&#8221;. Upchnięto (tak, lepiej tu pasuje niż &#8222;wepchnął się&#8221;) także (zupełnie z dupy) taki latynoski wesoły kawałek. Ja rozumiem, że panowie pewnie chcieli podkreślić swoje pochodzenie, ale ,moim zdaniem, wystarczyłyby liryki po hiszpańsku i takie południowo-amerykańskie zagrywki, ale utrzymane w odpowiednim do reszty utworów klimacie. Ewentualnie kawałek mógłby się znaleźć na albumie jako bonus, czy tam hidden track, a tak, w środku płyty, wyrwany z kontekstu, nijak nie pasuje do tego co słyszliśmy do tej pory i do tego co jest dalej. Niby małe, niewadzące nikomu dwie minuty czterdzieści trzy sekundy, ale mnie jakoś psują odbiór płyty.</p>
<p>Tak więc tag &#8222;doom metal&#8221; okazał się mylący, bo oprócz growlu metalu się tu nie uświadczy. Ogólnie jest git (majonesss), słucha się przyjemnie (oczywiście jeśli komuś growl nie przeszkadza i uznaje go w nietypowym połączeniu z akustyczną muzyczką) i miejscami naprawdę do siebie przyciąga i urzeka. Nie jest to wielka, genialna płyta, parę rzeczy można by było zrobić lepiej, ale zawsze można nagrać kolejną płytę, nie?</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 6+/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Preludio a la siembra&#8221; &#8211; 1:42</strong></li>
<li><strong>&#8222;La escritura y el alarido&#8221; &#8211; 5:29</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=liGTGMqgato">Lamentos&#8230;</a>&#8221; &#8211; 10:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Surrendered to the Decadence (Parte 2)&#8221; &#8211; 6:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;El campesino&#8221; &#8211; 2:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Eterno en mi&#8221; &#8211; 7:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Acidal (Tonada para el huerto en re menor)&#8221; &#8211; 10:21</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 44:28</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 7 lipca 2007</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/02/24/uaral-lamentos-a-poema-muerto/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wieści #5: Pożegnanie</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/02/17/wiesci-5-pozegnanie/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/02/17/wiesci-5-pozegnanie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 17 Feb 2011 16:44:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3042</guid>
		<description><![CDATA[Z przykrością zawiadamiam, że z pewnych przyczyn, szeregi ekipy redakcyjnej naszego bloga, opuścił ReneGad. Ze składu ubył jeden z założycieli i pomysłodawca nazwy bloga, a więc to dosyć istotne wydarzenie w historii tej strony. Nie będę się już rozpisywał, bo to nie mowa pogrzebowa, dlatego życzę Gadowi pomyślnych wiatrów oraz dużo dobrych dubstepów i innych [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: 24px;"><strong>Z</strong></span> przykrością zawiadamiam, że z pewnych przyczyn, szeregi ekipy redakcyjnej naszego bloga, opuścił ReneGad. Ze składu ubył jeden z założycieli i pomysłodawca nazwy bloga, a więc to dosyć istotne wydarzenie w historii tej strony. Nie będę się już rozpisywał, bo to nie mowa pogrzebowa, dlatego życzę Gadowi pomyślnych wiatrów oraz dużo dobrych dubstepów i innych nowoczesnych jazzów do odkrycia.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/02/17/wiesci-5-pozegnanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2010: Masta</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Jan 2011 13:07:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2771</guid>
		<description><![CDATA[Taki jakiś nudny był ten rok pod względem muzycznym. Nie, żeby nie było niespodzianek, były, tylko większość in minus. Przede wszystkim Dillingery i Soulfly, bo na nich liczyłem najbardziej, ale też moim oczekiwaniom (bo pewnie też liczyłem na zbyt wiele) nie sprostali chociażby High on Fire (dupy nie urwało), Rosetta (szybko się znudziło) czy Gorillaz [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>aki jakiś nudny był ten rok pod względem muzycznym. Nie, żeby nie było niespodzianek, były, tylko większość in minus. Przede wszystkim Dillingery i Soulfly, bo na nich liczyłem najbardziej, ale też moim oczekiwaniom (bo pewnie też liczyłem na zbyt wiele) nie sprostali chociażby High on Fire (dupy nie urwało), Rosetta (szybko się znudziło) czy Gorillaz (jakieś takie dziwne). Dobre płyty, ale liczyłem, że zawojują ten rok. Brakowało mi jeszcze przybysza znikąd, tzw. czarnego konia rozgrywek, takiego Urugwaju ostatnich mistrzostw, który przebojem zawładnąłby moją playlistą. Najbliżej był tego Gonjasufi, ale nie wytrzymał na finiszu i później słuchałem go już raczej rzadko. Dość marudzenia, teraz będą spusty, bo oto najlepsza dycha ubiegłego roku.</p>
<p><span id="more-2771"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Blindead &#8211; Affliction XXIX II MXMVI</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/blind.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Generalnie tzw. post-metal stanął w miejscu, ale <strong>Blindead</strong> prze do przodu. Każda płyta to jakiś skok jakościowy. Przyzwioty debiut -> bardzo dobre &#8222;<strong>Murder in Phazes</strong>&#8221; -> zaskakująca EPka &#8222;<strong>Impulse</strong>&#8221; -> stojące na światowym poziomie &#8222;<strong>Affliction</strong>&#8222;. Oby tak dalej. Z nowości w muzyce Blindead pojawiły się takie rzeczy, jak &#8222;większe ilości czystych wokali&#8221; i &#8222;saksofon&#8221; (!). Ten saksofon tylko w jednym kawłku, panowie z Gdyni nie pozują na drugie <strong>Minsk</strong> na szczęście. Ot ciekawe urozmaicenie zatęchłej formuły post-metalu. Z drugiej strony chciałoby się, jak najwięcej takich smaczków. Może na następnym albumie? Poza tym to samo co wcześniej tylko lepiej. Czyli dalej powolne budowanie atmosfery, gęste ściany dźwięków, klimatyczne wyciszenia, dopracowane brzmienie i nienaganna produkcja. No i posłuchać można za darmo na ich <a href="http://www.myspace.com/blindead">MySpace</a>. Smutno tylko, że to jedna jedyna polska płyta w tym zestawieniu. :< Taki Lech Poznań mojego zestawienia.