<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl :: &#187; Nook</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/author/nook/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sat, 24 Jul 2010 09:58:36 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Konfrontacja: Fear Factory vs Arkaea</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 May 2010 20:40:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[industrial]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[industrial metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2238</guid>
		<description><![CDATA[
„Konfrontacja” to zupełnie nowy cykl artykułów, który od dziś, z różną częstotliwością będzie się pojawiać na Winylu. Konfrontować będą się tutaj krążki zespołów, które zwykle mają coś ze sobą wspólnego. Skład, gatunek, rodowód czy też inne, nie do końca widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy. Na pierwszy ogień, drodzy Czytelnicy, starcie dwóch metalowych ekip, których [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p><strong>„<span style="font-size: 24px;">K</span>onfrontacja”</strong> to zupełnie nowy cykl artykułów, który od dziś, z różną częstotliwością będzie się pojawiać na <strong>Winylu</strong>. Konfrontować będą się tutaj krążki zespołów, które zwykle mają coś ze sobą wspólnego. Skład, gatunek, rodowód czy też inne, nie do końca widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy. Na pierwszy ogień, drodzy Czytelnicy, starcie dwóch metalowych ekip, których dzieli wspólna muzyczna przeszłość.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" title="konf" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/06/konfrontracja1.png" alt="" width="600" height="200" /></p>
<p><span id="more-2238"></span></p>
<p><strong>Fear Factory</strong> nie trzeba specjalnie nikomu przedstawiać.  Zespół który miał niesamowity wpływ na kształt nowoczesnego metalu. Chirurgiczna wręcz precyzja zgrania brutalnych, rwanych gitarowych riffów z sekcją rytmiczną była (i nadal jest) znakiem rozpoznawczym tego zespołu. Dodając do tego mocno elektroniczną, futurystyczną otoczkę i ostry gardłozdzier tu i ówdzie przeplatany melodyjnymi zaśpiewami mam kompletny obraz projektu.</p>
<p><strong>Arkaea</strong> to nowa nazwa w światku szeroko pojętego nowoczesnego metalu. Nazwa nowa, ale członkowie tej ekipy to starzy wyjadacze. Mam tu na myśli zwłaszcza <strong>Christiana Olde Wolbersa</strong>, który w niegdyś w Fear Factory operował basem i w późniejszym okresie gitarą elektryczną, oraz <strong>Raymonda Herrerę</strong> – niegdysiejszego bębniarza Fabryki Strachu. Skład uzupełniają gardłowy <strong>Jon Howard</strong> i basista <strong>Pat Kavanagh</strong> z kanadyjskiego melodeathowego <strong>Threat Signal</strong>.</p>
<p>O Wolbersie i Herrerze w kontekście FF, jak zauważyliście, napisałem „niegdyś”. A to dlatego, że frontman ekipy<strong> Burton C. Bell</strong> formując Fabrykę Strachu AD 2010 zrobił swoim kolegom niemiłego psikusa zapraszając zamiast nich do składu <strong>Gene’a Hoglana</strong> (legendarny bębniarz mający za sobą występy chociażby w <strong>Death</strong>, <strong>Testament</strong> czy <strong>Strapping Young Lad</strong>)  oraz… gitarzystę <strong>Dino Cazaresa</strong>, który, w delikatnie mówiąc, dość niemiłej atmosferze, opuścił FF po wydaniu albumu <strong>Digimortal</strong>. Panowie z Arkaea zostali więc w niezłej kropce. Ale starczy tego historycznego tła i pora przejść do „mięska” czyli zawartości obu albumów.</p>
<p><strong>Mechanize</strong> Fabryki Strachu i <strong>Years in The Darkness</strong> Arkaea dzieli niewiele ponad pół roku. Pierwszym co można zauważyć słuchając obu płyt jest brzmienie. Pod tym względem krążki różnią się diametralnie. Ten pierwszy brzmi sterylnie, zimno, a całość robi wrażenie precyzyjnie zaprogramowanej maszyny do zabijania. Znowuż Years In The Darkness  poszło w dokładnie tym samym kierunku co<strong> Transgression</strong> – ostatni album FF z Herrerą i Wolbersem na pokładzie. Całość dysponuje podobną siłą ognia, ale brzmi zdecydowanie bardziej organicznie. Człowiek kontra maszyna?  Zapewne.</p>
<p>W kwestii samej techniki grania, zdecydowanie lepiej wypadają panowie z Fear Factory. Jeśli chodzi o operowanie bębnami Hoglan idzie o krok dalej niż jego poprzednik. Partie perkusji są zdecydowanie bardziej urozmaicone jak również bardziej brutalne. Pierwszy raz od czasów <strong>Soul of a New Machine</strong> na płycie Fear Factory mamy bowiem do czynienia z blast-beatami  Jeśli chodzi o panów z Arkaea, to odnoszę wrażenie, że miejscami jakby bali się wrzucić piąty bieg. Bo „Lata w ciemności” aż się proszą o przyblastowanie tu i ówdzie.</p>
<p>Gitary, natomiast, w obu przypadkach są „ostre jak brzytwa”. Na pana Cazaresa można narzekać, że na Mechanize jego partie są wtórne (zwłaszcza względem jego projektu <strong>Divine Heresy</strong>), ale w gruncie rzeczy to jest to, czego się po nim spodziewałem. Jest precyzja, jest brutalność, czego chcieć więcej? Wolbers znowuż w niczym mu nie ustępuje, stylowo to bardzo podobni gitarzyści.</p>
<p>Wokale to zdecydowane zwycięstwo Burtona C. Bella. Kto znał i lubił go za to co wyczyniał w FF, raczej nie zmieni o nim zdania. Na Mechanize spotykamy się ze zdecydowanym darciem mordy (większość płyty), śladowymi ilościami growlu oraz tą chrakterystyczną manierą „śpiewającego robota”. Jon Howard natomiast może irytować swoimi wysokimi krzyko-piskami. Jego melodyjne śpiewanie to też nie jest to, co mogłoby mi się spodobać. Jęcząca, płaska, a miejscami wręcz nu-metalowa maniera zabija całą przyjemność ze słuchania.</p>
<p>Jako całokształt Years in The Darkness wydaje się dosyć monotonna i zagrana na jedno kopyto. Brakuje tu jakichś ciekawych urozmaiceń, jak chociażby zamykający płytę, akustyczno-ambientowy „<strong>Away From The Sun</strong>”. Po dość jednostajnej dawce dźwiękowego ołowiu, raczej nie ma się ochoty na takie minimalistyczne plumkanie. W sumie, gdyby płytę okroić z kilku kawałków, a ww. balladkę wrzucić gdzieś w środek, byłaby to znośna płyta. A tak, mamy do czynienia z albumem, który można przesłuchać raz czy drugi i rzucić w kąt. A szkoda, bo po tego kalibru muzykach spodziewałem się nieco więcej. Fear Factory, w przypadku długości płyty, tego błędu już nie popełnili. Płyta ma moc, sporo się na niej dzieje , zdecydowanie nie nudzi i najważniejsze, trwa dokładnie tyle ile powinna. Mechanize ma też jeszcze jeden niezaprzeczalny atut. A ten nazywa się <strong>Rhys Fulber</strong>. Ten znany producent i wieloletni współpracownik Fabrycznych chłopaków dołożył tutaj swoje przysłowiowe parę groszy. Te zimne, mechaniczne i przede wszystkim nienachalnie brzmiące elektroniczne wstawki w połączeniu ze sterylnym brzmieniem instrumentów i brutalnością samych kompozycji sprawiają, że mamy do czynienia z najbardziej (nie bójmy się tego słowa) „industrialną” płytą w dorobku zespołu. Można tu narzekać, że FF nie odkrywają Ameryki, ale die-hard fani zespołu powinni być wpiekłowzięci.</p>
<p>Werdykt? Maszyny górą. Biada ludzkości.</p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Mechanize: 7/10</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">vs<br />
</span></strong></p>
<p style="text-align: center;"><strong><span style="font-size: 30px;">Years in The Darkness: 4+/10</span></strong></p>
<p><strong><span style="font-size: 30px;"><br />
</span></strong></p>
<hr />
<h2>Arkaea <strong>– </strong><strong>Years In The Darkness</strong></h2>
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=dbCvi2oFUtE">Locust</a>&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;Beneath the Shades of Grey&#8221; &#8211; 5:04</strong></li>
<li><strong>&#8220;Years in the Darkness&#8221; &#8211; 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=YVPJ6A74i24">Gone Tomorrow</a>&#8221; &#8211; 4:09</strong></li>
<li><strong>&#8220;Awakening&#8221; &#8211; 3:45</strong></li>
<li><strong>&#8220;Black Ocean&#8221; &#8211; 4:10</strong></li>
<li><strong>&#8220;Break the Silence&#8221; &#8211; 5:07</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lucid Dream&#8221; &#8211; 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8220;My Redemption&#8221; &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8220;War Within&#8221; &#8211; 4:15</strong></li>
<li><strong>&#8220;The World as One&#8221; &#8211; 4:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Rise Today&#8221; &#8211; 4:37</strong></li>
<li><strong>&#8220;Away From the Sun&#8221; &#8211; 5:41</strong></li>
</ol>
<p><strong>Czas trwania: </strong><strong>57:50<br />
</strong></p>
<p><strong>Premiera: 14 lipca 2009.</strong></p>
<h2><strong>Fear Factory</strong><strong> – </strong><strong>Mechanize</strong></h2>
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=fDTh13Akdjg">Mechanize</a>&#8221; –  4:41</strong></li>
<li><strong>&#8220;Industrial Discipline&#8221; – 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=wKSb7Y0mzGY&amp;feature=related">Fear Campaign</a>&#8221; – 4:54</strong></li>
<li><strong>&#8220;Powershifter&#8221; – 3:51</strong></li>
<li><strong>&#8220;Christploitation&#8221; – 4:58</strong></li>
<li><strong>&#8220;Oxidizer&#8221; – 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8220;Controlled Demolition&#8221; – 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;Designing the Enemy&#8221; – 4:55</strong></li>
<li><strong>&#8220;Metallic Division&#8221; – 1:30</strong></li>
<li><strong>&#8220;Final Exit&#8221; – 8:18</strong></li>
</ol>
<p><strong>Czas trwania: </strong><strong>44:48 </strong></p>
<p><strong>Premiera: 5 lutego 2010.</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/05/29/konfrontacja-fear-factory-vs-arkaea/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Przesłuchanie #1: Cult of Luna</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Apr 2010 19:47:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[post-metal]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[wywiad]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2142</guid>
		<description><![CDATA[
Przedstawiamy Wam całkiem nowy cykl, który począwszy od dziś, będzie się nieregularnie pojawiał na Winylu. Nie będzie to nic innego, jak wywiady. Na pierwszy ogień postanowiliśmy mierzyć bardzo wysoko, i mimo żmudnego oczekiwania, straconej nadziei, obrażania się, wyrywania sobie włosów&#8230; w końcu doczekaliśmy się. Szwedzki gigant post-metalu, Cult of Luna, odpowiedział na zestaw pytań przygotowanych [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/15.png"><img class="aligncenter" title="Cult of Luna" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/15.png" alt="" width="500" height="252" /></a></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>P</strong></strong></span>rzedstawiamy Wam całkiem nowy cykl, który począwszy od dziś, będzie się nieregularnie pojawiał na <strong>Winylu</strong>. Nie będzie to nic innego, jak wywiady. Na pierwszy ogień postanowiliśmy mierzyć bardzo wysoko, i mimo żmudnego oczekiwania, straconej nadziei, obrażania się, wyrywania sobie włosów&#8230; w końcu doczekaliśmy się. Szwedzki gigant post-metalu, <strong>Cult of Luna</strong>, odpowiedział na zestaw pytań przygotowanych przez <strong>Maste</strong>, <strong>Nooka</strong> i <strong>Jakuba Szwedo</strong>. Właściwie to odpowiadała 1/8 zespołu, <strong>Johannes Persson</strong>, gitarzysta i wokalista.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p><span id="more-2142"></span></p>
