<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>:: Winyl ::</title>
	<atom:link href="http://www.winyl.info/tag/drumnbass/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.winyl.info</link>
	<description>W 33 obroty dookoła muzyki</description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Feb 2012 11:36:02 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Cool Kids of Death &#8211; Plan Ewakuacji</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Oct 2011 21:58:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3330</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Ech, Cool Kids of Death&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/ckod-plan_ewakuacji.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>&#8222;E</strong></span>ch, <strong>Cool Kids of Death</strong>&#8222;, powiedzieli wszyscy chórem, po czym pokręcili głowami i zajęli się własnymi sprawami &#8222;A pamiętacie jak CKOD&#8230;&#8221;, pamiętamy. &#8222;A wiecie, że CKOD&#8230;&#8221;, wiemy. &#8222;A w MTV&#8230;&#8221;, tak, wystąpili i nic nie zdemolowali. Nie ułożyli wielkiego stosu i nic nie spłonęło. Prezenterzy MTV nie znaleźli się na trajektorii lotu kamienia, a ściana / rozjebana nie została. Od dawna wiemy już o co w tym wszystkim chodziło, a jeżeli nie wiemy, to tematu nie drążymy, bo przecież to nas w 2011 roku nie interesuje. Ech, Cool Kids of Death.</p>
<p><span id="more-3330"></span></p>
<p>Ciężko pisać o tym zespole bez odnoszenia się do przeszłości. Człowiek złośliwy sprawę rozwiązałby następująco: debiut w 2002 roku, następca rok później, frajerstwo2006 (albo frajerstwo2002-2006, &#8222;hehe&#8221;) i Agora trzy lata temu. Człowiek rozumny napisze tak: szanuj debiut, ładnie Cię proszę, bo to rewelacyjny kompromis między przebojem, a hałasem generowanym przez gitary, syntezatory, dysko perkusję maszynową i wokalistę. Młodzież poszukująca swojego miejsca w społeczeństwie wypisuje na murach hasła propagandowe złożone z tekstów wykrzykiwanych przez <strong>Ostrowskiego Krzysztofa</strong>, ludzkość upada, smog unosi się nad miastem, bojówki antysystemowe walczą z własnymi cieniami, szlachetne wartości zanikają i brakuje nadziei na lepsze jutro, <em>ALE JA SIĘ STĄD NIE RUSZĘ, ZROBIĘ Z TEGO GROBU DOM / ZOSTAĆ MUSZĘ TU NA ZAWSZE, BO OD ZAWSZE JESTEM STĄD</em>. Nie jest istotne to, że prawdopodobnie został pobity rekord świata w buncie bez buntu – to porywało i pomagało w osiąganiu katharsis po wielu błahych, ale frustrujących sytuacjach (pierwsze samodzielne formatowanie dysku twardego? check). Zresztą porywa i pomaga do dzisiaj. Znajdź mi podobną płytę, znajdź, wyzywam Cię, znajdź mi kurwa podobną płytę.</p>
<p>Mógłbym w tym momencie dla dobra wszystkich przejść do <strong>Planu Ewakuacji</strong> lub w ogóle zakończyć tekst żalem i rozczarowaniem z powodu samorozwiązania się zespołu po wydaniu znakomitego debiutu. Oni jednak wciąż próbują, nawiązują, odcinają się, nawiązują ponownie, stają na głowie, czasem przypominają sobie o tytule mistrzowskim sprzed lat i tyle im wystarcza na utrzymanie się w lidze. Spostrzeżenia w tekstach bywają ciekawsze, muzyka bywa bogatsza, a linia programowa w mniejszym lub większym stopniu (chociaż nie, nie w większym) bywa kontynuowana i niby wszystko gra, ale przecież nie gra. Czyli co, ich błędem było to, że nagrali coś lepszego? No trochę. Ale ja się nie gniewam i nikt nie powinien.</p>
<p>Kreślenie planu ewakuacji rozpoczynają od wiosennego, instrumentalnego wstępu, który całkiem płynnie przechodzi w &#8222;<strong>Chrystusa</strong>&#8222;. Album nie trwa jeszcze trzech minut, a już zdążyli zostawić fałszywe tropy &#8211; spokojne &#8222;<strong>Intro</strong>&#8221; usypia czujność, natomiast drugi utwór rozbudza ją po raz pierwszy i ostatni, bo więcej &#8222;100 Latków&#8221; z 2006 na tej płycie się nie znalazło. Dalej mamy, wnioskując z kultowych już komentarzy na YouTube, muzykę w stylu Ich Troje: &#8222;<strong>Karaibski</strong>&#8221; i &#8222;<strong>Plan Ewakuacji</strong>&#8221; stoją refrenami i charakterystycznymi motywikami, pojawił się też Wiraszkizm (&#8222;<em>wysoko gdzieś w rankingach odrzuconych połączeń</em>&#8222;). Chórki w &#8222;<strong>Dalej Pójdę Sam</strong>&#8222;, to czołówka płyty, &#8222;<strong>Biała Flaga</strong>&#8221; ukazuje ile czasu minęło od &#8222;Piosenek o Miłości&#8221; i jednocześnie nawiązuje kontakt z dotychczasowymi dokonaniami zespołu (&#8222;<em>nie obchodzę rocznic, na czas nie wieszam flag</em>&#8222;). Umieszczenie &#8222;<strong>Matki Noc</strong>&#8221; tuż przed &#8222;<strong>Wiemy Wszystko</strong>&#8221; jest jedyną zaletą tej pierwszej i jedyną wadą tej drugiej piosenki, która parę lat temu byłaby gitarową partyzantką – dzisiaj jest kontemplacją gwiazd konstelacji przy zachowaniu programowego &#8222;anty&#8221;, ale ze sporą dozą zmęczenia i rezygnacji. Słyszymy: &#8222;<em>mijamy punkt w którym miasto przechodzi w przedmieścia</em>&#8222;. Ładne. Albo to: &#8222;<em>gra legenda podziemia / ale na nas nie robi to wrażenia</em>&#8222;. Wyobraźmy sobie, że późnym wieczorem, w płaszczach niczym z Czasu Honoru, zespół spaceruje i rozlicza się z przeszłością – wyszło wspaniale i jakoś autentycznie. Dwa kolejne utwory sprowadziły mnie ziemię, w czym szczególną zasługę ma nienajlepszy refren &#8222;<strong>Na Kredyt</strong>&#8222;, ale spokojnie – nieznośni chłopcy, którzy zawszę są nie w porę i zawsze są nie tu, wynagradzają cierpliwych. &#8222;<strong>Nie Mam Nic</strong>&#8222;, to krewny &#8222;Uważaj&#8221; &#8211; łączą ich gęste dźwięki (słownik_wyrażeń_recenzenckich.pdf) i dosadność tekstu, a dzieli sposób wyrażenia tej dosadności. &#8222;<em>Nie mam nic / do powiedzenia ci</em>&#8221; i faktycznie nie ma nic do powiedzenia, ponieważ więcej zdań w tej piosence nie pada. Słabe? Ja to kupuje. Zabieg <em>ręce klaszczą</em> w połowie utworu jest co najmniej dziwny, ale wybaczalny. &#8222;<strong>Złe Rzeczy</strong>&#8221; są nominowane w kategoriach Refren Płyty i Tekst Płyty, a &#8222;<strong>Wyłącz To</strong>&#8221; kreśli ostatnie i najciekawsze elementy w planie ewakuacji &#8211; powracają <em>ręce klaszczą</em> i ja też klaszczę słysząc tak fajne wykorzystanie zapętlonego wokalu: &#8222;<em>nie mogę się słuchać &#8211; wyłącz to! nie mogę już &#8211; wyłącz to!</em>&#8221; z lekkim chaosem w końcówce. Dlaczego karzesz mi wyłączyć całość w takim momencie?</p>
<p>Plan Ewakuacji jest naturalną konsekwencją czerpania garściami z tego, co fajne w popie i ELEKTRYCE lat &#8217;80 oraz &#8217;90 i nie należy tego rozpatrywać jako nagły zwrot w kierunku przystępności – przecież znamy się z nimi nie od dziś i wiemy, że potrafią hołdować przebojowej tradycji. Zmniejszenie katastrofizmu w warstwie tekstowej również wyszło na dobre i dzięki temu postawa tyłem do świata nabiera wreszcie jakiegoś sensu. Obudzili w sobie łagodniejszą stronę, odrzucili dotychczasowe atuty, żeby pokazać nowe i uważam, że wyszło całkiem nieźle.</p>
<p>Ech, Cool Kids of Death. Jeżeli masz o nich złe zdanie, to pozwól mi odgadnąć powód, a z dużym prawdopodobieństwem trafię w sedno. Ciebie to zdziwi – mnie ani trochę. Łona na najnowszej płycie nawołuje do spoglądania na sprawy szerzej, ale na nieszczęście, przynajmniej na nieszczęście CKOD, spóźnił się z tym apelem o kilka dobrych lat. Nie odchodzą jednak jako męczennicy, totalnie niezrozumiani i wygnani niczym Vault Dweller. Trochę sobie w tym &#8222;pomogli&#8221;.</p>
<p>&#8222;Ej, ale oni naprawdę&#8230;&#8221;, podobno tak. &#8222;I to jest ich ostatnia&#8230;&#8221;, tak mówią. &#8222;Szkoda&#8230;&#8221;, no, szkoda.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 6/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Intro&#8221; &#8211; 1:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Chrystus&#8221; &#8211; 1:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Karaibski&#8221; &#8211; 4:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=sUWYmdGT7qU">&#8222;Plan Ewakuacji&#8221;</a> &#8211; 3:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dalej Pójdę Sam&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Biała Flaga&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Matka Noc&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=mSgL5gzZhb0">&#8222;Wiemy Wszystko&#8221;</a> &#8211; 4:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Na Kredyt&#8221; &#8211; 4:25</strong></li>
