<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl ::</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Mon, 08 Mar 2010 20:40:35 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 20:23:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>renegad</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1695</guid>
		<description><![CDATA[
Melodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai się klucz do mojego muzycznego dumania na ten tydzień. Przeważnie w recenzjach starałem się zwracać uwagę na zespoły/artystów potencjalnie trafiających w bliżej nieokreślone spektrum słuchaczy. Ale to była tylko recenzja, tylko jeden artysta i album, dziś jak widać zadanie mam ułatwione.

Dla ucha

Erik Truffaz – Archangelsk
Zima nie [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/14/podsumowanie-muzyczne-rok-2009-%e2%80%93-gad/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: ReneGad'>Podsumowanie roku 2009: ReneGad</a> <small> Hey wszystkim w nowym 2010 roku! Jednak na chwilę...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignnone" src="http://i45.tinypic.com/9krzif.jpg" alt="" width="100" height="100" /></strong></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong><strong>M</strong></strong></span>elodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai się klucz do mojego muzycznego dumania na ten tydzień. Przeważnie w recenzjach starałem się zwracać uwagę na zespoły/artystów potencjalnie trafiających w bliżej nieokreślone spektrum słuchaczy. Ale to była tylko recenzja, tylko jeden artysta i album, dziś jak widać zadanie mam ułatwione.</p>
<p><span id="more-1695"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<p><img class="alignright" title="okl" src="http://i49.tinypic.com/2d9z8ed.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>Erik Truffaz – Archangelsk</h2>
<p>Zima nie mija, trzyma się Polski jak pies uwiązany na łańcuchu, od czasu do czasu się z niego zrywający. <strong>Erik</strong> na<strong> Archangelsk</strong> krąży wokół stanu ducha mocno przybitego białym skurwysynem sypiącym z nieba. W taką pogodę trzeba sobie jakoś radzić &#8211; opatulić się kocykiem popijając <strong>Earl Greya</strong>, co pewnie wielu praktykuje. W takich okolicznościach dosyć jednowymiarowa tematycznie płyta, jaką miała być w zamyśle Archangelsk sprawdza się idealnie. Francuz dmie w trąbkę w takty posępnych, zakrytych puchem perkusjonaliów. Są też wokale, nawet rapy jakieś się znajdą, wszystko to jednak brzmi tak, jak flavour zimy sobie tego życzy, czyli mróz, szarość nieba i nie opuszczające rozkminy.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright" title="okl" src="http://i45.tinypic.com/od8x2.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>The Stone Roses – The Stone Roses</h2>
<p>Temu albumowi powinienem poświęcić oddzielny artykuł. O albumach wybitnych chyba nie piszę się kilku zdań? Ale co mi tam, minimalizm w modzie.<br />
<strong>Madchester</strong> wielu czytelnikom <strong>Winyla</strong> pewnie nic nie mówi, tego określenia nawet sami muzycy się wypierali. Późne lata &#8216;80, w zasadzie to już lata &#8216;90. Można by rzec &#8211; małe kluby, naćpana audiencja i wielcy muzycy na scenie&#8230; Tak to chyba wyglądało. Choć Wielka Brytania niejednemu kojarzy się z przygnębiającą, brzydką pogodą, to tu muszę takowych osobników przestrzec &#8211; tego nie doświadczymy na debiucie Anglików. Jest kolorowo, czuć wszechobecną miłość, szczerość i zabawę. <strong>Ian Brown</strong> i spółka za pomocą instrumentów i bijącego po oczach talentu do grania pięknych dźwięków, zaserwowali słuchaczom emocjonalny majstersztyk, który mimo specyficznego brzmienia nie może się zestarzeć.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright" title="okl" src="http://i48.tinypic.com/savbl2.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>Pantha Du Prince – Black Noise</h2>
<p>Tytuł krążka mylący, od razu to sprostuję. W zasadzie to muzyka zawarta na tym bez mała 70 minutowym „<em>byczku</em>” wręcz temu przeczy. Mam własną teorię na temat takich tworów &#8211; to taka muzyka, która pławić się będzie w dekadenckich lokalach, w których prawnicy i inni krawaciarze popijają latte, background który zastąpi <strong>Milesa</strong> i inne knajpiane jazzy &#8211; to tylko kwestia czasu. Usiądź, zrelaksuj się i odpal <strong>Black Noise</strong> &#8211; na pewno będzie bezinwazyjnie, a jednak będziesz czuł pewny podskórny impuls do skierowania ucha w stronę głośników.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img class="alignright" title="okl" src="http://i48.tinypic.com/t9z02f.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<h2>Gang Starr – Moment of Truth</h2>
<p>Idealna okazja do przybliżenia słuchaczom twórczości tego duetu nadarza się właśnie teraz. Ostatnie doświadczenia związane z <strong>Jacksonem</strong> pokazują jak tak naprawdę traktuje się wielkich muzyków – dziś mnie kochasz, jutro nienawidzisz, albo odwrotnie jak kto woli.<strong> Guru</strong> leży teraz w ciężkim stanie w szpitalu, zapewne do takiego obrotu spraw doprowadził go jego lifestyle, ale czy to osobnik, który przejmował by się zdrowiem? Chyba nie. <strong>Moment of Truth</strong> to taki album, któremu laik dolepiać będzie łatkę „<em>real hip-hop</em>” nawet nie zgłębiając jego ukrytych czynników, pozwalających na takie właśnie go określanie. Nie uważam się za znawcę hip-hopu, bo wielką jego część dosyć szeroko omijam, jednak podejście w tworzeniu tej muzyki jakie uskuteczniali <strong>Premier</strong> i Guru idealnie mi pasuje. Soczyste beaty, odkurzone sample, no i liryki Guru nie dla tych, co mają lęk wysokości – miejska górnolotność oparta na charakterystycznym flow jest tym, co lubię, co mam tu podane wręcz w nadmiarze. Ale co tam, kolesie byli wtedy chyba w niezłym gazie, bo pośród tylu kompozycji, nie ma choćby jednego słabiaka. Guru trzymaj się, Jacksona odwiedzisz kiedy indziej.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img class="alignright" title="okl" src="http://i48.tinypic.com/3480sow.jpg" alt="" width="200" height="300" /></p>
<h2>Jon Krakauer – Wszystko za Everest</h2>
<p>Wiadomo &#8211; teraz to, co jest w obozie 1 albo 3 mamy podane z pierwszej ręki na <strong>Discovery</strong>. Najwyższa góra świata i to, co wokół niej się dzieje, przypominać zaczyna reality show. Krakauer to człowiek który brał udział w jednej z najtragiczniejszych eskapad Everestowych ever i wszystko to, co widział zgłębił w tym można by powiedzieć dzienniku &#8211; obszernym, szczegółowym, wypełnionym szczerymi emocjami pasjonata gór, któremu dane było widzieć i uczestniczyć w wielkiej tragedii. Żadne reality show, sama prawda.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/14/podsumowanie-muzyczne-rok-2009-%e2%80%93-gad/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: ReneGad'>Podsumowanie roku 2009: ReneGad</a> <small> Hey wszystkim w nowym 2010 roku! Jednak na chwilę...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Jakub Szwedo! #5</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 17:45:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1681</guid>
		<description><![CDATA[
W tym tygodniu raczej lekko i przyjemnie, fani ciężkich brzmień będą zawiedzeni, ale co ja poradzę, że coraz rzadziej mam ochotę po takowe sięgać? Rozpoczął się marzec, śniegi już prawie stopniały, poczuliśmy już początki wiosny &#8211; okres radości, nadziei bla, bla, bla&#8230; Cieszę się z marca jak głupi, bo chyba pierwszy raz w życiu tak [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/01/podsumowanie-roku-2009-jakub-szwedo/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Jakub Szwedo'>Podsumowanie roku 2009: Jakub Szwedo</a> <small> Szybko ten rok zleciał. Pamiętam jeszcze jak pisałem podsumowanie...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/dcez4x.jpg" alt="Nikołajewicz" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>W </strong></span>tym tygodniu raczej lekko i przyjemnie, fani ciężkich brzmień będą zawiedzeni, ale co ja poradzę, że coraz rzadziej mam ochotę po takowe sięgać? Rozpoczął się marzec, śniegi już prawie stopniały, poczuliśmy już początki wiosny &#8211; okres radości, nadziei bla, bla, bla&#8230; Cieszę się z marca jak głupi, bo chyba pierwszy raz w życiu tak czekałem na cieplejsze dni i ładniejszą pogodę. Mimo wszystko jest jeszcze trochę sennie, nadal wcześnie robi się ciemno, pogoda jest jakby jesienna. Takie też są moje dzisiejsze rekomendacje.</p>
<p><em><span id="more-1681"></span><br />
</em></p>
<p><span id="more-1660"> </span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img title="http://i49.tinypic.com/9k49yb.jpg" src="http://i49.tinypic.com/9k49yb.jpg" alt="freak" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Jane Birkin &amp; Serge Gainsbourg &#8211; Jane Birkin et Serge Gainsbourg</h2>
<p>Walentynki już dawno minęły, ale pozwolę sobie o uzupełnienie tej tematyki, o której pisał <strong>Eskopado</strong>, o jedną pozycje. Jeżeli jakiejś płyty tam zabrakło, to właśnie wspólnego dzieła <strong>Serge&#8217;a Gainsbourg&#8217;a</strong> oraz <strong>Jane Birkin</strong>. Myślę, że jeśli <a href="http://www.youtube.com/watch?v=sHiMDB19Dyc">przypomnę</a> o ich najbardziej znanym utworze, to każdy będzie wiedział o co chodzi. Serge został poproszony przez znaną francuską gwiazdę (<strong>Brigitte Bardot</strong>) o napisanie najbardziej romantycznej piosenki, jaką można stworzyć. Według mnie się udało, a niektórych nawet zabardzo, bo ze względu na swój erotyczny charakter, została ona zakazana w wielu państwach (pamiętajmy, że to była końcówka lat &#8216;60, czyli akurat w trakcie rewolucji seksualnej). Poza genialnym openinigiem, cała płyta jest również świetna. Bardzo ambitna, jednocześnie łatwo przyswajalna muzyka &#8211; trudno nazwać to popem, trudno nazwać rockiem &#8211; Francuzi mówią na to &#8220;chanson&#8221;.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i45.tinypic.com/2dbp55z.jpg" alt="bigos" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Low – Things We Lost in The Fire</h2>
<p><em> </em>W końcu musiałem zabrać się za tą jedną z najdurniej brzmiących łatek &#8211; slowcore. Na szczęście, tak jak się spodziewałem, jest to muzyka bardzo mi odpowiadająca. Łatwo to opisać i zobrazować &#8211; wolny, melancholijny rock, bardzo melodyjny i z pięknymi wokalami damsko-męskimi. <a href="http://www.youtube.com/watch?v=G2xHLAzLZXo">Takiego</a> czegoś chce się słuchać w ciemne, deszczowe wieczory, lub wracając do domu z jakiejś podróży. Dla wszystkich fanów <strong>The xx</strong> (mimo, że całkiem inna łatka) jak znalazł. Piękna sprawa.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i48.tinypic.com/24m6q8o.jpg" alt="menda" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Morphine – Cure for Pain</h2>
<p>Ponieważ nie przepadam za wszelkim łączeniem jazzu z gitarowym graniem, to wydawnictwo zaskoczyło mnie niezmiernie. Większość z takich rzeczy stawia zdecydowanie na jazzową wirtuozerię (zwłaszcza wśród metalowych zespołów), co mnie strasznie denerwuje i sprawia, że nie mogę tego słuchać. Na szczęście <strong>Morphine</strong> zdecydowało się postawić na ten mroczny, duszny klimat jazzu. Taki wiecie, zakurzony, ciemny bar, szkocka w ręce, barman kielichy czyści, na scenie stoi saksofonista nad którym świeci lekkie światełko i gra, a cała sala patrzy i czuje tę muzykę razem z nim. Morphine to bardzo, bardzo udane połączenie jazzu i rocka. Przyjemne, klimatyczne, chwytliwe. Idealne współgranie instrumentów z &#8220;innych światów&#8221; jak i wokalu. Więcej takich płyt!</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i46.tinypic.com/2ai4n5z.jpg" alt="katedra" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Eric Dolphy &#8211; Out To Lunch!</h2>
<p>Zahaczyłem o jazz, to i na nim skończę. <strong>Eric Dolphy</strong> w rock się nie bawi, za czasów nagrywania tej płyty gatunek ten zresztą dopiero się kształtował. <strong>Out To Lunch!</strong> to jazz pełną gębą, chociaż awangardowy. Ta awangarda wrzuca tutaj trochę chaosu, co może niektórych odrzucić. Album ma dziwny, paranoiczny klimat. Wokół jest jakby tajemnica, jakieś morderstwo, jakieś dziwne zjawiska &#8211; a to wszystko tworzone głównie za pomocą wibrafonu, fletu i trąbki. Sam preferuję raczej wolne, klimatyczne płyty w stylu osławionego <strong>Kind of Blue</strong>, jednak Eric ma to coś, co mimo swej dziwoty ciągnie każdego, kto z jazzem jakikolwiek kontakt miał.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://i49.tinypic.com/2gsefs2.jpg" alt="breslau" width="200" height="300" align="right" /></p>
<h2>Sid &amp; Nancy</h2>
<p>Niby miało być lekko i przyjemnie, jednak na koniec będzie jeden mocny akcent. &#8220;<strong>Sid &amp; Nancy</strong>&#8221; to nic innego jak opowieść o basiście <strong>Sex Pistols</strong>, czyli chyba najbardziej punkowym punkowcu jakiego możemy sobie wyobrazić. Można napisać, że jest to film o Sex Pistols, ale to raczej opowieść o miłośći, lub czymś podobnym do niej. Jest tu wszystko &#8211; nihilizm, przemoc, seks, narkotyki, alkohol brudne ulice Londynu, ale też Nowego Jorku, totalny chaos w życiu, dziwne fryzury i buntownicze ubrania. Takie &#8220;Mam Wyjebane&#8221;, które na <strong>Winylu</strong> już stało się praktycznie memem. Największym plusem filmu, oprócz klimatu, jest fenomenalna gra aktorska <strong>Gary&#8217;ego Oldmana</strong> w roli <strong>Sida Viciousa</strong>. Nancy przez cały film trochę wkurza, ale widocznie taka właśnie była <img src='http://www.winyl.info/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/01/podsumowanie-roku-2009-jakub-szwedo/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Jakub Szwedo'>Podsumowanie roku 2009: Jakub Szwedo</a> <small> Szybko ten rok zleciał. Pamiętam jeszcze jak pisałem podsumowanie...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/03/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-jakub-szwedo-5/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O.D.R.A &#8211; O.D.R.A</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 18:40:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[doom metal]]></category>
		<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[stoner]]></category>
		<category><![CDATA[stoner metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1669</guid>
		<description><![CDATA[

- Czujesz to? Czujesz to?!
