<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl ::</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Mon, 13 Feb 2012 12:00:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Podsumowanie roku 2011: Niszczuk</title>
		<link>http://www.winyl.info/2012/02/13/podsumowanie-roku-2011-niszczuk/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2012/02/13/podsumowanie-roku-2011-niszczuk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 12:00:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[heavy psych]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3360</guid>
		<description><![CDATA[No to kolejny rok za nami. Tak, wiem że już luty. Nie, nie będę zmyślał, że podsumowanie majstruję dopiero teraz dlatego, że musiałem posłuchać jeszcze 142 zaległych płyt. Po prostu czas ostatnio płynie mi (i chyba nie tylko mi) tak szybko, że myśląc: &#8222;Dobra, zaraz to napiszę, jest jeszcze wcześnie&#8221;, dobrnąłem do lutego. Bo listę [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="Niszcz" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>N</strong></span>o to kolejny rok za nami. Tak, wiem że już luty. Nie, nie będę zmyślał, że podsumowanie majstruję dopiero teraz dlatego, że musiałem posłuchać jeszcze 142 zaległych płyt. Po prostu czas ostatnio płynie mi (i chyba nie tylko mi) tak szybko, że myśląc: &#8222;Dobra, zaraz to napiszę, jest jeszcze wcześnie&#8221;, dobrnąłem do lutego. Bo listę albumów miałem przygotowaną jeszcze przed końcem 2011.<br />
A przygotowanie tej listy, muszę powiedzieć, nie było łatwe. W tym roku wysłuchałem bardzo wielu nowości, wśród których było naprawdę dużo dobrych rzeczy. Na tyle dużo, że okazało się, iż nie ma możliwości, żebym ułożył z nich jakieś top 10. Top 5 &#8211; owszem, bez problemu. Ale te kilkanaście pozostałych albumów to był dla mnie prawdziwy zgryz. Nie mając zatem lepszych pomysłów, zostawiłem to właśnie w ten sposób &#8211; pięć absolutnie najlepszych albumów roku + reszta bardzo dobrych w porządku alfabetycznym. No, to zaczynamy.</p>
<p><span id="more-3360"></span><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>Albumy bardzo dobre:</strong></span></p>
<p><strong>Wolf &#8211; Legions of Bastards</strong> &#8211; kawał bardzo fajnego, przebojowego heavy metalu. Dla miłośników gatunku.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=ABzgev8nn-s">Vicious Companions</a></p>
<p><strong>Uncle Acid and the Deadbeats</strong> &#8211; zdecydowanie jedna z ciekawszych płyt roku. Świetny miks retro rocka, psychodelii, doom metalu i klimatu starych, kiczowatych horrorów. Bardzo polecam.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=YjO5PuXJO48">Death&#8217;s Door</a></p>
<p><strong>Turbowolf &#8211; Turbowolf</strong> &#8211; kolejna bardzo ciekawa pozycja. Miks punka, stonera, hard rocka. Potężny cios w krok podlany leciutko psychodelicznym sosem.<br />
Do posłuchania i obejrzenia: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=kGuqqaPtKGA">A Rose for the Crows</a></p>
<p><strong>Thorr-Axe &#8211; Wall of Spears</strong> &#8211; młode chłopaki złapały za gitary i zagrały niezłą mieszankę &#8211; <strong>High on Fire, The Sword</strong>, epicki klimat plus jako-tako strawny wokal.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=Lqj5IyeHsl0">Dragon King</a></p>
<p><strong>Red Fang &#8211; Murder the Mountains</strong> &#8211; bardzo dobry stoner, choć nie taki &#8222;oczywisty&#8221;. Słychać Mastodona, Melvins, ale i dużo &#8222;wkładu własnego&#8221;.<br />
Do posłuchania i obejrzenia: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=WQPfQvLIseA">Wires</a></p>
<p><strong>Radio Moscow &#8211; The Great Escape of Leslie Magnafuzz</strong> &#8211; panowie z Radio Moscow na kolejnym albumie znowu obierają nieco inną ścieżkę. Tym razem mocniej taplają się w radosnej psychodelii lat 70. i więcej czerpią z blues rocka.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=IaBxCJP58aU">Little Eyes</a></p>
<p><strong>Pentagram &#8211; Last Rites</strong> &#8211; Pentagram, klasyk i jeden z pionierów doom metalu, powraca po siedmioletniej przerwie. Słychać wyraźnie, że to już inny Pentagram, nieco nowocześniejszy i bardziej heavymetalowy, ale nadal bardzo dobry.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZFb5C-KOVQo">Into the Ground</a></p>
<p><strong>Orchid &#8211; Capricorn</strong> &#8211; i po co nam nowy materiał reaktywowanego Black Sabbath, skoro jest Orchid?<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=LpIXlSIMV1U">Eyes Behind the Wall</a></p>
<p><strong>Mastodon &#8211; The Hunter</strong> &#8211; to, że nowy Mastodon będzie gdzieś wysoko w moim podsumowaniu, było dla mnie pewne. Nie mogło być inaczej. A jednak zaistniała możliwość, że stanie się inaczej. Nie dlatego, że miałem wygórowane oczekiwania &#8211; spodziewałem się naprawdę wszystkiego&#8230; a oni i tak mnie zaskoczyli. Po wielu zmaganiach z materiałem okazało się, że jest dobry, ale jego główna (jedyna?) wada to to, że szybko się nudzi.<br />
Do posłuchania i obejrzenia: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=hwgqenxNUfs&amp;ob=av2e">Black Tongue</a></p>
<p><strong>Mars Red Sky &#8211; Mars Red Sky</strong> &#8211; kolejny album z tych ciekawszych. Gęste, sabbathowskie gitary, nieśmiałe basowo-perkusyjne tło i delikatny wokal &#8211; wszystko to tworzy dziwną, oryginalną i bardzo ciekawą mieszankę.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=H_IPt6_erYM">Way to Rome</a></p>
<p><strong>Major Kong &#8211; Orogenesis</strong> &#8211; w 2011 roku oficjalnie zakończył swoją działalność zespół <strong>Fifty Foot Woman</strong>, jeden z lepszych zespołów polskiej sceny stonerowej. Jednak już niedługo instrumentalny trzon FFW sformował inny zespół &#8211; Major Kong. Wszystko potoczyło się szybko &#8211; nagle okazało się, że Major wydaje materiał. Bardzo dobry materiał, trzeba wspomnieć &#8211; stoner/doom, który nie stara się na siłę brzmieć jak <strong>Sleep</strong> albo <strong>Electric Wizard</strong>.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=thCHGHt5-OU">Witches on My Land</a></p>
<p><strong>Hell &#8211; Human Remains</strong> &#8211; tutaj, przyznam szczerze, niezbyt wiem co napisać. To po prostu bardzo fajny nwobhm.<br />
Do posłuchania i obejrzenia: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=EpkuYxyYM2A">On Earth As It Is in Hell</a></p>
<p><strong>The Head Cat &#8211; Walk the Walk&#8230; Talk the Talk</strong> &#8211; oto znikąd pojawił się drugi album The Head Cat. Zespół ten to bardzo zacne trio &#8211; znany wszem i wobec <strong>Lemmy Kilmister</strong> oraz znani nieco mniej <strong>Slim Jim Phantom</strong> i <strong>Danny B. Harvey</strong> grają ni mniej, ni więcej tylko stare, dobre rockabilly. Trzeba przyznać, że Lemmy w tej stylistyce odnajduje się znakomicie. A sama płyta jest równie dobra, co poprzedniczka, a może i lepsza, bo bardziej energiczna.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZrZPuG7CsRE">American Beat</a></p>
<p><strong>Crowbar &#8211; Sever the Wicked Hand</strong> &#8211; kolejny, długo oczekiwany (6 lat!) album najcięższego zespołu na świecie. Wiadomo &#8211; <strong>Kirk Windstein</strong> nie zapomniał, jak to się robi, ale zdecydowanie stać go na więcej. Niemniej &#8211; album nie zawodzi, jest bardzo dobry.<br />
Do posłuchania i obejrzenia: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=zy5UnS6QSo0">Cemetery Angels</a></p>
<p><strong>Black Pyramid &#8211; II</strong> &#8211; kolejny świetny album Black Pyramid. Smaczny kąsek dla miłośników nieco epickiego heavy/stoner/doomu. Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=slLvq4BW6cw">Endless Agony</a></p>
<p><strong>Belzebong &#8211; Sonic Scapes &amp; Weedy Grooves</strong> &#8211; druga na liście stoner/doomowa propozycja z naszego kraju, tym razem inspiracje Electric Wizard słychać bardzo mocno, ale dla mnie to żadna wada.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=af9ktxbxjOk">Bong Thrower</a></p>
<p><strong>Azarath &#8211; Blasphemers&#8217; Maledictions</strong> &#8211; Azarath wreszcie nagrał płytę, która mi się podoba, nie nudzi mnie i którą mogę szczerze polecić. A wszystko to za sprawą delikatnej zmiany stylistyki, wiążącej się z nowym wokalistą &#8211; znanym z <strong>Animy Damnaty Necrosodomem</strong>. Nowy Azarath jest bardziej melodyjny i zróżnicowany. Dla mnie bomba.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=jPJOVVhr-_I">Supreme Reign of Tiamat</a></p>
<p><strong>Autopsy &#8211; Macabre Eternal</strong> &#8211; wielki powrót legendy death metalu. Co tu dużo mówić &#8211; stary, dobry, oldschoolowy death.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=W3-iLPnThGI">Hand of Darkness</a></p>
