<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; Nook</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/nook/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Thu, 13 Oct 2011 22:49:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>KAT &amp; Roman Kostrzewski &#8211; Biało-Czarna</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 May 2011 15:17:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3199</guid>
		<description><![CDATA[Kat to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – Romana Kostrzewskiego. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg"><img class="alignright size-full wp-image-3208" title="front-biało-czarna" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg" alt="" width="200" height="200" /></a>K</strong></span>at to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – <strong>Romana Kostrzewskiego</strong>. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto było? Zapraszam do lektury.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3199"></span>Nim przejdę do odpowiedzi na wyżej postawione pytanie, trochę luźnych rozważań z mojej strony. Mój wstrętny pierdolec na punkcie tego zespołu zaczął niedawno przeżywać drugą młodość. A to z powodu koncertu Kata z Romanem Kostrzewskim, który niedawno odbył się w moim rodzinnym mieście (a które to niezbyt często ma okazje witać artystów podobnego formatu). Dni poprzedzające koncert, spędzałem na maltretowaniu starych nagrań zespołu. Tak. Znowu poczułem się jak szczyl. <strong>Metal, cycki i piekło</strong>. O to chodziło. Na koncercie oczywiście genialna zabawa – moc starych hitów zespołu, ale też i nowe kawałki, które na żywo sprawdziły się, w mojej ocenie przynajmniej, bardzo dobrze. A jak wersje studyjne? Początkowe odsłuchy „Biało-Czarnej” wywoływały na mej facjacie cierpki grymas. Przyznam, że szczytowym osiągnięciem tego zespołu jest dla mnie album <strong>„Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach” </strong>– szybki, riffiasty, świetnie wyprodukowany i z wybitnie popieprzonymi tekstami. Moim cichym życzeniem było to by nowy album choć trochę zbliżył się do „Róż…”. Tak się nie stało, choć z drugiej strony jeśli prześledzić historię Kata, to ten zespół nigdy nie nagrywał identycznych płyt, a mimo to zawsze udawało mu się zachować tą specyficzną, „katowską” atmosferę. W przypadku <strong>„Biało-czarnej”</strong> ten klimat nie dał mi się odczuć. Przynajmniej nie od razu.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co uderzyło mnie podczas pierwszych odsłuchów, to produkcja. Strasznie garażowa, surowa i jakaś taka nijaka. Utwory wydawały mi się jakieś takie przytłumione, bez pazura znanego z poprzednich płyt. Nijakie pierwsze wrażenie dopełniał wokal Romana Kostrzewskiego – strasznie chrypliwy, &#8222;zardzewiały&#8221; wręcz. Początkowo nie byłem w stanie się przekonać, jednak po którymś odsłuchu chwyciło i długo nie chciało puścić.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co na płycie? 10 ciekawych utworów plasujących się gdzieś na przecięciu <em>heavy / thrash metalu</em>. Jak pisałem, dużo tu brzmieniowej surowizny, natomiast same kompozycje bardzo solidne. W większości około siedmiominutowe i, co bardzo ważne, nienużące. A czy katowskie? Jak najbardziej. Tym kawałkiem, który najbardziej rzucił mi się w oczy i uszy jest <strong>„Diabelski Dom cz. IV”</strong>. Niesamowicie klimatyczny numer z całkiem interesującą balladową częścią i nie mniej interesującą warstwą liryczną. Tutaj Romanowi Kostrzewskiemu udało się całkiem zgrabnie pomieszać metafizykę z rzeczywistością (czyżby nawiązanie do Smoleńska?) i tym samym w godny sposób kontynuować „diabelską” sagę znaną z poprzednich płyt Kata. Inne kawałki warte uwagi to niewątpliwie pędzący<strong> „Milczy Trup”</strong> oraz utrzymany w podobnym klimacie (i świetny koncertowo!) <strong>„Maryja Omen”</strong>, którego bohaterem jest pewien toruński zakonnik i jego media. Kat prócz heavy/thrashowych petard to także ciekawe ballady. Na „Biało-czarnej” mamy kawałek zatytułowany <strong>„Wolni Od Klęczenia”</strong>, którego (anty)bohaterem jest niedawno beatyfikowany Jan Paweł II. Sam kawałek ciężko mi zaakceptować jako typowo katowską balladę, bo w sumie mało to mroczne, a sam numer brzmi dla mnie trochę zbyt cukierkowo. Już bardziej katowski wydaje mi się instrumentalny <strong>„Bieluń”</strong>, choć akurat ciężko go nazwać balladą. Numer fajny, atmosferyczny i w końcówce przechodzący w niezłą rozwałkę. Osobiście żałuję, że nie ma tu wokalu, bo mógłby wyjść z tego jeszcze lepszy numer.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">W warstwie lirycznej jest dobrze. Choć diabelska metafizyka w dużej mierze ustąpiła miejsca społeczno-politycznym komentarzom. Roman Kostrzewski bez pardonu depcze kler i z właściwą sobie ironią komentuje aktualne wydarzenia w kraju. W sumie kto tekstów Romana nie lubił, ten pewnie nadal będzie się krzywił od nadmiaru kiczu. Ja w każdym razie jestem na „tak”. O ile tekstów nie jestem w stanie się nijak uczepić, to denerwuję mnie trochę ta maniera wokalna na tej płycie. Roman Kostrzewski na tej płycie strasznie chrypi, a w tych „czystszych” momentach wspomaga się efektami typu <em>chorus</em> (o ile mnie słuch nie myli).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Reasumując, płyta diametralnie różni się od tego co oczekiwałem, ale ciężko tu mówić o zawodzie. Roman Kostrzewski, Irek Loth i ich młodsi koledzy w mojej ocenie podołali zadaniu zrobienia ciekawej płyty i na pewno warto było czekać. Fanom zespołu (czy też polskiego metalu w ogóle) polecać nie trzeba. Z mojej strony będzie to nieco ryzykowne, ale płytę pozwolę sobie polecić fanom klimatów <em>post</em> czy <em>sludge metalowych</em>. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś strasznym dramatyzmie, mozolnym budowaniu atmosfery, śpiewania jak przy zatwardzeniu, ale wydaje mi się duża dawka surowizny może być całkiem zachęcająca. Zresztą oceńcie sami.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7-/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Bara&#8221; &#8211; 7:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Maryja Omen&#8221;</a> &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Szkarłatny Wir&#8221; - 6:44</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Diabelski Dom cz. IV&#8221; </a>- 7:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Milczy Trup&#8221; &#8211; 6:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Wolni Od Klęczenia&#8221; - 3:54</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kupa Świąt&#8221; &#8211; 4:57</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=O_DontzI9is">&#8222;Bieluń&#8221;</a> &#8211; 6:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;Z Boskim Zyskiem&#8221; &#8211; 5:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kapucyn Zamknął Drzwi&#8221; &#8211; 6:06</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 60:19</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 3 kwietnia, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pod igłą #8 &#8211; muzyka maszyn &#8211; część trzecia</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Mar 2011 12:56:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[EBM]]></category>
		<category><![CDATA[electro]]></category>
		<category><![CDATA[electronic]]></category>
		<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[dark electro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3110</guid>
		<description><![CDATA[Tymczasowo nie dam Wam spokoju, jeśli chodzi o mrocznie zabarwioną elektronikę. Poprzednia odsłona igiełkowego przeglądu spotkała się z pozytywnym odezwem ze strony samych zainteresowanych (tutaj wielkie pozdrowienia dla Oda z H.EXE, Andie’ego z Bodycall/Halotan Records i Sychego z RSM), więc pomyślałem, że warto iść za ciosem i przybliżyć czytelnikom Winyla kolejne kilka projektów, które robią [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a> <span style="font-size: 24px;"><strong> </strong></span></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ymczasowo nie dam Wam spokoju, jeśli chodzi o mrocznie zabarwioną elektronikę. Poprzednia odsłona<em> igiełkowego</em> przeglądu spotkała się z pozytywnym odezwem ze strony samych zainteresowanych (tutaj wielkie pozdrowienia dla <strong>Oda</strong> z <strong>H.EXE</strong>, <strong>Andie’ego</strong> z <strong>Bodycall/Halotan Records</strong> i <strong>Sychego</strong> z <strong>RSM</strong>), więc pomyślałem, że warto iść za ciosem i przybliżyć czytelnikom Winyla kolejne kilka projektów, które robią niezły rozgardiasz na polskiej scenie <strong>dark independent</strong> i jednocześnie stają się coraz bardziej rozpoznawalne wśród fanów tej muzyki w pozostałych zakątkach globu. Będzie ciężko, surowo, a jednocześnie dość… poetycko. Zapraszam do lektury.</p>
<p class="MsoNormal"><span id="more-3110"></span></p>
<h2>Unsinn</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/unsinn+231jpg.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3114" title="unsinn+231jpg" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/unsinn+231jpg.jpg" alt="" width="200" height="133" /></a>Mimo, że „Unsinn” to z niemieckiego „bezsens”, to muzyce tego duetu z <strong>Jeleniej Góry</strong> daleko do przyklejania podobnych etykietek. Ten młody projekt, mimo niewielkiego stażu, zdążył już poważnie namieszać na polskiej (i nie tylko) scenie elektro-industrialnej. Początkowo panowie tworzyli muzykę spod znaku ambientu, jednak szybko skręcili w kierunku mrocznego elektro. Co tu dużo pisać, muzyka <strong>Trauma</strong> i <strong>DeadChrisa</strong> jest ciężka i hałaśliwa, ale też dość melodyjna i na swój sposób atmosferyczna. Jest też na tyle ubitowiona, że ma szanse zawojować niejeden parkiet w Polsce i na świecie. Z tej ostatniej możliwości zespół często i gęsto ostatnimi czasy korzysta. Prócz własnego (i jedynego, jak do tej pory) wydawnictwa zatytułowanego <strong>„A Time Past”</strong>, chłopaki z Unsinn zdążyli już opublikować kilka swych utworów na rozmaitych kompilacjach. Warto też dodać, że na talencie zespołu poznał się sam <strong>Rudy Ratzinger</strong> (znany bardziej jako <strong>:wumpscut:</strong> ), który wybrał ich konkursową interpretację utworu <strong>„Schrekk &amp; Grauss” </strong>(premiera już w kwietniu!) jako jedną z najlepszych i umieścił na swym nadchodzącym albumie o tym samym tytule. Jeśli jesteście ciekawi, co siedzi w muzyce tej dwójki, zapraszam do zapoznania się z <strong>„There Is No God”</strong> pochodzącego z „A Time Past”.</p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2jIg4NO8-7A"></a></p>
<h2>Human Steel</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/Human+Steel+promo.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3116" title="Human+Steel+promo" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/Human+Steel+promo.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Przyznaję, że brakowało mi właśnie TAKIEGO projektu na naszej polskiej scenie. Pochodzący z <strong>Głubczyc</strong> <strong>Lindey Lindstorm</strong> i <strong>D-Vision</strong> podążają bezkompromisową, prawdziwie oldschoolową EBM-ową ścieżką.<span style="mso-spacerun: yes;"> </span>Jeśli lubicie starsze dokonania <strong>Front 242</strong> czy też <strong>Nitzer Ebb</strong>, słuchając <strong>Human Steel</strong> poczujecie się jak w domu (lub w fabryce). Jak na staroszkolny <strong>EBM</strong> przystało, jest surowo, analogowo i agresywnie. Zresztą wystarczy posłuchać któregokolwiek z utworów z<span style="mso-spacerun: yes;"> </span>promo ep-ki <strong>„First Contact”</strong> by się o tym przekonać. Osobiście mogę ubolewać nad tym, że stara szkoła elektronicznej muzy dla ciała (i ducha, haha) to taka swoista nisza w niszy, a Human Steel to jedyny projekt, który kojarzę, a który by zajmował się tego typu klimatami na naszym rodzimym podwórku. Jeśli jednak się mylę, co jest wielce prawdopodobne, to proszę wyprowadzić mnie z błędu <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Tak czy inaczej, drogi ludu pracujący miast i wsi, serdecznie zapraszam do zapoznania się z twórczością chłopaków, bo są tego warci. Poniżej kawałek zatytułowany <strong>„Behind The Walls”</strong>.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><p><a href="http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></p>
