• Witaj!

    Witamy na Winylu, czyli blogu, na którym grupka znajomych udaje, że zna się na muzyce ;-) Zapraszamy do czytania recenzji oraz innych, mamy nadzieję, ciekawych artykułów.

  • Jak oceniamy?

    10 – nieskazitelna
    9 – bliska ideału
    8 – świetna
    7 – bardzo dobra
    6 – powyżej przeciętnej
    5 – przeciętna
    4 – poniżej przeciętnej
    3 – znośna
    2 – słabiutka
    1 – okropna
  • Archiwum

  • Kategorie

  • Winyl w sieci

  • Tagi

  • Ostatnie komentarze

    • Ładowanie...
  • Meta

Fenobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, powoduje zwiększenie powinowactwa receptora do endogennych ligandów. Wpływa także bezpośrednio na kanał chlorkowy. W ten sposób prowadzi do hiperpolaryzacji błony komórkowej neuronu i tłumi jego aktywność.

Czytaj dalej »

Lech Janerka – Ur

Napisany 2 kwi 2011 przez | Napisane w electronic, rock | | Brak komentarzy »

NikołajewiczUr

Ur to miasto, które istniało (w co trudno uwierzyć) przed jakąkolwiek wojną i tam właśnie postanowiono jacy będziemy. Wymyślono co trzeba i to tak sprytnie, że do dzisiaj – oprócz małych modyfikacji – nic nowego nie daje się wymyślić. A minęło już 6000 lat. Ur – miasto Wszechobecne. Ur fascynuje i rozrasta się, a my robimy się coraz mniejsi i coraz mniej potrzebni. Ludzie, którzy założyli Ur przyszli z Tybetu, a wraz z nimi przyszły niedostępność i chłód oraz wiara w to, że kiedyś – może w następnym pokoleniu – pamięć o skałach i o stygnącym niebie zaginie. Szukając zapomnienia, oszołomieni słońcem i możliwościami, bezwiednie rozpoczęli budowę miasta – namiastki tego od czego uciekli. Ur to była jedyna rzecz jaką potrafili zrobić.

Czytaj dalej »

Podsumowanie roku 2010: Nikołajewicz

Napisany 6 sty 2011 przez | Napisane w inne | Otagowane , | 10 komentarzy »

Nikołajewicz

Moją prywatną „dychę” sponsoruje kilka słów-kluczy. Tworząc z nich chmurkę (taką jak „tag clouds” na last.fm) największą czcionkę posiadałyby dwa wyrazy: „Polska” i „metal”. Nigdy te słowa nie idą ze sobą w parze, zawsze występują osobno. Razem, a jednak osobno – taki hit hulał po stacjach radiowych pokroju Eremef Ef Chlef, kiedy kończyłem podstawówkę, prawda? 
Czytaj dalej »

Nikołajewicz

Ogarnięcie całokształtu pracy tego muzyka to cholernie trudne zadanie, dlatego postaram się streścić jego karierę w miarę sensownie. Tutaj kolejna trudność, bo jak zrobić to dobrze, kiedy w ciągu trwającej blisko trzydzieści lat działalności artystycznej wydał aż tyle albumów w aż tylu stylach? Szczególnie że jemu samemu przypisuje się słowa: „Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury”… Zacznę tak: siedemdziesiąt lat temu na świat przyszedł Geniusz…

Czytaj dalej »

Na początku marca marzenia fanów Muse znad Wisły się spełniły – ich ulubiony zespół potwierdził koncert w Polsce. W obliczu braku innych interesujących mnie wykonawców nie pozostało nic innego, jak kupić bilet jednodniowy, zainstalować się w samochodzie i pewnej słonecznej soboty udać się do Krakowa.

Czytaj dalej »

NikołajewiczUž Jsme  Doma - Uši

Za co możemy lubić Czechów? – padło pytanie w tłum. – Trawa i kwas na legalu! – ktoś krzyknął. Może i tak, ale miałem na myśli coś innego… Czesi są fajni, bo mają dobre piwo, ładne dziewczyny i czekoladę Studencką. Poza tym mają kilka ciekawych zespołów rockowych, powstałych wtedy, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było – chociażby The Plastic People of The Universe (działający pod wpływem Franka Zappy oraz The Velvet Underground), MCH Band czy balansujący na granicy post-punka, prog rocka i awangardy Už Jsme Doma (koncertujący na całym świecie, współpracujący swego czasu z The Residents). Przedstawiam Wam album tych ostatnich. Będzie dużo dziwnych literek z daszkami i kreskami.

Czytaj dalej »

Nikołajewiczkimnowak

Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?

Czytaj dalej »

Nikołajewiczgreenvaughan

Francuskie eksperymentalne indie z tekstami po angielsku, wydające w jednym z polskich netlabeli. Brzmi jak rozciągający falset do ekstremum Matt Bellamy na dancefloorze.

Czytaj dalej »

Wolfgang Amadeusz Mozart – Don Giovanni

Napisany 15 mar 2010 przez | Napisane w classical | Otagowane | 7 komentarzy »

Dziś będzie zupełnie inaczej. Oto przed Wami artykuł nadesłany przez jednego z naszych czytelników - Elbiego. Całkiem nietypowo, więc zachęcamy do zapoznania się z jedną z oper Wolfganga Amadeusza Mozarta!

Trzygodzinny wachlarz muzycznych emocji w klasy(cysty)cznym stylu.

Czytaj dalej »

W tym tygodniu poleca… Nikołajewicz! #4

Napisany 22 lut 2010 przez | Napisane w inne | Otagowane | 1 komentarz »

Nikołajewicz

Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów… Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja – ‘Polacy nie gęsi…’. A jeszcze kilka dni temu marudziliśmy ze znajomą, że ostatnio mało rodzimej muzyki słuchamy…

Czytaj dalej »

Starsze notki »