<p><strong>The Atomic Bitchwax &#8211; The Local Fuzz</strong> &#8211; wygląda na to, że Atomic Bitchwax bez Eda Mundella potrafi jednak znowu grać dobry stoner. Nowy album przypomina ich wczesne, najlepsze dokonania, nie słychać na szczęście żadnych ech poprzedniej płyty. Tym razem jest to 40 minut instrumentalnej jazdy, czyli to, co tygryski lubią najbardziej.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=wOb--90a2nE">dziewięciominutowy fragment The Local Fuzz</a></p>
<p><strong>Arkham Witch &#8211; On Crom&#8217;s Mountain</strong> &#8211; świetny album, wesoły heavy/doom metal w starym stylu, zagrany na totalnym luzie. Jeśli komuś nie podobał się ubiegłoroczny <strong>Ghost</strong>, a lubi <strong>Witchfinder General</strong>, na pewno polubi Arkham Witch.<br />
Do posłuchania: <a href="http://www.youtube.com/watch?v=PX7Hh2lhxSo">Burn the Witch</a></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>Top 5</strong></span></p>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>5. <a href="http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/">Graveyard &#8211; Hisingen Blues</a></h2>
<blockquote><p><img class="alignright size-full wp-image-2802" style="border: 1px solid #000000;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/hisingen.png" alt="" width="200" height="200" />Tak jak pisałem w recenzji &#8211; zgryz przy tej płycie miałem niemały. Okazało się jednak, że to świetny album i nadal tak uważam. Pisałem też, że z retro-trójcy tego roku (Graveyard, <strong>Blood Ceremony</strong>, <strong>Orchid</strong>) album Graveyard podoba mi się najmniej. To się zmieniło, Orchid nie przetrwał próby czasu, zatem to panowie ze Szwecji lądują w czołówce.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>4. Tom Waits &#8211; Bad As Me</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2012/02/Tom-Waits-Bad-As-Me-cover-300x300.jpg" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p>To, że nowa płyta Waitsa wyląduje wysoko w moim zestawieniu, wiedziałem już po pierwszych sekundach z nią obcowania. Bluesowo-rock&#8217;n'rollowe odjazdy Toma wciągnęły mnie bez reszty &#8211; może dlatego, że to był mój pierwszy tak poważny kontakt z jego muzyką, do czego przyznaję się bez bicia. Niemniej jednak &#8222;Bad As Me&#8221; to album znakomity.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>3. Elder &#8211; Dead Roots Stirring</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid #000000;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2012/02/ELDER-Dead-Roots-Stirring.jpg" width="200" height="199" /></p>
<blockquote><p>Album z kategorii: zaskoczenie roku. Nie wiem, kto mi go polecił (ewentualnie: gdzie o nim przeczytałem), któregoś razu po prostu znalazłem go w swoich zasobach i postanowiłem posłuchać. I zostałem zahipnotyzowany. To jest piękna muzyka. Świetne, sfuzzowane gitary, idealne kompozycje, wspaniałe psychodeliczne pasaże. Wciąga bez reszty.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>2. Gentlemans Pistols &#8211; At Her Majesty&#8217;s Pleasure</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2012/02/Gentlemans-Pistols-At-Her-Majestys-Pleasure.jpg" width="200" height="199" /></p>
<blockquote><p>Jeśli mam być szczery, to przygotowując zestawienie ciągle się zastanawiałem, czy ten album na pewno zasługuje na tak wysokie miejsce w rankingu i na te 4,5, które dostał ode mnie na rateyourmusic.com. I za każdym razem, kiedy się nad tym zastanawiałem, odpalałem płytę, żeby się przekonać i moje wątpliwości rozwiewały się od razu. Bo choć na &#8222;At Her Majesty&#8217;s Pleasure&#8221; zespół nieco zmienił oblicze, skutkiem czego muzyka już nie jest tak bardzo retro &#8211; raczej już podchodzi pod stoner &#8211; nadal są znakomici w tym, co robią. Nóżka tupie, głowa chodzi sama, a palce rwą się do grania na powietrznej gitarze świetnych riffów i melodii. Polecam bardzo mocno.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p></blockquote>
<h1><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></h1>
<h2>1. Blood Ceremony &#8211; Living with the Ancients</h2>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" style="border: 1px solid #000000;" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2012/02/766dc2656e.jpg" width="200" height="182" /></p>
<blockquote><p>Nie ukrywajmy &#8211; muzyka Blood Ceremony, choć niczego jej nie brakuje, zyskuje wiele na żywo. Gdyby nie znakomity koncert, jaki zespół dał 25 października w Progresji, ich ostatni album pewnie nie wylądowałby na szczycie mojego zestawienia. Bo dopiero na koncercie dotarło do mnie, jakie pokłady magii drzemią w tej muzyce i jaki niesamowity klimat tworzy. Te kilka momentów, gdy cichły gitara, bas i perkusja, a po kilkusekundowej ciszy zaczynał grać flet &#8211; to było niesamowite. Tym mnie kupili. Jeśli są tacy, którzy nie wiedzą, o czym mówię, niech wyobrażą sobie mariaż Black Sabbath, Jethro Tull, Coven i starego progresywnego hard rocka w stylu Uriah Heep.</p>
<h1>Utwór roku</h1>
<p><strong>Elder &#8211; Dead Roots Stirring</strong></p>
<p><iframe width="500" height="375" src="http://www.youtube.com/embed/6wYJ_V36AC8?fs=1&#038;feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Po prostu magia.</p>
<h1>Teledysk roku</h1>
<p><strong>Mastodon &#8211; Deathbound</strong></p>
<p><iframe width="500" height="281" src="http://www.youtube.com/embed/Xr9_e4ySRYA?fs=1&#038;feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Pojawienie się tego klipu wywołało spory szum. Po pierwsze &#8211; nikt się go nie spodziewał. Po drugie &#8211; klip i utwór są świetne. Po trzecie &#8211; nie trafił na podstawową wersję &#8222;The Hunter&#8221;, został dołączony jako utwór bonusowy, a wcześniej wydany jako singiel. Krótko mówiąc: teledysk zasłużył na to, by zostać teledyskiem roku.</p>
<h1>Rozczarowanie roku</h2>
<p>Było ich kilka. Na pewno rozczarowali mnie chłopaki z <strong>Chrome Division</strong>, którzy po zmianie wokalisty niestety zmienili również styl. W zasadzie nowy album, <strong>&#8222;3rd Round Knockout&#8221;</strong>,  nie jest bardzo zły, ale kto teraz będzie nam wypełniał czas dobrym, rock&#8217;n'rollowym heavy metalem, gdy będziemy czekać na nowe albumy Motorhead?<br />
Zawiodła mnie nowa płyta <strong>Karma to Burn</strong>. Jakoś tak przynudzają.<br />
Zawiódł mnie <strong>Jelonek</strong>, też przynudza.<br />
Zawiódł również <strong>Kazik na Żywo</strong>. Polski Rage Against the Machine zamienił się w polski Queens of the Stone Age.<br />
No i zawiódł mnie&#8230; Mastodon. Tak, nagrali znakomity album, ale spodziewałem się majstersztyku na co najmniej 9/10.</p>
<p>Na zakończenie słówko o koncertach &#8211; o wspaniałym występie Blood Ceremony wspominałem, dodam, że widziałem jeszcze jeden z ich supportów &#8211; Belzebong. Dobry występ, ale końcówka nieco się dłużyła.<br />
Ku wielkiej mej uciesze, Warszawę odwiedzili japońscy mistrzowie stoner metalu, Church of Misery. Pozamiatali.<br />
Po kilkumiesięcznej przerwie znowu odwiedził nas zespół Karma to Burn dając równie dobry koncert, co wcześniej; tylko miejsce było gorsze.<br />
No i Kazik na Żywo. Ponad rok czekałem, żeby zobaczyć ich ponownie po występie, dzięki któremu zapałałem do nich miłością. Nie zawiedli.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2012/02/13/podsumowanie-roku-2011-niszczuk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cool Kids of Death &#8211; Plan Ewakuacji</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 21:58:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3330</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Ech, Cool Kids of Death&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/ckod-plan_ewakuacji.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>&#8222;E</strong></span>ch, <strong>Cool Kids of Death</strong>&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana / rozjebana nie została. Od dawna wiemy już o co w tym wszystkim chodziło, a jeżeli nie wiemy, to tematu nie drążymy, bo przecież to nas w 2011 roku nie interesuje. Ech, Cool Kids of Death.</p>
<p><span id="more-3330"></span></p>
<p>Ciężko pisać o tym zespole bez odnoszenia się do przeszłości. Człowiek złośliwy sprawę rozwiązałby następująco: debiut w 2002 roku, następca rok później, frajerstwo2006 (albo frajerstwo2002-2006, &#8222;hehe&#8221;) i Agora trzy lata temu. Człowiek rozumny napisze tak: szanuj debiut, ładnie Cię proszę, bo to rewelacyjny kompromis między przebojem, a hałasem generowanym przez gitary, syntezatory, dysko perkusję maszynową i wokalistę. Młodzież poszukująca swojego miejsca w społeczeństwie wypisuje na murach hasła propagandowe złożone z tekstów wykrzykiwanych przez <strong>Ostrowskiego Krzysztofa</strong>, ludzkość upada, smog unosi się nad miastem, bojówki antysystemowe walczą z własnymi cieniami, szlachetne wartości zanikają i brakuje nadziei na lepsze jutro, <em>ALE JA SIĘ STĄD NIE RUSZĘ, ZROBIĘ Z TEGO GROBU DOM / ZOSTAĆ MUSZĘ TU NA ZAWSZE, BO OD ZAWSZE JESTEM STĄD</em>. Nie jest istotne to, że prawdopodobnie został pobity rekord świata w buncie bez buntu – to porywało i pomagało w osiąganiu katharsis po wielu błahych, ale frustrujących sytuacjach (pierwsze samodzielne formatowanie dysku twardego? check). Zresztą porywa i pomaga do dzisiaj. Znajdź mi podobną płytę, znajdź, wyzywam Cię, znajdź mi kurwa podobną płytę.</p>
