<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; Niszczuk</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/niszczuk93/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Jul 2010 09:58:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Sonisphere Festival &#8211; 16.06.2010, Warszawa</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/07/05/sonisphere-festival-16-06-2010-warszawa/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/07/05/sonisphere-festival-16-06-2010-warszawa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 Jul 2010 21:08:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2404</guid>
		<description><![CDATA[ 
Stało się. Wydarzenie, o którym wielu marzyło, ale nikt nie sądził, że kiedyś będzie miało miejsce, i to w kraju tak &#8211; wydawałoby się &#8211; zapomnianym przez resztę świata, jak Polska. A jednak. To w tym kraju Wielka Czwórka Thrash Metalu, w ramach festiwalu Sonisphere, po raz pierwszy w historii zagrała na jednej scenie. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1994" title="niszcz" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="" width="100" height="100" /></a><strong> </strong></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>S</strong></span>tało się. Wydarzenie, o którym wielu marzyło, ale nikt nie sądził, że kiedyś będzie miało miejsce, i to w kraju tak &#8211; wydawałoby się &#8211; zapomnianym przez resztę świata, jak Polska. A jednak. To w tym kraju <strong>Wielka Czwórka Thrash Metalu</strong>, w ramach festiwalu <strong>Sonisphere</strong>, po raz pierwszy w historii zagrała na jednej scenie. I ja tam byłem!</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/sonisphere.jpg" style="border:2px black solid" alt="Soni" /></p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2404"></span><br />
Mimo, że właściwie do końca nie wiedziałem, czy pojawię się na tym festiwalu, moje podekscytowanie związane z wydarzeniem rosło w miarę, jak zbliżał się dzień szesnastego czerwca. Wreszcie &#8211; są pieniądze, kontakty uruchomione, bilet załatwiony &#8211; i zakupiony w dniu festiwalu. Ale nieważne!<br />
Na festiwal ruszyłem z kumplem i trzema jego znajomymi. Pokrzepiwszy się niewielką dawką Żuberka, trafiliśmy na stację metra Młociny, skąd kursował jeden z dwóch specjalnych, koncertowych autobusów. Droga z Młocin na koncert nie była długa, choć dłużyła się &#8211; prócz emocji dawało się we znaki słońce. W końcu dojechaliśmy. Na miejscu, jeszcze przed wejściem na teren lotniska, gdzie odbywało się to epokowe wydarzenie, spotkaliśmy miłą panią w czerwono-białym wdzianku, która rozdawała darmową colę (w pobliżu było jeszcze kilka takich pań <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ). Wzięliśmy po puszce i ruszyliśmy dalej. O ile dobrze pamiętam, po drodze przejść trzeba było przez trzy bramki, przy żadnej jednak nie przedarto nam biletów. Dziwne, ale nieważne. Ogarnęliśmy się, skorzystaliśmy z toi-toików <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' />  i biegiem prawie udaliśmy się w okolice sceny, gdzie już zaczynał grać <strong>Anthrax</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/anthrax-soni.jpg" style="border:2px black solid" alt="Anthrax" /></p>
<p>Nie znam ich twórczości, więc raczej słuchałem, niż się bawiłem. Nie wiem, czy narobiłem sobie na nich smaka &#8211; chyba nie, ale sam występ był naprawdę dobry. <strong>Joey Belladonna</strong>, choć jest o rok starszy od zdziadziałego trochę <strong>Toma Arayi</strong>, skakał, biegał po scenie, gestykulował &#8211; ogółem, dawał z siebie wszystko. Reszta zespołu starała się nie zostawać w tyle &#8211; tu wyróżnił się <strong>Scott Ian</strong>, momentami skaczący niemal jak <strong>Marc Rizzo</strong>. Muzycznie, o ile mogę stwierdzić, było na poziomie, nóżką dało się tupać i głową pomachać. Na plus.<br />
Następnie oczekiwanie na <strong>Megadeth</strong>. Tutaj miał miejsce pierwszy wkurw na publikę. Nie wiem kto i dlaczego rozkręcił coś takiego, ani co to w ogóle miało być i czemu służyć &#8211; blisko barierek Golden Circle ludzie z tyłu nagle zaczęli się pchać i napierać na przód. Ktoś to podłapał &#8211; zaczęło się napieranie z lewej, później z prawej strony, z przodu. Chore, głupie. Cofnęliśmy się w jakieś bardziej &#8220;ogarnięte&#8221; miejsce, bo nie dało się tego wytrzymać.<br />
Wreszcie Rudy i spółka zaczęli.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/mega-soni.jpg" style="border:2px black solid" alt="Megadave" /></p>
<p>Setlistę &#8211; z okazji dwudziestolecia nagrania <strong>&#8220;Rust in Peace&#8221;</strong> &#8211; tworzyły niemal wyłącznie kawałki z tej płyty (oprócz <strong>&#8220;Dawn Patrol&#8221;</strong>), poleciało też kilka żelaznych klasyków z innych albumów &#8211; <strong>&#8220;Symphony of Destruction&#8221;</strong> (publika chórem &#8220;nuciła&#8221; główny riff w formie &#8220;turututurutu&#8221;), <strong>&#8220;Peace Sells&#8221;</strong>, poza tym <strong>&#8220;Sweating Bullets&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Headcrusher&#8221;</strong> iiiii chyba tyle. Wszystko zagrane bardzo ładnie, energicznie, ale Dave, no cóż &#8211; on po prostu NIE JEST wokalistą. Tyle.<br />
Po koncercie Megadave&#8217;a chciałem zostać na miejscu, bo było dobre, ugiąłem się jednak pod namowami towarzyszy i poszliśmy kupić coś do picia. Zebraliśmy się, jak tylko usłyszałem pierwsze dźwięki <strong>&#8220;World Painted Blood&#8221;</strong>. </p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/slayer-soni.jpg" style="border:2px black solid" alt="Slayer" /></p>
<p>Na początku, niestety, trafiliśmy na jakieś maksymalnie nieruchawe towarzystwo &#8211; tutaj wkurw numer dwa. Z jednej strony &#8211; panowie i panie, wiek mniej więcej od 30 w górę. Z drugiej strony &#8211; dzieciarnia. Stoją oni wszyscy, gapią się, zero reakcji. Uznaliśmy, że zabawa nie będzie zbyt dobra w takim otoczeniu, chcieliśmy więc przejść dalej. Trzy razy próbowaliśmy się przecisnąć, trzy razy się nie udało. Ludzie patrzyli tylko na nas dziwnie, jakby nie rozumiejąc, co chcemy zrobić. Kurwiąc pod nosem, podjęliśmy czwartą próbę &#8211; udało się! Weszliśmy między dwa młyny, dużo nastolatków i ludzi około dwudziestki, większość w ruchu. O to kurwa chodzi na koncercie <strong>Slayera</strong>, ludzie!</p>
<p>Set był piękny, bo jaki mógł być? Z ostatniej płyty poleciało wspomniane <strong>&#8220;World Painted Blood&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Hate Worldwide&#8221;</strong> i totalnie niekoncertowe <strong>&#8220;Beauty through Order&#8221;</strong>. Prócz tego klasyki &#8211; <strong>&#8220;Angel of Death&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Raining Blood&#8221;</strong>, &#8220;<strong>South of Heaven&#8221;</strong>, <strong>&#8220;War Ensemble&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Mandatory Suicide&#8221;</strong>, poza tym kolejny niekoncertowy kawałek &#8211; <strong>&#8220;Jihad&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Dead Skin Mask&#8221;</strong>, <strong>&#8220;Chemical Warfare&#8221;</strong>. Ku mojemu rozczarowaniu nie było <strong>&#8220;Cult&#8221;</strong> ani <strong>&#8220;Seasons in the Abyss&#8221;</strong>, a przecież można by je wsadzić zamiast tych niekoncertowych numerów (Slayer uparcie gra Jihad od wydania <strong>&#8220;Christ Illusion&#8221;</strong>, nie rozumiem tego). A zespół &#8211; jak to Slayer. <strong>Hanneman</strong> zasłonięty włosami i zajęty wymiataniem. <strong>King</strong> &#8211; jakby nigdy się nie postarzał, jakby zatrzymał się w latach 90 &#8211; zarówno jeśli chodzi o wygląd, jak i o formę na koncertach. <strong>Lombardo </strong>podobnie. Araya oczywiście nie mógł headbangować, ale i tak widać było, że wczuwa się i nie zdziadział do końca. Tak trzymać!<br />
Po koncercie Sleja miał miejsce kolejny wkurw* &#8211; obok nas kilka dziewczyn usiadło sobie na ziemi, kiedy ludzie z boku znowu zaczęli napierać. W rezultacie co najmniej kilkanaście osób (w tym ja), nie mogąc zachować równowagi, upadło na te dziewczyny. Na szczęście nikomu chyba nic się nie stało.<br />
Po najdłuższym czekaniu na scenę, wśród pisków i krzyków największej ilości osób wyszła <strong>Metallica</strong>.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/07/meta-soni.jpg" style="border:2px black solid" alt="Mietkalipa" /></p>
<p>Tak &#8211; przy ich koncercie zdecydowanie można użyć wielu &#8220;najów&#8221;: najlepsze nagłośnienie, najlepsza atmosfera, najwięcej fanów, najlepszy osprzęt (pirotechnika, trzeci, wielki telebim), najlepsza pora (było już ciemno), najdłuższy set&#8230; No cóż, trudno było się oszukiwać i oczekiwać, że to naprawdę będzie coś więcej, niż koncert Metallica + supporty. Przyjęcie przez fanów sprawiło, że to oni dawali z siebie najwięcej. Do tego w moim otoczeniu trudno było znaleźć osobę, która by nie śpiewała czy to całych piosenek, czy to refrenów. Ale jakoś najbardziej uderzył mnie fakt, że Metallica zagrała z 15 minut dłużej, niż miała, podczas gdy taki Slayer grał minut 55.<br />
Mimo to, wydarzenie na pewno jest wydarzeniem historycznym i cieszę się, że byłem jego częścią. Wielka rzesza<br />
ludzi, zapchane metro i autobusy, atmosfera wielkiego wydarzenia, kilka przypadkowych spotkań &#8211; wszystko to sprawiało, że z koncertu wracałem szczęśliwy.</p>
<p><em>*dzisiaj nie jestem już do końca pewny, czy to było pzed Slayerem, a Metalliką&#8230; Ale jakoś bardziej mi pasuje, że przed Metalliką <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </em></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/07/05/sonisphere-festival-16-06-2010-warszawa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Behavior &#8211; Pro100</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/16/behavior-pro100/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/16/behavior-pro100/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Apr 2010 16:12:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[rapcore]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2041</guid>
		<description><![CDATA[
 
Wstęp do tej recenzji nie będzie należał do miłych i przyjemnych, bo we wstępie muszę napisać słówko o niechlubnej polskiej podróbce South Parku, czyli o Włatcach Móch. Co by o serialu nie mówić, ma jeden niezaprzeczalny atut &#8211; muzyka w czołówce. Muzyka ta pobrzmiewa bardzo miło, fajne rytmy perkusji, miły basik i niezłe gitarki. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="Nook" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/1.png" alt="1" width="200" height="200" /><strong><span style="font-size: 24px;">W</span></strong>stęp do tej recenzji nie będzie należał do miłych i przyjemnych, bo we wstępie muszę napisać słówko o niechlubnej polskiej podróbce <strong>South Parku</strong>, czyli o <strong>Włatcach Móch</strong>. Co by o serialu nie mówić, ma jeden niezaprzeczalny atut &#8211; muzyka w czołówce. Muzyka ta pobrzmiewa bardzo miło, fajne rytmy perkusji, miły basik i niezłe gitarki. Rodzi się pytanie: cóż to tak pięknie gra? Z tym zagadnieniem można poradzić sobie na dwa sposoby: przemęczyć się i obejrzeć cały odcinek Włatców (nazwa zespołu przewija się w napisach końcowych) lub poprosić o pomoc Wujka Google. Jakiej drogi byśmy nie obrali, dojdziemy w końcu do tego, że muzyczka w czołówce to zasługa polskiego zespołu <strong>Behavior</strong>.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-2041"></span></p>
