

Za co możemy lubić Czechów? – padło pytanie w tłum. – Trawa i kwas na legalu! – ktoś krzyknął. Może i tak, ale miałem na myśli coś innego… Czesi są fajni, bo mają dobre piwo, ładne dziewczyny i czekoladę Studencką. Poza tym mają kilka ciekawych zespołów rockowych, powstałych wtedy, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było – chociażby The Plastic People of the Universe (działający pod wpływem Franka Zappy oraz The Velvet Underground), MCH Band czy balansujący na granicy post-punka, prog rocka i awangardy Už Jsme Doma (koncertujący na całym świecie, współpracujący swego czasu z The Residents). Przedstawiam Wam album tych ostatnich. Będzie dużo dziwnych literek z daszkami i kreskami.
Czytaj dalej »
Stało się. Wydarzenie, o którym wielu marzyło, ale nikt nie sądził, że kiedyś będzie miało miejsce, i to w kraju tak – wydawałoby się – zapomnianym przez resztę świata, jak Polska. A jednak. To w tym kraju Wielka Czwórka Thrash Metalu, w ramach festiwalu Sonisphere, po raz pierwszy w historii zagrała na jednej scenie. I ja tam byłem!

Czytaj dalej »

Sorry people, ale tak pochłonęła mnie muzyka, że zapomniałem o niej pisać.
Kiedy już sobie o tym przypomniałem to ilość chłoniętych przeze mnie dźwięków sprawiła, że ogarnęła mnie totalna konsternacja piśmiennicza. Czytaj dalej »
Mały spontan. O festiwalu dowiedziałem się jakiś tydzień przed rozpoczęciem, i niewiele przed jego rozpoczęciem zdecydowałem się na wyjazd. Miałem więc mało czasu, by zapoznać się z muzyką jaką oferowała nam trzecia już edycja Ethno Portu. Jechałem więc w ciemno, pobieżnie tylko zaznajomiony może ze dwoma zespołami.

Czytaj dalej »

Horizons, Anathema, Everything, A Simple Mistake, Paradigm Shift. Tych nazw było pewnie więcej, jednak tylko tyle spamiętałem. Według mnie wybrali w końcu możliwe najgorszą propozycje.


Drodzy słuchacze, oddani fani. Czas na zmiany! Koniec z tribalowymi motywami. Koniec z nowoczesnym i świeżym podejściem do metalu. Nigdy więcej klasycznych zagrywek Rizzo. Zapomnijcie o jakichkolwiek urozmaiceniach! Od dzisiaj tylko ostry nakurw! Wracamy do czasów “Rządów we Krwi”! Niepotrzebnemu kombinowaniu mówimy stanowcze nie. Portugalski język, berimbau – nigdy więcej. Liczy się tylko ostra jazda bez trzymanki. Obiecujemy Wam superciężkie i superszybkie połączenie muzyki klasyków thrashu i hardcore punka. Chcecie prawdziwego thrashu od Maxa Cavalery? Chcecie prawdziwego pierdolnięcia? Wybierzcie Soulfly! Wybierzecie Omen!!! Lista wyborcza nr 7.

Czytaj dalej »


Niby nagrane na żywo, ale są overduby. Niby garażowe brzmienie, ale wydobywane z nowych Fenderów i dużych wzmacniaczy. Wszystko fajnie, tylko kto do cholery tagował to swego czasu na Rate Your Music jako „stoner rock”?
Czytaj dalej »

„Konfrontacja” to zupełnie nowy cykl artykułów, który od dziś, z różną częstotliwością będzie się pojawiać na Winylu. Konfrontować będą się tutaj krążki zespołów, które zwykle mają coś ze sobą wspólnego. Skład, gatunek, rodowód czy też inne, nie do końca widoczne na pierwszy rzut oka rzeczy. Na pierwszy ogień, drodzy Czytelnicy, starcie dwóch metalowych ekip, których dzieli wspólna muzyczna przeszłość.

Czytaj dalej »


The Prodigy – kapela która łoi ostro już ponad 20 lat i ani trochę nie zwalnia. Choć lata lecą, technika idzie do przodu, rave zdążył dokooptować sobie przedrostek “nu”, a zamiast podartych łachmanów, na dupę częściej zakłada się obcisłe portki, to ci panowie jakimś cudem się w tym wszystkim odnajdują. Kultura klubowa jak żadna inna absorbuje i wprowadza różne wolty stylistyczne (nie tylko muzyczne) idące z duchem czasów i tak też jest z The Prodigy w nowej dekadzie.
Czytaj dalej »
Recenzja autorstwa Fifth Horsemana – użytkownika naszego forum.
Dax Riggs to muzyk znany głównie z Acid Bath, w którym udzielał się w latach 1991-1997, oraz z Agents of Oblivion, którego liderem był od 1997 do 2000r., w którym to roku wydali swoją pierwszą i ostatnią zarazem płytę. Na dość krótko po wydaniu debiutu Agents of Oblivion, zespół się rozpadł, a Riggs założył alternative/indie rockową grupę Deadboy and The Elephantmen.
Czytaj dalej »