<p>Mógłbym w tym momencie dla dobra wszystkich przejść do <strong>Planu Ewakuacji</strong> lub w ogóle zakończyć tekst żalem i rozczarowaniem z powodu samorozwiązania się zespołu po wydaniu znakomitego debiutu. Oni jednak wciąż próbują, nawiązują, odcinają się, nawiązują ponownie, stają na głowie, czasem przypominają sobie o tytule mistrzowskim sprzed lat i tyle im wystarcza na utrzymanie się w lidze. Spostrzeżenia w tekstach bywają ciekawsze, muzyka bywa bogatsza, a linia programowa w mniejszym lub większym stopniu (chociaż nie, nie w większym) bywa kontynuowana i niby wszystko gra, ale przecież nie gra. Czyli co, ich błędem było to, że nagrali coś lepszego? No trochę. Ale ja się nie gniewam i nikt nie powinien.</p>
<p>Kreślenie planu ewakuacji rozpoczynają od wiosennego, instrumentalnego wstępu, który całkiem płynnie przechodzi w &#8222;<strong>Chrystusa</strong>&#8222;. Album nie trwa jeszcze trzech minut, a już zdążyli zostawić fałszywe tropy &#8211; spokojne &#8222;<strong>Intro</strong>&#8221; usypia czujność, natomiast drugi utwór rozbudza ją po raz pierwszy i ostatni, bo więcej &#8222;100 Latków&#8221; z 2006 na tej płycie się nie znalazło. Dalej mamy, wnioskując z kultowych już komentarzy na YouTube, muzykę w stylu Ich Troje: &#8222;<strong>Karaibski</strong>&#8221; i &#8222;<strong>Plan Ewakuacji</strong>&#8221; stoją refrenami i charakterystycznymi motywikami, pojawił się też Wiraszkizm (&#8222;<em>wysoko gdzieś w rankingach odrzuconych połączeń</em>&#8222;). Chórki w &#8222;<strong>Dalej Pójdę Sam</strong>&#8222;, to czołówka płyty, &#8222;<strong>Biała Flaga</strong>&#8221; ukazuje ile czasu minęło od &#8222;Piosenek o Miłości&#8221; i jednocześnie nawiązuje kontakt z dotychczasowymi dokonaniami zespołu (&#8222;<em>nie obchodzę rocznic, na czas nie wieszam flag</em>&#8222;). Umieszczenie &#8222;<strong>Matki Noc</strong>&#8221; tuż przed &#8222;<strong>Wiemy Wszystko</strong>&#8221; jest jedyną zaletą tej pierwszej i jedyną wadą tej drugiej piosenki, która parę lat temu byłaby gitarową partyzantką – dzisiaj jest kontemplacją gwiazd konstelacji przy zachowaniu programowego &#8222;anty&#8221;, ale ze sporą dozą zmęczenia i rezygnacji. Słyszymy: &#8222;<em>mijamy punkt w którym miasto przechodzi w przedmieścia</em>&#8222;. Ładne. Albo to: &#8222;<em>gra legenda podziemia / ale na nas nie robi to wrażenia</em>&#8222;. Wyobraźmy sobie, że późnym wieczorem, w płaszczach niczym z Czasu Honoru, zespół spaceruje i rozlicza się z przeszłością – wyszło wspaniale i jakoś autentycznie. Dwa kolejne utwory sprowadziły mnie ziemię, w czym szczególną zasługę ma nienajlepszy refren &#8222;<strong>Na Kredyt</strong>&#8222;, ale spokojnie – nieznośni chłopcy, którzy zawszę są nie w porę i zawsze są nie tu, wynagradzają cierpliwych. &#8222;<strong>Nie Mam Nic</strong>&#8222;, to krewny &#8222;Uważaj&#8221; &#8211; łączą ich gęste dźwięki (słownik_wyrażeń_recenzenckich.pdf) i dosadność tekstu, a dzieli sposób wyrażenia tej dosadności. &#8222;<em>Nie mam nic / do powiedzenia ci</em>&#8221; i faktycznie nie ma nic do powiedzenia, ponieważ więcej zdań w tej piosence nie pada. Słabe? Ja to kupuje. Zabieg <em>ręce klaszczą</em> w połowie utworu jest co najmniej dziwny, ale wybaczalny. &#8222;<strong>Złe Rzeczy</strong>&#8221; są nominowane w kategoriach Refren Płyty i Tekst Płyty, a &#8222;<strong>Wyłącz To</strong>&#8221; kreśli ostatnie i najciekawsze elementy w planie ewakuacji &#8211; powracają <em>ręce klaszczą</em> i ja też klaszczę słysząc tak fajne wykorzystanie zapętlonego wokalu: &#8222;<em>nie mogę się słuchać &#8211; wyłącz to! nie mogę już &#8211; wyłącz to!</em>&#8221; z lekkim chaosem w końcówce. Dlaczego karzesz mi wyłączyć całość w takim momencie?</p>
<p>Plan Ewakuacji jest naturalną konsekwencją czerpania garściami z tego, co fajne w popie i ELEKTRYCE lat &#8217;80 oraz &#8217;90 i nie należy tego rozpatrywać jako nagły zwrot w kierunku przystępności – przecież znamy się z nimi nie od dziś i wiemy, że potrafią hołdować przebojowej tradycji. Zmniejszenie katastrofizmu w warstwie tekstowej również wyszło na dobre i dzięki temu postawa tyłem do świata nabiera wreszcie jakiegoś sensu. Obudzili w sobie łagodniejszą stronę, odrzucili dotychczasowe atuty, żeby pokazać nowe i uważam, że wyszło całkiem nieźle.</p>
<p>Ech, Cool Kids of Death. Jeżeli masz o nich złe zdanie, to pozwól mi odgadnąć powód, a z dużym prawdopodobieństwem trafię w sedno. Ciebie to zdziwi – mnie ani trochę. Łona na najnowszej płycie nawołuje do spoglądania na sprawy szerzej, ale na nieszczęście, przynajmniej na nieszczęście CKOD, spóźnił się z tym apelem o kilka dobrych lat. Nie odchodzą jednak jako męczennicy, totalnie niezrozumiani i wygnani niczym Vault Dweller. Trochę sobie w tym &#8222;pomogli&#8221;.</p>
<p>&#8222;Ej, ale oni naprawdę&#8230;&#8221;, podobno tak. &#8222;I to jest ich ostatnia&#8230;&#8221;, tak mówią. &#8222;Szkoda&#8230;&#8221;, no, szkoda.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 6/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Intro&#8221; &#8211; 1:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Chrystus&#8221; &#8211; 1:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Karaibski&#8221; &#8211; 4:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=sUWYmdGT7qU">&#8222;Plan Ewakuacji&#8221;</a> &#8211; 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dalej Pójdę Sam&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Biała Flaga&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Matka Noc&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=mSgL5gzZhb0">&#8222;Wiemy Wszystko&#8221;</a> &#8211; 4:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Na Kredyt&#8221; &#8211; 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8222;Pas&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Nie Mam Nic&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Złe Rzeczy&#8221; &#8211; 3:26</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=dQw4w9WgXcQ">&#8222;Wyłącz To&#8221;</a> &#8211; 3:42</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:28</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 10 października 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mastodon &#8211; The Hunter</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Oct 2011 18:13:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[heavy psych]]></category>
		<category><![CDATA[progressive metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3298</guid>
		<description><![CDATA[Jest to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (dowód!), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodon-the-hunter.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>J</strong></span>est to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodą.jpg">dowód!</a>), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę (wczorajszą) i ostało się tylko radio pośród czterech ścian. Nuda ma też swoje plusy: w końcu po dwóch miesiącach coś się na tym śmiesznym blogu pojawiło nowego. No i żeby nie było: temat wybierany na siłę nie był, bo oto na świat przyszło kolejne dziecko panów z <strong>Mastodon</strong>.</p>
<p><span id="more-3298"></span></p>
<p>Po rozczarowującym (dla mnie) &#8222;<strong>Crack the Skye</strong>&#8221; mogłem mieć obawy co do nowego wydawnictwa tego zespołu. A tu się jeszcze okazuje, że za album ma odpowiadać producent <strong>Eminema</strong>, potem pokazują jakąś paskudną okładkę&#8230; Jednak wraz z sensowniejszymi przeciekami ze studia w postaci paru utworów mgła niepewności powoli się rozwiewała. I tak zostałem najpierw zauroczony &#8222;<strong>Black Tongue</strong>&#8222;, który otwiera &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;. Mocne uderzenie na sam początek, aczkolwiek dalekie od rzeźni z &#8222;<strong>Remission</strong>&#8222;. Te czasy już chyba nie powrócą, na nieszczęście co poniektórych fanów. Co się rzuciło w uszy już przy tym pierwszym kawałku to świetne wokale (co potwierdza reszta płyty). Do tego solówki&#8230; Bardzo soczyste, melodyjne, nie puste &#8222;byle szybciej&#8221;, ale naprawdę wiele wnoszące do poszczególnych kompozycji, o uzasadnionej obecności, odpowiednim umiejscowieniu i liczebności. Dalej jest &#8222;<strong>Curl of Burl</strong>&#8221; &#8211; singiel promujący album z kolejnym pokręconym teledyskiem. Kawałek prosty, banalny, z chwytliwym refrenem. Taki mastodonowy pop w sam raz do radia, nawet się nie drą. Ale jakie to jest kurewsko chwytliwe!</p>