<li><strong>&#8222;Pas&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Nie Mam Nic&#8221; &#8211; 3:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Złe Rzeczy&#8221; &#8211; 3:26</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=dQw4w9WgXcQ">&#8222;Wyłącz To&#8221;</a> &#8211; 3:42</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:28</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 10 października 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/13/cool-kids-of-death-plan-ewakuacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mastodon &#8211; The Hunter</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Oct 2011 18:13:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[heavy psych]]></category>
		<category><![CDATA[progressive metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3298</guid>
		<description><![CDATA[Jest to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (dowód!), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodon-the-hunter.jpg" alt="hunter" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>J</strong></span>est to pierwsza recenzja, którą napisałem odręcznie (<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/10/mastodą.jpg">dowód!</a>), a dopiero potem przeklepałem do kompa. I chyba pierwsza którą piszę z kompletnych nudów. Tak to już jest, gdy wyjeżdża się niby na chwilę, a pobyt przeciąga się do trzech dni. Laptop został w domu, telewizora nie ma, znajomi też się rozjechali gdzieś, pieniążków starczy na bułkę (wczorajszą) i ostało się tylko radio pośród czterech ścian. Nuda ma też swoje plusy: w końcu po dwóch miesiącach coś się na tym śmiesznym blogu pojawiło nowego. No i żeby nie było: temat wybierany na siłę nie był, bo oto na świat przyszło kolejne dziecko panów z <strong>Mastodon</strong>.</p>
<p><span id="more-3298"></span></p>
<p>Po rozczarowującym (dla mnie) &#8222;<strong>Crack the Skye</strong>&#8221; mogłem mieć obawy co do nowego wydawnictwa tego zespołu. A tu się jeszcze okazuje, że za album ma odpowiadać producent <strong>Eminema</strong>, potem pokazują jakąś paskudną okładkę&#8230; Jednak wraz z sensowniejszymi przeciekami ze studia w postaci paru utworów mgła niepewności powoli się rozwiewała. I tak zostałem najpierw zauroczony &#8222;<strong>Black Tongue</strong>&#8222;, który otwiera &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;. Mocne uderzenie na sam początek, aczkolwiek dalekie od rzeźni z &#8222;<strong>Remission</strong>&#8222;. Te czasy już chyba nie powrócą, na nieszczęście co poniektórych fanów. Co się rzuciło w uszy już przy tym pierwszym kawałku to świetne wokale (co potwierdza reszta płyty). Do tego solówki&#8230; Bardzo soczyste, melodyjne, nie puste &#8222;byle szybciej&#8221;, ale naprawdę wiele wnoszące do poszczególnych kompozycji, o uzasadnionej obecności, odpowiednim umiejscowieniu i liczebności. Dalej jest &#8222;<strong>Curl of Burl</strong>&#8221; &#8211; singiel promujący album z kolejnym pokręconym teledyskiem. Kawałek prosty, banalny, z chwytliwym refrenem. Taki mastodonowy pop w sam raz do radia, nawet się nie drą. Ale jakie to jest kurewsko chwytliwe!</p>
<p>&#8222;Chwytliwe&#8221; to może być słowo klucz do rozpoznania tego albumu. To może być powód, dla którego trudno mi go wyrzucić z playlisty. Ciężko mi znaleźć inny czynnik, którym można wytłumaczyć to zjawisko. Każdy kawałek to potencjalny hicior: czy to &#8222;<strong>Blasteroid</strong>&#8221; nieco w stylu <strong>The Dillinger Escape Plan</strong>, &#8222;<strong>Stargasm</strong>&#8221; z odpowiednim dla tytułu intrem, melodyjny &#8222;<strong>The Hunter</strong>&#8222;, najcięższy &#8222;<strong>Spectrelight</strong>&#8221; czy liryczny &#8222;The Sparrow&#8221; zamykający krążek. Przy tym każdy kawałek jest inny od poprzedniego, ciężko mówić o jakichkolwiek zapychaczach i płyta od początku do końca wchodzi elegancko. A potem znowu. I znowu. I znowu&#8230; &#8222;The Hunter&#8221; zdaje się operować prostszymi środkami niż poprzednicy. Daleko mu jednak do popadania w przesadny banał. Po prostu muzycy odeszli od ekstremalnych, a udali się w stronę melodii i ogólnej &#8222;piosenkowatości&#8221;.</p>
<p>Tak więc Mastodon kontynuuje swoją ewolucję. Jeśli za początek drogi obrać omawiane niedawno na łamach winyla <strong><a href="http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/">Lethargy</a></strong> &#8211; prostacką mathcore&#8217;ową rzeźnię, przez miażdżące, szalone &#8222;Remission&#8221;, kopiącego w dupsko &#8222;<strong>Leviathana</strong>&#8222;, mające wiele twarzy &#8222;Blood Mountain&#8221;, po odpłynięcie w progresywne rejony na &#8222;Crack the Skye&#8221; i kontynuację tej podróży na &#8222;The Hunter&#8221; zastanawia mnie kolejny przystanek. Trudno przewidzieć co spłodzą następnym razem, ale z całą pewnością będzie to stuprocentowy Mastodon. Ten zespół wyrobił sobie już dawno swój styl i na każdym albumie wyraźnie słuchać ten mastodonowy pierwiastek. To chyba dobrze, że już parę dni po premierze chce się kolejnego wydawnictwa? Czy to już przesycenie nowością?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 8+/10</strong></span></p>
<p>&nbsp;</p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Black Tongue&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?feature=player_profilepage&amp;v=lAihDAJX8Ow">Curl of the Burl</a>&#8221; &#8211; 3:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blasteroid&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Stargasm&#8221; &#8211; 4:40</strong></li>
<li><strong>&#8222;Octopus Has No Friends&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;All the Heavy Lifting&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=FOCPi9bkvOA">The Hunter</a>&#8221; &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Dry Bone Valley&#8221; &#8211; 4:00</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thickening&#8221; &#8211; 4:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;Creature Lives&#8221; &#8211; 4:41</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spectrelight&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Bedazzled Fingernails&#8221; &#8211; 3:08</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Sparrow&#8221; &#8211; 5:31</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 54:20</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 27 września 2011</strong></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Okiem Eskopado&#8217;u'a:</span></strong></p>
<blockquote><p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="L align=" align="left" /></p>
<p><strong>Mastodoni</strong> powrócili na ziemię z astralnej wycieczki i nie zostali tutaj najlepiej przywitani. Wiara w psychodeliczne odloty, zakręcone koncepty i we wczesnego Mastodona („<em>Early Mastodon was really awesome&#8230;</em>”) nie pierwszy i nie ostatni raz zaburzyła pierwsze wrażenia z obcowania z ich kolejnym albumem, ale ponownie kto się przezywa sam się tak nazywa, a legendy o płytach zyskujących po kilku odsłuchach okazują się prawdziwe. Oni jeszcze nigdy nie brzmieli tak przystępnie i przebojowo jak na <strong>The Hunter</strong> i być może za jakiś czas będzie się mówiło, że jeszcze nigdy nie grali tak zajebiście.<br />
Ocena <strong>8/10</strong>.</p></blockquote>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/10/02/mastodon-the-hunter/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzyka gra #2</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jul 2011 16:21:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>eskopado</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3273</guid>
		<description><![CDATA[D ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Esko.png" alt="Esko" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"> <strong>D</strong></span> ruga część z serii artykułów poświęconych muzyce, którą usłyszymy w grach stała się właśnie ciałem. Tym razem moje zestawienie jest niemal całkowicie zdominowane przez konsole, aczkolwiek jednocześnie uspokajam i zapewniam, że miłuję mniej muzyki ‘blaszanej’ niż konsolowej, ale nie tak dużo mniej, żeby o niej już nigdy nie wspominać, a wręcz przeciwnie: szykuję coś GRUBSZEGO, o czym poinformuję później, a tymczasem &#8222;zapraszam do lektury&#8221;.</p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-3069  aligncenter" title="dżigli" src=" http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/07/ziomus-nieogarniasz-.gif" alt="" /><br />
<span id="more-3273"></span></p>
<p>(utwory do przesłuchania po kliknięciu na tytuł)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=6miaTf1gF4g" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Metal Gear Solid – The Best Is Yet To Come</strong></span></a></p>
