<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; Nikołajewicz</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/nikolajewicz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Jul 2010 09:58:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Už Jsme Doma &#8211; Uši</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/07/14/uz-jsme-doma-usi/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/07/14/uz-jsme-doma-usi/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Jul 2010 19:45:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[avant-garde]]></category>
		<category><![CDATA[post-punk]]></category>
		<category><![CDATA[progressive rock]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2421</guid>
		<description><![CDATA[
Za co możemy lubić Czechów? – padło pytanie w tłum. – Trawa i kwas na legalu! – ktoś krzyknął. Może i tak, ale miałem na myśli coś innego&#8230; Czesi są fajni, bo mają dobre piwo, ładne dziewczyny i czekoladę Studencką. Poza tym mają kilka ciekawych zespołów rockowych, powstałych wtedy, kiedy mnie jeszcze na świecie nie [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="Nikołajewicz" /><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/uzjsmedoma_usi.jpg" alt="Už Jsme  Doma - Uši" align="right" /></p>
<p><em><span style="font-size: 24px;"><strong>Z</strong></span>a co możemy lubić Czechów</em>? – padło pytanie w tłum. – <em>Trawa i kwas na legalu!</em> – ktoś krzyknął. Może i tak, ale miałem na myśli coś innego&#8230; Czesi są fajni, bo mają dobre piwo, ładne dziewczyny i czekoladę Studencką. Poza tym mają kilka ciekawych zespołów rockowych, powstałych wtedy, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było – chociażby <strong>The Plastic People of the Universe</strong> (działający pod wpływem <strong>Franka Zappy</strong> oraz <strong>The Velvet Underground</strong>), <strong>MCH Band</strong> czy balansujący na granicy post-punka, prog rocka i awangardy <strong>Už Jsme Doma </strong>(koncertujący na całym świecie, współpracujący swego czasu z <strong>The Residents</strong>). Przedstawiam Wam album tych ostatnich. Będzie dużo dziwnych literek z daszkami i kreskami.</p>
<p><span id="more-2421"></span></p>
<p>Pomimo tego, że UJD wydali w tym roku nowy krążek, zajmiemy się ich wydawnictwem sprzed jedenastu lat. „Uszy” to całkiem niezłe wyważenie wszystkich elementów charakterystycznych dla zespołu zza naszej południowej granicy – jest tutaj miejsce na elementy awangardowo-progresywne z pierwszych krążków, uświadczymy także znane z poprzedzającego „Uši” albumu <strong>„Pohádky ze Zapotřebí”</strong> czy tegorocznego <strong>„Jeskyně”</strong> przystępniejsze melodie, którym nie brakuje czadu. Właśnie od takiego utworu zaczyna się album – utwór <strong>„Bosí”</strong> równie dobrze mógłby trafić na którąś z pierwszych płyt rosyjskiego ska punkowego <strong>Distempera</strong>. Późniejsze słuchanie albumu przynosi nam różne niespodzianki: polifonie, połamane rytmy, odrobinę języka angielskiego (<strong>„Kovbojská”</strong>), dużo harmonii wokalnych (<strong>„Tenký led”</strong>), dęciaki, dużo smakowitych partii basu, jest nawet miejsce na solówki gitarowe i niby-pasaże instrumentalne.</p>
<p>Warto wspomnieć o tzw. <em>hajlajtach</em> płyty: utwór tytułowy to ponad ośmiominutowy miks połamańca, stonowanego pochodu gitary i basu unisono, który przez mostek z okrutnie dziwacznie rozłożonymi akcentami wkracza w codę, której wokale przywodzą mi na myśl jakiś kabaret, może nawet trochę cyrkowy. Piękna sprawa. Drugim z najmocniejszych punktów jest utwór <strong>„Pot”</strong>, w którym spokojne zwrotki przerywane są przez popisy saksofonu, tworzącego przy pomocy staccato nie byle jakie cuda melodyczno-rytmiczne. Całość wieńczy taki chór damsko-męski, że już jest pozamiatane – po tym płyta właściwie mogłaby się już skończyć.</p>
<p>To może jeszcze coś o tekstach. Dużo o tym nie powiem, bo w obliczu tak ogromnej bariery językowej wokal zaczyna być traktowany trochę jak kolejny instrument muzyczny. Už Jsme Doma nie walczą z nikim, porozumiewają się tylko przy pomocy – bądźmy szczerzy – poezji. Można zadać pytanie: <em>„Hej! Jeżeli są znani na całym świecie, to dlaczego nie śpiewają po angielsku?”</em> Otóż ja nie wiem dlaczego, ale jestem pewien, że gdyby przerzucili się na stałe na angielski to straciliby mnóstwo ze swego uroku. Pomimo tylu dowcipów o języku czeskim, świetnie się tych nieco surrealistycznych tekstów słucha – kiedy lider zespołu <strong>Miroslav Wanek</strong> śpiewa na przykład <em>„Mám strach ze síly i z víry”</em>&#8230; Brzmi to ciekawiej niż <em>„I fear the power and faith”</em>, prawda? A jak ktoś się uprze i ma trochę drygu do języków to może sobie te utwory nawet nucić. Zainteresowanych odsyłam <a href="http://scripts.noise.cz/ujd/usi.htm" target="_blank">tutaj</a> – można poczytać sobie teksty piosenek w dwóch wersjach językowych.</p>
<p>„Uši” to moja ulubiona płyta Už Jsme Doma. Nadaje się do słuchania w domu, a jak ktoś się uprze to przy szybszych fragmentach może tańczyć pogo. Jest tyle świetnej muzyki dookoła, tak daleko od dokonań amerykańsko-angielskich&#8230; Nic tylko szukać i słuchać.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8+/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Bosí&#8221; &#8211; 2:24</strong></li>
<li><strong>&#8220;Tenký led&#8221; &#8211; 3:47</strong></li>
<li><strong>&#8220;Kovbojská&#8221; &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8220;Oko&#8221; &#8211; 4:01</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=SctpF4SfMuU" target="_blank">&#8220;Uši&#8221;</a> &#8211; 8:30</strong></li>
<li><strong>&#8220;Strach&#8221; &#8211; 3:19</strong></li>
<li><strong>&#8220;Pot&#8221; &#8211; 5:15</strong></li>
<li><strong>&#8220;Řeka&#8221; &#8211; 4:06</strong></li>
<li><strong>&#8220;Ticho&#8221; &#8211; 5:09</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 40:44</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 1999</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/07/14/uz-jsme-doma-usi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kim Nowak &#8211; Kim Nowak</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/06/01/kim-nowak-kim-nowak/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/06/01/kim-nowak-kim-nowak/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jun 2010 07:24:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[garage rock]]></category>
		<category><![CDATA[noise rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2262</guid>
		<description><![CDATA[
Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?

Kim Nowak – pojawili się znikąd, wyskoczyli na MySpace niczym przysłowiowy Filip z konopi, od razu wzbudzając zainteresowanie całej masy ludzi. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="Nikołajewicz" /><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/05/kimnowak.jpg" alt="kimnowak" width="200" height="200" align="right" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>iby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko <a href="http://rateyourmusic.com/release/album/kim_nowak/kim_nowak/" target="_blank">kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”</a>?</p>
<p><span id="more-2262"></span></p>
<p><strong>Kim Nowak</strong> – pojawili się znikąd, wyskoczyli na MySpace niczym przysłowiowy Filip z konopi, od razu wzbudzając zainteresowanie całej masy ludzi. Projekt, za którym stoją <strong>bracia Waglewscy</strong> i aktualny gitarzysta <strong>Tworzywa Sztucznego</strong>. Cel – zrobić płytę inspirowaną muzycznymi miłościami członków zespołu z czasów liceum i podać ją słuchaczom w formie przywodzącej na myśl zupełnie nieprofesjonalne nagrania „na setkę” robione w garażu przy pomocy, dajmy na to, magnetofonu „Kasprzak” (taki luźny przykład – w sumie <strong>Pidżama Porno</strong> nagrała w 1989 roku „<strong>Ulice jak stygmaty</strong>” w taki właśnie sposób).<br />
A jak jest w praktyce? Plan swój spełnili, gdyż jest przede wszystkim surowo i hałaśliwie – solówek raczej brak, a czasem nawet da się odczuć taki „senny” klimat <strong>Sonic Youth</strong> czy inspiracje bardziej klasycznym rockiem. Nauka przyswojona przez Wagli podczas robienia płyty z ojcem też nie poszła w las, gdyż łatwo wychwycić wpływy<strong> </strong><strong>Męskiej Muzyki</strong> na twórczość Kim Nowak.<br />
Tak więc mamy szalejącą perkusję, dużo przesteru, punkowe chórki („<em>King kong! King kong!</em>”), nieco psychodelii czy spokojniejszych dźwięków, a do tego całkiem ładne teksty Fisza, które (jak czytamy w oficjalnym komunikacie wytwórni) „<em>opowiadają o śmierci, przemijaniu, morderstwie, niedojrzałości, emocjach, prawdziwej miłości</em>”. Do wyboru, do koloru. Nie gryzie się to ze sobą, nie ma również usilnych nawiązań do nastoletnich czasów (tu piję do płyty <strong>Heavi Metal</strong>), za to dobrze się tego słucha – takie krzyczane czy nucone słowa nie będące frazesami („<em>powiedz wszystkim dookoła / że jesteśmy teraz wyspą</em>” – IMO mistrzowski fragment).<br />
Kolejna wolta stylistyczna wyszła Waglewskim na dobre, podkreślając ich swoistą uniwersalność – robią hip-hop, bawili się w quasi-jazzowe tematy, teraz nagrali punkową płytę. Kim Nowak nie porwał mnie co prawda tak jak arcysmutne <strong>F3</strong> czy trochę absurdalny <strong>Wielki ciężki słoń </strong>Tworzywa, ale też jest dobrze. Nawet bardzo dobrze. Do słuchania w autobusie czy gdzieś na imprezie.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;King Kong&#8221; &#8211; 1:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=EhIadleiQgA" target="_blank">Szczur</a>&#8221; &#8211; 5:08</strong></li>
<li><strong>&#8220;Rekin&#8221; &#8211; 4:18</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sierpień&#8221; &#8211; 2:48</strong></li>
<li><strong>&#8220;</strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=87WspZQLSHM" target="_blank"><strong>Pistolet</strong></a><strong>&#8220;</strong><strong> &#8211; 5:39</strong></li>
<li><strong>&#8220;Biegnij&#8221; &#8211; 3:40</strong></li>
<li><strong>&#8220;Nóż&#8221; &#8211; 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8220;Spacer&#8221; &#8211; 5:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Grom&#8221; &#8211; 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;AAA!&#8221; &#8211; 2:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dres&#8221; &#8211; 2:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;Urodziny&#8221; &#8211; 3:19</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 45:15</strong></p>
<p><strong>Premiera: 14 maja, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/06/01/kim-nowak-kim-nowak/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Green Vaughan &#8211; Green Vaughan</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/26/green-vaughan-green-vaughan/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/26/green-vaughan-green-vaughan/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 26 Apr 2010 07:06:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[electronic]]></category>
		<category><![CDATA[experimental]]></category>
		<category><![CDATA[indie]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2131</guid>
		<description><![CDATA[
Francuskie eksperymentalne indie z tekstami po angielsku, wydające w jednym z polskich netlabeli. Brzmi jak rozciągający falset do ekstremum Matt Bellamy na dancefloorze.