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>9. Dax Riggs &#8211; Say Goodnight to the World</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/dax.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><strong>Riggs</strong> jakiego znamy z <strong>Acid Bath</strong> już nie powróci, nie będzie darł ryja do mikrofonu ani śpiewał słodkich balladek o zgwałconych dziewczynkach. Nie ma już złego, nieokrzesanego Daxa. Został nam Dax bluesowy. Śpiewający swoim charakterystycznym głosem gorzkie piosenki. W ostrzejszych momentach niebezpiecznie zbliżający się do rocka prezentowanego przez <strong>Queens of the Stone Age</strong>. Czy to dobrze, czy źle, sam nie wiem. Wiem, że całego albumu słucha się niezwykle lekko, przy czym melodii raczej nie zapomina się w pięć minut po zakończeniu płyty. Duży plus jeszcze za ładne spięcie płyty w całość dwoma niezwykłymi pożegnalnymi utworami &#8222;<strong>Say Goodnight to the World</strong>&#8221; i &#8222;<strong>See You All in Hell or New Orleans</strong>&#8222;. Szczególnie ten drugi raczy nas swoim dostojeństwem w sposób, którego nie powstydziliby się <strong>Pink Floydzi</strong>. Ciekawe czy Dax Riggs to materiał na barda pokroju chociażby <strong>Toma Waitsa</strong> (no dobra: połowy Toma Waitsa)? Czas pokaże.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>8. Black Bombain &#8211; Saturdays and Space Travels</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/BlackBombaim_200.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Nie sądziłem, że jakikolwiek jam-band jest mnie w stanie zatrzymać przy sobie na dłużej niż jedno odsłuchanie. Ba, zwykle kończyło się tylko na zczajeniu jakiegoś kawałka na jutubie. Niby wszystko przyjemnie i w ogóle fajne riffy i sobie grają chłopaki, ale jakoś brakowało mi duszy w tym wszystkim, tego CZEGOŚ. To COŚ udało mi się znaleźć na &#8222;<strong>Saturdays and Space Travels</strong>&#8222;. Robert Makłowicz: &#8222;Dzisiaj jesteśmy w portugalskiej Bradze. W tym odcinku pokażę państwu, jak przygotować pełne piachu riffy podlane soczystym basem i doprawione szalejącą perkusją, a wszystko podane tak jak dobry stoner znany winien być podany, czyli na surowo. Uwierzcie mi państwo: smakuje wybornie i wchodzi bez popity&#8221;. Ja chylę czoła przed tymi trzema grajkami, tak doskonale zgranymi, którzy odnaleźli kawałek amerykańskiego południa na półwyspie Iberyjskim.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>7. Daughters &#8211; Daughters</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/daughters.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Spotkanie <strong>The Jesus Lizard</strong> i <strong>The Dillinger Escape Plan</strong>? Tych drugich biją w tym roku na głowę, bo kolesie z TDEP zatracili gdzieś swoją ekstremalność na rzecz tzw. eksperymentów i zamiast dzikiej, nieokiełznanej ekspresji dostaliśmy dziwnie ułożony i jakby (jak na TDEP oczywiście) ugrzeczniony album. Panowie z <strong>Daughters</strong> non stop atakują słuchacza z maksymalną siłą. Ich muzyka jest niezwykle intensywna, trudno się znudzić przy tym albumie, gdy cały czas coś się dzieje. Polecam słuchać na dość dużej głośności, acz nie maksymalnej, ponieważ tynk może odpadać ze ścian całymi płatami. Naprawdę brawa za produkcję, gdyż potężne brzmienie jest ogromną zaletą tej płyty. Poza tym na uwagę zasługuje cała riffownia, bardzo charakterystyczna, nie atakująca nas pseudo-wyszukalnością tak wszechobecną w gatunku jakim jest mathcore. Postawiono raczej na zabawę różnymi patentami na wydobywanie dźwięków z wioseł niż zasypywanie słuchacza miliardem chaotycznych nut. Poza tym to jest kurewsko chwytliwe i nie męczy, jak wiele innych tworów tego gatunku.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>6. Gonjasufi &#8211; A Sufi and a Killer</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/gonja.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Nie spodziewałem się, że można wysmażyć płytę tak oldskulową i nowoczesną jednocześnie. Pokłony należą się <strong>The Gaslamp Killerowi</strong>, czyli człowiekowi odpowiedzialnemu za wyprodukowanie większości kawałków (w bodajże jednym wyręczył go niejaki <strong>Flying Lotus</strong>). Facet połączył ogrom gatunków: od soulu, przez psychodeliczny pop, po orientalne beaty, wszystko spojone ze sobą odpowiednią produkcją, przez którą człowiek zadaje sobie pytanie: czy ten album naprawdę powstał w 2010 roku? Czy przypadkiem ktoś nie odkopał dzieła jakiegoś wizjonera muzyki z lat 60-tych? No dobrze Gaslamp Killer jest tutaj główną gwiazdą, ale to nie jego &#8222;nazwisko&#8221; wpisywane jest w tagach w rubryce &#8222;Wykonawca&#8221;. Tam widnieje pseudonim artystyczny <strong>Gonjasufiego</strong>, czyli pana od wokali na &#8222;<strong>A Sufi and a Killer</strong>&#8222;. Wokale te to kolejny czynnik stanowiący o oryginalności tej produkcji. Ponoć Gonjasufi to raper, ale tutaj daje szersze spektrum swoich możliwości wokalnych. Złośliwi pewnie powiedzą, że stęka, piszczy i nie bardzo trafia w dźwięki, ale mnie trudno się od tego oderwać. Od całej płyty.<br />
O! Wyszło, że Gonjasufi zdobywa też nagrodę &#8222;Debiut roku 2010&#8243;. Brawa.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>5. Bonobo &#8211; Black Sands</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/bonobo_black_sands.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>&#8222;<strong>Kong</strong>&#8221; to miłość od pierwszego usłyszenia. Słodkie dźwięki tego kawałka za każdym razem koją moje uszy i przenoszą mnie gdzieś w okolice ciepłych wód Morza Karaibskiego. Pięknie się wypoczywa przy &#8222;<strong>Black Sands</strong>&#8222;. <strong>Bonobo</strong> stworzył album relaksujący, pozornie nie zajmujący, mimo dużej ilości dźwięków i mnóstwa smaczków do odkrycia. I w tym chyba tkwi siła tego albumu: można go po prostu słuchać, nie zajmując się zbytnio powoli płynącą muzyką, a można próbować się wsłuchać i powoli go odkrywać. Wspomnieć jeszcze warto o udzielajacej się wokalnie <strong>Andrei Trianie</strong>, która pojawia się raptem w trzech utowrach, ale trudno zapomnieć jej głos. Głos <strong>Bajki</strong> na &#8222;Days to Come&#8221; w pamięć mi jakoś szczególnie nie zapadł. Niby takie nic, Bonobo nie odkrywa nowych rejonów muzyki, ale jednak udało się temu krążkowi na dłużej zagościć na mojej playliście i pewnie jeszcze nie raz będę do niego wracał. Szczególnie teraz, zimą, kiedy ciepło jest jedynie przy kaloryferze.