<p><span id="more-1055"> </span></p>
<p>Zachęcony próbkami z MySpace zaopatrzyłem w jedyne, jak na razie, długogrające dziełko zespołu pt. <strong>Pro100</strong>. Cóż &#8211; nie ukrywam, że urywki z MySpace zapowiadały o wiele lepszy materiał i słuchało się ich lepiej, niż płyty. Czemu tak jest? Ano temu, że panowie, mimo potencjału, jaki niewątpliwie posiadają, nie są jakby zdecydowani, co chcą grać. To z kolei powoduje, że utwory są nieskładne i słucha się ich dosyć ciężko. Mnogość motywów i zmian tempa, z którymi spotykamy się w kolejnych piosenkach nie przykuwa bynajmniej uwagi słuchacza.</p>
<p>Wiadomo &#8211; dobrze czasami posłuchać złożonych utworów, ale trzeba je komponować z głową, z pomyślunkiem. Tutaj brak łagodnych przejść np. z grania szybszego do wolniejszego &#8211; wiecie, o co chodzi. Zresztą granie spod znaku rap rock to raczej nie jest granie, po którym ktoś spodziewałby się komponowania nie wiadomo jak długich, progresywnych suit. Tu się liczy kopniak, pierdolnięcie. Jak już decydujemy się wsadzić <strong>RATM</strong>owy, rewolucyjny riff i dosadny tekst, to nagrajmy szybki, trzyminutowy dynamit, złóżmy płytę z takich właśnie dynamitów, walnijmy jeden-dwa wolniejsze utwory i fajrant. Daleko nie szukając, <strong>Bakflip</strong> wiedział mniej więcej jak to się robi, nagrywając dwa długograje, ale u nich z kolei gorzej było z treścią. Behavior ma potencjał, i to niemały. Na pierwszy rzut ucha słychać inspiracje wspomnianym Rage Against The Machine &#8211; choćby wsłuchując się w sekcję rytmiczną, która po prostu BUJA. Gitarka prowadząca dostarcza nieco mniej doznań, ale nie pozostaje bardzo w tyle. Tylko co z tego, skoro ciągle serwowane są nam niespodzianki z rodzaju: &#8220;<em>Łoł, idzie głową pomachać! Zaraz rozkręcę pogo na kwadracie&#8230; Ale ale, awruk, co to za zwolnienie? Po co to? O, znowu petarda, już wstaję z krzesła&#8230; No niee, znowu?!</em>&#8220;. I tak w kółko Macieju.</p>
<p>No dobra&#8230; Trochę porzucałem mięsem, ale, co da się chyba zauważyć, nie jest aż tak tragicznie. No bo są te miłe zagrywki gitar i bujająca jak cholera sekcja rytmiczna. Lirycznie też jest bardzo dobrze, widać że tekściarz totalnym amatorem i grafomanem nie jest. No i parę momentów do machania głową czy poskakania też mamy. Gdyby nie to &#8220;dłubanie&#8221; w kompozycjach, byłoby wyśmienicie. A tak &#8211; jest &#8220;tylko dobrze&#8221;. Powyżej przeciętnej.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong>Ocena: 6/10</strong></strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></span></p>
<p><strong><strong><strong> </strong></strong></strong></p>
<p><span style="font-size: 30px;"><strong> </strong></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong><strong>&#8220;Adrenalina</strong><strong>&#8221; – 2:27</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Ba Bilon</strong><strong>&#8221; – 4:08</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;paproch 1</strong><strong>&#8221;  – 0:30</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;1500</strong><strong>&#8221; – 3:57</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;paproch 2&#8243;</strong><strong> – 0:19</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Morały*</strong><strong>&#8221; – 3:14</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;paproch 3</strong><strong>&#8221; – 0:58</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Ball Lada</strong><strong>&#8221; – 4:55</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Wielki Brat</strong><strong>&#8221; – 4:24</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Bauns</strong><strong>&#8221; – 3:09</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;paproch 4</strong><strong>&#8221; – 0:29</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=xqhh4WkXCNg">Guantanamo</a></strong><strong>&#8221; – 4:50</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;paproch 5</strong><strong>&#8221; – 0:09</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Pron&#8217;t</strong><strong>&#8221; – 5:09</strong></strong></li>
<li><strong><strong>&#8220;Stereopaprochy</strong><strong>&#8221; – 2:17</strong></strong></li>
</ol>
<p><strong><strong><strong><strong>Całość: </strong></strong>41:05</strong></strong></p>
<p><strong><strong><strong><strong>Premiera: 23 maja, 2008</strong></strong></strong></strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/16/behavior-pro100/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Niszczuk! #7</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/22/w-tym-tygodniu-poleca-niszczuk-7/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/22/w-tym-tygodniu-poleca-niszczuk-7/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Mar 2010 22:50:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1905</guid>
		<description><![CDATA[

Wiosna, wiosna&#8230; Choć w chwili, gdy piszę ten artykuł (czyli w ostatnich minutach 14 marca), za oknem właśnie przestało śnieżyć (a zaznaczyć trzeba, że w górach nie mieszkam), to ostatnie tygodnie miewały momenty, które mogły człowieka rozpieścić pod względem&#8230; No, może nie temperatury, bo ta maksymalnie sięgała 5 stopni na plusie, ale słoneczko przygrzewało ładnie [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignnone size-full wp-image-1795" title="fuck" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="" width="100" height="100" /><br />
</strong></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>W</strong></strong></span>iosna, wiosna&#8230; Choć w chwili, gdy piszę ten artykuł (czyli w ostatnich minutach 14 marca), za oknem właśnie przestało śnieżyć (a zaznaczyć trzeba, że w górach nie mieszkam), to ostatnie tygodnie miewały momenty, które mogły człowieka rozpieścić pod względem&#8230; No, może nie temperatury, bo ta maksymalnie sięgała 5 stopni na plusie, ale słoneczko przygrzewało ładnie i powietrze wiosną zapachniało. Tak więc &#8211; muzycznie na pewno &#8211; będzie w tym artykule wesoło i wiosennie.</p>
<p><span id="more-1905"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Nashville Pussy &#8211; Let Them Eat Pussy</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/pussy.png"><img class="alignright size-full wp-image-1906" title="pussy" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/pussy.png" alt="" width="200" height="200" /></a>Ruszamy z grubej rury.  Co najlepiej sprawuje się w słuchawkach, kiedy słońce śmiało lub mniej śmiało wychyla się zza chmur? <strong>Rock&#8217;n'roll!</strong> I to w nie byle jakim wydaniu, bo mocnym, punkowym.  Pełno tu szybkich temp, materiał ten w zasadzie nie zwalnia ani na chwilę, a jednocześnie ocieka rock&#8217;n'rollem i klimatem południa. Brzmi zachęcająco?</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Five Horse Johnson &#8211; The No. 6 Dance</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/johnson.png"><img class="alignright size-full wp-image-1907" title="johnson" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/johnson.png" alt="" width="200" height="200" /></a>Zostajemy w klimatach rock&#8217;n'rollowo-południowych, ale wrzucamy trochę niższy bieg. Zespół <strong>Five Horse Johnson</strong> oferuje nam niesamowicie relaksujący blues/southern rock &#8211; wyluzowany wokal, leniwa perkusja, płynące gitary i &#8211; co najważniejsze &#8211; harmonijka ustna &#8211; to i jeszcze więcej oferuje nam <strong>The No. 6 Dance</strong>. Jeśli lubisz <strong>Clutch</strong> czy <strong>Gov&#8217;t Mule</strong>, śmiało sięgaj po tę płytę.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<h2>American Dad!</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/amerdad.png"><img class="alignright size-full wp-image-1904" title="amerdad" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/amerdad.png" alt="" width="200" height="300" /></a>Cóż &#8211; serialu <strong>Family Guy</strong> chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, tak samo jak wyjaśniać, kim jest <strong>Seth MacFarlane</strong> i dlaczego jest geniuszem. Jednak tytuł <strong>American Dad!</strong> może wielu osobom mówić niewiele. Spieszę z wyjaśnieniami &#8211; jest to kolejny serial autorstwa MacFarlane&#8217;a. Przedstawia on perypetie (jakżeby inaczej) amerykańskiej rodzinki <strong>Smithów</strong> &#8211; średnio rozgarniętego <strong>Stana</strong>, który jest agentem CIA, jego żony <strong>Francine</strong>, rodzeństwa &#8211; <strong>Steve&#8217;a</strong>, asportowego maniaka RPG i fantasy, i <strong>Hayley</strong>, feministki, walczącej o co tylko się da, oraz <strong>Klausa</strong> &#8211; złotej rybki z mózgiem RFNowskiego skoczka narciarskiego oraz kosmity <strong>Rogera</strong>. Krótko mówiąc &#8211; serial w niczym nie ustępuje Family Guy&#8217;owi, więc dla miłośników tegoż serialu pozycja obowiązkowa.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Some Like it Hot</h2>
<p><img class="alignright size-full wp-image-1800" title="americandad" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/somelike.png" alt="" width="200" height="300" />Po polsku <strong>Pół żartem, pół serio</strong>. Czysta klasyka kinematografii, Marilyn Monroe w jednej ze swoich najsłynniejszych ról. Fabuła nie jest zbyt komplikowana, opiera się głównie na przygodzie dwóch kumpli &#8211; grajków, Jerry&#8217;ego i Joe, którzy, przebrani za kobiety, dołączają do kobiecego zespołu muzycznego. Plusy filmu? Cudowna muzyka, realia USA &#8211; czasy prohibicji i wszystko, co z tym związane (stroje, samochody itp.), mnóstwo przezabawnych sytuacji, no i boska Marilyn.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/22/w-tym-tygodniu-poleca-niszczuk-7/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2009: Niszczuk</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/11/podsumowanie-roku-2009-niszczuk/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/11/podsumowanie-roku-2009-niszczuk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Jan 2010 15:40:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1386</guid>
		<description><![CDATA[
No cóż, pod względem płytowym ten rok nie należał z mojego punktu widzenia do nazbyt udanych. W zasadzie nie wyszło nic, czym bym się na dłużej zachwycił, co mógłbym katować przez czas dłuższy. Poprzednie dwa lata na pewno były bardziej udane i następny rok też zapowiada się o wiele lepiej. Wbrew pozorom jednak, sporządzenie podsumowania [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img class="alignnone" title="sad" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="" width="100" height="100" /></strong></span></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>o cóż, pod względem płytowym ten rok nie należał z mojego punktu widzenia do nazbyt udanych. W zasadzie nie wyszło nic, czym bym się na dłużej zachwycił, co mógłbym katować przez czas dłuższy. Poprzednie dwa lata na pewno były bardziej udane i następny rok też zapowiada się o wiele lepiej. Wbrew pozorom jednak, sporządzenie podsumowania po tak &#8220;suchym&#8221; roku nie należy do rzeczy łatwych i zaznaczyć muszę, że tylko dwóch pierwszych pozycji w rankingu jestem w stu procentach pewny. Jakby nie było, redaktorski obowiązek spełnić wypada i podsumowanie roku minionego sporządzić należy. Zaczynajmy więc.</p>
