Napisany 19 gru 2009 przez renegad | Napisane w drum'n'bass, experimental, funk, hip-hop, jazz, metal | Otagowane drum'n'bass, experimental, funk, hip-hop, jazz, metal | 4 komentarzy »

“Jazz is weird” takimi słowami Alex Lifeson, gitarzysta zespołu Rush rozpoczął swoją improwizację gitarową podczas festiwalu Rock In Rio w utworze „La Villa Strangiato” i choć mówił to w żartach, to jednak sporo jest w tym racji. Jazz sam w sobie to muzyka często nieco szalona, spontaniczna, pełna instrumentalnej „duchoty” i nierzadko, ciężka do ogarnięcia za pierwszym odsłuchem. Dlatego zabierając się za jazz trzeba być ostrożnym, teoria na nic się zdaje, bo o tych 4 literkach ciężko się pisze, a przelanie na papier ogromu i przepychu niektórych albumów jazzowych pochłonęło by sporej wielkości las
. Jako, że jestem typem który nie lubi stagnacji w muzyce, to przepadam za wszelakimi mariażami stylistycznymi, a jazz w takowych mariażach idealnie się sprawdza i często tworzy „nową jakość”. O tej mojej subiektywnej „nowej jakości” troszkę tu nabazgram
Czytaj dalej »


Tęsknisz za starym Incubusem? Po kryjomu słuchasz płyt Crimsonów z dyskografii swojego ojca? W samochodzie lubisz posłuchać Coltrane’a, a na imprezach bawisz się przy Beastie Boysach? Jeśli na większość tych pytań odpowiedziałeś/aś na tak, to możesz czytać dalej.
Czytaj dalej »
Napisany 14 wrz 2008 przez renegad | Napisane w electronic, funk, hip-hop, jazz, psychedelic rock, rock, soul | Otagowane electronic, funk, hip-hop, jazz, psychedelic rock, rock, soul | 35 komentarzy »

Wiedząc, że poprzedni a jednocześnie pierwszy artykuł z serii “Pod Igłą” spotkał się z dosyć dużym zainteresowaniem i pochlebnymi opiniami czytelników, postanowiłem (pewnie nie tylko ja) kontynuować tę formę pokazywania muzyki.
Czytaj dalej »


Czy nie zdarzało się Wam czasem, że podczas słuchania płyt hip-hopowych mieliście ochotę zaszlachtować nawijającego MC, po to by móc lepiej się wsłuchać w ciekawie sklejony podkład? Jeśli tak, to witajcie w klubie. I jeśli marzyliście o wyjściu płyty, której warstwa muzyczna nie jest tylko tłem do rymowanych przemyśleń, a czymś równorzędnym z przekazem, to siądźcie wygodnie w fotelach i wytężcie wyobraźnie.
Czytaj dalej »


Muszę zacząć tak. To moja pierwsza relacja z koncertu umieszczana na Winylu oraz drugi koncert tego zespołu w Polsce, a pierwszy na którym miałem okazję być. Ostro jak na początek, musicie przyznać!
Czytaj dalej »


Gitarowa muzyka instrumentalna jest często kojarzona z przesadnym uwydatnieniem wirtuozerii i utworami zanadto przepełnionymi szybkimi przebiegami po skalach i pasażach, które dla przeciętnego słuchacza są mało interesujące. Jednakże czy wszyscy gitarzyści grający jako soliści skupiają się jedynie na aspekcie technicznym? Nie. Przykładem muzyka, który w swoich kompozycjach postawił na melodyjność i brzmienie jest Eric Johnson. Jego album “Ah Via Musicom” z powodzeniem podbił serca słuchaczy (“Trademark” walczył na równi z najpopularniejszymi piosenkami pop) i właśnie tę płytę Johnsona chciałbym wam przybliżyć.
Czytaj dalej »


Moja „skromna” płytoteka ciągle się powiększa, a folder z rockiem progresywnym wręcz rozrasta. Klasykę obadałem pobieżnie, lecz modern progressive to w chwili obecnej mój mały muzyczny fetysz. Przyznam szczerze, że „kaszany” raczej się nie doszukałem, za to perełek odnajduję coraz więcej, jedną z nich jest The Postman Syndrome. Muszę tu wspomnieć o tym, że ci faceci mają jakieś problemy z wymyśleniem dogodnej nazwy dla swojego zespołu, TPS to pierwsza z trzech jakie ten zespół posiadał/a. “Terraforming” to ich debiut na rynku muzycznym, według mnie debiut jak marzenie.
Czytaj dalej »


Początek lat 80 kojarzy się muzycznie przede wszystkim z erą glam-rocka i co raz to ostrzejszych odmian metalu. A zatem, jak to możliwe, że w tym samym okresie na szczyty amerykańskich oraz brytyjskich list przebojów dostał się zespół grający teoretycznie umarły już w tamtej chwili gatunek Rhythm and Blues? Aby rozjaśnić wam sytuację warto byłoby powiedzieć parę słów o Vaughanie, jego życiu oraz grze na gitarze.
Czytaj dalej »


Cholera, zabierzcie ode mnie tę płytkę! W domu, w samochodzie, w szkole towarzyszy mi “Transitions“. Od dłuższego czasu szukałem dobrego producenckiego krążka z chemią w stronę jazzu, i jest ale nie sądziłem, że ten niepozorny holenderski producent nagra takie cudo. Można szczerze powiedzieć, że dobrego pod względem muzycznym hip hopu ze świecą szukać w dzisiejszych czasach. Media raczą nas Timbalandową monotonią dźwiękową, przez co wielu świetnych artystów kończy swój żywot na małych wytwórniach i wąskiej grupie słuchaczy.
Czytaj dalej »
Autorem recenzji jest Mikołaj.
To już dziewiąta płyta łódzkiego rapera. Od kilku lat O.S.T.R. udowadnia, że skrzypkowie też mogą rapować i tworzyć bity. I co najważniejsze – robić to naprawdę nieźle. Tytuł płyty wydaje się być bardzo przewrotny, bo jeśli już Ostry jedynie sprząta, to jest przy tym szarą eminencją polskiego rapu.
Czytaj dalej »