- Co takiego?
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…

Dlaczego zaczynam [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2009/08/30/asymmetry-festival-minsk-blindead-this-will-destroy-you-tides-from-nebula-26-04-09-wroclaw/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Asymmetry Festival &#8211; Minsk, Blindead, This Will Destroy You, Tides From Nebula &#8211; 26.04.09, Wrocław'>Asymmetry Festival &#8211; Minsk, Blindead, This Will Destroy You, Tides From Nebula &#8211; 26.04.09, Wrocław</a> <small> Dalsza część moich przygód z nowym polskim festiwalem. Niedziela....</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/08/30/asymmetry-festival-ufomammut-baroness-lento-17-04-09-wroclaw/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Asymmetry Festival &#8211; Ufomammut, Baroness, Lento &#8211; 17.04.09, Wrocław'>Asymmetry Festival &#8211; Ufomammut, Baroness, Lento &#8211; 17.04.09, Wrocław</a> <small> Asymmetry Festival to zdarzenie jakiego w naszym kraju bardzo...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/09/13/bongzilla-amerijuanican/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Bongzilla &#8211; Amerijuanican'>Bongzilla &#8211; Amerijuanican</a> <small> - Patrzcie chłopaki, co mam! - O nie! -...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/2hd5hg2.jpg" alt="Masta" /><br />
<img src="http://i50.tinypic.com/bevq5c.jpg" alt="odra" width="200" height="200" align="right" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>- C</strong></span>zujesz to? Czujesz to?!<br />
- Co takiego?<br />
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…</p>
<p><span id="more-1669"></span></p>
<p>Dlaczego zaczynam od tego kultowego cytatu z „<strong>Czasu apokalipsy</strong>”? Dostrzegam jakieś podobieństwo pomiędzy postacią porucznika Billa Kilgore’a a muzyką zespołu <strong>O.D.R.A</strong>. Bill Kilgore Miał Wyjebane. Do Wietnamu zabrał sobie deskę surfingową i gdy już oczyścił z Żółtków plażę, mimo dalszych walk, huku pocisków i świstu przelatujących kul zdobywał kolejne fale. Brawurowa odwaga i nieprzewidywalność to cechy, które najlepiej go opisywały. I podobnie jest z muzyką zawartą na debiucie chłopaków z Dolnego Śląska. Zaczyna się bardzo „<strong>EyeHateGodowo</strong>” od kawałka o wdzięcznym tytule „<strong>Różowy Hitler</strong>”. Syfiasty sludge z pewnością odrzuci słuchaczy przyzwyczajonych do bardziej sterylnych brzmień. Do tego krzyczany, trudny do zrozumienia wokal, teksty niosące niezbyt przyjemne obrazy i zawarta w nich pogarda dla świata. Drugi kawałek przywołuje mi na myśl ujaranych stoner/doomowców z <strong>Bongzilli</strong>. Noisowe zagrywki, różnorakie piski i spięcia, gra perkusji w środkowej części „<strong>Święta padlinożerców</strong>” malują obraz przypomnianej wyżej sceny z arcydzieła Coppoli. Czuć coś… coś… nie wiem… to chyba… tak! to napalm, synu.</p>
<p>„<em>Pacz, pacz, pacz! Teraz będzie akcja! JEBS!</em>” i wchodzi <strong>Stiopa</strong>. Panowie z O.D.R.A zaprosili do współpracy starego, siedemdziesięciu-letniego bluesmana i nagrali nieźle odjechany kawałek z pijackimi, chyba improwizowanymi wokalizami wspomnianego staruszka, który powróci jeszcze na chwilę w tzw. hidden tracku. Taki odpoczynek przed dalszymi odjazdami w postaci bardziej walcowatego „<strong>Szlamu</strong>” i energetyczno-punkowej „<strong>Linii konfliktu</strong>”. Psychodelicznie jest jeszcze w zamykającej album dwuczęściowej „<strong>Lewej ścieżce dłoni</strong>”, gdzie wokalista w jakimś nieznanym mi języku (łacina?) raz recytuje, innym razem wykrzykuje, a kiedy indziej piszczy. Skojarzenia z <strong>Eugenem Robinsonem</strong> z <strong>Oxbow</strong> jak najbardziej na miejscu.</p>
<p>Chłopaki wkrótce powinni zacząć koncertować i nagrać drugą płytę. Ja im życzę samych sukcesów i dalszego rozwoju, bo brakuje takich zespołów w naszym kraju. Jak komuś kawałki z <a href="http://www.myspace.com/odraband">MySpace</a> O.D.R.A przypadną do gustu niech skontaktują się z zespołem i poproszą o płycino, wszak 9zł to nie jest wygórowana cena.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;Różowy Hitler&#8221; &#8211; 2:25</strong></li>
<li><strong>&#8220;Święto padlinożerców&#8221; &#8211; 5:12</strong></li>
<li><strong>&#8220;Sitwa blues&#8221; &#8211; 4:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;Trupi jad&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8220;Szlam&#8221; &#8211; 3:09</strong></li>
<li><strong>&#8220;Linia konfliktu&#8221; &#8211; 2:10</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lewa ścieżka dłoni 1&#8243; &#8211; 10:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;Lewa ścieżka dłoni 2&#8243; &#8211; 6:51</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 37:21</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 2009</strong></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2009/08/30/asymmetry-festival-minsk-blindead-this-will-destroy-you-tides-from-nebula-26-04-09-wroclaw/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Asymmetry Festival &#8211; Minsk, Blindead, This Will Destroy You, Tides From Nebula &#8211; 26.04.09, Wrocław'>Asymmetry Festival &#8211; Minsk, Blindead, This Will Destroy You, Tides From Nebula &#8211; 26.04.09, Wrocław</a> <small> Dalsza część moich przygód z nowym polskim festiwalem. Niedziela....</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/08/30/asymmetry-festival-ufomammut-baroness-lento-17-04-09-wroclaw/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Asymmetry Festival &#8211; Ufomammut, Baroness, Lento &#8211; 17.04.09, Wrocław'>Asymmetry Festival &#8211; Ufomammut, Baroness, Lento &#8211; 17.04.09, Wrocław</a> <small> Asymmetry Festival to zdarzenie jakiego w naszym kraju bardzo...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/09/13/bongzilla-amerijuanican/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Bongzilla &#8211; Amerijuanican'>Bongzilla &#8211; Amerijuanican</a> <small> - Patrzcie chłopaki, co mam! - O nie! -...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/25/o-d-r-a-o-d-r-a/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 22 Feb 2010 08:45:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1660</guid>
		<description><![CDATA[
Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów&#8230; Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja &#8211; &#8216;Polacy [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Nikołajewicz'>Podsumowanie roku 2009: Nikołajewicz</a> <small> Na początek kilka uwag porządkowych. Po pierwsze, wzorem lat...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6'>W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6</a> <small> Melodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i46.tinypic.com/nq5s1y.jpg" alt="Nikołajewicz" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>M</strong></span>yślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam polecić na ten tydzień, wypisałem sobie kilka typów&#8230; Co z tego wyszło, całkiem nieświadomie zresztą? Sto procent polskich dóbr kulturalnych. Żurek, żubr, Żubrówka, Małysz, Chopin, Behemoth. Litery ą, ę, ó, ź, dź, dż, ż. Po prostu coś w stylu słów mojego imiennika, Mikołaja Reja &#8211; <em>&#8216;Polacy nie gęsi&#8230;&#8217;. </em>A jeszcze kilka dni temu marudziliśmy ze znajomą, że ostatnio mało rodzimej muzyki słuchamy&#8230;<em><br />
</em></p>
<p><span id="more-1660"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://i49.tinypic.com/264j3iv.jpg" alt="freak" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Armia &#8211; Freak</h2>
<p>W 2009 roku prym w polskiej muzyce rockowej wiodła <strong>Armia</strong>. Na początku minionego roku wydali dobrze przyjęty<strong> </strong><strong>Der Prozess</strong>, natomiast pod koniec tego samego roku wypuścili drugi pełnoprawny album, będący zwrotem o sto osiemdziesiąt stopni. Zespół<strong> Budzego</strong> na potrzeby <strong>Freak</strong> stał się czymś w rodzaju dość efemerycznego kolektywu &#8211; poza trzonem zespołu (Budzy, <strong>Paweł Klimczak</strong>, <strong>Frantz</strong>, <strong>Kmieta</strong>, <strong>Krzyżyk</strong>, <strong>Bartoszewski</strong> &#8211; wyjątkowo bez <strong>Banana</strong>) w rejestracji utworów uczestniczyli m.in. <strong>Robert Brylewski</strong>, <strong>Litza</strong> czy <strong>Marek Pospieszalski</strong>. Efekt? Powstał album zupełnie inny od tego, co dotychczas nagrała Armia. Osiem utworów raczej pozbawionych ciężkich riffów, szaleńczej perkusji i poetyckich tekstów. Jest za to transowo i nieco psychodelicznie.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i49.tinypic.com/29usym1.jpg" alt="bigos" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Tymon &amp; The Transistors &#8211; Bigos Heart</h2>
<p><em> </em>Obiecywałem sobie kiedyś przesłuchanie tego albumu, ale coś nie wychodziło&#8230; Krążek zaciekawił mnie po jednym z postów <a href="http://www.winyl.info/forum/" target="_blank">na naszym forum</a>. Nie pamiętam, kto rzucał linkiem do jednej z piosenek, ale dzięki wielkie jeśli to czytasz. <strong>Tymański</strong> ani tu nie błaznuje (jak w <strong>Kurach</strong>), ani nie odjeżdża w jazz rockowe wariacje (choć klimat <strong>Miłości</strong> jest nieco zachowany, choćby ze względu na obecność<strong> Leszka Możdżera</strong>). Tymon i Tranzystory zrobili za to płytę lekką i prostą (co nie jest zarzutem), osadzoną w klimatach rock&#8217;n'rollowych, z duchem Beatlesów unoszącym się gdzieś nad każdym nagraniem (nawet okładka nosi w sobie cechy sierżanta Pieprza). A jeśli jeszcze komuś mało zaskoczenia to niech przesłucha utwór numer siedem &#8211; &#8220;<strong>Posłuchaj, Siddhartho</strong><em>&#8220;</em> w klimatach raczej buddyjskich z <strong>Grzegorzem Halamą </strong>na wokalu. Ta sytuacja rzuca nowe światło na jego osobę. Nie, ani słowa o kurczakach i bakterii.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i47.tinypic.com/2ytwbps.jpg" alt="menda" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Apteka &#8211; Menda</h2>