<p>Poprzednią część zacząłem od świetnie zaaranżowanego motywu głównego z Metal Gear Solid 3; teraz natomiast cofamy się z przeszłości w zaprzeszłość i sprawdzamy przy czym ludzie płakali w 1998 roku. „The Best Is Yet to Come”, to zimny, zaśpiewany po irlandzku* przez niejaką <strong>Aoife Ní Fhearraigh</strong> utwór, przy którym nasza przygoda na wyspie Shadow Moses się zaczyna i przy którym się kończy, a pomiędzy dzieją się wielkie rzeczy. Wystarczy?<br />
Aha, jeszcze jedna rzecz: „The Best Is Yet to Come” zalicza powrót w czwartej części serii w okolicznościach… nie do opisania. Weź to sprawdź to.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=GrFL2zPc2uk" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Shadow of the Colossus – The Opened Way</span></strong></a></p>
<p>Są gry i gry. Do tych pierwszych niewątpliwie zalicza się Shadow of the Colossus: jeżeli widzisz zestawienie najlepszych gier na PlayStation 2 i nie ma w nim miejsca dla wspomnianego prequela nie mniej wspaniałego Ico (/spoiler), to bądź sceptyczny i nie ufaj, bo Cię sprzeda psom, gdy tylko się odwrócisz. Ico i Shadow of the Colossus nie przynależeli do swojej epoki; wypędzeni z własnej krainy przez ludność czarnoskórą oraz samego Boga Wojny II znaleźli pokój i zrozumienie na tajemniczych i zapomnianych ziemiach, gdzie odzyskali siły aby powrócić w chwale i będąc od tamtej pory otoczeni kultem.<br />
Muzyka w Shadow of the Colossus albo jest, albo jej nie ma. Kiedy jej nie ma, to znaczy, że przemierzamy od dobrych kilkunastu/kilkudziesięciu minut malownicze i opustoszałe terytoria na swoim rumaku (lub na piechotę). Kiedy jest, to znaczy, że napotkaliśmy jednego z szesnastu Colossi i stoczymy z nim epicką, jedną-na-całe-życie, blockbusterową walkę (x16). Czy „The Opened Way” nie brzmi dokładnie tak, jak poprzednie zdanie?</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><span style="font-size: 24px;"><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=UgF0uBjCds0" target="_blank"><strong>Castlevania: Symphony of the Night – Dracula’s Castle</strong></a></span></p>
<p>Do dzisiaj trwają dyskusje, czy Symphony of the Night jest dobre jak ścieżka dźwiękowa, czy też słabe jak podłożone głosy i dialogi ogółem. Polecam bliższe zbadanie drugiego przypadku, bo radość przy tym jest spora (w przeciwieństwie do pierwszej części Resident Evil, w której to słuchanie aktorów nie dostarcza nawet bekowych wrażeń). Muzyka, to już inna sprawa. Mroczne klimaty fantasy, wampiry, średniowiecze, rock i metal, tak, oto ścieżka dźwiękowa z Symphony of the Night (hell yeah). To naprawdę działa. Utwór, który wybrałem ma przewspaniały motyw na wysokości minuty dwadzieścia osiem i budzi miłe skojarzenia z „pakowaniem na zombiakach”, jakkolwiek to brzmi.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=2-ypqrEu6z8" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Final Fantasy &#8211; Prelude</span></strong></a></p>
<p>Chciałbym przedstawić Wam <strong>Nobuo Uematsu</strong>; człowieka, który pozostał nadczłowiekiem. On siedział i myślał, aż w końcu rzekł: „czas na Marsyliankę gier” i stworzył takowych kilkanaście. Ułożę kiedyś „Best of” Uematsu i nie omieszkam poświęcić temu cały artykuł, ale póki co posłuchajmy jednej ze wspomnianych Marsylianek gier, która obok Cida i Chocobo stała się symbolem serii. I konsolowych gier w ogóle.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_N68S1rpEjo" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Fallout 2 – Broken Hills, Military Base, Sierra Army Depot</span></strong></a></p>
<p>Można nazwać grę „Fallout”, można osadzić ją w post-nuklearnym świecie, można wrzucić parę brud-tekstur, ale dopiero <strong>Mark Morgan</strong> robi różnice. Fakt, druga część składa się pewnie w połowie z easter eggs i żartów, ale… Ale Mark Morgan robi różnicę. Ogarnijcie syrenę pod koniec pierwszej minuty.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=_qasnp026MY" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Silent Hill 2 – Promise (reprise)</span></strong></a></p>
<p>Ci, którzy przeżyli horror z pierwszej części Silent Hill, przed częścią drugą niewątpliwie uodpornili się na to i owo, ale twórcy doskonale o tym wiedzieli i sprawili, że Silent Hill 2 nie tylko straszył, ale również przygnębiał. Przybijał. Doprowadzał do samobójstwa. <strong>Akira Yamaoka</strong>, człowiek, z którym kojarzymy chore dźwięki w grach tej serii, wizję twórców zrealizował wzorowo i po raz kolejny połowę sukcesu tego survival-horroru może przypisać sobie. Takiej ścieżki dźwiękowej (ale także scenariusza i atmosfery) nie znajdziemy w wielu top-filmach grozy, ale przecież to tylko GRA, to nie może być dobre.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=Tifv7qh_hmY" target="_blank"><span style="font-size: 24px;"><strong>Contra – Jungle Theme</strong> </span></a></p>
<p>Czy wspominam o tym utworze dlatego, że jest znakomity, czy dlatego, że nikt nie przeszedł pierwszego poziomu i każdy „Jungle Jam” zna na pamięć? Otóż muzyka, która przygrywa nam podczas samobójczej wyprawy „niebieskim” po dżungli, to jeden z TYCH momentów w historii gier (mój ulubiony fragment, to ten od 0:23). To JEST genialne i to jest 8 bitów, a przecież już na następnym poziomie czeka na nas kolejna dziesiątkowa muzyka i nie przyjmuję żadnych argumentów zaprzeczających. Polecam również zapoznać się z przeróbkami i coverami na youtube oraz oczywiście przejść w końcu tę Contrę. Z trzema życiami, a nie trzydziestoma. Ja wciąż mam to przed sobą.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p><a href=" http://www.youtube.com/watch?v=dtvmLg7iHhU" target="_blank"><strong><span style="font-size: 24px;">Marvel vs. Capcom: Clash of Super Heroes – Theme of Strider Hiryu</span></strong></a></p>
<p>Mój ulubiony duet w Marvel vs. Capcom, to Morrigan i Strider (ewentualnie Morrigan była zastępowana przez kogoś z dwójki Wolverine/Megaman), więc wybór utworu wahał się pomiędzy „ich” motywami oraz motywem z ekranu wyboru postaci . Wygrał Strider Hiryu, bo nie dość, że jest najfajniejszy, to jeszcze muzyka taka pobudzająca. Bijatyk rzecz jasna nie lubię, ale niektóre lubię; głównie takie, w których czasem nie wiadomo co się dzieje.</p>
<p style="text-align: center;">* * *</p>
<p>To wszystko, co przygotowałem w drugiej części Muzyki, która gra. Jednocześnie chciałbym się pożegnać z dotychczasową formułą serii – od następnej części spróbuję podejść do sprawy z bardziej przemyślanym konceptem (a nie na zasadzie „co sobie przypomnę, to zamieszczę”) i zobaczymy co z tego wyjdzie. Czego więc należy się spodziewać w kolejnej części? Nie wiem, może jakiegoś zadośćuczynienia wspomnianej na początku muzyce ‘blaszanej’? A może powinienem przypomnieć klasyczne motywy muzyczne z 8-bitowców? Ziarno niepewności zostało zasiane.</p>
<p>Do przeczytania.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>*złośliwi i będący w temacie stwierdzą, że po irlandzku, ale oprócz linijki „Sony is a shit in our mouths”. Zainteresowanych odsyłam do drugiej minuty i trzydziestej trzeciej sekundy.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/07/18/muzyka-gra-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Lethargy &#8211; It&#8217;s Hard to Write with a Little Hand</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Jun 2011 20:32:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[mathcore]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3254</guid>
		<description><![CDATA[Panowie z Mastodon przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/06/83539.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>anowie z <strong>Mastodon</strong> przygotowują się do kolejnego natarcia z kolejnym albumem. Na razie nas raczą jedynie odrzutami z poprzednich sesji nagraniowych i zdawkowymi informacjami (ponoć ma być death metalowy nakurw i odniesienia do tradycyjnego rocka, się zobaczy). Pewnie jeszcze sobie poczekamy na jakieś dźwięki ze studia, więc powspominajmy. Cofnijmy się w czasie do dni, kiedy jeszcze nie było „<strong>Leviathana</strong>” ani nawet „<strong>Remission</strong>”, do dni sprzed pamiętnego koncertu <strong>High on Fire</strong>, na którym <strong>Kelliher</strong> i <strong>Dailor</strong> spotkali <strong>Hindsa</strong> i <strong>Sandersa</strong>. Witamy roku pańskim 1996. Zespół <strong>Lethargy</strong> wydaje właśnie swój debiutancki i jedyny album „<strong>It’s Hard to Write with a Little Hand</strong>”.</p>
<p><span id="more-3254"></span></p>