<p><span id="more-1386"></span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></h1>
<h2>10. Alastor &#8211; Spaaazm</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/alastor.png" alt="1" width="200" height="200" />Po 12 latach ciszę przełamał zespół <strong>Alastor</strong>. Rok miniony był na pewno rokiem wielkich powrotów, i choć powrotu thrashowej załogi z Kutna wielkim nazwać raczej się nie da, to w przeciwieństwie do wielu długo milczących gwiazd, Alastor nagrał krążek bardzo dobry. W zasadzie brak tu świeżości, nowych, zniewalających patentów, ale nie na tym polega siła tej płyty. Album <strong>Spaaazm</strong> jest dosyć surowy, z jednej strony techniczny, z drugiej chwytliwy i łatwy do przyswojenia. Nie wymaga od słuchacza zbyt wiele, ale sprawia dużo przyjemności.</p>
</blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>9. Municipal Waste &#8211; Massive Aggressive</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/municipal.png" alt="1" width="200" height="200" />Panowie z <strong>Municipal Waste</strong> znowu ciała nie dali, czego w sumie można było się spodziewać. Znowu bardzo solidny krążek, który stawia na nogi i rzuca słuchaczem po pokoju.<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>8. Lost Soul &#8211; Immerse in Infinity</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/lostsoul.png" alt="1" width="200" height="200" /><br />
Muzycy <strong>Lost Soul</strong> przeszli samych siebie. Co prawda na następcę znakomitego <strong>Chaostream</strong> trzeba było czekać ponad cztery i pół roku, ale zdecydowanie warto było i myślę, że <strong>Immerse in Infinity</strong> raczej nie zawiodła. Ja, mimo że na tę płytę nie czekałem i była mi niemal obojętna, sięgnąłem po nią, zachęcony mnóstwem pozytywnych opinii i oczarowany konceptem, o którym co i rusz ktoś wspominał przy okazji recenzji. No i załapało. Album jest naprawdę znakomity pod każdym względem, instrumentalnie mamy tu symfonię zniszczenia, a dzieła dopełniają znakomite wokale <strong>Jacka Greckiego</strong>. Wszystko to jednak jest niepozbawione unikalnego, kosmicznego klimatu, no cudo.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>7. Heaven &amp; Hell &#8211; The Devil You Know</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/hah.png" alt="1" width="200" height="200" />Tu już mamy płytę, której byłem ciekaw. Co prawda moim ulubionym okresem twórczości <strong>Black Sabbath</strong> jest okres z <strong>Ozzym</strong>, ale uwielbiam też klasyczne <strong>Heaven and Hell</strong>, gdzie fantastyczna gitara <strong>Iommiego</strong> współgra z genialnym wokalem <strong>Dio</strong>, dlatego spróbowałem, co też panowie wymodzili po tylu latach wspólnego niegrania. No i nie zawiodłem się. Płyta do genialnych nie należy, wiadomo, ale wystarczyło mi usłyszeć znowu wspomniany wcześniej duet w wersji odświeżonej, żeby spędzić z tym albumem kilka długich, jesiennych wieczorów.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>6. Lynyrd Skynyrd &#8211; God &amp; Guns</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/lynyrd1.png" alt="1" width="200" height="200" />Legenda <strong>southern rocka</strong> powraca po sześciu latach, w niemal niezmienionym składzie i znowu nagrywa solidny, przebojowy i luzacki album. Dla miłośników klimatu (i zespołu oczywiście) pozycja bezsprzecznie obowiązkowa, poza tym naprawdę warto obadać &#8211; płyta znakomicie uspokaja i poprawia nastrój.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>5. Slayer &#8211; World Painted Blood</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/slayer.png" alt="1" width="200" height="200" /><strong>Slayera</strong> oczywiście nie mogło zabraknąć w moim zestawieniu. Dość długo zastanawiałem się, gdzie umieścić najnowszą ich płytę, czy w ogóle jak do niej podejść, co myśleć. W końcu jednak oświeciło mnie i uznałem, że jest dobrze. Nie ma rewelacji &#8211; i nie miało być. Jest jazda na starych, sprawdzonych patentach, ale jest też nikły powiew świeżości, mały krok w przód, ostrożny, acz zdecydowany. Mi, jako zatwardziałemu fanowi <strong>Reign in Blood</strong>, zdecydowanie takie coś się podoba.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>4. The Prodigy &#8211; Invaders Must Die</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/prodigy.png" alt="1" width="200" height="200" />Tak, zgadza się &#8211; to jedyna nie-gitarowa płyta w moim rankingu i to w dodatku na tak wysokiej pozycji. Cóż poradzić, łeb zamknięty się ma, spoza kręgu zainteresowań słucha się tylko tego, co głośne. No a <strong>Prodiże</strong>, jak zwykle, nie zawiedli, znowu pokazali, na co ich stać. Imprezować się przy tym da, głową porzucać również &#8211; dla mnie bomba.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>3. Black River &#8211; Black&#8217;n'Roll</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/blackriver.png" alt="1" width="200" height="200" />Bardzo przyjemne zaskoczenie przeżyłem, słuchając nowej płyty polskiej &#8220;supergrupy&#8221; <strong>Black River</strong>. Czasami bywa tak, że słuchamy płyty jakiegoś wykonawcy, uważamy ją za świetną, ale gdy pojawia się nowa, wszystkie wady tej poprzedniej uwydatniają się, a ta nowa promienieje i wskakuje na podium. Tak było w tym przypadku. <strong>Black&#8217;n'Roll</strong> obnażyło słabe punkty swojej poprzedniczki w sposób bezczelny &#8211; tutaj po prostu mamy wszystko to, czego wcześniej brakowało. Mnóstwo rock&#8217;n'rollowego luzu, brudu, solidny wykop, lepsze wokalizy, bujający bas &#8211; czego tylko dusza zapragnie. Oby tak dalej.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>2. Clutch &#8211; Strange Cousins from the West</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/clutch.png" alt="1" width="200" height="200" />Powiedzieć &#8220;zaskakująco dobre wydawnictwo&#8221; w przypadku <strong>Clutch</strong> byłoby nieporozumieniem, lecz o tym przekonałem się dopiero jakiś czas po zapoznaniu się z ostatnim wydawnictwem. A trafiłem na owo wydawnictwo zupełnie przypadkiem&#8230; i ścięło mnie z nóg. Płyta nie umywa się do genialnego <strong>Blast Tyrant</strong>, ale o głowę wyprzedza swoją poprzedniczkę z 2007 roku. Może to sprawa przystępności, może to przez fakt, że wokalista, <strong>Neil Fallon</strong>, momentami stylizuje się na <strong>Hendriksa</strong>, a może to po prostu znakomity klimat?</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h2>1. Mastodon &#8211; Crack the Skye</h2>
<blockquote><p><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/cts.png" alt="1" width="200" height="200" />Kolejna ekipa, która nie zawodzi. Od wydania pierwszego długograja, panowie z <strong>Mastodona</strong> nie nagrali płyty słabej albo przeciętnej, popełnili za to dwie genialne i jedną bardzo dobrą. Jednak po opublikowaniu pierwszych utworów z <strong>Crack the Skye</strong> i po wywiadach m.in. z <strong>Brannem Dailorem</strong>, który mówił o złagodzeniu brzmienia, pojawiły się wątpliwości, głosy szepczące &#8220;komercjalizacja!&#8221;. Nawet moja wiara została zachwiana, jak się okazało, niesłusznie. Choć nie ma tu już tego, za co pokochałem dwie poprzednie płyty, album i tak jest kompletny. Nie ma szaleństwa &#8211; jest spokój, nie ma metalowej kanonady perkusyjnej &#8211; jest wyważony, oldschoolowy feeling. Generalnie słychać, że panowie nagrywając opisywane przez mnie dzieło, mocno siedzieli w latach 70 &#8211; przykłady są zbędne, to wychodzi na każdym kroku. Nie mam na myśli tylko gry instrumentów, przede wszystkim chodzi o mistrzowski, kosmiczno-psychodeliczny klimat. Co tu dużo gadać &#8211; oni naprawdę są Wielcy.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h2><strong>Mastodon &#8211; The Last Baron</strong></h2>
<blockquote><p>Po prostu cudo. Pokuszę się o stwierdzenie, że to Crack the Skye w pigułce, ale to byłaby przesada. Acz niewielka.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/11/podsumowanie-roku-2009-niszczuk/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong> </strong></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku:</strong></h1>
<h2><strong>Mastodon &#8211; Oblivion</strong></h2>
<blockquote><p>Klip pomaga w jakimś nikłym procencie pokazać obraz tego, co tworzy się w głowie słuchacza podczas podróży z Crack the Skye.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/11/podsumowanie-roku-2009-niszczuk/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku:</strong></h1>
<h2><strong>Dwa koncerty Volbeat w Polsce, plus występ Soulfly (tak, też w Polsce)</strong></h2>
<blockquote><p>Czy może być coś lepszego niż wiadomość, że zespół, który właśnie odkryłeś i w którym zakochałeś się od pierwszego wejrzenia, zagra za dwa miesiące w sąsiednim mieście? Owszem &#8211; może być to wiadomość, że będzie sposobność zobaczyć ten zespół na żywo w kraju raz jeszcze! <strong>Volbeat</strong>, bo to o tym zespole mowa, daje naprawdę znakomite koncerty, myślę że moje zdanie podzieli spora część Woodstockowiczów, która oglądała ich występ w sierpniu w Kostrzynie (nie wspominam oczywiście o widowni na lutowym, warszawskim koncercie <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ). Bardziej prywatnie dodam, że tegoroczny <strong>Woodstock</strong> był dla mnie nie tylko muzycznym, ale też towarzyskim wydarzeniem roku.</p></blockquote>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span><br />
<span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<h1>Zawód roku:</h1>
<h2>Them Crooked Vultures &#8211; Them Crooked Vultures</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/vultures.png" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Kategoria &#8220;zawód roku&#8221; &#8211; brzmi dosadnie, a fakty są takie, że supergrupie w składzie <strong>Jones</strong>, <strong>Homme</strong>, <strong>Grohl</strong> wyszła płytka całkiem niezła. No właśnie&#8230; całkiem niezła to trochę za mało, jak na taki skład.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/11/podsumowanie-roku-2009-niszczuk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Volbeat &#8211; Guitar Gangsters &amp; Cadillac Blood</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/11/08/volbeat-guitar-gangsters-cadillac-blood/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/11/08/volbeat-guitar-gangsters-cadillac-blood/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 15:51:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[country]]></category>
		<category><![CDATA[hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock'n'roll]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=988</guid>
		<description><![CDATA[
Volbeat to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej Guitar Gangsters &#38; Cadillac Blood.

