

Rok 2009 zdecydowanie rozpieszcza, ja tak mówię. W kwestiach ciężkiego grania tym bardziej, ile to już dobrych krążków tu i tam się pojawiło, a jeszcze przecież Slayer wielkimi krokami nadciąga, no i Converge – na nich pewnie wielu czekało z utęsknieniem. Ja osobiście nie bardzo, tym bardziej mój zachwyt nad zawartością Axe To Fall jest większy. Dookoła wychwalane pod niebiosa Jane Doe za pierwszym razem mnie wręcz odrzuciło, epicki hardcore z charakterystycznym nieludzkim wokalem (no demon to przecie) przestraszyło mnie ciężarem i chaosem – ja raczej do pogodnych osób się zaliczam.
Czytaj dalej »


Rok 2000, rok rozkwitu muzyki nu-metalowej. W mediach królował pozer z czerwoną czapką na głowie, ostro jadący po kolorowych gwiazdkach show biznesu. W tym czasie gdzieś w El Paso, grupka hardcore’owców przesiąkniętych wpływami latino i dub wprowadza na rynek muzyczną bombę, swoistego konia trojańskiego który miał za zadanie zrównać z ziemią wszystkich medialnych fircyków i ich „maszynki do zarabiania dolarów”.
Czytaj dalej »


Muszę zacząć tak. To moja pierwsza relacja z koncertu umieszczana na Winylu oraz drugi koncert tego zespołu w Polsce, a pierwszy na którym miałem okazję być. Ostro jak na początek, musicie przyznać!
Czytaj dalej »


Moja „skromna” płytoteka ciągle się powiększa, a folder z rockiem progresywnym wręcz rozrasta. Klasykę obadałem pobieżnie, lecz modern progressive to w chwili obecnej mój mały muzyczny fetysz. Przyznam szczerze, że „kaszany” raczej się nie doszukałem, za to perełek odnajduję coraz więcej, jedną z nich jest The Postman Syndrome. Muszę tu wspomnieć o tym, że ci faceci mają jakieś problemy z wymyśleniem dogodnej nazwy dla swojego zespołu, TPS to pierwsza z trzech jakie ten zespół posiadał/a. “Terraforming” to ich debiut na rynku muzycznym, według mnie debiut jak marzenie.
Czytaj dalej »
The Dillinger Escape Plan wydał czarno-biały teledysk do chyba ich najbardziej przebojowego utworu – “Black Bubblegum“. To już drugi singiel z ostatniej płyty. Nie będziemy się więcej rozpisywać, po prostu posłuchajcie.



Muszę przyznać, że niesamowicie przyjemną sprawą jest patrzeć jak, człekowi z gitarą przyjemność sprawia jeżdżenie łapą po gryfie i nie ograniczanie się do gatunkowych standardów i schematów.
Czytaj dalej »


Żadnego innego zespołu nie poznałem w tak śmieszny sposób. Otóż gdy oglądałem jeden z odcinków „Włatców much” pani Higienistka trzymała w ręku opakowanie jakiegoś lekarstwa z charakterystycznym logo i napisem „BIOHAZARD”. Na pytanie któregoś z bohaterów serialu odpowiedziała, że jest to „nazwa zespołu metalowego”. Postanowiłem sprawdzić. I muszę wam powiedzieć, że jeśli miałbym pewność, że w taki sam sposób poznam jeszcze choćby jeden równie dobry zespół pewnie dalej oglądałbym tą kreskówkę.
Czytaj dalej »


Na rozpadzie genialnego At the Drive-In nie tylko dwójka z The Mars Volta (Rodriguez, Zavala) wyszła dobrze, otóż sekcja rytmiczna i drugi gitarzysta wspomnianego ATD-I postanowiła założyć swój własny band – Sparta.
Czytaj dalej »

Zespół ten poznałem na pewnym forum, co mnie zaciekawiło to to, że udostępnił on swój album w internecie, nie prosząc o pieniądze. Można go pobrać z internetu, ale także (uwaga!) poprosić o niego w mailu, podając adres, a panowie z The Pax Cecilia przyślą nam go całkowicie za darmo (adres do strony to http://paxcecilia.com/)! Wszystko to w eleganckim, kartonowym pudełeczku, dostajemy również plakat, podziękowania i inne pierdy
Nie wiem, skąd oni mają na to wszystko kasę, ale pomysł świetny.
Czytaj dalej »


Dlaczego recenzuję akurat ten album? Dlatego, że “goliacik” wywołał najwięcej kontrowersji wśród fanów zespołu, zapewne mało kto spodziewał się takiego (odważę się użyć słowa) rozwoju muzyki The Mars Volta. Otóż “Goliat” to płyta na której Cedricowi, Omarowi i długiemu wianuszkowi innych muzyków zachciało się ujarzmić hałas.
Czytaj dalej »