<h2>Reactor7x</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/Reactor7x+_promo.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3118" title="Reactor7x+_promo" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/Reactor7x+_promo.jpg" alt="" width="290" height="200" /></a>Mimo, że uwielbiam muzykę <strong>R7X</strong>, to przyznaję, że nie wiem jak mam zacząć opowiastkę o tym szczecińsko-łodzkim kwartecie. Już sam fakt, że w skład zespołu wchodzą aż cztery osoby (składy większości opisywanych kapel to góra dwie osoby) czyni kapelę oryginalną. <strong>Ad-X</strong>, <strong>Lunatic</strong>, <strong>Nocone</strong> oraz <strong>LaLuneNoire</strong> grają darkowe, siermiężne elektro o dużym parkietowym potencjale. Muzycznie mogą nieco kojarzyć się z <strong>Suicide Commando</strong>, ale wokal to nieco inna para kaloszy. Niski, charakterystyczny, i co ważne, bardzo wyraźny charkot Nocone’a (z rzadka traktowany przesterami) wspomagany damskimi, melodyjnymi zaśpiewami LaLuneNoire to coś rzadko spotykanego w tym gatunku. Muzycznie ekipa R7X nie odkrywa, co prawda, nowych lądów, ale słucha się tego bardzo przyjemnie. Na wydanym w 2009 roku wydawnictwie zatytułowanym <strong>„Disorder”</strong> jest klimat, jest ciężar i odpowiednia dawka mrocznego <em>umcyk-umcyk</em> <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia? Kogo nie porwą chociażby <strong>„Bloody Dreams”</strong>, <strong>„Other Side”</strong> czy <strong>„Breathe On Crack”</strong> ten rzyć wołowa. Poniżej do odsłuchu ostatni z wymienionych utworów.<span style="mso-spacerun: yes;"> </span><span style="mso-spacerun: yes;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=LPkzqDKAY1E"><p><a href="http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<h2>MonsterGod</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/MonsterGod+mons.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3120" title="MonsterGod+mons" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/03/MonsterGod+mons.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Na koniec wojaży po mrocznej elektronice made in Polska zostawiłem sobie dość ciekawy projekt. MonsterGod to składny, profesjonalnie wyprodukowany <strong>electro-industrial</strong> z wpływami EBM czy muzyki gotyckiej. Ten powstały w 2004 roku zespół ma na koncie występy u boku tak uznanych w electro-światku ekip jak <strong>Apoptygma Berzerk</strong> czy <strong>Rotersand</strong>, nie wspominając już o publikacjach utworów na rozmaitych składankach czy tribute’ach. Te kilka coverów jakie zespół popełnił zostało wydane jako epka <strong>„God’s Verses”</strong>, a tam prócz własnych interpretacji, nazwijmy to, oczywistych dla nurtu DI kapel takich jak <strong>Depeche Mode</strong> czy <strong>The Sisters of Mercy</strong> znalazło się też miejsce dla… <strong>Slayera</strong>. Dla samej przeróbki <strong>„South of Heaven”</strong> warto się zapoznać z (po)twórczością projektu. Prócz tego, zespół ma na koncie album <strong>„Reborn Monster”</strong>. Album jest o tyle ciekawy, że w warstwie lirycznej panowie <strong>Smola</strong> i <strong>Schnitter</strong> postanowili zaadaptować… wiersze takich tuzów światowej literatury jak chociażby <strong>William Blake</strong> czy <strong>Charles Baudelaire</strong>. Można? Można. Zostawiam Was z kawałkiem <strong>„Black Star”</strong> pochodzącym z epki o tym samym tytule.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><a href="http://www.youtube.com/watch?v=c5BqDzrO9Bk"><p><a href="http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">To tyle, jeśli chodzi o ten przegląd. Następnym razem, jak Szatan da, spróbuję nieco odbić od siermiężnych bitów i krzykliwych syntezatorów i zająć się… nie, to będzie niespodzianka. Mogę tylko zdradzić, że pozostaniemy w naszym pięknym kraju, a muzyka prezentowana w następnej odsłonie igiełkowego przeglądu winna być nieco bardziej przystępna dla ucha przeciętnego słuchacza. Do z(r)obaczenia wkrótce!<span style="mso-spacerun: yes;"> </span></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/03/19/pod-igla-8-muzyka-maszyn-czesc-trzecia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pod igłą #7 &#8211; muzyka maszyn &#8211; część druga</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Feb 2011 14:39:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[EBM]]></category>
		<category><![CDATA[electro]]></category>
		<category><![CDATA[electronic]]></category>
		<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[dark electro]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3010</guid>
		<description><![CDATA[Od ostatniej „igiełki” o elektronicznej muzyce maszyn minęło już sporo czasu. Koncept na drugą odsłonę tego przeglądu zdążył mi się pozmieniać kilkanaście razy aż w końcu zatrzymał się na tym co przeczytacie poniżej. Polska scena dark independent, a w szczególności electro/industrial ma się coraz lepiej, więc myślę, że nie ma lepszego momentu na to by [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>O</strong></span>d ostatniej „igiełki” o elektronicznej muzyce maszyn minęło już sporo czasu. Koncept na drugą odsłonę tego przeglądu zdążył mi się pozmieniać kilkanaście razy aż w końcu zatrzymał się na tym co przeczytacie poniżej. Polska scena<strong> dark independent</strong>, a w szczególności <strong>electro/industrial</strong> ma się coraz lepiej, więc myślę, że nie ma lepszego momentu na to by przybliżyć kilka kapel działających na polskiej scenie. Ta odsłona będzie dość ciężka, ale myślę też, że nie pozbawiona eksperymentalnego sznytu. Zaczynamy. Teraz <strong>POLSKA!</strong></p>
<p><span id="more-3010"></span></p>
<h2>Bodycall</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/Bodycall+Andie.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3024" title="Bodycall+Andie" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/Bodycall+Andie.jpg" alt="" width="200" height="148" /></a>Bodycall</strong> to powstały w 2002 roku projekt dwójki wrocławskich muzyków – <strong>Andie’ego</strong> oraz <strong>Voy’a</strong>. Nim doszło do powstania tegoż, panowie działali w wielu podziemnych projektach o dość sporym rozrzucie gatunkowym – począwszy od <strong>death metalu</strong>, <strong>grindcore’u</strong> poprzez <strong>hardcore techno</strong> czy <strong>goa trance</strong>. Wspólne fascynacje znalazły ujście w muzyce Bodycall. O ile pierwsze wydawnictwo projektu – demo epka <a href="http://www.bodycall.net/pl/download/somatic-turn-download-mp3.htm"><strong>„Somatic Turn”</strong></a> była dość eklektycznym tworem (znajdziecie tam zarówno synth-pop, dark elektro czy też EBM), to nowe utwory są już mocno osadzone w stylu dark elektro. Co siedzi w muzyce projektu? Bodycall wyróżnia się przede wszystkim ciekawymi i wpadającymi w ucho melodiami jak i mocnym bitem ocierającym o hardcore techno. Warto też wspomnieć o krzyczano-skandowanych wokalach, które w przeciwieństwie do innych projektów z tej samej ligi nie są zbyt przetworzone, a co za tym idzie można je zrozumieć. Przy okazji Bodycall warto też wspomnieć o fantastycznej inicjatywie muzyków projektu jaką jest <a href="http://www.halotan.net/pl/"><strong>Halotan Records</strong></a> – pierwszy polski net-label poświęcony klimatom dark elektro, bedący domem dla kilku zespołów, o których będzie mowa później. Poniżej kawałek <strong>&#8222;My War&#8221;</strong> pochodzący z zeszłorocznej epki zatytułowanej <strong><a href="http://www.bodycall.net/pl/download/reiteration-download-mp3.html">&#8222;Reiteration&#8221;</a>.</strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<h2>RSM (aka Rozwal Swój Mózg)</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><em><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/RSM.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3025" title="RSM" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/RSM.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>„Tutaj powstaje nowa kultura, synek, a ty o tym nic nie wiesz, KURWA!” </em>– ten cytat z kawałka „<strong>DE Army”</strong> chciałem rzucić już na samym wstępie artykułu, ale uznałem, że lepiej wpasuje się w momencie, gdy będę przybliżał Wam twórczość projektu <strong>Sychego</strong>. <strong>RSM</strong> to projekt który plasuje sie gdzieś między dark elektro a <strong>rhythmic noise</strong>. Muzyka ta jest mocno wariacka, pełna z pozoru nie pasujących do tej muzyki sampli (m.in.<strong> Czajkowski</strong>), ale też o mocno zabawowym potencjale. Pozorny chaos, dużo bitowego hałasu, klimat rodem ze ścieków (że się posłużę metaforą), niesamowita energia przy okazji występów na żywo, ale i też zdrowy dystans do siebie (polecam covery <strong>„Mydełka Fa”</strong> oraz <strong>„What Is Love?”</strong> – klasyka z repertuaru <strong>Haddawaya</strong>) to znaki rozpoznawcze tego młodego, polskiego projektu. Sychy ma u mnie też wielkiego plusa za polskie teksty, co zdarza sie w tej muzyce niezmiernie rzadko, a w mojej ocenie, dodaje jej swojskiego uroku. Poniżej wspomniany wcześniej<strong> &#8222;DE Army&#8221; </strong>w wersji <em>live</em> &#8211; wersję studyjną można znaleźć na kompilacji <a href="http://www.halotan.net/pl/download/halotan-sounds-1-download.html"><strong>Halotan Sounds 1.0.</strong></a></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<h2>H.EXE</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/HEXE.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3026" title="HEXE" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/HEXE.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Kolejny duet z miasta <strong>Breslau</strong>, które powoli wyrasta na małe zagłębie ciekawych projektów na polskiej scenie dark electro. Projekt początkowo był solowym tworem <strong>Oda </strong>– black metalowego wokalisty udzielającego się m.in. w takich kapelach jak <strong>Egrimonia</strong> czy <strong>Methielthorn</strong>, później do projektu dołączył <strong>Rex Rotten</strong> – dj i producent mrocznej parkietowej muzyki. Duet ma na koncie dwie epki <a href="http://www.halotan.net/pl/download/h-exe-realms-of-inhuman-pleasures.html"><strong>„Realms of Inhuman Pleasures”</strong></a> (wydane jeszcze jako solówka Oda) oraz <strong><a href="http://www.halotan.net/pl/download/hexe-venom-download-mp3.html">„Venom”</a> </strong>(stworzone już w duecie). Tematyka tekstów to w dużej mierze środkowy palec wymierzony zorganizowanej religii. Oba wydawnictwa charakteryzuje duży potencjał „parkietowy”, profesjonalna produkcja i duże stężenie <strong>zła</strong> <em>per minute</em> <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Sądzę, że z czasem Odo i Rex Rotten powinni zawojować imprezy poza granicami naszego kraju, bo naprawde na to zasługują. Poniżej <strong>&#8222;Venom&#8221;</strong> &#8211; tytułowy kawałek z drugiej epki zespołu.</p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<h2>Controlled Collapse</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/cc.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3027" title="cc" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/cc.