<p>Kolejny z albumów, który sobie obiecywałem od dawien dawna, a przesłuchałem go dopiero w minionym tygodniu. I chwyciło od razu. Podobno jest to opus magnum zespołu dowodzonego przez<strong> Kodyma</strong> &#8211; po przesłuchaniu opisywanego albumu i starszych<strong> </strong><strong>Narkotyków</strong> jestem skłonny się z tym zgodzić. Co zatem jest na <strong>Mendzie</strong>? Są teksty &#8211; raz proste (&#8220;<strong>Synteza</strong>&#8220;), raz lekkie z przymrużeniem oka (&#8220;<strong>Chłopacy i dziewczyny</strong>&#8220;), innym razem tematyka <em>drugs-friendly</em> (&#8220;<strong>Psychodeliczny Kowboj</strong>&#8220;), kilka wulgaryzmów&#8230; No i jest jeden z dwóch najlepszych (a przynajmniej najprawdziwszych) tekstów, jakie kiedykolwiek słyszałem w polskim punk rocku, ale to już sami sobie sprawdźcie. Do tego delikatne muśnięcie psychodelii i bas <strong>Olafa Deriglasoffa</strong>. I jest fajnie, do słuchania w autobusie (w parze z &#8220;Posłuchaj, Siddhartho&#8221; od Transistorsów).</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://c1.ac-images.myspacecdn.com/images02/59/l_a72479caf05a4c1894044f6d248e5284.jpg" alt="katedra" width="265" height="200" align="right" /></p>
<h2>Katedra</h2>
<p>Ktoś mi zaraz powie, że to prywata czy coś, ale takie oskarżenia to jedynie pomówienie. Więc o czym właśnie pisze Mikołaj? Katedra to początkujący zespół wrocławski, z tego co wiem powstały całkiem niedawno. Słychać po nich, że nasłuchali się <strong>King Crimson</strong> (chociaż ja tam też trochę <strong>Niemena</strong> słyszę nie wiedzieć czemu). Słyszałem coś tam o nich, ale dopiero niedawno nawiedziłem ich MySpace (<a href="http://www.myspace.com/katedrawroc" target="_blank">kliknijże tu, Czytelniku drogi, by tam się znaleźć</a>)&#8230; Spodobało się, nawet bardzo. Nagrali póki co jedną EPkę (dostępną na wyżej wspomnianym Majspejsie), ale warto przesłuchać &#8211; bo biorąc pod uwagę fakt, że mają dopiero po 17-18 lat to jest mega. Ja w ich wieku nawet nie wpadłem na to, że można grać prog rocka.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://i48.tinypic.com/538y1f.jpg" alt="breslau" width="200" height="300" align="right" /></p>
<h2>Marek Krajewski &#8211; Koniec świata w Breslau</h2>
<p><em>&#8220;W mrocznych zaułkach Wrocławia, ponurego, przesiąkniętego zbrodnią miasta, grasuje seryjny morderca, którego tropem podąża radca kryminalny Eberhard Mock&#8221;</em>&#8230; Chociaż jeśli już ktoś zapragnie wchodzić w świat Breslau to (według mnie) powinien zacząć od pierwszej części (&#8220;<strong>Śmierć w Breslau</strong>&#8220;), a następnie przeczytać wszystko, bo warto. Precyzyjnie odtworzone topografia i klimat miasta. &#8220;Koniec świata w Breslau&#8221; to bodajże moja ulubiona część. Jak znajdę kilka wolnych chwil to może przeczytam jeszcze raz wszystkie pięć (a może jest ich sześć? nie mam pojęcia) książek o przygodach Eberharda Mocka.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/07/podsumowanie-roku-2009-nikolajewicz/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Nikołajewicz'>Podsumowanie roku 2009: Nikołajewicz</a> <small> Na początek kilka uwag porządkowych. Po pierwsze, wzorem lat...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6'>W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6</a> <small> Melodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dmuchawce, latawce&#8230; Płonące sterowce.</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/16/dmuchawce-latawce-plonace-sterowce/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/16/dmuchawce-latawce-plonace-sterowce/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 16 Feb 2010 15:38:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>renegad</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1653</guid>
		<description><![CDATA[
Ostatnio brakuje mi witamin. Ale brakuje też cukrów, magnezu i innych życiodajnych substancji. Prowadzę z lekka destrukcyjny tryb życia. Gdyby Mołs* zdecydował się na stworzenie sekty, reklamowanej hasłem „Mam wyjebane na 100%”, byłbym jego prawą ręką. Ba! Może nawet zrobiłbym jakąś konkurencyjną akcje.
Dlaczego o tym piszę? Być może dlatego, że w kwiecie kariery panowie o [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><img class="alignnone" src="http://i45.tinypic.com/9krzif.jpg" alt="" width="100" height="100" /></strong></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>O</strong></span>statnio brakuje mi witamin. Ale brakuje też cukrów, magnezu i innych życiodajnych substancji. Prowadzę z lekka destrukcyjny tryb życia. Gdyby Mołs* zdecydował się na stworzenie sekty, reklamowanej hasłem „Mam wyjebane na 100%”, byłbym jego prawą ręką. Ba! Może nawet zrobiłbym jakąś konkurencyjną akcje.<span id="more-1653"></span></p>
<p>Dlaczego o tym piszę? Być może dlatego, że w kwiecie kariery panowie o których coś tu będę chciał napisać, kierowali się podobnymi „zasadami”, no i witaminki to pewnie jedyne czego im brakowało. Niesławna śmierć jednego z filarów tego składu, niech posłuży jako przykład, istnego melanżu gnającego ku zatraceniu.</p>
<p>Okres na przypomnienie, jaką to dziadki muzykę kiedyś grali, wydaje się być idealny. Idealny z kilku względów. <strong>Dave Grohl</strong> zrozumiał, że dobrym pomysłem na przyciągniecie jeszcze większej rzeszy słuchaczy, będzie współpraca z <em>„nazwiskami”</em>, co równa się stworzeniu supergrupy. Zaś filmowcy z kolei, iż sukces &#8220;<strong>Shine A Light</strong>&#8220;,<strong> </strong>&#8220;<strong>This Is It</strong>&#8221; czy nawet &#8220;<strong>Control</strong>&#8220;, to znak, że warto przypomnieć ludziom o legendach muzyki. Wiadomo, że za wszystkim stoi kasa, więc Grohl ściągnął Jonesa bo to <em>„Zeppelin”</em>, z kolei nazwisko <strong>Page </strong>robi swoje – nie ma sensu rozwodzić się nad tym kto do kina pójdzie, czy to będą pasjonaci gitary, czy może target widzów nieukierunkowany muzycznie.</p>
<p>Zeppelini znowu są na ustach, ostatnio nawet nasza poczciwa <em>„trójka”</em> wyemitowała dość duży program dotyczący <strong>Planta</strong> i spółki. Ja sam od kilku zdań zastanawiam się co tu uciułać by udźwignąć ciężar pisania o legendzie. Chwalenie wydaje się być podejściem zbyt oklepanym, krytykować, z kolei, za co?</p>
<p>Ciekaw jestem czy wśród tych którzy na <strong>Winyl</strong> zaglądają, są tacy którzy przed <strong>Led Zeppelin</strong> się uchowali. Ciekawość każe mi to sprawdzić, tak więc wpis dedykowany tym, którym jakimś cudem tatuś za młodu nie wciskał <em>„</em><strong>Stairway To Heaven</strong><em>”</em> jako kołysanki.</p>
<p>Zaczynamy od razu z grubej rury, a jakże by inaczej! Oni przecież tak zrobili. Rok 1969. Ach, co to był za rok dla muzyki rockowej. Debiut <strong>King Crimson</strong>, <strong>Abbey Road</strong> <strong><em>Bitli</em></strong>, <strong>Woodstock </strong>no i<em> </em><strong>I</strong><em> </em>Zeppelinów. To było granie które w pewien sposób zaskakiwało. Wszyscy w koło bluesowali, bądź brzdąkali coś na gitarkach, jednak bali się to robić głośno. Pan Page miał chyba wtedy, jak my to potocznie nazywamy &#8211; <em>„wyjebane”</em> i w takim pierwszym z brzegu  &#8220;<strong>Good Times Bad Times</strong>&#8220;, dokłada innym gitarom na poletku ciężaru, głośności, czy nośnej riffowni.</p>
<p>Jimmy jak na tamte czasy był naprawdę świetny technicznie, miał dryg do riffów, śmiało mieszał blues z ostrzejszym sznytem; ale tworzył też eteryczne pejzaże za pomocą techniki slide. Stary zawsze mi tłumaczył, że Page ma <em>&#8220;brzmienie z łapy&#8221;</em>, że gitara się go słucha – coś w tym jest. Na I ciężko doszukać się rzeczy słabych, choć żyli w innych czasach, myśleli bardzo współcześnie, obok szybkich gitarowych jazd, ładnie zestawili blues &#8220;<strong>You Shook Me</strong>&#8221; w którym Plant <em>„rozmawia”</em> z gitarą Page’a, czy dziką psychodelię &#8220;<strong>Dazed &amp; Confused</strong>&#8220;, w której to panowie sięgają muzycznego nieba, a to przecież debiutancki album! &#8220;<strong>Black Mountain Side</strong>&#8221; choć nie wyszedł spod pióra Zeppelinów, to jednak zagrany pięknie na akustyku, pokazuje troszkę inne wcielenie Jimmego, kto wie czy nie lepsze. O punkowym &#8220;<strong>Communication Breakdown</strong>&#8221; już nie wspominam. Album pięknie wieńczy, wielowątkowe &#8220;<strong>How Many More Times</strong>&#8220;. Panowie cztery dekady temu wykroili album, który zachwyca po dzień dzisiejszy i pewnie długo to jeszcze będzie robił &#8211; taka dola klasyków.</p>
<p>Teraz szok! 1969 rok i drugi album, kolejne 40 minut muzyki.<em> Dwójka</em> podobnie jak debiut zaczyna się kapitalnym utworem, co jak się później miało okazać &#8211; było normą u tych panów. O &#8220;<strong>Whole Lotta Love</strong>&#8221; napisano już wiele, ja dodam tylko, że to taka wizytówka zespołu – tekst oscylujący wokół tematu miłości, riff taki, że o Boże, no i <strong>Bonzo</strong>.</p>
<p><strong>Jonha Bonhama</strong> aka Bonzo, nie miałem jeszcze okazji tu przedstawić, a wydaję mi się, iż to idealny moment. Spróbujcie nakreślić ideał perkusisty rockowego. Pewnie będzie to wyglądało mniej więcej tak – szybki, potrafiący łamać rytm, przy czym nie gubiący się w jakiś niuansach. Do tego dodać <em>groove</em>, którego wielu perkusistów szuka i mamy ideał. Bonzo tłukł w bębny z cholerną pasją, jego nośne kawalkady dodawały muzyce Led Zeppelin jeszcze większego animuszu. Facet zainspirował całą rzeszę znanych pałkerów, z <strong>Wilkiem</strong> i <strong>Theodorem</strong> na czele, jednakże w moim mniemaniu to nadal niedościgniony wzór jeśli chodzi o rockowe bębny. John na tym albumie ma swoją pokazówkę, czyli osławiony &#8220;<strong>Moby Dick</strong>&#8220;, w którym to daje upust swojej fantazji i umiejętnościom, grając partie bez pałeczek.</p>
<p>Dwójka to też &#8220;<strong>Heartbreaker</strong>&#8220;, czyli klasyczny już riff i coś, co zaskakuje każdego podczas pierwszego odsłuchu, czyli nagłe urwanie głównego motywu piosenki i wejście ciszy, na której tle, Page śle solo w eter. Pomysłowość aranżacji to była jedna z największych zalet tych muzyków, umiejętności mieli na tyle duże, iż potrafili swobodnie oscylować wokół wielu stylistyk przy czym nie gubili pierwiastka siebie.</p>
