

Są zespoły, które po rozpadzie nigdy więcej się nie zeszły. Są również takie, których muzycy po jakimś czasie zaczynają za sobą tęsknić, aż w końcu podejmują decyzję o „reunionie”. Jednym to wychodzi i zbliżają się do formy sprzed lat, inni nigdy nie grają już jak kiedyś. Exodus tworzy trzecią grupę – zespołów, które grają lepiej niż na początku kariery.
Czytaj dalej »


14 kwietnia – poniedziałek.
Do mojego biura na posterunku zawitała bardzo urodziwa kobieta. Powiesiła swój wielki kapelusz na wieszaku w rogu pomieszczenia, chodem modelki podeszła do biurka, pochyliła się nade mną i oblizując usta powiedziała:
- Mam dla pana robotę.
Górę nade mną wzięły męskie instynkty, więc bąknąłem tylko:
Ta…?
Usiadła na starym, ledwie trzymającym się kupy krześle i założyła nogę na nogę. Zapalając papierosa zaczęła opowiadać mi historię jakiegoś kolesia.
W skrócie chodziło o to, że jej kochanek nie jest już taki boski jak kiedyś i ona chce wiedzieć dlaczego.
- Potrafię się odwdzięczyć – powiedziała seksownym głosem.
Nie no… Ta sprawa nie może czekać. Chędożyć aferę korupcyjną, sprawy popsutych laptopów, małych pistolecików i innych badziewi. Niech się tym zajmie jakiś młokos. Taki stary wyjadacz i dżentelmen za razem jak ja musi pomóc tej kobiecie!
Jak się nazywa ten facet?
- Children of Bodom – odpowiedziała.
Czytaj dalej »


„Bar u Tadka”, 7 kwietnia 2008, godzina 19:24:19.
MastaBanana: Dobre to piwo. Takie jak rozlewali na tym ostatnim koncercie. Kto to grał?
Niszczuk: Nie mów że nie pamiętasz!
MB: Czekaj… Ci dwaj bracia co kiedyś grali razem w Sepulturze zanim wokalista odszedł z zespołu i założył Soulfly?
N: Tak, tak. Cavalerowie.
MB: Ale nie sami chyba.
N: Fakt. Był tam o ile się nie mylę „gitarmen” Soulfly, Marc Rizzo.
MB: Ach tak Rizzo. Lubię jego grę. Dobry jest bez dwóch zdań. Na basie Duplantier z Gojiry, o ile dobrze kojarzę?
N: Dokładnie tak. Dobry koncert był, dobry materiał.
Czytaj dalej »


Żadnego innego zespołu nie poznałem w tak śmieszny sposób. Otóż gdy oglądałem jeden z odcinków „Włatców much” pani Higienistka trzymała w ręku opakowanie jakiegoś lekarstwa z charakterystycznym logo i napisem „BIOHAZARD”. Na pytanie któregoś z bohaterów serialu odpowiedziała, że jest to „nazwa zespołu metalowego”. Postanowiłem sprawdzić. I muszę wam powiedzieć, że jeśli miałbym pewność, że w taki sam sposób poznam jeszcze choćby jeden równie dobry zespół pewnie dalej oglądałbym tą kreskówkę.
Czytaj dalej »


Amatorsko zajmować się recenzowaniem i nie napisać tekstu o żadnej płycie swojego ulubionego zespołu? Co najmniej dziwne.
Chcąc nadrobić tą zaległość długo zastanawiałem się, którą płytę Soulfly (zespół to wybór oczywisty) wybrać. W końcu postanowiłem wziąć na rozkład debiut grupy, o nazwie takiej samej jak band.
Czytaj dalej »


D evin Townsend to postać aktualnie dość dobrze znana. Od połowy lat 90, czyli od debiutów projektów Strapping Young Lad, jak i sygnowanego swoim nazwiskiem, Devin pokazuje nam, że pomysłów na tworzenie muzyki ze skrajnie różnych sfer mu nie brakuje. Dzisiaj zajmę się drugim wydawnictwem SYL pt. „City„.
Czytaj dalej »


Meshuggah to szwedzki zespół metalowy, który od dłuższego czasu uznawany jest za grupę tworzącą muzykę przyszłości. Zainspirował wiele z dzisiejszych zespołów metalowych: od Deftones i Tool przez Dream Theater aż po The Dillinger Escape Plan. Za największe dzieło zespołu uznawana jest płyta „Nothing”. Przedmiotem mojej dzisiejszej recenzji jest „Catch 33”. Jest to album z roku 2005, który stanowi spójne dzieło, trwające nieco ponad 40 minut, podzielone na kilkanaście odsłon.
Czytaj dalej »


Machine Head – zespół dosyć znany szerokiej publiczności głównie za sprawą świetnego debiutanckiego albumu „Burn My Eyes”. Kapela od razu została okrzyknięta nową nadzieją thrash metalu, jednak kolejnymi płytami nie mogli dorównać klasie debiutu. W marcu 2007 roku wydali w końcu płytę, która nie tylko dorównała pierwszemu albumowi, a nawet go przewyższyła.
Czytaj dalej »


Drugi solowy album gitarzysty Soulfly i Cavalera Conspiracy (wcześniej również Ill Nino) potwierdza klasę jednego z lepszych gitarzystów młodego pokolenia. Po gorąco przyjętej debiutanckiej płycie Colossal Myopia grajek nie zwalnia tempa i znów pokazuje, że gitarzysta thrash metalowej grupy nie musi ograniczać się do ciężkich riffów i szybkich solówek, ale może grać równie pięknie na klasyku.
Czytaj dalej »