
Hey wszystkim w nowym 2010 roku!
Jednak na chwilę wrócimy jeszcze do ubiegłego luknąć co tam leciało u mnie na głośnikach. Wspomnę jeszcze, że pisząc to podsumowanie nie wiem jak wyglądają „topki” reszty redakcji, jednak strzelam w ciemno, iż w większości wypadków rocznik 09 rozczarował. Muzyczny rok 2009 jawi mi się jako rok w którym na moich playlistach panowało istne „stormy weather” z przebłyskami na upały. Powiem tak, trochę szkoda mi czasu na grzebanie w gitarowym graniu, tyle dobrego może mnie ominąć, a co roku to jakoś szybciej to wszystko leci. Widzicie, eksploracja gatunków na naszym blogu z racji iż jest nas wielu jest iście eklektyczna, vide każdy znajdzie coś dla siebie w tych podsumowaniach. Moje podobnie jak Nooka i nie tylko jego, ułożone jest z dużym kontrastem stylistycznym. Choć końcówkę roku królowała u mnie elektronika, to jednak gitary jakby nie patrzeć zdominowały podsumowanie. Paradoks? Być może, jednak w nowym roku spodziewajcie się Gada nieco odmienionego – myślę, że końcówka 2009 odciśnie piętno na 2010.
Czytaj dalej »

No cóż, pod względem płytowym ten rok nie należał z mojego punktu widzenia do nazbyt udanych. W zasadzie nie wyszło nic, czym bym się na dłużej zachwycił, co mógłbym katować przez czas dłuższy. Poprzednie dwa lata na pewno były bardziej udane i następny rok też zapowiada się o wiele lepiej. Wbrew pozorom jednak, sporządzenie podsumowania po tak “suchym” roku nie należy do rzeczy łatwych i zaznaczyć muszę, że tylko dwóch pierwszych pozycji w rankingu jestem w stu procentach pewny. Jakby nie było, redaktorski obowiązek spełnić wypada i podsumowanie roku minionego sporządzić należy. Zaczynajmy więc.
Czytaj dalej »

Coś się kończy, coś zaczyna; kończy się muzyczna dekada, zaczyna się nowa. Czy rok 2009 przejdzie do historii jako ten, który nie zmienił historii nawet o milimetr, czy może wręcz odwrotnie? Jak się prezentuje na tle pozostałych lat ‘00? Czy warto o tym rozmawiać? Ja na te pytania nie odpowiem, ale pocieszę wszystkich malkontentów-pesymistów-itakściągniemytoznetahehe (do tych ostatnich niestety się zaliczam, ale cśśśś nr.1): 10 lat to dużo czasu, a tyle właśnie ma muzyka na zaskoczenie nas w jakimkolwiek stopniu w nowej dekadzie. Osobiście nie narzekam na ten nieszczęsny 2009, żałuję tylko iż nie nie starczyło mi czasu na przesłuchanie wszystkich tych płyt, które przesłuchać chciałem. Prawdopodobnie ten ranking za pół roku, rok, będzie wyglądał inaczej, ale w świat pójdzie tylko to, co ukazuje się dzisiaj i tylko dzisiaj, więc zaczynamy. Kwestia pierwsza – kolejność. Nie jest ona w żadnym stopniu przypadkowa, ‘usiadłem i wymyśliłem’ taką kolejność w pełni świadomie, aczkolwiek solidniej na swoich miejscach przesiadują pozycje z tej lepszej połowy zestawienia. Kwestia druga i ostatnia – 10 najlepszych albumów, to 10 najlepszych albumów, ale drużyna piłkarska ma zawodników 11 i wśród tej złotej jedenachy, wirtuozów i wymiataczy znajduje się człowiek od brudnej roboty, czyli Makalele. Tak wyszło, że w tym roku na 11 miejsce przypadło sporo albumów i na początku właśnie je chciałbym wyróżnić.
Czytaj dalej »

Na początek kilka uwag porządkowych. Po pierwsze, wzorem lat ubiegłych bardziej zasłuchiwałem się w muzyce powstałej przed rokiem, o którym mam właśnie pisać. Po drugie, podsumowanie jest w pełni subiektywne i oparte na tym, co interesuje mnie. Jako że nie jestem żadnym profesjonalnym krytykiem („krytyk muzyczny to bardzo brzydki zawód, takie ocenianie i za to płacą”) to nie mam obowiązku pisania o całej muzyce, która wyszła na przełomie minionych dwunastu miesięcy spiętych w klamrę „2009”. Z tym wiąże się odpowiedź na potencjalne zarzuty, jakoby redaktor Nikołajewicz „przesłuchał pięć płyt na krzyż i się mądrzył”. Mniej więcej taki jest stan faktyczny, chociaż skoro jestem skłonny napisać o dziesięciu albumach (i jeszcze robiłem lekką selekcję) to się rozumie, że tych płyt było nieco więcej. Po wytłumaczeniu kilku kwestii jestem na tyle spokojny, że z czystym sumieniem mogę napisać o tym, co w minionym roku zajarało mnie najbardziej.
Czytaj dalej »

Na początku wielkie przepraszam za zeszły rok w którym nie bardzo udało mi się wyrobić z podsumowaniem za rok 2008. Teraz się udało, wszystko napisane, dopięte itp. O liście mogę powiedzieć, że jest dość eklektyczna. Nie szukałem nowych brzmień czy kapel, a wręcz odwrotnie. To one mnie poznajdywały. Takie pójście z prądem. Ale dosyć gadania (w tym miejscu powinien pojawić się jakiś zajebisty dżingiel z chórem pań śpiewających „Liiiiiiiiista przebojóóóóóów!!!”, ale budżet poszedł na coś innego.). Lecim, chłopczyku i dziewczynko. Przed przeczytaniem koniecznie skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Czytaj dalej »

Rok 2009 pod względem muzycznym był rokiem średnim. Lepiej wspominam rocznik 2008, a do wspaniałego 2007 w ogóle nie ma startu. Niemniej problemów ze skomponowaniem tej listy miałem więcej niż w roku ubiegłym, z tej prostej przyczyny, że kilka albumów prezentowało zbliżony poziom. Tak więc poniższy ranking nie jest chłodną kalkulacją plusów i minusów poszczególnych płyt, lecz bardziej chwilowym kaprysem. Za pięć minut pewnie będę miał ochotę coś w nim zmienić. Tak więc lecimy.
Czytaj dalej »

Szybko ten rok zleciał. Pamiętam jeszcze jak pisałem podsumowanie 2008 roku, które niestety zniknęło gdzieś w sidłach internetu. Jak oceniam minione 365 dni? A no, nie było źle. Zdarzyło się parę ciekawych płyciw, Polska kwitła w koncertach, trochę zespołów z naszego kraju wypłynęło na szerokie wody – nie jest źle. Mam nadzieję, że w 2010 będzie jeszcze lepiej. Jeżeli chodzi o oceniane płyty, to jak zwykle nie zdążyłem posłuchać wszystkich z 2009, których bym chciał. Ale myślę, że te najważniejsze (dla mnie) albumy trafiły do mych uszu i możecie zobaczyć ich listę poniżej. Od razu zastrzegam, że 3-4 najwyższe miejsca są raczej umowne i bez większych oporów mógłbym je przestawić.
Czytaj dalej »