<p>Zeppelini na fali popularności wypuścili w 1970 roku kolejny numerowany krążek, jednak już nieco inny, spokojniejszy, choć otwierający album, galopujący &#8220;<strong>Immigrant Song</strong>&#8221; może być nieco mylący. Mamy tu szybką jazdę pośród której wyróżnia się sekcja, a zwłaszcza bas &#8211; tu momenty chwały ma <strong>Jones</strong> i jego klangowany motyw. Na trzecim krążku widać kontrast w sferze tekstowej, Plant równie dobrze potrafił śpiewać o pierdołach typu imprezki, panienki, ale też opowiadał historie oparte o legendy. Ten zabieg stosował również na innych albumach, vide <strong>Tolkinowskie<em> </em></strong>&#8220;<strong>Ramble On</strong>&#8221; z <strong>II</strong> i &#8220;<strong>The Battle Of Evermore</strong>&#8220;<strong><em> </em></strong>z <strong>IV</strong>. Co najlepsze, Zeppelini brzmieli zaskakująco przekonująco w tego typu stylistyce.</p>
<p>Pisząc, że <strong>III</strong> jest spokojniejsza od poprzednich płyt, nie miałem na myśli smęcenia, czy jakiegoś balladowania, choć spokojne utwory też tu się znajdują (kapitalnie zaaranżowane &#8220;<strong>Friends</strong>&#8220;). Tyle tylko, że tu bardziej o produkcję się rozchodziło, użyto również nowych instrumentów, takich jak mandolina czy harmonijka ustna, co jednoznacznie kojarzyło się z spokojniejszym graniem.</p>
<p>W przypadku Led Zeppelin częste koncertowanie przekładało się na materiał albumowy. Mianowicie aby urozmaicać swoje koncerty, panowie często wplatali nowe elementy do utworów które już wcześniej znajdowały się na albumach. Często improwizowali, takie posunięcia pozwalały im na wyłapywanie motywów z których niejednokrotnie tworzono później nowy utwór. Żeby się o tym przekonać polecam sprawdzić płytę koncertową  <strong>The Song Remains The Same</strong>, gdzie znalazło się min. półgodzinne &#8220;Dazed &amp; Confused&#8221; czy trwające bez mała kwadrans, &#8220;Whole Lotta Love&#8221;.</p>
<p>Kilka słów o <strong>IV</strong>, choć może powinienem temu krążkowi z racji jego kultowości poświęcić więcej miejsca? Nie ma jednak na to czasu, choć albumów nie nagrali wiele, to jednak niemalże każdy był jakimś spektakularnym wydarzeniem, ciosem w innych próbujących nagrać coś wspaniałego – pokazującym im gdzie ich miejsce. Jak już wspominałem IV to najbardziej znany ich album. Do tego właśnie stwierdzenia przyczyniło się kilka aspektów, min. &#8220;Stairway To Heaven&#8221;, którego zajebistość nakazywała kupić cały album, vide polityka wydawnicza Zeppów, nie brała pod uwagę czegoś takiego jak single (świetny pomysł pod warunkiem, że jest się pewnym jakości materiału wypuszczanego). Po drugie &#8220;<strong>Black Dog</strong>&#8220;, kolejny słynny opener, kolejny riff do opodatkowania, wspomagany pełnym pasji wokalem. Po trzecie aura tajemniczości wytworzona wokół tytułu i miejsca jego powstania – dywagacje na temat czterech symboli znajdujących się na okładce.</p>
<p>Tylko, że IV to nie wyłącznie komercyjny sukces i świetnie zaplanowana kampania marketingowa (aż dziw bierze, że 40 lat temu nad czymś takim się zastanawiano), siła albumu oparta jest na zgrabnej mieszaninie folkowych naleciałościami z hard rockiem. Jedno i drugie panowie praktykowali wcześniej, jednak tu stężenie kapitalnego songwritingu sięga zenitu.</p>
<p>Ja osobiście chciałbym skupić się na trochę niedocenianym utworze, jakim jest &#8220;<strong>When The Levee Breaks</strong>&#8220;. Jest to kawałek kończący album, w zasadzie suita, ale nie to jest ważne. W ciągu tych 7 minut, ogarnianie kopary z podłogi to czynność zbędna. Ja nie wiem jak oni to zrobili, to jakiś ideał, coś do czego nagrania dąży każdy zespół, a tylko nielicznym się udaje. Zero zbędnych dźwięków, pieprzony epic win! Kurde, aż się podnieciłem. Niewiele utworów mogę słuchać na zapętleniu, aczkolwiek to jest jeden z wyjątków. Po czymś takim mogli zawiesić działalność i odejść w glorii chwały, jednak tego nie zrobili i… chwała im za to.</p>
<p>Takim akcentem ci muzycy zakończyli serię numerowanych albumów i oddali się w wir koncertowania, by po dwóch latach powrócić z płytą <strong>Houses Of The Holy</strong>. Był to powrót jak najbardziej udany, album zróżnicowany brzmieniowo i stylistycznie. Z jednej strony kipiący energią rozbuchanych hard rockowych jazd, w stylu The Song Remains The Same, czy dedykowany fanom &#8220;<strong>The Ocean</strong>&#8220;, w którym to znalazł się jeden z najbardziej kojarzonych Page&#8217;owych riffów.</p>
<p>Drugie oblicze tej płyty to nieco bardziej eksperymentalne granie &#8211; poszukujące, że tak powiem. Takie np. &#8220;<strong>The Rain Song</strong>&#8221; – rozmarzona, epicka, akustyczna ballada (określeń można by przypiąć jeszcze wiele), z świetnymi wątkami orkiestrowymi w tle. Jest też romans z reggae, czyli &#8220;<strong>D&#8217;yer Mak&#8217;er</strong>&#8221; (ponoć czytając tytuł wychodzi &#8220;dżamajka&#8221;), no i słynny progresywny &#8220;<strong>No Quarter</strong>&#8220;, w którym na koncertach wielkie umiejętności gry na klawiszach pokazywał Jones. Pośród wszystkich tych utworów, znajduje się również zabawne<strong> </strong>&#8220;<strong>The Crunge</strong>&#8220;, z przypominającymi akordeon, organami. Sam pisząc o tej płycie nie mogę wyjść z podziwu, że to już piąty studyjny album bez wyraźnej wpadki, praktycznie wszystko im wychodziło, aż głupio na siłę do czegoś się czepiać.</p>
<p>Tak oto trzymając się postawionego sobie celu, dochodzę do <strong>Physical Graffiti</strong>. Tu będzie chyba najciężej pisać, bo to album dwupłytowy &#8211; jedyny taki w dyskografii Led Zeppelin. Album wydany dwa lata po Houses Of The Holy w nowej, własnej wytwórni. Z racji tego, że to aż 80 minut muzyki nie będę skupiał się na każdym utworze tylko wyłapię absolutne perełki. Tak więc płyta pierwsza jest nietykalna, coś jak objawienie boskie. Od rozpoczęcia w postaci bujającego trzewia &#8220;<strong>Custard Pie</strong>&#8220;, po kończące orientalno-epickie &#8220;<strong>Kashmir</strong>&#8220;, serwowane nam jest muzyczne niebo w postaci riffów (&#8220;<strong>The Rover, Houses Of The Holy</strong>&#8220;), improwizowania (&#8220;<strong>In My Time Of Dying</strong>&#8220;<em><strong> </strong></em>w której Page użył technikę slide, o której wspominałem wcześniej), oraz eksperymentatorstwa (&#8220;<strong>Trampled Under Foot</strong>&#8221; – czy tylko ja tu słyszę <strong>Talking Heads</strong>?). Tego się panowie nie bali, najwidoczniej czuli się bardzo pewnie eksperymentując z brzmieniami, stylistykami i wszystkim tym na co pozwalał im, ich zmysł songwriterski. Jakby nie patrzeć byli to muzycy otwarci, chętni poszukiwań i poszerzania hard rocka, który przecież skostniałym gatunkiem nie był.</p>
<p>Druga płyta to jeszcze więcej zabawy, skakanie z ballad na folk (&#8220;<strong>Bron-Ya-Aur</strong>&#8220;), z folkowania na jakieś wielobarwne psychodeliki (&#8220;<strong>In The Light</strong>&#8220;). Blues, country, nawet taneczne boogie się znajdzie. Recenzent szukający jakiegoś wyłożenia się, srogo się zwiedzie. Miałem nie chwalić a chwalę, zaczyna mi być głupio, choć na usprawiedliwienie podam fakt, że pałam do nich miłością, taką niezaślepioną miłością, bo wad szukam, a nie znajduję. Wiadomo, pod koniec kariery tym panom zachciało się już eksperymentów na dobre, ale po sześciu wyżej opisanych albumach, mieli taki komfort iż mogli nagrywać co tylko chcieli – swoje dla muzyki już zrobili.</p>
<p>Jeszcze sprawa domniemanej reaktywacji, tak się zastanawiam kto chciałby słyszeć jak pomarszczony pan Plant wyśpiewuje linijki z takiego &#8220;<strong>Babe I&#8217;m Gonna Leave You</strong>&#8220;, czy znajdującego się obok &#8211; &#8220;You Shook Me&#8221;. Tak, tak przed grzechami młodości się nie ucieknie, choć jakie to grzechy? Raczej kwintesencja lat młodzieńczych. To nie są wiecznie młodzi, cudowni chłopcy. Jak wspominałem Plant brzmiał by mało wiarygodnie w swoich pierwszych tekstach, a i siwiuteńki mistrz gitary, tnący riffy na swoim Les Paulu, w kwestiach wiarygodności, lepiej niż Plant na pewno by nie wypadał. Poza tym nie ma Bonzo, gra w wykonaniu jego syna to nie to samo – nie ma tej dziczy.</p>
<p>Dane im było grać i nagrywać w czasach kiedy niemalże wszystko było dozwolone, w czasach gdzie pomysły iskrzyły się nagle i nagle bez większej obróbki, znajdowały się na płytach. Szkoda trochę, że nie dane mi było popierdalać w dzwonach i koszulach eksponujących klatę, bo najwidoczniej mam ku temu zapędy. Wiecie, ten tekst to taka nostalgia, tęsknota, a jednocześnie zazdrość, że nie egzystuje w szalonych czasach, a okresie gdzie rzeczywistość trzeba sobie ubarwiać. Niekażdy jest zdolny przetrwać bez wspomagania dekadę, w której to czci się <em>„kolędy”</em> w stylu <strong>Radiohead</strong>.</p>
<p>Myślę, że na tym zakończę, choć mógłbym jeszcze napisać, jakim to kapitalnym utworem rozpoczęli <strong>Presence</strong> i dodać wiele innych motywów, przemyśleń czy głębokich podniet, na temat ich nieziemskiego talentu. Zeppelini to dowód na to iż tytani chadzali kiedyś po świecie, spuściznę pozostawili taką iż ja &#8211; fan pięknych dźwięków, nieważne jak skonstruowanych, pływam w ich dyskografii jak w jakimś puddingu. Koniecznie waniliowym.</p>
<p>* Mołs/Moose -  jeden z użytkownikó naszego<a href="http://www.winyl.info/forum/"> forum</a>.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/16/dmuchawce-latawce-plonace-sterowce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 14 Feb 2010 12:33:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1641</guid>
		<description><![CDATA[
To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje przeciwników ze zwolennikami, lub na odwrót &#8211; zwolenników z przeciwnikami. Nie oszukujmy się, takich emocji nie wywołują nawet święta Bożego Narodzenia i, jak co roku, &#8216;ich sztuczny klimat, sztuczne uśmiechy, durne tradycje, niepotrzebne wydatki&#8217;. Ale barszcz z uszkami by się zjadło, nie? Dajmy walentynkom żyć, a [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Eskopado'>Podsumowanie roku 2009: Eskopado</a> <small> Coś się kończy, coś zaczyna; kończy się muzyczna dekada,...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6'>W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6</a> <small> Melodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/14joy1g.jpg" alt="Eskopado" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>o już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje przeciwników ze zwolennikami, lub na odwrót &#8211; zwolenników z przeciwnikami. Nie oszukujmy się, takich emocji nie wywołują nawet święta Bożego Narodzenia i, jak co roku, &#8216;ich sztuczny klimat, sztuczne uśmiechy, durne tradycje, niepotrzebne wydatki&#8217;. Ale barszcz z uszkami by się zjadło, nie? Dajmy walentynkom żyć, a to, że mamy je w czterech literach i generalnie obsysają&#8230; Doceńmy przynajmniej ich moc oddziaływania &#8211; samoistnie przeniosły poniedziałek na niedzielę, przez co już dzisiaj możecie przeczytać co tygodniową rekomendację. Oczywiście będzie słodko, ckliwie i full of love mimo, że <em>piosenki o miłości mogą ci nie wyjść na zdrowie</em>.</p>