<h3><strong>Niedługo premiera Waszego kolejnego dzieła „Eviga Riket”. Dzieła dosyć nietypowego, jak na zespół stricte muzyczny. Jak przebiegały prace nad tym audiobookiem? Skąd w ogóle wziął się pomysł aby on powstał?</strong></h3>
<p>Wszyscy lubimy czytać i jesteśmy zafascynowani gawędziarskimi tradycjami z prowincji w północnej Szwecji skąd pochodzimy. Cała ta dyskusja wokół rozwinięcia historii z albumu <strong>Eternal Kingdom</strong> zaczęła się jeszcze przed wydaniem płyty. No ale jako że cały czas nachodzą nas przeróżne pomysły, to i niewiele z nich realizujemy. Około 18 miesięcy temu podjęliśmy pierwszą, konkretną decyzję o tym, że idziemy na całość i wchodzimy w ten przeogromny projekt. Z jednej strony zaintrygowała nas sama opowieść, a z drugiej strony samo przekucie tego w audiobook. Żaden zespół wcześniej nie zdecydował się zrobić czegoś takiego. Sami też chcieliśmy sprawdzić do jakiego stopnia możemy rozwinąć projekt Eternal Kingdom.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Dane już nam było słyszeć pierwszy rozdział z „Eviga Riket”. Kto wciela się w rolę lektorów obu wersji językowych? Wasz wokalista nie chciał sprawdzić się w tej roli?<br />
</strong></h3>
<p>A dlaczego powinien? Klas jest jednym z najlepszych wokalistów na świecie, ale to niekoniecznie musi z niego czynić świetnego narratora. Do narracji zatrudniliśmy dwie aktorki. Sara Arnia była odpowiedzialna za szwedzką wersję, a Annę Guthrie można usłyszeć w wersji angielskiej. Sara Arnia to znana aktorka pochodząca z północnej Szwecji. Przez dziesięciolecia pracowała w filmie, telewizji, teatrze i przy słuchowiskach. Teraz jest na emeryturze, więc mieliśmy to szczęście pracować z nią, jako że obecnie nie jest zbyt aktywna zawodowo. Jest też doświadczona jako lektor i ma ten północny akcent, który doskonale pasował do tekstu. W języku szwedzkim, <strong>Eviga Riket</strong> ma ten specyficzny „północny” charakter, jako że zawiera regionalne słownictwo i motywy. Skontaktowaliśmy się z nią i po tym jak zapoznała się z roboczą wersją skryptu, zgodziła się, co wtedy było trochę przytłaczające.</p>
<p>Anna Guthrie to aktorka z Edynburga, z którą skontaktowaliśmy się poprzez naszego tłumacza Paula McMillena. Anna pracowała przy odczytach tekstów kilka razy, ma krewnych w Szwecji, jak również trochę mówi po szwedzku. Nie mieliśmy o tym wszystkim pojęcia, gdy ją zatrudnialiśmy, zwyczajnie wybraliśmy ją po odsłuchu kilku testowych próbek jej wcześniejszych odczytów. Ale jako że w tekście znajduje się mnóstwo szwedzkich nazw, jej umiejętności bardzo się przydały. Profesjonalistka w każdym calu.</p>
<p>Odczyty Anny i Sary różnią się nieco, co, moim zdaniem, wyszło tekstowi na dobre. JEST różnica w angielskim z powodu obecności szwedzkiego i chcieliśmy by te wersje się różniły, miast celować w to by brzmiały tak samo. Obie aktorki swymi pewnie brzmiącymi głosami nadały historii zupełnie inny wymiar. Osobiście, najbardziej zafascynowany jestem ich interpretacjami postaci króla Capercaille.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Jak macie zamiar promować swoje najnowsze wydawnictwo?<br />
</strong></h3>
<p>Cały projekt “Eternal Kingdom/Eviga Riket” jest niemalże na ukończeniu. Zrobiliśmy to dokładnie tak jak chcieliśmy i udowodniliśmy nim, wszystko co chcieliśmy. Nie będzie żadnych tras promujących książkę, tylko wywiady takie jak ten.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Macie już jakieś dalsze plany? Nowy album, trasy koncertowe? Po złagodzeniu brzmienia na Somewhere Along The Highway, zaskoczyliście wszystkich niesamowitym ciężarem Eternal Kingdom. Jaką drogę obierzecie tym razem? </strong></h3>
<p>Rok 2010 będzie bardzo powolnym rokiem dla Cult of Luna. W tym momencie mamy zamiar dotłoczyć nakład „Eviga Riket”, a potem powoli, ale na spokojnie zająć się nową płytą. A kiedy będzie gotowa i kto ją wyda, to się okaże.</p>
<p>“Somewhere Along The Highway” miał szczęście wygrać dla nas szwedzką nagrodę dla najlepszego albumu rockowego 2006 roku. Pięć minut po tym jak zeszliśmy ze sceny z nagrodą w rękach, zaczęliśmy rozmawiać o zmianie naszego kierunku muzycznego o 180 stopni. Były ku temu dwa powody.</p>
<p>Po pierwsze, po takim dowodzie uznania jak nagroda rodzimego przemysłu muzycznego, kuszącym byłoby spróbować jeszcze raz podążyć tą samą ścieżką, a tego nigdy byśmy nie zrobili.</p>
<p>A po drugie, ta cała post-rockowo-metalowo-doomowo-cośtam scena stała się bardzo przewidywalna, nudna i wtórna. To jak gdyby wszystkie te kapele ścigały się w konkursie pod tytułem „kto bardziej złagodzi brzmienie i użyje więcej pogłosów”. Podobny sposób myślenia jest tym co zabija całą kreatywność i radość w muzyce. Było i nadal jest (w niektórych przypadkach, przynajmniej) ciężko odróżnić te wszystkie zespoły i kawałki od siebie, bo wszystko brzmi identycznie. Chcieliśmy się z tego wyłamać i zrobić coś zupełnie innego.</p>
<p>Zmiana zawsze była wiodącym motywem naszych działań. Nie mam pojęcia jaki kierunek obierzemy przy następnej płycie.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>W 2008 roku dwa razy wystąpiliście w Polsce (swoją drogą, relacja z jednego z występów jest na naszym blogu). Jak Wam się u nas podobało, zapadło Wam coś w pamięć?<br />
</strong></h3>
<p>Nie, nic szczególnego nie odnotowaliśmy, ale muszę pochwalić polską publiczność. Jesteście wyjątkowi i bardzo oddani muzyce, a my byliśmy bardzo dobrze przyjmowani za każdym razem, gdy byliśmy w Waszym kraju.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>W Polsce dwukrotnie wystąpił przed Wami zespół Blindead &#8211; czołowy przedstawiciel polskiej sceny sludge metalowej. W Polsce nie jest to jednak jeszcze zbyt popularny gatunek. Jak to wygląda w Szwecji? Dostrzegacie jakieś młode, obiecujące zespoły z tego kręgu? Możecie coś polecić czytelnikom Winyla? Jak w ogóle widzicie przyszłość post-metalu? </strong></h3>
<p>Nie czujemy się częścią żadnej konkretnej sceny. To wasza, dziennikarska działka przylepiać wszystkiemu etykietki i zamykać w szufladkach &#8211; my mamy to gdzieś. Ja osobiście rzadko słucham tego rodzaju muzyki, ale znam kilka szwedzkich kapel, które powinniście sprawdzić: <strong>Moloken</strong>, <strong>Switchblade</strong>, <strong>EF</strong> i <strong>Kongh</strong>. W sumie, jako że rzadko słucham muzyki, którą można nazwać post-metalem, nie sądzę bym był właściwą osobą by odpowiedzieć na to pytanie.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Na Waszej stronie pojawiły się ostatnio nowe zdjęcia zespołu. Skład zdaje się być okrojony o parę osób w porównaniu z chociażby wydanym w zeszłym roku DVD Fire Was Born.<br />
</strong></h3>
<p>Nie, brakuje tylko Thomasa, ponieważ był w trasie z jednym ze swoich innych zespołów, więc nie mógł być wtedy obecny. Wszyscy pozostali są tam obecni, wystarczy dobrze się rozejrzeć. <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Mimo wszystko jest Was trochę w zespole. Ciężko Wam się ze sobą dogadać w spornych kwestiach? </strong></h3>
<p><strong> </strong></p>
<p>Jesteśmy już zespołem na tyle długo, że wypracowaliśmy sposób podejmowania decyzji wewnątrz niego. W Cult of Luna nie panuje demokracja, ale wszystkie decyzje zawierają w sobie pomysły i wizje wszystkich członków. Nie marzymy nawet o niebraniu pod uwagę punktów widzenia któregokolwiek z członków. Myślę nawet, że łatwiej jest być ośmioosobowym zespołem niż trzyosobowym. Z taką ilością ludzi, którzy się angażują, sądzę, że każdy z członków znajdzie sojusznika, który będzie podzielał jego wizję czy też opinię. W ten sposób każdy głos jest wysłuchiwany, a pogląd dyskutowany.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Cult of Luna istnieje już 12 lat. Wydaliście pięć albumów (nie licząc Eviga Riket i Fire Was Born). Czujecie się spełnieni? Jak wspominacie początki zespołu?<br />
</strong></h3>
<p>Oczywiście jesteśmy bardzo dumni z tego co udało nam się osiągnąć do tej pory, ale daleko nam do uczucia satysfakcji. Zaczęliśmy jakieś 12 lat temu i wtedy granie poza rodzinnym miastem było niesamowitym sukcesem i czymś co nas ekscytowało. W tej podróży która trwa już 12 lat postawiliśmy sobie cel podtrzymania tego poczucia radości i zaszczytu wynikającego z faktu, że możemy grać na całym świecie i jeszcze nam za to płacą. Nigdy nie celowaliśmy w bycie bogatymi czy sławnymi, a gdybyśmy celowali, to raczej nie gralibyśmy muzyki takiej jaką gramy. Ale staramy się być bardzo wdzięczni i cieszyć się każdą chwilą, którą możemy doświadczyć będąc w zespole.   <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Zatrzymajmy się na chwilę przy tym DVD, które zostało bardzo ciepło przyjęte przez fanów. Dlaczego zdecydowaliście się na wydanie zapisku video Waszego koncertu? To nie jest zbyt popularny pomysł wśród zespołów grających podobny gatunek muzyki. Jesteście zadowoleni z tego przedsięwzięcia? Chcielibyście w przyszłości wydać znowu podobny album? </strong></h3>
<p>Ponownie, mogę mówić tylko za swój zespół. W sumie wisi nam to, czy inne kapele tego nie robią czy też nie lubią. Wydaliśmy koncertowe DVD, bo to forma, z którą wcześniej się nie mierzyliśmy. Nie zrobilibyśmy tego, gdybyśmy nie mieli pewności, że wyjdzie tak dobrze jak wyszło. Z pięcioma kamerami HD i totalną kontrolą nad dźwiękiem i montażem wiedzieliśmy, że to przedsięwzięcie będzie się mieścić w standardach jakie wyznaczamy sobie przy okazji własnych wydawnictw. Myślę, że trochę czasu upłynie nim ponownie wydamy DVD.  <strong><br />
</strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Mamy już początek marca i czas podsumowań 2009 roku już raczej minął. Zapytam Cię jednak o najlepsza Waszym zdaniem płytę ubiegłego roku i poproszę o krótkie uzasadnienie wyboru. Kto więc Waszym zdaniem wymiótł w tamtym roku?</strong><strong> </strong></h3>
<p><strong> </strong></p>
<p>Zdecydowanie imienny album <strong>Fever Ray</strong>. To jest coś kompletnie nowego i totalnie mną zawładnęło. To solowy projekt <strong>Karin Dreijer</strong> (<strong>The Knife</strong>), który jest postrzegany obecnie jako jeden z najbardziej oryginalnych na świecie. Dziwnym jest fakt, że jej kawałek „<strong>If I Had A Heart</strong>” i nasz „<strong>Nord</strong>” z DVD Eviga Riket są mocno podobne do siebie. Napisaliśmy ten kawałek w 2007 roku i wiemy, że go nie słyszała, no ale podobne umysły podobnie myślą.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Ostatnie kilka słów dla czytelników Winyla należy do Ciebie!</strong></h3>
<p>Ostatnie słowa nigdy mi za dobrze nie wychodzą… Nie dam rady wymyśleć niczego dobrego.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h3><strong>Dziękujemy za wywiad!<br />
</strong></h3>
<p><strong> </strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/20/przesluchanie-1-cult-of-luna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>19</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Nook! #9</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 17:50:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=2076</guid>
		<description><![CDATA[
Tervetuola! Witamy w programie „Uczmy się fińskiego!”. Oto lekcja pierwsza.
- Kuka sinä olet?
- Minä olen Tomasz!
- Hauska tavata, Tuomasz! Minkämaalainen sinä olet?
- Minä olen puolalainen!
A teraz powtórzmy! Powtórzone? Przechodzimy do następnego zagadnienia.