<p>Lethargy to pierwszy zespół Kellihera i Dailora. Panowie uskuteczniali tam szeroko pojętą jazdę bez trzymanki. Daleko temu jednak do późniejszych dokonań Mastodon. Tutaj mamy do czynienia z mathcorem w czystej postaci. Częste zmiany tempa, pokręcone bity perkusyjne i riffy w stylu „patrz! wskazujący trzymam na czwartym progu, a małym [<em>palcem</em> – dop. poprawność polityczna] dociskam dwunasty”. Panowie ogólnie straszą sillem. Jedni powiedzą sztuka dla sztuki  i ziewną z politowaniem, inni będą się zachwycać technicznym kunsztem muzyków, jeszcze inni (w jakichś 74% przypadków fani pierwszych wydawnictw <strong>Dillingerów</strong>) rzucą się w młyn pod sceną i uwolnią bestię. I o to właśnie  w takiej muzyce chodzi – pozwala się wyszaleć. Jedni się wyszalu… wyszalewywu… wysz… dają upust emocjom przy akompaniamencie różnych thrashów, punków, a są i tacy, którzy to robią słuchając szalonych mathcore’ów. Tak więc fanom „<strong>Crack the Skye</strong>” podziękujemy, na sali niech zostaną słuchacze <strong>Today is the Day</strong>, bo im obok lubujących się w tworach <strong>Billa Weinmana</strong>, ten album powinien się spodobać. Może brak tu tej chorej atmosfery (bo i w składzie nie ma takiego popierdola jak <strong>Austin</strong>), ale podobny poziom szaleństwa jest i mózg TDitD potwierdza, wszak zaprosił później Kellihera i Dailora do współpracy na „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Brakuj też porządnego wokalu i w ogóle więcej wokalu. Dałoby to trochę odetchnąć od tych ciągłych skoków tempa i shredderowych riffów. Wokal, jeśli się już pojawia, niestety nie dodaje szczególnie uroku, niby porządne krzyki, ale więcej jaja by się przydało. Najwięcej zmieściło się go w przedostatnim utworze pt. &#8222;<strong>Among</strong>&#8222;, który chyba jako jedyny mógłby się zmieścić i pasowałby do całego &#8222;Remission&#8221;. Wyróżnia się jeszcze ostatni kawałek, czyli &#8222;<strong>Humorless</strong>&#8222;, a to dzięki industrialowemu zacięciu. Szkoda, że na &#8222;It&#8217;s Hard&#8230;&#8221; nie znalazło się miejsca na więcej kawałków w takim stylu.</p>
<p>Dobra, ale jaki to w ogóle prezentuje poziom? Fani mathcore’owej łupaniny powinni być zadowoleni: multum wymieszanych motywów, ogólny riffowy chaos, który większość nieosłuchanych w temacie odrzuci. Ci, którym odpowiada taka szufladka, niech łapią, inni mogą potraktować co najwyżej jako ciekawostkę na raz, a tak żeby zobaczyć z czego wyewoluował Mastodon, chociaż mogą się poczuć zmęczeni już po drugim kawałku.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 7/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=E46T0Np2nGA">Careborne</a>&#8221; &#8211; 3:19</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humor Me&#8221; &#8211; 3:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Create&#8221; &#8211; 4:07</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spill&#8221; &#8211; 5:43</strong></li>
<li><strong>&#8222;Erased&#8221; &#8211; 2:50</strong></li>
<li><strong>&#8222;Medley&#8221; &#8211; 7:34</strong></li>
<li><strong>&#8222;Spineless&#8221; &#8211; 4:14</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thread&#8221; &#8211; 4:53</strong></li>
<li><strong>&#8222;Among&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Humorless&#8221; &#8211; 6:24</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 46:30</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 1996</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/06/30/lethargy-its-hard-to-write-with-a-little-hand/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Komety &#8211; Luminal</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Jun 2011 13:43:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[alternative rock]]></category>
		<category><![CDATA[punk]]></category>
		<category><![CDATA[rock'n'roll]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3237</guid>
		<description><![CDATA[Fenobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-full wp-image-1737" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niko.png" alt="" width="100" height="100" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img class="alignright size-full wp-image-3208" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/06/komety_luminal.png" alt="" width="200" height="200" />F</strong></span>enobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, powoduje zwiększenie powinowactwa receptora do endogennych ligandów. Wpływa także bezpośrednio na kanał chlorkowy. W ten sposób prowadzi do hiperpolaryzacji błony komórkowej neuronu i tłumi jego aktywność.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3237"></span><br />
Po czterech latach od wydania ostatniej studyjnej płyty, jeden z naszych towarów eksportowych – <strong>Komety</strong> – wracają z  nowym albumem. Po wielu zmianach sekcji rytmicznej do zespołu trafili ludzie, którzy towarzyszyli <strong>Lesławowi</strong> (liderowi Komet) w ostatnim składzie <strong>Partii</strong> – grupy będącej bardziej legendarną (i bardziej niedocenianą) protoplastą tria, o którym właśnie piszę, a które jak nikt inny potrafi grać i śpiewać o życiu w wielkim mieście, w dodatku będącym stolicą średniej wielkości (i jakości) państwa, acz nie bez bogatej przeszłości.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Cholernie się cieszę, że Komety nie stoją w miejscu, wałkując przez całą karierę jeden, góra dwa utwory na krzyż. Zaczynali od rockabilly prosto z lat pięćdziesiątych, płytę później włączyli przestery i nie tylko (nagrywając <strong>&#8222;Via Ardiente&#8221;</strong> – moim zdaniem ich opus magnum). Na <strong>&#8222;Akcji V1&#8243;</strong> obniżyli loty, ale zaczęli odważne (jak na ich warunki) eksperymenty. Potem była płyta koncertowa, no i teraz jest <strong>&#8222;Luminal&#8221;</strong>.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Na nowej płycie dochodzi do zderzenia &#8222;starych&#8221; Komet z początków działalności oraz Komet z okolic &#8222;Akcji V1&#8243;. Przenosimy się w czasie jakieś pięćdziesiąt lat wstecz – przynajmniej dzięki produkcji albumu. Całość brzmi, jakby nie była nagrana w XXI wieku&#8230; Nie jest to zarzut – taka produkcja jest tu zazwyczej ciekawa i mile widziana. Mamy świetne brzmienie gościnnie przewijającego się tu i ówdzie klawisza (jakiś Hammond, jeśli dobrze słyszę), lekko zabrudzone brzmienie bębnów z pogłosem, sporo gitary (ciekawie realizowanej w ramach panoramy), bas – zamulony, wypunktowany kostką, wokal przesterowany (raz zdaje to egzamin, innym razem już nie). Miks albumu jest przejrzysty, bywa dość eksperymentalny, ale przez to nietuzinkowy (bo kto dziś odważyłby się nagrać utwór,  w którym perkusja zajmuje jeden kanał, a inna partia instrumentów perkusyjnych mieszka w kanale drugim?).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jeżeli chodzi o aranżacje – jak na Komety jest bogato. Przykładem utwór <strong>&#8222;Mogłem być Tobą&#8221;</strong>, gdzie prócz standardowego, rockandrollowego instrumentarium tu pojawią się smyczki, tam wibrafon, a jeszcze gdzie indziej mini solo na trąbce&#8230; Raz słuchacz otrzymuje jazzująco-kawiarniany klimat (<strong>&#8222;Karolina&#8221;</strong>), innym razem surowy i garażowy punk rock (<strong>&#8222;Niebezpieczny mózg&#8221;</strong>, a jeszcze bardziej <strong>&#8222;Zazdrość&#8221;</strong>), ewentualnie quasi-hiszpańskie klimaty (<strong>&#8222;Powiedz to teraz&#8221;</strong>), okołofunkowe wariacje (<strong>&#8222;Inaczej&#8221;</strong>, <strong>&#8222;Taniec&#8221;</strong>) albo rozciągnięty do czterech i pół minuty (najdłuższy utwór w historii Komet), zamykający album <strong>&#8222;Poddaję się&#8221;</strong>. Instrumentalnie jest naprawdę obiecująco&#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jednak coś mi tu nie gra. W tym wszystkim czegoś brakuje, lub niczego nie brakuje, ale jest inaczej. Coś uniemożliwia mi wręczenie tej płycie oceny &#8222;bardzo dobra&#8221; czy &#8222;świetna&#8221;. Chyba chodzi o teksty. Wiecie, gdy poznałem Komety i Partię, zapamiętałem Lesława jako człowieka, który jak nikt inny potrafi ująć tematykę relacji damsko-męskich lub społecznych obserwacji. Na &#8222;Luminalu&#8221; brakuje mi tej iskry, którą znam z choćby wyżej wywołanego &#8222;Via Ardiente&#8221; lub z <strong>&#8222;Dziewczyny kontra Chłopcy&#8221;</strong> z repertuaru Partii. Owszem, jest tu kilka fajnych wersów, ale one są pochowane gdzieś za średnimi dywagacjami. Tematyka wciąż ta sama, choć Lesław wydaje się w tym wszystkim jeszcze bardziej samotny i smutny. Teksty przez większość albumu są wierszem białym, a może nawet wolnym (bo to przeciąganie sylab to chyba próba dogonienia muzyki?)