<p><span id="more-1641"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://i48.tinypic.com/244ti7a.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>The New Pornographers &#8211; Mass Romantic</h2>
<p>Panowie i panie z <strong>New Pornographers</strong>, to zadziwiająco płodne i kreatywne istoty, które mają już na koncie pokaźną liczbę albumów solowych, projektów pobocznych, występów gościnnych i są już całkiem blisko odkrycia tajemnicy nieskończoności, ale <strong>Mass Romantic</strong> wciąż uchodzi za ich szczytowe osiągnięcie, będące aktualnie nawet poza ich zasięgiem. Rudowłosa <strong>Neko</strong> swoimi partiami śpiewanymi zamienia wodę w wino, <strong>Newman</strong> (też rudy) trzyma rękę na pulsie i komponuje indie-ideały, <strong>Bejar</strong> mimo, że nie rudy, to ochoczo mu w tym pomaga, a reszta wesołej gromadki spaja całość w radosny monolit. Przy tym nie da się nie uśmiechnąć. Wzorowy przykład na idealne refreny, bujające zwrotki i melodie-ze-łba-nie-wypadające; daj Bóg im zmysł i siłę, aby tegoroczne <strong>Together</strong> chociaż w połowie było tak dobre jak Mass Romantic <em>fool, separated by sheets when the curtain calls you, speaking on the themes of stolen virtue</em>. Zgadza się, ich teksty, chociaż świetnie brzmią, w większości przypadków nie mają większego sensu, co z resztą potęguje tylko wrażenie &#8216;trzech dni z życia nastolatka&#8217;, które bije z ich muzyki na kilometry.<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i49.tinypic.com/24lu4oj.jpg" alt="sky" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>My Bloody Valentine &#8211; Loveless</h2>
<p><em>Otwarcie i rozpoczęcie rozmowy jest jak nasionko, które zasadzasz. Jeśli dobrze je posiejesz i będzie ono zdrowe, to o wiele, wiele łatwiej będzie Ci wyhodować duże i zdrowe drzewo</em>. Cytat ten pochodzi z <a href="http://www.uwodzic-uwodzicielki.pl/">tej</a> oto strony, poświęconej złotym &#8216;poradom&#8217; dla osób nie dość, że samotnych, to jeszcze na tyle zdesperowanych, iż szukają rozwiązania na ten problem w internecie. In-ter-ne-cie! Dlatego ja, idąc tym tokiem rozumowania, polecam metodę podrywu &#8216;na<strong> Loveless</strong>&#8216;, prawdopodobnie równie skuteczna, co te opisane w linku powyżej, ale wyobrażenie sobie tego &#8211; bezcenne. Młody człowiek zaprasza swoją koleżankę do siebie pod pretekstem zaległości w fizyce i &#8216;fajnie by było, jakbyś mi dzisiaj to wytłumaczyła&#8217;. Niczego się nie spodziewająca dziewczyna przychodzi o umówionej godzinie do mieszkania kolegi, który to już przy wejściu macha jej przed oczyma okładką Loveless, a następnie naciska play i już pierwsze dźwięki &#8220;<strong>Only Shallow</strong>&#8221; rozpalają w niewieście namiętności do tego stopnia, że zrywa sama z siebie odzienie i krzyczy &#8216;<em>róbmy miłość!</em>&#8216;. Nie trzeba się polubić z tym &#8216;nudnym jazgotem w ramach egzotycznie nazywającego się gatunku &#8217;shoegaze&#8221;, ale poznać wypada i chociaż bardzo chciałbym napisać coś więcej o tej wspaniałej, intymnej płycie, to na tym poprzestanę. <a href="http://etd.lib.fsu.edu/theses_1/available/etd-04102006-103749/unrestricted/fullthesis-1.pdf">Tutaj</a> został temat wyczerpany.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i49.tinypic.com/27x34ll.jpg" alt="saf" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>The American Analog Set &#8211; Know By Heart</h2>
<p><strong>Explosions in the Sky</strong>, czyli idealny przykład zespołu &#8216;środka&#8217; w swoim gatunku. Wszystko, począwszy od nazwy, poprzez tytuły płyt i utworów, a na muzyce kończąc, brzmi jak stworzone w Post-rock Music Generator v1.09, ale trzeba im przy tym oddać to, że mają niezłe okładki, a i potrafią nas uraczyć od czasu do czasu ładnymi motywami. Przykład? &#8220;<strong>First Breath After Coma</strong>&#8221; na wysokości około 2 minuty i 30 sekundy, albo&#8230; W sumie nie ważne. Ważne, że gitarzystą w EitS jest <strong>Mark Smith</strong>, który to w nieco innej roli udziela się również w polecanym dzisiaj przeze mnie zespole. O ile ci pierwsi mogą być traktowani jako lek na bezsenność, tak Know By Heart <strong>American Analog Set</strong> nie chce nas uśpić, a jedynie wyciszyć i stworzyć odległe tło do &#8216;kontemplacji konstelacji gwiazd&#8217; wraz z drugą połówką (nie wiem jak to zrobicie, ale co mnie to). Kwiatuszki kwitną, gitarka gra, pianinko plumka, wokalista śpiewa jakby przez sen, a całość unosi się 30 centymetrów ponad chodnikami, takie ciepłe i łagodne, że w materialnej formie rozpadłoby się przy najmniejszym szturchnięciu. Nie wiem przy jakiej muzyce teraz świeżo zakochani &#8216;odpływają&#8217; myślami, ani gdzie odpływają (pewnie na Pandorę), ale w razie czego, to <strong>Know By Heart</strong> chętnie im potowarzyszy.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i49.tinypic.com/2ql7bbm.jpg" alt="saf" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>The Magnetic Fields &#8211; 69 Love Songs</h2>
<p>Na początku trzeba postawić sprawę jasno, żeby potem nie było niespodzianki. Tytuł (swoją drogą przezabawny i w ogóle) nie kłamie. Tak, na <strong>69 Love Songs</strong> znajduje się 69 miłosnych piosenek o łącznej długości oscylującej w okolicach 3 godzin. W zasadzie te wydawnictwo rozwiązuje kwestię &#8217;szukam jakichś fajnych kawałków o miłości&#8217;, bo trzeba wam wiedzieć, że oprócz zapełnienia 3 płyt ckliwymi utworami, <strong>Stephin Merritt</strong> i jego kompania na prawdę się do tego przyłożyli i jest &#8216;fajnie&#8217;. Przyzwoite lub dobre piosenki następują po sobie jak pojebane, te słabsze są trudne do zauważenia, a znakomite&#8230; Znakomitych nie ma, bo i po co, skoro jest kilkadziesiąt dobrych. Wypada też wspomnieć, że Merritt jest daleki od poważnego podejścia do sprawy (patrz tytuł) i raczy nas miłosną tematyką z dystansem, przymrużeniem oka, wyśmiewając to i owo, a przy okazji mając pewnie niezły ubaw z instrumentami. Co, zaintrygowałem? Proszę bardzo, oto rola Stephina na 69 Love Songs (za wikipedią): <em>vocals, Digitech vocalist, Roland harmonizer, vocoder, ukulele, baritone ukelele, Kaholas ukelele, Admira classical, acoustic-electric 12-string guitar, lap steel, fado guitar, bass guitar, mandolin, autoharp, Marxophone, ukelin, tremeloa, violin-uke, sitar, zither, violin, musical saw, keyboards, synclavier, Moog Satellite, piano, harmonium, Wurlitzer electronic piano, organ, rhythm units, recorder, ocarina, pennywhistle, Maestro wind synthesizer, Hohner melodica, Paul Revere jug, rumba box, xylophone, kalimbas, Radio Shack 75-in-One Project Kit, drum kit, cymbals, rain stick, chimera, maracas, conga, bongos, triangle, bells, tambourine, washboard, steel drum, Chicken Shakers, finger cymbals, springs and Slinky guitar, pipes, bamboo harp, spirit chaser, sleighbell, fingersnaps, thunder sheet, cabasas, cowbells, gong.</em></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://i49.tinypic.com/sqpitz.jpg" alt="mer adentro" align="right" /></p>
<h2>(500) Days of Summer</h2>
<p>Można spędzić ten walentynkowy wieczór oglądając wraz z dziewczyną filmy <strong>Tarkovskiego</strong>. Można. Warto jednak okazać litość, spojrzeć jeszcze raz na kalendarz i zapunktować u swojej lubej, proponując jej lekkostrawną historię chłopak-poznaje-dziewczynę o komediowym zabarwieniu. <strong>(500) Days of Summer</strong> jest niewątpliwie lekkostrawnym dziełem, niewątpliwie opowiada o chłopaku, który poznaje dziewczynę i niewątpliwie posiada komediowe zabarwienie, <em>but you should know upfront, this is not a love story</em>. Wszelkie problemy głównych bohaterów biorą się z faktu, iż mają zupełnie inne podejście do związków damsko-męskich &#8211; on, wychowany na muzyce <strong>The Beatles</strong>, <strong>Pixies</strong> i <strong>Joy Division</strong>, wierzy w prawdziwą, nieskazitelną, wieczną, romantyczną, bla bla młody Werter, miłość; ona z kolei preferuje niezależne, wolne od zobowiązań życie. Oczywiście owa para zostaje parą z prawdziwego zdarzenia, ale jak sobie z tym radzą, to już inna sprawa. Coś musi ten film wyróżniać od innych tego typu, wszak samce generalnie gardzą gatunkiem &#8216;komedie romantyczne&#8217; i pokrewnymi, a właśnie wśród nas, chłopów, (500) Days of Summer zbiera zaskakująco dobre opinie. Po pierwsze &#8211; zaburzenie chronologii wydarzeń (kontrast kiedyś-teraz), mieszanie konwencjami (jakieś paradokumentalne wstawki) i eksperymenty (&#8216;rzeczywistość-oczekiwania&#8217;). Po drugie &#8211; muzyka i jej rola w filmie (oprócz tego, że jest, to jeszcze jest istotna). Po trzecie &#8211; samiec w roli ofiary (!). Po czwarte&#8230; Po czwarte jest zabawnie (na początku), jest smutno (potem, potem, potem), jest banalnie, ale zakończenia i tak nie odgadniecie.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/09/podsumowanie-roku-2009-eskopado/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Eskopado'>Podsumowanie roku 2009: Eskopado</a> <small> Coś się kończy, coś zaczyna; kończy się muzyczna dekada,...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/03/08/w-tym-tygodniu-poleca-renegad-6/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6'>W tym tygodniu poleca&#8230; ReneGad! #6</a> <small> Melodie, emocje, eksperymentalność &#8211; wśród tych trzech słów czai...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Love &#8211; Forever Changes</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/09/love-forever-changes/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/09/love-forever-changes/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 22:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[folk]]></category>
		<category><![CDATA[pop]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[psychedelic]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1599</guid>
		<description><![CDATA[
 

Siedzę na wzgórzu.