…
Jak sami widzicie, ten przegląd będzie (mhh…) koncepcyjny (i jak moja wcześniejsza polecajka &#8211; bez filmów ani książek). Wziąłem na tapetę artystów pochodzących z [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="Nook" /></p>
<p style="text-align: left;"><em><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ervetuola! Witamy w programie „<strong>Uczmy się fińskiego!</strong>”. Oto lekcja pierwsza.<br />
- Kuka sinä olet?<br />
- Minä olen Tomasz!<br />
- Hauska tavata, Tuomasz! Minkämaalainen sinä olet?<br />
- Minä olen puolalainen!<br />
A teraz powtórzmy! Powtórzone? Przechodzimy do następnego zagadnienia.</em><br />
<strong>…</strong><br />
Jak sami widzicie, ten przegląd będzie (mhh…) koncepcyjny (i jak moja wcześniejsza polecajka &#8211; bez filmów ani książek). Wziąłem na tapetę artystów pochodzących z Krainy Tysiąca Jezior. Chciałem też pokazać przy okazji, że Finlandia nie tylko metalem stoi. Mimo, że na początku będzie dość typowo, to im bardziej w las, tym więcej niespodzianek. Nie chciałbym zdradzać ich wszystkich, ale w tym odcinku polatamy sobie z pochodniami za niewiernymi, przespacerujemy się po deszczowej plaży, i jako jeden z ostatnich  przedstawicieli ginącego gatunku <em>homo sapiens</em> skonfrontujemy się z bezlitosną, odhumanizowaną maszynerią przyszłości. No, ale nie wiecie tego ode mnie. <em>Kolme, kaksi, yksi. </em>Jedziemy.<br />
<span id="more-2076"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Tarot – Suffer Our Pleasures</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/55921_Tarot-Suffer-Our-Pleasures-Front.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2077" title="55921_Tarot - Suffer Our Pleasures-Front" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/13.png" alt="" width="200" height="200" /></a>Chcąc zarekomendować twórczość fińskich pionierów heavy metalu, miałem nie lada problem. Z tymi panami generalnie jest tak, że im starsi tym lepsi, dlatego padło na album, którym powrócili po pięcioletniej przerwie. <strong>„Suffer Our Pleasures”</strong> to kawał dobrego heavy metalu zagranego z jajem, pomysłem i niezłym wykopem. Jaja, a w zasadzie groteska, to teksty <strong>Marco Hietali</strong>. Można się dziwnie poczuć, gdy słyszy się teksty o flakach i innych wnętrznościach na tle typowych dla heavy metalu struktur. Pomysł, to m.in. świetne wykorzystanie klawiszy <strong>Jannego Tolsy</strong>, które niesamowicie wzbogacają brzmienie, jednocześnie nie robiąc z tej muzyki przesłodzonej papki. Warte odnotowania są też smaczki country („<strong>From The Shadows</strong>” czy „<strong>Painless</strong>”). Kawałków z wykopem jest też tutaj co nie miara. Wystarczy tutaj, że wspomnę tylko o niesamowitym w mojej ocenie „<strong>Pyre of Gods</strong>”<strong> </strong>(∞/10),  brutalnym „<strong>I Rule</strong>” (ten tekst!) czy też szarżującym „<strong>Follow The Blind</strong>” (przeboskie brzmienie sekcji rytmicznej). W kwestii wokalu, ten jest dość urozmaicony. Krzyki, cedzenie słów przez zęby czy w końcu typowe heavy „wycie”. W sumie kto znał <strong>Marco Hietalę</strong> z <strong>Nightwish</strong>, niczym się nie zaskoczy, ale moim zdaniem taki repertuar chyba leży mu najlepiej. Pełne energii i ciekawych pomysłów, metalowe granie.  <em>PERRRRKELE!!!</em><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Jenni Vartiainen &#8211; Ihmisten Edessä</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/JV_-_Ihmisten_edessä.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2078" title="JV_-_Ihmisten_edessä" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/JV_-_Ihmisten_edessä.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Moja niedawna miłość od pierwszego usłyszenia. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy zna to nazwisko, więc przybliżę. Ta niewiasta wraz z dwoma innymi wygrała w 2002 roku Idolo-podobne show w rodzimej Finlandii. Trzy panie pod szyldem <strong>Gimmel</strong> wydały dwa długograje, by w 2004 roku rozpaść się. I wtedy też nasza dzielna <strong>Jenni</strong> zaczęła karierę solową wydając płytę zatytułowaną <strong>Ihmisten Edessä</strong>. Jeśli miałbym scharakteryzować tę jednym słowem to byłby to… chłód. I w sumie ten chłód jest tym, co czyni tę płytę intrygującym. Głos Jenni wydaje się w pierwszej chwili bardzo monotonny i pozbawiony emocji, ale to jest siła tej płyty. Podobnież muzyka. Niby w 100% popowa, ale subtelna, nieprzesłodzona, chilloutująca. Z własnego doświadczenia wiem, że ta płyta świetnie sprawdza się zarówno podczas wielkomiejskich spacerów („<strong>Mandartania</strong>” czy też utwór tytułowy) jak i leniwych wieczorów, gdy człowiek zwykle regeneruje baterie po męczącym dniu w pracy lub szkole (rozmarzone „<strong>Vedenalaista</strong>” czy „<strong>Kerro Miltä Se Tuntuu</strong>”). Dodatkowym atutem jest też specyficzne brzmienie języka fińskiego, na które też można zachorować, aczkolwiek myślę, że to bardziej kwestia osobistych preferencji. Niemniej jednak gorąco polecam!<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Havoc Unit &#8211; h.IV+</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/HavocUnith.IV+.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2079" title="HavocUnith.IV+" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/HavocUnith.IV+.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Długo szukałem projektu, który łączyłby ze sobą ekstremalny metal z odhumanizowanym, fabrycznym klimatem i jednocześnie nie przyprawiał o mdłości przesytem plastikowych, klawiszowych melodyjek. <strong>Havoc Unit</strong> to formacja, która przepoczwarzyła się z synth-metalowego (bo nadawanie im łatki „industrial” byłoby nadużyciem) <strong>…And Oceans</strong>. O ile poprzednie wcielenie Finów było dla mnie nie do zniesienia, to ich nowa skóra trafia do mnie idealnie. Black metalowa siekanina spotyka tu matematyczne łamańce oraz odczłowieczoną maszynerię. Bardziej melodyjne, klawiszowe wstawki też są tu obecne, ale w przeciwieństwie do …And Oceans, są one zdecydowanie bardziej dyskretne. Wszystkie elementy, które tu wymieniłem, krzyżują się tu w różnych proporcjach, przez co mamy tu do czynienia z różnorodną płytą (miejscami nawet dość eklektyczną), która powinna zadowolić większość fanów hałaśliwych, fabryczno-metalowych hybryd. Polecam.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>Velcra – Consequences of Disobedience</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/tAULO_164413_l.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-2080" title="tAULO_164413_l" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/04/tAULO_164413_l.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Na koniec coś nietypowego. Jak wspomniałem we wstępniaku, Finlandia (czy w ogóle Skandynawia) metalem stoi. Tradycyjnym, długowłosym, piejącym jak choćby wymieniony wcześniej <strong>Tarot</strong>. Ale czy słyszał ktoś o znienawidzonym przez wszystkich prawdziwych „nu-metalu” (a fe!) pochodzącym z Krainy Tysiąca Jezior? Na dodatek dowodzonym przez całkiem uroczą niewiastę? Nie? Więc oto przed Wami <strong>Velcra</strong>. <strong>Consequences of Disobedience</strong> to ich debiutancka płyta. W zasadzie jest tu wszystko czego przeciętny fan nu-tone’owego grania potrzebuje do szczęścia. Krótko cięte, proste riffy, trochę rapu, trochę zdzierania gardła, dużo elektronicznych ozdobników i cała masa chwytliwych melodii. Ze względu na obecność białogłowej na wokalu często porównuje się ich do <strong>Guano Apes</strong>, ale to porównania na wyrost. <strong>Jessi Frey </strong>dysponuje o wiele przyjemniejszą barwą głosu niż<strong> Sandra Nasic</strong>, a i elektronika pojawia się częściej i gęściej niż w twórczości Niemców. Dlaczego uważam ten album za godny polecenia? Chociażby ze względu na energię, która powinna sprawić iż każdy nu-miłośnik, będzie kiwał głową chociażby do takich „<strong>Solar Red</strong>”, „<strong>My Law</strong>” czy też chyba najbardziej przebojowego „<strong>Can’t Stop Fighting</strong>”.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<em>To wszystko na dzisiaj! Następna lekcja już za tydzień! Paljon kitoksia! Nähdään pian!</em></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/04/07/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-9/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poets of the Fall &#8211; Twilight Theater</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Mar 2010 13:17:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative]]></category>
		<category><![CDATA[pop-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1807</guid>
		<description><![CDATA[



To, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. Twilight Theater to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po Revolution Roulette były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem Signs of Life i Carnival of Rust. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/PotF_-_Twilight_Theater.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1814" title="PotF_-_Twilight_Theater" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/PotF_-_Twilight_Theater.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;">
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>o, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. <strong>Twilight Theater</strong> to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po <strong>Revolution Roulette</strong> były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem<strong> Signs of Life </strong>i <strong>Carnival of Rust</strong>. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie dalej będą eksplorować te bardziej energetyczne rejony rocka. I co z tego wyszło?  Panie i panowie, dziewczęta i chłopcy. Spektakl w „Teatrze o Zmierzchu” czas zacząć.</p>
<p><span id="more-1807"></span></p>
<p>Przyznaję się bez bicia, że singlowy<strong> </strong>„<strong>Dreaming Wide Awake</strong>” uśpił nieco moją czujność. Kawałek energiczny, melodyjny, z chwytliwym refrenem i świetnym lirykiem &#8211; esencja stylu Poetów. Jedynym „ale” jakim miałem było brzmienie. Wycofanie gitar, kosztem elementów elektronicznych, przez co kawałek bardzo stracił na dynamice (porównajcie chociażby „<strong>Delicious</strong>”<strong> </strong>z płyty Carnival of Rust – utwór, który jest najbardziej zbliżony budową i klimatem)  Zdecydowanie coś tu jest nie tak. Pocieszałem się, że to tylko singiel i że na bardziej „pałerne” kawałki przyjdzie jeszcze czas. <em>Take your time, dear Poets. Take your time.</em> O ja naiwny! O ja łatwowierny!  Tak się składa, że „Dreaming Wide Awake” to jeden z dwóch najmocniejszych kawałków na płycie. Wniosek? Poeci zafundowali nam zdecydowanie najłagodniejszy krążek jak do tej pory. Po kilku początkowych odsłuchach zgrzytałem zębami, ale im częściej wałkowałem tę płytę, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że łagodne brzmienie i liryzm wylewający się niemal z każdego dźwięku wcale nie muszą być wadami jej, a wręcz przeciwnie.</p>
<p>„<strong>War</strong>” to kawałek, w którym elementy symfoniczne wysuwają się na pierwszy plan. Dzieje się tu całkiem sporo. Zmiany metrum, nagłe przechodzenie w różne dziwne tonacje – wszystko oblane gęstym, wspomnianym wcześniej, patetyczno-symfonicznym sosem. Lirycznie <strong>Marko Saaresto </strong>jest nadal w świetnej formie. „War” to symboliczna opowiastka, gdzie do tytułowej wojny przyrównana jest… miłość (przy czym nie narzucam nikomu swojej interpretacji – teksty Marko są na tyle mocno nafaszerowane różnego rodzaju symbolami, metaforami, że warto posiedzieć nad nimi parę wieczorów i pokusić się o własne interpretacje – są tego warte). Podobną tematykę, choć w nieco innym aspekcie (ochłodzenie relacji w związku), podejmuje również w „<strong>Change</strong>”<strong> </strong>– bujającym kawałku, gdzie króluje gitara akustyczna. „<strong>Given and Denied</strong>”<strong> </strong>to kolejny niesamowicie liryczny kawałek na płycie. Tutaj z kolei pojawiają się dźwięki fortepianu współgrające z gitarą akustyczną czy później z elektryczną. No i to chwytające za serce gitarowe solo <strong>Olliego</strong>. Może niezbyt wyszukane, ale na pewno pełne emocji. Tekstowo utwór trafił do mnie chyba najbardziej ze wszystkich na Twilight Theater. Głównie za niesamowite ujęcie tematyki wspomnień (tak, sentymentalny ze mnie facet, ale to już wiecie) i za pewien symbol który pojawił się wcześniej w kawałku „War”, a który sprawił, że facjata wyszczerzyła mi się w dzikim uśmiechu. Innym utworem o podobnej lirycznej sile rażenia jest zamykający płytę „<strong>Heal My Wounds</strong>”. Fortepian miesza się tutaj z subtelną, czy wręcz ambientową (zwłaszcza na początku i końcu utworu) elektroniką. Momentem który absolutnie rzucił mną na kolana / sponiewierał / znokautował / niepotrzebne zamordować jest to króciutkie, stłumione solo gitarowe wchodzące w momencie, gdy wydaje się słuchaczowi, że dotarł do końca utworu. I czy tylko ja tam słyszę <strong>Pink Floyd</strong>? <em>Epically eargasmic, ladies and gents.</em></p>
