
Sorry people, ale tak pochłonęła mnie muzyka, że zapomniałem o niej pisać.
Kiedy już sobie o tym przypomniałem to ilość chłoniętych przeze mnie dźwięków sprawiła, że ogarnęła mnie totalna konsternacja piśmiennicza. Czytaj dalej »


The Prodigy – kapela która łoi ostro już ponad 20 lat i ani trochę nie zwalnia. Choć lata lecą, technika idzie do przodu, rave zdążył dokooptować sobie przedrostek “nu”, a zamiast podartych łachmanów, na dupę częściej zakłada się obcisłe portki, to ci panowie jakimś cudem się w tym wszystkim odnajdują. Kultura klubowa jak żadna inna absorbuje i wprowadza różne wolty stylistyczne (nie tylko muzyczne) idące z duchem czasów i tak też jest z The Prodigy w nowej dekadzie.
Czytaj dalej »

Wżyciu można spróbować wszystkiego, nie ważne czy to parząca papryczka chilli, czy grzybki halucynogenne. Choć wolność wyboru nierzadko jest nam ograniczana, to jednak są drogi okrężne, coś w rodzaju „po co pieprzyć system, lepiej go obejść”.
Czytaj dalej »


Francuskie eksperymentalne indie z tekstami po angielsku, wydające w jednym z polskich netlabeli. Brzmi jak rozciągający falset do ekstremum Matt Bellamy na dancefloorze.
Czytaj dalej »

Szwajcar Dimitri Grimm już na Winylu kiedyś się pojawił, fakt recenzja Runbox Weathers gdzieś w czeluściach Internetu się zagubiła i nie znajdziecie jej w naszym winylowym spisie, to jednak mimo wszystko gorąco ten krążek polecam.
Czytaj dalej »

Zdaję sobie sprawę, że na poletku muzyki o której dziś będę pisał dopiero co raczkuję. Jako, że nie jestem typem rozkminiającym się nad tym jakie miasto jest, gdy słońce idzie spać, to hajpowany z każdej strony dubstep, omijałem szerokim łukiem. Jednak jakiś impuls, może zwyczajne znużenie muzyczne, które co jakiś czas mnie nachodzi, nakazało mi nakraść dubstepu z rocznikiem ‘09.
Czytaj dalej »
Napisany 28 gru 2009 przez Jakub Szwedo | Napisane w ambient, electronic, folk, glitch, indie, pop, rock | Otagowane ambient, electronic, folk, glitch, indie, pop, rock | Brak komentarzy »
Szósta litera alfabetu, dziewiąta, jeśli weźmiemy pod uwagę polskie znaki. Trzy kreski, jedna w pionie i dwie w poziomie, zazwyczaj równej długości. Litera „F” – sponsor dzisiejszego przeglądu. W tym wydaniu skupię się na wykonawcach, którzy postanowili, że pierwszą literą w nazwie ich zespołu będzie właśnie ten znak. Oprócz tego, wszystkich łączy też fakt, że w minionym roku wydali płyty, oraz to, że w Polsce są tą wykonawcy prawie w ogóle nieznani. Przyjrzyjmy się bliżej sylwetkom tych artystów.
Czytaj dalej »


Jak byście się czuli dowiadując się, że jeden z waszych ulubionych zespołów nagle wrzuca do obiegu info, że za dwa dni wydaje nowy album? Pewnie tak jak ja, lekko zszokowani i miło zaskoczeni.
Czytaj dalej »


Elektroniczny (jak mogłoby się zdawać po poprzednich płytach) zespół z Islandii na scenie światowej znany jest od dawna. Płyta „Yesterday Was Drammatic – Today is OK” znalazła wielu odbiorców na całym świecie. Wielu krytyków uznało z resztą tę płytę za jedną z lepszych płyt ambientowych (choćby bardzo szanowany webzin Pitchfork ocenił ją na wysokie 9.1!). Smutne a zarazem lekkie brzmienia, ciepły wokal. No i nazwy utworów, do których nie przywykliśmy (nieczęsto słyszymy w radio o nazwach „I Can’t Feel My Hand Anymore, It’s Allright, Sleep Still” czy “Asleep On a Train“) Najnowszą płytę z poprzednimi łączą dwie rzeczy: Wokal (choć na tej płycie trochę inny, niż zwykle), oraz nietypowe nazwy piosenek, z „They Made Frog’s Smoke ‘til They Exploded” na czele. W tekstach za to tym razem postawiono na śmiech, zabawę i humor. Przykład:
„If you break a kitten’s neck
You must shake its body and check
If it’s still alive, be gone to sleep”
Z rzeczonej już piosenki „They Made…”.
Czytaj dalej »

Kolejna odsłona „Pod Igłą” jest poświęcona szeroko pojętemu Electronic Body Music (w skrócie EBM). Jest to gatunek bardzo niszowy i zdaję sobie sprawę iż niewiele osób wie z czym to się je tak naprawdę.
Czytaj dalej »