<p>&#8222;Chwytliwe&#8221; to może być słowo klucz do rozpoznania tego albumu. To może być powód, dla którego trudno mi go wyrzucić z playlisty. Ciężko mi znaleźć inny czynnik, którym można wytłumaczyć to zjawisko. Każdy kawałek to potencjalny hicior: czy to &#8222;<strong>Blasteroid</strong>&#8221; nieco w stylu <strong>The Dillinger Escape Plan</strong>, &#8222;<strong>Stargasm</strong>&#8221; z odpowiednim dla tytułu intrem, melodyjny &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;, najcięższy &#8222;<strong>Spectrelight</strong>&#8221; czy liryczny &#8222;The Sparrow&#8221; zamykający krążek. Przy tym każdy kawałek jest inny od poprzedniego, ciężko mówić o jakichkolwiek zapychaczach i płyta od początku do końca wchodzi elegancko. A potem znowu. I znowu. I znowu&#8230; &#8222;The Hunter&#8221; zdaje się operować prostszymi środkami niż poprzednicy. Daleko mu jednak do popadania w przesadny banał. Po prostu muzycy odeszli od ekstremalnych, a udali się w stronę melodii i ogólnej &#8222;piosenkowatości&#8221;.</p>
<p>Tak więc Mastodon kontynuuje swoją ewolucję. Jeśli za początek drogi obrać omawiane niedawno na łamach winyla <strong><a href="http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/">Lethargy</a></strong> &#8211; prostacką mathcore&#8217;ową rzeźnię, przez miażdżące, szalone &#8222;Remission&#8221;, kopiącego w dupsko &#8222;<strong>Leviathana</strong>&#8222;, mające wiele twarzy &#8222;Blood Mountain&#8221;, po odpłynięcie w progresywne rejony na &#8222;Crack the Skye&#8221; i kontynuację tej podróży na &#8222;The Hunter&#8221; zastanawia mnie kolejny przystanek. Trudno przewidzieć co spłodzą następnym razem, ale z całą pewnością będzie to stuprocentowy Mastodon. Ten zespół wyrobił sobie już dawno swój styl i na każdym albumie wyraźnie słuchać ten mastodonowy pierwiastek. To chyba dobrze, że już parę dni po premierze chce się kolejnego wydawnictwa? Czy to już przesycenie nowością?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 8+/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Black Tongue&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_profilepage&amp;v=lAihDAJX8Ow">Curl of the Burl</a>&#8221; &#8211; 3:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blasteroid&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Stargasm&#8221; &#8211; 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Octopus Has No Friends&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;All the Heavy Lifting&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=FOCPi9bkvOA">The Hunter</a>&#8221; &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dry Bone Valley&#8221; &#8211; 4:00</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thickening&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Creature Lives&#8221; &#8211; 4:41</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spectrelight&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Bedazzled Fingernails&#8221; &#8211; 3:08</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Sparrow&#8221; &#8211; 5:31</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 54:20</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 27 września 2011</strong></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Okiem Eskopado&#8217;u'a:</span></strong></p>
<blockquote><p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="L align=" align="left" /></p>
<p><strong>Mastodoni</strong> powrócili na ziemię z astralnej wycieczki i nie zostali tutaj najlepiej przywitani. Wiara w psychodeliczne odloty, zakręcone koncepty i we wczesnego Mastodona („<em>Early Mastodon was really awesome&#8230;</em>”) nie pierwszy i nie ostatni raz zaburzyła pierwsze wrażenia z obcowania z ich kolejnym albumem, ale ponownie kto się przezywa sam się tak nazywa, a legendy o płytach zyskujących po kilku odsłuchach okazują się prawdziwe. Oni jeszcze nigdy nie brzmieli tak przystępnie i przebojowo jak na <strong>The Hunter</strong> i być może za jakiś czas będzie się mówiło, że jeszcze nigdy nie grali tak zajebiście.<br />
Ocena <strong>8/10</strong>.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka gra #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jul 2011 16:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3273</guid>
		<description><![CDATA[D ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Esko" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>D</strong></span> ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś GRUBSZEGO, o czym poinformuję później, a tymczasem &#8222;zapraszam do lektury&#8221;.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-3069  aligncenter" title="dżigli" src=" http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/07/ziomus-nieogarniasz-.gif" alt="" /><br />
<span id="more-3273"></span></p>
<p>(utwory do przesłuchania po kliknięciu na tytuł)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=6miaTf1gF4g" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Metal Gear Solid – The Best Is Yet To Come</strong></span></a></p>
<p>Poprzednią część zacząłem od świetnie zaaranżowanego motywu głównego z Metal Gear Solid 3; teraz natomiast cofamy się z przeszłości w zaprzeszłość i sprawdzamy przy czym ludzie płakali w 1998 roku. „The Best Is Yet to Come”, to zimny, zaśpiewany po irlandzku* przez niejaką <strong>Aoife Ní Fhearraigh</strong> utwór, przy którym nasza przygoda na wyspie Shadow Moses się zaczyna i przy którym się kończy, a pomiędzy dzieją się wielkie rzeczy. Wystarczy?<br />
Aha, jeszcze jedna rzecz: „The Best Is Yet to Come” zalicza powrót w czwartej części serii w okolicznościach… nie do opisania. Weź to sprawdź to.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=GrFL2zPc2uk" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Shadow of the Colossus – The Opened Way</span></strong></a></p>
<p>Są gry i gry. Do tych pierwszych niewątpliwie zalicza się Shadow of the Colossus: jeżeli widzisz zestawienie najlepszych gier na PlayStation 2 i nie ma w nim miejsca dla wspomnianego prequela nie mniej wspaniałego Ico (/spoiler), to bądź sceptyczny i nie ufaj, bo Cię sprzeda psom, gdy tylko się odwrócisz. Ico i Shadow of the Colossus nie przynależeli do swojej epoki; wypędzeni z własnej krainy przez ludność czarnoskórą oraz samego Boga Wojny II znaleźli pokój i zrozumienie na tajemniczych i zapomnianych ziemiach, gdzie odzyskali siły aby powrócić w chwale i będąc od tamtej pory otoczeni kultem.<br />
Muzyka w Shadow of the Colossus albo jest, albo jej nie ma. Kiedy jej nie ma, to znaczy, że przemierzamy od dobrych kilkunastu/kilkudziesięciu minut malownicze i opustoszałe terytoria na swoim rumaku (lub na piechotę). Kiedy jest, to znaczy, że napotkaliśmy jednego z szesnastu Colossi i stoczymy z nim epicką, jedną-na-całe-życie, blockbusterową walkę (x16). Czy „The Opened Way” nie brzmi dokładnie tak, jak poprzednie zdanie?</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><span style="font-size: 24px;"><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=UgF0uBjCds0" target="_blank"><strong>Castlevania: Symphony of the Night – Dracula’s Castle</strong></a></span></p>
<p>Do dzisiaj trwają dyskusje, czy Symphony of the Night jest dobre jak ścieżka dźwiękowa, czy też słabe jak podłożone głosy i dialogi ogółem. Polecam bliższe zbadanie drugiego przypadku, bo radość przy tym jest spora (w przeciwieństwie do pierwszej części Resident Evil, w której to słuchanie aktorów nie dostarcza nawet bekowych wrażeń). Muzyka, to już inna sprawa. Mroczne klimaty fantasy, wampiry, średniowiecze, rock i metal, tak, oto ścieżka dźwiękowa z Symphony of the Night (hell yeah). To naprawdę działa. Utwór, który wybrałem ma przewspaniały motyw na wysokości minuty dwadzieścia osiem i budzi miłe skojarzenia z „pakowaniem na zombiakach”, jakkolwiek to brzmi.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=2-ypqrEu6z8" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Final Fantasy &#8211; Prelude</span></strong></a></p>
<p>Chciałbym przedstawić Wam <strong>Nobuo Uematsu</strong>; człowieka, który pozostał nadczłowiekiem. On siedział i myślał, aż w końcu rzekł: „czas na Marsyliankę gier” i stworzył takowych kilkanaście. Ułożę kiedyś „Best of” Uematsu i nie omieszkam poświęcić temu cały artykuł, ale póki co posłuchajmy jednej ze wspomnianych Marsylianek gier, która obok Cida i Chocobo stała się symbolem serii. I konsolowych gier w ogóle.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_N68S1rpEjo" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Fallout 2 – Broken Hills, Military Base, Sierra Army Depot</span></strong></a></p>
