
Fenobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, powoduje zwiększenie powinowactwa receptora do endogennych ligandów. Wpływa także bezpośrednio na kanał chlorkowy. W ten sposób prowadzi do hiperpolaryzacji błony komórkowej neuronu i tłumi jego aktywność.
Czytaj dalej »


Zdecydowanie jestem słuchaczem który traktuje czas linearnie, tak więc to co jest teraz zagłębia mnie zdecydowanie bardziej niż to co działo się dekadę temu. Istnieją rzecz jasna wyjątki, wszelakie podsumowania ostatniej dekady zachęciły mnie do wnikliwszego wglądu w to co działo się 10 lat temu, w czasy kiedy ja o muzyce wiedziałem tyle, że jest taki band The Offspring i, że „nieźle łoją”.
Czytaj dalej »


- Jako że ostatnio ukazał się najnowszy teledysk grupy Deftones nadarza się idealna okazja by w dzisiejszym odcinku programu „Hity i Shity 2010″ przypomnieć ich najnowszy album pt. Diamond Eyes.
- Cztery lata upłynęły od czasu, gdy sesja nagraniowa przepełniona rozpaczą, cierpieniem, łzami i urwanymi głowami została zwieńczona wydaniem Saturday Night Wrist. Zespół zapowiadał, iż tym razem nastroje w Deftones są znakomite, oni sami cieszą się jak nigdy na samą myśl o ponownym, wspólnym odwiedzeniu studia nagraniowego. Tymczasem, jak to w życiu, dobre tragedii początki: po piątce z odpowiedzi ustnej, nauczycielka oddała kartkówki i basista zespołu, Chi Cheng, uległ wypadkowi samochodowemu, zapadł w śpiączkę, a przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania.
- Co ciekawe grupa nie zdecydowała się na wydanie ukończonego już albumu, a nagranego jeszcze z Chi w składzie, pt. Eros. Wybrali trudniejszą drogę, zebrali się do kupy i uzupełniając skład o basistę imieniem Sergio Vega stworzyli od podstaw kolejne dzieło – Diamond Eyes.
Czytaj dalej »

Na początku marca marzenia fanów Muse znad Wisły się spełniły – ich ulubiony zespół potwierdził koncert w Polsce. W obliczu braku innych interesujących mnie wykonawców nie pozostało nic innego, jak kupić bilet jednodniowy, zainstalować się w samochodzie i pewnej słonecznej soboty udać się do Krakowa.
Czytaj dalej »

Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.


Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?
Czytaj dalej »

Maj jak na razie nie rozpieszcza nas pogodą. Pochmurna, szara i deszczowo aura nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Jednak nowy materiał Jacka White’a i grupki jego muzyków, wpasował się idealnie w takową aurę i zapewne nie jednemu osobnikowi umili ten deszczowy czas.


To, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. Twilight Theater to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po Revolution Roulette były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem Signs of Life i Carnival of Rust. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie dalej będą eksplorować te bardziej energetyczne rejony rocka. I co z tego wyszło? Panie i panowie, dziewczęta i chłopcy. Spektakl w „Teatrze o Zmierzchu” czas zacząć.
Czytaj dalej »
Napisany 8 lis 2009 przez Niszczuk | Napisane w alternative rock, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | Otagowane alternative rock, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | 2 komentarzy »


Volbeat to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej Guitar Gangsters & Cadillac Blood.
Czytaj dalej »
Przedstawiamy drugą recenzje jednego z userów forum winylowego. Pamiętajcie, że każdy z Was może napisać tam recenzję, która (jeżeli będzie przedstawiała chociaż jakiś “czytalny” poziom) może znaleźć sięna Winylu. Poniższa praca jest dziełem Fifth_Horsemana.

Tool był moim pierwszym “cięższym” oraz “ambitniejszym” zespołem. Na początku usłyszałem kawałek „Vicarious”, w aucie mojego kuzyna. Po chwili zapytałem go:
- Co to jest?
- Tool – odpowiedział i od tamtego momentu wiedziałem (nie wiedzieć skąd), że ten zespół na długo zagości w moich głośnikach.
W ten sam dzień postanowiłem udać się do sklepu muzycznego po krążek, z którego pochodził niedawno zasłyszany w aucie kuzyna utwór. Albumu “10,000 Days” słuchało mi się znakomicie, więc nazajutrz pojechałem kupić “Ænimę”.
Czytaj dalej »