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Pierwszy projekt w tym zestawie, który charakteryzuje nieco bardziej eksperymentalne podejście do tematu mrocznego elektro. Za tym łódzkim projektem stoi <strong>Wojtek „kr-lik” Król</strong>. Co tu dużo gadać – dla mnie osobiście to <em>klasa światowa</em>. Początkowo typowe dark elektro okraszone wokalem chowającym się za mocnym przesterem, które wyewoluowało w kierunku wielowarstwowego electro-industrialu podlanego gęstym sosem gitar. Wokal z czasem też „zelżał”, a muzyka stanowi bardziej przemyślaną całość. W kawałkach CC dzieje się bardzo dużo i wszyscy ci, którzy cenią sobie wielowarstwowość i precyzję wykonania znajdą w tej muzyce sporo dla siebie. <strong>Controlled Collapse</strong> to zdecydowanie najbardziej znany na świecie polski projekt elektro-industrialny (wydanie debiutanckiego<strong> „Injection”</strong> w Noise Terror Productions u samego <strong>Johana Van Roya</strong> z <strong>Suicide Commando</strong> mówi samo za siebie) i sądzę, że tym bardziej warto sięgnąć po nagrania projektu. O najnowszym wydawnictwie projektu czyli <strong>„Things Come To Pass”</strong> miałem okazję już napisać pare słów przy okazji mojego podsumowania roku 2010. Zapraszam też do dyskusji o CC na <a href="http://www.winyl.info/forum/viewtopic.php?t=544">naszym forum</a>. Poniżej znajdziecie bardzo dobre koncertowe wykonanie kawałka<strong> &#8222;Insane Asylum&#8221;</strong> (kawałek mozna znaleźć na <strong>&#8222;Injection&#8221;</strong> &#8211; debiutanckim albumie projektu).</p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<h2>Synchropath</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/synchropath.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3030" title="synchropath" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/synchropath.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>A teraz prawdziwa perełka. <strong>Synchropath</strong> powstał w 2004 we Wrocławiu (a to ci dopiero niespodzianka, co?) z inicjatywy <strong>Qbz’a</strong>. Muzyka to coś absolutnie świeżego i oryginalnego na naszej scenie. Cała feria niesamowicie barwnych i atmosferycznych cyberdźwięków. Nie ma tu mowy o jakiejkolwiek sztampie czy klepaniu ogranych schematów. Polecam posłuchać któregokolwiek utworu z wydanej własnym sumptem epki <strong>„Distance Hurts The Numb Ones”</strong> z 2009 roku by przekonać się o tym na własnej skórze. Zespół ma na swoim koncie kilka publikacji na składakach z mroczna elektroniką jak również koncerty poza granicami naszego kraju. Osobiście sądzę, że o projekcie będzie w przyszłości bardzo głośno. I czekam z niecierpliwością na pełnometrażowe wydawnictwo. Poniżej utwór <strong>&#8222;Divide / Unite&#8221;</strong> z wyżej wspomnianej epki.</p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<h2>Skon</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/SKON+_03.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-3031" title="SKON+_03" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/02/SKON+_03.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Na koniec zostawiłem sobie projekt człowieka, który jest prawdziwym prekursorem fabrycznego, mrocznego elektro w Polsce. Jeśli mam być szczery, to ciężko mi znaleźć podobnie grający projekt z innego kraju. Dlaczego? Skon łączy w sobie surowe elektro-ebmowe hałasy z muzyką <strong>gotycką</strong>, <strong>ambientową</strong> i…<strong> folklorystyczną</strong>. Jeśli dodać do tego teksty w języku polskim mamy do czynienia z czymś świeżym i niebanalnym. Za projektem stoi <strong>Daniel Cichowski</strong> z Ziębic, który ma na swoim koncie wydany w 2001 roku własnym sumptem demo zatytułowane <strong>„Nic Realnego” </strong>oraz jego zremasterowaną i wzbogaconą o nowe utwory reedycje wydaną po dłuższej przerwie. Gorąco polecam i mam nadzieje kiedyś doczekać się czegoś nowego pod szyldem Skon. Poniżej znajdziecie bardzo ciekawy wideoklip do kawałka<strong> &#8222;Mruczanka dla śmierci&#8221;</strong> &#8211; nie jest to specjalnie reprezentatywny utwór dla projektu więc zapraszam też na <a href="http://www.myspace.com/skonzowa">Skonowy myspace</a>.</p>
<p><a href="http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p>
<p>Oczywiście chciałbym zaznaczyć, że to tylko niewielki wycinek naszej sceny i aktywnych projektów jest więcej jak chociażby jeleniogórski darkowy duet<strong> Unsinn</strong> (swoją drogą jedni ze zwycięzców niedawnego konkursu na remiks u<strong> :wumpscut: </strong>), szczecińsko-łodzki kwartet <strong>Reactor7x</strong>, power-noise’owy <strong>Wieloryb</strong>, <strong>Human Steel</strong> tworzący oldschoolowy EBM czy też <strong>Egoist</strong> czerpiący dużo z twórczości <strong>Front Line Assembly</strong> czy <strong>haujobb.</strong> Podejrzewam, że gro zespołów pominąłem, za co z góry przepraszam, ale tak jakoś wyszło. Pomimo tego zachęcam do lektury, komentowania jak i sugestii co do następnych maszynowych „igiełek”, a przede wszystkim słuchania muzyki, bo myślę, że jest tego warta pomimo tego, że inna niż to czego zazwyczaj słuchają stali czytelnicy Winyla.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/02/13/pod-igla-7-muzyka-maszyn-czesc-druga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2010: Nook</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/01/03/podsumowanie-roku-2010-nook/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/01/03/podsumowanie-roku-2010-nook/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Jan 2011 08:14:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2780</guid>
		<description><![CDATA[Ten rok nie był jakiś szczególny, jeśli chodzi o muzykę tych wykonawców, na których nowe albumy z wytęsknieniem czekałem.  Lwia część tych artystów powydawała bezpłciowe papki, a w poniższej klasyfikacji znajdziecie kilka nazw, o które ja sam siebie pewnie bym nie podejrzewał, jak również kilka tych dobrze znanych (i raczej spodziewanych). Wybór najlepszej dziesiątki sprawił [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="Nook " /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>en rok nie był jakiś szczególny, jeśli chodzi o muzykę tych wykonawców, na których nowe albumy z wytęsknieniem czekałem.  Lwia część tych artystów powydawała bezpłciowe papki, a w poniższej klasyfikacji znajdziecie kilka nazw, o które ja sam siebie pewnie bym nie podejrzewał, jak również kilka tych dobrze znanych (i raczej spodziewanych). Wybór najlepszej dziesiątki sprawił mi sporo kłopotu, bo poza nią znalazły się choć takie płyty jak <strong>&#8222;Immersion&#8221; </strong>Australijczyków z <strong>Pendulum</strong>, <strong>&#8222;Improvised.Electronic.Device&#8221;</strong> electro-industrialnych wyjadaczy z <strong>Front Line Assembly</strong> czy też <strong>&#8222;Indicator&#8221;</strong> duetu <strong>Deine Lakaien</strong>.  W momencie gdy piszę ten artykuł poznaliśmy punkt widzenia dwójki naszej ekipy i patrząc na swoje <em>&#8222;tap dziesińć&#8221;</em>, zastanawiam się czy tylko u mnie jest&#8230; tak bardzo polsko. Nie przeciągając zbytnio, zapraszam do lektury.<br />
<span id="more-2780"></span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Carrion – El Meddah</h2>
<blockquote><p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/el-meddah.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2802" title="el-meddah" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/el-meddah.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Nazwa tej polskiej kapeli sugerowałaby co najmniej jakąś goregrindową rzeź, ale tak nie jest. Mało w naszym pięknym kraju kapel, które grałyby prostego, chwytliwego rocka i jednocześnie wyróżniały się czymś pozytywnym. <strong>Carrion</strong> to alternatywny rock dość mocno ocierający się o brzmienia spod znaku nu-tone. Niby nic takiego, ale dokładając do tego wokal zupełnie z innej, heavy / thrashowej bajki, mamy bardzo energetyczną mieszankę. <strong>Grzesiek „Kulavik” Kowalczyk</strong> to wokalista dysponujący oryginalną barwą głosu (mnie osobiście kojarzącą sie nieco z <strong>Romanem Kostrzewskim</strong> z nieśmiertelnego <strong>KATa</strong>), który ma na dodatek niesamowity power. Głos jak dzwon, przyzwoita riffownia i chwytliwe melodie to znak rozpoznawczy tej polskiej kapeli.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>9. Yendri &#8211; Destination Oblivion</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/1271445287_1270473389_yen.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Czy kiedykolwiek zastanawialiście kiedyś co by było gdyby panowie z <strong>Hocico</strong> skumali się z Francuzami z <strong>Daft Punk</strong> i dodatkowo zaangażowali jako wokalistkę Jęczącą Martę z serii książek o przygodach Harry’ego Pottera?  Powyższa płyta to poniekąd odpowiedź na to pytanie. Pod pseudonimem <strong>Yendri</strong> ukrywa się <strong>Nina Cording</strong> – niemiecka producentka, wokalistka i buk wie kto jeszcze.  Mimo, że na scenie mroczno-elektronicznej obecna już od 1999 roku, <strong>„Destination Oblivion”</strong> jest moim pierwszym (aż wstyd się przyznawać) zetknięciem się z jej twórczością. Mogę tylko żałować, że wziąłem się za muzykę Niemki tak późno, bo to co prezentuje na tej płycie to powiew świeżości w skostniałe struktury mrocznej muzyki tanecznej. Bo jak nazwać zderzenie złowieszczego dark elektro, house’owych klimatów oraz obłąkanych wokali Cording? (ta, prawdziwy witch house, kjerrrwa). Polecane wszystkim zmęczonym oklepanymi strukturami parkietowych dark bangerów i wszystkim ciekawym jak może brzmieć chillout podany na mroczno.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>8. Solution .45 &#8211; For Aeons Past</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/solution_.45_-_for_aeons_past_2010.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Odkąd usłyszałem wersję demo kawałka <strong>“Clandestinity Now</strong><strong>”</strong>, to pomyślałem sobie <em>“o, kurwa!”</em>. Cokolwiek <strong>Christian Alvestam</strong> miał w zamyśle opuszczając <strong>Scar Symmetry</strong>, dobrze zrobił. Sam kawałek, mimo, że w wersji demo, to zdecydowanie wciągał na śniadanie cały zeszłoroczny <strong>„Dark Matter Dimensions”</strong> i aż strach było pomyśleć co panowie spłodzą na nowy krążek. Przyznaję się, że spodziewałem się coś absolutnie rzucającego na łopatki i dostałem… bardzo dobry krążek. W porównaniu do Scar Symmetry pozbawiony futurystycznego zabarwienia, ale za to naszpikowany chwytliwymi melodiami i progresywnymi zagrywkami z okolic <strong>Dream Theater</strong>. O ile te drugie zwykle mnie irytują, to dzięki tym pierwszym przestałem zupełnie na nie zwracać uwagę. Prócz melodii, krystalicznie czystej produkcji, ciężko nie zwrócić uwagi na najmocniejszy punkt krążka – wokal. Alvestam nie zaskakuje tu absolutnie niczym, co prawda, ale nadal słucha się go bardzo przyjemnie. To nadal ten sam koleś, który growlem może niszczyć drapacze chmur, jak również śpiewać niemowlętom kołysanki na dobranoc czy też wyśpiewywać serenady dziewczętom czekającym na swojego księcia na białym rumaku. Jeden z najbardziej wszechstronnych metalowych wokalistów jakich zdarzyło mi się słyszeć. Period.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>7. Trauma &#8211; Archetype of Chaos</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/trauma.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Mimo, że tytuł sugeruje coś chaotycznego tudzież nieuporządkowanego, to na krążku tej elbląskiej ekipy mamy do czynienia z precyzyjnie skrojonym death metalem, gdzie raczej nie ma miejsca na jakiekolwiek przypadkowe zagrywki. Na tej płycie znalazłem wszystko to co lubię w tym gatunku, czyli brutalność, klarowne, głębokie brzmienie oraz transującą atmosferę podsyconą przez dyskretne użycie klawiszy, sampli czy wstawek orientalnych. Nie ma tu miejsca na bezmyślną brutalność, a całość sprawia wrażenie niemalże idealnie skonstruowanej machiny wojennej, która doskonale wie co ma robić by sponiewierać słuchacza.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>6. Poets of the Fall &#8211; Twilight Theater</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/PotF_-_Twilight_Theater.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>W zasadzie mógłbym skopiować tu całą <a title="Twilight Theater" href="http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/" target="_blank">moją recenzję</a> tej płyty, więc aby nie powtarzać się zbytnio będzie w miarę krótko. Czwarty album w dorobku tej fińskiej ekipy i, jak do tej pory, najlżejszy. Poeci coraz śmielej eksplorują rejony progresywnego rocka, bawią się wszelkiego rodzaju orkiestracjami, zmianą temp itp. Znak rozpoznawczy grupy czyli świetne liryki, pozostał na swoim miejscu. Można tylko żałować, że na albumie nie znalazło się troche więcej żywszych numerów (bo i jeden jedyny <strong>„Dreaming Wide Awake”</strong> to troche za mało). Niemniej jednak to bardzo dobry krążek swobodnie plasujący się obok wcześniejszych dokonań grupy.