„R: ciekawe dźwięki, ale jeżeli to nie jest koncept album to za bardzo na jedno kopyto
M: mówisz teraz o jakiej kapeli?
R: Green Vaughan
M: aaa, no bo to indie jest mimo wszystko, to musi [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="Nikołajewicz" /><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/greenvaughan.jpg" alt="greenvaughan" align="right" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>F</strong></span>rancuskie eksperymentalne indie z tekstami po angielsku, wydające w jednym z polskich netlabeli. Brzmi jak rozciągający falset do ekstremum <strong>Matt Bellamy</strong> na dancefloorze.</p>
<p><span id="more-2131"></span></p>
<p><em>„R: ciekawe dźwięki, ale jeżeli to nie jest koncept album to za bardzo na jedno kopyto<br />
M: mówisz teraz o jakiej kapeli?<br />
R: <strong>Green Vaughan</strong><br />
M: aaa, no bo to indie jest mimo wszystko, to musi być na jedno kopyto<br />
R: no właśnie, bym zapomniał<br />
M: definicja taka”</em></p>
<p>Taką właśnie rozmowę sobie uciąłem z moim Amigo. Ale zgodzić się z nim mogę jedynie połowicznie&#8230; Green Vaughan ma na koncie tylko jedną płytę, więc może naprawdę jeszcze do końca się nie odnaleźli i tak sobie chwilami drepczą w miejscu ze swoimi porytymi melodiami. Tak czy inaczej muzycznie wygląda to tak, że jest gitara o brzmieniu szklanki (miłośnicy Stratocasterów i przetworników single coil pewnie wiedzą, co mam na myśli)&#8230; Lecz solą albumu jest elektronika – czasem te syntetyczne dźwięki mocno bujają, innym razem są zabarwione quasi-8 bitowymi brzmieniami, do tego podlane totalnie syntetycznym basem, co razem złączone wrzyna się w uszy. Choć mi bardziej to do ucha przychodzi samo, niźli wpycha się siłą&#8230; Do tego wokale czyste, przesterowane, szeptane, krzyczące – czym chata bogata. A to wszystko tak obrzydliwie melodyjne&#8230; Choć, jak już wspomniałem, momentami brzmi wtórnie. Moar.</p>
<p>Album jest do pobrania za darmo ze strony labela o wdzięcznej nazwie <a href="http://bylemkobieta.pl/" target="_blank">Byłem Kobieta Records</a> (<a href="http://lutek.papamobile.strefa.pl/strona/b038.html" target="_blank">częstuj się!</a>).</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Between My Legs&#8221; &#8211; 4:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=NnnpmkUVDCU">Lovely Rise</a>&#8221; &#8211; 3:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Innocent&#8221; &#8211; 3:58</strong></li>
<li><strong>&#8220;Defective Spit Machine&#8221; &#8211; 3:57</strong></li>
<li><strong>&#8220;Steam&#8221; &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8220;Frozen Birth&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;Bye Sweet Self&#8221; &#8211; 3:54</strong></li>
<li><strong>&#8220;Remove Your Make Up&#8221; &#8211; 4:11</strong></li>
<li><strong>&#8220;Taking Coffee With A Cat Around Some Ghosts&#8221; &#8211; 5:04</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=RKwaC5WpD4k">Villainy</a>&#8221; &#8211; 4:10</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 39:59</strong></p>
<p><strong>Premiera: 6 maja, 2009</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/26/green-vaughan-green-vaughan/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolfgang Amadeusz Mozart &#8211; Don Giovanni</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/15/wolfgang-amadeusz-mozart-don-giovanni/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/15/wolfgang-amadeusz-mozart-don-giovanni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Mar 2010 08:56:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[classical]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1728</guid>
		<description><![CDATA[Dziś będzie zupełnie inaczej. Oto przed Wami artykuł nadesłany przez jednego z naszych czytelników - Elbiego. Całkiem nietypowo, więc zachęcamy do zapoznania się z jedną z oper Wolfganga Amadeusza Mozarta!
Trzygodzinny wachlarz muzycznych emocji w klasy(cysty)cznym stylu.
Wielu genialnych muzyków udowodniło, że można stworzyć wielogodzinny utwór muzyczny, który, mimo że składa się z setek pozornie różnych melodii [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: 24px;"><strong>D</strong></span>ziś będzie zupełnie inaczej. Oto przed Wami artykuł nadesłany przez jednego z naszych czytelników -<strong> Elbiego</strong>. Całkiem nietypowo, więc zachęcamy do zapoznania się z jedną z oper <strong>Wolfganga Amadeusza Mozarta</strong>!</p>
<p>Trzygodzinny wachlarz muzycznych emocji w klasy(cysty)cznym stylu.</p>
<p><span id="more-1728"></span>Wielu genialnych muzyków udowodniło, że można stworzyć wielogodzinny utwór muzyczny, który, mimo że składa się z setek pozornie różnych melodii i motywów, jest w niewiarygodny sposób spójny i tworzy jedną kompletną całość. Wszystkie elementy przeplatają się i uzupełniają nawzajem, pokrywając stopniowo cały wachlarz emocji, muzycznych rozwiązać i różnych sposobów na budowę atmosfery, przypominając proces wypełniania płótna kolorami. Z pomocą muzyki, która nie powinna być tu traktowana jako tło do fabuły ale jako jej integralna część, tragizm w lekki i naturalny sposób przeplata się z komedią, nienawiść z miłością, smutek ze szczęściem. Dokładne opisywanie tych uczuć wydaje się nie mieć sensu, jako że to właśnie muzyka najlepiej je przybliża, dużo bardziej rozlegle niż słowa, w sposób abstrakcyjny i wymagający właściwego użycia naszej wrażliwości. Przyjrzyjmy się więc bliżej<strong> Don Giovanniemu </strong>Mozarta, który jest muzyczną adaptacją słynnej historii najbardziej znanego podrywacza w historii postaci fikcyjnych i jednocześnie jednym z najbardziej idealnych, pełnych i kompletnych dzieł operowych.</p>
<p>Opera, ta jak i każda inna, zaczyna się od uwertury – kilkuminutowego fragmentu instrumentalnego zapowiadającego właściwe dzieło. W Don Giovannim uwertura jest naprawdę wyjątkowa. Rytmiczna, dynamiczna, wykorzystująca całą masę rozwiązań muzycznych. Na początku wybrzmiewają dwa potężne, rozciągnięte akordy zagrane przez całą orkiestrę – każdy instrument pełni w nich inną funkcję, co daje efekt jakby tylko dwóch, ale bardzo złożonych, lekko pulsujących dźwięków. Wszystko jest wzmocnione szaleńczymi perkusyjnymi dźwiękami kotłów. Akordy wygasają stopniowo i właśnie wtedy najlepiej słychać z ilu warstw były złożone. Potem powoli zaczyna się budować właściwa melodia &#8211; mroczna, niepewna, tajemnicza. Wolno narastająca sekcja instrumentów dętych drewnianych na tle rytmicznej gry skrzypiec już po kilku sekundach schodzi na dalszy plan, dając wypłynąć na wierzch właśnie skrzypcom. Te natomiast po kolejnej krótkiej chwili wyraźnie rozdzielają się na dwa zestawy, z których jeden gra melodię prowadzącą, a drugi podkład. Jednak już po dwóch taktach wszystkie skrzypce znowu łączą się w jedną melodię, ale wciąż we współpracy ze zróżnicowaną grą reszty orkiestry. Co kilka taktów jest jakaś zmiana – skrzypce znowu się rozdzielają żeby po chwili do siebie wrócić, kotły i kontrabasy chwilami potęgują brzmienie orkiestry zaraz wyciszając się zmieniając tym samym całą atmosferę na bardziej melodyjną i delikatną, po chwilach gładko płynącej melodii następują rytmicznie powtarzające się kilku dźwiękowe frazy, melodia wspina się i opada, napięcie rośnie i rozwiązuje się, niekiedy nawet jedna sekcja zaczyna melodię, a całkiem inna ją kończy. W całej tej zabawie praktycznie nie zauważamy, że początkowy mrok gładko ustąpił miejsca radości i skoczności. Co jakiś czas wracają znane sprzed kilku taktów melodie. Tak już będzie do końca sztuki – motywy powtarzać się będą zgodnie z akcją – każda postać ma „swoją” melodię, zestaw melodii albo przynajmniej skalę przypisaną do niej. Tak więc w trakcie trwania dzieła słychać będzie motywy, które pojawiały się wiele scen przedtem, czy, co ciekawsze, w uwerturze. Słychać to bardzo wyraźnie pod koniec opery, w punkcie kulminacyjnym. Nie zdradzę dokładnie szczegółów zakończenia, ale powiem tylko że jest to jeden z najbardziej mrocznych, podniosłych i przerażających momentów w historii opery. Słychać tam znowu dwa charakterystyczne akordy, które otwierały uwerturę i potem pojawiały się jeszcze kilka razy, za każdym razem przyprawiając nas o ciarki na plecach. Jednak tym razem nastrój nie zmienia się, przez kilka kolejnych minut mrok i napięcie sięga szczytu aż do zakończenia akcji. Cała scena jest tak charakterystyczna i znacząca, że została nawet przedstawiona w filmie „<strong>Amadeusz”</strong>. Wróćmy jednak do uwertury. Pod koniec, po momencie kulminacyjnym wszystkie instrumenty znowu spotykają się razem na jednym akordzie. Zupełnie jak na samym początku, z tym że zamiast akordu molowego, który wprowadził niepokój i napięcie w pierwszym akordzie, tworzą durowy, wyraźnie zamykając toniką całą uwerturę.</p>