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4. The Secret &#8211; Solve et Coagula</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/secret.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Pisząc o tym albumie nie sposób nie zacytować opinii z profilu tego dzieła na portalu Rate Your Music &#8222;<strong>THE SECRET</strong> is the most devastating thing to come from Italy since Mussolini&#8221;. Racja. No bo czy komuś sprawia problem to, że poszczególne utwory zlewają się w jedną całość? Oj przepraszam trzy ostatnie utwory przez zwolnienie do prędkości dozwolonych w terenie zabudowanym urozmaicają nieco ten album.  Że oparte na bezfinezyjnym nakurwie? Założeniem tej płyty było &#8222;zniszczyć&#8221; i czyni to bez problemu. A że bardzo podobne do <strong>Converge</strong>? Zespół w studio wspomagał sam <strong>Kurt Ballou</strong>, więc nic dziwnego. Od zespołu z Salem The Secret zdaje się też być bardziej agresywne i brutalne. Wkrótce piątkę Włochów będzie można zobaczyć na festiwalu <strong>Asymmetry</strong> we Wrocławiu, więc jak ktoś będzie miał okazję, to szczerze polecam.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>3. Ufomammut &#8211; Eve</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/ufomammuteve.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Wydawać by się mogło, że już bardziej kosmiczno-transującej płyty niż &#8222;<strong>Idolum</strong>&#8221; panowie z Tortony nie nagrają. No i chyba nie nagrali. Co nie znaczy, że jest gorzej. Jest inaczej. Odejście od sludge&#8217;owych walców na rzecz space rockowych (czuć miejscami ducha <strong>Hawkwinda</strong>) pasaży znacznie odświeżyło twórczość włoskiego trio. Tak więc jest lżej, jednak atmosfera tajemniczości i ogromna dawka psychodelii została. W dalszym ciągu <strong>Ufommamut</strong> stawia na powolnie rozwijające się kompozycje, powtarzanie fraz, space&#8217;ową elektronikę w tle jako dopełnienie onirycznej atmosfery, dodając tym razem więcej przestrzeni przez co powstaje miejsce na pewne niedopowiedzenia, co wpływa na wyobraźnię słuchacza i wspomnianą atmosferę tajemnicy. Tego swoistego hołdu dla pierwszej kobiety na Ziemi najlepiej słucha się tuż przed snem, podobnie zresztą jak innych tworów Ufomammuta, kiedy nasz umysł najbardziej jest podatny na wszelakie wizje. Brąz dla Włochów.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>2. Deathspell Omega &#8211; Paracletus</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/Deathspell-Omega-Paracletus.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Mimo, że już nie szokuje, jak poprzednie wydawnictwo, to nadal reprezentuje poziom nieosiągalny dla większości kapel tego gatunku. W zasadzie mamy to co na &#8222;<strong>Fas &#8211; Ite, Maledicti, in Ignem Aeternum</strong>&#8222;, czyli połamane, matematyczne riffy zamknięte w black metalowej konwencji plus parę nowości w formie post-metalowych pejzaży i innych smaczków. Na najnowszym albumie <strong>Deathspell Omega</strong> podane to jednak zostało w o wiele bardziej przystępnej formie, dlatego częściej zdarza mi się słuchać tego albumu niż jego głośnego poprzednika. Na tyle przystępny, żeby nie męczyć i na tyle ekstremalny by odrzucić nieosłuchanych z tematem. Na pewno za to wymagana jest mniejsza ilość samozaparcia by przebrnąć przez płytę w zasadzie nietkniętym (aczkolwiek &#8222;żywym&#8221; byłoby lepszym określeniem), bo &#8222;<strong>Paracletus</strong>&#8221; nie sieje takiego spustoszenia i pożogi, jak to było na &#8222;Fas&#8230;&#8221;. Pozostało oczywiście to co najważniejsze, czyli specyficzny, tajemniczy, nieprzyjazny, inne słowa bliskoznaczne klimat. Dla jednych melodyczność nowego Deathspell Omega to hańba i rzecz nie do przyjęcia, dla mnie&#8230; No jakoś kurde &#8222;Paracletusa&#8221; słucham o wiele częściej niż &#8222;Fas&#8230;&#8221;. Może jestem pipka i się nie znam, ale to właśnie nierówność &#8222;Paracletus&#8221; > &#8222;Fas&#8230;&#8221; odzwierciedla moje odczucia co do tych dwóch wydawnictw.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>1. Electric Wizard &#8211; Black Masses</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/black-masses.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>O ja, ale chujowe. Do &#8222;<strong>Dopethrone&#8217;a</strong>&#8221; się nie umywa. Co za gówno. Powtórka z &#8222;<strong>Witchcult Today</strong>&#8222;.<br />
Tak, od &#8222;Dopethrone&#8217;a&#8221; dostaje po ryju, ale tylko dlatego, że to różne kategorie wagowe. Pod tym względem nie ma w ogóle co porównywać tych albumów. Opus magnum <strong>Electric Wizard</strong> przytłaczał ciężarem, którego nie ruszyłby nawet Mariusz Pudzianowski zanim zaczął bić Najmanów i innych śmiesznych panów przypominających grubego Buu z Dragon Balla. Na &#8222;<strong>Black Masses</strong>&#8221; znowu (podobnie jak na &#8222;Witchcult Today&#8221;) odkrywamy sabbathowskie rejony. Odpływamy w kierunku melodii zostawiając za plecami lądy przytłaczających ścian riffów. Nadal jesteśmy za to w strefie spowitej mgłą przesterów. W powietrzu czuć zapach&#8230; hmm&#8230; jakichś dziwnych palonych ziółek&#8230; To cały czas tereny opanowane przez Elektrycznego Maga. Melodyjne, jak nigdy (choć zgadzam się też z opinią, że &#8222;<strong>Funeralopolis</strong>&#8221; (<3) był kurewsko melodyjny i ważył kilka ton), ze świetnym, jak nigdy przedtem wokalem, ale jak zwykle z bardzo charakterystym feelingiem. <Moda na sukces> Historia miłości do Magów jest bliska tej do Converge: mimo uwielbienia dla poprzednich wydawnictw obu zespołów (odpowiednio &#8222;Dopethrone&#8221; i &#8222;Jane Doe&#8221;, dopiero najnowsze płyty sprawiły, że gdy wymieniam moje ulubione bandy podaję nazwy <strong>Converge</strong> i <strong>Eelectric Wizard</strong></Moda na sukces>. Bogowie stoner-doomu znowu nie zawiedli, nie było innej możliwości.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<p><strong>Niepoważnie:</strong></p>