<p>Można nazwać grę „Fallout”, można osadzić ją w post-nuklearnym świecie, można wrzucić parę brud-tekstur, ale dopiero <strong>Mark Morgan</strong> robi różnice. Fakt, druga część składa się pewnie w połowie z easter eggs i żartów, ale… Ale Mark Morgan robi różnicę. Ogarnijcie syrenę pod koniec pierwszej minuty.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_qasnp026MY" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Silent Hill 2 – Promise (reprise)</span></strong></a></p>
<p>Ci, którzy przeżyli horror z pierwszej części Silent Hill, przed częścią drugą niewątpliwie uodpornili się na to i owo, ale twórcy doskonale o tym wiedzieli i sprawili, że Silent Hill 2 nie tylko straszył, ale również przygnębiał. Przybijał. Doprowadzał do samobójstwa. <strong>Akira Yamaoka</strong>, człowiek, z którym kojarzymy chore dźwięki w grach tej serii, wizję twórców zrealizował wzorowo i po raz kolejny połowę sukcesu tego survival-horroru może przypisać sobie. Takiej ścieżki dźwiękowej (ale także scenariusza i atmosfery) nie znajdziemy w wielu top-filmach grozy, ale przecież to tylko GRA, to nie może być dobre.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=Tifv7qh_hmY" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Contra – Jungle Theme</strong> </span></a></p>
<p>Czy wspominam o tym utworze dlatego, że jest znakomity, czy dlatego, że nikt nie przeszedł pierwszego poziomu i każdy „Jungle Jam” zna na pamięć? Otóż muzyka, która przygrywa nam podczas samobójczej wyprawy „niebieskim” po dżungli, to jeden z TYCH momentów w historii gier (mój ulubiony fragment, to ten od 0:23). To JEST genialne i to jest 8 bitów, a przecież już na następnym poziomie czeka na nas kolejna dziesiątkowa muzyka i nie przyjmuję żadnych argumentów zaprzeczających. Polecam również zapoznać się z przeróbkami i coverami na youtube oraz oczywiście przejść w końcu tę Contrę. Z trzema życiami, a nie trzydziestoma. Ja wciąż mam to przed sobą.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=dtvmLg7iHhU" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Marvel vs. Capcom: Clash of Super Heroes – Theme of Strider Hiryu</span></strong></a></p>
<p>Mój ulubiony duet w Marvel vs. Capcom, to Morrigan i Strider (ewentualnie Morrigan była zastępowana przez kogoś z dwójki Wolverine/Megaman), więc wybór utworu wahał się pomiędzy „ich” motywami oraz motywem z ekranu wyboru postaci . Wygrał Strider Hiryu, bo nie dość, że jest najfajniejszy, to jeszcze muzyka taka pobudzająca. Bijatyk rzecz jasna nie lubię, ale niektóre lubię; głównie takie, w których czasem nie wiadomo co się dzieje.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p>To wszystko, co przygotowałem w drugiej części Muzyki, która gra. Jednocześnie chciałbym się pożegnać z dotychczasową formułą serii – od następnej części spróbuję podejść do sprawy z bardziej przemyślanym konceptem (a nie na zasadzie „co sobie przypomnę, to zamieszczę”) i zobaczymy co z tego wyjdzie. Czego więc należy się spodziewać w kolejnej części? Nie wiem, może jakiegoś zadośćuczynienia wspomnianej na początku muzyce ‘blaszanej’? A może powinienem przypomnieć klasyczne motywy muzyczne z 8-bitowców? Ziarno niepewności zostało zasiane.</p>
<p>Do przeczytania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*złośliwi i będący w temacie stwierdzą, że po irlandzku, ale oprócz linijki „Sony is a shit in our mouths”. Zainteresowanych odsyłam do drugiej minuty i trzydziestej trzeciej sekundy.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lethargy &#8211; It&#8217;s Hard to Write with a Little Hand</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 20:32:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[mathcore]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3254</guid>
		<description><![CDATA[Panowie z Mastodon przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/06/83539.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>anowie z <strong>Mastodon</strong> przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy jeszcze nie było „<strong>Leviathana</strong>” ani nawet „<strong>Remission</strong>”, do dni sprzed pamiętnego koncertu <strong>High on Fire</strong>, na którym <strong>Kelliher</strong> i <strong>Dailor</strong> spotkali <strong>Hindsa</strong> i <strong>Sandersa</strong>. Witamy roku pańskim 1996. Zespół <strong>Lethargy</strong> wydaje właśnie swój debiutancki i jedyny album „<strong>It’s Hard to Write with a Little Hand</strong>”.</p>
<p><span id="more-3254"></span></p>
<p>Lethargy to pierwszy zespół Kellihera i Dailora. Panowie uskuteczniali tam szeroko pojętą jazdę bez trzymanki. Daleko temu jednak do późniejszych dokonań Mastodon. Tutaj mamy do czynienia z mathcorem w czystej postaci. Częste zmiany tempa, pokręcone bity perkusyjne i riffy w stylu „patrz! wskazujący trzymam na czwartym progu, a małym [<em>palcem</em> – dop. poprawność polityczna] dociskam dwunasty”. Panowie ogólnie straszą sillem. Jedni powiedzą sztuka dla sztuki  i ziewną z politowaniem, inni będą się zachwycać technicznym kunsztem muzyków, jeszcze inni (w jakichś 74% przypadków fani pierwszych wydawnictw <strong>Dillingerów</strong>) rzucą się w młyn pod sceną i uwolnią bestię. I o to właśnie  w takiej muzyce chodzi – pozwala się wyszaleć. Jedni się wyszalu… wyszalewywu… wysz… dają upust emocjom przy akompaniamencie różnych thrashów, punków, a są i tacy, którzy to robią słuchając szalonych mathcore’ów. Tak więc fanom „<strong>Crack the Skye</strong>” podziękujemy, na sali niech zostaną słuchacze <strong>Today is the Day</strong>, bo im obok lubujących się w tworach <strong>Billa Weinmana</strong>, ten album powinien się spodobać. Może brak tu tej chorej atmosfery (bo i w składzie nie ma takiego popierdola jak <strong>Austin</strong>), ale podobny poziom szaleństwa jest i mózg TDitD potwierdza, wszak zaprosił później Kellihera i Dailora do współpracy na „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Brakuj też porządnego wokalu i w ogóle więcej wokalu. Dałoby to trochę odetchnąć od tych ciągłych skoków tempa i shredderowych riffów. Wokal, jeśli się już pojawia, niestety nie dodaje szczególnie uroku, niby porządne krzyki, ale więcej jaja by się przydało. Najwięcej zmieściło się go w przedostatnim utworze pt. &#8222;<strong>Among</strong>&#8222;, który chyba jako jedyny mógłby się zmieścić i pasowałby do całego &#8222;Remission&#8221;. Wyróżnia się jeszcze ostatni kawałek, czyli &#8222;<strong>Humorless</strong>&#8222;, a to dzięki industrialowemu zacięciu. Szkoda, że na &#8222;It&#8217;s Hard&#8230;&#8221; nie znalazło się miejsca na więcej kawałków w takim stylu.</p>
<p>Dobra, ale jaki to w ogóle prezentuje poziom? Fani mathcore’owej łupaniny powinni być zadowoleni: multum wymieszanych motywów, ogólny riffowy chaos, który większość nieosłuchanych w temacie odrzuci. Ci, którym odpowiada taka szufladka, niech łapią, inni mogą potraktować co najwyżej jako ciekawostkę na raz, a tak żeby zobaczyć z czego wyewoluował Mastodon, chociaż mogą się poczuć zmęczeni już po drugim kawałku.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 7/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=E46T0Np2nGA">Careborne</a>&#8221; &#8211; 3:19</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humor Me&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Create&#8221; &#8211; 4:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spill&#8221; &#8211; 5:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Erased&#8221; &#8211; 2:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Medley&#8221; &#8211; 7:34</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spineless&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thread&#8221; &#8211; 4:53</strong></li>
<li><strong>&#8222;Among&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humorless&#8221; &#8211; 6:24</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:30</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 1996</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komety &#8211; Luminal</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2011 13:43:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative rock]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[rock'n'roll]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3237</guid>
		<description><![CDATA[Fenobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1737" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img class="alignright size-full wp-image-3208" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/06/komety_luminal.png" alt="" width="200" height="200" />F</strong></span>enobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, powoduje zwiększenie powinowactwa receptora do endogennych ligandów. Wpływa także bezpośrednio na kanał chlorkowy. W ten sposób prowadzi do hiperpolaryzacji błony komórkowej neuronu i tłumi jego aktywność.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3237"></span><br />
