
Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.


Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?
Czytaj dalej »

Maj jak na razie nie rozpieszcza nas pogodą. Pochmurna, szara i deszczowo aura nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Jednak nowy materiał Jacka White’a i grupki jego muzyków, wpasował się idealnie w takową aurę i zapewne nie jednemu osobnikowi umili ten deszczowy czas.


To, że Jesienni Poeci to ekipa, której poczynania śledzę bardzo uważnie, wiadomo nie od dziś. Twilight Theater to ich czwarta płyta. Moje oczekiwania po Revolution Roulette były duże. Zwłaszcza, że był to jakiś skok naprzód względem Signs of Life i Carnival of Rust. Utwory w większości bardzo energiczne, wypełnione niebanalnymi melodiami. Spodziewałem się, ze Finowie dalej będą eksplorować te bardziej energetyczne rejony rocka. I co z tego wyszło? Panie i panowie, dziewczęta i chłopcy. Spektakl w „Teatrze o Zmierzchu” czas zacząć.
Czytaj dalej »
Napisany 8 lis 2009 przez Niszczuk | Napisane w alternative, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | Otagowane alternative, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | 2 komentarzy »


Volbeat to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej Guitar Gangsters & Cadillac Blood.
Czytaj dalej »
Przedstawiamy drugą recenzje jednego z userów forum winylowego. Pamiętajcie, że każdy z Was może napisać tam recenzję, która (jeżeli będzie przedstawiała chociaż jakiś “czytalny” poziom) może znaleźć sięna Winylu. Poniższa praca jest dziełem Fifth_Horsemana.

Tool był moim pierwszym “cięższym” oraz “ambitniejszym” zespołem. Na początku usłyszałem kawałek „Vicarious”, w aucie mojego kuzyna. Po chwili zapytałem go:
- Co to jest?
- Tool – odpowiedział i od tamtego momentu wiedziałem (nie wiedzieć skąd), że ten zespół na długo zagości w moich głośnikach.
W ten sam dzień postanowiłem udać się do sklepu muzycznego po krążek, z którego pochodził niedawno zasłyszany w aucie kuzyna utwór. Albumu “10,000 Days” słuchało mi się znakomicie, więc nazajutrz pojechałem kupić “Ænimę”.
Czytaj dalej »
Oto pierwsza recenzja jednego z użytkowników naszego forum. Zachęcamy do rejestracji i pisania, zarówno postów jak i Waszych tekstów, a może jeden z nich pojawi się na blogu Poniższa praca jest dziełem Emsziego.

Radiohead. Zespół, który zmienił oblicze muzyki. Zaczynali od typowego gitarowego grania („Pablo Honey“), następnie pokazali, że potrafią tworzyć niesamowite i chwytliwe melodie („The Bends”). A potem nagrali najważniejszą płytę lat dziewięćdziesiątych, która zarazem była nieśmiałą zapowiedzią drogi, jaką podążą przy nagrywaniu kolejnych albumów. “OK Computer“. Płyta o której napisano wszystko i która okazała się przełomową dla Radioheadów. Przełomową i genialną.
Czytaj dalej »


MPiQ, dział muzyczny, zażalenia/reklamacje.
Drzwi otworzyły się z hukiem, do pomieszczenia wpadł, na oko trzydziestoletni mężczyzna, z egzemplarzem ostatniej płyty Slipknota “All Hope Is Gone“. Sprzedawca, mający dyżur “na zażaleniach”, wyprostował się na krześle i z przemiłym uśmiechem zapytał:
- Czy mogę jakoś pomóc?
Mężczyzna zwrócił płonące niemal oczy na sprzedawcę i zaczął litanię.
Czytaj dalej »


„Z pamiętnika młodego kindermetala…
Kwiecień 2001
Ostatnio poznałem fajny bend… Moi kumple zupełnie go nie kojarzą, w moim mieście, kraju, poza dwoma balladkami jest totalnie nieznany. Są protegowanymi Freda Dursta z mojego ulubionego zespołu Limp Bizkit, więc to musi być gwarancja dobrej jakości! Ich ostatni krążek pt. „Break the Cycle” wgniótł mnie w ziemię, co za riffy, co za głos! Podobno grają alternatywny metal… Od dziś zostaję ich fanem. Aha, jeszcze jedno. Nazywają się Staind…”
Czytaj dalej »


Czekając na nową płytę (byłych) królów brytyjskiego death doom metalu, fani dostali akustyczną płytkę zatytułowaną “Hindsigh“. Od początku wiązałem z nią wielkie nadzieje, bo cóż może być lepszego od melancholijnych utworów wykonanych w bardziej subtelnej, formie – “unplugged”?
Czytaj dalej »