<h2><strong>Jon Lajoie &#8211; WTF Collective 2</strong></h2>
<blockquote><p>Cała płyta &#8222;<strong>I Kill People</strong>&#8221; powinna się zmieścić w top 10, ale postanowiłem wepchnąć Blindead kosztem Jona. Tak bardzo patriotyczny. <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  &#8222;I drop lyrical bombs like Hiroshima in &#8217;73&#8243;</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><strong>Poważnie:</strong></p>
<h2><strong>Electric Wizard &#8211; Black Mass</strong></h2>
<blockquote><p>Czyli utwór otwierający płytę. Rozkurwia każdym riffem niemal, jak &#8222;<strong>Funeralopolis</strong>&#8221; (<3), a wokalem to chyba nawet bardziej. Ciekawe czy autor liryków świadomie rozpoczął cały album słowem "Lucifer"?</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<blockquote><p>Duet teledysków <strong>Deftones</strong>. Oba oddziałują przede wszystkim na męską wyobraźnię. <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  W pierwszym z nich są i piękne kobiece ciałka i dużo juchy, w drugim krew została zastąpiona przez oniryczną atmosferą i psychodeliczne kolorki. Oba za to zasługują na najwyższe uznanie, jeśli chodzi o produkcję. Fajnie, że moje dwa ulubione kawałki z &#8222;<strong>Diamond Eyes</strong>&#8221; zostały ubrane w tak udane obrazy.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<h2><strong>WOODSTOCK (nareszcie)</strong></h2>
<blockquote><p>Po okresach płakania w poduszkę z powodu nieudanych wyjazdów i odczuwania ogromnej zazdrości podczas czytania wspomnień winylowych forumowiczów z festiwalu, udało mi się wybrać na tą imprezę, która okazała się być imprezą życia. Wiele superlatyw słyszałem wcześniej na temat Przystanku i żadne nie okazało się przesadzone. Nie będę się rozpisywał, bo za dużo spustów, by się tu pojawiło (i tak jest dużo). Pozdrawiam tylko obecnych na Woodstocku w ubiegłym roku, a wszystkich zaproszam na edycję a.d. 2011.</p></blockquote>
<h1>Zawód roku</h1>
<h2><strong><a href="http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/">Soulfly &#8211; Omen</a></strong></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/soulfly.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Już wiadro pomyj było wylane na ten album przeze mnie i Niszczuka. Nic się nie zmieniło od tamtego czasu w moich odczuciach co do tej płyty. Możliwe, że też przez nią coraz rzadziej słucham <strong>Soulfly</strong>, a ekipa <strong>Cavalery</strong> musiała ustąpić miejsca w rybryce &#8222;Mój ulubiony zespół&#8221; (wcześniej był tak z <strong>Linkin Park</strong> po wydaniu &#8222;<strong>Minutes to Midnight</strong>&#8222;. Zmiana zaszła też w składzie zespołu: odszedł basista <strong>Bobby Burns</strong>. Chyba już nie czekam na kolejne wydawnictwo Soufly. Ot jak się pojawi, to sprawdzę. &#8222;<strong>Omen</strong>&#8221; zawiódł mnie na całej linii.</p></blockquote>
<p>Na koniec może jeszcze wymienię parę nadziei na rok przyszły. Nauczony doświadczeniami roku tego i paru poprzednich myślę, że niektóre z wymienionych niżej zespołów nie sprosta moim oczekiwaniom, ale są wśród nich takie, które po prostu muszą rozkurwić. Chociażby takie Neurosis (nawet jak będzie więcej niż chujowe, to będę twierdził odwrotnie; na szczęście sądząc po nowym kawałku nie będę musiał tego czynić) czy Converge (drugiego &#8222;Jane Doe&#8221; nie muszą nagrywać, wystarczy drugie &#8222;Axe to Fall&#8221; czy nawet drugie &#8222;You Fail Me&#8221;). Kurt Ballou produkuje jeszcze nowy album Today Is the Day i to jest jedna z większych niewiadomych, bo to może być COŚ, może być cokolwiek i może być wielkie nic. Z obowiązkowych albumów jeszcze Oxbow i Cult of Luna. Jeśli nikt nie zawiedzie, to rok 2011 będzie epicki. Ale ten 2010 też się tak zapowiadał&#8230; Kurwa, ale ze mnie zdziadziały zrzęda.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/01/12/podsumowanie-roku-2010-masta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Today Is The Day &#8211; Sadness Will Prevail</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/10/25/today-is-the-day-sadness-will-prevail/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/10/25/today-is-the-day-sadness-will-prevail/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Oct 2010 07:31:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[noise rock]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[noisecore]]></category>
		<category><![CDATA[sludge metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2654</guid>
		<description><![CDATA[Są takie chwile w życiu mężczyzny, że powinien podnieść się po ciosie i oddać dwa razy mocniej. Ale posadzka była taka wygodna, choć zimna. Mógłbym chociaż coś powiedzieć. Ale co? &#8222;O kurwa stary! Ale masz ciosa!&#8221; Tylko po co? Żebym dostał tym razem z lewej, dla porównania czy drugą ręką potrafi przypierdolić tak samo mocno? [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/10/sadness.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>S</strong></span>ą takie chwile w życiu mężczyzny, że powinien podnieść się po ciosie i oddać dwa razy mocniej. Ale posadzka była taka wygodna, choć zimna. Mógłbym chociaż coś powiedzieć. Ale co? &#8222;O kurwa stary! Ale masz ciosa!&#8221; Tylko po co? Żebym dostał tym razem z lewej, dla porównania czy drugą ręką potrafi przypierdolić tak samo mocno? Mnie zęby się przydają od czasu do czasu, nie wiem jak pani. Zresztą później dostałem tym jebanym lewym sierpowym, bo wykazałem się ogromną bezczelnością podnosząc dupę z podłogi. Pieprzony <strong>Austin</strong>, nie lubię chuja.</p>
<p><span id="more-2654"></span></p>