<p>Jak pisałem wcześniej, siłę Twilight Theater stanowią melancholijne ballady. Ale na tej płycie znajdują się również inne, nie mniej ciekawe momenty. Bo czy ktoś podejrzewał Poetów o odloty w folkową stronę jak chociażby w „<strong>You’re Still Here</strong>”? Gdyby nie tekst, określenie „milutki” pasowałoby do niego w sam raz. Energetyczne granie na chwilę wraca też w „<strong>Dying to Live</strong>” (które przypomina klimatem Signs of Life) oraz „<strong>Smoke and Mirrors</strong>” (choć tutaj bardziej na liryczną nutę).</p>
<p style="text-align: left;">Słowem podsumowania, większość fanów Finów powinna spokojnie odnaleźć się wśród dźwięków „Teatru o Zmierzchu”. Jest bardzo lirycznie, melancholijnie, czy miejscami wręcz pesymistycznie. Rewolucji nie ma (ta była na poprzedniej płycie), a wszystkie elementy, z których Marko, Ollie i Captain słynęli są nadal na swoim miejscu. Może jedynie proporcje się nieco zmieniły. Jest tu więcej elektroniki i symfonicznych wstawek, a same piosenki  coraz śmielej zmierzają w progresywnym kierunku. Nadmiar nie-gitarowych dźwięków może przeszkadzać w żywszych utworach, ale w kontekście całej płyty jest to zabieg w pełni zrozumiały. Nie zmieniły się za to teksty – znak rozpoznawczy zespołu. Można narzekać, że Marko używa wybitnie przegiętego języka (czy ktoś widział do tego stopnia nafaszerowane idiomami liryki zespołu wykonującego podobną muzykę?), ale to tylko dodaje im uroku i może być niezłym treningiem językowym (o ile ktoś lubi tłumaczyć teksty piosenek w wolnym czasie). Tak czy siak, mimo początkowego ukłucia zawodu, płyta zdążyła mnie przekonać do siebie. I co ciekawe, mimo że to już czwarty krążek Poetów, to po raz kolejny udaje im się wydać album, który ma swój wyjątkowy charakter i jednocześnie styl, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. W sumie strach się bać, co Marko i s-ka wymyślą następnym razem.<em> Amazing.</em><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Dreaming Wide Awake&#8221; &#8211; 4:22</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=TwTRMHscVB8">War</a>&#8221; &#8211; 5:05</strong></li>
<li><strong>&#8220;Change&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;15 Min Flame&#8221; &#8211; 5:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;Given and Denied&#8221; &#8211; 4:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Rewind&#8221; &#8211; 4:21</strong></li>
<li><strong>&#8220;Dying to Live&#8221; &#8211; 3:46</strong></li>
<li><strong>&#8220;You&#8217;re Still Here&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>&#8220;Smoke and Mirrors&#8221; &#8211; 5:16<br />
</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=kdi-JqxiLaI&amp;feature=related">Heal My Wounds</a>&#8221; &#8211; 5:55<br />
</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:07</strong></p>
<p><strong>Premiera: 17 marca, 2010<br />
</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/20/poets-of-the-fall-twilight-theater/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Nook! #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 08:46:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1570</guid>
		<description><![CDATA[
W tym tygodniu przygotowałem dla Was cztery pozycje płytowe. Filmów ani książek nie będzie z racji tego, że moje rozeznanie w kinematografii jest zbyt słabe by się nim chełpić w ramach tej skromnego cyklu rekomendacji, a w kwestii literatury ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć ochotę na spędzenie chwili z dobrą książką. Tak czy inaczej, w [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignnone size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>W</strong></span> tym tygodniu przygotowałem dla Was cztery pozycje płytowe. Filmów ani książek nie będzie z racji tego, że moje rozeznanie w kinematografii jest zbyt słabe by się nim chełpić w ramach tej skromnego cyklu rekomendacji, a w kwestii literatury ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć ochotę na spędzenie chwili z dobrą książką. Tak czy inaczej, w tym tygodniu będzie dość różnorodnie. Pójdziemy na prawdziwie gotycką imprezę, potem spędzimy miły wieczór w rytmie jazzującego hip-hopu by za chwilę znaleźć się w Stanach Zjednoczonych na alt-rockowym koncercie. A na deser, z kolei, nietypowa lekcja historii od naszych zachodnich sąsiadów. Zaczynamy.<br />
<span id="more-1570"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Deathcamp Project – Well-Known Pleasures</h2>
<p><strong> </strong></p>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/deathcamp.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1882" title="deathcamp" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/deathcamp.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Pierwszym albumem w kolejce jest debiut nadziei naszej rodzimej sceny gotycko-rockowej (zdaję sobie sprawe, że to lekkie nadużycie, ale niech zostanie). Pod szyldem <strong>Deathcamp Project</strong> ukrywają się dwaj seksoholicy o pseudonimach <strong>Void</strong> i <strong>Betrayal.</strong> Ten pochodzący z Kluczborka duet wykonuje muzykę będąca wypadkową szeroko pojętego rocka gotyckiego oraz muzyki elektronicznej. Po kilku demówkach (pierwsza wydana w 2001 roku) w roku 2008 udało im się (wreszcie!) wydać pełnowartościowy album nazwany <strong>Well-Known Pleasures</strong>. Album z jednej strony dość nastrojowy (mroczny i obskurny „<strong>Circle of Silence</strong>”<strong> </strong>czy też „<strong>New Dawn Fades</strong>” &#8211; niesamowity cover z repertuaru Joy Division), a z drugiej strony bardzo żywy i imprezowy („<strong>Fuckin’ Deathrock</strong>” ) i z nieco jajcarskimi tekstami („<strong>Divine Words</strong>”<strong> </strong>lub mistrzowski dialog z początku<strong> </strong>„<strong>Rule and Control</strong>”). Polecam tym, którzy cenią sobie atmosferyczne, mroczno zabarwione gitarowe granie podszyte elektroniką lub którzy zwyczajnie lubią się zabawić. Nie tylko na mroczno.</p>
<h2>Emil Blef &#8211; Mam Taką Twarz, że Ludzie Mi Ufają&#8230; Billing</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/emil_blef_billing_okadka_male.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1883" title="emil_blef_billing_okadka_male" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/emil_blef_billing_okadka_male.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Kolejna polska płyta z 2008 roku, ale już z nieco innych klimatów. <strong>Emil Blef</strong> to ½ warszawskiego rap-składu <strong>Flexxip</strong>. Jego debiutancka solówka przeszła bez większego echa, a szkoda, bo to bardzo ciekawy egzemplarz. Album pełen dusznych, jazzujących bitów (ale i nie tylko) i pomysłowych storytellingów (<strong>„Brat Rapera”</strong> czy <strong>&#8220;Dzień Mijał W Dobrym Tempie&#8221;</strong> z gościnnym udziałem <strong>Eldo</strong>). Płytka powaliła mnie genialnym, luźnym klimatem i dość fajnym ujęciem różnych tematów np. dojrzewania (mocno soulowa „<strong>Inicjacja</strong>”), romantycznego wieczoru spędzonego tylko we dwoje (nastrojowe „<strong>Przyjdź Wieczorem</strong>”), dziennikarstwa muzycznego („<strong>Wywiad</strong>”)<strong> </strong>czy też twórczej misji („<strong>Nie Wystarczy Wejść Do Studia</strong>”<strong> </strong>z gościnnym udziałem kompana z Flexxip czyli <strong>Tego Typa Mesa</strong>).  Dla miłośników niebanalnego rapu i nie tylko.</p>
<h2>Sinch – Sinch<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/Sinch.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1884" title="Sinch" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/Sinch.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a></h2>
<p>Przenosimy się do Stanów Zjednoczonych i… właściwie nie wiem co napisać dalej. Kapelę wykopałem ze swoich najgłębszych archiwów w nadziei, że uda mi się czytelników namówić do zapoznania się z jej dokonaniami. Opis tego wydanego w 2002 roku albumu będzie ciężkim zadaniem niemniej jednak spróbuję się z tym zmierzyć. Sinch to kapela, która sprytnie wymyka się różnym szufladkom. Za ciężkie na rock, za lekkie na metal. Mające zbyt duży potencjał komercyjny by być rockiem progresywnym, a jednocześnie zbyt rozbudowane by być sklasyfikowanym jako nu-metal (kapela grała niegdyś jako support takich „tuzów” gatunku jak choćby<strong> Korn</strong> czy też <strong>Linkin Park</strong>). Rock alternatywny? Być może. Oceńcie sami. Mamy tu kawałki dość chwytliwe i jednocześnie bardzo emocjonalne (singlowe „<strong>Something More</strong>”), ale też dość zakręcone („<strong>Passive Resistor</strong>”<strong> </strong>czy<strong> </strong>„<strong>The Silent Acquiescence of Millions</strong>”), podszyte bardzo subtelna elektroniką („<strong>Bitmap</strong>”). Nad całością natomiast unosi się duch sceny Seattle.</p>
<h2>Feindflug &#8211; Feindflug</h2>
<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/ff.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1885" title="ff" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/02/ff.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Debiut jak i reszta  twórczości tego niemieckiego elektro/industrialnego duetu nie są aż tak kontrowersyjne jak mogłyby się z pozoru wydawać. Muzyka w całości instrumentalna, związana w dużej mierze z tematyką Trzeciej Rzeszy i II Wojny Światowej (w dalszej kolejności inne totalitaryzmy), a co za tym idzie jest dość oryginalna. Muzyka dosyć hałaśliwa, mocno ubitowiona (choć niezbyt wyszukana w tej materii, prawdę mówiąc) więcej tu zgrzytów, trzasków, przesterowanych dziwadeł aniżeli syntezatorowych melodii. Przerażać mogą natomiast samplowane przemówienia Hitlera jak i innych ważnych osobistości Trzeciej Rzeszy (plus obowiązkowo niemieckie filmy poruszające tematykę wojenną). I przy okazji chciałem zaznaczyć jedną rzecz.<strong> Felix</strong> oraz <strong>Banane</strong> stanowczo odcinają się od gloryfikowania nazistów. Dla mnie osobiście ten duet jest jednym z najlepszych w swojej klasie i miał duży wpływ na mnie jako muzyka, stąd moja rekomendacja – nie tyle tego albumu, co całej twórczości tego projektu. Dla fascynatów tematyki II Wojny Światowej jak i elektro-industrialnych zboczeńców.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Closterkeller &#8211; Aurum</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/20/closterkeller-aurum/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/20/closterkeller-aurum/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2010 16:42:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[gothic]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[gothic rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1055</guid>
		<description><![CDATA[
 
Jestem strasznie sentymentalnym człowiekiem. I gdyby zmierzyć mój sentyment do grupy Closterkeller, ten byłby… no, duży. A nawet bardzo duży. Natomiast uwielbienie dla dowodzonej przez Anję Orthodox ekipy, jest chyba jeszcze większe. Po wydanym w 2003 roku, mocno elektronicznym i mrocznym „Nero” każdy fan grupy był ciekawy, jaki kierunek obierze zespół. Po tym jak [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignnone size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/closterkeller_aurum.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1867" title="closterkeller_aurum" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/closterkeller_aurum.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><span style="font-size: 24px;"><strong>J</strong></span>estem strasznie sentymentalnym człowiekiem. I gdyby zmierzyć mój sentyment do grupy <strong>Closterkeller</strong>, ten byłby… no, duży. A nawet bardzo duży. Natomiast uwielbienie dla dowodzonej przez <strong>Anję Orthodox</strong> ekipy, jest chyba jeszcze większe. Po wydanym w 2003 roku, mocno elektronicznym i mrocznym „<strong>Nero</strong>” każdy fan grupy był ciekawy, jaki kierunek obierze zespół. Po tym jak Anja obwieściła, że motywem przewodnim nowej płyty będzie „piękno”, pomyślałem w pierwszej chwili, iż będzie to album na wskroś optymistyczny. Nie wiem, na ile, i czy w ogóle, odosobniony byłem w tym przekonaniu, ale Anja i ekipa zrobili mi tym krążkiem niezłego psikusa.</p>
<p><span id="more-1055"></span></p>
<p><strong>Aurum</strong> to po łacinie „złoto”. Tytuł podtrzymuje więc kolorową tradycję znaną z poprzednich płyt Closterkeller. Nazwa ta, przyznaję, zmusiła mnie do myślenia. Zwłaszcza w kontekście zawartości płyty. Samo „złoto” przecież kojarzy się z czymś szlachetnym, dostojnym i pięknym. 13 kawałków jakie znajduje się na albumie stoi w dalekiej opozycji do piękna, a przynajmniej do tego co w pierwszej kolejności przyszłoby na myśl o nim takiemu szaraczkowi jak ja. A że lubię babrać się w ukrytych znaczeniach, postanowiłem poświęcić całości kilka(naście) przesłuchań. Nim jednak, drodzy Czytelnicy, zaznajomicie się z efektem moich przemyśleń, to co tygryski lubią najbardziej czyli muzyka.</p>