Po czterech latach od wydania ostatniej studyjnej płyty, jeden z naszych towarów eksportowych – <strong>Komety</strong> – wracają z  nowym albumem. Po wielu zmianach sekcji rytmicznej do zespołu trafili ludzie, którzy towarzyszyli <strong>Lesławowi</strong> (liderowi Komet) w ostatnim składzie <strong>Partii</strong> – grupy będącej bardziej legendarną (i bardziej niedocenianą) protoplastą tria, o którym właśnie piszę, a które jak nikt inny potrafi grać i śpiewać o życiu w wielkim mieście, w dodatku będącym stolicą średniej wielkości (i jakości) państwa, acz nie bez bogatej przeszłości.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Cholernie się cieszę, że Komety nie stoją w miejscu, wałkując przez całą karierę jeden, góra dwa utwory na krzyż. Zaczynali od rockabilly prosto z lat pięćdziesiątych, płytę później włączyli przestery i nie tylko (nagrywając <strong>&#8222;Via Ardiente&#8221;</strong> – moim zdaniem ich opus magnum). Na <strong>&#8222;Akcji V1&#8243;</strong> obniżyli loty, ale zaczęli odważne (jak na ich warunki) eksperymenty. Potem była płyta koncertowa, no i teraz jest <strong>&#8222;Luminal&#8221;</strong>.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Na nowej płycie dochodzi do zderzenia &#8222;starych&#8221; Komet z początków działalności oraz Komet z okolic &#8222;Akcji V1&#8243;. Przenosimy się w czasie jakieś pięćdziesiąt lat wstecz – przynajmniej dzięki produkcji albumu. Całość brzmi, jakby nie była nagrana w XXI wieku&#8230; Nie jest to zarzut – taka produkcja jest tu zazwyczej ciekawa i mile widziana. Mamy świetne brzmienie gościnnie przewijającego się tu i ówdzie klawisza (jakiś Hammond, jeśli dobrze słyszę), lekko zabrudzone brzmienie bębnów z pogłosem, sporo gitary (ciekawie realizowanej w ramach panoramy), bas – zamulony, wypunktowany kostką, wokal przesterowany (raz zdaje to egzamin, innym razem już nie). Miks albumu jest przejrzysty, bywa dość eksperymentalny, ale przez to nietuzinkowy (bo kto dziś odważyłby się nagrać utwór,  w którym perkusja zajmuje jeden kanał, a inna partia instrumentów perkusyjnych mieszka w kanale drugim?).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jeżeli chodzi o aranżacje – jak na Komety jest bogato. Przykładem utwór <strong>&#8222;Mogłem być Tobą&#8221;</strong>, gdzie prócz standardowego, rockandrollowego instrumentarium tu pojawią się smyczki, tam wibrafon, a jeszcze gdzie indziej mini solo na trąbce&#8230; Raz słuchacz otrzymuje jazzująco-kawiarniany klimat (<strong>&#8222;Karolina&#8221;</strong>), innym razem surowy i garażowy punk rock (<strong>&#8222;Niebezpieczny mózg&#8221;</strong>, a jeszcze bardziej <strong>&#8222;Zazdrość&#8221;</strong>), ewentualnie quasi-hiszpańskie klimaty (<strong>&#8222;Powiedz to teraz&#8221;</strong>), okołofunkowe wariacje (<strong>&#8222;Inaczej&#8221;</strong>, <strong>&#8222;Taniec&#8221;</strong>) albo rozciągnięty do czterech i pół minuty (najdłuższy utwór w historii Komet), zamykający album <strong>&#8222;Poddaję się&#8221;</strong>. Instrumentalnie jest naprawdę obiecująco&#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jednak coś mi tu nie gra. W tym wszystkim czegoś brakuje, lub niczego nie brakuje, ale jest inaczej. Coś uniemożliwia mi wręczenie tej płycie oceny &#8222;bardzo dobra&#8221; czy &#8222;świetna&#8221;. Chyba chodzi o teksty. Wiecie, gdy poznałem Komety i Partię, zapamiętałem Lesława jako człowieka, który jak nikt inny potrafi ująć tematykę relacji damsko-męskich lub społecznych obserwacji. Na &#8222;Luminalu&#8221; brakuje mi tej iskry, którą znam z choćby wyżej wywołanego &#8222;Via Ardiente&#8221; lub z <strong>&#8222;Dziewczyny kontra Chłopcy&#8221;</strong> z repertuaru Partii. Owszem, jest tu kilka fajnych wersów, ale one są pochowane gdzieś za średnimi dywagacjami. Tematyka wciąż ta sama, choć Lesław wydaje się w tym wszystkim jeszcze bardziej samotny i smutny. Teksty przez większość albumu są wierszem białym, a może nawet wolnym (bo to przeciąganie sylab to chyba próba dogonienia muzyki?)&#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jako że teksty w przypadku Komet są cholernie ważne i mają niewiarygodny wpływ na ocenę końcową każdego ich albumu,jestem skłonny sporo obniżyć ocenę ogólną &#8222;Luminalu&#8221;. To nie jest takie hop siup, że muzyka wszystko załatwi – ja chcę jeszcze kiedyś cytować wybrane kąski z wybranych tekstów. Co ja teraz powiem? Że to mój<em> &#8222;pierwszy wieczór dorosłości, która będzie z Tobą aż do samej śmierci&#8221;</em>? Muzycznie ten album jest absolutnie ciekawy. Słucham instrumentów – ocena idzie w górę. Wsłuchuję się w tekst – ocena spada. Niedobrze! Tak czy siak, płyty mogliby spróbować ludzie, którzy nadchodzące, upalne wakacje spędzą samotnie w dużym i zatłoczonym mieście. Inni, po prostu ciekawi mariaży trąbek, smyków, klawiszy i rokędrola, też mogą sprawdzić ten album. Jeżeli chodzi o konkretniejsze podsumowanie&#8230; Po kilku odsłuchaniach dalej nie mam swojego faworyta z płyty &#8222;Luminal&#8221;. Gdyby lirycznie album zbliżyłby się choćby do &#8222;Via Ardiente&#8221; (cholera, ciągle powołuję się na tę płytę), byłoby pewnie tak z 8/10. Ale nie jest.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 6/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Namiętność kochanków&#8221; &#8211; 3:07</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=8HxDYRJAWbg" target="_blank">&#8222;Niebezpieczny mózg&#8221;</a> &#8211; 1:40</strong></li>
<li><strong><a href="http://youtu.be/DDDHH2l2nv8" target="_blank">&#8222;Mogłem być Tobą&#8221;</a> &#8211; 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8222;Karolina&#8221; &#8211; 2:45</strong></li>
<li><strong>&#8222;Powiedz to teraz&#8221; &#8211; 2:56</strong></li>
<li><strong>&#8222;Zazdrość&#8221; &#8211; 1:56</strong></li>
<li><strong>&#8222;Inaczej&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Osiemnaste urodziny&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Taniec&#8221; &#8211; 1:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;Jutro&#8221; &#8211; 2:24</strong></li>
<li><strong>&#8222;Poddaję się&#8221; &#8211; 4:28</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 30:07</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 16 kwietnia, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Graveyard &#8211; Hisingen Blues</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2011 19:16:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[blues rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3221</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy kwartał 2011 roku przyniósł nam trzy różne, dobre płyty, które łączy jedno: wszystkie mocno, bardzo mocno siedzą w staroszkolnym gitarowym graniu &#8211; choć na każdej z nich słychać inspirowanie się czym innym. Mamy oto dwie kapele ze stanów: okultystyczne, psychodeliczne, doomowo-hardrockowe Blood Ceremony, które najmocniej kojarzy się chyba z legendarnym Coven (choć bardziej ze [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img class="alignright size-full wp-image-3208" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/hisingen.png" alt="" width="200" height="200" /></a>P</strong></span>ierwszy kwartał 2011 roku przyniósł nam trzy różne, dobre płyty, które łączy jedno: wszystkie mocno, bardzo mocno siedzą w staroszkolnym gitarowym graniu &#8211; choć na każdej z nich słychać inspirowanie się czym innym. Mamy oto dwie kapele ze stanów: okultystyczne, psychodeliczne, doomowo-hardrockowe <strong>Blood Ceremony</strong>, które najmocniej kojarzy się chyba z legendarnym <strong>Coven</strong> (choć bardziej ze względu na klimat, niż samą muzykę), bardzo sabbathowe <strong>Orchid</strong> &#8211; zespół nie kryje się z tym i nie wstydzi tego, że gra kubek w kubek jak <strong>Black Sabbath</strong> (kto nie kojarzy brzmienia gitar z <strong>&#8222;Sabbath Bloody Sabbath&#8221;</strong> i nie zdziwił się, nie słysząc w pierwszym utworze wokalu <strong>Ozzy&#8217;ego</strong>, ten kiep!); mamy też pochodzącą z Norwegii kapelę <strong>Graveyard</strong> i właśnie ostatnim wydawnictwem tego zespołu, noszącym nazwę <strong>&#8222;Hisingen Blues&#8221;</strong>, dziś się zajmę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3221"></span><br />