<p>Wnoszę sprzeciw. Po raz kolejny powtarzam: to nie ja zacząłem. Proszę pani, ja nawet nie kontynuowałem, nie wspominając o kończeniu. To ten psychopata cały czas, nieprzerwanie, dążył do swojego chorego celu – pozbawienia mnie twarzy, reszty psychiki i świadomości. To nie jest normalne. Absolutnie. Nie, nie był sam. Jak zwykle dobrał sobie parę kolesi. Ponoć niedługo znowu ma zamiar wpaść z nową ekipą, a kurwa nie wysyłałem mu żadnego zaproszenia. On jest na tyle niegrzeczny by na imprezach zjawiać się nieproszony. Dlaczego Maciek tańczy? Jak to nie jesteś Maciek? Michał Piróg? No tak, pozdrów Andrzejka „Walę Poniżej Pasa” Gołotę. Tak, wiem, że zajmujecie jedną pryczę pomyleńcy.  Mogliby was wsadzić w jeden kaftan jeszcze. Tak, przepraszam, już kontynuuję. Niewiele pamiętam. W sumie to nic szczególnego, bo mi szybko napuchło wokół oczu, że nic nie widziałem. Dźwięki? Owszem były. Jakieś tam szumy, jakieś tam piski i sprzężenia. Jeśli lubi pani riffy Kirka, to nie ma czego szukać. Nie wspominałem jeszcze, że mnie bił gryfem i dusił kablami? No to właśnie wspominam, proszę zanotować.  Zanotowane? Kirk. K-I-R-K. Hammett. Przez dwa „m” i dwa &#8222;t&#8221;. Dopisz w nawiasie Metallica. Też nie lubię. Ponoć jeszcze żyją. Chuj z tym, skończyli się na „Kijem all”. Kurwa mać, przecież mówiłem, że z zaskoczenia. Tak to nie miało sensu, nie ma i mieć nie będzie. Zębów w dupie też nie ma i nie będzie. Bo to było bez ładu i składu. Jeb riffem i szum, jeb riffem i sprzężenia. Galopady były. Nie, nie były fajne! To nie jest fajne, jak ci kładą głowę na werblu i kują pałeczkami po oczach. Już wolałem te chore melodyjki zakamuflowane, jak Austin wpadł z kolesiami z <strong>Mastodona</strong>. Na „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Wcale nie bluźnię! Jak to minus pięć? No bez przesady! Dobrze, już nic nie mówię. Nie powiem. Miałem nic nie mówić. Nie mówię. Ała! Okej, okej. No trochę to trwało. Wkurwia mnie ten koleś co tańczy. Przestań! Stop kurwa! Wodecki daje dziesięć. No. Agresywnie było. Ponoć sąsiadowi, jak to słyszał, udzieliło się podobnie, jak wtedy, gdy <a href="http://www.winyl.info/forum/viewtopic.php?t=66">mu struna pękła</a> i znowu miał zamiar zabawić się z kotem w podwójne wirowanie. Ale kota już nie było. Że nieby później słodził i przepraszał? Klawiszkami? Słodko aż do bólu. Nie, dziękuję, postoję. Czy pani wie co on mi później nimi zrobił? Lewatywa przy tym to pieszczota. I kazał się po wszystkim pocałować tam gdzie słoneczko nie dochodzi. Cyrkowa jazda, zabawna tylko dla oprawcy. Niech pani to już wyłączy. To wcale nie jest zabawne, gdy przez przywoływane wspomnienia ponownie przeżywa się proces powstawania jesieni średniowiecza z własnej dupy. Przynajmniej nie wyciął mi swastyki na czole. Pałeczki i kostki okazały się zbyt tempe na moje szczęście. I na moje szczęście nie był na tyle bystry, jak pani by wpaść na pomysł użycia talerzy. Jak to do końca? I tak ta cała terapia nie przyniesie skutku. Bo nie! Od kilku lat budzę się w nocy słysząc te pokurwione dźwięki. A teraz jeszcze jestem pewien, że znów nadejdzie dzień, w którym Stefek wpadnie z nowym zestawem zabawek i znowu tylko on będzie czerpał przyjemność z gry. Ależ będę musiał tego słuchać! Jak tu nie słuchać, gdy ci dają słuchawki do rąk i rozkazując „zakładaj” przystawiają magnum do skroni, po czym wciskają play. Smutek we mnie znów zatryumfuje. Nie, nic się zmieni. Z całą pewnością będzie miał ochotę zniszczyć wszystko, wszystko co jest mną i jest we mnie. Amen. I dlaczego on znowu tańczy?! Co to kurwa? Kolejna edycja?</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 8/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Maggots and Riots&#8221; &#8211; 2:58</strong></li>
<li><strong>&#8222;Criminal&#8221; &#8211; 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Distortion of Nature&#8221; &#8211; 2:45</strong></li>
<li><strong>&#8222;Crooked&#8221; &#8211; 2:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;Butterflies&#8221; &#8211; 3:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Unearthed&#8221; &#8211; 3:16</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Descent&#8221; &#8211; 4:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;Death Requiem&#8221; &#8211; 4:17</strong></li>
<li><strong>&#8222;Christianized Magick&#8221; &#8211; 5:24</strong></li>
<li><strong>&#8222;Voice of Reason: Vicious Barker&#8221; &#8211; 2:20</strong></li>
<li><strong>&#8222;Face After the Shot&#8221; &#8211; 4:09</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Ivory of Self-Hate&#8221; &#8211; 3:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Nailing&#8221; &#8211; 5:35</strong></li>
<li><strong>&#8222;Mistake&#8221; &#8211; 3:35</strong></li>
<li><strong>&#8222;Invincible&#8221; &#8211; 7:30</strong></li>
<li><strong>&#8222;Aurora&#8221; &#8211; 3:02</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sadness Will Prevail&#8221; &#8211; 8:04</strong></li>
<li><strong>&#8222;Myriad&#8221; &#8211; 6:09</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spaceship&#8221; &#8211; 1:54</strong></li>
<li><strong>&#8222;Flowers Made of Flesh&#8221; &#8211; 3:21</strong></li>
<li><strong>&#8222;Your Life is Over&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Control the Media&#8221; &#8211; 6:39</strong></li>
<li><strong>&#8222;Vivicide&#8221; &#8211; 2:33</strong></li>
<li><strong>&#8222;Miasma&#8221; &#8211; 1:01</strong></li>
<li><strong>&#8222;Times of Pain&#8221; &#8211; 4:02</strong></li>
<li><strong>&#8222;Breadwinner&#8221; &#8211; 1:20</strong></li>
<li><strong>&#8222;Friend&#8221; &#8211; 2:08</strong></li>
<li><strong>&#8222;Never Answer the Phone&#8221; &#8211; 23:15</strong></li>
<li><strong>&#8222;I Live to See You Smile&#8221; &#8211; 4:28</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sadness Will Prevail Theme&#8221; &#8211; 11:25</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 144:31</strong></p>
<p><strong>Data wydania: wrzesień 2002</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/10/25/today-is-the-day-sadness-will-prevail/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Deftones &#8211; Diamond Eyes</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/09/11/deftones-diamond-eyes/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/09/11/deftones-diamond-eyes/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 11 Sep 2010 11:26:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative rock]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[alternative metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2461</guid>