<p>Nie  ma nawet czasu na brawa, orkiestra natychmiast daje życie nowej melodii, która narastając w interesujący sposób, wzbudza ciekawość i zwiastuje, że będzie się działo naprawdę wiele. W tym czasie odsłania się spowita mrokiem scena i stoi na niej pierwszy bohater. Kiedy melodia się kończy, zostaje powtórzona, ale tym razem wtapia się w nią śpiew bohatera. Okazuje się, że jest to Leporello, sługa Don Giovanniego. Żali się on na swojego pana, przez którego, żeby to delikatnie ująć, rozwiązłe życie, musi znosić wiele trudów takich jak nieprzespane noce czy złe odżywiane, nie mając z tego nawet podziękowania. W tym czasie Don Giovanni jest na podrywie, jak każdej nocy zresztą. Pod koniec swojej arii, Leporello stwierdza że ktoś się zbliża i musi się schować. Melodia gwałtownie przechodzi w bardziej dynamiczną i groźną, co jest, i tak jak to już będzie do końca, odzwierciedleniem akcji na scenie. Nasz podrywacz próbuje uciec przed kobietą, która śpiewa: „<em>Pierwej zginę niż ci uciec dam</em>!” na co on odpowiada podobną melodią: „<em>O szalona, próżne krzyki. Kim jestem, nie  powiem!</em>”, natomiast Leporello komentuje sytuację: „<em>Co za zgiełk i wrzawa, Pan znów w opałach.</em>”. Następnie wszyscy śpiewają kolejne swoje partie razem, co daje niesamowity efekt – trzy różne melodie śpiewu plus muzyka orkiestry. Każda z partii jest wyraźnie rozpoznawalna, a razem tworzą genialną całość. W tej scenie warto jeszcze zwrócić uwagę na jeden moment – kobieta przezywa Don Giovanniego „nikczemniku” (scellerato), on się rewanżuje: „nierozważna” (sconsigliata), po czym śpiewają to razem. Słowa z równą ilością sylab, ale z całkiem innymi zgłoskami świetnie brzmią zaśpiewane tą samą melodią przy współpracy orkiestry. Co więcej, na ostatni dźwięk wchodzi Leporello z kolejną swoją kwestią. Akcja biegnie z zawrotną szybkością dalej, Don Giovanni wpada na ojca kobiety którą próbował wykorzystać, ten wyzywa go na pojedynek a muzyka natychmiast wprowadza nastrój grozy i podniosłości. Sięga punktu kulminacyjnego kiedy Don Giovanni śpiewa „a zatem gotuj się na własną śmierć”, żeby zaraz znowu zacząć rytmicznie pędzić podczas gdy bohaterowie zaczynają walczyć. Nie na długo. Kiedy po krótkiej walce ojciec zostaje dźgnięty, instrumenty znowu zmieniają ton – grają ciche, przepełnione smutkiem tło dla ostatnich zdań bohatera. Na początku jest ono uzupełnione delikatnym rytmicznym pizzicato, co zwiększa kontrast pomiędzy tym momentem a następnym, okraszonym już płynną, mniej rytmiczną melodią, która pojawia się po momencie śmierci ojca. Dopiero teraz, po kilkunastu minutach opery, muzyka przynajmniej na chwilę zanika i rozpoczyna się krótki dialog Don Giovanniego z Leporellem. Po tym znowu smutek poprzedzony ogromną podniosłością – córka znajduje martwego ojca i zaczyna lamentować, powtarzając kilka razy przeszywające „<em>Mój ojcze! O, ojcze! Ojcze kochany! Brak mi Ciebie!</em>”&#8230;</p>
<p>A to dopiero początek. Przez kolejne trzy godziny jesteśmy świadkami potężnej karuzeli emocji i akcji, w jednym ciągłym, płynnym utworze. Mozart genialnie potrafił panować nad tymi elementami, tak operował muzycznymi środkami stylistycznymi, żeby w idealny sposób dopasować atmosferę do akcji, w każdym dowolnym momencie. I tak w trakcie utworu wybrzmiewa aria jednej ze zranionych kochanek, w której muzyce na początku słychać nienawiść i cierpienie. Jednak w pewnym momencie orkiestra zmienia ton na bardziej sentymentalny, nawet lekko miłosny. Gra znacznie wolniej i ciszej, atak instrumentów jest delikatniejszy, przestaje grać kontrabas, który dodawał do tej pory „negatywny” wydźwięk. Kobieta w tym momencie dochodzi do wniosku, że jednak kocha sprawcę swojego cierpienia i podziwia go.</p>
<p>Muzyka oddaje także relacje między bohaterami – dzięki dźwiękom w abstrakcyjny sposób wiadomo co czuje dana kochanka do Don Giovanniego. Tak samo jest ze stosunkiem Leporella do swojego pana – zmienia się on przechodząc z nienawiści i pragnienia odejścia od niego, poprzez złość i zazdrość aż w końcu do zgody i chęci współpracy. Czuć to już przed werbalnym, dosłownym przekazem, oczywiście dzięki muzyce. Ciekawe są też duety miłosne, z idealnie zgranymi ze sobą partiami kochanków, ale także kłótnie, które tworzą jednolitą całość, mimo że muzycznie bohaterowie są ze sobą skontrastowani. Kontrast jest tak naprawdę pewnym rodzajem podobieństwa – kolory leżące po przeciwnych stronach koła barw są do siebie w pewien sposób podobne właśnie dzięki temu że się uzupełniają. Tak samo jest w muzyce – przeciwne sobie tonacje, czy też melodie wykonane w całkiem inny sposób, w innym tempie, wcale nie tworzą dysharmonii, tylko kontrast, a w wyniku tego – harmonię. W dziele Mozarta są też bardziej złożone rozwiązania – Leporello w pewnym momencie zostaje przyłapany przez kilku bohaterów, kiedy jego pan wrobił go żeby mu pomagał. Wynikiem tego jest przepiękny sekstet, kiedy piątka bohaterów – trzy kobiety i dwóch mężczyzn, jest ze sobą w muzycznej i fabularnej zgodzie i stoi przeciwko jednemu, który błaga o litość i próbuje się tłumaczyć.</p>
<p>Jak widać, odbiór opery wymaga dużej aktywności od słuchacza – w każdym pojedynczym takcie powinno się interpretować muzykę: rozdzielić sobie w wyobraźni całą orkiestrę na przynajmniej kilka najważniejszych partii, wizualizować sobie przebieg melodii każdej z nich żeby natychmiast łączyć wszystko w całość, „widzieć” jak instrumenty się wymijają, chowają i wypływają na powierzchnię, słuchać w jakim stopniu muzyka jest płynna a w jakim rytmiczna, wychwytywać podobieństwa i różnice danych partii wokalnych i instrumentalnych, słuchać jak jest stosowana zasada budowania i rozwiązywania napięcia, zwracać uwagę na dynamikę, i w końcu co najważniejsze – nauczyć się niewerbalnie odczuwać jak te czynniki wpływają na dzieło jako na opowieść. Dzięki temu zostaniemy sami wciągnięci w proces tworzenia sztuki, dokładnie tak jak pragną tego artyści tworząc swoje dzieła.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/15/wolfgang-amadeusz-mozart-don-giovanni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 08:45:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1660</guid>
		<description><![CDATA[
Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów&#8230; Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja &#8211; &#8216;Polacy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="Nikołajewicz" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>M</strong></span>yślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów&#8230; Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja &#8211; <em>&#8216;Polacy nie gęsi&#8230;&#8217;. </em>A jeszcze kilka dni temu marudziliśmy ze znajomą, że ostatnio mało rodzimej muzyki słuchamy&#8230;<em><br />
</em></p>
<p><span id="more-1660"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/freak_cd.jpg" alt="freak" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Armia &#8211; Freak</h2>
<p>W 2009 roku prym w polskiej muzyce rockowej wiodła <strong>Armia</strong>. Na początku minionego roku wydali dobrze przyjęty<strong> </strong><strong>Der Prozess</strong>, natomiast pod koniec tego samego roku wypuścili drugi pełnoprawny album, będący zwrotem o sto osiemdziesiąt stopni. Zespół<strong> Budzego</strong> na potrzeby <strong>Freak</strong> stał się czymś w rodzaju dość efemerycznego kolektywu &#8211; poza trzonem zespołu (Budzy, <strong>Paweł Klimczak</strong>, <strong>Frantz</strong>, <strong>Kmieta</strong>, <strong>Krzyżyk</strong>, <strong>Bartoszewski</strong> &#8211; wyjątkowo bez <strong>Banana</strong>) w rejestracji utworów uczestniczyli m.in. <strong>Robert Brylewski</strong>, <strong>Litza</strong> czy <strong>Marek Pospieszalski</strong>. Efekt? Powstał album zupełnie inny od tego, co dotychczas nagrała Armia. Osiem utworów raczej pozbawionych ciężkich riffów, szaleńczej perkusji i poetyckich tekstów. Jest za to transowo i nieco psychodelicznie.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/bigosheart.jpg" alt="bigos" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Tymon &amp; The Transistors &#8211; Bigos Heart</h2>
