

- Czujesz to? Czujesz to?!
- Co takiego?
- Napalm, synu. Nic innego na świecie tak nie pachnie. Kocham zapach napalmu o poranku. Kiedyś bombardowaliśmy wzgórze przez 12 godzin. Później poszedłem na tą górę. Nie znaleźliśmy tam ani jednego śmierdzącego cielska. Ale ten zapach, rozumiesz, ten zapach benzyny roztaczał się po całym wzgórzu. Pachniało jak… zwycięstwo…
Czytaj dalej »
Napisany 19 gru 2009 przez renegad | Napisane w drum'n'bass, experimental, funk, hip-hop, jazz, metal | Otagowane drum'n'bass, experimental, funk, hip-hop, jazz, metal | 4 komentarzy »

“Jazz is weird” takimi słowami Alex Lifeson, gitarzysta zespołu Rush rozpoczął swoją improwizację gitarową podczas festiwalu Rock In Rio w utworze „La Villa Strangiato” i choć mówił to w żartach, to jednak sporo jest w tym racji. Jazz sam w sobie to muzyka często nieco szalona, spontaniczna, pełna instrumentalnej „duchoty” i nierzadko, ciężka do ogarnięcia za pierwszym odsłuchem. Dlatego zabierając się za jazz trzeba być ostrożnym, teoria na nic się zdaje, bo o tych 4 literkach ciężko się pisze, a przelanie na papier ogromu i przepychu niektórych albumów jazzowych pochłonęło by sporej wielkości las
. Jako, że jestem typem który nie lubi stagnacji w muzyce, to przepadam za wszelakimi mariażami stylistycznymi, a jazz w takowych mariażach idealnie się sprawdza i często tworzy „nową jakość”. O tej mojej subiektywnej „nowej jakości” troszkę tu nabazgram
Czytaj dalej »


Słyszałem już dużo rzeczy w życiu, ale na coś takiego jeszcze nie trafiłem. Zespół, którego debiutancką płytę mam zamiar Wam przedstawić, to marka wcześniej kompletnie mi nieznana. Nic zresztą dziwnego, ponieważ przynależność tej polskiej kapeli do pewnego hiszpańskiego labelu (Locomotive Records, anyone?) nie przyniosła jakiejś wielkiej promocji. Tak czy siak, przy okazji last.fmowych buszowań natrafiłem na perłę. Perłę czarną jak smoła i zimną niczym jesienna noc. Panie i Panowie, oto Mothernight.
Czytaj dalej »
Napisany 8 lis 2009 przez Niszczuk | Napisane w alternative, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | Otagowane alternative, blues, country, hard rock, heavy metal, metal, rock, rock'n'roll | 2 komentarzy »


Volbeat to swoiste objawienie na duńskiej scenie metalowo-rockowej i chyba jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel z tego kraju. “Bum i szum”, panujące wokół nich, są dla wielu niezrozumiałe, ale ja sam taki szum tworzę i jestem w zespole zakochany. A zakochanie owo zaczęło się od pierwszego odsłuchania zeszłorocznej płyty, zatytułowanej Guitar Gangsters & Cadillac Blood.
Czytaj dalej »


Rok 2009 zdecydowanie rozpieszcza, ja tak mówię. W kwestiach ciężkiego grania tym bardziej, ile to już dobrych krążków tu i tam się pojawiło, a jeszcze przecież Slayer wielkimi krokami nadciąga, no i Converge – na nich pewnie wielu czekało z utęsknieniem. Ja osobiście nie bardzo, tym bardziej mój zachwyt nad zawartością Axe To Fall jest większy. Dookoła wychwalane pod niebiosa Jane Doe za pierwszym razem mnie wręcz odrzuciło, epicki hardcore z charakterystycznym nieludzkim wokalem (no demon to przecie) przestraszyło mnie ciężarem i chaosem – ja raczej do pogodnych osób się zaliczam.
Czytaj dalej »
Przedstawiamy drugą recenzje jednego z userów forum winylowego. Pamiętajcie, że każdy z Was może napisać tam recenzję, która (jeżeli będzie przedstawiała chociaż jakiś “czytalny” poziom) może znaleźć sięna Winylu. Poniższa praca jest dziełem Fifth_Horsemana.

Tool był moim pierwszym “cięższym” oraz “ambitniejszym” zespołem. Na początku usłyszałem kawałek „Vicarious”, w aucie mojego kuzyna. Po chwili zapytałem go:
- Co to jest?
- Tool – odpowiedział i od tamtego momentu wiedziałem (nie wiedzieć skąd), że ten zespół na długo zagości w moich głośnikach.
W ten sam dzień postanowiłem udać się do sklepu muzycznego po krążek, z którego pochodził niedawno zasłyszany w aucie kuzyna utwór. Albumu “10,000 Days” słuchało mi się znakomicie, więc nazajutrz pojechałem kupić “Ænimę”.
Czytaj dalej »


Po tak sobie udanym “In The Absence of Truth“, wszyscy fani Isis wstrzymali oddech w oczekiwaniu na następną płytę. Czy tym razem totalnie zawalą sprawę? Może się podniosą i wrócą na szczyt za czasów “Panopticon“?
Czytaj dalej »


O ile klasycznego death metalu nie słucham zbyt często, to eksperymenty Gojiry łykam bez popitki. To, co Francuzi zaserwowali nam na “From Mars To Sirius” oraz częściowo na “The Link“, świetnie wypełniło moją lukę w muzyce pt. “dziwne, pokręcone death’owe granie” oraz “muzyka z Francji”. Oczekiwania były duże, podsycane konceptem oraz informacjami o płyciwie…
Czytaj dalej »


- Patrzcie chłopaki, co mam!
- O nie!
- Dawaj!
- Znowu…
- No podpalaj! Podpalaj!
- Good shit…
- Aż chce się śpiewać!
- Oh say we love weed by the bongs burning light!
- No to co? Gramy?
- Może nawet cały album się uda nagrać?
- Znowu?
- Czwarty już.
- Ciężko będzie nagrać godnego następcę „Gateway”, ale w końcu skądś trzeba brać kasę na Marysię, czyż nie?
- Damy radę! Nie musimy wymyślać nic przełomowego, nasza muzyka ma bawić przede wszystkim. W końcu nazywamy się Bongzilla!
Czytaj dalej »