Można [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /><img class="alignright" src="http://img12.imageshack.us/img12/2538/2vafspl.png" alt="sdf" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>V</strong></span><strong>olbeat</strong> to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej <strong>Guitar Gangsters &amp; Cadillac Blood</strong>.</p>
<p><span id="more-988"></span></p>
<p>Można powiedzieć, że już pierwsze dźwięki “<strong>End of The Road</strong>” szepnęły do mnie: “Stary, słuchaj dalej, nie oderwiesz się od tego!“. Delikatne pobrzdąkiwanie na akustyku, które automatycznie skojarzyło mi się z Dzikim Zachodem, może trochę w klimacie country &#8211; ktoś powie, że to za mało, jak na znak od jakiejś wyższej siły, ale ja powiem, że skoro kilka dźwięków wzbudziło we mnie takie skojarzenia, to dalej mogło być tylko lepiej. I wygram, bo tak faktycznie było. Płyta od początku zabiła mnie klimatem &#8211; jest w 100% przesiąknięta Ameryką, pustyniami, brudnymi knajpami, zarośniętymi kolesiami w kowbojskich kapeluszach i z wymiętym papierosem w ustach, ale też latami 50, 60, 70 &#8211; kina samochodowe, chłopaki w cadillacach, dancingi… Co tu dużo gadać, warstwa liryczna to spełnienie moich marzeń, a instrumentarium nie pozostaje w tyle, do czego zresztą Volbeat przyzwyczaił. Jednak w porównaniu z poprzednimi płytami wydaje mi się być bardziej urozmaicone i lepiej komponuje się z klimatem tekstów. Jest akustyk, miejscami pobrzmiewający jak banjo (”<strong>We</strong>“), są charakterystyczne melodie (”<strong>Back To Prom</strong>“), bujające perkusyjne beaty (”<strong>Still Counting</strong>”, “<strong>Light a Way</strong>“) &#8211; oczywiście wszystko to polane wykopem w stylu <strong>Motörhead</strong>, <strong>Misfits</strong>, <strong>Turbonegro</strong>, choć nie brakuje cięższych momentów (”<strong>Hallelujah Goat</strong>“) oraz groove, znanego doskonale z poprzednich płyt.</p>
<p>Ktoś powie: “<em>Hola, przecież to całkiem odtwórcza muzyka, czym się tu podniecać? To wszystko już gdzieś było!</em>“. Owszem, było, ale chyba nikt nigdy nie zebrał wszystkiego tego do kupy i nie zrobił z tego tak dobrej płyty. Mimo nieco schematycznej budowy niektórych utworów, wszystko układa się w spójną całość. Poza tym, ta właśnie schematyczność stanowi o sile i chwytliwości albumu, który wchodzi gładko, a refreny i wszystkie urozmaicenia nie dają słuchaczowi spokoju przez długi, długi czas. Jako fanatyk takich klimatów daję płycie najwyższą notę.</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 10/10</strong></span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong><br />
</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>“End of The Road” &#8211; 1:05</strong></li>
<li><strong>“Guitar Gangsters &amp; Cadillac Blood” &#8211; 3:08</strong></li>
<li><strong>“Back to Prom” &#8211; 1:51</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://www.youtube.com/watch?gl=PL&amp;hl=pl&amp;v=n7_x77RTRr4">Mary Ann’s Place</a>” &#8211; 3:41</strong></li>
<li><strong>“Hallelujah Goat” &#8211; 3:30</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://www.youtube.com/watch?gl=PL&amp;hl=pl&amp;v=1CpnUk95i_I">Maybellene I Hofteholder</a>” &#8211; 3:20</strong></li>
<li><strong>“We” &#8211; 3:46</strong></li>
<li><strong>“Still Counting” &#8211; 4:21</strong></li>
<li><strong>“Light a Way” &#8211; 4:42</strong></li>
<li><strong>“Wild Rover of Hell” &#8211; 3:42</strong></li>
<li><strong>“I’m So Lonesome I Could Cry” &#8211; 3:21</strong></li>
<li><strong>“A Broken Man and the Dawn” &#8211; 4:45</strong></li>
<li><strong>“Find that Soul” &#8211; 3:43</strong></li>
<li><strong>“Making Believe” &#8211; 3:29</strong></li>
</ol>
<p><strong><br />
Całość: 48:23</strong></p>
<p><strong>Premiera: 1 września, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/11/08/volbeat-guitar-gangsters-cadillac-blood/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Slipknot &#8211; All Hope Is Gone</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/09/21/slipknot-all-hope-is-gone/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/09/21/slipknot-all-hope-is-gone/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Sep 2008 13:45:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=428</guid>
		<description><![CDATA[
MPiQ, dział muzyczny, zażalenia/reklamacje.
Drzwi otworzyły się z hukiem, do pomieszczenia wpadł, na oko trzydziestoletni mężczyzna, z egzemplarzem ostatniej płyty Slipknota &#8220;All Hope Is Gone&#8220;. Sprzedawca, mający dyżur &#8220;na zażaleniach&#8221;, wyprostował się na krześle i z przemiłym uśmiechem zapytał:
- Czy mogę jakoś pomóc?
Mężczyzna zwrócił płonące niemal oczy na sprzedawcę i zaczął litanię.