&#8230;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Jako że teksty w przypadku Komet są cholernie ważne i mają niewiarygodny wpływ na ocenę końcową każdego ich albumu,jestem skłonny sporo obniżyć ocenę ogólną &#8222;Luminalu&#8221;. To nie jest takie hop siup, że muzyka wszystko załatwi – ja chcę jeszcze kiedyś cytować wybrane kąski z wybranych tekstów. Co ja teraz powiem? Że to mój<em> &#8222;pierwszy wieczór dorosłości, która będzie z Tobą aż do samej śmierci&#8221;</em>? Muzycznie ten album jest absolutnie ciekawy. Słucham instrumentów – ocena idzie w górę. Wsłuchuję się w tekst – ocena spada. Niedobrze! Tak czy siak, płyty mogliby spróbować ludzie, którzy nadchodzące, upalne wakacje spędzą samotnie w dużym i zatłoczonym mieście. Inni, po prostu ciekawi mariaży trąbek, smyków, klawiszy i rokędrola, też mogą sprawdzić ten album. Jeżeli chodzi o konkretniejsze podsumowanie&#8230; Po kilku odsłuchaniach dalej nie mam swojego faworyta z płyty &#8222;Luminal&#8221;. Gdyby lirycznie album zbliżyłby się choćby do &#8222;Via Ardiente&#8221; (cholera, ciągle powołuję się na tę płytę), byłoby pewnie tak z 8/10. Ale nie jest.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 6/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Namiętność kochanków&#8221; &#8211; 3:07</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=8HxDYRJAWbg" target="_blank">&#8222;Niebezpieczny mózg&#8221;</a> &#8211; 1:40</strong></li>
<li><strong><a href="http://youtu.be/DDDHH2l2nv8" target="_blank">&#8222;Mogłem być Tobą&#8221;</a> &#8211; 3:38</strong></li>
<li><strong>&#8222;Karolina&#8221; &#8211; 2:45</strong></li>
<li><strong>&#8222;Powiedz to teraz&#8221; &#8211; 2:56</strong></li>
<li><strong>&#8222;Zazdrość&#8221; &#8211; 1:56</strong></li>
<li><strong>&#8222;Inaczej&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Osiemnaste urodziny&#8221; &#8211; 2:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Taniec&#8221; &#8211; 1:59</strong></li>
<li><strong>&#8222;Jutro&#8221; &#8211; 2:24</strong></li>
<li><strong>&#8222;Poddaję się&#8221; &#8211; 4:28</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 30:07</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 16 kwietnia, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/06/08/komety-luminal/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Graveyard &#8211; Hisingen Blues</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 May 2011 19:16:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Niszczuk</dc:creator>
				<category><![CDATA[hard rock]]></category>
		<category><![CDATA[blues rock]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3221</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszy kwartał 2011 roku przyniósł nam trzy różne, dobre płyty, które łączy jedno: wszystkie mocno, bardzo mocno siedzą w staroszkolnym gitarowym graniu &#8211; choć na każdej z nich słychać inspirowanie się czym innym. Mamy oto dwie kapele ze stanów: okultystyczne, psychodeliczne, doomowo-hardrockowe Blood Ceremony, które najmocniej kojarzy się chyba z legendarnym Coven (choć bardziej ze [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><img class="alignright size-full wp-image-3208" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/hisingen.png" alt="" width="200" height="200" /></a>P</strong></span>ierwszy kwartał 2011 roku przyniósł nam trzy różne, dobre płyty, które łączy jedno: wszystkie mocno, bardzo mocno siedzą w staroszkolnym gitarowym graniu &#8211; choć na każdej z nich słychać inspirowanie się czym innym. Mamy oto dwie kapele ze stanów: okultystyczne, psychodeliczne, doomowo-hardrockowe <strong>Blood Ceremony</strong>, które najmocniej kojarzy się chyba z legendarnym <strong>Coven</strong> (choć bardziej ze względu na klimat, niż samą muzykę), bardzo sabbathowe <strong>Orchid</strong> &#8211; zespół nie kryje się z tym i nie wstydzi tego, że gra kubek w kubek jak <strong>Black Sabbath</strong> (kto nie kojarzy brzmienia gitar z <strong>&#8222;Sabbath Bloody Sabbath&#8221;</strong> i nie zdziwił się, nie słysząc w pierwszym utworze wokalu <strong>Ozzy&#8217;ego</strong>, ten kiep!); mamy też pochodzącą z Norwegii kapelę <strong>Graveyard</strong> i właśnie ostatnim wydawnictwem tego zespołu, noszącym nazwę <strong>&#8222;Hisingen Blues&#8221;</strong>, dziś się zajmę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3221"></span><br />
<strong>Graveyard</strong> to jeden z zespołów grających muzykę, której wg praw rządzących w muzycznych mass-mediach, nikt nie powinien już słuchać, a tym bardziej tworzyć. Tak grano 30-parę, 40 lat temu, a dziś utwór mający więcej niż 3 lata to już zapomniany staroć. Jednak ciągle są tacy, którzy &#8222;urodzili się za późno&#8221; i ponieważ nie mogą fizycznie cofnąć się w czasie do lat 60., 70., starają się przynajmniej odtworzyć &#8222;tamten&#8221; klimat. Panowie z Graveyard to właśnie tacy urodzeni za późno.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">To tyle jeśli chodzi o wstęp; przejdźmy do sedna. Jak się rzekło na początku, dobre oldschoolowe płyty w pierwszym kwartale tego roku wyszły trzy, a <strong>&#8222;Hisingen Blues&#8221;</strong> moim faworytem w tej trójce nie jest. Czemu zatem stał się przedmiotem recenzji? Może chcę płytę spektakularnie &#8222;zjechać&#8221;? Nie &#8211; po prostu spośród pozostałych albumów, ten jest moim zdaniem najciekawszy, a do tego miałem z nim największy &#8222;zgryz&#8221;.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Początkowo do płyty jako całości w ogóle nie mogłem się przekonać, jedynie pierwszy utwór sprawiał mi przyjemność, późniejsze za to nudziły. Za którymś razem zacząłem więc odsłuch od drugiego kawałka &#8211; od razu było lepiej. Czyli typowy syndrom pierwszego utworu &#8211; otwieracz robi na nas wrażenie, chcemy żeby kolejny utwór nie odstawał poziomem &#8211; w takiej sytuacji bylibyśmy kupieni. Nadchodzi więc drugi utwór i nagle okazuje się, że nie spełnia naszych wymagań. I koniec &#8211; nawet jeśli dalej jest znowu dobrze, płyta dostaje 5/10 i ląduje w lamusie. Tak byłoby i w tym przypadku &#8211; pierwszy utwór <strong>&#8222;Ain&#8217;t Fit to Live Here&#8221;</strong> to świetny, dynamiczny kawałek, zaś drugi w kolejności <strong>&#8222;No Good, Mr. Holden&#8221;</strong> jest rockową balladką (jak się później okazało, bardzo dobrą), co powoduje swojego rodzaju szok (choćby i z tego powodu, że mało kto umieszcza ballady na samym początku płyty). Na szczęście eksperyment z pominięciem otwieracza wypalił i wszyscy jesteśmy szczęśliwi, bo potem już nie ma takich problemów &#8211; albumu słucha się naprawdę dobrze, każdy utwór jest charakterystyczny i chwytliwy. Słychać tu <strong>Zeppelinów</strong>, najstarsze dokonania <strong>Black Sabbath</strong>, trochę <strong>Hendriksa</strong>, może <strong>Pink Floyd</strong> &#8211; jak już mówiłem, stara szkoła rocka. Nie ma tu jednak dosłownego grania pod konkretnego artystę, echa są mniej &#8222;dosłowne&#8221;, często skojarzenia nasuwa np. jakaś melodia, zagrywka gitarzysty, wszystko to jest ulotne, nieuchwytne, a mimo wszystko oczywiste.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Zanim skończę, słówko o minusach, bo płyta nie jest pozbawiona wad. Pierwsza to rozłożenie utworów, które tak mi zakłóciło odbiór całości &#8211; nic nie poradzę, że mi to jednak przeszkadza. Druga kwestia &#8211; wokal. Jest dobry, ciekawa barwa, nienaganny akcent, ale za dużo go. Gdyby dać trochę przestrzeni instrumentalistom byłoby naprawdę świetnie, bo słychać w tle, że choćby gitarzysta zna się na graniu i bardzo dobre rzeczy tworzy. No i trzecia rzecz &#8211; <strong>&#8222;Longing&#8221;</strong>, klimatyczny instrumentalny przerywnik, nasuwający skojarzenia ze starymi westernami, skróciłbym o jakąś połowę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">No, to tyle. Miłośnikom klasycznego rocka mocno polecam, bo powinno się spodobać &#8211; mimo wszystko nie jest to bardzo wtórny materiał. A jeśli ktoś ma podobny do mojego problem z syndromem pierwszego utworu i za nic nie może się przekonać do reszty, polecę inny jeszcze kawałek z &#8222;Hisingen Blues&#8221; &#8211; <strong>&#8222;Rss&#8221;</strong>.</p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 8/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=jeXChfKnh3I">&#8222;Ain&#8217;t Fit to Live Here&#8221;</a> &#8211; 3:06</strong></li>