		<description><![CDATA[- Jako że ostatnio ukazał się najnowszy teledysk grupy Deftones nadarza się idealna okazja by w dzisiejszym odcinku programu &#8222;Hity i Shity 2010&#8243; przypomnieć ich najnowszy album pt. Diamond Eyes. - Cztery lata upłynęły od czasu, gdy sesja nagraniowa przepełniona rozpaczą, cierpieniem, łzami i urwanymi głowami została zwieńczona wydaniem Saturday Night Wrist. Zespół zapowiadał, iż [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="esko" /> <img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/09/deftones_cover.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p style="text-align: left;">-<span style="font-size: 24px;"> <strong>J</strong></span>ako że ostatnio ukazał się najnowszy teledysk grupy <strong>Deftones</strong> nadarza się idealna okazja by w dzisiejszym odcinku programu &#8222;Hity i Shity 2010&#8243; przypomnieć ich najnowszy album pt. <strong>Diamond Eyes</strong>.</p>
<p>- Cztery lata upłynęły od czasu, gdy sesja nagraniowa przepełniona rozpaczą, cierpieniem, łzami i urwanymi głowami została zwieńczona wydaniem <strong>Saturday Night Wrist</strong>. Zespół zapowiadał, iż tym razem nastroje w Deftones są znakomite, oni sami cieszą się jak nigdy na samą myśl o ponownym, wspólnym odwiedzeniu studia nagraniowego. Tymczasem, jak to w życiu, dobre tragedii początki: po piątce z odpowiedzi ustnej, nauczycielka oddała kartkówki i basista zespołu, <strong>Chi Cheng</strong>, uległ wypadkowi samochodowemu, zapadł w śpiączkę, a przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania.</p>
<p>- Co ciekawe grupa nie zdecydowała się na wydanie ukończonego już albumu, a nagranego jeszcze z Chi w składzie, pt. <strong>Eros</strong>. Wybrali trudniejszą drogę, zebrali się do kupy i uzupełniając skład o basistę imieniem <strong>Sergio Vega</strong> stworzyli od podstaw kolejne dzieło &#8211; Diamond Eyes.</p>
<p><span id="more-2461"></span></p>
<p>- Ktoś zapyta &#8211; ale co nas to obchodzi tyle miesięcy od premiery (a ile od wycieku do internetu!)? Otóż już spieszymy z odpowiedzią: nie obchodzi pewnie nic, ale każdego powinien zainteresować nowy teledysk o którym wspomniał na początku redaktor Masta, a który został nagrany do piosenki &#8222;<strong>Sextape</strong>&#8222;. Zapraszamy wszystkich do wspólnego oglądania.</p>
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="269" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowScriptAccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.dailymotion.pl/swf/video/xeoi3u?additionalInfos=0" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="269" src="http://www.dailymotion.pl/swf/video/xeoi3u?additionalInfos=0" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<strong><a href="http://www.dailymotion.pl/video/xeoi3u_deftones-sextape_music">Deftones &#8211; Sextape</a></strong><br />
<em>Załadowane przez: <a href="http://www.dailymotion.pl/Warner-Music">Warner-Music</a>. &#8211; <a href="http://www.dailymotion.pl/pl/channel/music">Odkryj inne klipy wideo.</a></em></p>
<p>- Popływałbym sobie razem z nimi, <a href="http://images2.wikia.nocookie.net/nonsensopedia/images/thumb/2/26/Gmoch.jpg/150px-Gmoch.jpg">hehe</a>, a tak całkiem serio to bardzo mi się ten teledysk spodobał: te wszystkie psychodeliczne kolorki, dziwne ujęcia, atmosfera snu. Wszystko to ładnie się uzupełnia z muzyką. Ale my nie o teledysku, tylko o całej Diamond Eyes mieliśmy mówić, więc do rzeczy. Płyta zaczyna się mocnym, chyba najmocniejszym riffem od czasów &#8222;<strong>Around the Fur</strong>&#8222;. Zapytaliśmy kilka przypadkowych osób co sądzą na temat płyty.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Jakub Szwedo</span></strong></p>
<blockquote><p>Przesłucham, gdy na świecie zapanuje pokój. Teraz nie mam czasu, bo wciągam gaz rozweselający.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Moose Elkson</span></strong></p>
<blockquote><p>Nudne, usypiam przy tym.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Neon</span></strong></p>
<blockquote><p>Nie wiem jak przy tym można usnąć. Przy dźwięku Ursusa c-330 to co innego.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lzj</span></strong></p>
<blockquote><p>Nie ma pierdolnięcia!</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Fifth_Horseman</span></strong></p>
<blockquote><p>Coś tu mało piachu&#8230;</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mantra</span></strong></p>
<blockquote><p>Czy został do tego nagrany film?</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Trayleer</span></strong></p>
<blockquote><p>Szukałem na pewnym portalu na &#8216;F&#8217; i nie znalazłem, więc pewnie, niestety, nie.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Rumcays</span></strong></p>
<blockquote><p>Anagramem Deftones jest Stone Sour, więc ujdzie.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Emszi</span></strong></p>
<blockquote><p>Nienawidzę tejże płyty,<br />
po niej szybko się umiera,<br />
powiedziałaś, że &#8216;Radiohead&#8217;,<br />
powiedziałaś &#8216;słuchaj teraz&#8217;</p></blockquote>
<p>- Oprócz przysłowiowego pierdolnięcia, utwór tytułowy oferuje nam coś więcej; coś, czego w twórczości Deftones nie doświadczaliśmy do tej pory przesadnie często: piękny, stonowany i przede wszystkim kontrastujący ze zwrotkami refren. <strong>Moreno</strong> łagodnie czaruje słowami &#8222;<em>Time will see us realign / diamonds reign across the sky</em>&#8222;, końcówka jeszcze raz przypomina nam o świetnym rozpoczęciu, a płyta kręci się dalej.</p>
<p>- Pierwszy utwór dał przedsmak tego co nas czeka na reszcie albumu: mocne partie przeplatają się z melodyjnymi, delikatniejszymi fragmentami. Nie mogło zabraknąć charakterystycznego dla zespołu łączenia ostrych riffów z melodyjnymi zaśpiewami Chino. Płyta jest idealnie wyważona i nie brakuje ani tych mocnych fragmentów, ani tych melodyjnych, a żadna z tych części nie jest w znaczącej przewadze nad drugą, dzięki czemu nie odczuwa się znużenia i trwa przy tej muzyce do końca. Parę opinii z ulicy:</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Nook</span></strong></p>