- Panie! Ja się, panie, [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /><img class="alignright" src="http://i34.tinypic.com/in98qo.jpg" alt="sdf" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>M</strong></span>PiQ, dział muzyczny, zażalenia/reklamacje.<br />
Drzwi otworzyły się z hukiem, do pomieszczenia wpadł, na oko trzydziestoletni mężczyzna, z egzemplarzem ostatniej płyty <strong>Slipknota</strong> &#8220;<strong>All Hope Is Gone</strong>&#8220;. Sprzedawca, mający dyżur &#8220;na zażaleniach&#8221;, wyprostował się na krześle i z przemiłym uśmiechem zapytał:<br />
- Czy mogę jakoś pomóc?<br />
Mężczyzna zwrócił płonące niemal oczy na sprzedawcę i zaczął litanię.</p>
<p><span id="more-428"></span></p>
<p>- Panie! Ja się, panie, pytam, co to ma być?! Kupiłem płytę Slipknota, a dostałem, panie, jakieś melodyjno-stonesourowe pitu-pitu! O co chodzi?! Ta płyta to dno!<br />
Sprzedawca, nieco zmieszany, odpowiedział:<br />
- Przesadza pan&#8230; Przecież nie jest aż tak źle. Intro &#8220;<strong>Execute</strong>&#8221; jest całkiem dobre i bardzo płynnie przechodzi w &#8220;<strong>Gematria (The Killing Name)</strong>&#8220;.<br />
- Fakt! To im się akurat udało, &#8220;Gematria&#8221; i następne dwa numery, &#8220;<strong>Sulfur</strong>&#8221; i &#8220;<strong>Psychosocial</strong>&#8221; są dobre i zalatują stylem z &#8220;<strong>Vol. 3</strong>&#8220;&#8230; Ale niech pan mi tu nie zamydla oczu, panie! To, co jest dalej to jakieś żarty! &#8220;<strong>Dead Memories</strong>&#8221; &#8211; stuprocentowe <strong>Stone Sour</strong>, &#8220;<strong>Vendetta</strong>&#8221; przekombinowana i słabiutka, tak samo &#8220;<strong>Butcher&#8217;s Hook</strong>&#8221; &#8211; tak jakby sami nie wiedzieli co chcą grać&#8230;<br />
- Rozumiem, co ma pan na myśli. – Sprzedawca splótł palce. &#8211; Faktycznie nie jest to zbyt ciekawe&#8230; Ale &#8220;Dead Memories&#8221; przecież nie jest takie złe, trochę spokojnych utworów nikomu nie zaszkodzi.<br />
- Panie! Trochę spokojnych utworów? Gdyby skończyło się na &#8220;Dead Memories&#8221; &#8211; dobrze! Ale jest jeszcze &#8220;<strong>Gehenna</strong>&#8220;, &#8220;<strong>Snuff</strong>&#8220;, bonusowe &#8220;<strong>Child of Burning Time</strong>&#8221; i &#8220;&#8216;<strong>Til We Die</strong>&#8220;, a do tego wszystkiego melodyjne refreny albo śpiewy w „Psychosocial”, czy „Gematrii”! Zniósłbym te refreny i śpiewy, gdyby cała reszta była utrzymana w klimacie kawałka &#8220;All Hope Is Gone&#8221;!<br />
- Proszę pana&#8230; zmiany są nieuniknione, kto się nie rozwija, ten się cofa, jak mawiają.<br />
- A czy ja mówię, że zmiany są złe? Nie są! Chyba że dostajemy takie bezpłciowe utwory jak &#8220;<strong>This Cold Black</strong>&#8221; albo &#8220;<strong>Wherein Lies Continue</strong>&#8220;, które niczego ciekawego sobą nie prezentują. Koszmar!<br />
Sprzedawca westchnął. Przypadek beznadziejny.<br />
- I naprawdę nie widzi pan w tej płycie pozytywów?<br />
- Widzę, mówiłem przecież &#8211; odparł klient, już trochę uspokojony. &#8211; Są utwory, które przypominają Slipknot za czasów &#8220;Vol. 3&#8243;, które wg mnie jest ich najlepszym albumem, ale to nie ratuje płyty. Slipknot, proszę pana, się skończył.</p>
<p>Od autora: poniższa ocena oraz opinia recenzenta na temat płyty to wypadkowe opinii bohaterów powyżej <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 6+/10</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;.execute.&#8221; – 1:49</strong></li>
<li><strong>&#8220;Gematria (The Killing Name)&#8221; – 6:02</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sulfur&#8221; – 4:38</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=Wws7mnMewPw">Psychosocial</a>&#8221; – 4:42</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dead Memories&#8221; – 4:29</strong></li>
<li><strong>&#8220;Vendetta&#8221; – 5:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Butcher&#8217;s Hook&#8221; – 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8220;Gehenna&#8221; – 6:53</strong></li>
<li><strong>&#8220;This Cold Black&#8221; – 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=3i4fhuandwk">Wherein Lies Continue</a>&#8221; – 5:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;Snuff&#8221; – 4:36</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=MEEMn5mdnl8">All Hope Is Gone</a>&#8221; – 4:45</strong></li>
<p><strong>bonus:</strong></p>
<li><strong>&#8220;Child of Burning Time&#8221; – 5:10</strong></li>
<li><strong>&#8220;Vermilion Pt. 2&#8243; (Bloodstone mix)</strong></li>
<li><strong>&#8220;&#8216;Til We Die&#8221; – 5:46</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 72:12</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 25 sierpnia, 2008<br />
</strong></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Okiem Nikołajewicza:</span></strong></p>
<blockquote><p><img src="http://img109.imageshack.us/img109/3241/nikoavinyl.png" alt="" width="100" height="100" align="left" /><br />
Oj Niszczuku, Niszczuku&#8230; Płyta nie jest aż taka zła. Oczywiście nie podoba mi się aż tak jak &#8220;Vol. 3: Subliminal Verses&#8221;, ale chcąc nie chcąc &#8211; Slipknot bardzo się rozwinął. Uwielbiam stare płyty (szczególnie &#8220;Iowa&#8221;), ale przy &#8220;Vol. 3&#8243; oraz &#8220;All Hope is Gone&#8221; zaczynają mi się one jawić jako bezmyślna napierdalanka z finezją <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A za refren &#8220;Gehenny&#8221; dałbym się pokroić. Reasumując: popieram rozwój. Jak to powiedział kiedyś <strong>Tomasz Adamski</strong> (gitarzysta takiego starego, polskiego zespołu o nazwie <strong>Siekiera</strong>): &#8220;<em>świry do przodu, próchno za drzwi</em>&#8220;.  Ocena<strong> 7/10</strong>.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/09/21/slipknot-all-hope-is-gone/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Soulfly &#8211; Conquer</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/08/28/soulfly-conquer/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/08/28/soulfly-conquer/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 11:39:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=374</guid>
		<description><![CDATA[ 

- Czy macie już dosyć coraz bardziej ugładzanych brzmień waszych ulubionych zespołów? Czy Wasi ulubieni muzycy starzejąc się coraz bardziej niedomagają?
- Czy wasi idole z wiekiem eksperymentują coraz bardziej aż w końcu gubią się w tym co grają?
- Max Cavalera mówi stop takim precedensom i wraz z Soulfly wraca do swoich muzycznych korzeni!
- Prezentujemy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /> <img src="http://img338.imageshack.us/img338/1038/jaaaa14ws0.jpg" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://i38.tinypic.com/2j2b3ib.png" alt="" width="200" height="200" /><br />
- <span style="font-size:24px;"><strong>C</strong></span>zy macie już dosyć coraz bardziej ugładzanych brzmień waszych ulubionych zespołów? Czy Wasi ulubieni muzycy starzejąc się coraz bardziej niedomagają?<br />
- Czy wasi idole z wiekiem eksperymentują coraz bardziej aż w końcu gubią się w tym co grają?<br />
- <strong>Max Cavalera</strong> mówi stop takim precedensom i wraz z <strong>Soulfly</strong> wraca do swoich muzycznych korzeni!<br />
- Prezentujemy wam oto nowo wysmażoną przez niego płytę, „<strong>Conquer</strong>”! W niewiarygodnie niskiej, promocyjnej cenie: jedynie ileśtam złotych.</p>
<p><span id="more-374"></span></p>
<p>- Album ten na pewno spodoba się fanom &#8220;<strong>starej Sepultury</strong>&#8220;, gdzie dominował czysty thrash metal, bez żadnych etnicznych wstawek rodem z amazońskiej dżungli.<br />
- Zdecydowanie album powinni polubić ci, którzy zasłuchiwali się w &#8220;<strong>Arise</strong>&#8220;, &#8220;<strong>Schizophrenii</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Beneath the Remains</strong>&#8220;, a nie potrafili przetrawić albumów po „<strong>Roots</strong>” ani żadnego od Soulfly.<br />
- Spodobać się jednak powinno również fanom ostatniej płyty formacji Soulfly, czyli &#8220;<strong>Dark Ages</strong>&#8220;, ponieważ znajduje się tutaj wiele czynników, które zadecydowały o sukcesie poprzednika: od riffów i solówek <strong>Marca Rizzo</strong>, przez ciężar i agresję, po charakterystyczny wokal Maxa Cavalery.<br />
- Zgadza się, warto dodać że na &#8220;Conquer&#8221; tego wszystkiego jest więcej. Na szczęście, &#8220;więcej solówek&#8221; nie oznacza że występują dosłownie wszędzie, jak to było na płycie <strong>Cavalera Conspiracy</strong>. Tutaj solówki są wyważone, pomyślane, w sam raz.<br />
- Oj tak. Rizzo nie panoszy się tak ze swoją gitarą, nie wpycha w każdy utwór swoich zagrywek, ale jak już zagra to szczęka opada. Np. tak jak w utworze &#8220;<strong>Warmageddon</strong>&#8220;, którego początek i pierwszy riff szalenie kojarzy się z legendarną <strong>Panterą</strong>.<br />
- Jeśli już chwalimy muzyków, warto zwrócić uwagę na wokal Maxa, który jest jeszcze lepszy. Przedsmak tego postępu mieliśmy na płycie Cavalera Conspiracy, w takich kawałkach jak np. &#8220;<strong>Black Ark</strong>&#8221; Max pokazywał na co go naprawdę stać. Tutaj wokalnie miażdży bez przerwy. Szczerze przyznam, że w &#8220;<strong>Blood Fire War Hate</strong>&#8221; nie wiedziałem, kiedy wokalnie wchodzi gość, czyli <strong>Dave Vincent</strong> z <strong>Morbid Angel</strong>, a kiedy krzyczy Max.<br />
- Podobne odczucie miałem przy &#8220;<strong>Unleash</strong>&#8221; kiedy wchodził <strong>Dave Peters</strong> z <strong>Throwdown</strong>. Utwór ten, jeśli pominąć jego metalcore&#8217;owość, jest chyba najbardziej &#8220;soulfly&#8217;owy&#8221; z płyty, z charakterystycznym spokojnym zwolnieniem i bermibau w tle.<br />
- Fakt, chyba najbardziej przypomina &#8220;stary&#8221; Soulfly, mimo tego jest dość &#8220;trudnym&#8221; utworem &#8211; z jednej strony bajeczne wyciszenie, groove przed owym wyciszeniem, końcówka utworu, z drugiej strony dziwne piski, ogólna &#8220;nijakość&#8221; zwrotek i &#8220;<em>Łooo</em>&#8221; w refrenie&#8230; Dopiero po jakimś czasie ten miks zaczął mi się naprawdę podobać. Dobrze, że płyta ma choć jeden taki moment.<br />
- Tekstowo jednak dalej jest jak dawniej, czyli niezwykle obrazowo i dosadnie. Max nie przebiera w słowach, nie owija w bawełnę, nie stylizuje swoich słów, które mają przede wszystkim brzmieć i przedstawiać to co jest ich tematyką, czyli zazwyczaj wojnę. Podsumowując warstwę liryczną dalej mamy do czynienia z nieco prymitywnym (vide &#8220;<em>scream muthafucka</em>&#8221; w &#8220;<strong>Doom</strong>&#8220;) i agresywnym skandowaniem.<br />
- Nie zapominajmy jednak, że takie prymitywne skandowanie to wyjście wprost idealne na koncerty. <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Zresztą, jak inaczej miałoby to brzmieć?<br />
- Nie przeczę, nie przeczę. Da się na szczęście łączyć inteligentne spostrzeżenia z ich dosadnością co nie raz robił już Max w swojej twórczości i robi to nadal. Jako przykład posłużę się jednak nie jego słowami, a Dave Petersa z „Unleash”: „<em>It’s not how we choose, but it is  how it fucking is</em>”. Wróćmy jednak do tego co jednak najlepsze na tej płycie, czyli muzyki.<br />