<li><strong>&#8222;No Good, Mr. Holden&#8221; &#8211; 4:47</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=OnGBa8dVm6k">&#8222;Hisingen Blues&#8221;</a> &#8211; 4:13</strong></li>
<li><strong>&#8222;Uncomfortably Numb&#8221; &#8211; 6:11</strong></li>
<li><strong>&#8222;Buying Truth (Tack &#038; Förlåt)&#8221; &#8211; 3:27</strong></li>
<li><strong>>a href=&#8221;http://www.youtube.com/watch?v=ZBYzTH1I1g8&#8243;>&#8221;Longing&#8221;</a> &#8211; 4:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;Ungrateful Are the Dead&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rss&#8221; &#8211; 3:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;The Siren&#8221; &#8211; 6:01</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 39:33</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 25 marca, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/29/graveyard-hisingen-blues/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nerwowe Wakacje &#8211; Polish Rock</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 May 2011 15:05:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jakub Szwedo</dc:creator>
				<category><![CDATA[indie rock]]></category>
		<category><![CDATA[pop-rock]]></category>
		<category><![CDATA[rock]]></category>
		<category><![CDATA[indie pop]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3191</guid>
		<description><![CDATA[A co to? Klik. Klik 2. Nie znaleziono podobnych wpisów Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: 24px;"><strong>A</strong></span> co to?<br />
<span id="more-3191"></span><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/kartka.png">Klik.</a><br />
<a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/list.png">Klik 2.</a></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/22/nerwowe-wakacje-polish-rock/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>KAT &amp; Roman Kostrzewski &#8211; Biało-Czarna</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 May 2011 15:17:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Nook</dc:creator>
				<category><![CDATA[metal]]></category>
		<category><![CDATA[heavy metal]]></category>
		<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3199</guid>
		<description><![CDATA[Kat to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – Romana Kostrzewskiego. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: left;"><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png"><img class="alignleft size-full wp-image-1737" title="Avek-Nook" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Nook.png" alt="" width="100" height="100" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong><a href="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg"><img class="alignright size-full wp-image-3208" title="front-biało-czarna" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/front-biało-czarna.jpeg" alt="" width="200" height="200" /></a>K</strong></span>at to zespół, którego specjalnie nie trzeba przedstawiać fanom metalu w naszym kraju. Mnóstwo klasyków na koncie, charakterystyczne brzmienie no i „kontrowersje”, które zwykle towarzyszyły (i towarzyszą chyba po dziś dzień) tekstom wyśpiewywanym przez frontmana grupy – <strong>Romana Kostrzewskiego</strong>. Na płytę z wyżej wymienionym jegomościem na wokalu trzeba było czekać aż 14 lat. Czy warto było? Zapraszam do lektury.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"><span id="more-3199"></span>Nim przejdę do odpowiedzi na wyżej postawione pytanie, trochę luźnych rozważań z mojej strony. Mój wstrętny pierdolec na punkcie tego zespołu zaczął niedawno przeżywać drugą młodość. A to z powodu koncertu Kata z Romanem Kostrzewskim, który niedawno odbył się w moim rodzinnym mieście (a które to niezbyt często ma okazje witać artystów podobnego formatu). Dni poprzedzające koncert, spędzałem na maltretowaniu starych nagrań zespołu. Tak. Znowu poczułem się jak szczyl. <strong>Metal, cycki i piekło</strong>. O to chodziło. Na koncercie oczywiście genialna zabawa – moc starych hitów zespołu, ale też i nowe kawałki, które na żywo sprawdziły się, w mojej ocenie przynajmniej, bardzo dobrze. A jak wersje studyjne? Początkowe odsłuchy „Biało-Czarnej” wywoływały na mej facjacie cierpki grymas. Przyznam, że szczytowym osiągnięciem tego zespołu jest dla mnie album <strong>„Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach” </strong>– szybki, riffiasty, świetnie wyprodukowany i z wybitnie popieprzonymi tekstami. Moim cichym życzeniem było to by nowy album choć trochę zbliżył się do „Róż…”. Tak się nie stało, choć z drugiej strony jeśli prześledzić historię Kata, to ten zespół nigdy nie nagrywał identycznych płyt, a mimo to zawsze udawało mu się zachować tą specyficzną, „katowską” atmosferę. W przypadku <strong>„Biało-czarnej”</strong> ten klimat nie dał mi się odczuć. Przynajmniej nie od razu.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co uderzyło mnie podczas pierwszych odsłuchów, to produkcja. Strasznie garażowa, surowa i jakaś taka nijaka. Utwory wydawały mi się jakieś takie przytłumione, bez pazura znanego z poprzednich płyt. Nijakie pierwsze wrażenie dopełniał wokal Romana Kostrzewskiego – strasznie chrypliwy, &#8222;zardzewiały&#8221; wręcz. Początkowo nie byłem w stanie się przekonać, jednak po którymś odsłuchu chwyciło i długo nie chciało puścić.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Co na płycie? 10 ciekawych utworów plasujących się gdzieś na przecięciu <em>heavy / thrash metalu</em>. Jak pisałem, dużo tu brzmieniowej surowizny, natomiast same kompozycje bardzo solidne. W większości około siedmiominutowe i, co bardzo ważne, nienużące. A czy katowskie? Jak najbardziej. Tym kawałkiem, który najbardziej rzucił mi się w oczy i uszy jest <strong>„Diabelski Dom cz. IV”</strong>. Niesamowicie klimatyczny numer z całkiem interesującą balladową częścią i nie mniej interesującą warstwą liryczną. Tutaj Romanowi Kostrzewskiemu udało się całkiem zgrabnie pomieszać metafizykę z rzeczywistością (czyżby nawiązanie do Smoleńska?) i tym samym w godny sposób kontynuować „diabelską” sagę znaną z poprzednich płyt Kata. Inne kawałki warte uwagi to niewątpliwie pędzący<strong> „Milczy Trup”</strong> oraz utrzymany w podobnym klimacie (i świetny koncertowo!) <strong>„Maryja Omen”</strong>, którego bohaterem jest pewien toruński zakonnik i jego media. Kat prócz heavy/thrashowych petard to także ciekawe ballady. Na „Biało-czarnej” mamy kawałek zatytułowany <strong>„Wolni Od Klęczenia”</strong>, którego (anty)bohaterem jest niedawno beatyfikowany Jan Paweł II. Sam kawałek ciężko mi zaakceptować jako typowo katowską balladę, bo w sumie mało to mroczne, a sam numer brzmi dla mnie trochę zbyt cukierkowo. Już bardziej katowski wydaje mi się instrumentalny <strong>„Bieluń”</strong>, choć akurat ciężko go nazwać balladą. Numer fajny, atmosferyczny i w końcówce przechodzący w niezłą rozwałkę. Osobiście żałuję, że nie ma tu wokalu, bo mógłby wyjść z tego jeszcze lepszy numer.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">W warstwie lirycznej jest dobrze. Choć diabelska metafizyka w dużej mierze ustąpiła miejsca społeczno-politycznym komentarzom. Roman Kostrzewski bez pardonu depcze kler i z właściwą sobie ironią komentuje aktualne wydarzenia w kraju. W sumie kto tekstów Romana nie lubił, ten pewnie nadal będzie się krzywił od nadmiaru kiczu. Ja w każdym razie jestem na „tak”. O ile tekstów nie jestem w stanie się nijak uczepić, to denerwuję mnie trochę ta maniera wokalna na tej płycie. Roman Kostrzewski na tej płycie strasznie chrypi, a w tych „czystszych” momentach wspomaga się efektami typu <em>chorus</em> (o ile mnie słuch nie myli).</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify;">Reasumując, płyta diametralnie różni się od tego co oczekiwałem, ale ciężko tu mówić o zawodzie. Roman Kostrzewski, Irek Loth i ich młodsi koledzy w mojej ocenie podołali zadaniu zrobienia ciekawej płyty i na pewno warto było czekać. Fanom zespołu (czy też polskiego metalu w ogóle) polecać nie trzeba. Z mojej strony będzie to nieco ryzykowne, ale płytę pozwolę sobie polecić fanom klimatów <em>post</em> czy <em>sludge metalowych</em>. Oczywiście nie ma tu mowy o jakimś strasznym dramatyzmie, mozolnym budowaniu atmosfery, śpiewania jak przy zatwardzeniu, ale wydaje mi się duża dawka surowizny może być całkiem zachęcająca. Zresztą oceńcie sami.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"> </span><br />