Oglądam jak umierają ludzie.
Czuję się znacznie lepiej po drugiej stronie.
Załapie się na przejażdżkę.

 
&#8220;Miłość&#8221; to bardzo ważne słowo, a zwłaszcza w latach &#8216;60 XX wieku, kiedy to przeżywało swoją &#8220;drugą młodość&#8221;. Młode pokolenie tamtych czasów chciało ponownie zwrócić uwagę na ten bardzo ważny wyraz (a właściwie wartości, jakie ze sobą niesie), starali [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2008/06/25/brazil-the-philosophy-of-velocity/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Brazil &#8211; The Philosophy Of Velocity'>Brazil &#8211; The Philosophy Of Velocity</a> <small> Próbując zdefiniować co grają ci kolesie musiał bym użyć...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2008/02/17/fair-to-midland-fables-from-a-mayfly-what-i-tell-you-three-times-is-true/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Fair To Midland &#8211; Fables From A Mayfly: What I Tell You Three Times Is True'>Fair To Midland &#8211; Fables From A Mayfly: What I Tell You Three Times Is True</a> <small> No tak, pierwsza recenzja, z założenia wielu autorów przy...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/12/28/przeglad-opiniotworczy-5-f/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Pod Igłą #5 F'>Pod Igłą #5 F</a> <small> Szósta litera alfabetu, dziewiąta, jeśli weźmiemy pod uwagę polskie...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/dcez4x.jpg" alt="Nook" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> </span></p>
<p style="text-align: left;"><img class="alignright" src="http://i45.tinypic.com/243gbqx.jpg" alt="1" width="200" height="200" /></p>
<blockquote><p><em><span style="font-size: 24px;"><strong>S</strong></span>iedzę na wzgórzu.<br />
Oglądam jak umierają ludzie.<br />
Czuję się znacznie lepiej po drugiej stronie.<br />
Załapie się na przejażdżkę.</em></p></blockquote>
<p style="text-align: left;"><span id="more-1599"></span></p>
<p><span id="more-1055"> </span></p>
<p>&#8220;Miłość&#8221; to bardzo ważne słowo, a zwłaszcza w latach &#8216;60 XX wieku, kiedy to przeżywało swoją &#8220;drugą młodość&#8221;. Młode pokolenie tamtych czasów chciało ponownie zwrócić uwagę na ten bardzo ważny wyraz (a właściwie wartości, jakie ze sobą niesie), starali się oprzeć całe życie na Miłości. Miłością można było określić po prostu życzliwość i dobroć dla drugiego człowieka, niezależnie od koloru skóry/wyznania/wieku/stanu majątkowego etc. Drugim, ważnym znaczeniem tego słowa &#8211; najlepiej dodając do niego przymiotnik &#8220;wolna&#8221; &#8211; jest po prostu miłość cielesna, zwykle bez stałego partnera i nierzadko nie z jednym partnerem.  Ale jest też trzecie skojarzenie, które było ważne przede wszystkim w światku muzycznym. Jest nim <strong>Love</strong> &#8211; czyli (co za niespodzianka!) Miłość, w języku angielskim.</p>
<blockquote><p><em>Wierzę w magię.<br />
Dlaczego? Ponieważ jest tak prędka.<br />
Nie potrzebuję mocy, kiedy jestem zahipnotyzowany.<br />
Spójrz mi w oczy.<br />
Co widzisz? (Widzę&#8230;)<br />
Jak się czujesz? (&#8230;Ciebie)<br />
Czuję się bardzo fałszywie kiedy mym imieniem jest Phil<br />
Czy był to Bill?</em></p></blockquote>
<p>Muzyka Love, jednego z pierwszych zespołów którego członkowie nie mieli takiego samego koloru skóry, oscyluje wokół niezwykle melodyjnego popu i folku, czerpiąc jednak wiele pomysłów z zyskującej wtedy na popularności muzyki rockowej. Oprócz klasycznych instrumentów rockowych takich jak gitara, bas, perkusja dochodzi jeszcze cała orkiestra! Skrzypce, altówka, wiolonczela, kontrabas, trąbka oraz puzon.</p>
<blockquote><p><em>Życie leci tutaj,<br />
Dzień po dniu.<br />
Nie wiem czy żyję czu ja<br />
Powinienem być.<br />
Czasami moje życie jest niesamowite,<br />
I jeśli myślisz że jestem szczęśliwy,<br />
Pomaluj mnie na (biało)(żółto).</em></p></blockquote>
<p>Ale nie obawiajcie się, typowo klasycznych elementów tutaj brak. &#8220;Nierockowe&#8221; grajki uzupełniają tylko &#8220;rockowych&#8221; prowadzących, robiąc im wspaniałe tło, nadające pięknej barwy muzyce. Bez dętych instrumentów ta płyta nie byłaby taka sama, urozmaicają prawie każdą kompozycję. Smyczki natomiast, jak to smyczki, dodają lekko melancholijnego klimatu. Nie zabrakło także oczywiście od czasu do czasu jakiejś solówki na elektryku, czy energicznych partii perkusyjnych.</p>
<blockquote><p><em>Byłem tu raz.<br />
Byłem tu dwa razy.<br />
Nie wiem czy trzeci jest czwartym czy<br />
Piąty jest do naprawienia.<br />
Czasami zgadzam się z liczbami.<br />
I jeżeli chcesz mnie policzyć.<br />
Odlicz mnie.</em></p></blockquote>
<p>Partie śpiewane oraz teksty. Wokalami zawartymi na <strong>Forever Changes</strong> nie powstydziliby się sami <strong>Beatelsi</strong>. <strong>Arthur Lee </strong>i jego delikatny, czysty głos sprawia niesamowite wrażenie. Lekkie eksperymenty i dziwne akcentowania dodają psychodelicznego klimatu, np. na &#8220;<strong>The Red Telephone</strong>&#8220;. Tego właśnie utworu możecie czytać tekst między akapitami. Jak widzicie jest dziwnie, abstrakcyjnie, niejasno, metaforycznie &#8211; jak na przedstawicieli psychodelicznego nurtu przystało. Nie martwcie się, ja też nic nie rozumiem.</p>
<blockquote><p><em>Nie potrzebuję czasu za dnia.<br />
Każdy czas jest dla mnie w porządku.<br />
Chcę tylko byś nie marnował mojego czasu,<br />
Bo to nie w porządku.</em></p></blockquote>
<p>Forever Changes to jedna z najważniejszych pozycji z tamtego okresu. Jest to napewno łagodniejsze, mniej rockowe oblicze muzyki psychodelicznej niż dokonania <strong>Jimiego Hendrixa</strong>, <strong>The Doors</strong> czy <strong>Pink Floyd</strong>. Lecz jest ono równie chwytliwe, równie oddziałowujące na wyobraźnie, równie przyjemne w słuchaniu. Dla tych, którzy chcą znać kultowe płyty z gatunku, Forever Changes jest obowiązkowe. Niech Miłość będzie z wami, peace!</p>
<blockquote><p><em>Zamykają ich dzisiaj,<br />
wyrzucają klucz.<br />
Zastanawiam się kogo kolej będzie jutro, moja czy twoja?<br />
Jesteśmy normalni i chcemy naszej wolności.<br />
Wolność&#8230; wolność&#8230; wolność&#8230; wolność&#8230;<br />
Wolność&#8230; wolność&#8230; wolność&#8230; wolność&#8230;</em></p></blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong><br />
</strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr /><!-- hr--></p>
<ol>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=7yVBMUXr4xo">Alone Again Or</a>&#8221; – 3:16</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=FN2RK7HvIaA">A House is Not a Motel</a>&#8221; – 3:31</strong></li>
<li><strong>&#8220;Andmoreagain&#8221;  – 3:18</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Daily Planet&#8221; – 3:30</strong></li>
<li><strong>&#8220;Old Man&#8221; (MacLean) – 3:02</strong></li>
<li><strong>&#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=5Ioxj73deq0">The Red Telephone</a>&#8221; – 4:46</strong></li>
<li><strong>&#8220;Maybe the People Would Be the Times or Between Clark and Hilldale&#8221; – 3:34</strong></li>
<li><strong>&#8220;Live and Let Live&#8221; – 5:26</strong></li>
<li><strong>&#8220;The Good Humor Man He Sees Everything Like This&#8221; – 3:08</strong></li>
<li><strong>&#8220;Bummer in the Summer&#8221; – 2:24</strong></li>
<li><strong>&#8220;You Set the Scene&#8221; – 6:56</strong></li>
</ol>
<p><strong><strong><strong>Całość: </strong></strong>42:51</strong></p>
<p><strong><strong><strong>Premiera: listopad, 1967</strong></strong></strong></p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2008/06/25/brazil-the-philosophy-of-velocity/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Brazil &#8211; The Philosophy Of Velocity'>Brazil &#8211; The Philosophy Of Velocity</a> <small> Próbując zdefiniować co grają ci kolesie musiał bym użyć...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2008/02/17/fair-to-midland-fables-from-a-mayfly-what-i-tell-you-three-times-is-true/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Fair To Midland &#8211; Fables From A Mayfly: What I Tell You Three Times Is True'>Fair To Midland &#8211; Fables From A Mayfly: What I Tell You Three Times Is True</a> <small> No tak, pierwsza recenzja, z założenia wielu autorów przy...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2009/12/28/przeglad-opiniotworczy-5-f/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Pod Igłą #5 F'>Pod Igłą #5 F</a> <small> Szósta litera alfabetu, dziewiąta, jeśli weźmiemy pod uwagę polskie...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/09/love-forever-changes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Nook! #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Feb 2010 08:46:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1570</guid>
		<description><![CDATA[
W tym tygodniu przygotowałem dla Was cztery pozycje płytowe. Filmów ani książek nie będzie z racji tego, że moje rozeznanie w kinematografii jest zbyt słabe by się nim chełpić w ramach tej skromnego cyklu rekomendacji, a w kwestii literatury ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć ochotę na spędzenie chwili z dobrą książką. Tak czy inaczej, w [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Nook'>Podsumowanie roku 2009: Nook</a> <small> Na początku wielkie przepraszam za zeszły rok w którym...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/13z4itl.jpg" alt="Nook" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>W</strong></span> tym tygodniu przygotowałem dla Was cztery pozycje płytowe. Filmów ani książek nie będzie z racji tego, że moje rozeznanie w kinematografii jest zbyt słabe by się nim chełpić w ramach tej skromnego cyklu rekomendacji, a w kwestii literatury ostatnimi czasy ciężko mi znaleźć ochotę na spędzenie chwili z dobrą książką. Tak czy inaczej, w tym tygodniu będzie dość różnorodnie. Pójdziemy na prawdziwie gotycką imprezę, potem spędzimy miły wieczór w rytmie jazzującego hip-hopu by za chwilę znaleźć się w Stanach Zjednoczonych na alt-rockowym koncercie. A na deser, z kolei, nietypowa lekcja historii od naszych zachodnich sąsiadów. Zaczynamy.<br />
<span id="more-1570"></span></p>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Deathcamp Project – Well-Known Pleasures</h2>
