Oto pierwsza recenzja jednego z użytkowników naszego forum. Zachęcamy do rejestracji i pisania, zarówno postów jak i Waszych tekstów, a może jeden z nich pojawi się na blogu Poniższa praca jest dziełem Emsziego.

Radiohead. Zespół, który zmienił oblicze muzyki. Zaczynali od typowego gitarowego grania („Pablo Honey“), następnie pokazali, że potrafią tworzyć niesamowite i chwytliwe melodie („The Bends”). A potem nagrali najważniejszą płytę lat dziewięćdziesiątych, która zarazem była nieśmiałą zapowiedzią drogi, jaką podążą przy nagrywaniu kolejnych albumów. “OK Computer“. Płyta o której napisano wszystko i która okazała się przełomową dla Radioheadów. Przełomową i genialną.
Czytaj dalej »


Elektroniczny (jak mogłoby się zdawać po poprzednich płytach) zespół z Islandii na scenie światowej znany jest od dawna. Płyta „Yesterday Was Drammatic – Today is OK” znalazła wielu odbiorców na całym świecie. Wielu krytyków uznało z resztą tę płytę za jedną z lepszych płyt ambientowych (choćby bardzo szanowany webzin Pitchfork ocenił ją na wysokie 9.1!). Smutne a zarazem lekkie brzmienia, ciepły wokal. No i nazwy utworów, do których nie przywykliśmy (nieczęsto słyszymy w radio o nazwach „I Can’t Feel My Hand Anymore, It’s Allright, Sleep Still” czy „Asleep On a Train„) Najnowszą płytę z poprzednimi łączą dwie rzeczy: Wokal (choć na tej płycie trochę inny, niż zwykle), oraz nietypowe nazwy piosenek, z „They Made Frog’s Smoke ‘til They Exploded” na czele. W tekstach za to tym razem postawiono na śmiech, zabawę i humor. Przykład:
„If you break a kitten’s neck
You must shake its body and check
If it’s still alive, be gone to sleep”
Z rzeczonej już piosenki „They Made…”.
Czytaj dalej »


„Z pamiętnika młodego kindermetala…
Kwiecień 2001
Ostatnio poznałem fajny bend… Moi kumple zupełnie go nie kojarzą, w moim mieście, kraju, poza dwoma balladkami jest totalnie nieznany. Są protegowanymi Freda Dursta z mojego ulubionego zespołu Limp Bizkit, więc to musi być gwarancja dobrej jakości! Ich ostatni krążek pt. „Break the Cycle” wgniótł mnie w ziemię, co za riffy, co za głos! Podobno grają alternatywny metal… Od dziś zostaję ich fanem. Aha, jeszcze jedno. Nazywają się Staind…”
Czytaj dalej »


Czekając na nową płytę (byłych) królów brytyjskiego death doom metalu, fani dostali akustyczną płytkę zatytułowaną „Hindsigh„. Od początku wiązałem z nią wielkie nadzieje, bo cóż może być lepszego od melancholijnych utworów wykonanych w bardziej subtelnej, formie – „unplugged”?
Czytaj dalej »


Czekałem na tę płytę. Miałem cichą nadzieję, że na brytyjskiej scenie indie pojawi się zespół, która swą pierwszą płytą będzie mógł walczyć o miano płyty roku. Nadzieja matką głupich. Z resztą w roku, w którym i Sigur Rós i Coldplay nagrali niezłe płytki, ciężko zdobyć to zaszczytne miano. Acz wciąż wierzyłem, że ten krążek wybije się sponad wielu podobnych zespołów. Myliłem się.
Czytaj dalej »


Zawieszenie działalności System of a Down miało miejsce już dwa lata temu, ale dopiero teraz zaczęły ukazywać się płyty dokumentujące solowe poczynania poszczególnych członków zespołu. Po (bardzo udanej moim zdaniem) płycie Serja Tankiana przyszedł czas na Scars on Broadway, czyli projekt gitarzysty zespołu, Darona Malakiana…
Czytaj dalej »


Muszę zacząć tak. To moja pierwsza relacja z koncertu umieszczana na Winylu oraz drugi koncert tego zespołu w Polsce, a pierwszy na którym miałem okazję być. Ostro jak na początek, musicie przyznać!
Czytaj dalej »


Jak zdążyliście zauważyć, jakiś czas temu w swoich muzycznych poszukiwaniach trafiłem do…Australii.
Czytaj dalej »

Przed Wami kolejna recenzja nadesłana na Nabór. Recenzja napisana przez koleżankę Allegrę.
Królowie. Taka myśl zaczęła formować się w mojej głowie, odkąd pierwszy raz przesłuchałam tę właśnie płytę panów „3/4 Rage Against The Machine, 1 Soundgarden” – odpowiednio w proporcji: instrumentaliści (Commerford, Morello, Wilk) – wokal (Cornell). Połączenie przez Ricka Rubina dwóch tak różnych zespołów – czyli dodanie do niesamowitej energii RATM genialny głos Chrisa Cornella z nieistniejącego już (niestety) Soundgarden – okazało się krokiem bardziej trafnym, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Ostrzegam: nie będę siliła się, aby patrzeć na tę płytę bez mojego ‘fanowstwa’, ale spróbuję, zobaczymy, jak mi to wyjdzie.
Czytaj dalej »


„Witam państwa na walce dzisiejszego wieczoru! W pojedynku o mistrzostwo świata wagi średniej federacji CBA zmierzą się: stojący w lewym narożniku, mierzący 180cm i ważący 72kg, niepokonany w zawodowej karierze, słynny „krytyk” i pretendent do tytułu – MaaaaaaaaaaastaaaaaaaaaaBanana! Jego przeciwnikiem będzie stojący w prawym narożniku, mierzący 178cm, ważący 76kg, niepokonany mistrz o charakterystycznym stylu – Seeeeeeeerj Tankian!”
Czytaj dalej »