
Fenobarbital (luminal; ATC: N 03 AA 02) – organiczny związek chemiczny, fenylowo–etylowa pochodna kwasu barbiturowego. Stosowany jako środek o działaniu nasennym i uspokajającym, należy do grupy barbituranów. Wprowadzony do lecznictwa w 1912 roku przez firmę farmaceutyczną Bayer pod nazwą handlową Luminal. Działanie opiera się na interakcji z kompleksem receptora GABA. Fenobarbital, jak i inne barbiturany, powoduje zwiększenie powinowactwa receptora do endogennych ligandów. Wpływa także bezpośrednio na kanał chlorkowy. W ten sposób prowadzi do hiperpolaryzacji błony komórkowej neuronu i tłumi jego aktywność.
Czytaj dalej »
Napisany 21 gru 2010 przez Nikołajewicz | Napisane w avant-garde, classical, inne, jazz, progressive rock, rock | Otagowane avant-garde, classical, felieton, fusion, jazz, parodia, rock | Brak komentarzy »

Ogarnięcie całokształtu pracy tego muzyka to cholernie trudne zadanie, dlatego postaram się streścić jego karierę w miarę sensownie. Tutaj kolejna trudność, bo jak zrobić to dobrze, kiedy w ciągu trwającej blisko trzydzieści lat działalności artystycznej wydał aż tyle albumów w aż tylu stylach? Szczególnie że jemu samemu przypisuje się słowa: „Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury”… Zacznę tak: siedemdziesiąt lat temu na świat przyszedł Geniusz…
Czytaj dalej »


- Jako że ostatnio ukazał się najnowszy teledysk grupy Deftones nadarza się idealna okazja by w dzisiejszym odcinku programu „Hity i Shity 2010″ przypomnieć ich najnowszy album pt. Diamond Eyes.
- Cztery lata upłynęły od czasu, gdy sesja nagraniowa przepełniona rozpaczą, cierpieniem, łzami i urwanymi głowami została zwieńczona wydaniem Saturday Night Wrist. Zespół zapowiadał, iż tym razem nastroje w Deftones są znakomite, oni sami cieszą się jak nigdy na samą myśl o ponownym, wspólnym odwiedzeniu studia nagraniowego. Tymczasem, jak to w życiu, dobre tragedii początki: po piątce z odpowiedzi ustnej, nauczycielka oddała kartkówki i basista zespołu, Chi Cheng, uległ wypadkowi samochodowemu, zapadł w śpiączkę, a przyszłość zespołu stanęła pod znakiem zapytania.
- Co ciekawe grupa nie zdecydowała się na wydanie ukończonego już albumu, a nagranego jeszcze z Chi w składzie, pt. Eros. Wybrali trudniejszą drogę, zebrali się do kupy i uzupełniając skład o basistę imieniem Sergio Vega stworzyli od podstaw kolejne dzieło – Diamond Eyes.
Czytaj dalej »

Na początku marca marzenia fanów Muse znad Wisły się spełniły – ich ulubiony zespół potwierdził koncert w Polsce. W obliczu braku innych interesujących mnie wykonawców nie pozostało nic innego, jak kupić bilet jednodniowy, zainstalować się w samochodzie i pewnej słonecznej soboty udać się do Krakowa.
Czytaj dalej »

Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.


Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?
Czytaj dalej »
Recenzja autorstwa Fifth Horsemana – użytkownika naszego forum.
Dax Riggs to muzyk znany głównie z Acid Bath, w którym udzielał się w latach 1991-1997, oraz z Agents of Oblivion, którego liderem był od 1997 do 2000r., w którym to roku wydali swoją pierwszą i ostatnią zarazem płytę. Na dość krótko po wydaniu debiutu Agents of Oblivion, zespół się rozpadł, a Riggs założył alternative/indie rockową grupę Deadboy and The Elephantmen.
Czytaj dalej »

Maj jak na razie nie rozpieszcza nas pogodą. Pochmurna, szara i deszczowo aura nie sprzyja dobremu samopoczuciu. Jednak nowy materiał Jacka White’a i grupki jego muzyków, wpasował się idealnie w takową aurę i zapewne nie jednemu osobnikowi umili ten deszczowy czas.


Francuskie eksperymentalne indie z tekstami po angielsku, wydające w jednym z polskich netlabeli. Brzmi jak rozciągający falset do ekstremum Matt Bellamy na dancefloorze.
Czytaj dalej »