<span style="font-size: 30px;"><strong><strong>Ocena: 7-/10</strong></strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span><span style="font-size: 30px;"><strong><strong> </strong></strong></span></p>
<p><span style="font-size: 30px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Bara&#8221; &#8211; 7:19</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Maryja Omen&#8221;</a> &#8211; 5:18</strong></li>
<li><strong>&#8222;Szkarłatny Wir&#8221; - 6:44</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=qVYYabc9Tjc">&#8222;Diabelski Dom cz. IV&#8221; </a>- 7:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Milczy Trup&#8221; &#8211; 6:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Wolni Od Klęczenia&#8221; - 3:54</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kupa Świąt&#8221; &#8211; 4:57</strong></li>
<li><strong><a href="http://www.youtube.com/watch?v=O_DontzI9is">&#8222;Bieluń&#8221;</a> &#8211; 6:27</strong></li>
<li><strong>&#8222;Z Boskim Zyskiem&#8221; &#8211; 5:37</strong></li>
<li><strong>&#8222;Kapucyn Zamknął Drzwi&#8221; &#8211; 6:06</strong></li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Całość: 60:19</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 3 kwietnia, 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/17/kat-roman-kostrzewski-bialo-czarna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cudze chwalicie, swego nie znacie #1: post-hardcore</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 May 2011 13:39:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[noise rock]]></category>
		<category><![CDATA[post-hardcore]]></category>
		<category><![CDATA[sludge]]></category>
		<category><![CDATA[noise]]></category>
		<category><![CDATA[sludge metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3178</guid>
		<description><![CDATA[Tą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania. Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /></p>
<p style="text-align: left;"><span style="font-size: 24px;"><strong>T</strong></span>ą notką mam nadzieję zapoczątkować serię artykułów, w których, jak sam tytuł wskazuje, postaram się przedstawić wykonawców rodzimego pochodzenia, których dzieła bez wstydu możemy eksportować za granicę w myśl zasady „Polak potrafi” (ole! chciałoby się dodać, jak jeden sławny pan w reklamie banku). Zapraszam do czytania i poznawania.</p>
<p>Na pierwszy ogień pójdzie nasz ojczysty post-hardcore o sludge&#8217;owo noisowym zabarwieniu reprezentowany przez dziś już nieco zapomnianych wykonawców, których dzieła jednak w dalszym ciągu są warte uwagi. Przygotujcie się więc na duże ilości darcia ryja naraz i ściany przesterowanych gitar.</p>
<p><span id="more-3178"></span></p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/krzycz.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Krzycz – Trauma</h2>
<p><strong>Neurosis</strong> z czasów „<strong>Souls at Zero</strong>” znamy? Czyli szoku, jak w przypadku pozostałych opisywanych dzisiaj przeze mnie albumów, nie będzie. A te 13 lat temu na polskiej scenie ciężkiej muzyki pewnie był, bo oto nieznany nikomu zespół ze Szczecina nagrywa sludge/post-hardcore&#8217;ową płytę na poziomie daleko wykraczającym poza średnią krajową. „<strong>Trauma</strong>” to przede wszystkim burza przesterowanych gitar i przytłaczających riffów. Oprócz Neurosis na miejscu są również skojarzenia z <strong>Godflesh</strong>. I tak jak u wyżej wymienionych do czynienia mamy z nieprzyjazną, tajemniczą atmosferą. Czynnikiem warunkującym klimat na „Traumie” oprócz wspomnianych gitar są z pewnością świetnie zaaranżowane wyciszenia, w których daje się usłyszeć również instrumenty dęte i klawiszowe oraz sample wszelakiej maści (vide noisowy fragment mszy świętej na początku „<strong>Free Your Mind&#8230; Destroy Your Life</strong>”). Kolejnym bardzo ważnym składnikiem, bez którego nie udałoby się stworzyć tak sugestywnej aury, jest na pewno dobywający się z gardła wokalisty apokaliptyczny (a jakże!) krzyk. „Trauma” to jedyny album w dorobku szczecińskiej grupy. Obecnie dwóch panów współtworzących Krzycz znajduje się na emigracji w Chicago i tam, pod szyldem <strong>Rope</strong>, tworzy ponoć jakąś eksperymentalną odmianę rocka, o czym jednak na własne uszy nie dane mi było się jeszcze przekonać.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/smar.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>Smar SW – Samobójstwo</h2>
<p>Szoku mogli doznać słuchacze rzeszowskiej grupy <strong>Smar SW</strong>. Na pierwszych kilku albumach chłopaki bawili się w prosty punk bez zbędnych udziwnień za to z ideologicznymi tekstami. Smar SW zyskał w Polsce sławę występami w Jarocinie i bitwie pomiędzy ochroną a słuchaczami podczas ich koncertu w 1993 roku. Dopiero na przedostatnim swoim dziele „<strong>Świadomość</strong>” wprowadzili nowe elementy charakterystyczne dla post-hardcorowego grania, jednak w dalszym ciągu była to w miarę prosta muzyka. „<strong>Samobójstwo</strong>” to już rozbudowane kompozycje. Tutaj muzyka o o wiele lepiej dopełnia się z anarchistycznymi wizjami przedstawianymi w tekstach, niż to było na wcześniejszych płytach. Złość i bunt wylewa się z każdego wersu i akordu na „Samobójstwie”. Teksty traktują tutaj o industrializacji życia, wypaczeniu człowieczeństwa i degradacji środowiska. Obrazu dewastacji dopełniają syfiaste brzmienie oraz chaotyczna, połamana i niezwykle intensywna gra perkusji. „Samobójstwo” było ostatnim albumem grupy, po jej wydaniu członkowie Smar SW rozjechali się po świecie, a sława ( „<strong>Walczmy o swoje prawa</strong>” rozeszło się w liczbie 50000 egzemplarzy) zespołu powoli cichła.</p>
<h3><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/05/la-aferra.jpg" alt="deaf" width="200" height="200" align="right" /></h3>
<h2>La Aferra – Miłość</h2>
<p>Z Rzeszowa przenosimy się do Kalisza, gdzie kolejny punkowy zespół przeszedł rewolucję brzmieniową odstawiając siermiężną łupaninę na rzecz bardziej artystycznego podejścia do tworzonej muzyki. Na „<strong>Miłości</strong>” nie ma takiej złości i buntu, jak na wyżej opisanych dziełach Krzycz i Smar SW. Muzycy <strong>La Aferra</strong> postawili na emocje bardziej subtelne i depresyjne. Podobnie teksty, które na wcześniejszych dziełach były pro-ekologiczne, tutaj traktują o emocjach wszelakich z cytatami z Dostojewskiego i Czechowa. Przez powtarzalność fraz, riffów można mówić o transowości tego albumu, co jest niewątpliwie zaletą. Muzykom udało się zmieścić w tej niezwykle delikatnej granicy pomiędzy budowaniem napięcia i transem a zanudzeniem słuchacza, a to nie każdemu się udaje.</p>
<p>Panowie z przedstawionych zespołów z pewnością nie wyprzedzili epoki, można nawet powiedzieć, że mimo wszystko pozostawali w tyle za światem. Wszak w latach 1997-1999 <strong>Steve von Till</strong> i spółka byli już parę lat po wydaniu swojego opus magnum „<strong>Through Silver in Blood</strong>” i wydali kolejny świetny albumu, a <strong>Steve Austin</strong> wspomagany przez grajków z <strong>Mastodon</strong> nagrali „<strong>In the Eyes of God</strong>”. Jednak w żadnym wypadku wstydzić się nie mamy czego, bo post-hardcore&#8217;owa reprezentacja naszego kraju prędzej pokusiłaby się o jakiś medal na mistrzostwach w swojej kategorii niż kadra Smudy w kategorii jakiejkolwiek, a i pewnie wspomniani twórcy nie mieli zamiaru ścigać się z innymi bandami, bo w gatunku jakim jest punk (czy tam w ogóle w muzyce?) najważniejsza powinna być szczerość. Na tych trzech albumach szczerość została zawarta i w tekstach i warstwie muzycznej. Szczerze polecam.</p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/05/01/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie-1-post-hardcore/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cavalera Conspiracy &#8211; Blunt Force Trauma</title>
		<link>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/</link>
		<comments>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Apr 2011 09:41:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>MastaBanana</dc:creator>
				<category><![CDATA[thrash metal]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.winyl.info/?p=3148</guid>
		<description><![CDATA[Poniedziałek, 28 marca, 2011, Tancredo Neves/Confins International Airport, Belo Horizonte, Brazylia, 26⁰C, wiatr północno-zachodni, zachmurzenie umiarkowane. Neschukinho, spojrzawszy na zegarek, usiadł na ławce naprzeciwko sali odpraw, kładąc torbę podróżną obok siebie. W tej samej chwili obok usiadł jakiś mężczyzna. Neschukinho zerknął na niego dyskretnie i powiedział cicho: - Popelina. - Kadra Smudy z meczu na [...]

