
Pierwszy kwartał 2011 roku przyniósł nam trzy różne, dobre płyty, które łączy jedno: wszystkie mocno, bardzo mocno siedzą w staroszkolnym gitarowym graniu – choć na każdej z nich słychać inspirowanie się czym innym. Mamy oto dwie kapele ze stanów: okultystyczne, psychodeliczne, doomowo-hardrockowe Blood Ceremony, które najmocniej kojarzy się chyba z legendarnym Coven (choć bardziej ze względu na klimat, niż samą muzykę), bardzo sabbathowe Orchid – zespół nie kryje się z tym i nie wstydzi tego, że gra kubek w kubek jak Black Sabbath (kto nie kojarzy brzmienia gitar z „Sabbath Bloody Sabbath” i nie zdziwił się, nie słysząc w pierwszym utworze wokalu Ozzy’ego, ten kiep!); mamy też pochodzącą z Norwegii kapelę Graveyard i właśnie ostatnim wydawnictwem tego zespołu, noszącym nazwę „Hisingen Blues”, dziś się zajmę.
Czytaj dalej »


Zakk Wylde to postać w światku metalowym znana. Zabłysnął jako gitarzysta w zespole Ozzy’ego Osbourne’a, później jako założyciel i frontman Black Label Society. To są najbardziej znane fakty – nie należy jednak zapominać o pierwszych solowych podejściach Zakka do tworzenia muzyki. W 1996 roku Wylde wydał sygnowaną swoim nazwiskiem płytę „Book of Shadows”, wcześniej jednak – krótko po odejściu z zespołu Ozzy’ego – wespół z Jamesem LoMenzo i Brianem Tichym nagrał jedną płytę pod szyldem Pride & Glory. I tym właśnie dzieckiem Zakka dziś się zajmę.
Czytaj dalej »

Nie lubię podsumowań rocznych. Tak – ja, który w wyniku nudy zrobiłem na RateYourMusic listy podsumowujące lata 1991 – 2007, mówię, że nie lubię podsumowań. Refleksja ta naszła mnie, kiedy po roku zajrzałem na mój top 10 z roku 2008. Zajrzawszy, stwierdziłem, że ja nie mogłem tego pisać i zmieniłem chyba wszystko, co się dało. W tym roku, robiąc listę odsłuchanych przeze mnie albumów na RYM, również zmieniałem ją niemal codziennie. Ale obowiązek to obowiązek.
Czytaj dalej »


Albumy zawierające same covery, zawsze wzbudzają – z braku lepszego słowa nazwijmy to w ten sposób – kontrowersje oraz powodują rozmaite dyskusje, na przykład: „Czy cover powinien brzmieć kubek w kubek jak oryginał, czy wykonawca powinien dopasować go do swojego stylu?”. Tak było i przy okazji nowego albumu Acid Drinkers Fishdick Zwei – The Dick is Rising Again, swoistej kontynuacji wydanego 16 lat wcześniej Fishdicka.
Przykładowy temat dyskusji, zawarty we wstępie, nie pojawił się tutaj bynajmniej przypadkiem. Dlaczego? Spieszę z wyjaśnieniami.
Czytaj dalej »
Stało się. Wydarzenie, o którym wielu marzyło, ale nikt nie sądził, że kiedyś będzie miało miejsce, i to w kraju tak – wydawałoby się – zapomnianym przez resztę świata, jak Polska. A jednak. To na naszej ziemi Wielka Czwórka Thrash Metalu, w ramach festiwalu Sonisphere, po raz pierwszy w historii zagrała na jednej scenie. I ja tam byłem!

Czytaj dalej »

Wstęp do tej recenzji nie będzie należał do miłych i przyjemnych, bo we wstępie muszę napisać słówko o niechlubnej polskiej podróbce South Parku, czyli o Włatcach Móch. Co by o serialu nie mówić, ma jeden niezaprzeczalny atut – muzyka w czołówce. Muzyka ta pobrzmiewa bardzo miło, fajne rytmy perkusji, miły basik i niezłe gitarki. Rodzi się pytanie: cóż to tak pięknie gra? Z tym zagadnieniem można poradzić sobie na dwa sposoby: przemęczyć się i obejrzeć cały odcinek Włatców (nazwa zespołu przewija się w napisach końcowych) lub poprosić o pomoc Wujka Google. Jakiej drogi byśmy nie obrali, dojdziemy w końcu do tego, że muzyczka w czołówce to zasługa polskiego zespołu Behavior.
Czytaj dalej »

Wiosna, wiosna… Choć w chwili, gdy piszę ten artykuł (czyli w ostatnich minutach 14 marca), za oknem właśnie przestało śnieżyć (a zaznaczyć trzeba, że w górach nie mieszkam), to ostatnie tygodnie miewały momenty, które mogły człowieka rozpieścić pod względem… No, może nie temperatury, bo ta maksymalnie sięgała 5 stopni na plusie, ale słoneczko przygrzewało ładnie i powietrze wiosną zapachniało. Tak więc – muzycznie na pewno – będzie w tym artykule wesoło i wiosennie.
Czytaj dalej »

No cóż, pod względem płytowym ten rok nie należał z mojego punktu widzenia do nazbyt udanych. W zasadzie nie wyszło nic, czym bym się na dłużej zachwycił, co mógłbym katować przez czas dłuższy. Poprzednie dwa lata na pewno były bardziej udane i następny rok też zapowiada się o wiele lepiej. Wbrew pozorom jednak, sporządzenie podsumowania po tak „suchym” roku nie należy do rzeczy łatwych i zaznaczyć muszę, że tylko dwóch pierwszych pozycji w rankingu jestem w stu procentach pewny. Jakby nie było, redaktorski obowiązek spełnić wypada i podsumowanie roku minionego sporządzić należy. Zaczynajmy więc.
Czytaj dalej »
Napisany 8 lis 2009 przez Niszczuk | Napisane w alternative rock, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | Otagowane alternative rock, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | 2 komentarzy »


Volbeat to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej Guitar Gangsters & Cadillac Blood.
Czytaj dalej »


MPiQ, dział muzyczny, zażalenia/reklamacje.
Drzwi otworzyły się z hukiem, do pomieszczenia wpadł, na oko trzydziestoletni mężczyzna, z egzemplarzem ostatniej płyty Slipknota „All Hope Is Gone„. Sprzedawca, mający dyżur „na zażaleniach”, wyprostował się na krześle i z przemiłym uśmiechem zapytał:
- Czy mogę jakoś pomóc?
Mężczyzna zwrócił płonące niemal oczy na sprzedawcę i zaczął litanię.
Czytaj dalej »