<p>Album otwiera numer „<strong>Ogród półcieni</strong>”. Niezbyt ciężki kawałek z ciekawym, orientalnym motywem gitarowym na czele. Słuchając głosu Anji, wszelkie wątpliwości co do optymizmu płyty zostają natychmiast rozwiane. Z jednej strony jest to zaproszenie do krainy, gdzie zmartwienia nie istnieją, ale… Nad kawałkiem unosi się jakaś gorycz, tęsknota i żal. Uczucia, które będą nam towarzyszyć niemalże przez cały czas trwania krążka. „<strong>Złoty</strong>” czyli utwór następny wydaje się być jakby potwierdzeniem moich słów. Eteryczna, melancholijna ballada muzycznie będąca jakby esencją Closterkeller. Tekstowo natomiast ten utwór wydaje mi się na tyle enigmatyczny, że ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć. Posłuchajcie sami zresztą. Podobnym utworem jest „<strong>Na nic to</strong>”. Powolny, ale nie do końca balladowy, gdyż wyraźnie cięższy refren kontrastuje z łagodnymi zwrotkami. I znowu, utwór strasznie gorzki, opowiadający o ciężkich chwilach spowodowanych rozstaniem z najbliższą osobą. Brnąc jeszcze bardziej w tematykę związków warto przywołać tu utwór „<strong>Pomiędzy niebem a piekłem</strong>”, który można porównać do dobrego dreszczowca (lub melodramatu). Względnie ciężki (jak na warunki Closterkeller oczywiście) kawałek w średnim tempie, desperackie zaśpiewy Anji (zwłaszcza skandowane desperacko „<em>Kocham Cie!</em>” i „<em>Musisz biec!</em>”, zjeżają włosy na głowie), pełne patosu chóry w tle i w odpowiednich momentach uspokojenie w postaci charakterystycznych recytacji/narracji Anji. Wszystko o miłości dwojga osób, która jest w stanie przezwyciężyć śmierć. Utwór prześwietny, potężnie chwytający za serce. Zwłaszcza w momencie kulminacyjnym i w samej końcówce. Same emocje. Innym kawałkiem wpisującym się w gorzki klimat płyty jest „<strong>Matka</strong>”, który ukazuje cierpienia tytułowej matki po stracie syna, który oddał życie za ojczyznę na wojnie. Również bardzo emocjonalny kawałek i jednocześnie ciekawe spojrzenie na tematykę patriotyzmu. Podobnie jak „<strong>Dwie połowy</strong>”, który wraca do tematyki damsko-męskiej, a konkretniej związku, którego już w żaden sposób uratować nie można. Numer bardzo ciężki, zwłaszcza w refrenie, który zachęca do rytmicznego pomachania czupryną.</p>
<p>Aurum, jak zdołaliście zauważyć, to w dużej mierze żal, gorycz i cierpienie. Ale i nie tylko. Grupa też nawiązuje do własnej przeszłości. Tekstowo w kawałku „<strong>I skończona bajka</strong>”, który jest w prostej linii kontynuacją „<strong>Babeluu</strong>” z płyty <strong>Violet </strong>czy też muzycznie w kawałku „<strong>Nocarz</strong>”<strong>,</strong> który, ze względu na swój elektroniczno-wampirzy charakter mógłby, moim zdaniem, swobodnie znaleźć się na Nero. Ewenementem na płycie jest natomiast kawałek pt. „<strong>Nie tylko gra</strong>”, który traktuje o… uzależnieniu od sieciowych strzelanek. Zaskoczeni? Kawałek szybki, dynamiczny, ciekawie wykorzystujący… dziecięcy chór. Na deser postanowiłem zostawić sobie kawałek w którym się zwyczajnie zadurzyłem. „<strong>Królewna z czekolady</strong>”, bo o nim mowa, zamyka płytę. Muzycznie stanowi ciekawą klamrę, gdyż jest bardzo podobny do „Ogrodu półcieni” – choćby z racji zbliżonego, orientalnie brzmiącego motywu gitarowego na początku. Tekst to jeden z nielicznych wyjątków na albumie, ponieważ przynosi on nadzieje i pocieszenie dla wszystkich samotnych osobników płci brzydkiej (do których zalicza się również wyżej podpisany). Kawałek trafił do mnie w stu procentach i (jeśli pozwolicie na chwile prywaty)  zmotywował do śmielszych poszukiwań drugiej połowy. Ot, taka kropla miodu w beczce dziegciu.</p>
<p>Jak sami widzicie, gorzka to płyta. Początkowo wybitnie niełatwa w odbiorze, ale po osłuchaniu bardzo uzależniająca. Jeśli miałbym porównać Aurum do którejś z poprzednich płyt, byłby to <strong>Graphite</strong>. Podobne rozwiązania instrumentalne (zwłaszcza w wolniejszych utworach) i zbliżona atmosfera. Fanom Closterkeller rekomendować nie trzeba. Cała reszta, jeśli tylko lubuje się w atmosferycznym rocku, poetyckich tekstach, niechaj czym prędzej bierze się za tę płytę (i resztę twórczości Anji O. i ekipy).</p>
<p>W tym miejscu powinna znaleźć się ocena, ale nim przejdę do tejże, jestem winien Wam swoją interpretację związku tytułu z klimatem płyty. Wspomniałem o tym, iż tytułowe „złoto” w pierwszej kolejności kojarzy się z czymś pięknym, dostojnym i szlachetnym. Istnieje pewne powiedzenie, które mówi iż „cierpienie uszlachetnia”. I właśnie to cierpienie czyni człowieka wewnętrznie silniejszym, bogatszym, a co za tym idzie piękniejszym. Wydaje mi się, że właśnie to stanowi sedno tego albumu. A jak Wam się wydaje?</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/view_play_list?p=124C1A8E3768C788&amp;playnext=1&amp;playnext_from=PL&amp;v=K8fBwDVVTSg">Ogród półcieni</a>&#8220;  6:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;Złoty&#8221; 6:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;Nocarz&#8221;  6:05</strong></li>
<li><strong>&#8220;Vendetta&#8221;  5:00</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/view_play_list?p=124C1A8E3768C788&amp;playnext=1&amp;playnext_from=PL&amp;v=Gf_WqcwSjqU">Na nic to</a>&#8220;  6:49</strong></li>
<li><strong>&#8220;12 dni&#8221;  4:09</strong></li>
<li><strong>&#8220;Déjà vu&#8221;  4:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Nie tylko gra [Soulflies Team]&#8220;  5:01</strong></li>
<li><strong>&#8220;Między piekłem a niebem&#8221; 7:01</strong></li>
<li><strong>&#8220;I skończona bajka&#8221;  5:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;Matka&#8221;  7:06</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Pw2RaJtcPPA">Dwie połowy</a>&#8220;  7:34</strong></li>
<li><strong>&#8220;Królewna z czekolady&#8221; 5:03</strong></li>
</ol>
<p><strong><strong><strong>Całość: 76:31</strong></strong></strong></p>
<p><strong><strong><strong>Premiera: 5 października, 2009</strong></strong></strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/20/closterkeller-aurum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2009: Nook</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Jan 2010 16:49:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[podsumowanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1179</guid>
		<description><![CDATA[
Na początku wielkie przepraszam za zeszły rok w którym nie bardzo udało mi się wyrobić z podsumowaniem za rok 2008. Teraz się udało, wszystko napisane, dopięte itp. O liście mogę powiedzieć, że jest dość eklektyczna. Nie szukałem nowych brzmień czy kapel, a wręcz odwrotnie. To one mnie poznajdywały. Takie pójście z prądem. Ale dosyć gadania [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignnone size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>a początku wielkie przepraszam za zeszły rok w którym nie bardzo udało mi się wyrobić z podsumowaniem za rok 2008. Teraz się udało, wszystko napisane, dopięte itp. O liście mogę powiedzieć, że jest dość eklektyczna. Nie szukałem nowych brzmień czy kapel, a wręcz odwrotnie. To one mnie poznajdywały. Takie pójście z prądem. Ale dosyć gadania (w tym miejscu powinien pojawić się jakiś zajebisty dżingiel z chórem pań śpiewających „Liiiiiiiiista przebojóóóóóów!!!”, ale budżet poszedł na coś innego.). Lecim, chłopczyku i dziewczynko. Przed przeczytaniem koniecznie skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.</p>
<p><span id="more-1179"></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>10 najlepszych płyt roku</h1>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>10. Amorphis – Skyforger</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/skyforger.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1870" title="skyforger" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/skyforger.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Finowie swoimi dwiema ostatnimi płytami położyli mnie na łopatki. Klimat dziewiczej przyrody z Krainy Tysiąca Jezior i te nawiązania do Kalevali (fińska epopeja narodowa) na każdym kroku. Podobnie jest z ww. krążkiem. Nie ma tutaj rewolucyjnych rozwiązań muzycznych, całą atmosferę tworzy tu tradycyjne rockowe/metalowe instrumentarium. Jeśli ktoś lubi skandynawskie klimaty, polubi i tę płytę. Nie wspomnę o Finlandiofilach (nie mylić z alkoholikami), w kolekcjach których ta płyta już zajęła zaszczytne miejsce (podobnie jak i reszta dyskografii <strong>Amorphis</strong>).</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>9. Rabia Sorda &#8211; Noise Diary</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/rabia-sorda-noise-diary.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1871" title="rabia-sorda-noise-diary" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/rabia-sorda-noise-diary.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><strong>Erk Aicrag</strong> z <strong>Hocico</strong> atakuje po raz kolejny. I to szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. Następca <strong>Methodós del Caos</strong> to płyta, w przeciwieństwie do poprzedniczki, nie chwyta od razu. Jest tu kilka parkietowych elektro-bangerów jak chociażby singlowy „<strong>Radio Paranoia</strong>” czy „<strong>Out of Control</strong>”. Mnie osobiście bardziej ujęły bardziej refleksyjne, wolniejsze (co nie znaczy, ze jakoś utemperowane) numery takie jak „<strong>Heart Eating Crows</strong>”,  „<strong>NME</strong>” czy „<strong>This is The End</strong>”. Muzyczne rozwiązania nie zaskakują, Erk podąża dokładnie tą samą ścieżką co na debiutanckiej solówce. Mamy tu żywą perkusję; punkujący, schowany za przesterem (ale ciągle czytelny) mordozdzier. Dokładając do tego electroclashowe patenty mamy kompletny obraz „Hałaśliwego Pamiętniczka”. Plus za świetna okładkę.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>8. La Coka Nostra – A Brand You Can Trust</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Lcncd.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1879" title="Lcncd" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Lcncd.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>“<em>Back from the dead, back at it again</em>” jak nawijał <strong>Everlast</strong> w otwierającym album <strong>Bloody Sunday</strong>. <strong>LCN</strong> to de facto ekipa kultowego <strong>House of Pain</strong> wzbogacona o <strong>Ill Billa</strong> i <strong>Slaine’a</strong>. Nie owijając w bawełnę, płyta powinna zadowolić wszystkich miłośników syfiastych brzmień i hardkorowych rapsów. Płyta mimo, że teoretycznie jest hip-hopowa to muzycznie bardzo mocno podszyta gitarami (blues-rockowe wręcz „<strong>The Stain</strong>” czy „<strong>Cousin of Death</strong>” ze śpiewanymi refrenami Everlasta). Lirycznie to gorzka płyta i mamy tu całkiem niezły przekrój tematów począwszy od spojrzenia na patriotyzm („<strong>I’m An American</strong>” z gościnnym udziałem <strong>B-Reala</strong> z <strong>Cypress Hill</strong>) a na wychowaniu dzieci kończąc („<strong>The Stain</strong>”). Bardzo świeży album godny polecenia. Jeśli ktoś nie wierzy, po raz kolejny odsyłam do &#8220;Bloody Sunday&#8221;, a konkretnie wersów Ill Billa: „<em>They say hip-hop’s hanging from a noose like Saddam Hussein, then LCN make you jump around like House of Pain</em>” – I niech to wystarczy za rekomendację.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>7. Warszafski Deszcz – Powrócifszy…</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/warszafski_deszcz_-_powrocifszy.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1873" title="warszafski_deszcz_-_powrocifszy" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/warszafski_deszcz_-_powrocifszy.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Pozostajemy w hip-hopowych klimatach, ale przenosimy się na nasze rodzime podwórko. A tutaj powrót po 10 latach. <strong>Tede</strong> i <strong>Numer Raz</strong> (już bez <strong>Mariana</strong>) to gracze, którzy ciągle aktywnie działają na naszej rap-scenie, ale jako <strong>Warszafski Deszcz</strong> nie wydali nic od 1999 roku, kiedy to wyszła przełomowa „<strong>Nastukafszy…</strong>” Może to nie jest rewolucyjna płyta, ale przyznaję, że brakowało mi takiego powiewu old-schoolu na polskiej scenie. Stara szkoła rapu, w której nawijka o nawijce bawiła jak nic innego w tej muzyce. Bity to esencja starej szkoły, podobnież rymy TDFa i Numera, które pękają w szwach od follow-upów do „Nastukafszy…”. Nostalgiczna rzecz, ale jednak godna polecenia.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>6. Rammstein &#8211; Liebe Ist Für Alle Da</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Cover_lifad.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1874" title="Cover_lifad" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Cover_lifad.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><strong>Rammstein</strong> to zespół, którego nigdy nie darzyłem jakimś gigantycznym uwielbieniem. Przewijali się tu i ówdzie, kilka kawałków bardzo lubię, ale nic poza tym. Na nową płytę też szczególnie nie czekałem. Sprawdziłem w zasadzie z ciekawości i… wsiąkłem. Kolejna płyta Niemców (i któraś z kolei płyta w moim zestawieniu), która nie odkrywa nowych lądów, ale której słucha się wyjątkowo przyjemnie. Panowie jak zwykle musieli zrobić trochę szumu wokół siebie przy okazji premiery (czy tylko mnie kawałek „<strong>Pussy</strong>” kojarzy się z jakąś elektro-gotycką potupajką?), ale album moim skromnym zdaniem broni się sam. Mistrzowskie „<strong>Ich Tu Dir Weh</strong>”, otwierający płytę, pełen patosu „<strong>Rammlied</strong>” czy też utwór tytułowy to kawałki, do których na pewno będę wracał. Ein wunderbares Album, meine Damen und Herren.