<p><em> </em>Obiecywałem sobie kiedyś przesłuchanie tego albumu, ale coś nie wychodziło&#8230; Krążek zaciekawił mnie po jednym z postów <a href="http://www.winyl.info/forum/" target="_blank">na naszym forum</a>. Nie pamiętam, kto rzucał linkiem do jednej z piosenek, ale dzięki wielkie jeśli to czytasz. <strong>Tymański</strong> ani tu nie błaznuje (jak w <strong>Kurach</strong>), ani nie odjeżdża w jazz rockowe wariacje (choć klimat <strong>Miłości</strong> jest nieco zachowany, choćby ze względu na obecność<strong> Leszka Możdżera</strong>). Tymon i Tranzystory zrobili za to płytę lekką i prostą (co nie jest zarzutem), osadzoną w klimatach rock&#8217;n'rollowych, z duchem Beatlesów unoszącym się gdzieś nad każdym nagraniem (nawet okładka nosi w sobie cechy sierżanta Pieprza). A jeśli jeszcze komuś mało zaskoczenia to niech przesłucha utwór numer siedem &#8211; &#8220;<strong>Posłuchaj, Siddhartho</strong><em>&#8220;</em> w klimatach raczej buddyjskich z <strong>Grzegorzem Halamą </strong>na wokalu. Ta sytuacja rzuca nowe światło na jego osobę. Nie, ani słowa o kurczakach i bakterii.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/apteka_menda.jpg" alt="menda" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Apteka &#8211; Menda</h2>
<p>Kolejny z albumów, który sobie obiecywałem od dawien dawna, a przesłuchałem go dopiero w minionym tygodniu. I chwyciło od razu. Podobno jest to opus magnum zespołu dowodzonego przez<strong> Kodyma</strong> &#8211; po przesłuchaniu opisywanego albumu i starszych<strong> </strong><strong>Narkotyków</strong> jestem skłonny się z tym zgodzić. Co zatem jest na <strong>Mendzie</strong>? Są teksty &#8211; raz proste (&#8220;<strong>Synteza</strong>&#8220;), raz lekkie z przymrużeniem oka (&#8220;<strong>Chłopacy i dziewczyny</strong>&#8220;), innym razem tematyka <em>drugs-friendly</em> (&#8220;<strong>Psychodeliczny Kowboj</strong>&#8220;), kilka wulgaryzmów&#8230; No i jest jeden z dwóch najlepszych (a przynajmniej najprawdziwszych) tekstów, jakie kiedykolwiek słyszałem w polskim punk rocku, ale to już sami sobie sprawdźcie. Do tego delikatne muśnięcie psychodelii i bas <strong>Olafa Deriglasoffa</strong>. I jest fajnie, do słuchania w autobusie (w parze z &#8220;Posłuchaj, Siddhartho&#8221; od Transistorsów).</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://c1.ac-images.myspacecdn.com/images02/59/l_a72479caf05a4c1894044f6d248e5284.jpg" alt="katedra" width="265" height="200" align="right" /></p>
<h2>Katedra</h2>
<p>Ktoś mi zaraz powie, że to prywata czy coś, ale takie oskarżenia to jedynie pomówienie. Więc o czym właśnie pisze Mikołaj? Katedra to początkujący zespół wrocławski, z tego co wiem powstały całkiem niedawno. Słychać po nich, że nasłuchali się <strong>King Crimson</strong> (chociaż ja tam też trochę <strong>Niemena</strong> słyszę nie wiedzieć czemu). Słyszałem coś tam o nich, ale dopiero niedawno nawiedziłem ich MySpace (<a href="http://www.myspace.com/katedrawroc" target="_blank">kliknijże tu, Czytelniku drogi, by tam się znaleźć</a>)&#8230; Spodobało się, nawet bardzo. Nagrali póki co jedną EPkę (dostępną na wyżej wspomnianym Majspejsie), ale warto przesłuchać &#8211; bo biorąc pod uwagę fakt, że mają dopiero po 17-18 lat to jest mega. Ja w ich wieku nawet nie wpadłem na to, że można grać prog rocka.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/kswb.jpg" alt="breslau" width="200" height="300" align="right" /></p>
<h2>Marek Krajewski &#8211; Koniec świata w Breslau</h2>
<p><em>&#8220;W mrocznych zaułkach Wrocławia, ponurego, przesiąkniętego zbrodnią miasta, grasuje seryjny morderca, którego tropem podąża radca kryminalny Eberhard Mock&#8221;</em>&#8230; Chociaż jeśli już ktoś zapragnie wchodzić w świat Breslau to (według mnie) powinien zacząć od pierwszej części (&#8220;<strong>Śmierć w Breslau</strong>&#8220;), a następnie przeczytać wszystko, bo warto. Precyzyjnie odtworzone topografia i klimat miasta. &#8220;Koniec świata w Breslau&#8221; to bodajże moja ulubiona część. Jak znajdę kilka wolnych chwil to może przeczytam jeszcze raz wszystkie pięć (a może jest ich sześć? nie mam pojęcia) książek o przygodach Eberharda Mocka.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Druga strona barykady: Nagrywanie</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 09:45:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1547</guid>
		<description><![CDATA[
Garść przemyśleń na temat czegoś, czym żyje wielu młodych ludzi nad Wisłą i nie tylko. W grupie fanów muzyki zawsze znajdzie się kilku hardkorowców, nieświadomych dalszych konsekwencji desperatów, którzy nie mają co robić z pieniędzmi rodziców, ale mają za to marzenia ukierunkowane na konkretny target. Akurat tak się trafiło, że jednym z tych pomyleńców jestem [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>G</strong></span>arść przemyśleń na temat czegoś, czym żyje wielu młodych ludzi nad Wisłą i nie tylko. W grupie fanów muzyki zawsze znajdzie się kilku hardkorowców, nieświadomych dalszych konsekwencji desperatów, którzy nie mają co robić z pieniędzmi rodziców, ale mają za to marzenia ukierunkowane na konkretny target. Akurat tak się trafiło, że jednym z tych pomyleńców jestem ja. Felieton o graniu tak zwanym amatorskim&#8230;</p>
<p><span id="more-1547"></span></p>
<p>Przyjrzyjmy się procesowi nagrywania. Odrzućmy wynajmowanie dziecięcych chórów, orkiestr symfonicznych, nagrywanie z najlepszymi producentami – skupmy się na studyjnej defloracji, pierwszym razie z aparaturą nagrywającą. Wszak gra nie idzie o pietruszkę, bo chodzi tu o nagranie płyty demo, mającej zapewnić zespołowi rzeszę fanów i wytwórnię, która wyda debiutancką płytę, która to z kolei rzuci na kolana cały kraj, i tak dalej&#8230;</p>
<p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/dsb_n_mic.jpg" alt="" width="173" height="230" /></p>
<p>Skoro już padła idea<em> &#8220;nagrywamy!&#8221;</em> to warto wybrać piosenki, które trafią na nasze demo. Jesteśmy na tyle pewni siebie, że nagramy cały swój repertuar (pięć utworów, to już piętnaście minut muzyki!), a jak humory dopiszą to nawet kawera jakiegoś machniemy –<strong> </strong>„<strong>Pasażera</strong>” z polskim tekstem, bo to proste jest czy tam „<strong>Maturę</strong>”<strong> Farben Lehre</strong>, bo przy tym na pewno będą chcieli się bawić na koncertach. Kolejnym pytanie brzmi<em> &#8220;jak to zrobić?&#8221;</em>. Och, jesteśmy tacy <em>indie</em>, zrobimy to sami, w domu! Tak więc pierwsze demówki swojego pierwszego poważnego zespołu (a imię jego <strong>TMK</strong>, teoretycznie grał ska rocka, w praktyce bywało różnie) nagrywałem w różnych dziwnych miejscach – na przykład w pokoju gitarzysty, ścieżki bębnów tworząc w <strong>FL Studio</strong> (bo sąsiedzi są tolerancyjni, ale do czasu wstawienia perkusji do pokoju). <strong>DIY</strong> na sto procent &#8211; filtrem łapiącym głoski wybuchowe (takie jak &#8216;b&#8217; lub &#8216;p&#8217;) były rajstopy siostry ówczesnego gitarzysty (a za obręcz na nie robiło jakieś kółeczko, bodajże do haftowania). Do tamtych nieco partyzanckich czasów mam sentyment, ale oczywistym jest, że człowiek nie ma ochoty do usranej śmierci dogrywać się do perkusyjnego trupa i wyć do mikrofonu, kiedy za ścianą rodzice oglądają dajmy na to &#8220;Top Gear&#8221;. Albo Kubicę. Albo szczypiornistów.</p>