<strong>Graveyard</strong> to jeden z zespołów grających muzykę, której wg praw rządzących w muzycznych mass-mediach, nikt nie powinien już słuchać, a tym bardziej tworzyć. Tak grano 30-parę, 40 lat temu, a dziś utwór mający więcej niż 3 lata to już zapomniany staroć. Jednak ciągle są tacy, którzy &#8222;urodzili się za późno&#8221; i ponieważ nie mogą fizycznie cofnąć się w czasie do lat 60., 70., starają się przynajmniej odtworzyć &#8222;tamten&#8221; klimat. Panowie z Graveyard to właśnie tacy urodzeni za późno.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">To tyle jeśli chodzi o wstęp; przejdźmy do sedna. Jak się rzekło na początku, dobre oldschoolowe płyty w pierwszym kwartale tego roku wyszły trzy, a <strong>&#8222;Hisingen Blues&#8221;</strong> moim faworytem w tej trójce nie jest. Czemu zatem stał się przedmiotem recenzji? Może chcę płytę spektakularnie &#8222;zjechać&#8221;? Nie &#8211; po prostu spośród pozostałych albumów, ten jest moim zdaniem najciekawszy, a do tego miałem z nim największy &#8222;zgryz&#8221;.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Początkowo do płyty jako całości w ogóle nie mogłem się przekonać, jedynie pierwszy utwór sprawiał mi przyjemność, późniejsze za to nudziły. Za którymś razem zacząłem więc odsłuch od drugiego kawałka &#8211; od razu było lepiej. Czyli typowy syndrom pierwszego utworu &#8211; otwieracz robi na nas wrażenie, chcemy żeby kolejny utwór nie odstawał poziomem &#8211; w takiej sytuacji bylibyśmy kupieni. Nadchodzi więc drugi utwór i nagle okazuje się, że nie spełnia naszych wymagań. I koniec &#8211; nawet jeśli dalej jest znowu dobrze, płyta dostaje 5/10 i ląduje w lamusie. Tak byłoby i w tym przypadku &#8211; pierwszy utwór <strong>&#8222;Ain&#8217;t Fit to Live Here&#8221;</strong> to świetny, dynamiczny kawałek, zaś drugi w kolejności <strong>&#8222;No Good, Mr. Holden&#8221;</strong> jest rockową balladką (jak się później okazało, bardzo dobrą), co powoduje swojego rodzaju szok (choćby i z tego powodu, że mało kto umieszcza ballady na samym początku płyty). Na szczęście eksperyment z pominięciem otwieracza wypalił i wszyscy jesteśmy szczęśliwi, bo potem już nie ma takich problemów &#8211; albumu słucha się naprawdę dobrze, każdy utwór jest charakterystyczny i chwytliwy. Słychać tu <strong>Zeppelinów</strong>, najstarsze dokonania <strong>Black Sabbath</strong>, trochę <strong>Hendriksa</strong>, może <strong>Pink Floyd</strong> &#8211; jak już mówiłem, stara szkoła rocka. Nie ma tu jednak dosłownego grania pod konkretnego artystę, echa są mniej &#8222;dosłowne&#8221;, często skojarzenia nasuwa np. jakaś melodia, zagrywka gitarzysty, wszystko to jest ulotne, nieuchwytne, a mimo wszystko oczywiste.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Zanim skończę, słówko o minusach, bo płyta nie jest pozbawiona wad. Pierwsza to rozłożenie utworów, które tak mi zakłóciło odbiór całości &#8211; nic nie poradzę, że mi to jednak przeszkadza. Druga kwestia &#8211; wokal. Jest dobry, ciekawa barwa, nienaganny akcent, ale za dużo go. Gdyby dać trochę przestrzeni instrumentalistom byłoby naprawdę świetnie, bo słychać w tle, że choćby gitarzysta zna się na graniu i bardzo dobre rzeczy tworzy. No i trzecia rzecz &#8211; <strong>&#8222;Longing&#8221;</strong>, klimatyczny instrumentalny przerywnik, nasuwający skojarzenia ze starymi westernami, skróciłbym o jakąś połowę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">No, to tyle. Miłośnikom klasycznego rocka mocno polecam, bo powinno się spodobać &#8211; mimo wszystko nie jest to bardzo wtórny materiał. A jeśli ktoś ma podobny do mojego problem z syndromem pierwszego utworu i za nic nie może się przekonać do reszty, polecę inny jeszcze kawałek z &#8222;Hisingen Blues&#8221; &#8211; <strong>&#8222;Rss&#8221;</strong>.</p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=jeXChfKnh3I">&#8222;Ain&#8217;t Fit to Live Here&#8221;</a> &#8211; 3:06</strong></li>
<li><strong>&#8222;No Good, Mr. Holden&#8221; &#8211; 4:47</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=OnGBa8dVm6k">&#8222;Hisingen Blues&#8221;</a> &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8222;Uncomfortably Numb&#8221; &#8211; 6:11</strong></li>
<li><strong>&#8222;Buying Truth (Tack &#038; Förlåt)&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>>a href=&#8221;http://www.youtube.com/watch?v=ZBYzTH1I1g8&#8243;>&#8221;Longing&#8221;</a> &#8211; 4:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Ungrateful Are the Dead&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rss&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Siren&#8221; &#8211; 6:01</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 39:33</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 25 marca, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nerwowe Wakacje &#8211; Polish Rock</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 May 2011 15:05:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie rock]]></category>
		<category><![CDATA[pop-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3191</guid>
		<description><![CDATA[A co to? Klik. Klik 2. Nie znaleziono podobnych wpisów Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: 24px;"><strong>A</strong></span> co to?<br />
<span id="more-3191"></span><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/kartka.png">Klik.</a><br />
<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/list.png">Klik 2.</a></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KAT &amp; Roman Kostrzewski &#8211; Biało-Czarna</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 May 2011 15:17:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3199</guid>
		<description><![CDATA[Kat to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – Romana Kostrzewskiego. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg"><img class="alignright size-full wp-image-3208" title="front-biało-czarna" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg" alt="" width="200" height="200" /></a>K</strong></span>at to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – <strong>Romana Kostrzewskiego</strong>. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto było? Zapraszam do lektury.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3199"></span>Nim przejdę do odpowiedzi na wyżej postawione pytanie, trochę luźnych rozważań z mojej strony. Mój wstrętny pierdolec na punkcie tego zespołu zaczął niedawno przeżywać drugą młodość. A to z powodu koncertu Kata z Romanem Kostrzewskim, który niedawno odbył się w moim rodzinnym mieście (a które to niezbyt często ma okazje witać artystów podobnego formatu). Dni poprzedzające koncert, spędzałem na maltretowaniu starych nagrań zespołu. Tak. Znowu poczułem się jak szczyl. <strong>Metal, cycki i piekło</strong>. O to chodziło. Na koncercie oczywiście genialna zabawa – moc starych hitów zespołu, ale też i nowe kawałki, które na żywo sprawdziły się, w mojej ocenie przynajmniej, bardzo dobrze. A jak wersje studyjne? Początkowe odsłuchy „Biało-Czarnej” wywoływały na mej facjacie cierpki grymas. Przyznam, że szczytowym osiągnięciem tego zespołu jest dla mnie album <strong>„Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach” </strong>– szybki, riffiasty, świetnie wyprodukowany i z wybitnie popieprzonymi tekstami. Moim cichym życzeniem było to by nowy album choć trochę zbliżył się do „Róż…”. Tak się nie stało, choć z drugiej strony jeśli prześledzić historię Kata, to ten zespół nigdy nie nagrywał identycznych płyt, a mimo to zawsze udawało mu się zachować tą specyficzną, „katowską” atmosferę. W przypadku <strong>„Biało-czarnej”</strong> ten klimat nie dał mi się odczuć. Przynajmniej nie od razu.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co uderzyło mnie podczas pierwszych odsłuchów, to produkcja. Strasznie garażowa, surowa i jakaś taka nijaka. Utwory wydawały mi się jakieś takie przytłumione, bez pazura znanego z poprzednich płyt. Nijakie pierwsze wrażenie dopełniał wokal Romana Kostrzewskiego – strasznie chrypliwy, &#8222;zardzewiały&#8221; wręcz. Początkowo nie byłem w stanie się przekonać, jednak po którymś odsłuchu chwyciło i długo nie chciało puścić.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co na płycie? 10 ciekawych utworów plasujących się gdzieś na przecięciu <em>heavy / thrash metalu</em>. Jak pisałem, dużo tu brzmieniowej surowizny, natomiast same kompozycje bardzo solidne. W większości około siedmiominutowe i, co bardzo ważne, nienużące. A czy katowskie? Jak najbardziej. Tym kawałkiem, który najbardziej rzucił mi się w oczy i uszy jest <strong>„Diabelski Dom cz. IV”</strong>. Niesamowicie klimatyczny numer z całkiem interesującą balladową częścią i nie mniej interesującą warstwą liryczną. Tutaj Romanowi Kostrzewskiemu udało się całkiem zgrabnie pomieszać metafizykę z rzeczywistością (czyżby nawiązanie do Smoleńska?) i tym samym w godny sposób kontynuować „diabelską” sagę znaną z poprzednich płyt Kata. Inne kawałki warte uwagi to niewątpliwie pędzący<strong> „Milczy Trup”</strong> oraz utrzymany w podobnym klimacie (i świetny koncertowo!) <strong>„Maryja Omen”</strong>, którego bohaterem jest pewien toruński zakonnik i jego media. Kat prócz heavy/thrashowych petard to także ciekawe ballady. Na „Biało-czarnej” mamy kawałek zatytułowany <strong>„Wolni Od Klęczenia”</strong>, którego (anty)bohaterem jest niedawno beatyfikowany Jan Paweł II. Sam kawałek ciężko mi zaakceptować jako typowo katowską balladę, bo w sumie mało to mroczne, a sam numer brzmi dla mnie trochę zbyt cukierkowo. Już bardziej katowski wydaje mi się instrumentalny <strong>„Bieluń”</strong>, choć akurat ciężko go nazwać balladą. Numer fajny, atmosferyczny i w końcówce przechodzący w niezłą rozwałkę. Osobiście żałuję, że nie ma tu wokalu, bo mógłby wyjść z tego jeszcze lepszy numer.