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>5. Scar Symmetry &#8211; Dark Matter Dimensions</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Dark_Matter_Dimensions.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1875" title="Dark_Matter_Dimensions" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Dark_Matter_Dimensions.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Pierwsza płyta Szwedów z nowymi wokalistami, którzy zastąpili niezmordowanego <strong>Christiana Älvestama</strong>, który zdecydował się odejść z zespołu z powodu różnic artystycznych. <strong>Dark Matter Dimensions</strong> to album, który powinien zadowolić większość fanów melodyjnej odmiany śmiercionośnego łojenia. Poza czystymi wokalizami nie zmieniło się nic. <strong>Lars Palmqvist</strong> to koleś o bardziej „metalowej” (jeśli w ogóle można to tak określić) barwie głosu, ale i do tej idzie się przyzwyczaić, natomiast odpowiedzialny za growle <strong>Roberth Karlsson</strong> dysponuje potężnym rykiem i w zasadzie ciężko wskazać różnice między nim a tym co wyczyniał Älvestam. Muzyka nadal ma bardzo kosmiczny charakter, jest bardzo „groovy” i jest okraszona dużą ilością pokręconych solówek czyli w zasadzie wszystko to co w metalu lubię najbardziej. Jest moc, czyste brzmienie, chwytliwe melodie,  czego chcieć więcej? <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4.  Delain – April Rain</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Delain_April_Rain.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1876" title="Delain_April_Rain" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/Delain_April_Rain.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Przyznaje się, że miałem już absolutnie dosyć klonów <strong>Nightwish</strong>. Symfoniczny metal w pewnym momencie zaczął zjadać swój ogon, a tych wszystkich pompatycznie brzmiących kapel z (w większości przypadków) urodziwymi wokalistkami o pseudo-operowych manierach głosowych nie szło odróżnić od siebie. Kapela dorwała mnie (nie inaczej, Kochani) w serwisie Twitter, więc stwierdziłem, że sprawdzę sobie co to za cudo. Sięgnąłem po tegoroczny album „<strong>April Rain</strong>” i… bardzo miło się zaskoczyłem. Co prawda, nie mogłem się pozbyć uczucia, że gdzieś już to wszystko słyszałem, ale… <strong>Delain</strong> trafili swoją muzyką w odpowiedni czas. Nook niestety (a może stety, buk jeden wie) się zakochał, a taka muzyka stymuluje ten stan w całkiem ciekawy sposób <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Muzycznie ta holenderska grupa czerpie z najlepszych wzorców, słychać tu oczywiście echa Nightwish, zwłaszcza z czasów <strong>Century Child</strong>, (który jest w moim osobistym top albumów wszech czasów) oraz <strong>Once</strong>, z tą różnicą, że brzmienie jest mocniejsze. Wokal może ucieszyć anty-fanów operowego wycia, gdyż <strong>Charlotte Wessels</strong> nie sili się na bycie drugą <strong>Tarją Turunen</strong> (całe szczęście). Głos mimo, że „zwyczajny”, to niewątpliwie bardzo mocny. W kilku utworach wspomagany gościnnie przez <strong>Marco Hietalę</strong> ze wspomnianego Nightwish, co moim zdaniem dodało albumowi kolorytu.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>3. Superbus – Lova Lova</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/superbus_lova_lova.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1877" title="superbus_lova_lova" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/superbus_lova_lova.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Kurde mol. Nie mam bladego pojęcia co lub kto sprawiło, że pewnego przedświątecznego wieczora oderwałem się na chwile od komputera i włączyłem telewizor. Na którymś z zagranicznych kanałów muzycznych leciał klip do „<strong>Apprends-moi</strong>”. Jakieś takie znajome gitary, pulsujący basik i elektronika w stylu retro. Na dodatek damskie wokalizy po francusku na który mam alergię. Ale że piosenka była niemożebnie wręcz chwytliwa, to zrobiłem małe śledztwo i dowiedziałem się tego i owego o tej nieznanej mi wcześniej kapeli. I tak na <strong>Lova Lova</strong> znajdziemy skrzyżowanie plastikowej elektroniki i chwytliwego pop-rocka. Całość bardzo w stylu retro, odnajdą się tu wielbiciele muzyki popularnej z lat 70&#8242;ych (bondowsko brzmiące „Lova Lova”), 80&#8242;ych (początek „<strong>Just Like The Old Days</strong>” niczym <strong>Eurythmics</strong>) czy też brzmień współczesnych („<strong>Rise</strong>”, które swobodnie mogłoby się znaleźć albumie dowolnej pop-punkowej kapeli), mrocznych (absolutnie przeboskie „<strong>Keyhole</strong>”) czy też zupełnie dziwacznych („<strong>Call Girl</strong>” brzmi jak jakiś j-pop). Całość ma bardzo przyjemną, seksowną otoczkę. Głównie przez uwodzicielski głos <strong>Jennifer Ayache</strong>, która może nie uprawia wokalnej ekwilibrystyki, ale w jej barwie głosu można się zakochać. Reasumując &#8211; sex, drugs and lollipops.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>2. Closterkeller – Aurum</h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/closterkeller_aurum.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1867" title="closterkeller_aurum" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/closterkeller_aurum.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Dowodzonej przez <strong>Anji Orthodox</strong> ekipy nie trzeba nikomu przedstawiać. Ekipa zasłużona dla rozwoju polskiego rocka, a zwłaszcza rodzimej sceny „klimatycznej”. Nowy album, choć niewątpliwie cięższy w odbiorze niż „<strong>Nero</strong>” (jego poprzednik sprzed 6 lat), to jednak pokazuje, że w swojej kategorii wagowej <strong>Closterkeller</strong> nie ma sobie równych. „<strong>Aurum</strong>” to album, który traktuję bardzo osobiście. Nie chcę się zbytnio rozpisywać, ponieważ przyczyny tego stanu rzeczy dowiecie się (lub dowiedzieliście się, nie wiem – w chwili gdy piszę to podsumowanie recka leży jeszcze w brudnopisie) z recenzji płyty, która już wkrótce na Winylu.</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2><a href="http://www.winyl.info/2009/10/07/echoes-of-yul-echoes-of-yul/">1. Echoes of Yul &#8211; Echoes of Yul</a></h2>
<blockquote>
<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/echoes-of-yul-echoes-of-yul-300x300.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1878" title="echoes-of-yul-echoes-of-yul-300x300" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/01/echoes-of-yul-echoes-of-yul-300x300.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a>Nie pamiętam kiedy ostatni raz się bałem. Poważnie. I dzięki temu albumowi na powrót poczułem co to znaczy, tak naprawdę. Nie jestem koneserem tego typu muzyki (ot, lubię kilka kapel, nic więcej), ale album tego opolskiego duetu zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Ten natłok syfiastych dźwięków, które potrafią wyobraźni podpowiedzieć różne dziwaczne obrazy. I w zasadzie nie musiałbym pisać niczego więcej, bo mógłbym się podpisać wszystkimi kończynami pod recenzją Masty. Od siebie tylko powiem, że na płycie jest genialny dobór sampli, potężne, ale jednocześnie minimalistyczne brzmienie. I ta wszechobecna paranoiczna atmosfera. Ktoś czai się tuż za rogiem ulicy. Jest ciemno, nie widzisz nikogo, ale czujesz, że ktoś tam jest. I nie ma dobrych zamiarów. Od tych dźwięków nie ma ucieczki. Nie…. NIE! NIEEEEE!!! Zabierz te ręce!!! RATUNKU!!!!!1 Eeee… Misiu, to naprawdę ty…?</p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Utwór roku:</h1>
<h2><strong>Closterkeller – Królewna z czekolady</strong></h2>
<blockquote><p>Nie będę się zbytnio rozwodził na ten temat. Utwór strasznie osobisty. I niech to wystarczy.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Teledysk roku</strong></h1>
<h2><strong>Warszafski Deszcz – Juz od &#8216;99 płynę.</strong></h2>
<blockquote><p>Co tu dużo gadać. Teledysk zrealizowany w stylu staroszkolnych ameryckich klipów rapowych. Małpie bujanie, łańcuchy, kraciaste koszule, ghettoblastery, obskurna miejscówka gdzieś pod mostem. Zresztą zobaczcie sami.</p></blockquote>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><strong><p><a href="http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/"><em>Click here to view the embedded video.</em></a></p></strong></p>
</blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1><strong>Wydarzenie roku</strong></h1>
<p><strong>Beef Peja vs Tede:</strong></p>
<blockquote><p>O wydarzeniach w Zielonej Górze tyle się pisało, że głowa mała, więc nie będę tego streszczał. O tym co działo się potem też pisało się… dużo. I na chwilę obecną beef (chyba) jeszcze nie jest zakończony. Obie strony bardzo zasłużone dla polskiej sceny, obie strony dostarczyły solidną porcję rapu, choć mam wrażenie ten beef idzie na ilość, a nie na jakość. I myślę też, że mimo, że deklaracji <strong>Tedego</strong> na mixtapie <strong>A/H24N2</strong>, że to już koniec, beef dopiero się rozkręca i jeszcze trochę potrwa. Bonusowo zwrócę też uwagę czysto językowy aspekt tej potyczki. Zwroty takie jak &#8220;<em><strong>wszystko na mój koszt</strong></em>&#8220;, &#8220;<strong><em>wiecie co z nim zrobić, nie?!</em></strong>&#8221; i &#8220;<strong><em>tak kończą frajerzy!</em></strong>&#8221; (wszystkie by <strong>Peja</strong>) ewentualnie &#8220;<em><strong>to nie jest fajne, ziom</strong></em>&#8220;, &#8220;<em><strong>wszyscy Jana palą</strong></em>&#8221; (te dwa by Tede) weszły już na stałe do języka polskiego, a już na pewno na jakiś czas zawładnęły polskim internetem.</p></blockquote>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Zawód roku</h1>
<h2><strong>Sonata Arctica – The Days of Grays</strong></h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://i46.tinypic.com/jkw01u.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>W kategorii „zawód roku” miałbym oddzielne top 10, ale skoro muszę wybrać jeden album, to będzie wątpliwej jakości album fińskiego <strong>Sonata Arctica</strong>. Już na poprzednika zatytułowanego <strong>Unia</strong> psioczyłem jak diabli. „<strong>The Days of Grays</strong>” jest niestety równie beznadziejny. <strong>Tony’emu Kakko</strong> zachciało się bycia maksymalnie progresywnym, koncepcyjnym, symfonicznym i buk wie jakim jeszcze. Tony! Nie idźcie tą drogą! Spłodziliście beznadziejny album z pretensjonalną, nadęta muzyką. Rozumiem rozwój, poszukiwania, ale ten album i poprzedni to (tu wpisz dowolny synonim słowa „gniot”). Gdzie się podział ten zespół grający energiczny, melodyjny metal? Pierwsze 4 albumy były naprawdę świetne, ale jeśli tą drogą (niedo) rozwoju Finowie będą szli dalej, to ja dziękuje.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>24</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mothernight &#8211; Mothernight</title>
		<link>http://www.winyl.info/2009/11/08/mothernight-mothernight/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2009/11/08/mothernight-mothernight/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Nov 2009 15:55:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[cold wave]]></category>
		<category><![CDATA[grunge]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=984</guid>
		<description><![CDATA[
Słyszałem już dużo rzeczy w życiu, ale na coś takiego jeszcze nie trafiłem. Zespół, którego debiutancką płytę mam zamiar Wam przedstawić, to marka wcześniej kompletnie mi nieznana. Nic zresztą dziwnego, ponieważ przynależność tej polskiej kapeli do pewnego hiszpańskiego labelu (Locomotive Records, anyone?) nie przyniosła jakiejś wielkiej promocji. Tak czy siak, przy okazji last.fmowych buszowań natrafiłem [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://winyl.files.wordpress.com/2008/08/nook.jpg" alt="" width="100" height="97" /><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2009/11/MotherNight-MotherNight.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-1865" title="MotherNight-MotherNight" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2009/11/MotherNight-MotherNight.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>S</strong></span>łyszałem już dużo rzeczy w życiu, ale na coś takiego jeszcze nie trafiłem. Zespół, którego debiutancką płytę mam zamiar Wam przedstawić, to marka wcześniej kompletnie mi nieznana. Nic zresztą dziwnego, ponieważ przynależność tej polskiej kapeli do pewnego hiszpańskiego labelu (<strong>Locomotive Records</strong>, anyone?) nie przyniosła jakiejś wielkiej promocji. Tak czy siak, przy okazji last.fmowych buszowań natrafiłem na perłę. Perłę czarną jak smoła i zimną niczym jesienna noc. Panie i Panowie, oto <strong>Mothernight</strong>.</p>
<p><span id="more-984"></span></p>
<p>Kryterium poszukiwań, jakie obrałem sobie pewnego deszczowego wieczoru, było proste. Szukałem interesującego, rockowego/metalowego grania z damskim wokalem. Po porażce jaką był debiut <strong>UnSun</strong> i rynku zalanym przez klony <strong>Nightwish</strong>, niemalże straciłem nadzieje, ze moje poszukiwania osiągną jakiekolwiek powodzenie. A jednak się udało. No ale do rzeczy.</p>