<p>W nowym zespole odstawiliśmy piwo na czas nagrywek i przenieśliśmy się&#8230; do mojej piwnicy. Tam już nie mieliśmy żadnych ograniczeń &#8211; sąsiadka mogła próbować szczęścia ze swoimi petycjami o <img class="alignleft" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/dsb_n_statyw.jpg" alt="" width="230" height="173" />interwencję policji, mogliśmy być słyszalni ulicę dalej &#8211; nam to nic nie szkodziło (i moim rodzicom też nie, za co należy im się mnóstwo szacunku). Parę słów o samej piwnicy: było to pomieszczenie o wymiarach piętnaście metrów kwadratowych na metr pięćdziesiąt wysokości. Było tam dość chłodno, co w środku lata 2007 było dość zbawienne. Sesja w <strong>Koc Plazy</strong> (bo taki przydomek otrzymało nasze małe miejsce) pretenduje do miana jednego z najbardziej mistycznych przeżyć na naszej drodze. Atmosfera beztroskiej, tygodniowej sesji w podziemiach na obrzeżach miasta w połączeniu z badziewnymi mikrofonami na nietuzinkowych statywach (<em>&#8216;mamo, Twoja miotła jest wspaniała!&#8217;</em>) dała naszym nagraniom niepowtarzalne, prawdziwie undergroundowe brzmienie lo-fi. Jednakże to był ostatni odcinek moich przygód z takim dziwnym nagrywaniem, bo w czasach Koc Plazy pojawiło się więcej koncertów, parę osób nas poznało, i jakoś to wszystko zaczęło się wokół <strong>Chris June</strong> kręcić.</p>
<p>Teraz zapomnijmy o niewygodach, niskich sufitach, nagrywaniu na lekkim rauszu i zadajmy sobie pytanie nieco egzystencjalne: więc jak to jest w końcu z tym nagrywaniem? Przyznaję, że tak naprawdę do tematu sesji z moim udziałem mam bardzo ambiwalentne podejście. Ciężko jest, cholernie ciężko, ale porzućmy trudy fizyczne na rzecz opowieści o tym, co łechce muzyków: wrażenia estetyczno-duchowe. Ważne jest podniecenie samym procesem rejestracji własnych myśli. Tu i teraz tworzy się coś, co uczyni nas względnie nieśmiertelnymi &#8211; skoro mam się kiedyś w proch obrócić to chociaż empetrójka po mnie zostanie i kto wie, może za pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat ktoś ją usłyszy. Wracam zmęczony po kilku godzinach słuchania tych samych fragmentów perkusji czy gitar, a i tak w domu biorę do ręki własne wiosło czy włączam klawisze i gram. Zawsze przyjdzie coś do głowy. Ale samo wbijanie ścieżek&#8230; W mgnieniu oka serce moje, perkusisty czy gitarzysty staje się jedynie paskiem fali większych lub mniejszych. Paski układają się jeden pod drugim, z dokładnością co do milisekundy. Chirurgiczna precyzja, trochę jak domino &#8211; bo jak choćby na sekundę coś się sypnie to już cała reszta zaczyna się rozjeżdżać. Sekcja rytmiczna &#8211; nazwa zobowiązuje i mimo dziesiątek żartów o tejże muszę mieć w sobie choć odrobinę dumy. Bo bez basu to wiecie jak jest &#8211; a jak nie wiecie to wyobraźcie sobie jedzenie bez jakiegokolwiek smaku. Pompatycznie? Może trochę, ale ja i moi koledzy często traktujemy własne piosenki jakby były naszymi dziećmi &#8211; nawet jeśli w fazie &#8220;płodzenia&#8221; wyglądają tak&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/dsb_n_sciezki.jpg" alt="" width="350" height="290" /></p>
<p>&#8230;i po sześciu czy siedmiu godzinach wpatrywania się w takie paseczki momentalnie odechciewa się wszystkiego.</p>
<p>Po tak romantycznym opisie warto trochę zejść na Ziemię i wspomnieć o drugiej stronie medalu. Taki amatorski zespół w studio nerwowo spogląda na zegarek (bo przecież nie mamy tauzenów na koncie, co to by polskie <strong>Chinese Democracy</strong> wysmażyć), stres, zmęczenie, podejścia powtarzane aż do znudzenia. Pływamy tempem, jeszcze raz. Za mocno uderzyłeś w strunę i zrobiło się brzydkie kliknięcie, jeszcze raz (czasem nawet kompresor nie pomoże). Dokładne strojenie &#8211; zło, bo na koncercie mogę przymknąć oko na to milimetrowe odstępstwo od normy wskazywanej przez tuner &#8211; a na sterylnych nagraniach od razu to wyjdzie na jaw&#8230; Terminy gonią, cierpliwość czasem się wyczerpuje, a jak na złość im bardziej się człowiek spina tym gorzej mu idzie. I jeszcze te wszystkie sprawy finansowe &#8211; chociaż na etapie grania za piwo albo wpływy &#8220;z bramki&#8221; wypadałoby porzucić rozmyślania nad tym, czy pieniądze wydane na nagranie epki (bo termin &#8216;EP&#8217; jest ładniejszy niż &#8216;płyta demo&#8217;, prawda?) kiedykolwiek się zwrócą. Wydajmy ponad trzysta złotych, bo to i tak mało &#8211; niektórzy za takie demówki płacą dużo więcej, poświęcając na jeden utwór całą dobę i inwestując sumy trzycyfrowe.</p>
<p>Mniej więcej tak to widzę z perspektywy tych kilku lat, które miałem przyjemność spędzić jako element amatorskiej sceny w moim mieście. Mam nadzieję, że felietonem zbytnio nie znudziłem i choć trochę oddałem klimat tej odrobinę absurdalnej walki o swoją szansę. Historyjek związanych z raczkowaniem w okręgowej lidze muzycznego biznesu znajdzie się jeszcze kilka, więc może kiedyś&#8230;</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2009: Nikołajewicz</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 07 Jan 2010 18:14:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1311</guid>
		<description><![CDATA[
Na początek kilka uwag porządkowych. Po pierwsze, wzorem lat ubiegłych bardziej zasłuchiwałem się w muzyce powstałej przed rokiem, o którym mam właśnie pisać. Po drugie, podsumowanie jest w pełni subiektywne i oparte na tym, co interesuje mnie. Jako że nie jestem żadnym profesjonalnym krytykiem („krytyk muzyczny to bardzo brzydki zawód, takie ocenianie i za to [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="Nikołajewicz" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>a początek kilka uwag porządkowych. Po pierwsze, wzorem lat ubiegłych bardziej zasłuchiwałem się w muzyce powstałej przed rokiem, o którym mam właśnie pisać. Po drugie, podsumowanie jest <a href="http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=subiektywny" target="_blank">w pełni subiektywne</a> i oparte na tym, co interesuje mnie. Jako że nie jestem żadnym profesjonalnym krytykiem <em>(„krytyk muzyczny to bardzo brzydki zawód, takie ocenianie i za to płacą”</em>) to nie mam obowiązku pisania o całej muzyce, która wyszła na przełomie minionych dwunastu miesięcy spiętych w klamrę „2009”. Z tym wiąże się odpowiedź na potencjalne zarzuty, jakoby redaktor Nikołajewicz „przesłuchał pięć płyt na krzyż i się mądrzył”. Mniej więcej taki jest stan faktyczny, chociaż skoro jestem skłonny napisać o dziesięciu albumach (i jeszcze robiłem lekką selekcję) to się rozumie, że tych płyt było nieco więcej. Po wytłumaczeniu kilku kwestii jestem na tyle spokojny, że z czystym sumieniem mogę napisać o tym, co w minionym roku zajarało mnie najbardziej.</p>
<p><span id="more-1311"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Depeche Mode &#8211; Sounds of the Universe</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/sotu.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Bo długo na nowy krążek angielskiego tria czekałem, bo pierwszy singiel (<strong>„Wrong”</strong>) wkręcił mi się w głowę straszliwie, bo <strong>Playing The Angel</strong> nie podeszło&#8230; Płyta wyszła, ale w stadium obwarzanka – na kresach urodzajnie, wewnątrz pusto. Dlatego dopiero miejsce dziesiąte.</p>
</blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>9. Eminem – Relapse</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/relapse.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Każda dziewczynka w wieku wczesnej podstawówki była fanką <strong>Spice Girls</strong>. Tak samo każdy mój rówieśnik w czasach późnej podstawówki choć trochę był fanem <strong>Eminema</strong>. Mało kto poza jobami i fakami widział w tym coś więcej. W międzyczasie Eminem utył, spuchł, a jakby tego było mało wpadł w nałóg łykania różnych tabletek. Koniec końców pan Mathers się ogarnął i na bitach <strong>doktora Dre</strong> nagrał nowy album. Ładny powrót do formy.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>8. Muse – The Resistance</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/resistance.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Ostatnio mój dobry kolega powiedział mi: <em>‘nie mógłbym słuchać swojego ulubionego zespołu mając świadomość, że jego piosenka jest na soundtracku do &gt;&gt;Zmierzchu&lt;&lt;’</em>. Tak bywa, ale jestem za stary żeby się takimi rzeczami przejmować. Kolejne trio w zestawieniu, kolejne z rodowodem anglosaskim. Muse ciągle podąża w swoją bliżej nieokreśloną stronę, nagrywając albumy przepełnione coraz większą ilością bajerów. Kosmiczne klawisze i bizantyjski audioprzepych w niektórych starszych utworach nie wystarczyły, więc dorzucili cytaty z <strong>Chopina</strong> i <strong>Camille Saint-Saënsa</strong>, całą płytę kończąc małą symfonią. „<strong>Exogenesis: Symphony</strong>” bardzo ładna, choć chciałoby się więcej. A dopiero ósme miejsce dlatego, że nie wiem, czy kierunek, w którym idzie formacja <strong>Matta Bellamy’ego</strong> jest tym, którego pożądam. No i okładka <strong>The Resistance</strong> brzydka. <span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>7. La Coka Nostra – A Brand You Can Trust</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/byct.