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">W warstwie lirycznej jest dobrze. Choć diabelska metafizyka w dużej mierze ustąpiła miejsca społeczno-politycznym komentarzom. Roman Kostrzewski bez pardonu depcze kler i z właściwą sobie ironią komentuje aktualne wydarzenia w kraju. W sumie kto tekstów Romana nie lubił, ten pewnie nadal będzie się krzywił od nadmiaru kiczu. Ja w każdym razie jestem na „tak”. O ile tekstów nie jestem w stanie się nijak uczepić, to denerwuję mnie trochę ta maniera wokalna na tej płycie. Roman Kostrzewski na tej płycie strasznie chrypi, a w tych „czystszych” momentach wspomaga się efektami typu <em>chorus</em> (o ile mnie słuch nie myli).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Reasumując, płyta diametralnie różni się od tego co oczekiwałem, ale ciężko tu mówić o zawodzie. Roman Kostrzewski, Irek Loth i ich młodsi koledzy w mojej ocenie podołali zadaniu zrobienia ciekawej płyty i na pewno warto było czekać. Fanom zespołu (czy też polskiego metalu w ogóle) polecać nie trzeba. Z mojej strony będzie to nieco ryzykowne, ale płytę pozwolę sobie polecić fanom klimatów <em>post</em> czy <em>sludge metalowych</em>. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś strasznym dramatyzmie, mozolnym budowaniu atmosfery, śpiewania jak przy zatwardzeniu, ale wydaje mi się duża dawka surowizny może być całkiem zachęcająca. Zresztą oceńcie sami.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7-/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Bara&#8221; &#8211; 7:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Maryja Omen&#8221;</a> &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Szkarłatny Wir&#8221; - 6:44</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Diabelski Dom cz. IV&#8221; </a>- 7:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Milczy Trup&#8221; &#8211; 6:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Wolni Od Klęczenia&#8221; - 3:54</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kupa Świąt&#8221; &#8211; 4:57</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=O_DontzI9is">&#8222;Bieluń&#8221;</a> &#8211; 6:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;Z Boskim Zyskiem&#8221; &#8211; 5:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kapucyn Zamknął Drzwi&#8221; &#8211; 6:06</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 60:19</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 3 kwietnia, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cudze chwalicie, swego nie znacie #1: post-hardcore</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 May 2011 13:39:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[noise rock]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[sludge metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3178</guid>
		<description><![CDATA[Tą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania. Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania.</p>
<p>Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore o sludge&#8217;owo noisowym zabarwieniu reprezentowany przez dziś już nieco zapomnianych wykonawców, których dzieła jednak w dalszym ciągu są warte uwagi. Przygotujcie się więc na duże ilości darcia ryja naraz i ściany przesterowanych gitar.</p>
<p><span id="more-3178"></span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/krzycz.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Krzycz – Trauma</h2>
<p><strong>Neurosis</strong> z czasów „<strong>Souls at Zero</strong>” znamy? Czyli szoku, jak w przypadku pozostałych opisywanych dzisiaj przeze mnie albumów, nie będzie. A te 13 lat temu na polskiej scenie ciężkiej muzyki pewnie był, bo oto nieznany nikomu zespół ze Szczecina nagrywa sludge/post-hardcore&#8217;ową płytę na poziomie daleko wykraczającym poza średnią krajową. „<strong>Trauma</strong>” to przede wszystkim burza przesterowanych gitar i przytłaczających riffów. Oprócz Neurosis na miejscu są również skojarzenia z <strong>Godflesh</strong>. I tak jak u wyżej wymienionych do czynienia mamy z nieprzyjazną, tajemniczą atmosferą. Czynnikiem warunkującym klimat na „Traumie” oprócz wspomnianych gitar są z pewnością świetnie zaaranżowane wyciszenia, w których daje się usłyszeć również instrumenty dęte i klawiszowe oraz sample wszelakiej maści (vide noisowy fragment mszy świętej na początku „<strong>Free Your Mind&#8230; Destroy Your Life</strong>”). Kolejnym bardzo ważnym składnikiem, bez którego nie udałoby się stworzyć tak sugestywnej aury, jest na pewno dobywający się z gardła wokalisty apokaliptyczny (a jakże!) krzyk. „Trauma” to jedyny album w dorobku szczecińskiej grupy. Obecnie dwóch panów współtworzących Krzycz znajduje się na emigracji w Chicago i tam, pod szyldem <strong>Rope</strong>, tworzy ponoć jakąś eksperymentalną odmianę rocka, o czym jednak na własne uszy nie dane mi było się jeszcze przekonać.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/smar.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Smar SW – Samobójstwo</h2>
<p>Szoku mogli doznać słuchacze rzeszowskiej grupy <strong>Smar SW</strong>. Na pierwszych kilku albumach chłopaki bawili się w prosty punk bez zbędnych udziwnień za to z ideologicznymi tekstami. Smar SW zyskał w Polsce sławę występami w Jarocinie i bitwie pomiędzy ochroną a słuchaczami podczas ich koncertu w 1993 roku. Dopiero na przedostatnim swoim dziele „<strong>Świadomość</strong>” wprowadzili nowe elementy charakterystyczne dla post-hardcorowego grania, jednak w dalszym ciągu była to w miarę prosta muzyka. „<strong>Samobójstwo</strong>” to już rozbudowane kompozycje. Tutaj muzyka o o wiele lepiej dopełnia się z anarchistycznymi wizjami przedstawianymi w tekstach, niż to było na wcześniejszych płytach. Złość i bunt wylewa się z każdego wersu i akordu na „Samobójstwie”. Teksty traktują tutaj o industrializacji życia, wypaczeniu człowieczeństwa i degradacji środowiska. Obrazu dewastacji dopełniają syfiaste brzmienie oraz chaotyczna, połamana i niezwykle intensywna gra perkusji. „Samobójstwo” było ostatnim albumem grupy, po jej wydaniu członkowie Smar SW rozjechali się po świecie, a sława ( „<strong>Walczmy o swoje prawa</strong>” rozeszło się w liczbie 50000 egzemplarzy) zespołu powoli cichła.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/la-aferra.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>La Aferra – Miłość</h2>
<p>Z Rzeszowa przenosimy się do Kalisza, gdzie kolejny punkowy zespół przeszedł rewolucję brzmieniową odstawiając siermiężną łupaninę na rzecz bardziej artystycznego podejścia do tworzonej muzyki. Na „<strong>Miłości</strong>” nie ma takiej złości i buntu, jak na wyżej opisanych dziełach Krzycz i Smar SW. Muzycy <strong>La Aferra</strong> postawili na emocje bardziej subtelne i depresyjne. Podobnie teksty, które na wcześniejszych dziełach były pro-ekologiczne, tutaj traktują o emocjach wszelakich z cytatami z Dostojewskiego i Czechowa. Przez powtarzalność fraz, riffów można mówić o transowości tego albumu, co jest niewątpliwie zaletą. Muzykom udało się zmieścić w tej niezwykle delikatnej granicy pomiędzy budowaniem napięcia i transem a zanudzeniem słuchacza, a to nie każdemu się udaje.</p>
<p>Panowie z przedstawionych zespołów z pewnością nie wyprzedzili epoki, można nawet powiedzieć, że mimo wszystko pozostawali w tyle za światem. Wszak w latach 1997-1999 <strong>Steve von Till</strong> i spółka byli już parę lat po wydaniu swojego opus magnum „<strong>Through Silver in Blood</strong>” i wydali kolejny świetny albumu, a <strong>Steve Austin</strong> wspomagany przez grajków z <strong>Mastodon</strong> nagrali „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Jednak w żadnym wypadku wstydzić się nie mamy czego, bo post-hardcore&#8217;owa reprezentacja naszego kraju prędzej pokusiłaby się o jakiś medal na mistrzostwach w swojej kategorii niż kadra Smudy w kategorii jakiejkolwiek, a i pewnie wspomniani twórcy nie mieli zamiaru ścigać się z innymi bandami, bo w gatunku jakim jest punk (czy tam w ogóle w muzyce?) najważniejsza powinna być szczerość. Na tych trzech albumach szczerość została zawarta i w tekstach i warstwie muzycznej. Szczerze polecam.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