- Wracając zatem do muzyki, kilka słów należy się na pewno dwóm ostatnim utworom &#8211; &#8220;<strong>Touching the Void</strong>&#8221; i instrumentalnemu &#8220;<strong>Soulfly VI</strong>&#8220;. Ten pierwszy to swoisty hołd dla <strong>Black Sabbath</strong>, mroczny, powolny i na swój sposób ciężki. Instrumental za to jest najsłabszym punktem płyty &#8211; zupełnie nie pasuje do pozostałych utworów.<br />
- „Touching The Void” to z pewnością jeden z najlepszych utworów na „Conquerze”. Zgodzę się również z tym co napisałeś o „Soulfly VI”, o ile sam utwór nie jest zły, to nijak ma się do reszty płyty. Nie ma także klimatu poprzednich „soulfly z numerkiem”, które były podobne do znaku rozpoznawczego kapeli Cavalery, czyli zwolnień, z których ostały się jedynie outra niektórych utworów, niestety.<br />
- Fakt, jeśli o to chodzi to powrót do korzeni jest dość drastyczny, dobrze jednak że mamy outra w takich kawałkach &#8220;<strong>For Those About to Rot</strong>&#8220;, &#8220;Doom&#8221; czy &#8220;<strong>Fall of the Sycophants</strong>&#8220;.<br />
- Jednak płyta w moich oczach wcale przez to nie traci. Uwielbiam obie strony tworów Maxa: i te typowo thrashowe i te &#8220;kombinowane&#8221;, a że tym razem postanowił stworzyć coś w starym stylu to chwała mu za to. &#8220;Conquera&#8221; uwielbiam właśnie za tę jego brutalność i mam nadzieję, że państwu również się spodoba. Tym bardziej, że możecie go nabyć po jakże niskiej cenie: jedyne bardzomało złotych. Numer, pod który należy składać zamówienia, wyświetlany jest u dołu ekranu.<br />
- Jeśli zadzwonisz w ciągu 69 sekund, dostaniesz w prezencie trzy bonusowe utwory: &#8220;<strong>Mypath</strong>&#8220;, &#8220;<strong>Sailing On</strong>&#8221; oraz &#8220;<strong>The Beautiful People</strong>&#8220;. &#8220;Mypath&#8221; to bardzo ciekawy utwór z długim i może nawet przydługim outro. Za to &#8220;Sailing On&#8221; i &#8220;The Beautiful People&#8221; są świetnymi coverami, zwłaszcza ten drugi.<br />
- Jeśli jednak zamówisz płytę w przeciągu 38 sekund od zakończenia programu dostaniesz w prezencie płytę DVD z zapisem miażdżącego koncertu Soulfly w Warszawie z 2005 roku i to za jedyne naprawdębardzomało złotych. Numer telefonu wyświetlany jest u dołu ekrenu. Kup &#8220;Conquer&#8221; i pokonaj wszystkich!</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 9+/10</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=laFh4EVMNw8&amp;feature=related">Blood Fire War Hate</a>&#8221; &#8211; 4:59</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=VZ3TmZslLQ8">Unleash</a>&#8221; &#8211; 6:10</strong></li>
<li><strong>&#8220;Paranoia&#8221; &#8211; 5:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;Warmageddon&#8221; &#8211; 5:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;Enemy Ghost&#8221; &#8211; 3:02</strong></li>
<li><strong>&#8220;Rough&#8221; &#8211; 3:29</strong></li>
<li><strong>&#8220;Fall of the Sycophants&#8221; &#8211; 5:11</strong></li>
<li><strong>&#8220;Doom&#8221; &#8211; 5:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;For Those About To Rot&#8221; &#8211; 6:48</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=Yy7g7TdzzW8">Touching the Void</a>&#8221; &#8211; 7:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;Soulfly VI&#8221; &#8211; 5:21</strong></li>
<p>Bonus:</p>
<li><strong>&#8220;Mypath&#8221; &#8211; 4:45</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sailing On&#8221; &#8211; 4:43</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Beautiful People&#8221; &#8211; 4:23</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 72:10</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 29 lipca, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/08/28/soulfly-conquer/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>16</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cavalera Conspiracy &#8211; 09.06.08, Warszawa</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/06/11/cavalera-conspiracy-w-warszawie-9-czerwca-2008-relacja/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/06/11/cavalera-conspiracy-w-warszawie-9-czerwca-2008-relacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 17:28:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=118</guid>
		<description><![CDATA[

Stało się &#8211; &#8220;brazylijscy tytani metalu&#8221;, czyli legendarni bracia Max i Igor Cavalera jako Cavalera Conspiracy odwiedzili Polskę w ramach trasy promującej ich wydawnictwo &#8211; &#8220;Inflikted&#8220;.

Koncert był zajebisty &#8211; ale zacznijmy od samego początku.
Z domu wyruszyłem stosunkowo wcześnie, na miejsce dotarłem szybko, jednak okazało się, że Fred, z którym się ustawiłem, miał problem z dotarciem. [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /></p>
<p><img class="aligncenter" src="http://i27.tinypic.com/5fq2gy.jpg" alt="cc" /></p>
<p><span style="font-size:24px;"><strong>S</strong></span>tało się &#8211; &#8220;brazylijscy tytani metalu&#8221;, czyli legendarni bracia <strong>Max</strong> i <strong>Igor Cavalera</strong> jako <strong>Cavalera Conspiracy</strong> odwiedzili Polskę w ramach trasy promującej ich wydawnictwo &#8211; &#8220;<strong>Inflikted</strong>&#8220;.</p>
<p><span id="more-118"></span></p>
<p>Koncert był zajebisty &#8211; ale zacznijmy od samego początku.<br />
Z domu wyruszyłem stosunkowo wcześnie, na miejsce dotarłem szybko, jednak okazało się, że <a href="http://www.lastfm.pl/user/Fred-87/">Fred</a>, z którym się ustawiłem, miał problem z dotarciem. Tak więc &#8220;podskoczyłem&#8221; po niego i jego kumpla i we trójkę wróciliśmy pod Stodołę &#8211; była 19:20, więc czasu pozostało jeszcze dużo.<br />
Support &#8211; <strong>The Supergroup</strong> &#8211; zaczął grać mniej więcej punktualnie &#8211; spóźnienie ledwie kilka minut. Było żywiołowo, jednak dało się poznać, na kogo Stodoła czeka.<br />
Po ciągnącym się w nieskończoność rozstawianiu/poprawianiu/sprawdzaniu sprzętu w pewnym momencie zrobiło się ciemno, potem czerwono i rozległ się dźwięk syreny policyjnej*, po czym wszedł Max, przywitał się i zapowiedział pierwszy kawałek następującymi słowy: &#8220;<em>Inflikted! Show no mercy! Motherfuckin&#8217; WICKEEED!</em>&#8220;. I zaczęło się piekło! Cała sala skacząca i krzycząca wraz z Maksem &#8211; dla takich chwil się żyje!</p>
<p>Po &#8220;<strong>Inflikted</strong>&#8221; krótkie intro i jedziemy dalej &#8211; &#8220;<strong>Sanctuary</strong>&#8221; z Markiem na chórkach w końcowej fazie utworu, potem &#8220;<strong>Terrorize</strong>&#8220;&#8230; i pierwszy numer z <strong>Sepultury</strong> &#8211; &#8220;<strong>Refuse/Resist</strong>&#8220;. Szał ciał, rozpierducha i ogólnie <strong>Chaos A.D.</strong> <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Dalej było &#8220;<strong>The Doom of All Fires</strong>&#8220;, błyskawiczny &#8220;<strong>Hex</strong>&#8221; który skończył się zanim jeszcze się zaczął (przed początkiem utworu dane nam było dowiedzieć się, że pierwotnie miał się on nazywać &#8220;Buffalo Soldiers High on Crack&#8221; &#8211; ot, ciekawostka) i &#8220;<strong>Hearts of Darkness</strong>&#8220;.</p>
<p>Po tym ostatnim na scenę wszedł, zapowiedziany przez Maksa i przywitany przez publikę chóralnym &#8220;<em>What&#8217;s up, Richie!</em>&#8220;, nie kto inny jak <strong>Richie Cavalera</strong> &#8211; co zrobiło za zapowiedź następnego numeru, na który czekałem najbardziej &#8211; &#8220;<strong>BLACK ARK</strong>&#8220;. Obyło się niestety bez początkowej &#8220;inkantacji&#8221;** (&#8220;<em>I&#8217;ll be the end and the beginning&#8230;</em>&#8220;), a partię tekstu Joe wykonał Max (i zdaje mi się że niecałą), ale i tak numer wymiótł. Dla mnie zdecydowanie utwór wieczoru.</p>
<p>Po &#8220;Black Ark&#8221; kolejny szał ciał &#8211; &#8220;<strong>Attitude</strong>&#8221; Sepultury.</p>
<p>&#8220;<em>I WON&#8217;T TAKE IT!<br />
I WON&#8217;T TAKE IT!<br />
I WON&#8217;T TAKE IT!<br />
I WON&#8217;T TAKE IT!</em>&#8221;</p>
<p>Dalej &#8220;<strong>Bloodbrawl</strong>&#8221; (bez akustycznej końcówki) i trochę Sepultury: &#8220;<strong>Arise</strong>&#8220;, które mniej więcej w połowie płynnie i niezauważenie przeszło w końcówkę &#8220;<strong>Dead Embryonic Cells</strong>&#8220;, następnie &#8220;<strong>Territory</strong>&#8220;, &#8220;<strong>Symptom of the Universe</strong>&#8221; (cover <strong>Black Sabbath</strong>), &#8220;<strong>Policia</strong>&#8221; (cover <strong>Titas</strong>) i &#8220;<strong>Inner Self</strong>&#8220;. Krótka przerwa na konspirację &#8211; &#8220;<strong>Nevertrust</strong>&#8220;, później znowu Sepultura &#8211; &#8220;<strong>Troops of Doom</strong>&#8220;. Potem chyba zespół na chwilę zszedł ze sceny, pojawił się Igor, a wraz z nim wołania publiki: &#8220;<em>Igor &#8211; solo! Igor &#8211; solo!</em>&#8220;. Solówki żadnej jednak nie uświadczyliśmy, za to na scenę ponownie wyszła reszta zespołu&#8230; razem z <strong>Bayerem</strong> &#8211; wokalistą Supergroup &#8211; i zagrali &#8220;<strong>ROOTS BLOODY ROOOOOTS</strong>&#8220;. Bayer, jak nietrudno się domyślić, robił za główne wokale.<br />
Potem już tylko &#8220;<strong>Must Kill</strong>&#8220;*** i &#8220;<em>Dzienkuja, Warsaw!</em>&#8220;.</p>
<p>Jeszcze w trakcie &#8220;Must Kill&#8221; przesunąłem się trochę bliżej barierek (cały koncert stałem trochę dalej), żeby złapać pałeczki/kostki &#8211; nie udało się, nie udało się też złapać rzucanych wód/powerade&#8217;ów/coca coli, za to kiedy stałem już przy samej barierce przemiły pan ochroniarz wręczył mi setlistę \m/ Tak więc kolejne utwory wypisywałem wg niej, chociaż dałbym głowę że dwa-trzy utwory były w innej kolejności. Ale nevermind.</p>
<p>Po zdobyciu setlisty opuściłem salę, stanąłem żeby kupić coś do picia, nagle dostrzegłem wytatuowane u kogoś na szyi dość charakterystyczne wydłużone ramię pentagramu z loga <strong>Vesanii</strong>&#8230; tak, tak, stał tam <strong>Orion</strong>, stał też <strong>Nergal</strong> z dziew&#8230; z kobietą. Nie, nie zdobyłem autografów, nie pytajcie czemu bo sam nie wiem ;p<br />
Kilka minut później znalazłem Freda z kumplem, dowiedziałem się że zrobili sobie zdjęcia z Markiem i Johnym (basistą). Odprowadziłem ich do metra i wróciłem do domu.</p>
<p>*nie wiem, jakim cudem to pamiętam, chyba już kiedy zrobiło się czerwono duchowo oddaliłem się od tego miejsca ^___^&#8217;<br />
**albo jej nie słyszałem&#8230;<br />
*** chociaż głowę bym dał że to RBR było grane na końcu</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/06/11/cavalera-conspiracy-w-warszawie-9-czerwca-2008-relacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rage &#8211; Speak of the Dead</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/05/24/rage-speak-of-the-dead/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/05/24/rage-speak-of-the-dead/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 May 2008 10:41:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[classical]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[power metal]]></category>
		<category><![CDATA[symphonic]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=99</guid>
		<description><![CDATA[
Metal symfoniczny. Dla wielu fanów metalu to brzmi jak przekleństwo. W końcu jak można łączyć jakieś cukierkowate symfoniczne pitu-pitu z METALEM? I to jeszcze robić to dobrze? Otóż &#8211; można!