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Nie jestem jedynym Winylowym redaktorem, który o tej płycie wspomniał – u Nukiego też się pojawiła&#8230; Tylko ten drugi umieścił tę pozycję oczko niżej niż ja. LCN zainteresowałem się na fali ponownej gorącej miłości do <strong>Limp Bizkit</strong> (wiadomo, reunion, koncert w Polsce, nowa płyta w drodze)&#8230; O ile w hip-hopie ostatnio siedziałem naprawdę niewiele (choć od zawsze mój stosunek do tej muzyki jest przerywany i wybredny), tak kolektyw muzyków <strong>House of Pain</strong> i paru innych osobistości przekonał mnie do sprawy. W końcu tam, gdzie jest <strong>DJ Lethal</strong> nie może być szmelcu.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>6. Reni Jusis – Iluzjon cz. I</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/iluzjon1.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Z klimatów anglojęzycznych przenosimy się nad Wisłę. Zaraz podniesie się raban: <em>„Reni Jusis?! WTF?!”</em>, pomyślą że to jakiś żart a’la akcja &#8220;wybij <strong>Stachurskiego</strong> na wyżyny RYMa&#8221;, ale ja wiem swoje. Ten album uświadomił mnie, że <strong>Renata Jusis-Makowiecka</strong> (a jak, hajtnęła się z tym od „Idola”) ma jakieś wykształcenie muzyczne i potrafi nawet z niego zrobić pożytek. I tak oto w minionym roku Reni, kojarzona z tępymi, quasiklubowymi numerami, usiadła za fortepianem i przy pomocy żywych muzyków zrobiła akustyczny album. Trudno nie oprzeć się skojarzeniom z chociażby <strong>Anią Dąbrowską</strong>, ale propsy dla Jusis należą się za odwagę i chęć artystycznego rozwoju. I dobrze się tego słucha.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>5. The Mars Volta – Octahedron</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/octahedron.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Będąc przygniecionym wirtualnymi opiniami w stylu <em>‘Octahedron sucks’</em> czy <em>‘what a crap’</em> trzeba mieć sporo chęci, żeby wsłuchać się w najnowsze dokonanie afrogłowych. Odgrażali się, że zrobią album popowy&#8230; i słowa dotrzymali. Takim oto sposobem nagrali kolejny (po <strong>Amputechture</strong>) dość trudny w odbiorze krążek&#8230; Śmiem sobie zażartować, że branie się za bary z konwencją stricte popową to kolejny element ich eksperymentalnego grania. Mnie się podoba. Dodatkowe punkty za czosnek na okładce.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/08/30/armia-%E2%80%93-der-prozess/">4. Armia – Der Prozess</a></h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/derprozess.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Pierwszy (i ostatni) przedstawiciel metalu w moim zestawieniu. Nie wiedzieć czemu podoba mi się instytucja concept albumów, a właśnie takim mianem można określić sześć numerów, które wyrosły z fascynacji <strong>Budzego</strong> (wokalisty Armii) „<strong>Procesem</strong>”<strong> Franza Kafki</strong>. Książka wyborna, polecam – tak jak i polecam <strong>Der Prozess</strong>, pozycję cztery na mojej liście przebojów 2009. Strach pomyśleć co by było, gdyby przyjaciel Kafki spełnił jego ostatnią prośbę i spalił rękopis „Procesu”.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>3. Kult – Hurra!</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/kulthurra.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Kolejne dinozaury gitarowego hałasowania made in Wolska. Była niezła afera z przeciekiem, ale i tak w dniu premiery zgarnęli złotą płytę. Panowie pozbyli się z zespołu waltornisty <strong>Banana</strong> (którego notabene można posłuchać na wyżej wspomnianym albumie Armii), wzięli w zamian drugie wiosło i puzon. Świeża krew i przejęcie muzycznej dyrekcji przez <strong>Kazika</strong> – te dwie sprawy zrobiły Kultowi dobrze. Takim oto sposobem nie dopełniła się trylogia albumów o posmaku iberyjskim w tytule, przerwany został ciąg wydawania płyt pozbawionych <em>kohones</em> – i tak oto powstało <strong>Hurra!</strong>. Brązowy medal i najniższe miejsce na podium zasłużone – mimo że tytuł i okładkę przemilczę i mimo że album znowu jest nieco nierówny (to już nie te czasy, kiedy na takim „<strong>Spokojnie</strong>” jest tylko dziewięć utworów i przy każdym obcuje się z absolutem).<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2>2. Ocean – Cztery</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/oceancztery.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Znacie? Pewnie nie&#8230;<strong> Ocean</strong> to taki zespół, którego słucham od dawien dawna, a dopiero niedawno zaczął częściej pojawiać się w mediach. <strong>Eska Rock</strong> hajpuje go na potęgę, ale niech im będzie – wszak świadomość, że wrocławska scena jest doceniana, niesamowicie mnie łechce. Po dłuższej nieobecności wydali krótki, konkretny album, który osadzony jest w klimatach radio-friendly. Ale to nie jest zarzut, że po takim cacku jak ich drugi longplay (<strong>Depresyjne piosenki o niczym</strong>) zachciało im się zdobywać listy przebojów. Tak wysoka pozycja za fakt, że byli jednym z nielicznych zespołów, na których płyty czekałem i nie poczułem choćby promila rozczarowania. <span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<blockquote><p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/25/l-u-c-3989/">1. L.U.C – 39/89 – Zrozumieć Polskę</a></h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/luc3989.jpg" alt="1" width="200" height="200" />Zakładam, że wielu spodziewało się takiego pierwszego miejsca. Chociaż ja nie spodziewałem się, że L.U.C się za takie coś weźmie&#8230; Nie muszę chyba więcej mówić, bo ten projekt też był hajpowany – całkiem słusznie. Gruba inicjatywa. I znowu wrocławski wykonawca (urodzony co prawda w <strong>Zielonej Górze</strong>, ale związany z <strong>Wrocławiem</strong> na wieki wieków), damn!</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku</h1>
<h2><strong>Depeche Mode &#8211; Wrong</strong></h2>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><br />
</strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<p>Będę szczery. W tym roku w teledyskach nie siedziałem, więc wyróżnienia w tej kategorii nie przyznaję. Wybaczcie, Koleżanki i Koledzy.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie/Zawód roku</strong></h1>
<blockquote><p>Zejście <strong>Michaela Jacksona</strong> z tego łez padołu. Postanowiłem to wydarzenie zaliczyć zarówno do wydarzenia, jak i zawodu roku.  Michael Jackson wielkim artystą był &#8211; bo tak i już. Czekamy na ulice, pomniki, mosty i dzieci nazwane jego imieniem (Michael Jackson Kowalska, czy to nie jest wspaniałe?). Nie zapominajmy o kremówkach, ale zapomnijmy o przestarzałym podziale na &#8220;przed naszą erą&#8221; i &#8220;naszej ery&#8221;. Idą zmiany.</p></blockquote>
<p>W 2010 roku życzyłbym sobie, by moi faworyci z lat minionych (tj. <strong>Limp Bizkit</strong> i <strong>Korn</strong>) zmiażdżyli mnie swoimi nowymi krążkami. Do tego niech wyjdzie kilka miłych płyt i niech mi się na niwie muzycznej powodzi. Pozdrawiam.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ska-P – Lágrimas y Gozos</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/11/19/ska-p-%e2%80%93-lagrimas-y-gozos/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/11/19/ska-p-%e2%80%93-lagrimas-y-gozos/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 20:05:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[ska]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1030</guid>
		<description><![CDATA[
Największa gwiazda żywiołowego hiszpańskiego ska punka, w Polsce właściwie nieznana, powraca po trzech latach milczenia. Panowie ze śmiesznymi ksywkami (Pulpul, Joxemi, Julio, Kogote, Luismi, Pipi, Gari, Txikitín) dali nam swój szósty studyjny (a siódmy w ogóle) album.