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>5. Linkin Park &#8211; A Thousand Suns</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/a-thousand-suns-bprod58592789.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Tyle się juz o tej kalifornijskiej szóstce napisało, że ciężko wyskrobać tu cokolwiek nowego i jednocześnie nie popaść w jakiś banał. Zacznę więc od czegoś innego (sentymentalnie będzie, więc jak ktoś nie lubi tego typu wywodów, może go swobodnie ominąć). Duża część Winylowej redakcji nie skumałaby się gdyby nie muzyka <strong>Linkin Park</strong> i pewnie nie będzie nadużyciem powiedzenie, że to właśnie wczesna twórczość <strong>Shinody</strong>, <strong>Beninngtona</strong> i s-ki była tym bodźcem, który popchnął nas ku muzycznym poszukiwaniom i w rezultacie założeniu tego zacnego bloga. Część z nas jednak „podrosła” muzycznie trochę szybciej niż muzycy Linkin Park i zwróciła swe uszy w stronę diametralnie innych dźwięków (jeden retard został im wierny, ale ksywa tego osobnika o wątpliwym guście nie jest warta nawet odnośnika w tekście), lecz mimo to względny sentyment pozostał. Jeśli ktoś jeszcze miał nadzieję, że LP wrócą do grania, które przyniosło im światową popularność, to 14 września 2010-ego roku tę nadzieję zapewne stracił. <strong>„A Thousand Suns”</strong> to bardzo eklektyczna płyta, pełna studyjnych trików, zabaw konwencjami gatunkowymi i różnych innych rzeczy, które sprawiły, że krążek ten spotkał się z wielkim rozczarowaniem ze strony dotychczasowych fanów grupy. To swoiste zagranie na nosie (i jednocześnie wielkie ryzyko) traktuję jako mocny punkt tej płyty. Bo i która współczesna kapela zamieściłaby na jednej płycie tak różne utwory jak chociażby kipiący od inspiracji czarną muzą <strong>„Waiting For The End”</strong>, aggro-synthpopowy (SIC!) <strong>„Blackout”</strong> czy też minimalistyczny <strong>„The Messenger”</strong>.  Każdy kto twierdzi, że to nudna płyta, powinien zostać skazany na dożywotne wpierdalanie keczupu (motherfucker!).</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>4. Triptykon &#8211; Eparistera Daimones</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/triptykon-cd.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Tu dla odmiany będzie dosyć krótko. Wstyd się przyznawać, ale z poprzednią inkarnacją grupy czyli <strong>Celtic Frost</strong> byłem zupełnie na bakier, jednak słysząc zewsząd pozytywne głosy na temat omawianej płyty postanowiłem sięgnąć po ten materiał i przekonać się na własnej skórze co w tym diabelstwie siedzi. Metal to taka muzyka, w której, cytując klasyka, liczy się pierdolnięcie, a tu tutaj (będąc bardzo odkrywczym) jest tego tyle, że można by obdzielić dobrych kilkunastu wykonawców i jeszcze dla tak-bardzo-ubogich by starczyło. Na dodatek ten megaciężar podany jest w prawdziwie podniosłym sosie, przez co nie sposób przejść wobec tego obojętnie. Album przypiera do ściany, przerabia na mielonkę oraz wyciera słuchaczem podłogę. W iście epicki sposób.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>3. Morowe &#8211; Piekło.Labirynty.Diabły</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/morowe.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Za samą nazwę projektu <strong>Nihilowi</strong> i spółce należy się jakaś nagroda (Oskar, Superjedynka, Fryderyk, Scyzoryk czy inne coś). Sama muzyka też zaje… znaczy się, MOROWA, chciałem napisać. Przyznaję, że dawno nie słyszałem podobnie oryginalnej i tak pomysłowo skrojonej muzyki na polskiej scenie metalowej. Jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, ale uwielbiam klimat tej płyty. Psychodeliczny, na swój sposób obłąkany i po prostu z piekła rodem. Jest to black metal, aczkolwiek niekoniecznie chodzi tu do czynienia z bezmyślnym natłokiem blastów i nawoływaniami do deptania krzyży na cmentarzach. Zdarzają się tu liczne wycieczki w stronę death metalu, post-rockowe plumkaniny, psychodeliczne odloty i nieszablonowe struktury kawałków. Sam Nihil natomiast brzmi jakby go już na dobre zesłali do kotła ze smołą. Dla nieco bardziej wymagających miłośników black metalu.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>2. Controlled Collapse &#8211; Things Come To Pass</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/1280924418_controlled-collapse-00-cover.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>Najbardziej rozpoznawalny na świecie polski projekt z gatunku electro-industrial. Jako zapalony miłośnik gatunku byłem niesamowicie ciekaw co <strong>Kr-lik</strong> zaserwuje na następcy wydanego w 2007 roku <strong>„Injection”</strong>, który w kategoriach świeżości, brzmienia, klimatu (itp.) zdaniem wyżej podpisanego niebezpiecznie zbliżał się do ideału. <strong>„Things Come To Pass”</strong> to równie różnorodny album. Nadal jest wielowarstwowo i mnóstwo tu fajnych dźwięków, których raczej próżno szukać na płytach wykonawców, których kawałki święcą triumfy na parkietach darkowych imprez. No i są gitary! Brzmiące tak jak powinny, nie przysłaniające zbytnio elektroniki, co wyszło płycie na dobre. Podobnie w sferze wokalnej, a tu nastąpiło zupełne odejście od „harszowania” &#8211; również strzał w dziesiątke. Kr-lik nie podąża utartymi ścieżkami, a zdecydowanie idzie swoją drogą (tą mocno sygnalizował już debiutancki krążek). Oby więcej tego typu muzyki na naszej małej, polskiej scenie dark indie. Czy wspomniałem że krążek jest dostępny za darmochę ze <a title="Controlled Collapse HQ" href="http://www.controlled-collapse.com/releases/" target="_blank">strony projektu</a>?</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>1. Blindead &#8211; Affliction XXIX II MXMVI</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/blindead.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>I kto by pomyślał, że wszystkie trzy miejsca na pudle będą okupowane przez polskie zespoły? Nie przysłuchuję się zbytnio temu co się dzieje na gnojowym poletku (rotfl), ale poczynania tego trójmiejskiego zespołu śledzę uważnie począwszy od wydania płyty <strong>„Autoscopia / Murder In Phazes”</strong>, którą zupełnie mnie kupili. Podobna sytuacja była przy okazji świetnej epki <strong>„Impulse”</strong> jak i tegorocznym longplay’em, którym pokazali to, że mając przypiętą łatkę „listonoszy” czy też „gnojarzy” można grać swoje nie będąc przy tym 678453 klonem <strong>Neurosis</strong>. Muzycznie jest tu wszystko. Brzmieniowy syf, specyficzne budowanie obłędnej atmosfery, czyste wokale, zniekształcone wokale, ryjodarcie, kontrabas (!), trąbka (!!!), hałas, ambientowe pasaże, a przede wszystkim (gdy trzeba) solidna dawka wgniatającego w chodnik gitarowego czadu. A to wszystko zespolone bardzo dobrym konceptem. Kawał świetnej roboty.</p></blockquote>
<h1>Utwór roku:</h1>
<p>Nie, nie ma. W tym roku wolałem trzymać się albumów jako całości i stąd brak jakiegoś konkretnego faworyta w kategorii &#8222;utwór roku&#8221;.</p>
<h1>Teledysk roku:</h1>
<h2><strong>30 Seconds To Mars – Hurricane</strong></h2>
<blockquote><p>I teraz wszystkie licealistki robią wielkie <em>„ŁOOOOOOO!!!”</em>. Nigdy nie byłem fanem tego zespołu. Zeszłoroczny album zatytułowany <strong>„This Is War”</strong> nie jest niczym nadzwyczajnym, ale trzy pochodzące z niego kawałki (<strong>„Escape”</strong>, <strong>„Night Of The Hunter”</strong> oraz <strong>„Hurricane”</strong>) to coś do czego wracam ostatnimi czasy nader często. Ot, przyjemne elektroniczno-pop-rockowe plumkanie. Przy okazji teledysku natomiast zrobiłem tylko wielkie oczy i po 13-minutowym (!!!) seansie mogłem wydobyć z siebie tylko ciche <em>„aha…”</em>. Co w tym klipie siedzi? Zapewne każdy facet chciałby we śnie (i pewnie nie tylko we śnie) poczuć się jak superbohater, obijając facjatę jakiemuś tępemu chujowi, a potem spędzić upojną noc w luksusowym hotelu z jakąś piękną niewiastą. Słowem-kluczem jest tutaj „sen”. Ostrzeżenie o tym, że to nie rzeczywistość, a sen dostajemy już na samym początku teledysku.<strong> Jaredowi Leto</strong> (reżyseria klipu pod aliasem <strong>Bartholomew Cubbins</strong>) udało się idealnie odtworzyć klimat chorej wizji sennej. Klimat, który wydał mi się niesamowicie znajomy, że bardziej już chyba nie można (tak, większość rzeczy, które zobaczycie w tym klipie pojawia się w moich snach na porządku dziennym, haha). Klip, że względu na nadmierne epatowanie scenami rodem z pornosów w stylu sado-maso nie został dopuszczony do emisji w telewizji. Poniżej wersja ocenzurowana. Wersję bez cenzury łatwo odnajdziecie.</p>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2011/01/03/podsumowanie-roku-2010-nook/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
<p style="text-align: center;">
</blockquote>
<h1><strong><strong>Wydarzenie roku</strong></strong></h1>
<blockquote><p>Mnie ten rok będzie się kojarzył w pewnym sensie ze śmiercią, ponieważ na tamten świat odeszło kilku muzyków, których dokonania bardzo sobie cenię, m.in. <strong>Dio</strong>, <strong>Guru </strong>z <strong>GangStarr</strong> czy <strong>Peter Steele</strong> z <strong>Type O Negative</strong>. Poza tym nic szczególnego zapadającego jakoś szczególnie w pamięć nie zdołałem odnotować.</p></blockquote>
<h1><strong>Zawód roku:</strong></h1>
<h2><strong>Ordo Rosarius Equilibrio &#8211; Songs 4 Hate &amp; Devotion</strong></h2>
<blockquote><p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/11/kid-a.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2717" title="kid a" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/12/songs-300.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Dla gniotów jakie wyszły w tym roku pewnie musiałbym oddzielną dziesiątkę ułożyć, ale skupię się na płycie, po której zebrało mi się na wymioty. Wstapienie ORE do niemieckiej wytwórni <strong>Out Of Line</strong>, która specjalizuje się w klimatach synth / electro / ebm było dla mnie czymś niepojętym. Podobnie niepojętym wydawała mi się muzyka jaka znalazła się na najnowszym dziecku Szwedów. Zamiast ciekawego neofolku nafaszerowanego przeplatającą się erotyczną i religijną symboliką z jakiego znana była ekipa <strong>Tomasa Petterssona</strong>, dostałem totalnie bezpłciowe elektro-bity podlane jakiś smętnym zawodzeniem wyżej wymienionego osobnika. Przebrnięcie przez tę płytę to męczarnia. I w zasadzie nie chce mi się więcej pisać. Absolutna żenada.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/01/03/podsumowanie-roku-2010-nook/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UnSun &#8211; Clinic For Dolls</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/10/17/unsun-clinic-for-dolls/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/10/17/unsun-clinic-for-dolls/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 17 Oct 2010 15:11:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[gothic metal]]></category>
		<category><![CDATA[gothic rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2599</guid>
		<description><![CDATA[Tak. Nie mogłem sobie odmówić przyjemności ponownego napisania czegoś ciekawego o najnowszym muzycznym dziełku Ayi i Mausera. Moim życzeniem, którego kończyło recenzję ich debiutanckiej płyty była chęć wysłuchania w końcu czegoś interesującego. Z takimi muzykami jacy wtedy nagrywali debiut, wiedziałem, że to jak najbardziej możliwe.  Śledząc bacznie w internecie ich studyjne postępy w nagrywaniu następcy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a><span style="font-size: 24px;"><strong> </strong></span></p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/10/280392.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2611" title="UnSunCFD" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/10/280392.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>T</strong></span>ak. Nie mogłem sobie odmówić przyjemności ponownego napisania czegoś ciekawego o najnowszym muzycznym dziełku <strong>Ayi</strong> i <strong>Mausera</strong>. Moim życzeniem, którego kończyło recenzję ich debiutanckiej płyty była chęć wysłuchania w końcu czegoś interesującego. Z takimi muzykami jacy wtedy nagrywali debiut, wiedziałem, że to jak najbardziej możliwe.  Śledząc bacznie w internecie ich studyjne postępy w nagrywaniu następcy <strong>The End of Life</strong>, wiedziałem też że się nie pomyliłem.</p>