<p><img class="alignright" src="http://i46.tinypic.com/be7vyh.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Pierwszym albumem w kolejce jest debiut nadziei naszej rodzimej sceny gotycko-rockowej (zdaję sobie sprawe, że to lekkie nadużycie, ale niech zostanie). Pod szyldem <strong>Deathcamp Project</strong> ukrywają się dwaj seksoholicy o pseudonimach <strong>Void</strong> i <strong>Betrayal.</strong> Ten pochodzący z Kluczborka duet wykonuje muzykę będąca wypadkową szeroko pojętego rocka gotyckiego oraz muzyki elektronicznej. Po kilku demówkach (pierwsza wydana w 2001 roku) w roku 2008 udało im się (wreszcie!) wydać pełnowartościowy album nazwany <strong>Well-Known Pleasures</strong>. Album z jednej strony dość nastrojowy (mroczny i obskurny „<strong>Circle of Silence</strong>”<strong> </strong>czy też „<strong>New Dawn Fades</strong>” &#8211; niesamowity cover z repertuaru Joy Division), a z drugiej strony bardzo żywy i imprezowy („<strong>Fuckin’ Deathrock</strong>” ) i z nieco jajcarskimi tekstami („<strong>Divine Words</strong>”<strong> </strong>lub mistrzowski dialog z początku<strong> </strong>„<strong>Rule and Control</strong>”). Polecam tym, którzy cenią sobie atmosferyczne, mroczno zabarwione gitarowe granie podszyte elektroniką lub którzy zwyczajnie lubią się zabawić. Nie tylko na mroczno.</p>
<h2>Emil Blef &#8211; Mam Taką Twarz, że Ludzie Mi Ufają&#8230; Billing</h2>
<p><img class="alignright" src="http://i48.tinypic.com/wcb6ti.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p>Kolejna polska płyta z 2008 roku, ale już z nieco innych klimatów. <strong>Emil Blef</strong> to ½ warszawskiego rap-składu <strong>Flexxip</strong>. Jego debiutancka solówka przeszła bez większego echa, a szkoda, bo to bardzo ciekawy egzemplarz. Album pełen dusznych, jazzujących bitów (ale i nie tylko) i pomysłowych storytellingów (<strong>„Brat Rapera”</strong> czy <strong>&#8220;Dzień Mijał W Dobrym Tempie&#8221;</strong> z gościnnym udziałem <strong>Eldo</strong>). Płytka powaliła mnie genialnym, luźnym klimatem i dość fajnym ujęciem różnych tematów np. dojrzewania (mocno soulowa „<strong>Inicjacja</strong>”), romantycznego wieczoru spędzonego tylko we dwoje (nastrojowe „<strong>Przyjdź Wieczorem</strong>”), dziennikarstwa muzycznego („<strong>Wywiad</strong>”)<strong> </strong>czy też twórczej misji („<strong>Nie Wystarczy Wejść Do Studia</strong>”<strong> </strong>z gościnnym udziałem kompana z Flexxip czyli <strong>Tego Typa Mesa</strong>).  Dla miłośników niebanalnego rapu i nie tylko.</p>
<h2>Sinch – Sinch</h2>
<p><img class="alignright" src="http://i47.tinypic.com/sq6wt5.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p>Przenosimy się do Stanów Zjednoczonych i… właściwie nie wiem co napisać dalej. Kapelę wykopałem ze swoich najgłębszych archiwów w nadziei, że uda mi się czytelników namówić do zapoznania się z jej dokonaniami. Opis tego wydanego w 2002 roku albumu będzie ciężkim zadaniem niemniej jednak spróbuję się z tym zmierzyć. Sinch to kapela, która sprytnie wymyka się różnym szufladkom. Za ciężkie na rock, za lekkie na metal. Mające zbyt duży potencjał komercyjny by być rockiem progresywnym, a jednocześnie zbyt rozbudowane by być sklasyfikowanym jako nu-metal (kapela grała niegdyś jako support takich „tuzów” gatunku jak choćby<strong> Korn</strong> czy też <strong>Linkin Park</strong>). Rock alternatywny? Być może. Oceńcie sami. Mamy tu kawałki dość chwytliwe i jednocześnie bardzo emocjonalne (singlowe „<strong>Something More</strong>”), ale też dość zakręcone („<strong>Passive Resistor</strong>”<strong> </strong>czy<strong> </strong>„<strong>The Silent Acquiescence of Millions</strong>”), podszyte bardzo subtelna elektroniką („<strong>Bitmap</strong>”). Nad całością natomiast unosi się duch sceny Seattle.</p>
<h2>Feindflug &#8211; Feindflug</h2>
<p><img class="alignright" src="http://i50.tinypic.com/zx8pwk.jpg" alt="" width="200" height="200" /></p>
<p>Debiut jak i reszta  twórczości tego niemieckiego elektro/industrialnego duetu nie są aż tak kontrowersyjne jak mogłyby się z pozoru wydawać. Muzyka w całości instrumentalna, związana w dużej mierze z tematyką Trzeciej Rzeszy i II Wojny Światowej (w dalszej kolejności inne totalitaryzmy), a co za tym idzie jest dość oryginalna. Muzyka dosyć hałaśliwa, mocno ubitowiona (choć niezbyt wyszukana w tej materii, prawdę mówiąc) więcej tu zgrzytów, trzasków, przesterowanych dziwadeł aniżeli syntezatorowych melodii. Przerażać mogą natomiast samplowane przemówienia Hitlera jak i innych ważnych osobistości Trzeciej Rzeszy (plus obowiązkowo niemieckie filmy poruszające tematykę wojenną). I przy okazji chciałem zaznaczyć jedną rzecz.<strong> Felix</strong> oraz <strong>Banane</strong> stanowczo odcinają się od gloryfikowania nazistów. Dla mnie osobiście ten duet jest jednym z najlepszych w swojej klasie i miał duży wpływ na mnie jako muzyka, stąd moja rekomendacja – nie tyle tego albumu, co całej twórczości tego projektu. Dla fascynatów tematyki II Wojny Światowej jak i elektro-industrialnych zboczeńców.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/05/podsumowanie-roku-2009-nook/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Nook'>Podsumowanie roku 2009: Nook</a> <small> Na początku wielkie przepraszam za zeszły rok w którym...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/08/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-nook-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Druga strona barykady: Nagrywanie</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Feb 2010 09:45:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1547</guid>
		<description><![CDATA[
Garść przemyśleń na temat czegoś, czym żyje wielu młodych ludzi nad Wisłą i nie tylko. W grupie fanów muzyki zawsze znajdzie się kilku hardkorowców, nieświadomych dalszych konsekwencji desperatów, którzy nie mają co robić z pieniędzmi rodziców, ale mają za to marzenia ukierunkowane na konkretny target. Akurat tak się trafiło, że jednym z tych pomyleńców jestem [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i46.tinypic.com/nq5s1y.jpg" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p><span style="font-size: 24px;"><strong>G</strong></span>arść przemyśleń na temat czegoś, czym żyje wielu młodych ludzi nad Wisłą i nie tylko. W grupie fanów muzyki zawsze znajdzie się kilku hardkorowców, nieświadomych dalszych konsekwencji desperatów, którzy nie mają co robić z pieniędzmi rodziców, ale mają za to marzenia ukierunkowane na konkretny target. Akurat tak się trafiło, że jednym z tych pomyleńców jestem ja. Felieton o graniu tak zwanym amatorskim&#8230;</p>
<p><span id="more-1547"></span></p>
<p>Przyjrzyjmy się procesowi nagrywania. Odrzućmy wynajmowanie dziecięcych chórów, orkiestr symfonicznych, nagrywanie z najlepszymi producentami – skupmy się na studyjnej defloracji, pierwszym razie z aparaturą nagrywającą. Wszak gra nie idzie o pietruszkę, bo chodzi tu o nagranie płyty demo, mającej zapewnić zespołowi rzeszę fanów i wytwórnię, która wyda debiutancką płytę, która to z kolei rzuci na kolana cały kraj, i tak dalej&#8230;</p>
<p><img class="alignright" src="http://i50.tinypic.com/21e1en8.jpg" alt="" width="172" height="228" /></p>
<p>Skoro już padła idea<em> &#8220;nagrywamy!&#8221;</em> to warto wybrać piosenki, które trafią na nasze demo. Jesteśmy na tyle pewni siebie, że nagramy cały swój repertuar (pięć utworów, to już piętnaście minut muzyki!), a jak humory dopiszą to nawet kawera jakiegoś machniemy –<strong> </strong>„<strong>Pasażera</strong>” z polskim tekstem, bo to proste jest czy tam „<strong>Maturę</strong>”<strong> Farben Lehre</strong>, bo przy tym na pewno będą chcieli się bawić na koncertach. Kolejnym pytanie brzmi<em> &#8220;jak to zrobić?&#8221;</em>. Och, jesteśmy tacy <em>indie</em>, zrobimy to sami, w domu! Tak więc pierwsze demówki swojego pierwszego poważnego zespołu (a imię jego <strong>TMK</strong>, teoretycznie grał ska rocka, w praktyce bywało różnie) nagrywałem w różnych dziwnych miejscach – na przykład w pokoju gitarzysty, ścieżki bębnów tworząc w <strong>FL Studio</strong> (bo sąsiedzi są tolerancyjni, ale do czasu wstawienia perkusji do pokoju). <strong>DIY</strong> na sto procent &#8211; filtrem łapiącym głoski wybuchowe (takie jak &#8216;b&#8217; lub &#8216;p&#8217;) były rajstopy siostry ówczesnego gitarzysty (a za obręcz na nie robiło jakieś kółeczko, bodajże do haftowania). Do tamtych nieco partyzanckich czasów mam sentyment, ale oczywistym jest, że człowiek nie ma ochoty do usranej śmierci dogrywać się do perkusyjnego trupa i wyć do mikrofonu, kiedy za ścianą rodzice oglądają dajmy na to &#8220;Top Gear&#8221;. Albo Kubicę. Albo szczypiornistów.</p>
<p>W nowym zespole odstawiliśmy piwo na czas nagrywek i przenieśliśmy się&#8230; do mojej piwnicy. Tam już nie mieliśmy żadnych ograniczeń &#8211; sąsiadka mogła próbować szczęścia ze swoimi petycjami o <img class="alignleft" src="http://i49.tinypic.com/3169q45.jpg" alt="" width="234" height="174" />interwencję policji, mogliśmy być słyszalni ulicę dalej &#8211; nam to nic nie szkodziło (i moim rodzicom też nie, za co należy im się mnóstwo szacunku). Parę słów o samej piwnicy: było to pomieszczenie o wymiarach piętnaście metrów kwadratowych na metr pięćdziesiąt wysokości. Było tam dość chłodno, co w środku lata 2007 było dość zbawienne. Sesja w <strong>Koc Plazy</strong> (bo taki przydomek otrzymało nasze małe miejsce) pretenduje do miana jednego z najbardziej mistycznych przeżyć na naszej drodze. Atmosfera beztroskiej, tygodniowej sesji w podziemiach na obrzeżach miasta w połączeniu z badziewnymi mikrofonami na nietuzinkowych statywach (<em>&#8216;mamo, Twoja miotła jest wspaniała!&#8217;</em>) dała naszym nagraniom niepowtarzalne, prawdziwie undergroundowe brzmienie lo-fi. Jednakże to był ostatni odcinek moich przygód z takim dziwnym nagrywaniem, bo w czasach Koc Plazy pojawiło się więcej koncertów, parę osób nas poznało, i jakoś to wszystko zaczęło się wokół <strong>Chris June</strong> kręcić.</p>