  
„Łzy i Radość”, bo tak tytuł tejże płyty brzmi w naszym ojczystym języku, to trzynaście zupełnie nowych [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img109.imageshack.us/img109/3241/nikoavinyl.png" alt="" /><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/lagrimasygozos.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>ajwiększa gwiazda żywiołowego hiszpańskiego ska punka, w Polsce właściwie nieznana, powraca po trzech latach milczenia. Panowie ze śmiesznymi ksywkami (Pulpul, Joxemi, Julio, Kogote, Luismi, Pipi, Gari, Txikitín) dali nam swój szósty studyjny (a siódmy w ogóle) album.<br />
<span id="more-1030"></span> <span id="more-773"> </span><br />
„<strong>Łzy i Radość</strong>”, bo tak tytuł tejże płyty brzmi w naszym ojczystym języku, to trzynaście zupełnie nowych kompozycji w stylu, w którym oktet ze stolicy Hiszpanii obraca się od czasów wydania czwartego krążka pt. <strong>Planeta Eskoria</strong>. Jest to połączenie szybkiego ska z melodyjnym punk rockiem, między którymi przewijają się „imprezowe” okrzyki i gwizdy, zagrywki reggae oraz mocno rockowe riffy. Wszystko po staremu, z tą różnicą, iż na opisywanej płycie wszystko jest oblane jeszcze ostrzejszym sosem, a niektóre nagrania mają jeszcze większy pazur. Już przy pierwszym numerze („<strong>Ni Fu Ni Fa</strong>”) dostajemy porządnego energetycznego kopa.</p>
<p>Mimo iż to ska punk, a punk z reguły nie grzeszy wirtuozerią i pomysłowością, numery są tu bardziej rozbudowane niż na poprzednich płytach. „<strong>Crimen Sollicitationis</strong>” kończy się bardzo złożoną harmonią wokalną, „<strong>La Colmena</strong>” i „<strong>Los Hijos Bastardos de la Globalización</strong>” to duży jak na Ska-P konglomerat stylistyk w jednym utworze, a „<strong>Fuego y Miedo</strong>” przywodzi na myśl skojarzenia z utworem „<strong>Mala Vida</strong>”<strong> </strong>legendarnej <strong>Mano Negry</strong>. Utwory są jeszcze szybsze niż w przeszłości („<strong>Vándalo</strong>”), jeszcze bardziej melodyjne („<strong>El Imperio Caerá</strong>”, którego refren kojarzy mi się z… <strong>Bad Religion</strong>). O zapychaczach typu „<strong>El Tercero de la Foto</strong>” nie warto mówić, bo takie numery zdarzają się na każdym kolejnym krążku grupy.</p>
<p>Warto też wspomnieć o tekstach, bo niewielki odsetek czytelników Winyla może znać hiszpański (ja zasadniczo nie znam, ale od czego są google i filmy z koncertów zespołu). Jeżeli jesteś zagorzałym miłośnikiem prawej strony sceny politycznej, ortodoksyjnym katolikiem, rasistą lub coś na ten kształt to masz dwa wyjścia: albo nie słuchać płyty wcale, albo nie myśleć o przekazie w czasie odsłuchu. Ska-P to zespół bardzo <strong>anarchistyczny,</strong> a w ich piosenkach notorycznie obrywa się <strong>politykom</strong>, <strong>Stanom Zjednoczonym</strong>, <strong>globalizacji</strong>, <strong>kościołowi</strong> (zarówno podrzędnym sługom pańskim jak i papieżom) i wielu innym instytucjom oraz ludziom, którzy w mniemaniu Hiszpanów parają się złem. Nie jestem zwolennikiem czarno-czerwonych sztandarów, ale jestem pewien, że niemalże każdy “buntownik bez powodu” znajdzie tutaj coś dla siebie.</p>
<p>Przy ocenie nie mam zbytnio punktu odniesienia – poza poprzednimi dokonaniami grupy. Zestawiając z nimi <strong>Lágrimas y Gozos</strong> mogę wystawić ósemkę, bo dziewiątkę boję się postawić. Polecam tą muzykę, choćby w ramach ciekawostki lub jako muzykę na imprezę – śledzę poczynania Ska-P od trzech lat i wiem, że niewielu jest słuchaczy, którzy interesują się ich przesłaniem, natomiast lwia część społeczności uwielbia posłuchać szalonego ska punka bawiąc się – przy piwie lub też pięciu.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 8/10</strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><br />
</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>“Ni Fu Ni Fa” – 3:19</strong></li>
<li><strong>“El Libertador” – 4:34</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=cIrtFgCpmys" target="_blank">Crimen Sollicitationis</a>” – 4:50</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=2wlpy8az8lY" target="_blank">Fuego y Miedo</a>” – 3:42</strong></li>
<li><strong>“La Colmena” – 4:22</strong></li>
<li><strong>“Gasta Claus” – 3:21</strong></li>
<li><strong>“El Imperio Caerá” – 3:20</strong></li>
<li><strong>“Los Hijos Bastardos de la Globalización”</strong></li>
<li><strong>“Vándalo” – 3:49</strong></li>
<li><strong>“El Tercero de la Foto” – 3:50</strong></li>
<li><strong>“Decadencia” – 3:39</strong></li>
<li><strong>“Qué Puedo Decir” – 4:06</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=pauc3pcqzyQ" target="_blank">Wild Spain</a>” – 4:23</strong></li>
</ol>
<p style="text-align: left;"><strong> </strong></p>
<p><strong>Całość: 51:56</strong></p>
<p><strong>Premiera: 7 październik, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/11/19/ska-p-%e2%80%93-lagrimas-y-gozos/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Fisz Emade &#8211; Heavi Metal</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/09/14/fisz-emade-hevi-metal/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/09/14/fisz-emade-hevi-metal/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 19:45:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[hip-hop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=847</guid>
		<description><![CDATA[
Bracia Waglewscy po raz drugi wrócili do swoich hip hopowych korzeni. Nasuwa się pytanie: „ile jest rapu w ich rapie?”. Z jednej strony mając w pamięci eksperymentalne płyty kolektywu Tworzywo Sztuczne i świetną „Męską Muzykę” nagraną rodzinnie, a z drugiej strony udany powrót do hip hopu na „Piątek 13” włączam „Heavi Metal”.
 
Pierwsze wrażenie? Bardzo [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://img109.imageshack.us/img109/3241/nikoavinyl.png" alt="" /><img class="alignright" src="/img/1.png" alt="" /><br />
<span style="FONT-SIZE: 24px"><strong>B</strong></span>racia Waglewscy po raz drugi wrócili do swoich hip hopowych korzeni. Nasuwa się pytanie: „ile jest rapu w ich rapie?”. Z jednej strony mając w pamięci eksperymentalne płyty kolektywu <strong>Tworzywo Sztuczne</strong> i świetną „<strong>Męską Muzykę</strong>” nagraną rodzinnie, a z drugiej strony udany powrót do hip hopu na „<strong>Piątek 13</strong>” włączam „<strong>Heavi Metal</strong>”.<br />
<span id="more-459"> <span id="more-847"></span></span><br />
Pierwsze wrażenie? Bardzo dobra okładka, trzeba przyznać. Ale najważniejsze jest wnętrze rzecz jasna. <em>„Słuchało się Sodom i Anthrax”</em> – tak rzecze <strong>Fisz</strong> w tytułowym utworze. Już zapowiedzi albumu hucznie reklamowały, że „Heavi Metal” będzie podróżą do tego, co już było. Brzmienie zainspirowane w dużej mierze latami osiemdziesiątymi, dość surowe, zaskakujące niespodziewanymi samplami (tak właśnie jeden z moich ulubionych zespołów, nowofalowy <strong>Klaus Mitffoch</strong>, pojawia się w „<strong>Disko</strong>”). Brzmienie z początku może irytować (np. przed premierą nie mogłem przełknąć singla, „<strong>Wiosna 86</strong>”)… Ale z biegiem czasu stają się silnie uzależniające. To, co <strong>Emade</strong> zrobił w warstwie muzycznej można określić tylko jednym słowem &#8211; majstersztyk. Tutaj na każdy utwór jest pomysł – raz jest bardzo minimalistycznie („<strong>Iron Maiden</strong>”), innym razem agresywnie („<strong>Furiat</strong>”), innym razem nastrojowo („<strong>Heavi Metal</strong>”). Najmłodszy z muzykujących Waglewskich staje na wysokości zadania, a ze swoją produkcją jest czołówką w Polsce, mogącą spokojnie konkurować z producentami z zagranicy.</p>
<p>Teoretycznie jednak muzyka zawsze jest jedynie dodatkiem do tekstu. Nie tym razem, Mili Państwo. Nie wiem, czy <strong>Fisz</strong> poczuł się wypalony po „Męskiej Muzyce” i koncertach ją promujących, czy może takie, a nie inne teksty były świadomym zabiegiem artystycznym… Tak czy siak – zawsze ceniłem sobie w tekstach Fisza gry słowne, lekkość w formułowaniu czasem abstrakcyjnych porównań („Piątek 13” wiedzie prym jeżeli o to chodzi), wreszcie jego głos i specyficzne flow. Na recenzowanym krążku tego wszystkiego jest jak na lekarstwo, choć pomysł na tematykę albumu był dobry – zebrać do kupy historie z lat młodzieńczych (gdzieś tak końcówka podstawówki i liceum), opowiedzieć o nich. Taki koncept na miarę czasów, w których <strong>nasza-klasa</strong> jest najpopularniejszym polskim portalem (sądzę, że raper inspirował się jej fenomenem pisząc tekst do zamykającego album „<strong>666</strong>”). A więc było duże pole do popisu, nie zostało jednak ono w pełni wykorzystane. Tekst do „Iron Maiden” w opinii wielu ludzi kandyduje do tytułu najgłupszego tekstu minionego roku, reszta tekstów sprawia wrażenie wymuszonych, o niespełnionych młodzieńczych miłościach. Do tego leniwe mruczenie, jakby od niechcenia. W takich chwilach chciałbym mieć jakiś wpływ na ostateczny kształt płyt swoich ulubionych wykonawców – nie wypuściłbym braterskiego duetu ze studia, posłałbym do kąta, cokolwiek. Dodając nieco pomylony pomysł wokalnych featuringów (niejaki <strong>Sqbass</strong> użyczył swojego głosu w dwóch utworach – „<strong>Najpiękniejsza Kobieta w Mieście</strong>” oraz „<strong>Pani Bum Bum</strong>”) łatwo wysnuć wniosek, iż szaleństwa i fajerwerków nad warsztatem Fisza dzisiaj nie będzie. Ale nie jest tak tragicznie, nie odeślę tego kreatywnego duetu, synów pana Wojtka do ławki z jedynką. Moim faworytem na płycie jest „<strong>Szef Kuchni</strong>” – on to trzyma fason pod względem muzycznym i tekstowym. To właśnie w nim dostałem to, co najlepsze z duetu <strong>Fisz Emade</strong>. Nieco dalej, ale wciąż w kategorii „chętnie wracam do tego utworu” plasują się „666”, „Disko”… Ale Panowie, dlaczego energii z tej trójki nie przelaliście na całość?</p>