<p><span id="more-2599"></span></p>
<p>Gdyby po przeczytaniu tego wstępniaka ktoś jeszcze kwestionował czy aby na pewno jestem w pełni sił mentalnych, odpowiadam głośnym <em>„</em><strong><em>TAK!</em></strong><em>”</em>.</p>
<p>Zacznę od tego co mi się nie podoba na <strong>Clinic For Dolls.</strong> Po pierwsze wokal. Angielski Ayi nadal kaleczy moje wrażliwe uszy. Niby jest <em>jakiśtam</em> postęp, bo po kilku wieczorach sam-na-sam z tym krążkiem zaczynam co nieco chwytać, ale nie jest to poziom, który mógłby satysfakcjonować wyżej podpisanego.</p>
<p>Po drugie… Nie. Nie ma żadnego „po drugie”, ani nawet „po trzecie” (o „po czwarte” też proszę zapomnieć). Droga gawiedź zapewne wzniesie ku niebiosom dramatyczne zapytanie „<em>DLACZEGO?!11</em>”</p>
<p>Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. To bardzo fajna płyta. Nie ma tu żadnych gwałtownych zwrotów ku buk-wie-jakiej awangardzie, a grupa nadal się porusza się po dobrze sobie znanych obszarach melancholijnego metalu. Tym co mi się spodobało na „Klinice dla Lalek” była energia, której debiutowi zdecydowanie brakowało. Króluje tu krótko cięta riffownia Mausera, a klawisze pobrzmiewają z dalszej odległości. W partiach gitarowych słychać bardzo wyraźne wpływy <strong>Disturbed</strong> (chociażby zamykający płytę „<strong>Why</strong>” czy też „<strong>Not Enough</strong>”) czy też starego <strong>Linkin Park</strong> („<strong>Time</strong>”). Całość, ze względu na spajający wszystko damski wokal oraz specyficzny klimat, budzi skojarzenia z<strong> Lacuna Coil</strong>. Co prawda połączenie wyżej wymienionych patentów to nie jest odkrywanie jakichś nowych lądów w muzyce, ale miłośnicy brzmień nu-tone tudzież fani nowoczesnego female-fronted grania będą słuchać tej płyty z wielką przyjemnością.</p>
<p>Jako słuchaczowi, w pamięć szczególnie zapadły mi trzy utwory. „<strong>A Single Touch</strong>”, który moim zdaniem świetnie pasuje do obecnej aury (w momencie gdy to piszę jest niezbyt ma się ochotę wychodzić na zewnątrz), „<strong>Time</strong>”, który przenosi mnie z powrotem do czasów szczenięcego radowania się muzyką (tytuł, jak widać, znamienny) oraz balladka „<strong>The Last Tear</strong>”, która umiejętnie żongluje klimatem – w zwrotkach smutno i melancholijnie, by w refrenie uśmiechnąć się i podnieść na duchu strapionego słuchacza.</p>
<p>Kończąc ten wywód nasuwają mi się słowa pewnego polskiego kabaretu. „<em>MOŻNA? MOŻNAA?!</em>”</p>
<p>Jasne, że można. Tylko czy nie można było tak od razu? Jeśli tylko, drogi Czytelniku, zatrzymałeś się na rockowym mainstreamie przełomu XX-ego i XXI-ego wieku lub jesień nastraja Cie melancholijnie / pesymistycznie / niepotrzebne zamordować możesz śmiało sięgać po ten krążek. Spragnieni dźwiękowych innowacji nie mają tu czego szukać.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 7/10</span></strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;The Lost Way&#8221; &#8211; 5:39</strong></li>
<li><strong>&#8222;Clinic For Dolls&#8221; &#8211; 4:19</strong></li>
<li><strong>&#8222;Time&#8221; &#8211; 4:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;Mockers&#8221; &#8211; 4:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Not Enough&#8221; &#8211; 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Last Tear&#8221; &#8211; 4:20</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=2O2Aec2o-4w">&#8222;Home&#8221;</a> &#8211; 4:26<br />
</strong></li>
<li><strong>&#8222;I Ceased&#8221; &#8211; 4:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;A Single Touch&#8221; &#8211; 4:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Why&#8221; &#8211; 3:31</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 44:16</strong></p>
<p><strong>Premiera: 11 października, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/10/17/unsun-clinic-for-dolls/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hurts &#8211; Happiness</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/10/05/hurts-happiness/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/10/05/hurts-happiness/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Oct 2010 08:52:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[electronic]]></category>
		<category><![CDATA[pop]]></category>
		<category><![CDATA[synth-pop]]></category>
		<category><![CDATA[electro-pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2624</guid>
		<description><![CDATA[Hype. Słowo, które albo wywołuje torsje u słuchaczy muzyki albo wręcz przeciwnie – sprawia, że oczy danego osobnika zmieniają się w gwiazdki, a sam pacjent nie kontroluje swoich reakcji, co zwykle kończy się bredzeniem od rzeczy i ślinotokiem gratis. Zwykle wyżej podpisany broni się ręcyma i nogamy przed każdym przejawem tzw. hype’u, ale tym razem [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p><span style="font-size: 24px;"> <strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/10/220px-Hurts_-_Happiness.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2638" title="220px-Hurts_-_Happiness" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/10/220px-Hurts_-_Happiness.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>H</strong></span>ype. Słowo, które albo wywołuje torsje u słuchaczy muzyki albo wręcz przeciwnie – sprawia, że oczy danego osobnika zmieniają się w gwiazdki, a sam pacjent nie kontroluje swoich reakcji, co zwykle kończy się bredzeniem od rzeczy i ślinotokiem gratis. Zwykle wyżej podpisany broni się <em>ręcyma i nogamy </em>przed każdym przejawem tzw. hype’u, ale tym razem przyszło mu skapitulować. Ukryć się przed tym nie było sposób. Draństwo wdzierało się do domostw drzwiami i oknami. Ba, skapitulowały nawet urzędy czy lokalne  stacje radiowe. Nawet te stojące na barykadzie jedynego, słusznego gatunku muzyki jakim jest rock. Panie i Panowie, nadszedł armageddon. A na imię mu <strong>Hurts</strong>.<br />
<span id="more-2624"></span></p>
<p>Dobra, koniec tych majaków. Opierałem się długo temu duetowi z Manchesteru, ale jednak uległem. Nim jednak to zrobiłem, podobnie jak wielu niechętnych, obserwowałem i zadawałem sobie pytania w stylu <em>„Co to za kolesie?”</em>, <em> „Co oni grają, że ludzie mają na ich punkcie aż takiego fioła?”</em> no i w końcu<em> „Dlaczego tych dwóch wygląda tak jakby ktoś ich zahibernował w roku 1984 i zdecydował się ich rozmrozić w roku 2010?”</em> (tak, „<strong>Człowiek-Demolka</strong>” z Sylwkiem Ogierem i Wieśkiem Snipesem rządzi).</p>
<p>No i wyszło na to, że panowie <strong>Theo Hutchcraft</strong> i <strong>Adam Anderson</strong> grają rozbuchaną muzykę z pogranicza synth-popu i klimatów disco lento. Słuchając ich debiutanckiego albumu ma się wrażenie powrotu cudownie kolorowych, elektronicznych lat 80-ych, jednak podlanych wyraźnym, nowoczesnym sosem. Singlowy „<strong>Better Than Love</strong>” to z jednej strony chwytliwa melodia w stylu retro, a z drugiej strony niezły, taneczny bit. Mniej klimatów kojarzących się z <strong>Limahlem</strong>, <strong>Pet Shop Boys</strong> czy <strong>Alphaville</strong> jest w innym singlowym numerze –<strong> </strong>„<strong>Wonderful Life</strong>”. Kawałek również bardzo nastrajający do imprezowania, mimo, że sam w sobie nieco bardziej subtelny i mroczny.</p>
<p>Mnie osobiście najlepiej podeszły numery, w których to nasycenie latami osiemdziesiątymi jest względnie małe jak chociażby „<strong>Stay</strong>” – nieco podamerykanizowany numer, gdzie wspomagany chórami Theo śpiewa na tle subtelnej ściany syntetycznych dźwięków czy też wyciskacz łez w postaci „<strong>Evelyn</strong>”. Wyróżniłbym też „<strong>Devotion</strong>”, w którym panowie łączą siły z <strong>Kylie Minogue.</strong></p>
<p>Wokalnie jest całkiem przyzwoicie. Pan Hutchcraft dysponuje przyjemną barwą głosu i niezłym warsztatem (jak na tego typu muzykę) i słucha się go bez uczucia zażenowania. Muzycznie również jest dobrze. Syntetyka rodem z 80’s miesza się tu z bardziej organicznymi dźwiękami. Całość dość różnorodna, bo przy dźwiękach <strong>Happiness</strong> można zarówno odpocząć jak i rozkręcić ciekawą prywatkę w gronie znajomych. Jeśli na coś mogę narzekać, to tylko na brak bardziej minimalistycznych momentów charakterystycznych chociażby dla <strong>Depeche Mode</strong>. Fanom 80’s, myślę, że polecać nie trzeba, bo zapewne już zakochali się w tym krążku. Wszyscy inni zapewne usłyszą to prędzej czy później, bo i na wymienione wcześniej single ciężko nie trafić w naszych rodzimych stacjach radiowych.</p>
<p>Jako ciekawostkę wspomnę, że sam zespół zdążył sobie w naszym pięknym kraju wyhodować okazałą bazę oddanych fanów, przez co, myślę, wizyta tego duetu w Polsce winna być kwestią czasu. A póki co, lecę sobie zapuścić Happiness raz jeszcze.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Ocena: 7/10</span></strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Silver Lining&#8221; &#8211; 4:58</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Kuwdw7KmGwA">&#8222;Wonderful Life&#8221;</a> &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blood, Tears &amp; Gold&#8221; &#8211; 4:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Sunday&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Stay&#8221; &#8211; 3:55<br />
</strong></li>
<li><strong>&#8222;Illuminated&#8221; &#8211; 3:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Evelyn&#8221; &#8211; 3:54<br />
</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=xXyePKr3t28">&#8222;Better Than Love&#8221;</a> &#8211; 3:33<br />
</strong></li>
<li><strong>&#8222;Devotion&#8221; &#8211; 4:12</strong></li>
<li><strong>&#8222;Unspoken&#8221; &#8211; 3:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Water&#8221; &#8211; 6:58<br />
</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 48:02</strong><br />
<strong>Premiera: 27 sierpnia, 2010</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/10/05/hurts-happiness/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konfrontacja: Fear Factory vs Arkaea</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 20:40:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[industrial metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2238</guid>
		<description><![CDATA[„Konfrontacja” to zupełnie nowy cykl artykułów, który od dziś, z różną częstotliwością będzie się pojawiać na Winylu. Konfrontować będą się tutaj krążki zespołów, które zwykle mają coś ze sobą wspólnego. Skład, gatunek, rodowód czy też inne, nie do końca widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy. Na pierwszy ogień, drodzy Czytelnicy, starcie dwóch metalowych ekip, których [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p><strong>„<span style="font-size: 24px;">K</span>onfrontacja”</strong> to zupełnie nowy cykl artykułów, który od dziś, z różną częstotliwością będzie się pojawiać na <strong>Winylu</strong>. Konfrontować będą się tutaj krążki zespołów, które zwykle mają coś ze sobą wspólnego. Skład, gatunek, rodowód czy też inne, nie do końca widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy. Na pierwszy ogień, drodzy Czytelnicy, starcie dwóch metalowych ekip, których dzieli wspólna muzyczna przeszłość.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="konf" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/konfrontracja1.png" alt="" width="600" height="200" /></p>
<p><span id="more-2238"></span></p>