<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Niszcz.png" alt="niszczuk" /> <img src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2010/03/Avek-Masta.png" alt="Masta" /><br />
<img class="alignright" src="http://www.winyl.info/wp-content/uploads/2011/04/Cavalera_Conspiracy.jpg" alt="" width="200" height="200" /><br />
<span style="font-size: 24px;"><strong>P</strong></span>oniedziałek, 28 marca, 2011, Tancredo Neves/Confins International Airport, Belo Horizonte, Brazylia, 26⁰C, wiatr północno-zachodni, zachmurzenie umiarkowane.<br />
Neschukinho, spojrzawszy na zegarek, usiadł na ławce naprzeciwko sali odpraw, kładąc torbę podróżną obok siebie. W tej samej chwili obok usiadł jakiś mężczyzna. Neschukinho zerknął na niego dyskretnie i powiedział cicho:<br />
- Popelina.<br />
- Kadra Smudy z meczu na mecz radzi sobie coraz lepiej. &#8211; odpowiedział nieznajomy o aparycji Włocha.<br />
- Bene &#8211; odpowiedział Neschukinho, po czym przeszedł do konkretów. &#8211; Sprawa jest krótka, choć z tłumikiem. W tej torbie znajduje się 5 milionów rubli w sturublowych banknotach. To jest twoja zaliczka. A twoje zadanie to zlikwidowanie <strong>Massimiliano Antonio &#8222;Possessed&#8221; Cavalery</strong>.</p>
<p><span id="more-3148"></span></p>
<p>- Bez problemu i z przyjemnością. Za to co ten człowiek robi ostatnimi czasy, mógłbym to zrobić za darmo, ale z czegoś żyć trzeba, nieprawdaż? Coraz trudniej znaleźć dobrą robotę. Ehh&#8230; Tak z czystej ciekawości: czym u pana Cavalera zasłużył sobie na rozwiązanie ostateczne?<br />
- Mi w zasadzie niczym, ale kiedy dostałem egzemplarz ostatniej płyty <strong>Cavalera Conspiracy</strong> i urządziłem premierowy odsłuch w gronie mojej rodziny i współpracowników, wielu pomdlało, kilkoro zostało hospitalizowanych, a mój osobisty ochroniarz popadł w depresję. I kto musiał płacić za ich leczenie? Oczywiście ja! Nie chcę narażać świata na takie doświadczenia w przyszłości, bo jestem pewien, że wielu ludzi reagowało podobnie.<br />
- Wystarczy! Mój&#8230; syn&#8230; on&#8230; &#8211; płatny zabójca otarł łzę &#8211; nieważne. Obawiam się, że ofiar mogło być więcej. Cosa nostra, dla której pracuje, straciła w ten sposób wielu dobrych chłopaków. Ten na siłę oldschoolowy thrash jest naprawdę niebezpieczny dla uszu słuchacza.<br />
- Jaki tam oldschoolowy thrash! Max przypomniał sobie na chwilę, jak się to gra w 2008 na płycie <strong>Soulfly</strong>. I od razu zapomniał!<br />
- Toteż mówię, że na siłę oldschoolowy. Dlaczego nikt mu nie wytłumaczy, że nie wystarczy upakować paru riffów, szybkich solówek i perkusyjnego łomotu, żeby grać, jak na przełomie lat 80-tych i 90-tych? A może to tak zwany kryzys wieku średniego?<br />
- Albo dziury w pamięci. Jemu się podoba to, co teraz gra. &#8211; Neschukinho nerwowo zapalił papierosa. &#8211; Naprawdę sądzi, że spłodził udany, dobry materiał. A ja się w tym nie potrafię niczego dobrego doszukać. Nic w pamięć nie zapada, może oprócz gościnnego występu wokalisty <strong>Agnostic Front</strong>, ale i to chyba tylko ze względu na jego oryginalny wokal.<br />
- Może nie słuchał albumu w całości? Jak to rozbić na atomy, to wszystko wydaje się ok, ale razem usypia niemożebnie. Po albumach Soulfly, nie wliczając nieszczęsnego „<strong>Omena</strong>”, czy nawet debiucie Cavalera Conspiracy, słychać, że starszy z braci Cavalerów ma głowę pełną nietypowych dla muzyki metalowej pomysłów. Odchodząc od nich popada w coraz większą przeciętność. Dziwnym też jest, że tak potężnie zbudowany <strong>Rizzo</strong> dał sobie zabrać klasyka i co ciekawsze gitarowe efekty, „ostał ci się jeno przester”, jak to rzekł wieszcz.<br />
- Tak, pojedyncze kawałki z płyty są słuchalne, mogą nawet sprawiać przyjemność. Takiego &#8222;<strong>Thrashera</strong>&#8221; miło by było usłyszeć w radiu. Ale to płyty nie ratuje, wręcz przeciwnie, powiedziałbym. A co do tych nietypowych pomysłów w głowie pana Maksa, to kiedyś jeszcze realizował je w Soulfly, podczas gdy CC miało z założenia być ucieczką w muzykę, którą kiedyś z pasją grali razem z jego bratem, <strong>Igorem</strong>. To też tłumaczy, dlaczego Marc Rizzo zgodził się grać tak &#8211; jak na siebie &#8211; ubogo.<br />
- Ale z bratem też lubili się pobawić muzyką i nie chodzi mi tylko o takie jazdy jak „<strong>Ratamahatta</strong>” czy parę innych zagrywek z „<strong>Roots</strong>”, co po prostu reprezentowali mniej standardowe podejście do thrashu. I tu już pijąc do młodszego Cavalery: gdzie są takie perkusyjne jazdy, jak w „<strong>Territory</strong>” czy „<strong>Convicted in Life</strong>”, że tak wyjmę coś z nowszych rzeczy, panie Igorze? Na „<strong>Blunt Force Trauma</strong>” grasz pan tak do bólu poprawnie, że aż się nie zwraca uwagi na perkusję.<br />
- Tak, to prawda, już na „<strong>Arise</strong>” bracia wykazywali sporo inwencji i chęci pójścia gdzieś dalej. Niestety albo to zatracili, albo im się nie chce, bo kompozycje na &#8222;Blunt Force Trauma&#8221; są proste i schematyczne. Co do perkusji, może Igor błędnie uznał, że w takich krótkich &#8222;killerach&#8221; nie ma sensu się popisywać? Że to już nie thrashowe zabijanie, tylko sztuka?<br />
- Zastanawiam się czy jest sens istnienia i Soulfly i Cavalera Conspiracy: w składzie różnią się obecnie tylko osobami perkusistów, a ostatnie płyty są już niemal identyczne. Nawet brzmienie jest podobne. Ciekawe czy już bez Maxa w składzie Rizzo będzie starał się dźwigać Soulfly czy oba zespoły się rozpadną?<br />
- Ja uważam, że sensu nie ma, lecz dopóki Max żyje &#8211; tworzy, a dopóki tworzy &#8211; świat jest w niebezpieczeństwie. Liczę na szybkie i czyste załatwienie sprawy.<br />
- Nie zawiedzie się pan. Życzy pan sobie headshot z większej odległości? Shotgunem w bebechy? Nożem po gardle? Czy może specjalność zakładu: włączony toster do wanny?<br />
- To już zostawiam pańskiej inwencji. Proszę się odezwać od razu po załatwieniu sprawy. Wie pan, jak się ze mną skontaktować. Żegnam.<br />
- I ja żegnam.<br />
To mówiąc zabójca wstał i zabrał ze sobą torbę. Nie wiedział jeszcze, że banknoty są oznaczone, Neschukinho to podstawiony agent, a na miejscu, gdzie miał zlikwidować Maxa Cavalerę, czeka na niego policyjna zasadzka. Za wielokrotne morderstwa, sutenerstwo i nielegalny handel majerankiem Mastino B. (l. 20) otrzymał dożywocie. Obecnie zajmuje celę we Wronkach i tęskni za starym Soulfly i Sepulturą z najlepszych lat.</p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-size: 30px;"><strong>Ocena: 4+/10</strong></span></p>
<p><span style="display: block; margin-bottom: 25px;"> </span></p>
<hr />
<ol>
<li><strong>&#8222;Warlord&#8221; &#8211; 3:05</strong></li>
<li><strong>&#8222;Torture&#8221; &#8211; 1:51</strong></li>
<li><strong>&#8222;Lynch Mob&#8221; &#8211; 2:31</strong></li>
<li><strong>&#8222;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=0350SogJcOM">Killing Inside</a>&#8221; &#8211; 3:28</strong></li>
<li><strong>&#8222;Thrasher&#8221; &#8211; 2:49</strong></li>
<li><strong>&#8222;I Speak Hate&#8221; &#8211; 3:10</strong></li>
<li><strong>&#8222;Target&#8221; &#8211; 2:36</strong></li>
<li><strong>&#8222;Genghis Khan&#8221; &#8211; 4:23</strong></li>
<li><strong>&#8222;Burn Waco&#8221; &#8211; 2:52</strong></li>
<li><strong>&#8222;Rasputin&#8221; &#8211; 3:22</strong></li>
<li><strong>&#8222;Blunt Force Trauma&#8221; &#8211; 3:58</strong></li>
</ol>
<p><strong>Całość: 34:14</strong></p>
<p><strong>Data wydania: 28 marca 2011</strong></p>


<h2>Nie znaleziono podobnych wpisów</h2>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://yarpp.org'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.winyl.info/2011/04/11/cavalera-conspiracy-blunt-force-trauma/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