<blockquote><p>Słaby akcent, ale niech Ci będzie, że trzy minus. Postaraj się, bo stać Cię na więcej!</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Michu</span></strong></p>
<blockquote><p>Jaka płyta, taki crap. Zresztą i tak bym nie kupił, bo kupuję tylko polskie rap płyty.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Pyś</span></strong></p>
<blockquote><p>Uważam to samo co Winogron.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Winogron</span></strong></p>
<blockquote><p>Uważam to samo co Pyś.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">H! Vltg3</span></strong></p>
<blockquote><p>Dobre, ale w sumie niezłe.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Kit-kat</span></strong></p>
<blockquote><p>Kamila sądzi, że jest dobrze.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">ps</span></strong></p>
<blockquote><p>Oddajcie CeeSa albo odłączę Chi od respiratora!</p></blockquote>
<p>- Deftones dają nam dwanaście i pół minuty na znalezienie jak największej ilości pozytywów, ale gdy nawet dobre chęci zawodzą, to wybieramy pytanie do publiczności, a ta jednogłośnie wskazuje &#8222;<strong>Beauty School</strong>&#8222;. Tak abstrahując, to ekipa Chino Moreno nagrała kiedyś, chcąc nie chcąc, &#8222;<strong>Back To School</strong>&#8221; i zostali wrzuceni do jednego wora z, chcąc nie chcąc, resztą tzw. nu-metalowej gromadki. Na pocieszenie pozostaje fakt, iż są do dzisiaj traktowani jako &#8216;coś więcej&#8217;, ale biorąc pod uwagę ich inspiracje i kierunki, które obierają w trakcie swojej kariery, to jest to co najmniej marne pocieszenie.</p>
<p>- W sumie racja, bo znam kilka przypadków, gdy ktoś przestał słuchać tzw. nu-metalu, ale do Deftones z przyjemnością wraca i to nie tylko z sentymentu. Na ambitniejsze inspiracje ekipy pana Moreno niech wskaże chociażby utwór &#8222;<strong>You&#8217;ve Seen The Butcher</strong>&#8221; z toolowo brzmiącym motywem przewijającym się w kawałku co chwila. Jednak niech słowo <strong>Tool</strong> nikogo nie zmyli, utwory nie są zbyt rozbudowane, operują na raczej prostych, łatwo przyswajalnych melodiach i to jest chyba największa siła albumu i powód, dla którego często go słucham. Nie techniczny warsztat ani wirtuozeria kompozytorska, a czyste emocje rządziły muzykami przy pisaniu i nagrywaniu Diamond Eyes.</p>
<p>- Gdzie są Deftones w roku 2010? Znowu wrócili do domu. Po średnio przyjętym samozwańcu, oraz po sennym Saturday Night Wrist, nasi dzisiejsi bohaterowie postanowili garścią nawiązać do niegdyś, subtelnie pokazać nowe teraz i dać nam poczucie bezpiecznego jutra. Czyli w Sacramento bez zmian.</p>
<p>- A jest przecież jeszcze zakopany przez zespół skarb w postaci Erosa nagranego jeszcze z Chi, który światło ujrzeć może kiedykolwiek i może też nigdy na światło dzienne nie wyjść w zależności od &#8222;widzi mi się&#8221; ekipy. Poczekamy, usłyszymy. Tymczasem mknę oglądać po raz kolejny teledysk &#8222;Sextape&#8221;, a Wam polecam zapoznać się/przypomnieć sobie Diamond Eyes. Na koniec jeszcze parę opinii przypadkowych osób:</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Dev</span></strong></p>
<blockquote><p>Już od dawna hula po internetach.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">ReneGad</span></strong></p>
<blockquote><p>Średnio podoba mi się ten brand nju rilis od Deftonesów. In maj opinią poprzednie albumy były macz beter.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Szczympek</span></strong></p>
<blockquote><p>Daję 190/10 w zabudowanym.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Niszczuk</span></strong></p>
<blockquote><p>Całkiem zajebiste, ale daleko im do mnie.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Niko</span></strong></p>
<blockquote><p>Bass, how low can you go?</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Allegra</span></strong></p>
<blockquote><p>Gdyby nie Cornell, to nikt by o Deftones nie usłyszał.</p></blockquote>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Gruba Hilda</span></strong></p>
<blockquote><p>Mężczyźni są odrażająco brudni i źli.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 7/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p>PS Podane wypowiedzi zostały całkowicie zmyślone, nie reprezentują opinii danej osoby i nie miały na celu obrażania jej. Po lekturze skonsultuj się z piekarzem lub astronautą.</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qksTlo_1Tpw">Diamond Eyes</a>&#8221; &#8211; 3:08</strong></li>
<li><strong>&#8222;Royal&#8221; &#8211; 3:32</strong></li>
<li><strong>&#8222;CMND/CTRL&#8221; &#8211; 2:24</strong></li>
<li><strong>&#8222;You&#8217;ve Seen the Butcher&#8221; &#8211; 3:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Beauty School&#8221; &#8211; 4:44</strong></li>
<li><strong>&#8222;Prince&#8221; &#8211; 3:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=KB0LMZOPsA4">Rocket Skates</a>&#8221; &#8211; 4:12</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sextape&#8221; &#8211; 4:01</strong></li>
<li><strong>&#8222;Risk&#8221; &#8211; 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8222;976-EVIL&#8221; &#8211; 4:32</strong></li>
<li><strong>&#8222;This Place Is Death&#8221; &#8211; 3:48</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 41:06</strong><br />
<strong>Premiera: 4 maja, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/09/11/deftones-diamond-eyes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Soulfly &#8211; Omen</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 18:20:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2287</guid>