<p>Pierwszym zetknięciem się z dokonaniami tej kapeli był kawałek „<strong>Waiting To Die</strong>”, odnaleziony gdzieś w najmniej odwiedzanych czeluściach serwisu YouTube. Po wysłuchaniu tego kawałka długo zbierałem szczękę z podłogi. Przyjemna, niezbyt nachalna elektronika, trochę pianina w tle, gitary elektryczne w genialny sposób mieszające się z akustycznymi. Warstwa muzyczna niesamowicie klimatyczna, ale też strasznie… chłodna. To wrażenie chłodu potęguje wokal. Jeśli szukacie jakiejś płaczliwej niewiasty o operowym głosie, to niestety nie tutaj. Freya, bo taki pseudonim ma wokalistka Mothernight, dysponuje dość niskim, zachrypniętym, a miejscami wręcz szorstkim głosem. Początkowo, nieprzyzwyczajeni mogą zostać odrzuceni barwą wokalu, ale szybko okazuje się to jednym z najmocniejszych punktów tej płyty. W większości piosenek dość szorstki, czasem zaskakująco łagodny (świetnie to widać zwłaszcza w coverze <strong>Shakespears Sister</strong> pt. „<strong>Hello</strong>” ukrytym na płycie jako bonus track) We wcześniej wspomnianym “Waiting To Die” pojawia się nawet… black metalowy kobiecy growl.</p>
<p>Ale to dopiero początek kombinacji. Muzycznie krzyżuje się tu wiele gatunków. Singlowy „<strong>Another Chance?</strong>” rozpoczyna się orientalną akustyczną wstawką, której „przeszkadza” prosty, grungujący riff i chrypiące wokale Frei. Nigdy nie byłem fanem jazd w stylu <strong>Nirvany</strong>, ale takie kombo mną pozamiatało. Rozwalają także takie numery jak „<strong>Shadowsblack</strong>” czy „<strong>Resurrect Me</strong>”. Pierwszy zaczyna się niczym najlepszej jakości akcelerator jesiennej deprechy made by <strong>Joy Division</strong>, by w refrenie znienacka uderzyć prawdziwie industrialno-metalowym powerem. W tym miejscu powinna pozostać ze mnie mokra plama, ale nie zostanie, bo trzeba recenzje jakoś dokończyć. Drugi z numerów zaskakuje początkiem w stylu… <strong>Behemoth</strong> (pierwsze sekundy kojarzą mi się ze wstępem do „<strong>Sculpting The Throne Ov Seth</strong>” z płyty „<strong>Demigod</strong>”). Zaśpiewy Frei natychmiast przenoszą słuchacza do scenerii rodem „Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy”, ale też nie na długo, bo potem znów witają nas szare, brudne ulice, gdzieniegdzie upstrzone tylko kałużami, bo niedawnej ulewie. Przepraszam najmocniej wszystkich czytelników Winyla za plastyczne opisy, ale to w jaki sposób ten zespół łączy ze sobą kontrastujące stylistyki jest genialnym stymulantem wyobraźni (przynajmniej wyżej podpisanego). Świetny klimat tworzą też numery, gdzie przeważają wpływy muzyki grunge (choć odpowiednio “schłodzonej” i dość wyraźnie “metalizującej”) jak np. otwierający płytę „<strong>My Pain</strong>” czy też „<strong>Someone To Feed On</strong>”. Wspominałem wcześniej, że stylistyka grunge’owa nie jest moja ulubioną, ale podana “na chłodno” przez Freyę i jej kolegów, stała się jedną z moich ulubionych pożywek muzycznych ostatnimi miesiącami.</p>
<p>Samą płytę polecam wszystkim tym, których ulubiona pora roku jest jesień i którym nieobce są stany tzw. jesiennej depresji. Płyta ciekawa również ze względu na ciekawe kombinowanie muzyków. Nieczęsto spotyka się zespoły, które tak zgrabnie łączą ze sobą tak odległe stylistyki muzyczne jak zimna fala i grunge. Dlatego też dumą napawa mnie fakt, że kapela pochodzi właśnie z naszego kraju. Debiut absolutnie powalił mnie na łopatki i zdaje sobie sprawę, że tą ekipę stać na wiele więcej. Żałuje tylko, że zdecydowali się wydać „Mothernight” w hiszpańskim labelu. Szkoda, bo gdyby dotarli ze swoją muzyką do szerszej publiczności byliby sprawcami konkretnego zamieszania na scenie rockowo-metalowej. Oby przyniósł to następny krążek.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 9/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>“My Pain” – 5:15</strong></li>
<li><strong>“Someone To Feed On” – 4:47</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://www.youtube.com/watch?v=lLJXBBVHtro">Another Chance?</a>” – 4:39</strong></li>
<li><strong>“Illumination” – 4:13</strong></li>
<li><strong>“Shadowsblack” – 6:17</strong></li>
<li><strong>“Resurrect Me” – 5:20</strong></li>
<li><strong>“<a href="http://www.youtube.com/watch?v=pta-jye8KwA">Waiting To Die</a>” – 4:20</strong></li>
<li><strong>“Don’t Wanna Listen” – 4:19</strong></li>
<li><strong>“Infect Your Soul” – 3:56</strong></li>
<li><strong>&#8220;Hunger&#8221; – 4:45</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Dawn&#8221; – 1:45</strong></li>
<li><strong>&#8220;Hello (bonus track)&#8221; – 19:31</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 69:00</strong><br />
<strong><br />
Premiera: 27 kwietnia, 2007</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2009/11/08/mothernight-mothernight/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pod Igłą #3 muzyka maszyn &#8211; część pierwsza</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/10/09/przeglad-opiniotworczy-3-muzyka-maszyn-czesc-1/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/10/09/przeglad-opiniotworczy-3-muzyka-maszyn-czesc-1/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 15:08:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[EBM]]></category>
		<category><![CDATA[electro]]></category>
		<category><![CDATA[electronic]]></category>
		<category><![CDATA[industrial]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=297</guid>
		<description><![CDATA[
Kolejna odsłona „Pod Igłą” jest poświęcona szeroko pojętemu Electronic Body Music (w skrócie EBM). Jest to gatunek bardzo niszowy i zdaję sobie sprawę iż niewiele osób wie z czym to się je tak naprawdę.

EBM to muzyka taneczna, choć nie tak lekkostrawna jak chociażby trance, czy house. Nieprzystępność tej muzyki wiąże się z m.in. jej industrialnym [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignnone" src="http://winyl.files.wordpress.com/2008/08/nook.jpg" alt="" width="100" height="97" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 24px;"><strong>K</strong></span>olejna odsłona „<em>Pod Igłą</em>” jest poświęcona szeroko pojętemu Electronic Body Music (w skrócie EBM). Jest to gatunek bardzo niszowy i zdaję sobie sprawę iż niewiele osób wie z czym to się je tak naprawdę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-297"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">EBM to muzyka taneczna, choć nie tak lekkostrawna jak chociażby trance, czy house. Nieprzystępność tej muzyki wiąże się z m.in. jej industrialnym rodowodem. Zależnie od podgatunku, cała ta fascynacja degeneracją ludzkości związana z postępem technologicznym właściwa dla prekursorów industrialu, jest w większym lub mniejszym stopniu obecna w każdym z prezentowanych podgatunków. Jednak mimo pozornego chłodu, szeroko pojęty EBM, zdaje się też dużo czerpać z nowo-romantycznej tradycji lat 80-ych. Maszyny też mają uczucia? A owszem <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Czasem też mogą nam sporo powiedzieć o nas samych <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> <span style="font-size: 10pt;"><span style="font-size: 10pt;"> Tak więc, jedzie&#8230; Chwilkę. Nim zabiorę Was w mała podróż po różnych syntetycznych krainach, chciałem wspomnieć, że pozwoliłem sobie lekko zmodyfikować formę &#8220;Pod Igłą&#8221;. Do opisu każdego wykonawcy dodałem listę kawałków niezbędnych do obadania oraz podobne stylistycznie zespoły (wiem, od tego jest last.FM, ale i ten serwis zdarza się być nieprecyzyjny). To tyle gwoli wstępu. Zapinać pasy. Jedziemy.<br />
</span></span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<!--more--></p>
<h2 class="MsoNormal" style="text-align: justify;">1. <strong>Suicide Commando</strong> (hard elektro)</h2>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignright" src="http://i37.tinypic.com/4hxtaw.jpg" alt="" width="200" height="200" /><span style="font-size: 10pt;">Projekt za którym stoi pan Johan Van Roy, to waga superciężka, nawet w tzw. harsh ebm. Znakiem rozpoznawczym tego projektu, jest bardzo ostre brzmienie, które zyskało wielu naśladowców (nieśmiało się uśmiechnę w tym miejscu <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> ). Lecz pomimo ciężkiego brzmienia, mocno przesterowanych wokali, muza tego belgijskiego projektu posiada niesamowite walory parkietowe. Jeśli chodzi o tematy liryków natomiast, to nie radzę się wsłuchiwać w nie tym jednostkom, które kochają życie, ludzi i są pozytywnie nastawione do świata. Samobójstwa, mordercy, obsesje, zuo, różnego rodzaju psychozy, nienawiść (ale też miłość, zwłaszcza ta nieszczęśliwa) to tematy, które najczęściej pojawiają się w tekstach tego kultowego projektu. Swoją drogą, uwierzycie że Suicide Commando istnieje już 20 lat? <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </span><br />
<strong><span style="font-size: 10pt;">Dla kogo?</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> </span><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US">Dla psychopatów wszelkiej maści <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </span><br />
<strong>Kawałki do sprawdzenia:</strong> Hellraiser, Love Breeds Suicide, Cause of Death: Suicide, Body Count Proceed, Bind Torture Kill, See You In Hell.<br />
<strong>Podobne zespoły:</strong> Hocico, Aesthetic Perfection, Aslan Faction, Agonoize, Dawn of Ashes, Grendel, Tactical Sekt, X-Fusion, Kombat Unit.<br />
<strong>Last.fm</strong>: <a href="http://www.lastfm.pl/music/Suicide+Commando">Suicide Commando</a><br />
<strong><a href="http://www.myspace.com/suicidecommando">MySpace</a></strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>2. <strong>Ashbury Heights</strong> (electro-pop)</h2>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 10pt;"> </span><img class="alignleft" style="float: left" src="http://i34.tinypic.com/2z6h45x.jpg" alt="" width="200" height="200" /><span style="font-size: 10pt;">Próżno mi opisywać co siedzi w muzyce prezentowanej przez to szwedzkie duo. Z jednej strony niesamowita dawka syntetycznych, wpadających w ucho melodii, energetycznych tanecznych bitów, a z drugiej klimat lat 80-ych. Wszystko okraszane podwójnymi, damsko-męskimi wokalami Andersa i Yaz. Czego chcieć więcej? W sumie chyba tylko porządnego towarzystwa, dużej ilości alk&#8230; Przepraszam, zagalopowałem się. Tak czy inaczej, kapela ma dopiero 1 album na koncie (no i świeżo wydaną EPkę), ale już zdołała nieźle namieszać na electro-scenie. Jako ciekawostkę podam fakt, że szefostwo, kultowej w kręgu synth/electro, wytwórni Out of Line, zaraz po wysłuchaniu demówki zaproponowało im kontrakt.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
</span></strong><strong><span style="font-size: 10pt;">Dla kogo?</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> </span><span style="font-size: 10pt;">Przede wszystkim dla ludzi, którzy lubią się zabawić przy dobrej muzie, ale też dla tych, którzy lubią od czasu do czasu oddać się nostalgii.<br />
</span><strong>Kawałki do sprawdzenia:</strong> <span style="font-size: 10pt;">album &#8220;Three Cheers for The Newlydeads&#8221; w całości.</span><strong><br />
Podobne zespoły:</strong> <span style="font-size: 10pt;">Marsheaux, The Knife, do pewnego stopnia Apoptygma Berzerk.</span><strong><br />
Last.fm</strong>: <a href="http://www.lastfm.pl/music/Ashbury+Heights">Ashbury Heights</a><strong><a href="http://www.myspace.com/ashburyheightsmusic"><br />
MySpace</a></strong></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2 class="MsoNormal" style="text-align: justify;">3. <strong>Combichrist</strong> (techno-industrial, techno body music)</h2>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignright" src="http://i36.tinypic.com/ra2tqx.jpg" alt="" width="200" height="200" /><span style="font-size: 10pt;">Ten amerykańsko-norweski projekt zaczynał jako projekt power-noise&#8217;owy. Andy LaPlegua, wyraźnie znudzony liderowaniem w future-popowym <strong>Icon of Coil</strong>, postanowił spróbować sił w mocniejszych brzmieniach. Tak na marginesie, kto przesłucha debiutancki &#8220;<strong>The Joy of Gunz</strong>&#8221; dwa razy pod rząd bez najmniejszego grymasu na twarzy, ma u mnie piwo. Drugi album przyniósł wyraźną zmianę w stylu. Muzyka na &#8220;<strong>Everybody Hates You</strong>&#8221; jest mocna, już nie tak hałaśliwa, acz mocno imprezowa. To połączenie techno-rytmiki i szorstkości tradycyjnego EBM nazwano Techno Body Music. Styl, w którym Andy i jego wesoła banda czują się jak ryba w wodzie, a który electroheads uwielbiają. Jeśli potrzebujecie czegoś mocnego na rozkręcenie imprezy, to Combichrist spełni swoje zadanie w 100%.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Dla kogo:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Dla ludźmi z nadmiarem energii.</span><strong><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"><br />