Rage to niemiecki zespół heavy/powermetalowy z 22letnim stażem. &#8220;Speak of the Dead&#8221; to, o ile dobrze wiem, piąta płyta Rage, na której zespół kolaboruje z orkiestrą [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://i31.tinypic.com/15qzx8p.png" alt="asfdg" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>M</strong></span>etal symfoniczny. Dla wielu fanów metalu to brzmi jak przekleństwo. W końcu jak można łączyć jakieś cukierkowate symfoniczne pitu-pitu z METALEM? I to jeszcze robić to dobrze? Otóż &#8211; można!</p>
<p><span id="more-99"></span></p>
<p><strong>Rage</strong> to niemiecki zespół heavy/powermetalowy z 22letnim stażem. &#8220;<strong>Speak of the Dead</strong>&#8221; to, o ile dobrze wiem, piąta płyta Rage, na której zespół kolaboruje z orkiestrą symfoniczną. Album dzieli się na dwie części.</p>
<p>Pierwsza z tych części to znakomita ośmioutworowa suita zatytułowana &#8220;<strong>Lingua Mortis</strong>&#8220;. Utwory z suity zasługują na uznanie, ponieważ typowe <strong>Rage&#8217;owe</strong> granie udało się doskonale połączyć z symfonicznymi elementami, czego przykładem jest już drugi, instrumentalny utwór &#8211; &#8220;<strong>Prelude of Souls</strong>&#8220;. Riffy Smolskiego idealnie pokrywają się z grą fortepianu, robi to naprawdę dobre wrażenie. Dalej jest równie dobrze, w pięknym &#8220;<strong>Innocent</strong>&#8221; riffy są grane na przemian przez gitarę i skrzypce &#8211; tak to się robi, <strong>Metalliko</strong> <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Suita jest krótką jazdą po nastrojach: zaczynamy monumentalnie, nieco patetycznie, potem się trochę uspokaja, mamy depresję, następnie chwilę podniesienia na duchu (&#8220;<strong>No Regrets</strong>&#8220;), potem niezdecydowanie graniczące ze zniecierpliwieniem, znowu spokój i wyciszenie &#8211; wyjście z depresji, nadzieja&#8230; I tak suita się kończy.</p>
<p>Ale to jeszcze nie koniec płyty. Słuchacz ociera łzy i bierze się w garść, bo już po chwili zostaje brutalnie przywrócony do pionu &#8211; zaczyna się druga część płyty, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Utwory od 9 do 15 to radosne, rage&#8217;owe granie, czyli przebojowy heavy metal, jaki wściekli Niemcy uskuteczniają na większości płyt w swojej dyskografii. Na uwagę zasługuje tutaj na pewno utwór &#8220;<strong>Full Moon</strong>&#8220;, zagrany w konwencji którą znamy na przykład z &#8220;<strong>Set This World on Fire</strong>&#8221; z albumu &#8220;<strong>Unity</strong>&#8221; &#8211; spokojny, wręcz cukierkowy początek, nagłe przejście w ciężki riff i &#8220;łupanina&#8221;. Podsumowując: płyta na pewno zasługuje na uwagę, zarówno tych, którzy cenią sobie wszelkiego rodzaju innowacje i ciekawe pomysły, jak i tych, których cieszy radosne, solidne granie. Zapewniam, że i jedni, i drudzy będą ukontentowani.</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 9/10</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;Morituri te Salutant&#8221; &#8211; 0:57</strong></li>
<li><strong>&#8220;Prelude of Souls&#8221; &#8211; 2:46</strong></li>
<li><strong>&#8220;Innocent&#8221; &#8211; 5:36</strong></li>
<li><strong>&#8220;Depression&#8221; &#8211; 1:12</strong></li>
<li><strong>&#8220;No Regrets&#8221; &#8211; 4:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Confusion&#8221; &#8211; 1:45</strong></li>
<li><strong>&#8220;Black&#8221; &#8211; 0:51</strong></li>
<li><strong>&#8220;Beauty&#8221; &#8211; 3:54</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=DloWSVjQ-ao">&#8220;No Fear&#8221;</a> &#8211; 5:32</strong></li>
<li><strong>&#8220;Soul Survivor&#8221; &#8211; 3:41</strong></li>
<li><strong>&#8220;Full Moon&#8221; &#8211; 4:54</strong></li>
<li><strong>&#8220;Kill Your Gods&#8221; &#8211; 5:13</strong></li>
<li><strong><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=AHLNPNIzER0">&#8220;Turn My World Around&#8221;</a> &#8211; 3:58</strong></li>
<li><strong>&#8220;Be With Me or Be Gone&#8221; &#8211; 3:47</strong></li>
<li><strong>&#8220;Speak of the Dead&#8221; &#8211; 4:05</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 53:03</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 1 stycznia 2006</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/05/24/rage-speak-of-the-dead/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cavalera Conspiracy &#8211; Inflikted</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/04/12/cavalera-conspiracy-inflikted/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/04/12/cavalera-conspiracy-inflikted/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 14:26:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=84</guid>
		<description><![CDATA[ 
„Bar u Tadka”, 7 kwietnia 2008, godzina 19:24:19.
MastaBanana: Dobre to piwo. Takie jak rozlewali na tym ostatnim koncercie. Kto to grał?
Niszczuk: Nie mów że nie pamiętasz!
MB: Czekaj&#8230; Ci dwaj bracia co kiedyś grali razem w Sepulturze zanim wokalista odszedł z zespołu i założył Soulfly?
N: Tak, tak. Cavalerowie.
MB: Ale nie sami chyba.