		<description><![CDATA[Drodzy słuchacze, oddani fani. Czas na zmiany! Koniec z tribalowymi motywami. Koniec z nowoczesnym i świeżym podejściem do metalu. Nigdy więcej klasycznych zagrywek Rizzo. Zapomnijcie o jakichkolwiek urozmaiceniach! Od dzisiaj tylko ostry nakurw! Wracamy do czasów &#8222;Rządów we Krwi&#8221;! Niepotrzebnemu kombinowaniu mówimy stanowcze nie. Portugalski język, berimbau &#8211; nigdy więcej. Liczy się tylko ostra jazda [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="niszczuk" /> <img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/omen.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>D</strong></span>rodzy słuchacze, oddani fani. Czas na zmiany! Koniec z tribalowymi motywami. Koniec z nowoczesnym i świeżym podejściem do metalu. Nigdy więcej klasycznych zagrywek <strong>Rizzo</strong>. Zapomnijcie o jakichkolwiek urozmaiceniach! Od dzisiaj tylko ostry nakurw! Wracamy do czasów &#8222;Rządów we Krwi&#8221;! Niepotrzebnemu kombinowaniu mówimy stanowcze nie. Portugalski język, berimbau &#8211; nigdy więcej. Liczy się tylko ostra jazda bez trzymanki. Obiecujemy Wam superciężkie i superszybkie połączenie muzyki klasyków thrashu i hardcore punka. Chcecie prawdziwego thrashu od <strong>Maxa Cavalery</strong>? Chcecie prawdziwego pierdolnięcia? Wybierzcie <strong>Soulfly</strong>! Wybierzecie <strong>Omen</strong>!!! Lista wyborcza nr 7.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/Untitled-11.png" alt="CavaleraTusk" /></p>
<p><span id="more-2287"></span></p>
<p>- E, panie Kaziu, ten kandydat, cośmy głosowali na niego &#8211; ten Cavalera cały &#8211; to nie był dobry wybór, wie pan?<br />
- Ło panie, teraz pan mi to mówisz? Trzeba było tak gadać przed wyborami, bo tera to każdy jeden mądry.<br />
- No ale jak gadał na tym przemówieniu, to kto by pomyślał, co to będzie z nim? Ja żem myślał, że koniec z tribalowymi motywami to na dobre wyjdzie.<br />
- Niby na <strong>Conquerze</strong> też ich było mało, a płyta, jak to dzisiejsza młodzież mówi? Zajebista? Chyba. Ale z drugiej strony te trajbale czy coś tam to ich znak rozpoznawczy był.<br />
- Ano, mało ich było na ostatniej płycie, ale było wiadomo, kto to gra i klimat robiło. Tak samo z solówkami, dobre one były, a teraz co? Wszystkie takie same.<br />
- Co więcej, jedna z nich (w &#8222;<strong>Great Depression</strong>&#8222;) zaczyna się niemal identycznie jak ta z &#8222;<strong>Bloodbrawl</strong>&#8221; <strong>Cavalera Conspiracy</strong>. Oj, Mareczek się nie przyłożył zbytnio tym razem. W ogóle brzmienie jego gitary to jakaś porażka jest, niczym występy polskiej reprezentacji w ostatnich eliminacjach.<br />
- Prawda, panie, prawda. Poza tym żem myślał, że jak Cavalera obiecuje powrót do <strong>Slayera</strong>, to będą krótkie utworki, szybkie a konkretne.<br />
- No długie to one raczej nie są, ale konkretne to może ze dwa albo trzy. Obiecał pierdolnięcie i gdzie ono jest panie Władku? No gdzie? Bandyta i złodziej z tego Cavalery!<br />
- Prawda to jest. Pierdolnięcie zanikło, więcej go było, jak Cavalera nic nie obiecywał, tylko majstrował z tą całą falą nowego metalu.<br />
- Ta. Ja to już stary jestem i może już słabo słyszę, ale czy nie wydaje się szanownemu panu, że to wszystko jest jakby bez ładu i składu?<br />
- Słusznie pan gada. To takie pójście na łatwiznę.<br />
- Myślą, że naiwny lud to kupi. Bandyty!<br />
- I kłamcy! Panie, gdzie ten hardcore punk i superciężar?<br />
- Ani jednego, ani drugiego nie ma. Znaczy się punk jest na samym początku płyty. Chcieli zacząć z wykopem, ale chyba nie bardzo im wyszło.<br />
- A ja panu powiem, że ten początek to może i słaby pomysł, ale utworek dobry. Ino jeden z niewielu dobrych.<br />
- Jak już pan żeś wspomniał o mocnych stronach albumu, to ja jestem zdania, że naprawdę wysoki poziom trzyma tylko &#8222;<strong>Counter Sabotage</strong>&#8222;, bo zapowiadany duch Slayera się nad nim unosi. Takie &#8222;<strong>Kingdom</strong>&#8221; czy &#8222;<strong>Rise of the Fallen</strong>&#8221; na innych albumach byłyby co najwyżej średniakami.<br />
- Ano, choć oprócz pierwszego utworu i &#8222;Counter Sabotage&#8221; właśnie, to te dwa utwory, mimo że typowe dla Soulfly, są sensowne.<br />
- Z początku zaproszenie pana <strong>Puciato</strong>, tego z tych dziwolągów <strong>Dillingerów</strong>, nie wydawał się szczególnie trafionym pomysłem, ale w porównaniu z resztą płyty jest całkiem dobrze. Czego nie da się powiedzieć o featuringu drugiego gościa, który chyba nic nie wnosi.<br />
- Ja to już nawet nie pamiętam, kto jest tym drugim gościem, tak po prawdzie mówiąc. A nigdy nie miałem z tym problemów na ich płytach.<br />
- Bo równie dobrze, to Cavalera mógł tam ryczeć. Ciekawi mnie czy nadąży przy tych nowych kawałkach, przy takim &#8222;<strong>Vulture Culture</strong>&#8221; chociażby. Zdziadział Maxiu ostatnio bardzo.<br />
- Może to dlatego dostaliśmy taką płytę?<br />
- Oj tam. <strong>Araya</strong> i <strong>King</strong> są jeszcze starsi, a <strong>World Painted Blood</strong> wyszło im znakomite.<br />
- Ale oni ciągle nakurwiają to samo, panie Kaziu.<br />
- W sumie to bym wolał drugą płytę w stylu debiutu czy &#8222;<strong>Prophecy</strong>&#8221; albo nawet &#8222;<strong>Dark Ages</strong>&#8221; niż to coś. Ale cóż…<br />
- Też bym nie narzekał.<br />
- Trzeba było głosować na tego <strong>Kupichę</strong> czy jak mu tam.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 5/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Bloodbath &amp; Beyond&#8221; &#8211; 2:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=2R8EdNHasic">Rise of the Fallen</a>&#8221; &#8211; 4:33</strong></li>
<li><strong>&#8222;Counter Sabotage&#8221; &#8211; 3:57</strong></li>
<li><strong>&#8222;Jeffrey Dahmer&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Lethal Injection&#8221; &#8211; 3:55</strong></li>
<li><strong>&#8222;Great Depression&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Mega-Doom&#8221; &#8211; 4:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kingdom&#8221; &#8211; 4:01</strong></li>
<li><strong>&#8222;Off With Their Heads&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=-zrovfZGsIE">Vulture Culture</a>&#8221; &#8211; 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Soulfly VII&#8221; &#8211; 4:23</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 40:34</strong></p>
<p><strong>Premiera: 25 maja, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/06/07/soulfly-omen/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