<p><strong>Fear Factory</strong> nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać.  Zespół który miał niesamowity wpływ na kształt nowoczesnego metalu. Chirurgiczna wręcz precyzja zgrania brutalnych, rwanych gitarowych riffów z sekcją rytmiczną była (i nadal jest) znakiem rozpoznawczym tego zespołu. Dodając do tego mocno elektroniczną, futurystyczną otoczkę i ostry gardłozdzier tu i ówdzie przeplatany melodyjnymi zaśpiewami mam kompletny obraz projektu.</p>
<p><strong>Arkaea</strong> to nowa nazwa w światku szeroko pojętego nowoczesnego metalu. Nazwa nowa, ale członkowie tej ekipy to starzy wyjadacze. Mam tu na myśli zwłaszcza <strong>Christiana Olde Wolbersa</strong>, który w niegdyś w Fear Factory operował basem i w późniejszym okresie gitarą elektryczną, oraz <strong>Raymonda Herrerę</strong> – niegdysiejszego bębniarza Fabryki Strachu. Skład uzupełniają gardłowy <strong>Jon Howard</strong> i basista <strong>Pat Kavanagh</strong> z kanadyjskiego melodeathowego <strong>Threat Signal</strong>.</p>
<p>O Wolbersie i Herrerze w kontekście FF, jak zauważyliście, napisałem „niegdyś”. A to dlatego, że frontman ekipy<strong> Burton C. Bell</strong> formując Fabrykę Strachu AD 2010 zrobił swoim kolegom niemiłego psikusa zapraszając zamiast nich do składu <strong>Gene’a Hoglana</strong> (legendarny bębniarz mający za sobą występy chociażby w <strong>Death</strong>, <strong>Testament</strong> czy <strong>Strapping Young Lad</strong>)  oraz… gitarzystę <strong>Dino Cazaresa</strong>, który, w delikatnie mówiąc, dość niemiłej atmosferze, opuścił FF po wydaniu albumu <strong>Digimortal</strong>. Panowie z Arkaea zostali więc w niezłej kropce. Ale starczy tego historycznego tła i pora przejść do „mięska” czyli zawartości obu albumów.</p>
<p><strong>Mechanize</strong> Fabryki Strachu i <strong>Years in The Darkness</strong> Arkaea dzieli niewiele ponad pół roku. Pierwszym co można zauważyć słuchając obu płyt jest brzmienie. Pod tym względem krążki różnią się diametralnie. Ten pierwszy brzmi sterylnie, zimno, a całość robi wrażenie precyzyjnie zaprogramowanej maszyny do zabijania. Znowuż Years In The Darkness  poszło w dokładnie tym samym kierunku co<strong> Transgression</strong> – ostatni album FF z Herrerą i Wolbersem na pokładzie. Całość dysponuje podobną siłą ognia, ale brzmi zdecydowanie bardziej organicznie. Człowiek kontra maszyna?  Zapewne.</p>
<p>W kwestii samej techniki grania, zdecydowanie lepiej wypadają panowie z Fear Factory. Jeśli chodzi o operowanie bębnami Hoglan idzie o krok dalej niż jego poprzednik. Partie perkusji są zdecydowanie bardziej urozmaicone jak również bardziej brutalne. Pierwszy raz od czasów <strong>Soul of a New Machine</strong> na płycie Fear Factory mamy bowiem do czynienia z blast-beatami  Jeśli chodzi o panów z Arkaea, to odnoszę wrażenie, że miejscami jakby bali się wrzucić piąty bieg. Bo „Lata w ciemności” aż się proszą o przyblastowanie tu i ówdzie.</p>
<p>Gitary, natomiast, w obu przypadkach są „ostre jak brzytwa”. Na pana Cazaresa można narzekać, że na Mechanize jego partie są wtórne (zwłaszcza względem jego projektu <strong>Divine Heresy</strong>), ale w gruncie rzeczy to jest to, czego się po nim spodziewałem. Jest precyzja, jest brutalność, czego chcieć więcej? Wolbers znowuż w niczym mu nie ustępuje, stylowo to bardzo podobni gitarzyści.</p>
<p>Wokale to zdecydowane zwycięstwo Burtona C. Bella. Kto znał i lubił go za to co wyczyniał w FF, raczej nie zmieni o nim zdania. Na Mechanize spotykamy się ze zdecydowanym darciem mordy (większość płyty), śladowymi ilościami growlu oraz tą chrakterystyczną manierą „śpiewającego robota”. Jon Howard natomiast może irytować swoimi wysokimi krzyko-piskami. Jego melodyjne śpiewanie to też nie jest to, co mogłoby mi się spodobać. Jęcząca, płaska, a miejscami wręcz nu-metalowa maniera zabija całą przyjemność ze słuchania.</p>
<p>Jako całokształt Years in The Darkness wydaje się dosyć monotonna i zagrana na jedno kopyto. Brakuje tu jakichś ciekawych urozmaiceń, jak chociażby zamykający płytę, akustyczno-ambientowy „<strong>Away From The Sun</strong>”. Po dość jednostajnej dawce dźwiękowego ołowiu, raczej nie ma się ochoty na takie minimalistyczne plumkanie. W sumie, gdyby płytę okroić z kilku kawałków, a ww. balladkę wrzucić gdzieś w środek, byłaby to znośna płyta. A tak, mamy do czynienia z albumem, który można przesłuchać raz czy drugi i rzucić w kąt. A szkoda, bo po tego kalibru muzykach spodziewałem się nieco więcej. Fear Factory, w przypadku długości płyty, tego błędu już nie popełnili. Płyta ma moc, sporo się na niej dzieje , zdecydowanie nie nudzi i najważniejsze, trwa dokładnie tyle ile powinna. Mechanize ma też jeszcze jeden niezaprzeczalny atut. A ten nazywa się <strong>Rhys Fulber</strong>. Ten znany producent i wieloletni współpracownik Fabrycznych chłopaków dołożył tutaj swoje przysłowiowe parę groszy. Te zimne, mechaniczne i przede wszystkim nienachalnie brzmiące elektroniczne wstawki w połączeniu ze sterylnym brzmieniem instrumentów i brutalnością samych kompozycji sprawiają, że mamy do czynienia z najbardziej (nie bójmy się tego słowa) „industrialną” płytą w dorobku zespołu. Można tu narzekać, że FF nie odkrywają Ameryki, ale die-hard fani zespołu powinni być wpiekłowzięci.</p>
<p>Werdykt? Maszyny górą. Biada ludzkości.</p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Mechanize: 7/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">vs<br />
</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Years in The Darkness: 4+/10</span></strong></p>
<p><strong><span style="font-size: 30px;"><br />
</span></strong></p>
<hr />
<h2>Arkaea <strong>– </strong><strong>Years In The Darkness</strong></h2>
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=dbCvi2oFUtE">Locust</a>&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8222;Beneath the Shades of Grey&#8221; &#8211; 5:04</strong></li>
<li><strong>&#8222;Years in the Darkness&#8221; &#8211; 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=YVPJ6A74i24">Gone Tomorrow</a>&#8221; &#8211; 4:09</strong></li>
<li><strong>&#8222;Awakening&#8221; &#8211; 3:45</strong></li>
<li><strong>&#8222;Black Ocean&#8221; &#8211; 4:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Break the Silence&#8221; &#8211; 5:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Lucid Dream&#8221; &#8211; 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8222;My Redemption&#8221; &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8222;War Within&#8221; &#8211; 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8222;The World as One&#8221; &#8211; 4:16</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rise Today&#8221; &#8211; 4:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Away From the Sun&#8221; &#8211; 5:41</strong></li>
</ol>
<p><strong>Czas trwania: </strong><strong>57:50<br />
</strong></p>
<p><strong>Premiera: 14 lipca 2009.</strong></p>
<h2><strong>Fear Factory</strong><strong> – </strong><strong>Mechanize</strong></h2>
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fDTh13Akdjg">Mechanize</a>&#8221; –  4:41</strong></li>
<li><strong>&#8222;Industrial Discipline&#8221; – 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=wKSb7Y0mzGY&amp;feature=related">Fear Campaign</a>&#8221; – 4:54</strong></li>
<li><strong>&#8222;Powershifter&#8221; – 3:51</strong></li>
<li><strong>&#8222;Christploitation&#8221; – 4:58</strong></li>
<li><strong>&#8222;Oxidizer&#8221; – 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8222;Controlled Demolition&#8221; – 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8222;Designing the Enemy&#8221; – 4:55</strong></li>
<li><strong>&#8222;Metallic Division&#8221; – 1:30</strong></li>
<li><strong>&#8222;Final Exit&#8221; – 8:18</strong></li>
</ol>
<p><strong>Czas trwania: </strong><strong>44:48 </strong></p>
<p><strong>Premiera: 5 lutego 2010.</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przesłuchanie #1: Cult of Luna</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Apr 2010 19:47:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2142</guid>
		<description><![CDATA[Przedstawiamy Wam całkiem nowy cykl, który począwszy od dziś, będzie się nieregularnie pojawiał na Winylu. Nie będzie to nic innego, jak wywiady. Na pierwszy ogień postanowiliśmy mierzyć bardzo wysoko, i mimo żmudnego oczekiwania, straconej nadziei, obrażania się, wyrywania sobie włosów&#8230; w końcu doczekaliśmy się. Szwedzki gigant post-metalu, Cult of Luna, odpowiedział na zestaw pytań przygotowanych [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/15.png"><img class="aligncenter" title="Cult of Luna" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/15.png" alt="" width="500" height="252" /></a></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>P</strong></strong></span>rzedstawiamy Wam całkiem nowy cykl, który począwszy od dziś, będzie się nieregularnie pojawiał na <strong>Winylu</strong>. Nie będzie to nic innego, jak wywiady. Na pierwszy ogień postanowiliśmy mierzyć bardzo wysoko, i mimo żmudnego oczekiwania, straconej nadziei, obrażania się, wyrywania sobie włosów&#8230; w końcu doczekaliśmy się. Szwedzki gigant post-metalu, <strong>Cult of Luna</strong>, odpowiedział na zestaw pytań przygotowanych przez <strong>Maste</strong>, <strong>Nooka</strong> i <strong>Jakuba Szwedo</strong>. Właściwie to odpowiadała 1/8 zespołu, <strong>Johannes Persson</strong>, gitarzysta i wokalista.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p><span id="more-2142"></span></p>
<h3><strong>Niedługo premiera Waszego kolejnego dzieła „Eviga Riket”. Dzieła dosyć nietypowego, jak na zespół stricte muzyczny. Jak przebiegały prace nad tym audiobookiem? Skąd w ogóle wziął się pomysł aby on powstał?</strong></h3>
<p>Wszyscy lubimy czytać i jesteśmy zafascynowani gawędziarskimi tradycjami z prowincji w północnej Szwecji skąd pochodzimy. Cała ta dyskusja wokół rozwinięcia historii z albumu <strong>Eternal Kingdom</strong> zaczęła się jeszcze przed wydaniem płyty. No ale jako że cały czas nachodzą nas przeróżne pomysły, to i niewiele z nich realizujemy. Około 18 miesięcy temu podjęliśmy pierwszą, konkretną decyzję o tym, że idziemy na całość i wchodzimy w ten przeogromny projekt. Z jednej strony zaintrygowała nas sama opowieść, a z drugiej strony samo przekucie tego w audiobook. Żaden zespół wcześniej nie zdecydował się zrobić czegoś takiego. Sami też chcieliśmy sprawdzić do jakiego stopnia możemy rozwinąć projekt Eternal Kingdom.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Dane już nam było słyszeć pierwszy rozdział z „Eviga Riket”. Kto wciela się w rolę lektorów obu wersji językowych? Wasz wokalista nie chciał sprawdzić się w tej roli?<br />
</strong></h3>
<p>A dlaczego powinien? Klas jest jednym z najlepszych wokalistów na świecie, ale to niekoniecznie musi z niego czynić świetnego narratora. Do narracji zatrudniliśmy dwie aktorki. Sara Arnia była odpowiedzialna za szwedzką wersję, a Annę Guthrie można usłyszeć w wersji angielskiej. Sara Arnia to znana aktorka pochodząca z północnej Szwecji. Przez dziesięciolecia pracowała w filmie, telewizji, teatrze i przy słuchowiskach. Teraz jest na emeryturze, więc mieliśmy to szczęście pracować z nią, jako że obecnie nie jest zbyt aktywna zawodowo. Jest też doświadczona jako lektor i ma ten północny akcent, który doskonale pasował do tekstu. W języku szwedzkim, <strong>Eviga Riket</strong> ma ten specyficzny „północny” charakter, jako że zawiera regionalne słownictwo i motywy. Skontaktowaliśmy się z nią i po tym jak zapoznała się z roboczą wersją skryptu, zgodziła się, co wtedy było trochę przytłaczające.</p>
<p>Anna Guthrie to aktorka z Edynburga, z którą skontaktowaliśmy się poprzez naszego tłumacza Paula McMillena. Anna pracowała przy odczytach tekstów kilka razy, ma krewnych w Szwecji, jak również trochę mówi po szwedzku. Nie mieliśmy o tym wszystkim pojęcia, gdy ją zatrudnialiśmy, zwyczajnie wybraliśmy ją po odsłuchu kilku testowych próbek jej wcześniejszych odczytów. Ale jako że w tekście znajduje się mnóstwo szwedzkich nazw, jej umiejętności bardzo się przydały. Profesjonalistka w każdym calu.</p>