<p>Chociaż Waglom zdarzył się (w moim mniemaniu) wypadek przy pracy, całą ich twórczość i tak łykam bez popity. Więc albo kiedyś docenię „<strong>Heavi Metal</strong>”, albo będę cierpliwie czekał na jakieś cudo w stylu „Piątku 13”. A najlepiej to czekać na jakieś nowości od Tworzywa Sztucznego.</p>
<p style="TEXT-ALIGN: center"><span style="FONT-SIZE: 30px"><strong>Ocena: 5/10</strong></span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>“Iron Maiden” &#8211; 4:27</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=-SMxAPD0SGE" target="_blank">“Szef Kuchni”</a> &#8211; 3:58</strong></li>
<li><strong>“Wiosna 86″ – 4:45</strong></li>
<li><strong>“Najpiękniejsza Kobieta w Mieście” – 6:20</strong></li>
<li><strong>“Heavi Metal” – 4:03</strong></li>
<li><strong>“Furiat” – 4:47</strong></li>
<li><strong>“Kawa i Papierosy” – 6:24</strong></li>
<li><strong>“Pani Bum Bum” – 6:22</strong></li>
<li><strong>“Disko” – 3:47</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=59hJAqfHxEc" target="_blank">“666″</a> – 3:26</strong></li>
</ol>
<p style="TEXT-ALIGN: left"><strong> </strong></p>
<p><strong>Całość: 48:19</strong></p>
<p><strong>Premiera: 21 listopad, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/09/14/fisz-emade-hevi-metal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Coma – Hipertrofia</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/09/13/coma-%e2%80%93-hipertrofia/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/09/13/coma-%e2%80%93-hipertrofia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Sep 2009 14:11:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=842</guid>
		<description><![CDATA[

Na początek przyznam się do tego, że przez długi, długi czas należałem do grupy radykalnych antyfanów łódzkiej Comy. Ich twórczość jawiła mi się jako mdła, a nazwa zespołu wydawała mi się całkowicie adekwatna do tego, co grają. Do czasu. Poszedłem na koncert, posłuchałem trochę więcej nagrań… Stosunek zmienił się na wysoce obojętny. Aż tu nagle [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img109.imageshack.us/img109/3241/nikoavinyl.png" alt="" /><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/hipertrofia.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong><br />
N</strong></span>a początek przyznam się do tego, że przez długi, długi czas należałem do grupy radykalnych antyfanów łódzkiej <strong>Comy</strong>. Ich twórczość jawiła mi się jako mdła, a nazwa zespołu wydawała mi się całkowicie adekwatna do tego, co grają. Do czasu. Poszedłem na koncert, posłuchałem trochę więcej nagrań… Stosunek zmienił się na wysoce obojętny. Aż tu nagle wiadomość: następny krążek zespołu ma być <strong>koncept albumem</strong>. Nikołajewicz, w sprawie takich rzeczy łakomczuch, postanowił empirycznie przekonać się, jaka będzie najnowsza płyta. Zaczął odliczać najpierw miesiące, a potem dni do chwili, kiedy będzie mógł się wgryźć w album, noszący dość enigmatyczną nazwę „<strong>Hipertrofia</strong>”…</p>
<p><span id="more-796"><span id="more-842"></span></span><br />
Otoczka wokół płyty robiła się coraz większa, pogłoski (potwierdzone i niepotwierdzone, tych drugich było więcej), nabierały rumieńców. Artyści zapowiadają <strong>wydawnictwo dwupłytowe</strong>. Nie lubię takich rzeczy, bo zazwyczaj ciągnie się to i ciągnie, a natężenie „zapychaczy” jest ogromne. Ale mimo tego nie zrażałem się i wciąż czekałem.</p>
<p>Przejdźmy do rozważań nad już gotowym produktem, nad zawartością dwóch płyt scalonych w jednym opakowaniu… Na warsztat zespół wziął <strong>ludzkie życie</strong>. Opowiedział o nim z punktu widzenia jednostki – od narodzin (a może nawet chwilę wcześniej) aż po śmierć (i chwilę po niej). Banał? Nie do końca. Prócz typowego budowania napięcia przy pomocy dźwięków są tu również przerywniki. Sprawa irytująca przy kolejnych odsłuchaniach, ale bardzo ułatwiająca zrozumienie całej historii. Więc (mimo tego, że teraz często je omijam) to jest plus i ułatwienie – teksty piosenek Comy to <strong>poezja</strong>, często trudna w interpretacji, a dzięki przerywnikom przekaz się rozjaśnia.</p>
<p>A jak to wszystko prezentuje się muzycznie? Muzycy w porównaniu do poprzednich albumów nieco namieszali. Mocne, osadzone riffy („<strong>Transfuzja</strong>”), budzące czasem skojarzenia z… <strong>Toolem</strong> (szczególnie sekcja rytmiczna w „<strong>Świadkowie Schyłku Czasu Królestwa Wiecznych Chłopców</strong>” to jak dla mnie oczywista inspiracja utworem pt. <strong>„Lateralus</strong>”), ściana gitar przepuszczona przez różnorakie efekty („<strong>Trujące Rośliny</strong>”), ale i obrzydliwie piękne, nieprzyzwoicie melodyjne fragmenty (końcówka „<strong>Trujących Roślin</strong>”, „<strong>Cisza i Ogień</strong>”). Do tego zasadniczo już nas przyzwyczajono. Ale w to wszystko została wpleciona duża dawka misz-maszu („<strong>Pożegnanie z Mistrzami</strong>” – funk metal?), elektroniki – lekko syntetyczna perkusja („<strong>Wola Istnienia…</strong>”, „<strong>Nadmiar</strong>”), relaksujący „<strong>Osobowy</strong>”, lekko trip hopowy (sic!) „<strong>Parapet</strong>” czy fenomenalna i dość kontrowersyjna „<strong>Emigracja</strong>” emanująca „diabelskim” swingiem. Chce się powiedzieć „stajesz się prawdziwym mistrzem w swojej dziedzinie jeśli potrafisz się nią bawić”.</p>
<p>Koncept album to historia, o której już pisałem. A jak tą historię opowiedziano? Prócz tego, że drugi krążek (opowiadający jak mniemam o dorosłym życiu bohatera) jest spokojniejszy (wiadomo, młodość szaloną bywa)… Nigdy nie negowałem talentu Roguckiego – zarówno wokalnego, jak i literackiego. Płyta trafiła u mnie na podatny grunt, jakim był taki, a nie inny okres w moim życiu – stąd niektóre teksty wywołały całkowity chaos w mojej głowie. Jest tu tyle mądrych i ważnych słów, sytuacji, które już od dawna we mnie siedziały. Czasem Rogucki opowiada bardzo poetycko, a czasem wyjątkowo prosto. <em>„I nie ukrywam, że ulegnę jeszcze raz”</em> – dla przykładu tak Roguc śpiewa o pokuszeniu w „Nadmiarze”. Sam bym tego lepiej nie ujął. Transowy i spokojny „<strong>Ekhart</strong>”<strong> </strong>wyciska łzy. Maniera wokalisty już nie denerwuje aż tak. Mniej wycia, więcej krzyku. Słowa na tej płycie to potęga – jak dla mnie jeszcze większa niż w przeszłości.</p>
<p>Nigdy nie podejrzewałem, że to powiem, ale ja naprawdę nie mogę nic złego o „<strong>Hipertrofii</strong>” napisać. Nie stałem się wielkim fanem zespołu, ale należy mu się dużo szacunku za to, co nagrali. Już w kilka dni po premierze najnowsze dzieło (tak, dzieło) Comy <strong>pokryło się platyną</strong>. Całkiem zasłużenie – jak dla mnie to <strong>jeden z ważniejszych polskich albumów, które ukazały się w tym roku</strong>.</p>
<p style="text-align: center;">
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 10/10</strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><br />
</strong></span></p>
<hr />
<ol>
<dl>
<dt><strong>CD 1</strong></dt>
</dl>
<li><strong>“Party- Ein Buch für Alle und Keinen” – 3:51</strong></li>
<li><strong>“Wola istnienia…” – 5:47</strong></li>
<li><strong>“After party” – 0:35</strong></li>
<li><strong>“Lśnienie” – 4:34</strong></li>
<li><strong>“Diagnoza” – 1:35</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=z-AFuwQQ6nc" target="_blank">“Transfuzja”</a> – 3:40</strong></li>
<li><strong>“Przesilenie” – 1:04</strong></li>
<li><strong>“Nadmiar” – 3:09</strong></li>
<li><strong>“Nowe tereny migreny” – 1:15</strong></li>
<li><strong>“Trujące rośliny” – 5:49</strong></li>
<li><strong>“Ciągi i pociągi” – 1:52</strong></li>
<li><strong>“Osobowy” – 2:07</strong></li>
<li><strong>“Loty i odloty” – 1:41</strong></li>
<li><strong>“Emigracja” – 4:26</strong></li>
<li><strong>“Stosunek do służby wojskowej” – 0:34</strong></li>
<li><strong>“Zero osiem wojna” – 4:58</strong></li>
<li><strong>“Polish Ham” – 1:11</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=iJeVSFnYrVo" target="_blank">“Pożegnanie z mistrzami”</a> – 3:56</strong></li>
<li><strong>“Chrum!” – 0:04</strong></li>
<li><strong>“Świadkowie schyłku czasu królestwa wiecznych chłopców” – 5:05</strong></li>
<li><strong>“Koniec pewnego etapu” – 0:28 </strong><strong> </strong>
<dl>
<dt><strong>CD 2</strong></dt>
</dl>
</li>
<li><strong>“Początek pewnego etapu” – 0:53</strong></li>
<li><strong>“Ekhart” – 10:39</strong></li>
<li><strong>“Na na na na” – 0:48</strong></li>
<li><strong>“Zamęt” – 3:15</strong></li>
<li><strong>“Zwalniamy” – 1:06</strong></li>
<li><strong>“Widokówka” – 6:50</strong></li>
<li><strong>“Przestrzeń Nie-rzeczywista” – 1:02</strong></li>
<li><strong>“Parapet” – 3:30</strong></li>
<li><strong>“Popołudnia bezkarnie cytrynowe” – 5:39</strong></li>
<li><strong>“Ślimak” – 0:15</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=GPVegUojQtA" target="_blank">“Cisza i ogień”</a> – 9:12</strong></li>
<li><strong>“Epilog ze starym prykiem” – 1:33</strong></li>
<li><strong>“Archipelagi” – 4:55</strong></li>
<li><strong>“Recykling” – 1:46</strong></li>
</ol>
<p style="text-align: left;"><strong> </strong></p>
<p><strong>Całość: 109:04</strong></p>
<p><strong>Premiera</strong><strong>: 10 listopada, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/09/13/coma-%e2%80%93-hipertrofia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
