Jeżeli jest wśród czytelników i czytelniczek jakiś Sokrates lub jakaś Wigilia, to w tym momencie chciałbym wam złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji imienin. Rzadko przeglądam Wikipedię w celu uzyskania informacji co do konkretnego dnia, w zasadzie pierwszy raz to robię, i musiał mi się trafić akurat taki nudny dzień. Wczoraj ogłosili nas gospodarzami Euro 2012, jutro Jordan zdobędzie 63 punkty w jednym meczu (a tak w ogóle, to TVP chyba kiedyś pokazywała mecze NBA, nie? Tak mi się przypomniało), a dzisiaj… Dzisiaj imieniny Sokratesa i Wigilii. Specjalnie dla was i tylko dla was cztery rekomendacje ode mnie. Zostały wybrane metodą losową, ale z zastrzeżeniem, że odrzucałem płyty o których nie chciało mi się pisać, lub były to typowania zbyt oczywiste. Na koniec standardowo coś ‘dla oka’, czyli dobre kino dla całej rodziny..
Czytaj dalej »

Tervetuola! Witamy w programie „Uczmy się fińskiego!”. Oto lekcja pierwsza.
- Kuka sinä olet?
- Minä olen Tomasz!
- Hauska tavata, Tuomasz! Minkämaalainen sinä olet?
- Minä olen puolalainen!
A teraz powtórzmy! Powtórzone? Przechodzimy do następnego zagadnienia.
…
Jak sami widzicie, ten przegląd będzie (mhh…) koncepcyjny (i jak moja wcześniejsza polecajka – bez filmów ani książek). Wziąłem na tapetę artystów pochodzących z Krainy Tysiąca Jezior. Chciałem też pokazać przy okazji, że Finlandia nie tylko metalem stoi. Mimo, że na początku będzie dość typowo, to im bardziej w las, tym więcej niespodzianek. Nie chciałbym zdradzać ich wszystkich, ale w tym odcinku polatamy sobie z pochodniami za niewiernymi, przespacerujemy się po deszczowej plaży, i jako jeden z ostatnich przedstawicieli ginącego gatunku homo sapiens skonfrontujemy się z bezlitosną, odhumanizowaną maszynerią przyszłości. No, ale nie wiecie tego ode mnie. Kolme, kaksi, yksi. Jedziemy.
Czytaj dalej »

Dzisiaj będzie psychodelicznie w kwestii muzycznej, a w pozostałych kwestiach przedstawię rzeczy, które powinny dać do myślenia. Niby słoneczko i coraz wyższe temperatury skutecznie odciągają od czynności wytężających umysł, to jednak warto poświęcić jakiś nudniejszy wieczór na zapoznanie się z poniższymi pozycjami.
Czytaj dalej »

Wiosna, wiosna… Choć w chwili, gdy piszę ten artykuł (czyli w ostatnich minutach 14 marca), za oknem właśnie przestało śnieżyć (a zaznaczyć trzeba, że w górach nie mieszkam), to ostatnie tygodnie miewały momenty, które mogły człowieka rozpieścić pod względem… No, może nie temperatury, bo ta maksymalnie sięgała 5 stopni na plusie, ale słoneczko przygrzewało ładnie i powietrze wiosną zapachniało. Tak więc – muzycznie na pewno – będzie w tym artykule wesoło i wiosennie.
Czytaj dalej »

Melodie, emocje, eksperymentalność – wśród tych trzech słów czai się klucz do mojego muzycznego dumania na ten tydzień. Przeważnie w recenzjach starałem się zwracać uwagę na zespoły/artystów potencjalnie trafiających w bliżej nieokreślone spektrum słuchaczy. Ale to była tylko recenzja, tylko jeden artysta i album, dziś jak widać zadanie mam ułatwione.
Czytaj dalej »

W tym tygodniu raczej lekko i przyjemnie, fani ciężkich brzmień będą zawiedzeni, ale co ja poradzę, że coraz rzadziej mam ochotę po takowe sięgać? Rozpoczął się marzec, śniegi już prawie stopniały, poczuliśmy już początki wiosny – okres radości, nadziei bla, bla, bla… Cieszę się z marca jak głupi, bo chyba pierwszy raz w życiu tak czekałem na cieplejsze dni i ładniejszą pogodę. Mimo wszystko jest jeszcze trochę sennie, nadal wcześnie robi się ciemno, pogoda jest jakby jesienna. Takie też są moje dzisiejsze rekomendacje.
Czytaj dalej »

Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów… Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja – ‘Polacy nie gęsi…’. A jeszcze kilka dni temu marudziliśmy ze znajomą, że ostatnio mało rodzimej muzyki słuchamy…
Czytaj dalej »

Ostatnio brakuje mi witamin. Ale brakuje też cukrów, magnezu i innych życiodajnych substancji. Prowadzę z lekka destrukcyjny tryb życia. Gdyby Mołs* zdecydował się na stworzenie sekty, reklamowanej hasłem „Mam wyjebane na 100%”, byłbym jego prawą ręką. Ba! Może nawet zrobiłbym jakąś konkurencyjną akcje. Czytaj dalej »
To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje przeciwników ze zwolennikami, lub na odwrót – zwolenników z przeciwnikami. Nie oszukujmy się, takich emocji nie wywołują nawet święta Bożego Narodzenia i, jak co roku, ‘ich sztuczny klimat, sztuczne uśmiechy, durne tradycje, niepotrzebne wydatki’. Ale barszcz z uszkami by się zjadło, nie? Dajmy walentynkom żyć, a to, że mamy je w czterech literach i generalnie obsysają… Doceńmy przynajmniej ich moc oddziaływania – samoistnie przeniosły poniedziałek na niedzielę, przez co już dzisiaj możecie przeczytać co tygodniową rekomendację. Oczywiście będzie słodko, ckliwie i full of love mimo, że piosenki o miłości mogą ci nie wyjść na zdrowie.
Czytaj dalej »

W tym tygodniu przygotowałem dla Was cztery pozycje płytowe. Filmów ani książek nie będzie z racji tego, że moje rozeznanie w kinematografii jest zbyt słabe by się nim chełpić w ramach tej skromnego cyklu rekomendacji, a w kwestii literatury ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć ochotę na spędzenie chwili z dobrą książką. Tak czy inaczej, w tym tygodniu będzie dość różnorodnie. Pójdziemy na prawdziwie gotycką imprezę, potem spędzimy miły wieczór w rytmie jazzującego hip-hopu by za chwilę znaleźć się w Stanach Zjednoczonych na alt-rockowym koncercie. A na deser, z kolei, nietypowa lekcja historii od naszych zachodnich sąsiadów. Zaczynamy.
Czytaj dalej »