<p>Teraz zapomnijmy o niewygodach, niskich sufitach, nagrywaniu na lekkim rauszu i zadajmy sobie pytanie nieco egzystencjalne: więc jak to jest w końcu z tym nagrywaniem? Przyznaję, że tak naprawdę do tematu sesji z moim udziałem mam bardzo ambiwalentne podejście. Ciężko jest, cholernie ciężko, ale porzućmy trudy fizyczne na rzecz opowieści o tym, co łechce muzyków: wrażenia estetyczno-duchowe. Ważne jest podniecenie samym procesem rejestracji własnych myśli. Tu i teraz tworzy się coś, co uczyni nas względnie nieśmiertelnymi &#8211; skoro mam się kiedyś w proch obrócić to chociaż empetrójka po mnie zostanie i kto wie, może za pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat ktoś ją usłyszy. Wracam zmęczony po kilku godzinach słuchania tych samych fragmentów perkusji czy gitar, a i tak w domu biorę do ręki własne wiosło czy włączam klawisze i gram. Zawsze przyjdzie coś do głowy. Ale samo wbijanie ścieżek&#8230; W mgnieniu oka serce moje, perkusisty czy gitarzysty staje się jedynie paskiem fali większych lub mniejszych. Paski układają się jeden pod drugim, z dokładnością co do milisekundy. Chirurgiczna precyzja, trochę jak domino &#8211; bo jak choćby na sekundę coś się sypnie to już cała reszta zaczyna się rozjeżdżać. Sekcja rytmiczna &#8211; nazwa zobowiązuje i mimo dziesiątek żartów o tejże muszę mieć w sobie choć odrobinę dumy. Bo bez basu to wiecie jak jest &#8211; a jak nie wiecie to wyobraźcie sobie jedzenie bez jakiegokolwiek smaku. Pompatycznie? Może trochę, ale ja i moi koledzy często traktujemy własne piosenki jakby były naszymi dziećmi &#8211; nawet jeśli w fazie &#8220;płodzenia&#8221; wyglądają tak&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter" src="http://i49.tinypic.com/2mmfuk9.jpg" alt="" width="390" height="120" /></p>
<p>&#8230;i po sześciu czy siedmiu godzinach wpatrywania się w takie paseczki momentalnie odechciewa się wszystkiego.</p>
<p>Po tak romantycznym opisie warto trochę zejść na Ziemię i wspomnieć o drugiej stronie medalu. Taki amatorski zespół w studio nerwowo spogląda na zegarek (bo przecież nie mamy tauzenów na koncie, co to by polskie <strong>Chinese Democracy</strong> wysmażyć), stres, zmęczenie, podejścia powtarzane aż do znudzenia. Pływamy tempem, jeszcze raz. Za mocno uderzyłeś w strunę i zrobiło się brzydkie kliknięcie, jeszcze raz (czasem nawet kompresor nie pomoże). Dokładne strojenie &#8211; zło, bo na koncercie mogę przymknąć oko na to milimetrowe odstępstwo od normy wskazywanej przez tuner &#8211; a na sterylnych nagraniach od razu to wyjdzie na jaw&#8230; Terminy gonią, cierpliwość czasem się wyczerpuje, a jak na złość im bardziej się człowiek spina tym gorzej mu idzie. I jeszcze te wszystkie sprawy finansowe &#8211; chociaż na etapie grania za piwo albo wpływy &#8220;z bramki&#8221; wypadałoby porzucić rozmyślania nad tym, czy pieniądze wydane na nagranie epki (bo termin &#8216;EP&#8217; jest ładniejszy niż &#8216;płyta demo&#8217;, prawda?) kiedykolwiek się zwrócą. Wydajmy ponad trzysta złotych, bo to i tak mało &#8211; niektórzy za takie demówki płacą dużo więcej, poświęcając na jeden utwór całą dobę i inwestując sumy trzycyfrowe.</p>
<p>Mniej więcej tak to widzę z perspektywy tych kilku lat, które miałem przyjemność spędzić jako element amatorskiej sceny w moim mieście. Mam nadzieję, że felietonem zbytnio nie znudziłem i choć trochę oddałem klimat tej odrobinę absurdalnej walki o swoją szansę. Historyjek związanych z raczkowaniem w okręgowej lidze muzycznego biznesu znajdzie się jeszcze kilka, więc może kiedyś&#8230;</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/04/druga-strona-barykady-nagrywanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W tym tygodniu poleca… Masta! #1</title>
		<link>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 15:46:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=1108</guid>
		<description><![CDATA[
Powracamy do pomysłu coponiedziałkowych rekomendacji. Starych &#8220;odcinków&#8221; postanowiliśmy nie umieszczać ponownie na Winylu. W tym tygodniu coś na imprezę, coś by pokonać chłód, coś by dopełnić obrazu za oknem i coś do kontemplacji na długi zimowy wieczór. Enjoy.

 

Dla ucha
Queens of the Stone Age &#8211; Songs for the Deaf
Karnawał, sezon studniówkowy, masa imprez, domówek wszelakich. [...]


Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Masta'>Podsumowanie roku 2009: Masta</a> <small> Rok 2009 pod względem muzycznym był rokiem średnim. Lepiej...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol>

Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i47.tinypic.com/2hd5hg2.jpg" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>owracamy do pomysłu coponiedziałkowych rekomendacji. Starych &#8220;odcinków&#8221; postanowiliśmy nie umieszczać ponownie na <strong>Winylu</strong>. W tym tygodniu coś na imprezę, coś by pokonać chłód, coś by dopełnić obrazu za oknem i coś do kontemplacji na długi zimowy wieczór. Enjoy.</p>
<p><span id="more-1108"></span></p>
<p><span id="more-767"> </span></p>
<h3><img src="http://i45.tinypic.com/16krp6t.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h1>Dla ucha</h1>
<h2>Queens of the Stone Age &#8211; Songs for the Deaf</h2>
<p>Karnawał, sezon studniówkowy, masa imprez, domówek wszelakich. Czym by tu gości rozruszać? <strong>Songs for the Deaf</strong> powinno pomóc. Hiciory pokroju &#8220;<strong>Go with the Flow</strong>&#8220;, &#8220;<strong>First at Giveth</strong>&#8220;, &#8220;<strong>No One Knows</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Gonna Leave You</strong>&#8221; sprawią, że nawet dużo starsi sąsiedzi zaczną potupywać do rytmu wybijanego przez <strong>Dave&#8217;a Grohla</strong>, a znajomi jeszcze długi czas będą wygwizdywać lub nucić co chwytliwsze refreny. Proste, lecz nie prostackie, granie <strong>Josha Homme&#8217;a</strong> i spółki z pewnością uratują niejedną prywatkę.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i50.tinypic.com/6r69lv.jpg" alt="sky" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Kyuss &#8211; Welcome to Sky Valley</h2>
<p>Znowu Homme na gitarce, ale cóż poradzić. Zimno, nie? Chciałoby się stopić ten cały śnieg? Idąc za przykładem pana <strong>Nikołajewicza</strong> podczas powrotu ze szkoły mroźnego dnia zapuściłem sobie legendarną &#8220;<strong>Welcome to Sky Valley</strong>&#8220;. Przy &#8220;<strong>Gardenii</strong>&#8221; zdjąłem czapkę i rękawiczki. Po pierwszych dźwiękach &#8220;<strong>Asteroid</strong>&#8221; rozpiąłem kurtkę. Gdy zaczął lecieć &#8220;<strong>Space Cadet</strong>&#8220;, zacząłem żałować, że założyłem kalesony, a wraz z &#8220;<strong>Demon Cleaner</strong>&#8221; zwały białego puchu zaczęły ustępować mi spod nóg. Pod koniec całego albumu było już nawet sporo piachu dookoła. Tak więc nie słuchajcie mamy! Nie ciepłe swetry są najlepsze na mróz. Nie parodiujcie Ruskich! Są lepsze sposoby na rozgrzanie niż seta czystej przed wyjściem na dwór. <strong>Kyuss</strong> na uszy i można niczym <strong>Marek Kamiński</strong> samotnie zdobywać oba bieguny.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span><br />
<img src="http://i50.tinypic.com/rigls9.jpg" alt="saf" width="200" height="200" align="right" /></p>
<h2>Soap&amp;Skin &#8211; Lovetune for Vacuum</h2>
<p>A co jeśli lubimy, gdy podczas spacerów, muzyka dopełnia otaczający nas krajobraz? Na piesze wycieczki wśród pokrytych śniegiem pól, łąk, lasów i parków polecam <strong>Lovetune for Vacuum</strong> <strong>Anji</strong> z Austrii ukrywającej się pod pseudonimem <strong>Soap&amp;Skin</strong>. Oryginalny głos i ciekawe kompozycje i aranżacje to największe zalety tej płyty. Dziewczyna tworzy szerokie spektrum melodii: od niezwykle kojących, przyjemnych jak w &#8220;<strong>Cry Wolf</strong>&#8220;, przez nostalgiczno-melancholijne w &#8220;<strong>Mr. Gaunt Pt 1000</strong>&#8221; czy &#8220;<strong>Cynthia</strong>&#8221; albo nieco groteskowych w &#8220;<strong>Spiracle</strong>&#8221; aż do niepokojących w &#8220;<strong>Thanatos</strong>&#8221; lub &#8220;<strong>Marche Funèbre</strong>&#8220;. Wszystko to jest podlane chłodnymi, niczym aura za oknem, dźwiękami fortepianu. Dobre do wyciszenia się i zadumy nad sprawami wszelakimi i jeden z ciekawszych debiutów ubiegłego roku. Dlaczego nie pojawiła się w moim podsumowaniu do dzisiaj nie wiem.<br />
<span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<h1>Dla oka</h1>
<p><img src="http://i48.tinypic.com/2pph1sz.jpg" alt="mer adentro" align="right" /></p>
<h2>W stronę morza</h2>
<p>&#8220;<strong>W stronę morza</strong>&#8221; to jeden z lepszych i ciekawszych filmów jakie było mi dane poznać w ostatnim czasie. Historia Ramóna Sampedro, marynarza z La Coruña w Hiszpanii, walczącego o prawo do godziwej śmierci naprawdę urzeka. Argumenty, dlaczego chce skończyć z życiem, wytaczane przez głównego bohatera, są na o wiele wyższym poziomie niż &#8220;bo już mi się nie chce&#8221; czy &#8220;powinienem mieć prawo do decydowania o swoim życiu&#8221;. Tutaj nie ma prostej odpowiedzi. Obok fabuły do filmu przyciąga brawurowa rola <strong>Javiera Bardema</strong>. Wydawać się może, że zagranie sparaliżowanego od pasa w dół mężczyzny nie powinno być trudne, jednak sposób w jaki Bardem ukazuje emocje samą mimiką i ruchami głowy nie pozwala oderwać się od filmu. Jakież szczęście mnie spotkało, gdy znalazłem płytę z tym filmem na wyprzedaży za 5zł. Dla tych, którzy oczekują od filmu, że da im do myślenia, pozycja obowiązkowa.</p>


<p>Related posts:<ol><li><a href='http://www.winyl.info/2010/01/03/podsumowanie-roku-2009-masta/' rel='bookmark' title='Permanent Link: Podsumowanie roku 2009: Masta'>Podsumowanie roku 2009: Masta</a> <small> Rok 2009 pod względem muzycznym był rokiem średnim. Lepiej...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/14/w-tym-tygodniu-poleca-eskopado-3/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3'>W tym tygodniu poleca&#8230; Eskopado #3</a> <small> To już dzisiaj. Walka dobra ze złem, czyli dyskusje...</small></li><li><a href='http://www.winyl.info/2010/02/22/w-tym-tygodniu-poleca-nikolajewicz-4/' rel='bookmark' title='Permanent Link: W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4'>W tym tygodniu poleca&#8230; Nikołajewicz! #4</a> <small> Myślałem jakiś czas nad tym, co by tu Wam...</small></li></ol></p>
<p>Related posts brought to you by <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>Yet Another Related Posts Plugin</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2010/02/01/w-tym-tygodniu-poleca%e2%80%a6-mastabanana-1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
