

„Z pamiętnika młodego kindermetala…
Kwiecień 2001
Ostatnio poznałem fajny bend… Moi kumple zupełnie go nie kojarzą, w moim mieście, kraju, poza dwoma balladkami jest totalnie nieznany. Są protegowanymi Freda Dursta z mojego ulubionego zespołu Limp Bizkit, więc to musi być gwarancja dobrej jakości! Ich ostatni krążek pt. „Break the Cycle” wgniótł mnie w ziemię, co za riffy, co za głos! Podobno grają alternatywny metal… Od dziś zostaję ich fanem. Aha, jeszcze jedno. Nazywają się Staind…”
Czytaj dalej »


Czekając na nową płytę (byłych) królów brytyjskiego death doom metalu, fani dostali akustyczną płytkę zatytułowaną „Hindsigh„. Od początku wiązałem z nią wielkie nadzieje, bo cóż może być lepszego od melancholijnych utworów wykonanych w bardziej subtelnej, formie – „unplugged”?
Czytaj dalej »


Czekałem na tę płytę. Miałem cichą nadzieję, że na brytyjskiej scenie indie pojawi się zespół, która swą pierwszą płytą będzie mógł walczyć o miano płyty roku. Nadzieja matką głupich. Z resztą w roku, w którym i Sigur Rós i Coldplay nagrali niezłe płytki, ciężko zdobyć to zaszczytne miano. Acz wciąż wierzyłem, że ten krążek wybije się sponad wielu podobnych zespołów. Myliłem się.
Czytaj dalej »


Zawieszenie działalności System of a Down miało miejsce już dwa lata temu, ale dopiero teraz zaczęły ukazywać się płyty dokumentujące solowe poczynania poszczególnych członków zespołu. Po (bardzo udanej moim zdaniem) płycie Serja Tankiana przyszedł czas na Scars on Broadway, czyli projekt gitarzysty zespołu, Darona Malakiana…
Czytaj dalej »


Muszę zacząć tak. To moja pierwsza relacja z koncertu umieszczana na Winylu oraz drugi koncert tego zespołu w Polsce, a pierwszy na którym miałem okazję być. Ostro jak na początek, musicie przyznać!
Czytaj dalej »


Jak zdążyliście zauważyć, jakiś czas temu w swoich muzycznych poszukiwaniach trafiłem do…Australii.
Czytaj dalej »

Przed Wami kolejna recenzja nadesłana na Nabór. Recenzja napisana przez koleżankę Allegrę.
Królowie. Taka myśl zaczęła formować się w mojej głowie, odkąd pierwszy raz przesłuchałam tę właśnie płytę panów „3/4 Rage Against The Machine, 1 Soundgarden” – odpowiednio w proporcji: instrumentaliści (Commerford, Morello, Wilk) – wokal (Cornell). Połączenie przez Ricka Rubina dwóch tak różnych zespołów – czyli dodanie do niesamowitej energii RATM genialny głos Chrisa Cornella z nieistniejącego już (niestety) Soundgarden – okazało się krokiem bardziej trafnym, niż ktokolwiek mógłby się spodziewać.
Ostrzegam: nie będę siliła się, aby patrzeć na tę płytę bez mojego ‘fanowstwa’, ale spróbuję, zobaczymy, jak mi to wyjdzie.
Czytaj dalej »


„Witam państwa na walce dzisiejszego wieczoru! W pojedynku o mistrzostwo świata wagi średniej federacji CBA zmierzą się: stojący w lewym narożniku, mierzący 180cm i ważący 72kg, niepokonany w zawodowej karierze, słynny „krytyk” i pretendent do tytułu – MaaaaaaaaaaastaaaaaaaaaaBanana! Jego przeciwnikiem będzie stojący w prawym narożniku, mierzący 178cm, ważący 76kg, niepokonany mistrz o charakterystycznym stylu – Seeeeeeeerj Tankian!”
Czytaj dalej »

Pod Igłą – artykuł poświęcony kilku wykonawcom, mający na celu przybliżenie czytelnikom ich stylu i muzyki. W każdym artykule opisywać będę krótko kilka zespołów na podstawie kilku kawałków, niekoniecznie z tej samej płyty itp. Nie będę też trzymać się jednego gatunku, tak jak choćby tym razem, przeczytacie o breakcorze (różne opinie na temat tej muzyki słyszałem, wiec nie bójcie się krytykować), new rave, indie.
Czytaj dalej »


Próbując zdefiniować co grają ci kolesie musiał bym użyć szufladek takich jak glam punk, neo-psychedelia czy progressive pop. Prawda, że chore?! No ale jakoś nazwać ich muzykę trzeba. Brazil to naprawdę ciekawe zjawisko na amerykańskiej scenie muzycznej, rzadko koncertują, nie udzielają wywiadów, sprawiają wrażenie muzyków którym nie zależy na gwiazdorstwie. Już ich debiut ukazywał bardzo interesującą pomysłową muzykę, aczkolwiek był to album bez tego czegoś co sprawia, że śmiało można nazywać zespół mianem „wielki”.
Czytaj dalej »