

Gitarowa muzyka instrumentalna jest często kojarzona z przesadnym uwydatnieniem wirtuozerii i utworami zanadto przepełnionymi szybkimi przebiegami po skalach i pasażach, które dla przeciętnego słuchacza są mało interesujące. Jednakże czy wszyscy gitarzyści grający jako soliści skupiają się jedynie na aspekcie technicznym? Nie. Przykładem muzyka, który w swoich kompozycjach postawił na melodyjność i brzmienie jest Eric Johnson. Jego album “Ah Via Musicom” z powodzeniem podbił serca słuchaczy (“Trademark” walczył na równi z najpopularniejszymi piosenkami pop) i właśnie tę płytę Johnsona chciałbym wam przybliżyć.
Czytaj dalej »


Początek lat 80 kojarzy się muzycznie przede wszystkim z erą glam-rocka i co raz to ostrzejszych odmian metalu. A zatem, jak to możliwe, że w tym samym okresie na szczyty amerykańskich oraz brytyjskich list przebojów dostał się zespół grający teoretycznie umarły już w tamtej chwili gatunek Rhythm and Blues? Aby rozjaśnić wam sytuację warto byłoby powiedzieć parę słów o Vaughanie, jego życiu oraz grze na gitarze.
Czytaj dalej »


Nie tak dawno, na łamach Winyla opublikowano recenzję solowego dzieła Michała Jelonka. Teraz przyszła kolej na francuskiego skrzypka Jean-Luca Ponty i jego trzydziestojednoletniego dzieła “Enigmatic Ocean“. Według uznanego portalu o rocku progresywnym i pochodnych gatunkach, Prog Archives , ten album to najlepsza płyta fusion, jaka została kiedykolwiek nagrana. Jaki będzie wynik pojedynku Jelonek kontra Ponty? Czy słusznie przyznano “Enigmatic Ocean” łatkę najlepszego albumu jazz-rock/fusion? Na te i kilka innych pytań postaram się udzielić odpowiedzi w dalszej części tej recenzji, ale najpierw chciałbym napisać kilka słów o Jean-Lucu i muzykach, którzy nagrali z nim omawiany album. Czytaj dalej »


Zastanawialiście się kiedyś, jaki album wzięlibyście na bezludną wyspę? Jeżeli nie, to pomyślcie nad wyborem tego albumu Davida Gilmoura. Czemu? Bo jest piękny.
Czytaj dalej »


Meshuggah to szwedzki zespół metalowy, który od dłuższego czasu uznawany jest za grupę tworzącą muzykę przyszłości. Zainspirował wiele z dzisiejszych zespołów metalowych: od Deftones i Tool przez Dream Theater aż po The Dillinger Escape Plan. Za największe dzieło zespołu uznawana jest płyta „Nothing”. Przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest „Catch 33”. Jest to album z roku 2005, który stanowi spójne dzieło, trwające nieco ponad 40 minut, podzielone na kilkanaście odsłon.
Czytaj dalej »

Co może wyniknąć z współpracy jazzmanów, którzy chcą połączyć finezję jazzu z ekspresją rocka? Definitywnie coś intrygującego. Taką innowacyjną (jak na owe czasy) formę muzyki zaprezentowali McLaughln, Goodman, Hammer, Laird i Cobham na pierwszej płycie Mahavishnu Orchestra “Inner Mounting Flame“.
Czytaj dalej »