N: Fakt. Był tam [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://i28.tinypic.com/2d0xlp0.png" alt="" /><img src="http://i27.tinypic.com/30mlbm9.jpg" alt="niszczuk" /> <img src="http://img338.imageshack.us/img338/1038/jaaaa14ws0.jpg" alt="Masta" /><br />
„<span style="font-size:24px;"><strong>B</strong></span>ar u Tadka”, 7 kwietnia 2008, godzina 19:24:19.</p>
<p><strong>MastaBanana</strong>: Dobre to piwo. Takie jak rozlewali na tym ostatnim koncercie. Kto to grał?</p>
<p><strong>Niszczuk</strong>: Nie mów że nie pamiętasz!</p>
<p><strong>MB</strong>: Czekaj&#8230; Ci dwaj bracia co kiedyś grali razem w <strong>Sepulturze</strong> zanim wokalista odszedł z zespołu i założył <strong>Soulfly</strong>?</p>
<p><strong>N</strong>: Tak, tak. <strong>Cavalerowie</strong>.</p>
<p><strong>MB</strong>: Ale nie sami chyba.</p>
<p><strong>N</strong>: Fakt. Był tam o ile się nie mylę „gitarmen” Soulfly, <strong>Marc Rizzo</strong>.</p>
<p><strong>MB</strong>: Ach tak Rizzo. Lubię jego grę. Dobry jest bez dwóch zdań. Na basie <strong>Duplantier</strong> z <strong>Gojiry</strong>, o ile dobrze kojarzę?</p>
<p><strong>N</strong>: Dokładnie tak. Dobry koncert był, dobry materiał.</p>
<p><span id="more-84"></span></p>
<p><strong>MB</strong>: Niezły mieli pomysł z zagraniem na koncercie całego materiału z płyty. Kawałek po kawałku.</p>
<p><strong>N</strong>: Nie mieli innego wyboru z jedną płytą na koncie. Pamiętasz setlistę?</p>
<p><strong>MB</strong>: Mniej więcej. Zaczęli od &#8220;<strong>Inflikted</strong>&#8220;. Niezły kawałek na początku. Nieco „oldschool’owy”, ale publika nieźle bawiła się przy jego skocznym rytmie.</p>
<p><strong>N</strong>: Racja, &#8220;Inflikted&#8221; dobry wałek. Bujająca sekcja rytmiczna, no i maniera wokalna idealna na koncerty. Jeden z lepszych kawałków na płycie, o ile pamiętam.</p>
<p><strong>MB</strong>: Jeden z lepszych owszem, ale moim zdaniem nie najlepszy. Uwielbiam następne w kolejności &#8220;<strong>Sanctuary</strong>&#8220;. Rizzo dał wspaniały popis w tym utworze: genialna solówka i klika wstawek na najwyższym poziomie.</p>
<p><strong>N</strong>: I tu się zgodzę, &#8220;Sanctuary&#8221; to mój ulubiony kawałek. To jest dokładnie to, czego można oczekiwać po Cavalerach, prawdziwy wymiatacz. A co powiesz o &#8220;<strong>Terrorize</strong>&#8220;? Ciekawy, charakterystyczny, ale brak w nim tego &#8220;czegoś&#8221;.</p>
<p><strong>MB</strong>: Dziwny trochę ten kawałek. Podobają mi się te zmiany tempa i za to należy się pochwała dla <strong>Iggora Cavalery</strong>. Za sam początek utworu jednak powinien dostać uwagę do dzienniczka. Psuje ogólne wrażenie jakie zostawia po sobie utwór.</p>
<p><strong>N</strong>: Taki trochę na siłę &#8220;tribe&#8217;owy&#8221;, ale może być. Za to następna &#8220;pozycja&#8221;, „<strong>Black Ark</strong>”, ma już wstęp (jak i wszystko inne) na swoim miejscu. Po prostu czad, Rizzo pokazuje na co go stać, co jednych denerwuje, ale ja to uwielbiam. Do tego wokale &#8211; mistrzostwo! <strong>Max</strong>, Jo plus gościnnie <strong>Richie Cavalera</strong>, pasierb Maxa, którego znamy m.in. z Soulfly&#8217;owego „<strong>Tree of Pain</strong>” &#8211; miazga. To trzeba usłyszeć!</p>
<p><strong>MB</strong>: Mroczny (jak sam tytuł wskazuje <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ) wokal najbardziej wyróżnia się w tym utworze. Ja po raz drugi pochwalę perkusistę, bo ten rytm na początku jest po prostu zabójczy. Szkoda, że tych umiejętności nie wykorzystali przy przejściach pomiędzy utworami. &#8220;<em>Tutaj wrzucimy sobie ten kawałek, potem damy inny</em>&#8220;. Przez co wydaje się to wszystko mało spójne. Choć do samych kawałków trudno mieć jakieś znaczące zastrzeżenia. Np. &#8220;gojirowy&#8221; &#8220;<strong>Ultra-Violent</strong>&#8220;&#8230;</p>
<p><strong>N</strong>: Ciężko mi skomentować &#8220;Ultra-Violent&#8221;, zastanawiam się co ten kawałek robi na płycie. Po prostu Gojira&lt; II. Nie, żebym nie lubił Gojiry, ale umieszczenie tego to po prostu błąd.</p>
<p><strong>MB</strong>: Czuć po nim, że w projekcie Cavalerów maczał palce Duplantier. Zupełnie nie pasuje do płyty, jednak zawiera charakterystyczne dla niej zagrywki.</p>
<p><strong>N</strong>: Wolałbym cząstkowe wpływy Joego na całej płycie niż jeden taki kawałek znikąd. No, ale to tylko jeden utwór, potem wracamy już do „cavalerowego” czadu w postaci „<strong>Hex</strong>”. Tu nie ma się co rozpisywać &#8211; czad i tyle.</p>
<p><strong>MB</strong>: Przywodzi na myśl dawne czasy i początki Sepultury. Typowy dla muzyki Maxa „napierdzielator”. Bracia nie zapomnieli jak dobrze gra im się razem, a wsparcie Rizzo nadało ich grze nowy wymiar. Zresztą gra tego ostatniego jest bardzo istotna dla „Inflikted”. Ciekawe jakby brzmiał ten album bez niego. Zdaje mi się, że o poziom gorzej.</p>
<p><strong>N</strong>: Czy gorzej &#8211; nie wiadomo, ale na pewno inaczej, może trochę bardziej nowatorsko? Miejscami, na przykład w „<strong>The Doom of All Fires</strong>” albo „<strong>Bloodbrawl</strong>” słychać po prostu Soulfly. Riff z „Bloodbrawl” jest jak żywcem wyjęty z „<strong>Dark Ages</strong>”, podobnie solówka &#8211; przywodzi na myśl klimatyczne zakończenie „<strong>Frontlines</strong>”.</p>
<p><strong>MB</strong>: „The Doom of All Fries” przemilczę, bo dla mnie to jest po prostu zapychacz. „Bloodbrawl” to już inna sprawa. Riff tak, jak wspomniałeś &#8211; żywcem wyjęty z „Dark Ages” &#8211; Rizzo podobnie jak tam świetnie zgrywa swoją grę z wokalem Maxa. Solówka mnie zachwyciła, ale to co później zrobił &#8220;wioślarz&#8221;, gdy słychać było krzyk „<em>bloodbra</em>” spowodowało u mnie opad szczęki. Tego momentu mógłbym słuchać w nieskończoność. Jeszcze raz wspomnę o ostatnim dziele Soulfly: trudno nie wyzbyć się porównań końcowej partii gitary akustycznej z zakończeniem Frontlines”. Przy następnym kawałku („<strong>Nevertrust</strong>”) znowu trudno nie mieć uczucia „deja vu” &#8211; prymitywna wyliczanka jakich jest kilka w twórczości Maxa Cavalery.</p>
<p><strong>N</strong>: Prymitywna wyliczanka &#8211; tak, takiego numeru nie mogło zabraknąć na tej płycie i w sumie dobrze. Jeden nie zaszkodzi. Do tego Max ukazuje swoje niezrównane poczucie humoru – “<em>Never trust the emo kids</em>”, „<em>Never trust the Fall Out Boy</em>&#8221; <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>MB</strong>: Jeśli o poczuciu humoru mowa to wrócę na chwilę do „Sanctuary” a ściślej do klipu do tego utworu. Nawet gdy myślę o tym video, to się uśmiecham. Kpina z horrorów klasy C (czyt. keczup, śmieszne „przerażone” miny i ta pseudo-tajemniczość). Trup ściele się gęsto, a w tle słychać „<em>Everybody die tonight</em>”. <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>N</strong>: Nie da się ukryć, że klip do „Sanctuary” jest jednym z ciekawszych ostatnio klipów metalowych, chociaż niestety nie wszystkim podoba się luźne podejście do tego tematu&#8230; Cóż, zostawmy prawdziwych, poważnych „metaloffców” i wrócmy do „Inflikted”. Straciłem rachubę, przy którym kawałku jesteśmy?</p>
<p><strong>MB</strong>: Przy przedostatnim – „<strong>Heart of Darkness</strong>”, w którym po raz kolejny mamy multum wstawek Rizzo, świetny rytm perkusji i basu (słyszysz jak biegnie koń na początku kawałka? <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ). Jednak nie wyróżnia się na tle reszty utworów z „Inflikted”.</p>
<p><strong>N</strong>: „Hearts of Darkness” to kawałek, przy którym dopiero poczułem zmęczenie popisami Rizzo, naprawdę trudno mi pozbyć się wrażenia że tutaj są zagrane na siłę. Rytm ok, buja jak należy.</p>
<p><strong>MB</strong>: Dobrze, że męczy dopiero przy przedostatnim utworze. I trudno się z tym nie zgodzić. Np. to przejście do solówki, a właściwie brak przejścia: po prostu nagle wchodzi popisówka gitarzysty. Mimo to, głowa sama lata. Zagrali coś jeszcze potem?</p>
<p><strong>N</strong>: Na koniec „<strong>Must Kill</strong>”, kolejny utwór ot, żeby był. Znowu mocno zalatuje mi Soulfly, ale w tym przypadku przez wokal. Poza tym mogliby się bardziej postarać z zakończeniem płyty.</p>
<p><strong>MB</strong>: Oj tak. W końcu mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Widać Max o tym nie wiedział i najlepsze utwory zaprezentował na początku, a później brakło mu pomysłów. A szkoda, bo czytając zapowiedzi przewidywało się coś wielkiego, co zmiecie konkurencje z powierzchni Ziemi (ale który muzyk tak nie zapowiada swoich płyt? <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ). Dlatego, mimo że płyta jest na wysokim poziomie, pozostawia lekki niedosyt.</p>
<p><strong>N</strong>: Pozostaje nam zapomnieć o szumnych zapowiedziach i cieszyć się solidną, rzemieślniczą, ale nie rewelacyjną płytą. Ode mnie ósemeczka z plusem.</p>
<p><strong>MB</strong>: Przychylę się do Twojej oceny. Nie raz pewnie jeszcze odsłucham i będę wypatrywał nowych dzieł grupy. Przy okazji: kiedy wychodzi nowe Soulfly?</p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p align="center"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 8+/10</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol><strong> </strong></p>
<li><strong>&#8220;Inflikted&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sanctuary&#8221; &#8211; 3:23</strong></li>
<li><strong>&#8220;Terrorize&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;Black Ark&#8221; &#8211; 4:54</strong></li>
<li><strong>&#8220;Ultra-Violent&#8221; &#8211; 3:47</strong></li>
<li><strong>&#8220;Hex&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Doom Of All Fires&#8221; &#8211; 2:12</strong></li>
<li><strong>&#8220;Bloodbrawl&#8221; &#8211; 5:41</strong></li>
<li><strong>&#8220;Hearts Of Darkness&#8221; &#8211; 2:22</strong></li>
<li><strong>&#8220;Nevertrust&#8221; &#8211; 4:29</strong></li>
<li><strong>&#8220;Must Kill&#8217;&#8221; &#8211; 4:50</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 42:26</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 25 marca, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/04/12/cavalera-conspiracy-inflikted/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>12</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