Kawałki do sprawdzenia:</span></strong><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"> Sex Drogen und Industrial, Tractor,  Get Your Body Beat, Happy Fcuking Birthday, Like To Thank My Buddies, Today I Woke To The Rain Of Blood, Electrohead, What The Fuck Is Wrong With You?, Shut Up And Swallow, Sent To Destroy.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Podobne zespoły:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Northborne, Reaper, Soman, Urkom.</span><strong><br />
Last.fm:</strong> <a href="http://www.lastfm.pl/music/Combichrist"> Combichrist</a><strong><a href="http://www.myspace.com/combichrist"><br />
MySpace</a></strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2>4. Dulce Liquido (power-noise)</h2>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="float: left" src="http://i35.tinypic.com/w9i8g6.jpg" alt="" width="200" height="200" /><span style="font-size: 10pt;">Nim sięgniecie po dokonania Dulce Liquido, chcę Was, drodzy czytelnicy, uczulić na to, że nie jest to muzyka dla normalnych ludzi. Sięgacie po to na własną odpowiedzialność. Ale jeśli jednak macie ochotę zryć sobie psyche i pokaleczyć uszy dawką konkretnego hałasu, muzyka Dulce Liquido będzie świetnym wyborem. Za aliasem DL stoi Racso Agroyam &#8211;  na codzień 1/2 <strong>Hocico</strong> odpowiedzialna za warstwę muzyczną. W DL Racso daje upust swoim noise&#8217;owym fascynacjom, przeplatając je z klimatami dark electro czy techno. Dużo tu eksperymentów, rytmicznych zabaw przesterowanymi dźwiękami, ale też znajdą się kawałki, które swobodnie mógłby się znaleźć na którymkolwiek albumie macierzystej formacji <strong>Racso</strong> czyli Hocico.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Dla kogo:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Dla psychopatów.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Kawałki do sprawdzenia:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Illusion Hecha Mentira, Castillo De Impurezas, Incubos, Humid Dreams, Infernus, Serial Killer, Reaxxxion.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Podobne zespoły:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> KiEw, Terrorfakt, Xotox, FeindFlug, Caustic, Combichrist z pierwszej płyty.</span><strong><br />
Last.fm:</strong> <a href="http://www.lastfm.pl/music/Dulce+Liquido"> Dulce Liquido</a><strong><a href="http://www.myspace.com/dulceliquido"><br />
MySpace</a></strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2 class="MsoNormal" style="text-align: justify;">5. <strong>Seabound</strong> (future-pop)</h2>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignright" src="http://i38.tinypic.com/30kczlk.jpg" alt="" width="200" height="206" /><span style="font-size: 10pt;">Pierwsze rzeczy, które nasuwają mi się na myśl, gdy chodzi o ten niemiecki duet, to klimat i elegancja. Nie są to typowi future-popowcy. Nie przesadzają z &#8220;ubitowieniem&#8221; czy tanecznością swoich kawałków, chwytliwych melodii też nie jest tu dużo.<span> </span>Jest za to dużo ciekawego klimatu, który jak sama nazwa kapeli wskazuje ma sporo wspólnego z morzem (no, ale to raczej kwestia dyskusyjna, mnie przynajmniej muzyka Niemców tak się kojarzy). Jest też całkiem interesujący wokal <strong>Frank Spinatha</strong>; w większości kawałków bardzo łagodny, a i czasem zdarza mu się coś złowieszczo szepnąć czy też krzyknąć (z obowiązkowym przesterem). Dodam jeszcze, że Frank jest z wykształcenia psychologiem, przez co w tekstach Seabound mamy do czynienia z wnikliwymi obserwacjami ludzkiej natury. Całość tworzy bardzo oryginalną i atmosferyczną mieszankę, którą z czystym sumieniem mogę polecić każdemu szukającemu niebanalnej, tanecznej elektroniki.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Dla kogo:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Dla marzycieli, samotników i romantyków.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Kawałki do sprawdzenia</span></strong><span style="font-size: 10pt;">: album &#8220;Double-Crosser&#8221; w całości.</span><strong><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"><br />
Podobne zespoły:</span></strong><span style="font-size: 10pt;" lang="EN-US"> VNV Nation, Icon of Coil, Pride and Fall, Edge of Dawn, Necessary Response, do pewnego stopnia Apoptygma Berzerk.</span><strong><br />
Last.fm:</strong> <a href="http://www.lastfm.pl/music/Seabound"> Seabound</a><strong><a href="http://www.myspace.com/seabound"><br />
MySpace</a></strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h2 class="MsoNormal" style="text-align: justify;">6. <strong>Nitzer Ebb</strong> (oldschool EBM)</h2>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="float: left" src="http://i38.tinypic.com/2lmrv9s.jpg" alt="" width="200" height="193" /><span style="font-size: 10pt;">Długo wahałem się kto będzie reprezentował oldschoolowców w tej odsłonie przeglądu. Po długim biciu się z myślami zdecydowałem się na Brytyjczyków z Nitzer Ebb (na drugiej szali była inna kultowa ekipa &#8211; mianowicie belgijski <strong>Front 242</strong>). Co tu dużo mówić. Muza spod znaku oldschoolowego EBM jest prosta jak drut. Taneczny bit, surowa linia basu i skandowane, bardzo agresywne, krzyczane wokale. Dziś taka muza może wydawać się śmieszna, ale w 1987 roku, kiedy Bon Harris i Douglas McCarthy wydawali swój debiut zatytułowany &#8220;That Total Age&#8221;, był to początek rewolucji. Rewolucji, która dała podwaliny pod całe masy podgatunków EBM, których reprezentantów macie okazje podziwiać wyżej / niżej. Co więcej, EBM w swojej pierwotnej, minimalistycznej formie jest uskuteczniany przez wiele różnych zespołów. Spora część z nich jednak, nie wnosi do gatunku niczego nowego. Ale czy fanom elektronicznego minimalizmu potrzeba czegoś więcej do szczęścia? <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Dla kogo: </span></strong><span style="font-size: 10pt;">Dla agresywnych minimalistów.</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Kawałki do sprawdzenia:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> Join In The Chant, Murderous, Let Your Body Learn, Control I&#8217;m Here, Violent Playground (nim ktoś się przyczepi, ze względów czysto subiektywnych i by zachowac spójność postanowiłem pominąć późniejsze dokonania kapeli i skupić się na 2 pierwszych LP).</span><strong><span style="font-size: 10pt;"><br />
Podobne zespoły:</span></strong><span style="font-size: 10pt;"> wczesny Front 242, DAF, Orange Sector, Ionic Vision, Spetsnaz.</span><strong><br />
Last.fm:</strong> <a href="http://www.lastfm.pl/music/Nitzer+Ebb"> Nitzer Ebb</a><strong><a href="http://www.myspace.com/nitzerebbofficial"><br />
MySpace</a></strong><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Zostaje jeszcze kwestia grania eksperymentalnego ew. takiego, którego nijak nie da się zaklasyfikować. Jako przykład takiego grania proponuję&#8230; Momencik. Czy ten przegląd nie wydaję się Wam odrobinę za długi? Tak? Też tak sądze. Dlatego też następną odsłonę poświęce w dużej mierze &#8220;eksperymentatorom&#8221;, jak również postaram się przybliżyć kilku ciekawych wykonawców działających na naszej rodzimej scenie. Stay tuned!<br />
</span></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/10/09/przeglad-opiniotworczy-3-muzyka-maszyn-czesc-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>UnSun &#8211; The End of Life</title>
		<link>http://www.winyl.info/2008/09/24/unsun-the-end-of-life/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2008/09/24/unsun-the-end-of-life/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Sep 2008 17:11:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[gothic]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[gothic rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://winyl.wordpress.com/?p=607</guid>
		<description><![CDATA[
UnSun to twór, który zwrócił na siebie uwagę metalowej gawiedzi w Polsce i na świecie tuż po tym jak Mauser, do niedawna gitarzysta Vader, odszedł z dowodzonej przez Petera ekipy by w pełni poświęcić się kapeli, w której pierwsze skrzypce gra wokalistka o jakże sympatycznym pseudo Aya, prywatnie żona gitarzysty. Pierwszą reakcją fanbase’u Vader na [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://winyl.files.wordpress.com/2008/08/nook.jpg" alt="" width="100" height="97" /><img class="alignright" src="http://i35.tinypic.com/21ajs4p.png" alt="sd" /><br />
<span style="font-size:24px;"><strong>U</strong></span><strong>nSun</strong> to twór, który zwrócił na siebie uwagę metalowej gawiedzi w Polsce i na świecie tuż po tym jak <strong>Mauser</strong>, do niedawna gitarzysta <strong>Vader</strong>, odszedł z dowodzonej przez Petera ekipy<span> </span>by w pełni poświęcić się kapeli, w której pierwsze skrzypce gra wokalistka o jakże sympatycznym pseudo <strong>Aya</strong>, prywatnie żona gitarzysty. Pierwszą reakcją fanbase’u Vader na to posunięcie mogło być tylko soczyste „<em>O, kur…</em>” Choć nie jestem wielkim miłośnikiem death metalu, moja reakcja była bardzo zbliżona. Żeby nie powiedzieć taka sama.</p>
<p><span id="more-607"></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Bądźmy szczerzy. Ten projekt to niewypał. Naprawdę chciałem doszukać się na <strong>The End of Life</strong> czegoś dobrego, ale nie mogłem. Bardzo lubię wszelkie około-metalowe czy quasi-gotyckie kapele z kobietami na wokalu jak np. <strong>Nightwish</strong>, <strong>Lacuna Coil</strong> czy nasze polskie <strong>Delight</strong>. W każdej z tych trzech kapel, wszystkie elementy potrzebne do stworzenia ciekawego klimatu, są na swoim miejscu. UnSun sprawia wrażenie jakby niemal każda część składowa zespołu chciała iść w swoją stronę. Najlepiej widać to na przykładzie gitar i wokalu. Te pierwsze nie dość, że są mocno metalowe, to na dodatek schowane głęboko za wokalem i klawiszami i zamiast dodawać utworom dynamiki, wydają się być trochę… sztuką dla sztuki. Jedyny plus to fajne sola. Wokal Ayi jest technicznie okej, ale barwa głosu już niekoniecznie (lecz to pozostawiam Wam do oceny, wszak każdy ma inne preferencje). Na dodatek akcent Ayi ma wyraźne (czytaj: okropne) polskie naleciałości, przez co rozumiałem ze słuchu śladowe ilości tekstów. Plus sama wokalistka wydaje się zupełnie nie dbać o to jak powinno wymawiać się dane słowo. Przykładowo w utworze „<strong>Blinded By Hatred</strong>”<strong> </strong>tytułowa „nienawiść” jest wyśpiewywana na 3 różne sposoby. Interesujące, nieprawdaż? Dalej idąc, sekcji rytmicznej prawie w ogóle nie słychać. Przez większość kawałków perkusja gra jakby od niechcenia, a bas jest bardzo z tyłu. Wyjątkiem jest „<strong>On The Edge</strong>”<strong> – </strong>kawałek dynamiczny, z pazurem, ale też niczym nie zaskakujący wyrobionego słuchacza. Jedyną dobra rzecz mogę powiedzieć o klawiszach. Fajne, klimatyczne (zwłaszcza świetny wstęp do „<strong>Face The Truth</strong>”<strong>, </strong>popsuty przez wchodzące później gitary), acz mogłyby być bardziej rozbudowane.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">O albumie mógłbym powiedzieć sporo więcej, acz zdaję sobie sprawę, że nie byłyby to komplementy, a wręcz przeciwnie, dlatego też wystarczy. Wydaję mi się, że płyta i tak znajdzie swoich odbiorców (już wytwórnia Century Media się o to postara) wśród fanów Lacuna Coil i pochodnych, acz podejrzewam że i ci będą kręcić nosem słysząc muzykę UnSun. Mauser to dobry gitarzysta i przy odrobinie szczęścia może wyczarować coś fajnego (wszak ekipę dobrał sobie całkiem-całkiem). Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego doświadczenie w Vader i kilku innych projektach. Odrobina śmiercionośnego łojenia z Ayą śpiewającą PO POLSKU (opcjonalnie z jakimś dobrym growlem jako przeciwwagą) mogłaby wnieść trochę świeżości do tego typu grania. Szkoda, że ten projekt wolał iść utartymi ścieżkami miast postawić na oryginalność. Niemniej jednak, będę śledzić dalsze poczynania tej kapeli. Oby z czasem rozwinęli skrzydła, czego bardzo im życzę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-size:30px;"><strong>Ocena: 2+/10</strong></span></p>
<p><span style="display:block;margin-bottom:25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=psdUg76Wz10&amp;feature=related">Whispers</a>&#8220;– 3:33</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lost Innocence&#8221; – 3:19</strong></li>
<li><strong>&#8220;Blinded by Hatred&#8221; – 3:33</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=4JAgnYECHz8">Face the Truth</a>&#8221; – 5:05</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=cztw4lXIF8c&amp;feature=related">The Other Side</a>&#8221; – 4:03</strong></li>
<li><strong>&#8220;Destiny&#8221; – 3:54</strong></li>
<li><strong>&#8220;Memories&#8221; – 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8220;Bring Me To Heaven&#8221; – 4:46</strong></li>
<li><strong>&#8220;On the Edge&#8221; – 3:34</strong></li>
<li><strong>&#8220;Closer to Death&#8221; – 3:44</strong></li>
<li><strong>&#8220;Indifference&#8221; – 3:00</strong></li>
</ol>
<p style="text-align:left;"><strong> </strong></p>
<p><strong>Całość: 42:19</strong></p>
<p><strong>Premiera: 22 wrzesień, 2008</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2008/09/24/unsun-the-end-of-life/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