<p>Odczyty Anny i Sary różnią się nieco, co, moim zdaniem, wyszło tekstowi na dobre. JEST różnica w angielskim z powodu obecności szwedzkiego i chcieliśmy by te wersje się różniły, miast celować w to by brzmiały tak samo. Obie aktorki swymi pewnie brzmiącymi głosami nadały historii zupełnie inny wymiar. Osobiście, najbardziej zafascynowany jestem ich interpretacjami postaci króla Capercaille.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Jak macie zamiar promować swoje najnowsze wydawnictwo?<br />
</strong></h3>
<p>Cały projekt “Eternal Kingdom/Eviga Riket” jest niemalże na ukończeniu. Zrobiliśmy to dokładnie tak jak chcieliśmy i udowodniliśmy nim, wszystko co chcieliśmy. Nie będzie żadnych tras promujących książkę, tylko wywiady takie jak ten.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Macie już jakieś dalsze plany? Nowy album, trasy koncertowe? Po złagodzeniu brzmienia na Somewhere Along The Highway, zaskoczyliście wszystkich niesamowitym ciężarem Eternal Kingdom. Jaką drogę obierzecie tym razem? </strong></h3>
<p>Rok 2010 będzie bardzo powolnym rokiem dla Cult of Luna. W tym momencie mamy zamiar dotłoczyć nakład „Eviga Riket”, a potem powoli, ale na spokojnie zająć się nową płytą. A kiedy będzie gotowa i kto ją wyda, to się okaże.</p>
<p>“Somewhere Along The Highway” miał szczęście wygrać dla nas szwedzką nagrodę dla najlepszego albumu rockowego 2006 roku. Pięć minut po tym jak zeszliśmy ze sceny z nagrodą w rękach, zaczęliśmy rozmawiać o zmianie naszego kierunku muzycznego o 180 stopni. Były ku temu dwa powody.</p>
<p>Po pierwsze, po takim dowodzie uznania jak nagroda rodzimego przemysłu muzycznego, kuszącym byłoby spróbować jeszcze raz podążyć tą samą ścieżką, a tego nigdy byśmy nie zrobili.</p>
<p>A po drugie, ta cała post-rockowo-metalowo-doomowo-cośtam scena stała się bardzo przewidywalna, nudna i wtórna. To jak gdyby wszystkie te kapele ścigały się w konkursie pod tytułem „kto bardziej złagodzi brzmienie i użyje więcej pogłosów”. Podobny sposób myślenia jest tym co zabija całą kreatywność i radość w muzyce. Było i nadal jest (w niektórych przypadkach, przynajmniej) ciężko odróżnić te wszystkie zespoły i kawałki od siebie, bo wszystko brzmi identycznie. Chcieliśmy się z tego wyłamać i zrobić coś zupełnie innego.</p>
<p>Zmiana zawsze była wiodącym motywem naszych działań. Nie mam pojęcia jaki kierunek obierzemy przy następnej płycie.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>W 2008 roku dwa razy wystąpiliście w Polsce (swoją drogą, relacja z jednego z występów jest na naszym blogu). Jak Wam się u nas podobało, zapadło Wam coś w pamięć?<br />
</strong></h3>
<p>Nie, nic szczególnego nie odnotowaliśmy, ale muszę pochwalić polską publiczność. Jesteście wyjątkowi i bardzo oddani muzyce, a my byliśmy bardzo dobrze przyjmowani za każdym razem, gdy byliśmy w Waszym kraju.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>W Polsce dwukrotnie wystąpił przed Wami zespół Blindead &#8211; czołowy przedstawiciel polskiej sceny sludge metalowej. W Polsce nie jest to jednak jeszcze zbyt popularny gatunek. Jak to wygląda w Szwecji? Dostrzegacie jakieś młode, obiecujące zespoły z tego kręgu? Możecie coś polecić czytelnikom Winyla? Jak w ogóle widzicie przyszłość post-metalu? </strong></h3>
<p>Nie czujemy się częścią żadnej konkretnej sceny. To wasza, dziennikarska działka przylepiać wszystkiemu etykietki i zamykać w szufladkach &#8211; my mamy to gdzieś. Ja osobiście rzadko słucham tego rodzaju muzyki, ale znam kilka szwedzkich kapel, które powinniście sprawdzić: <strong>Moloken</strong>, <strong>Switchblade</strong>, <strong>EF</strong> i <strong>Kongh</strong>. W sumie, jako że rzadko słucham muzyki, którą można nazwać post-metalem, nie sądzę bym był właściwą osobą by odpowiedzieć na to pytanie.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Na Waszej stronie pojawiły się ostatnio nowe zdjęcia zespołu. Skład zdaje się być okrojony o parę osób w porównaniu z chociażby wydanym w zeszłym roku DVD Fire Was Born.<br />
</strong></h3>
<p>Nie, brakuje tylko Thomasa, ponieważ był w trasie z jednym ze swoich innych zespołów, więc nie mógł być wtedy obecny. Wszyscy pozostali są tam obecni, wystarczy dobrze się rozejrzeć. <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Mimo wszystko jest Was trochę w zespole. Ciężko Wam się ze sobą dogadać w spornych kwestiach? </strong></h3>
<p><strong> </strong></p>
<p>Jesteśmy już zespołem na tyle długo, że wypracowaliśmy sposób podejmowania decyzji wewnątrz niego. W Cult of Luna nie panuje demokracja, ale wszystkie decyzje zawierają w sobie pomysły i wizje wszystkich członków. Nie marzymy nawet o niebraniu pod uwagę punktów widzenia któregokolwiek z członków. Myślę nawet, że łatwiej jest być ośmioosobowym zespołem niż trzyosobowym. Z taką ilością ludzi, którzy się angażują, sądzę, że każdy z członków znajdzie sojusznika, który będzie podzielał jego wizję czy też opinię. W ten sposób każdy głos jest wysłuchiwany, a pogląd dyskutowany.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Cult of Luna istnieje już 12 lat. Wydaliście pięć albumów (nie licząc Eviga Riket i Fire Was Born). Czujecie się spełnieni? Jak wspominacie początki zespołu?<br />
</strong></h3>
<p>Oczywiście jesteśmy bardzo dumni z tego co udało nam się osiągnąć do tej pory, ale daleko nam do uczucia satysfakcji. Zaczęliśmy jakieś 12 lat temu i wtedy granie poza rodzinnym miastem było niesamowitym sukcesem i czymś co nas ekscytowało. W tej podróży która trwa już 12 lat postawiliśmy sobie cel podtrzymania tego poczucia radości i zaszczytu wynikającego z faktu, że możemy grać na całym świecie i jeszcze nam za to płacą. Nigdy nie celowaliśmy w bycie bogatymi czy sławnymi, a gdybyśmy celowali, to raczej nie gralibyśmy muzyki takiej jaką gramy. Ale staramy się być bardzo wdzięczni i cieszyć się każdą chwilą, którą możemy doświadczyć będąc w zespole.   <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Zatrzymajmy się na chwilę przy tym DVD, które zostało bardzo ciepło przyjęte przez fanów. Dlaczego zdecydowaliście się na wydanie zapisku video Waszego koncertu? To nie jest zbyt popularny pomysł wśród zespołów grających podobny gatunek muzyki. Jesteście zadowoleni z tego przedsięwzięcia? Chcielibyście w przyszłości wydać znowu podobny album? </strong></h3>
<p>Ponownie, mogę mówić tylko za swój zespół. W sumie wisi nam to, czy inne kapele tego nie robią czy też nie lubią. Wydaliśmy koncertowe DVD, bo to forma, z którą wcześniej się nie mierzyliśmy. Nie zrobilibyśmy tego, gdybyśmy nie mieli pewności, że wyjdzie tak dobrze jak wyszło. Z pięcioma kamerami HD i totalną kontrolą nad dźwiękiem i montażem wiedzieliśmy, że to przedsięwzięcie będzie się mieścić w standardach jakie wyznaczamy sobie przy okazji własnych wydawnictw. Myślę, że trochę czasu upłynie nim ponownie wydamy DVD.  <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Mamy już początek marca i czas podsumowań 2009 roku już raczej minął. Zapytam Cię jednak o najlepsza Waszym zdaniem płytę ubiegłego roku i poproszę o krótkie uzasadnienie wyboru. Kto więc Waszym zdaniem wymiótł w tamtym roku?</strong><strong> </strong></h3>
<p><strong> </strong></p>
<p>Zdecydowanie imienny album <strong>Fever Ray</strong>. To jest coś kompletnie nowego i totalnie mną zawładnęło. To solowy projekt <strong>Karin Dreijer</strong> (<strong>The Knife</strong>), który jest postrzegany obecnie jako jeden z najbardziej oryginalnych na świecie. Dziwnym jest fakt, że jej kawałek „<strong>If I Had A Heart</strong>” i nasz „<strong>Nord</strong>” z DVD Eviga Riket są mocno podobne do siebie. Napisaliśmy ten kawałek w 2007 roku i wiemy, że go nie słyszała, no ale podobne umysły podobnie myślą.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Ostatnie kilka słów dla czytelników Winyla należy do Ciebie!</strong></h3>
<p>Ostatnie słowa nigdy mi za dobrze nie wychodzą… Nie dam rady wymyśleć niczego dobrego.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Dziękujemy za wywiad!<br />
</strong></h3>
<p><strong> </strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Nook! #9</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 17:50:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2076</guid>
		<description><![CDATA[Tervetuola! Witamy w programie „Uczmy się fińskiego!”. Oto lekcja pierwsza. - Kuka sinä olet? - Minä olen Tomasz! - Hauska tavata, Tuomasz! Minkämaalainen sinä olet? - Minä olen puolalainen! A teraz powtórzmy! Powtórzone? Przechodzimy do następnego zagadnienia. … Jak sami widzicie, ten przegląd będzie (mhh…) koncepcyjny (i jak moja wcześniejsza polecajka &#8211; bez filmów ani [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="Nook" /></p>
<p style="text-align: left;"><em><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ervetuola! Witamy w programie „<strong>Uczmy się fińskiego!</strong>”. Oto lekcja pierwsza.<br />
- Kuka sinä olet?<br />
- Minä olen Tomasz!<br />
- Hauska tavata, Tuomasz! Minkämaalainen sinä olet?<br />
- Minä olen puolalainen!<br />
A teraz powtórzmy! Powtórzone? Przechodzimy do następnego zagadnienia.</em><br />
<strong>…</strong><br />
Jak sami widzicie, ten przegląd będzie (mhh…) koncepcyjny (i jak moja wcześniejsza polecajka &#8211; bez filmów ani książek). Wziąłem na tapetę artystów pochodzących z Krainy Tysiąca Jezior. Chciałem też pokazać przy okazji, że Finlandia nie tylko metalem stoi. Mimo, że na początku będzie dość typowo, to im bardziej w las, tym więcej niespodzianek. Nie chciałbym zdradzać ich wszystkich, ale w tym odcinku polatamy sobie z pochodniami za niewiernymi, przespacerujemy się po deszczowej plaży, i jako jeden z ostatnich  przedstawicieli ginącego gatunku <em>homo sapiens</em> skonfrontujemy się z bezlitosną, odhumanizowaną maszynerią przyszłości. No, ale nie wiecie tego ode mnie. <em>Kolme, kaksi, yksi. </em>Jedziemy.<br />
<span id="more-2076"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Tarot – Suffer Our Pleasures</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/55921_Tarot-Suffer-Our-Pleasures-Front.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2077" title="55921_Tarot - Suffer Our Pleasures-Front" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/13.png" alt="" width="200" height="200" /></a>Chcąc zarekomendować twórczość fińskich pionierów heavy metalu, miałem nie lada problem. Z tymi panami generalnie jest tak, że im starsi tym lepsi, dlatego padło na album, którym powrócili po pięcioletniej przerwie. <strong>„Suffer Our Pleasures”</strong> to kawał dobrego heavy metalu zagranego z jajem, pomysłem i niezłym wykopem. Jaja, a w zasadzie groteska, to teksty <strong>Marco Hietali</strong>. Można się dziwnie poczuć, gdy słyszy się teksty o flakach i innych wnętrznościach na tle typowych dla heavy metalu struktur. Pomysł, to m.in. świetne wykorzystanie klawiszy <strong>Jannego Tolsy</strong>, które niesamowicie wzbogacają brzmienie, jednocześnie nie robiąc z tej muzyki przesłodzonej papki. Warte odnotowania są też smaczki country („<strong>From The Shadows</strong>” czy „<strong>Painless</strong>”). Kawałków z wykopem jest też tutaj co nie miara. Wystarczy tutaj, że wspomnę tylko o niesamowitym w mojej ocenie „<strong>Pyre of Gods</strong>”<strong> </strong>(∞/10),  brutalnym „<strong>I Rule</strong>” (ten tekst!) czy też szarżującym „<strong>Follow The Blind</strong>” (przeboskie brzmienie sekcji rytmicznej). W kwestii wokalu, ten jest dość urozmaicony. Krzyki, cedzenie słów przez zęby czy w końcu typowe heavy „wycie”. W sumie kto znał <strong>Marco Hietalę</strong> z <strong>Nightwish</strong>, niczym się nie zaskoczy, ale moim zdaniem taki repertuar chyba leży mu najlepiej. Pełne energii i ciekawych pomysłów, metalowe granie.  <em>PERRRRKELE!!!</em><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Jenni Vartiainen &#8211; Ihmisten Edessä</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/JV_-_Ihmisten_edessä.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2078" title="JV_-_Ihmisten_edessä" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/JV_-_Ihmisten_edessä.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Moja niedawna miłość od pierwszego usłyszenia. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zna to nazwisko, więc przybliżę. Ta niewiasta wraz z dwoma innymi wygrała w 2002 roku Idolo-podobne show w rodzimej Finlandii. Trzy panie pod szyldem <strong>Gimmel</strong> wydały dwa długograje, by w 2004 roku rozpaść się. I wtedy też nasza dzielna <strong>Jenni</strong> zaczęła karierę solową wydając płytę zatytułowaną <strong>Ihmisten Edessä</strong>. Jeśli miałbym scharakteryzować tę jednym słowem to byłby to… chłód. I w sumie ten chłód jest tym, co czyni tę płytę intrygującym. Głos Jenni wydaje się w pierwszej chwili bardzo monotonny i pozbawiony emocji, ale to jest siła tej płyty. Podobnież muzyka. Niby w 100% popowa, ale subtelna, nieprzesłodzona, chilloutująca. Z własnego doświadczenia wiem, że ta płyta świetnie sprawdza się zarówno podczas wielkomiejskich spacerów („<strong>Mandartania</strong>” czy też utwór tytułowy) jak i leniwych wieczorów, gdy człowiek zwykle regeneruje baterie po męczącym dniu w pracy lub szkole (rozmarzone „<strong>Vedenalaista</strong>” czy „<strong>Kerro Miltä Se Tuntuu</strong>”). Dodatkowym atutem jest też specyficzne brzmienie języka fińskiego, na które też można zachorować, aczkolwiek myślę, że to bardziej kwestia osobistych preferencji. Niemniej jednak gorąco polecam!<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Havoc Unit &#8211; h.IV+</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/HavocUnith.IV+.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2079" title="HavocUnith.IV+" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/HavocUnith.IV+.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Długo szukałem projektu, który łączyłby ze sobą ekstremalny metal z odhumanizowanym, fabrycznym klimatem i jednocześnie nie przyprawiał o mdłości przesytem plastikowych, klawiszowych melodyjek. <strong>Havoc Unit</strong> to formacja, która przepoczwarzyła się z synth-metalowego (bo nadawanie im łatki „industrial” byłoby nadużyciem) <strong>…And Oceans</strong>. O ile poprzednie wcielenie Finów było dla mnie nie do zniesienia, to ich nowa skóra trafia do mnie idealnie. Black metalowa siekanina spotyka tu matematyczne łamańce oraz odczłowieczoną maszynerię. Bardziej melodyjne, klawiszowe wstawki też są tu obecne, ale w przeciwieństwie do …And Oceans, są one zdecydowanie bardziej dyskretne. Wszystkie elementy, które tu wymieniłem, krzyżują się tu w różnych proporcjach, przez co mamy tu do czynienia z różnorodną płytą (miejscami nawet dość eklektyczną), która powinna zadowolić większość fanów hałaśliwych, fabryczno-metalowych hybryd. Polecam.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Velcra – Consequences of Disobedience</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/tAULO_164413_l.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2080" title="tAULO_164413_l" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/tAULO_164413_l.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Na koniec coś nietypowego. Jak wspomniałem we wstępniaku, Finlandia (czy w ogóle Skandynawia) metalem stoi. Tradycyjnym, długowłosym, piejącym jak choćby wymieniony wcześniej <strong>Tarot</strong>. Ale czy słyszał ktoś o znienawidzonym przez wszystkich prawdziwych „nu-metalu” (a fe!) pochodzącym z Krainy Tysiąca Jezior? Na dodatek dowodzonym przez całkiem uroczą niewiastę? Nie? Więc oto przed Wami <strong>Velcra</strong>. <strong>Consequences of Disobedience</strong> to ich debiutancka płyta. W zasadzie jest tu wszystko czego przeciętny fan nu-tone’owego grania potrzebuje do szczęścia. Krótko cięte, proste riffy, trochę rapu, trochę zdzierania gardła, dużo elektronicznych ozdobników i cała masa chwytliwych melodii. Ze względu na obecność białogłowej na wokalu często porównuje się ich do <strong>Guano Apes</strong>, ale to porównania na wyrost. <strong>Jessi Frey </strong>dysponuje o wiele przyjemniejszą barwą głosu niż<strong> Sandra Nasic</strong>, a i elektronika pojawia się częściej i gęściej niż w twórczości Niemców. Dlaczego uważam ten album za godny polecenia? Chociażby ze względu na energię, która powinna sprawić iż każdy nu-miłośnik, będzie kiwał głową chociażby do takich „<strong>Solar Red</strong>”, „<strong>My Law</strong>” czy też chyba najbardziej przebojowego „<strong>Can’t Stop Fighting</strong>”.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<em>To wszystko na dzisiaj! Następna lekcja już za tydzień! Paljon kitoksia! Nähdään pian!</em></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poets of the Fall &#8211; Twilight Theater</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Mar 2010 13:17:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative rock]]></category>
		<category><![CDATA[pop-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[To, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. Twilight Theater to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po Revolution Roulette były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem Signs of Life i Carnival of Rust. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/PotF_-_Twilight_Theater.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1814" title="PotF_-_Twilight_Theater" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/PotF_-_Twilight_Theater.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>o, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. <strong>Twilight Theater</strong> to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po <strong>Revolution Roulette</strong> były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem<strong> Signs of Life </strong>i <strong>Carnival of Rust</strong>. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie dalej będą eksplorować te bardziej energetyczne rejony rocka. I co z tego wyszło?  Panie i panowie, dziewczęta i chłopcy. Spektakl w „Teatrze o Zmierzchu” czas zacząć.</p>
<p><span id="more-1807"></span></p>
<p>Przyznaję się bez bicia, że singlowy<strong> </strong>„<strong>Dreaming Wide Awake</strong>” uśpił nieco moją czujność. Kawałek energiczny, melodyjny, z chwytliwym refrenem i świetnym lirykiem &#8211; esencja stylu Poetów. Jedynym „ale” jakim miałem było brzmienie. Wycofanie gitar, kosztem elementów elektronicznych, przez co kawałek bardzo stracił na dynamice (porównajcie chociażby „<strong>Delicious</strong>”<strong> </strong>z płyty Carnival of Rust – utwór, który jest najbardziej zbliżony budową i klimatem)  Zdecydowanie coś tu jest nie tak. Pocieszałem się, że to tylko singiel i że na bardziej „pałerne” kawałki przyjdzie jeszcze czas. <em>Take your time, dear Poets. Take your time.</em> O ja naiwny! O ja łatwowierny!  Tak się składa, że „Dreaming Wide Awake” to jeden z dwóch najmocniejszych kawałków na płycie. Wniosek? Poeci zafundowali nam zdecydowanie najłagodniejszy krążek jak do tej pory. Po kilku początkowych odsłuchach zgrzytałem zębami, ale im częściej wałkowałem tę płytę, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że łagodne brzmienie i liryzm wylewający się niemal z każdego dźwięku wcale nie muszą być wadami jej, a wręcz przeciwnie.</p>
<p>„<strong>War</strong>” to kawałek, w którym elementy symfoniczne wysuwają się na pierwszy plan. Dzieje się tu całkiem sporo. Zmiany metrum, nagłe przechodzenie w różne dziwne tonacje – wszystko oblane gęstym, wspomnianym wcześniej, patetyczno-symfonicznym sosem. Lirycznie <strong>Marko Saaresto </strong>jest nadal w świetnej formie. „War” to symboliczna opowiastka, gdzie do tytułowej wojny przyrównana jest… miłość (przy czym nie narzucam nikomu swojej interpretacji – teksty Marko są na tyle mocno nafaszerowane różnego rodzaju symbolami, metaforami, że warto posiedzieć nad nimi parę wieczorów i pokusić się o własne interpretacje – są tego warte). Podobną tematykę, choć w nieco innym aspekcie (ochłodzenie relacji w związku), podejmuje również w „<strong>Change</strong>”<strong> </strong>– bujającym kawałku, gdzie króluje gitara akustyczna. „<strong>Given and Denied</strong>”<strong> </strong>to kolejny niesamowicie liryczny kawałek na płycie. Tutaj z kolei pojawiają się dźwięki fortepianu współgrające z gitarą akustyczną czy później z elektryczną. No i to chwytające za serce gitarowe solo <strong>Olliego</strong>. Może niezbyt wyszukane, ale na pewno pełne emocji. Tekstowo utwór trafił do mnie chyba najbardziej ze wszystkich na Twilight Theater. Głównie za niesamowite ujęcie tematyki wspomnień (tak, sentymentalny ze mnie facet, ale to już wiecie) i za pewien symbol który pojawił się wcześniej w kawałku „War”, a który sprawił, że facjata wyszczerzyła mi się w dzikim uśmiechu. Innym utworem o podobnej lirycznej sile rażenia jest zamykający płytę „<strong>Heal My Wounds</strong>”. Fortepian miesza się tutaj z subtelną, czy wręcz ambientową (zwłaszcza na początku i końcu utworu) elektroniką. Momentem który absolutnie rzucił mną na kolana / sponiewierał / znokautował / niepotrzebne zamordować jest to króciutkie, stłumione solo gitarowe wchodzące w momencie, gdy wydaje się słuchaczowi, że dotarł do końca utworu. I czy tylko ja tam słyszę <strong>Pink Floyd</strong>? <em>Epically eargasmic, ladies and gents.</em></p>
<p>Jak pisałem wcześniej, siłę Twilight Theater stanowią melancholijne ballady. Ale na tej płycie znajdują się również inne, nie mniej ciekawe momenty. Bo czy ktoś podejrzewał Poetów o odloty w folkową stronę jak chociażby w „<strong>You’re Still Here</strong>”? Gdyby nie tekst, określenie „milutki” pasowałoby do niego w sam raz. Energetyczne granie na chwilę wraca też w „<strong>Dying to Live</strong>” (które przypomina klimatem Signs of Life) oraz „<strong>Smoke and Mirrors</strong>” (choć tutaj bardziej na liryczną nutę).</p>
<p style="text-align: left;">Słowem podsumowania, większość fanów Finów powinna spokojnie odnaleźć się wśród dźwięków „Teatru o Zmierzchu”. Jest bardzo lirycznie, melancholijnie, czy miejscami wręcz pesymistycznie. Rewolucji nie ma (ta była na poprzedniej płycie), a wszystkie elementy, z których Marko, Ollie i Captain słynęli są nadal na swoim miejscu. Może jedynie proporcje się nieco zmieniły. Jest tu więcej elektroniki i symfonicznych wstawek, a same piosenki  coraz śmielej zmierzają w progresywnym kierunku. Nadmiar nie-gitarowych dźwięków może przeszkadzać w żywszych utworach, ale w kontekście całej płyty jest to zabieg w pełni zrozumiały. Nie zmieniły się za to teksty – znak rozpoznawczy zespołu. Można narzekać, że Marko używa wybitnie przegiętego języka (czy ktoś widział do tego stopnia nafaszerowane idiomami liryki zespołu wykonującego podobną muzykę?), ale to tylko dodaje im uroku i może być niezłym treningiem językowym (o ile ktoś lubi tłumaczyć teksty piosenek w wolnym czasie). Tak czy siak, mimo początkowego ukłucia zawodu, płyta zdążyła mnie przekonać do siebie. I co ciekawe, mimo że to już czwarty krążek Poetów, to po raz kolejny udaje im się wydać album, który ma swój wyjątkowy charakter i jednocześnie styl, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. W sumie strach się bać, co Marko i s-ka wymyślą następnym razem.<em> Amazing.</em><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8222;Dreaming Wide Awake&#8221; &#8211; 4:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TwTRMHscVB8">War</a>&#8221; &#8211; 5:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Change&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8222;15 Min Flame&#8221; &#8211; 5:00</strong></li>
<li><strong>&#8222;Given and Denied&#8221; &#8211; 4:16</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rewind&#8221; &#8211; 4:21</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dying to Live&#8221; &#8211; 3:46</strong></li>
<li><strong>&#8222;You&#8217;re Still Here&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;Smoke and Mirrors&#8221; &#8211; 5:16<br />
</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kdi-JqxiLaI&amp;feature=related">Heal My Wounds</a>&#8221; &#8211; 5:55<br />
</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:07</strong></p>
<p><strong>Premiera: 17 marca, 2010<br />
</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

